Gość: senin
IP: *.158.240.220.dsl.comindico.com.au
19.10.04, 09:27
tak jak trzeba
chrupiace
nie, nie z wierzchu, w srodku, strzelajace przy gryzieniu tak jak kuleczki
kawioru...
bylo to moja ambicja od dlugiego czasu...
bylam blisko, ale dzisiaj - super!
mowie o krewetkach.
Obranych, a jakze
bez panierki, bron Boze!
zamarynowanych w czosnku, imbirze, kolendzrze zielonej i kropli sosu sojowego
zawsze tak robilam, smak swietny, ale ta chrupkosc.. ;(
ale dzisiaj...
przetrzymalam w zamrazalniku przez 40 minut (z marynata, oczywiscie)
oprooszylam skrobia kukurydziana
na bardzo goracy olej, na okolo 20-30 sekund, w malych ilosciach, wyjelam na
talerz i nastepne kilka na olej (ten sam)
potem odlalam nadmiar oleju
krewetki (wszystkie) z powrotem do woka
zakrecilam, dodalam pare kropli sosu sojowego
ociupinke chilli, troche wiecej swiezej koledry, czosnku i imbiru..
po 15 sekundach na polmisek!!!
ale uczta!!!
z ryzem i warzywkiem zielonolistym z pary,
z kropelka oleju sezamowego - oczywiscie :))
TO JEST TO!!!
znaczy sie to co zawsze chcialam osiagnac...
nie surowe, nie pasztetne, nie wlokniste
jedrne, chrupiace strzelajace pod zebem
na krot