Czy wy też widzicie tą reklamę prenumeraty KUCHNI?

IP: 213.17.230.* 30.11.04, 08:54
Mnie się miota na górze ekranu reklama. "Gwiazdkowa oferta
prenumeraty":) "30% taniej":)
A jednak nie skorzystam. Nie lubię prenumeraty. Jakoś tak mi miło pójść do
kiosku. Porozglądać się po różnych tytułach. Czasem jeszcze coś kupić.
Marudziłam tu, marudziłam, ale w końcu kupuję to-to nadal:)
    • dziuunia Re: Czy wy też widzicie tą reklamę prenumeraty KU 30.11.04, 09:00
      Nic nie widzę :)Reklamy mam zablokowane.
      Też nie lubię prenumeraty od czasu gdy jakieś już nie pamiętam jakie czasopismo
      przychodziło do mnie dużo później niż pojawiało się w kiosku.
      • Gość: rozśmieszona Re: Czy wy też widzicie tą reklamę prenumeraty KU IP: 213.17.230.* 30.11.04, 09:02
        Właśnie przestało się miotać. Czyżby miało straszyć do godz.9.00?
      • tinea0 Re: Czy wy też widzicie tą reklamę prenumeraty KU 30.11.04, 17:09
        tez mialam ten problem - listonosz albo przynosil mi gazete kilka dni pozniej,
        niz pojawiala sie w kioskach (byl to tygodnik, wiec bylo to denerwujace) albo w
        ogole nie przynosil. W koncu powiedzialam dosc, przeszlam sie na poczte,
        poskarzylam sie jakiejs niemilej kobiecie z okienka - kobieta oswiadczyla, ze
        jej urzad pocztowy nie ma z moimi gazetami nic wspolnego, ze mam przyniesc
        rozne zaswiadczenia, dowody, skladac skargi na pismie itd. O tym, ze nic nie
        wie o gazetach, twierdzila rowniez moja listonoszka jak i facet podjezdzacy pod
        moj dom samochodem z napisem "Poczta Polska. Prenumerata". Ale jednak
        tajemniczy osobnik roznaszacy prenumerate musial dostac porzadny ochrzan, bo od
        tamtego czasu gazete dostaje w dniu, w ktorym ukazuje sie w kioskach.
        Dlatego tez nie balam sie zamowic prenumeraty "Kuchni" - zawsze to jakas
        oszczednosc.
    • lunatica widzę, że promocja prenumeraty wzbudza 30.11.04, 09:01
      zainteresowanie...
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=77&w=18060921&v=2&s=0
Inne wątki na temat:
Pełna wersja