Dodaj do ulubionych

Jakie jeszcze zapasy? Przyznaję, że na wirusa.

16.03.20, 22:19
Normalnie zawsze mam jakieś zapasy. Teraz troszeczkę więcej. Jest mąka, makaron, kasze, ryż. Nie mam olbrzymich ilości. Mam zamrożone jakieś mięsa, kotlety schabowe, trochę mrożonego pieczywa na wszelki wypadek. Trochę warzywnych słoików i puszek ale kupionych. Mielę natkę pietruszki z orzechami, czosnkiem w rozdrabniaczu, porcjonuję i do zamrażalnika. To moje skromne pesto lub przyprawa. Mam sporo orzechów włoskich, bo przeraźliwe ilości nazbierałam jesienią. Zawsze można jakieś danie urozmaicić. Dzisiaj kupiłam dynie piżmową. Myślę, że może sobie jako zapas trochę poleżeć. Co jeszcze można zrobić lub kupić. Pytam, bo nie lubię za dużo puch i kupionych gotowców. Macie pomysły?
Obserwuj wątek
    • squirk Re: Jakie jeszcze zapasy? Przyznaję, że na wirusa 16.03.20, 22:54
      Mam pomysł, żeby nie przesadzać z ilością zapasów. Zrobić już nic się nie da, wirus musi się przetoczyć przez świat, oczywiście zgarnie ofiary, niestety, ale nic się już na to nie poradzi. W sklepach może być chwilowy zastój ale producenci żywności nadal ją produkują, rośliny nadal rosną, sklepy się szybko ogarną, domowe spiżarnie mają swoją pojemność więc nawet, jeśli panikarze teraz poszaleli i kupili mnóstwo wszystkiego to zapewne są spokojniejsi i nie będa się rzucać na każdą paczkę ryżu (aczkolwiek koleżanka była świadkiem sytuacji , w której maDka wyjęła jakiejś kobiecie paczkę ryżu z koszyka i przełożyła do swojego bo ona ma bombelki i jej się należy, na szczęście ochrona zareagowała stosownie :-))
      To jest wirus, nie poradzimy, siedźmy na tyłkach i nie panikujmy. Pozdrawiam i zdrowia życzę. :-)

      --
      Chaotyczna neutralna.
      • kobalt_x Re: Jakie jeszcze zapasy? Przyznaję, że na wirusa 18.03.20, 21:55
        Nie zrozumiałam. Papier toaletowy jeszcze jest? Czy tylko tego i kaszanki brakuje? Podobno to psychologiczny fenomen. Ludziom wydaje się, że kupią jak dużo papieru toaletowego to zrobili zapasy. Dlatego, że takie wielkie pakunki zawalają mieszkanie i to psychologia optyczna. 😁Ja się całkiem poważnie pytam, co można przygotować, zamrozić itd. Jeśli zaraza minie to ja byle jakich puszek nie zjem a nawet jak nie minie to też nie wiem. Jedyne jadalne puszki mięsno-rybne to dla mnie sardynki. Mam 3 sztuki. Więcej się nie da, bo sklepach jeśli jeszcze są to w pomidorach. Nie zjem takich sardynek. Znasz Janku dobrą puszkę tuńczyka, która może jest w Polsce? Ja się lata temu nadziałam na takie tuńczyki w puszce, że nie ruszę żadnej puszki. W ogóle jakieś pomysły?
        • roseanne Re: Jakie jeszcze zapasy? Przyznaję, że na wirusa 23.03.20, 14:09
          jesli jadasz

          suche straczkowe = baza na zupy, potrawki, krokiety, curry, hummus etc = mam cieciezyce, soczewice i troche fasoli
          ryz, kasze, ziemniaki,

          cebula, czosnek, seler, marchew = poleza spokojnie kilka tygodni w chlodnym miejscu

          jablka pomarancze, cytryny, suszone owoce, orzechy

          mam tez torebke maki bezglutenowej chlebowej, torebke ciastowej i make gryczana na nalesniki

          jajka, mleko uht dla M i migdalowe dla mnie - nie wymagajace lodowki
          oliwe
          plus mrozonki= paczke groszku, paczke mrozonej osmiornicy, ciasto na pizze

          co jakis czas, bo wciaz sa latwo dostepne jeszcze , dokupujemy swieze warzywa typu pomidory, ogorek, cukinie, cykorie, grzyby


          --
          co bylo to bylo
          co moze byc jest
          a bedzie to co bedzie
    • ania_m66 Re: Jakie jeszcze zapasy? Przyznaję, że na wirusa 18.03.20, 23:03
      przejsc na "diete" (w sumie po prawie 2 latach praktykowania nazwalabym to raczej stylem zycia) low carb/keto :)
      po pierwsze primo, bo od 2 lat absolutnie nie choruje. niesmiale poczatki kataru organizm zwalcza nawet nie w 24h, a kiedys bylo tak, ze 10 dni katar a potem oskrzela. wiec moze wirusik rozwnie sie u mnie lagodniej?
      po drugie, - w obliczu pustych polek i wariatow latajacych po sklepie ze smiercia w oczach z tonami najtanszej maki, naprawde naj-naj-najtanszego makaronu i oleju rzepakowego, czy slonecznikowego po 1 euro ktorego nie dotknelabym nawet kijem od szczotki w wozkach, moge sie tylko glosno i szczerze smiac z calej sytuacji.
      zapasy mam niejako z automatu - chyba wszystkie dostepne low carbowe maki swiata - migdalowa, kokosowa, z orzeszkow ziemnych, wloskich, sezamowa itp. mam, bo zamawiam w jednym sklepie gdzie jest tanio i towar wysokiej jakosci, ale place za przesylke, wiec nie ma sensu robienia zakupow za 10 euro, bo sie nie opyla.
      zapasy mam, ale bez przesady, za bardzo sie w ostatnich 2 tygodniach nie zwiekszyly - maslo, maslo klarowane, smalec, olej kokosowy, duuuzo jajek, masla orzechowe i niektore orzechy. mieso, sery i warzywa kupuje co 3 dni. nie ma klopotu. lodowke i zamrazarke mam duza. mam pomrozone poporcjowane ugotowane jedzenie i sklepowe mrozonki warzywne i owocowe. wszystko to mialam przed kryzysem.
      mam mleko kokosowe w puszkach i roslinne uht w kartonie. w lodowce blok paneeru, duzo parmezanu, kawal emmentalera. ogolnie bez korony pewnie z 10 dni bym przetrzymala :)
      jesli mialabym zaczac cos chomikowac, to bylyby to rozne tluszcze, a dokladniej maslo, olej kokosowy, dobra oliwa i jajka. i kawa, ale tej ostaniej tez mam aktualnie zapas na 4-5 tygodni.
      podczas kiedy inni unikna pandemii, albo przesiedza kwarantanne, wyjda z tej imprezy, sadzac po tym co maja w koszyku, z insulinoopornoscia, cukrzyca 2 i zatkanymi zylami tluszczami trans z syfiastego oleju :)))

      --
      ekspert d.s. zamachow panstwa islamskiego i uchodzcow
      • aqua48 Re: Jakie jeszcze zapasy? Przyznaję, że na wirusa 23.03.20, 13:07
        ania_m66 napisała:

        > podczas kiedy inni unikna pandemii, albo przesiedza kwarantanne, wyjda z tej im
        > prezy, sadzac po tym co maja w koszyku, z insulinoopornoscia, cukrzyca 2 i zatk
        > anymi zylami tluszczami trans z syfiastego oleju :)))

        W sytuacji gdy wiele osób z dnia na dzień zwyczajnie utraciło dotychczasowe źródło dochodów (jednoosobowe firmy, usługi, korepetycje, szewcy, fryzjerzy, dentyści, biura turystyczne, osoby na czasowych rentach zdrowotnych, itp) mając jednocześnie konieczność robienia normalnych opłat, nie wyśmiewałabym tych którzy starają się zrobić zapasy jak najtańszych produktów, bo może okazać się, że po kilku tygodniach będzie to dla nich kwestią czy zjeść jakikolwiek obiad czy nie.

        • kobalt_x Re: Jakie jeszcze zapasy? Przyznaję, że na wirusa 23.03.20, 18:36
          Bardziej chodzi o pomysły, bo moje się skończyły. Finansowo jestem też ograniczona ale głównie nie chce kupować, rzeczy których nie zjem. Wiem z doświadczenia, że wiele zapasów zrobionych bezmyślnie wyrzuca się po miesiącach. Podejrzewam, że tak skończy cała masa jedzenia w wielu domach.
          • aqua48 Re: Jakie jeszcze zapasy? Przyznaję, że na wirusa 23.03.20, 21:49
            kobalt_x napisała:

            > Bardziej chodzi o pomysły, bo moje się skończyły.

            Mam kapustę kiszoną w woreczkach, zamrożoną kiełbasę białą i wędzoną, mięso, wędlinę paczkowaną, na zapas kupione - czosnek i ostrą papryczkę w słoiku, sporo makaronu i kasz, co jakiś czas dokupujemy ziemniaki, paprykę, jabłka i robimy dania głównie typu ugotuj krótko i zapiecz w piekarniku.
    • nobullshit Re: Jakie jeszcze zapasy? Przyznaję, że na wirusa 24.03.20, 16:17

      Robiąc zapasy, myślcie też o tym, czy będziecie w stanie - psychicznym i fizycznym - je wykorzystać.
      Za miesiąc, dwa, trzy, może się okazać, że najlepsza gospodyni domowa zamknie szafkę z tysiącem mąk, ryżów czy strączkowych, i zamówi jedzenie na wynos. Jeśli jeszcze będą je dostarczać. Bo dopadnie ją jednostka chorobowa może (?) dotąd nieznana - zespół depresji kwarantacyjnej. I z tych kilogramów mąki nie usmaży nawet naleśnika. Nie mówiąc o lepieniu pierogów. Bo ogarnie ją ogólna niemożność.

      Póki możecie, róbcie przetwory i cosie do prostego podgrzania. Kupujcie konserwy, nie mąkę.
      Kobalt boi się, że "potem" te konserwy wyrzuci. Zawsze możesz je zawieźć do jadłodzielni, a jeśli nie ma jej w Twoim mieście, do schroniska dla bezdomnych czy czegoś w tym rodzaju.

      Ania.M ma rację, za pół roku możemy ocknąć się z nadwagą i cukrzycą. Ale pomyślimy o tym wtedy. A na razie, jeśli ktoś z różnych powodów gotować nie chce, nie umie, nie może, niech wcina zupki chińskie. Od tego nie umrze. Od jadłowstrętu może.
      Bądźmy dla siebie dobrzy.
      Nie uważam się za autorytet żywieniowy, ale mój nick mówi o mnie - i część z Was zna mnie od 15 lat. Nigdy nie wciskałam Wam kitu. Więc apeluję, myślcie nie tylko o żołądkach, im wiele nie trzeba, ale także o swoich głowach.
      Zdrowia!



      --
      Mamrotek wydawniczy
      • ania_m66 Re: Jakie jeszcze zapasy? Przyznaję, że na wirusa 26.03.20, 16:42
        bardzo ladnie napisane nobull,
        w sytuacjach kryzysowych niektorzy nie odnajduja sie wcale, inni czuja sie po pewnym czasie jak ryba w wodzie.
        dzisiaj wczesnie rano, w absolutnej ciszy pijac w blogim spokoju poranna kawe z kubka termicznego na laweczce na lesnej promenadzie z panorama miasta u stop pomyslamam ze fajnie by bylo, zeby bylo jeszcze pare takich leniwych tygodni.
        taaa, nic na to nie poradze :), ale zobaczycie, ze za 2 tygodnie tez wiekszosc z was tez tak bedzie mialai.
        pamietacie taka szczerze mowiac malo ambitna i niezbyt artystycznie wartosciowa ksiazke z dziecinstwa pt "polyanna"?
        wszystko ma jakies dobre strony. na te zle i tak nie mamy wplywu, koncentrujmy sie na dobrych :)
        pomagajmy innym. to niesamowicie jaka fala pomocy i solidarnosci przetacza sie wlasnie przez niemcy.
        na grupie fb w naszym 200.000 miscie jest nas grubo ponad 2000 ochotnikow. pomagam aktywnie seniorom na wszelki wypadek nakladajac wtedy maseczke, zeby na wypadek gdybym sama byla chora i jeszcze tego nie zauwazyla nie sprzedala im wirusa dalej.
        wreszcie mam codziennie czas na przynajmniej 10 km spacery, odkrywam przesliczne zakatki miasta ktorych PRZENIGDY nie zobaczylabym gdyby nie wirus i moj ban nalozony przeze mnie sama na komunikacje miejska. mam czas na sterte audiobookow i podcastow, sluchanie muzyki, pielegnowanie znajomosci internetowych.
        odpracowalam juz spory kawalek z listy zakladek potraw do zrobienia. 4 ty tydzien nie jem ani nie pije niczego na miescie, co razem z brakiem wydatkow na szeroko pojeta komunikacje bardzo dodatnio odbilo mi sie na finansach.
        to takie przyklady z autopsji, a kazdy z was znajdzie inne pozytywy w tych zwariowanyh czasach.jest ich cala masa, jesli sie dobrze zastanowic :)
        i nie dajcie sie zwariowac nieprzemyslanymi zakupami zapasow "na czarna godzine"!
        p.s. powoli widze swiatelko w czarnej du..ie jesli chodzi o srajtasme. dzisiaj w mieescie byla we wszystkich 3 sklepach ktore odwiedzilam. czyli za tydzien-dwa to samo bedzie w PL






        --
        ekspert d.s. zamachow panstwa islamskiego i uchodzcow

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka