Gość: alienor
IP: *.crowley.pl
13.12.04, 10:28
Marzy mi sie ciasto marchewkowo-imbirowe z "Tortow i ciast" Konemanna.
Niestety, trzeba ubijac skladniki na parze i to jest kosmos dla mnie. Do tej
pory wszystko ubijal za mnie malakser.
W ksiazeczce jest opisane mniej wiecej jak to robic, ale zanim zaczne
probowac, marnowac produkty i szarpac sobie nerwy, chce sie was poradzic, jak
sie do tego zabrac. Przede wszystkim: czy ma byc wielki gar, czy maly (czy
tylko dno do niego ma wejsc, czy pol miski)? czy uzywacie jakichs koszyczkow,
jak do gotowania na parze, na ktorych stawiacie miske, czy bezposrednio do
garnka z nia? No i wreszcie: jaki ubijak/trzepaczke stosobac, one maja rozne
koncowki? jak dlugo, w praktyce, trzeba zazwyczaj ubijac: to kwestia kilku
minut, pol godziny, dluzej?