Dodaj do ulubionych

Wróciłem do chrupiących kajzerek.

10.05.20, 18:58
W polityce nudy okropne, no i ten COVID. Wszystkie przepisy politycznej kuchni diabli wzięli.

Zacząłem po klęskach od najprostszej wersji - mąka, świeże drożdże, sól i woda. Po kwadransie w 240C wyszły całkiem smaczne, ale takie jakby "pączkowate". Bez tej chrupiącej skórki nad puszystą miękkością. Na dnie piekarnika było naczynie z wodą.

Uprzejmie proszę o poradę ws tej chrupiącej skórki, bez której porządna kajzerka traci swój urok i zamienia się w bułkę - murarkę. Też niezłą.
Obserwuj wątek
    • autumna Re: Wróciłem do chrupiących kajzerek. 11.05.20, 12:02
      A jak ci miąższ smakuje? Ja się w kwestii bułek poddałam - niezależnie od użytego przepisu zawsze wychodzi mi coś, co ma strukturę i smak jak nieposłodzonej drożdżówki. Jeszcze najbardziej podobna do pieczywa z piekarni okazała się ciabatta z Moich Wypieków. Jak testowałam ciasto z mniejszą ilością drożdży, a dłużej rosnące, to mi wypiek wyszedł cokolwiek bimbrowaty...

      --
      Mam poprzestawiane w piramidzie Masłowa.
    • krysia20000 Re: Wróciłem do chrupiących kajzerek. 11.05.20, 12:47
      Skórkowych rezultatów w domowych warunkach nie osiągniesz takich jak z piekarni. Chyba, że w domu prowadzisz piekarnię, ze sprzętem przynajmniej półprofesjonalnej klasy.

      Musisz zatem się z niedoskonałościami pogodzić, co nie znaczy, że nie starać się za każdym razem piec lepiej. Ale bez doparowywacza w piekarniku z prawdziwego zdarzenia będziesz mieć dość ograniczoną kontrolę nad budowaniem skórki o takiej chrupkości, grubości i rumianości, o jakiej dokładnie marzysz.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka