pytanie do singli - ile wydajecie na jedzenie?

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.10.04, 22:05
Zainspirowal mnie watek z forum studia:

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=245&w=15716751
Kilka osob upieralo sie, ze sa w stanie najesc sie za 3-5 zl dziennie. Padaly
argumenty, ze jak sie samemu gotuje w domu, to jest to jak najbardziej
realne. W zwiazku z tym chcialabym zapytac, ile minimalnie potrzebujecie na
jedzenie (zeby sie nie glodzic i jesc pelnowartosciowe posilki), przy
zalozeniu, ze gotujecie sami w domu i nie chodzicie do zadnych knajp.

Moim zdaniem opowiesci o pelnowartosciowym i zdrowym wyzywieniu za 4zl
dziennie mozna miedzy bajki wlozyc. Oczywiscie mozna jesc suche bulki i
ziemniaki, ale na wiele wiecej taka kwota nie starczy. Kiedys staralam sie
oszczedzac i pamietam, ze na jedzenie potrzebowalam 10 zl dziennie i nie
wystarczalo na zadne kulinarne szalenstwa, tylko na takie rzeczy jak parowki,
rosol, bialy serek, pieczywo, jogurt.
    • Gość: Katka Re: pytanie do singli - ile wydajecie na jedzenie IP: *.gjpoland.com.pl / *.gjpoland.com.pl 25.10.04, 09:59
      20 zł dziennie na mnie i mojego psa, mniej więcej oczywiście, raz wydaję mniej,
      raz więcej. I to bez wielkich szaleństw. Ale to pewnie też zależy od tego gdzie
      gdzie się mieszka, 3-5 zł dziennie w Warszawie to raczaj mało realne.
      • Gość: mwookash 500 zł miesięcznie w Warszawie IP: *.man.polbox.pl 25.10.04, 10:30
        Tak sądzę. W dwie osoby jest taniej. W...jem :)
        • monia_77 Re: Powariowaliscie? 25.10.04, 10:40
          Kurcze jak dla mnie 500 zle miesiecznie to stanowczo za duzo. 20 zl?? dziennie?
          Tez.
          Jem bardzo dobre jakosciowo produkty, zajadam sie pysznymi serami i miesem i
          wedlug moich obliczen wydaje 250-270 zl miesiecznie na jedzenie, czasem nawet
          duzo mniej i kupuje na sile zeby miec refundacje z firmy. Na sile poniewaz
          warzywa i owoce kupuje na targach, tam faktur nie dają;-)) Jedzenie mam
          refundowane przez firme do 150 zl miesiecznie. Jestem z Warszawy. W niektorych
          miesiacach wydaje nawe mniej bo zamrazalnik zaopatruje mi czesto babcia lub
          mama. Na wino do posilkow wydaje miesiecznie ok. 70 zl.
          • kragmel chyba jednak nie 25.10.04, 10:59
            powariowaliśmy.
            jednoosobowe gospodarstwo domowe, raz w tygodniu duże zakupy ok.100pln (pewnie,
            że czasami wpadnie w nie płyn do mycia naczyń, ale chyba można zaliczyć do
            kuchennych sprawunków) plus dodatki w rodzaju świeżych warzyw w ciągu tygodnia.
            jem mało mięsa i prawie w ogóle nie kupuję alkoholu, za to słodycze. wychodzi
            ok 500-600pln/miesiąc.
            • monia_77 Re: chyba jednak nie 25.10.04, 11:09
              hmm no wiessz ja robie zakupy i srednio raz w tygodniu naprawde wydaje ponad 60
              zl, pozatym sa SKLEPY i sklepyi rozne ceny. Uwazam ze spokojnie mozna dobrze
              jesc za rozsadne pieniadze. Aha, na slodycze nie wydaje, chociaz w sobote
              zaszalalam i kupilam lody Carte d'Or Tiramisu, bo czasem mam smaka, ale
              czekoladki, batoniki nie poniewaz nie lubie slodkosci. Ja miesa nie jem tez
              duzo, raczej inwestuje w sery i warzywa bo to najkosztowniejsze. Uwazam ze z
              budzetem 8,5 zl mozna spokojnie sie najesc, dla niegotujacych obiad w barze
              mlecznym typu : ziemniaki, schabowy i mizeria kosztuje wlasnie 8 zl, a jest to
              najdrozszy zestaw ;-)) Bede sie upierac bo dokladnie ostatnio licze kazdy grosz.

              A propos plynu do naczyn, wiesz tego typu wydatkow tu nie wkalkulowalam;-))
              • kragmel Re: chyba jednak nie 25.10.04, 11:18
                ja nie mówię, że nie można. pewnie, że można :) tylko taka wysoka suma mi
                wychodzi jeśli kupuję to na co mam ochotę w dobrej jakości. no i słodycze (a ja
                qrcze lubię lindta). a jak słodyczy nie jem to mi bardzo czegoś brakuje i zła
                chodzę z kąta w kąt.
          • Gość: p102 Re: Powariowaliscie? IP: *.net-serwis.pl 25.10.04, 13:41
            wybacz ale musze spytac, jakie Ty wino kupujesz? nie jestem zwolenniczka
            ekstrawagancji w dziedzinie wina ale zakladajac, ze na 3 dni idzie na 1 osobe
            butelka (w baaardzo oszczednej wersji) to wychodzi ca 7 zl...:( tego bym winem
            nie nazwala.
            • monia_77 Re: Powariowaliscie? 26.10.04, 16:16
              Gość portalu: p102 napisał(a):

              > wybacz ale musze spytac, jakie Ty wino kupujesz? nie jestem zwolenniczka
              > ekstrawagancji w dziedzinie wina ale zakladajac, ze na 3 dni idzie na 1 osobe
              > butelka (w baaardzo oszczednej wersji) to wychodzi ca 7 zl...:( tego bym
              winem
              > nie nazwala.


              Widzisz ja na wino dla siebie wydaje tyle, a ze czesto odwiedza mnie ktos z
              winem;-)) to inna sprawa.
    • Gość: fiordilligi Re: pytanie do singli - ile wydajecie na jedzenie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.10.04, 10:41
      Pamiętam swoje studia ( Wawa) i jedzenie za 4 złote było raczej niemożliwe. To
      znaczy nie ma rzeczy niemożliwych, ale wiele to ja bym się wtedy nie nauczyła i
      to jeszcze przy mojej przemianie materii i pływaniu w AZS-ie.
      Moja kumpela z M-3 jadła za cztery złote owszem, codziennie to samo - tzn
      parówki i bułka pszenna. Rano tosty z parówką albo serem. I tak w kółeczko.
      Jan wolę jednak rożnorodność :-)
      Teraz już nie jestem singlem, wydajemy na naszą trojkę około 30 złotych
      dziennie , nie jadamy dużo i raczej lubimy zdrowo. Nadto ja mam szczegolne
      przywileje ze względu na brzuszek, w którym siedzi Mateusz, więc zdarza mi się
      zawyżyć ten rachunek :-)
    • Gość: mwookash A moja znajoma w Toruniu... IP: *.man.polbox.pl 25.10.04, 11:04
      ...to mieszkała na studiach z czterema koleżankami. Kupowały od chłopa worek
      ziemniaków i worek marchwi i trzymały to na balkonie. W supermarkecie kupowały
      prawie przeterminowane mięso mielone, smażyły mielone kotlety i zamrażały. I
      tak jadły cały czas ziemniaki, kotlety i surówkę z marchewki.
      Drogo ich to nie wychodziło ;)
    • Gość: gość 400 pln IP: 212.160.253.* 25.10.04, 11:14
      w sumie wydaje okolo 400-450. nie oszczedzajac na niczym, no moze w wyjatkiem
      win. wina kupuje niestety z dolnej polki.zima jest niestety, ze wzgledu na
      ubogosc warzyw i owocow, drozsza. pozdrowienia
      • Gość: student83 u mnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.04, 12:01
        w warszawie - 2 do 3 razy w tygodniu (w dluzszym okresie wyjdzie pewnie 2,5
        wizyty w sklepie/tydzien) srednie zakupy, ok 70zl - mleko, sery, mieso, ryby,
        pieczywo, warzywa, piwo, wino (raczej to z nizszej polki). czasem jakies wyjscie
        do restauracji, zwykle zamyka sie w 60zl, czasem 100. slodzycze rzadko, jesli
        juz to jakies ciasto w cukierni. w sumie wychodzi na jedzenie od 700-900zl
        miesiecznie. mieszkam sam wiec gotuje tylko dla siebie, dlatego wychodzi troche
        drozej
        • Gość: student83 zapomnialem napisac, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.04, 12:06
          ze nie kupuje wlasciwie przetworzonych, gotowych do spozycia produktow.
          najczesciej sa to podstawowe - surowe mieso, warzywa, ryz, makaron, maka
          • Gość: aniel Re: zapomnialem napisac, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.04, 12:23
            W tym roku na wakacjach przeprowadziłam eksperyment :)
            Przez miesiąc pracowałam w innym mieście, więc zostałam singlem. Na zakupy
            wydawalam 50zl tygodniowo (w tym alkohol- piwo, wino)-nie oszczędzając (fakt-
            wakacje, warzywka baaardzo tanie). Mysle, ze to zalezy od pory roku, latem jest
            to na pewno mniej, i od tego jak kto lubi jesc (gotowe półprodukty,zdrowa
            żywność, dużo mięsa, czy dużo warzyw)
            • kragmel Re: zapomnialem napisac, 25.10.04, 12:24
              Gość portalu: aniel napisał(a):

              >Mysle, ze to zalezy od pory roku, latem jest
              > to na pewno mniej, i od tego jak kto lubi jesc (gotowe półprodukty,zdrowa
              > żywność, dużo mięsa, czy dużo warzyw)

              no i jeszcze jak dużo ktoś musi jeść :)
              • Gość: Katka Re: zapomnialem napisac, IP: *.gjpoland.com.pl / *.gjpoland.com.pl 25.10.04, 12:47
                w dużej mierze zależy to od lenistwa, ja np robię najczęściej zakupy w
                osiedlowym sklepie chociaż jest dość drogi, bo nie chce mi się po pracy jeździć
                gdzieś daleko na zakupy. A ponieważ nie chciało mi się zrobić rano żadnego
                jedzenia do pracy, to przed chwilą zostawiłam w barku 13 zł za niezbyt smaczny
                obiad :( Po pracy będę musiała iść na zakupy więc dziś spokojnie przekroczę
                swoje 20zł :(
              • Gość: Anka Zakupy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.10.04, 12:51
                My w trójkę (ja + mąż + maleńki kotek) wydaję około 400 zł miesięcznie, do tego
                abonamenty obiadowe około 100 zł (na 20 obiadów - po 5 zł; nie jemy ich
                codziennie). Uważam, że to nie jest strasznie dużo, kupuję to, co lubię, czyli
                nie silę się na oszczędzanie, ale kupuję tak, żeby niczego nie wyrzucić. Nie
                jemy codziennie obiadów (prawie codziennie), często na sobotę dostaję od
                teściowej np. pyszny bigos, fasolkę itp, więc gotowanie i zakupy na ten dzień
                odpadają. O kocie wspomniałam, bo codziennie musi mieć tłuste mleko, kaszkę
                Nestle dla dzieci i filety rybne + drobiowe.
                • Gość: Renata Re: Zakupy IP: 192.39.188.* 25.10.04, 13:32
                  400 zł na dwie osoby i kota???? Nie wierzę. Ja nie szaleję. W zakupach
                  jedzeniowych zachowuję rozsądek, ale mi na dwie osoby i dwa koty wychodzi
                  conajmniej 700 zł. Na samą wodę mineralną wychodzi z 70 zł miesięcznie. Nie
                  kupuję półproduktów. Gotuję w domu, bo lubię.
                  • washington_irving Re: Zakupy 26.10.04, 15:18
                    Renatka, a co tu niemożliwego...?? ;-)

                    2 osoby + 1 kot = 400 zł
                    2 osoby + 2 koty = 700 zł

                    z pierwszego równania mamy:
                    1 kot = 400 zł - 2 osoby

                    podstawiamy do drugiego:
                    2 osoby + 2* (400 zł - 2 osoby)= 700 zł

                    po rozwiązaniu otrzymujemy:
                    1 osoba = 50 zł

                    i wracamy do pierwszego równania:
                    2 * 50 zł + 1 kot = 400 zł

                    czyli....:
                    1 kot = 300 zł

                    i wszystko jasne :-))))

                    pzdr....
                    :-))))
              • Gość: ja symulacja wydatków.... IP: *.gtech.com / 192.156.101.* 25.10.04, 13:10
                kupmy:

                pół chleba 1 zł
                masło 4 zł
                15 dkg sera żółtego 17 zł/kg 2,5 zł
                20 dkg wędliny /23 zł/kg/ 4,60 zł
                pomidory 2-3 szt 2zł
                ziemniaki 2 kg 2 zł
                mięso mielone 0,5 kg 5 zł
                ogórki kwaszone 30 dkg 1 zł
                marchew 0,5 kg 1 zł
                jajka 10 szt 3 zł
                makaron 3 zł/paczka

                co daje 26 zł

                chleb starcza na dwa dni
                ser, wedlina też - nie mówiąc o masle...
                z miesa mielonego robicie 2- 3 kotlety z reszty klopsiki w sosie
                jednego dnia na obiad ziemniaki + kotlet mielony + ogórek
                drugi dzien poł paczki makaronu + klopsiki + tarta marchew
                pozostałe mielone na kanapki...
                na trzeci dzien do pulpetow można ugotowac szklanke kaszy, a do makaronu dodac
                dwa jajka i kolejne danie...
                suma sumarum...dziennie wychodzi całkiem mila oku kwota...

                poza tym kupując więcej jednego dnia np. mieso mielone czy schab...dzielimy na
                porcje i do lodówki...za pare dni wyciagamy i jemy...a zapłacilismy raz.. :)
                jak sie chce - to mozna...
                drozej wychodzi jak sie kupuje czesto....

                i dalej...
                gotujecie kielbase na goraco? zrobic na wodzie barszcz biały z ziemniakami...
                pycha zupina...min na dwa dni...torebka barszczu kosztuje ze 1,5 zł

                zostalo ziemniaków? na drugi dzien odsmażamy, jajko sadzone i kefir za 1 zł

                to takie 'tansze' wersje...
                ale można i droższe mieso i wedliny i sery....i owoce itp....i wcale nie
                wychodzi drogo...

                a i płyn do naczyn polecam Fresh Morning - kosztuje 5 zł z kawalkiem, ale jest
                wydajny i swietnie myje , na dlugo starcza /przekonałam sie juz po testowaniu i
                innych drozszcy i tanszych(a fe!) plynach/...

                powodzenia...




                • monia_77 Re: symulacja wydatków.... 25.10.04, 13:12
                  Hmm wszystko fajnie ale to maslo za 4 zl to w jakim sklepie??
                • Gość: Też ja [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.04, 13:16
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • gourmet48 Re: Refleksja nt. postu "ja" 25.10.04, 13:39
                    rozumiem teraz, dlaczego renty starcze, place minimalne i zasilki dla
                    bezrobotnych sa takie jakie sa
                    argumenty, ze w Polsce za malo zarabiamy nie maja wiec zadnego sensu jesli za
                    tyle mozna zupelnie znosnie zyc
                    cena czynszu za metr kwadratowy tez miesci sie w takich obliczeniach,
                    ostatecznie okolo 7-10 zl za metr (Warszawa, budownictwo socjalne dawne
                    kwaterunkow czego jest ponad 90% jak ktos chce mieszkac lepiej musi placic i
                    nie narzekac na ceny) to smieszna suma
                    zus i sejm tez potrafia liczyc albo popatrza sobie na forum gw i maja swietny
                    argument przeciwko mitowi o polskiej biedzie, o ktorej tak chetnie sie mowi
                    przecietna rodzina nie musi miec samochodu ani jezdzic na wycieczki czy spedzac
                    urlop w gorach czy nad morzem, wystarczy jej niedzielna msza w pobliskiej parafi


                  • Gość: Katka Re: Refleksja nt. postu "ja" IP: *.gjpoland.com.pl / *.gjpoland.com.pl 25.10.04, 13:40
                    ta odpowiedź to bardzo delikatnie mówiąc "lekka przesada". Cóż, ja też lubię
                    ser za 80 zł za kilogram, czasem nawet pozwalam sobie na kawałek takiego sera,
                    ale taki za 17zł też zjem i nie uważam go za g... Zastanów się zanim coś
                    napiszesz, bo moim zdaniem Twój post jest conajmniej obraźliwy.
                    • Gość: Też ja Re: Refleksja nt. postu "ja" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.04, 13:48
                      Dobra, może z tym serem przesadziłem (ale tylko trochę), bo z tych
                      siedemnastozłotowych coś tam się uda W MIARĘ dobrego wybrać. Ale GOTOWE MIĘSO
                      MIELONE ZE SKLEPU?! To ZBRODNIA JEST PO PROSTU, i to zbrodnia na własnym
                      organizmie. Przecież wystarczy kupić dobrej karkówki, wbrew pozorom dużo drożej
                      to nie wyjdzie o czym wie każdy, kto próbował przesmażyć kupne mielone do
                      jakiegoś sosu, połowa to łój a druga połowa to fetor!!!!!!
                  • katse Re: Refleksja nt. postu "ja" 25.10.04, 14:01
                    okropna odpowiedz

                    przeciez to byl przyklad ze mozna taniej

                    a ser za 17 zl wcale nie jest gownem. jest serem o jakim wiele osób marzy.

                    K
                    • katse Re: Refleksja nt. postu "ja" 25.10.04, 14:03
                      mielonego gotowego nie jadam.

                      kupuje biodroweczke, szyneczke surowa i miele. nie wychodzi chyba drozej.
                      • Gość: ja Re: Refleksja nt. postu "ja" odpowiedz... IP: *.gtech.com / 192.156.101.* 25.10.04, 15:21
                        dałam przykład wyżywienia sie za 5 zł/dziennie jak to było w tytule wątku...
                        wypowiedz "też ja" jest po prostu niegrzeczna...
                        nie namawiam nikogo do takiego jedzenia jak nie lubi...nie musi...

                        odpowiadam:
                        masło za 4 zł kupuję w każdym sklepie spożywczym /masło z Garwolina/ można
                        kupić i margaryne do chleba, jak ktoś woli...

                        ser za 17 zł to cena przeciętna...owszem można i droższy....to tylko przykład...
                        /jadam i takie i takie sery/

                        mielone, owszem - kupne strach, to też tylko przyklad...nie każę nikomu kupować
                        mięsa za 3,99 zł/kg gotowego z hipermarketu...
                        5 zł/0,5 kg to chyba wcale nie tanio /jak podałam w przykładzie/ można za to
                        kupić kawałek mięsa do zmielenia rzecz jasna...

                        co kto je tym jest? nie sądzę...prędzej, co kto wypisuje i jak się odnosi do
                        innych ludzi...
                        czymże jest takie obrażanie innych i opluwanie?
                        nie czuję się urażona...nie mam czym....
                        zdarzało mi się, że musiałam się żywić taniej...to dodałam kilka słów na ten
                        temat...
                        teraz nie muszę oszczędzać i tego nie robię....

                        ktoś ma smak na ser za 80 dych - proszę bardzo...
                        ja mam chęć nosić zegarek za cenę Twojej pensji i noszę...a mielonym na talerzu
                        nie pogardzę...

                        "tez ja" uważasz, że jak zjesz coś droższego to cię to winduje na lepszego???
                        piękne myślenie....brr...

                        wiesz, co się potocznie myśli o takich 'mocnych w gębie?"..napewno wiesz.... :)

                        pozdrawiam wszystkich gospodarnych!
                        acha i tych, którzy w pracach jedzą /przed innymi/ jakieś super-hiper rzeczy, a
                        w domowym zaciszu...chlebek z masełkiem...ot, przepraszam...z margarynką...bo
                        nikt nie widzi....co za kołtuństwo....
                        • monia_77 Re: Refleksja nt. postu "ja" odpowiedz... 25.10.04, 15:47
                          Ja nie jem masla bo tuczace jest, wole sobie zrobic omaste na chleb, ale
                          ostatnio kupilam masko za ok. 3 zl i uwazalam ze zdzierstwo z tym ze bylo to
                          maslo 82% bo reszta to jakies smieci z margaryna mieszane, no i to wlasnie
                          maselko kupilam do ciasta.

                          Mieso gotowe mielone - zgadzam sie z przedmowcami ze ohyda i wszystko tam
                          wkladaja, podobnie jak np. do gotowych gulaszy. Jest wyjscie proste isc do
                          sklepu miesnego zapytac czy maja maszyne do mielenia, wybrac sobie np. ladny
                          kawalek szynki i poprosic o zmielenie. Odbywa sie to na Twoich oczach i
                          gratisowo. No i nie trzeba sie bujac z maszynka do mielenia ;-), nie cierpie
                          jej myc.

                          Aha, ktos tu wspominal o emeretych. Tak to prawda wszyscy mamy takie same
                          zoladki i kazdy chce jesc dobre rzeczy, emeryt tez jadlby codziennie
                          schabowego, a nie jednego kurczaka przez caly tydzien. Podajemy tutaj NASZE
                          wydatki ktore ponosimy na jedzenie. Ja jem oszczednie bo na czyms oszczedzac
                          musze, a czeka mnie duzo wydatkow zwiazanych z remontem. Nie jest sztuka wydac
                          pieniadze trzeba to robic z glowa.

                          Co do sera za 17zl. Czy widzicie roznice miedzy zoltym serem za 17zl/kg a serem
                          za 28 zl/kg?? Nasze sery juz dawno nie maja wyraznego smaku.
                          • ela.tu-i-tam Re: Refleksja nt. postu "ja" odpowiedz... 25.10.04, 16:58
                            monia_77 napisała:

                            > Co do sera za 17zl. Czy widzicie roznice miedzy zoltym serem za 17zl/kg a
                            serem
                            >
                            > za 28 zl/kg?? Nasze sery juz dawno nie maja wyraznego smaku.

                            Jest mi bardzo przykro to napisac, ale nie widze zadnej smakowej roznicy miedzy
                            polskimi zoltymi serami.
                          • Gość: asia Re: Refleksja nt. postu "ja" odpowiedz... IP: 195.85.227.* 25.10.04, 17:03
                            Ja wydaje na jedzenie ok. 500 zł miesięcznie, zdarza mi się jeść na mieście,
                            ale mam pod bokiem bazarek gdzie można naprawdę tanio kupić warzywa i owoce
                            (mięsa nie jem). Alkohol to dodatkowy koszt - 300 zł, spory bo większość
                            spożywam w knajpkach a w Warszawie są koszmarne ceny ;)
    • amused.to.death Re: pytanie do singli - ile wydajecie na jedzenie 25.10.04, 17:12
      ja jestem w stanie. Po prostu bardzo lubię ziemniaki, ser biały i warzywa. Potrafię czasami zjeść na obiad samego kalafiora i jest ok. Nie dlatego, że oszczędzam, ale dlatego, że ja lubię proste rzeczy:))
      poznanskie pyry z gzikiem też proste a uwielbiam.

      Ale ile wydaję na jedzenie to do końca nie wiem. Nie muszę specjalnie oszczędzać, więc jak mam ochotę na jakiś drogi ser, wędlinę czy czekoladę to sobie to po prostu kupuję.
      Mięs ostatnio prawie nie jem - więc już jest taniej. Doszłam nawet do gotowania zup bez mięs, bo tak mi bardziej smakuję, więc tu 'oszczędzam':))
      • Gość: ecik o jak to dobrze ... IP: *.com.pl 26.10.04, 16:44
        ... że ktoś poruszył ten temat. Ja gotuję pełne posiłki 7 dni w tygodniu dla 2-
        ch osób. I wydaję na nas 1.000 zł (w Warszawie). Myślałam, że to strasznie
        dużo, ale jak widzę, że single potrafią wydać na siebie 500,- to nie jest tak
        źle. Dodam, że czasem jadamy w Ramzesie, KFC, a gdy gotujemy w domu, to często
        jest mięso, różne dodatki, no i mnóstwo serów, głównie pleśniowe. I to te
        droższe. Acha - no i pasjami uwielbiamy łososia.
        • Gość: Romek Re: o jak to dobrze ... IP: *.katowice.pik-net.pl 26.10.04, 19:48
          Mieszkam razem z dziewczyna i z psem wydajemy ok. 500 zł
          • Gość: dalloway Re: o jak to dobrze ... IP: *.chello.pl 27.10.04, 20:30
            Byłam singlem przez miesiąc w Warszawie. Normalnie mieszkam w Trójmieście,
            obawiałam się, że jedzenie bdzie droższe niż u mnie - nie było, owoce nawet
            duuużo tańsze (jednak Gdynia to północ, nic nie rośnie, trzeba przywozić i to
            widać w cenach).
            Wydałam jakieś 400 zł. Obiady jadłam w zakładowej stołówce za ok. 10 - 12 zł
            dziennie. Przez tydzień jadałam w Czytelniku, gdy stłówka poszła naurlop - i
            tam było drożej, w grnicach 15 zł lub nawet ciut więcej. Na śniadanie musli z
            pitnym jogurtem (nie trawię zwykłego mleka), na drugie śniadanie jakaś bułka
            pełnoziarnista. Kolacji poważnych nie jadałam, ale duzo owoców przeróżnych.
            Soki rzadko, za to wody mineralnej hektolitry. Droga kawa z ekspresu, dobre
            herbaty. Słodyczy bardzo mało, ale kilka razy poszłam an lody na Malinovej
            (duże...).
            Generalnie ta kwota mi się podoba, bo gdyby nie to, że pracowałam długo,
            kuchnia mieszkania, w którym mieszkałam była odstręczająca, to mogłabym wydać i
            mniej, i tak sobie dogadzając.
            • thiessa Re: a jednak mozna 28.10.04, 00:09
              Jak to nie mozna wyzyc za 4 zl? Mozna, jak najbardziej. Teraz z mezem wydajemy
              sporo, bo i pozwolic sobie na to mozemy, ale jak studiowalam, to wlasnie tyle
              mi starczalo. Nie nalezy traktowac tych 4 zl doslownie, bo rzecza jest jasna,
              ze jak codziennie z 4 chce sie cos kupic to nie straczy. Zakupy robi sie na
              kilka dni np. 6 i wtedy wydaje na raz 24 a tutaj to juz mozna zaszalec. Doszlam
              do mistrzostwa w komponowaniu jadlospisow. Czy wiecie, ze kupujac kilogram soi
              moge z niego zrobic 11 l mleka? Mussli robilam sama, jak raz zrobilam to bylo
              na caly miesiac. Chleby tylko 2 na tydzien. Poza tym glowonie straczkowe, kasze
              i warzywa. Wszystko to jest tanie. Warzywa na zupe kosztuja 1 a starcza na 2
              dni takiej zupy a zup znam dziesiatki, oprocz tych znanych, wlasne kompozycje.
              Drugie dania... czego tutaj nie mozna wymyslec, rozna zapiekanki, kotleciki z
              roznych straczkowych soja, soczewica, poza tym zboza, bardzo pyszne kotleciki z
              gotowanej przenicy gotowanych warzyw. Wspaniale pasty na chleb ze straczkowych,
              kazda inna w zaleznosci od tego jakie straczkowe i jakie przyprawy. Chleb tez
              czesto pieklam sama, bo taniej bylo jak kupilam make. Pierogi tez tanie danie,
              a pomyslow na nadzienie mnostwo, to samo z golabkami, kapusta jest taniutka a
              nadziewac mozna wszytkim. W sumie moge napisac ksiazke "Jak przezyc za 100 zl"
              taka mam wprawe. Wszystkie posilki byly jarskie, mieso tylko kiedy odwiedzalam
              rodzicow, ale mysle, ze na odrobine miesa mozna z tych 100 zl rowniez cos
              wygospodarowac, zwlaszcza na drob i ryby.
              • cynamoon6 Re: a jednak mozna 28.10.04, 00:16
                Za duzo.
                Zwlaszcza, ze nie mam.
                :-)
    • Gość: wolny strzelec Re: pytanie do singli - ile wydajecie na jedzenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.04, 03:41
      jak najbardziej można przeżyć za 4-5 zł dziennie, chyba że jest się dużych
      gabarytów albo wykonuje niezmiernie ciężką pracę fizyczną. Ja od dawna wydaję
      na jedzenie właśnie 4 zł na dzień, tak że nawet przy ustalaniu budżetu na
      pozostałą część miesiąca czy cały miesiąc przeliczam właśnie liczbę dni przez 4-
      4,5 (jak chcę zaszaleć :P) i wychodzi mi kwota, którą z posiadanych zasobów
      wydam na jedzenie. Jestem raczej drobną kobietą i prowadzę umiarkowanie aktywny
      tryb życia. Zgadzam się z thiessą (mam nadzieję, że nie przekręcam nicka), że
      za takie pieniądze można jeść całkiem smacznie a jadłospis może być bardzo
      urozmaicony. Nie kupuję alkoholu i prawie nie kupuję mięsa, za to czasem coś z
      ryb. Kupuję też trochę słodyczy, bo lubię, ale w małych ilościach. Gotuję w
      domu. Zakupy robię zwykle raz w tygodniu w kilku sprawdzonych sklepach; wiem,
      że w jednym to jest tańsze, a w innym co innego. Rzadko zdarza mi się pójść z
      kimś np. na pizzę. Naprawdę można tak żyć i cieszyć się życiem. Oczywiście,
      gdyby mnie było na to stać, pewnie pozwalałabym sobie na różne ekscesy
      żywieniowe, bo jeść lubię i smakować egzotyczne potrawy też... Jednak kiedy
      słyszę, jak ci, którzy wydają na jedzenie na miesiąc 7-10 razy więcej niż ja
      robią wielkie oczy, kiedy się im mówi, że można taniej, robi mi się przykro. Bo
      wiem, że w Polsce wiele ludzi, zwłaszcza starszych, niestety NIE MA WYBORU.
      Musi żyć za te 4 złote. Wy, którzy zarabiacie naprawdę dobrze, cieszcie się
      tym, ale miejcie trochę taktu. Większości Polaków się nie przelewa. :\
      • Gość: Katka Re: pytanie do singli - ile wydajecie na jedzenie IP: *.gjpoland.com.pl / *.gjpoland.com.pl 28.10.04, 09:06
        pewnie że można, a czasem nawet trzeba. Ale jestem pełna podziwu dla ludzi,
        którzy tak potrafią. Patrząc na ceny w sklepie, myślę że trzeba się nieźle
        nakombinować żeby zrobić zakupy za taką kwotę i mieć co włożyć do garnka. Ja 4-
        6 zł dziennie wydaje na mojego psa, i to w wersji minimum (a mój pies naprawdę
        je bardzo mało).
    • Gość: Pichciarz Re: pytanie do singli - ile wydajecie na jedzenie IP: *.proxy.aol.com 28.10.04, 04:06
      Chyba zależy też sporo i od tego czy to singel czy singielka...
    • margala Re: pytanie do singli - ile wydajecie na jedzenie 28.10.04, 12:11
      Gość portalu: kobieta napisał(a):

      > Kiedys staralam sie
      > oszczedzac i pamietam, ze na jedzenie potrzebowalam 10 zl dziennie i nie
      > wystarczalo na zadne kulinarne szalenstwa, tylko na takie rzeczy jak parowki,
      > rosol, bialy serek, pieczywo, jogurt.

      Chyba źle kombinowałaś. Za kilogram sera białego moźna mieć parę kilogramów
      owoców lub warzyw. To samo dotyczy parówek.
      Ser biały i parówki można wyeliminować z jadłospisu i to z korzyścia dla
      zdrowia.

      PozdrawiaM.
    • funana troszkę o populizmie... 28.10.04, 14:45
      Chciałabym tu poruszyć sprawę "wywoływanych" tu do tablicy emerytów. Nie wiem,
      dlaczego w Polsce tak sie utarło, że im sie najgorzej żyje. To nieprawda-ani
      nie pokazują tego statystyki, ani, przepraszam...życie. Najtrudniej żyje się
      ludziom bezrobotnym, którtym się nie należą zasiłki, a też mieszkają w
      miejscowościach/na teranch najbardziej bezrobociem dotkniętych. Emeryci jak i
      renciści mają jednak, to prawda, że czasem mizerny dochód(pod względem liczby
      rencistów jesteśmy najlepsi na świecie, he he). Poza tym te dwie grupy moga
      sobie dorobić. Zobaczcie, kto głownie stał w kolejkach po akcje PKO BP? Po
      prostu hasło, że im jest najgorzej w POlsce nie jest prawdziwe i podawanie ich
      jako casusu najuboższego jest zwyczajnie nieprawdziwe.
      Sama przeszłam okres w życiu mniej niż 10 zł dziennie. Uhhh ciężko było, ale w
      sumie bardzo miło to wspominam!
    • Gość: Quazi Re: pytanie do singli - ile wydajecie na jedzenie IP: *.if.uj.edu.pl 28.10.04, 15:29
      Krakow, studentka, okolo 200zl/miesiac, w tym podroz do dpomu (40 zl), wszelkie
      niespodziewane imprezy:), uwielbiam slodycze(okolo 50zl), niestety nie najadam
      sie warzywami:(, gdybym miala wiecej kasy to pewnie bym kupowala wiecej serow i
      lepszego miesa, niestety to mielone z paczki czasami gosci na moim stole. Ale
      czasem zdarza mi sie wyprobowac jakis fikusny przepis z tej strony:) Pozdrawiam
      wszystkich studentow...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja