lunatica
09.01.05, 14:37
Sławomir Mrożek - Keczup
"Przeczytałem w gazecie, że Apokalipsy nie bedzie.Żeby uczcić tę dobrą
nowinę, poszedłem do MacDonalda i zamówiłemhamburgera."Jakie to szczęście -
myślałem, gdym entuzjastycznie przyprawiałhamburgera keczupem - że nie będzie
trąb anielskich ani gwiazdyspadającej na ziemię, co by nam tę ziemię
spaliła". Dotychczas konsumowałem bez entuzjazmu, ponieważ żyłem w
oczekiwaniu katastrofy. Po co właściwie keczup, gdy i tak zmierzamy ku
katastrofie? Ale teraz świat ma przyszłość. Więc dołożyłem sobie jeszcze
keczupu, bo teraz już warto. Również nazajutrz spożyłem hamburgera z
podwójnym keczupem. Ale trzeciego dnia zauważyłem, że konsumujac podwójny
keczup po raztrzeci, nie dotrzymuję kroku swojej epoce. Pierwszego dnia ją
wyprzedzałem, drugiego nadążałem za współczesnością, ale trzeciegobyłem już
zapóźniony. Podwójny keczup po raz trzeci - to wstecznictwo. Aby nie pozostać
w tyle, powinien być co najmniej potrójny. Zjadłem więc potrójny. Trochę mi
się odbiło, ale w zasadzie nie czułem sięźle. Kłopoty z żołądkiem miałem
dopiero po keczupie czterokrotnym. Udało się je zażegnać za pomocą alka
seltzer. Po keczupie pięciokrotnym nic nie pomogło, a po sześciokrotnym na
samą myśl o siedmiokrotnym robiło mi się niedobrze. Co dalej? Nieubłagany
rozwój konsumpcji wymagał keczupu siedmiokrotnego, później osmio-, dziewiecio-
, dziesieciokrotnego i tak dalej bez końca, bo teraz, gdy Apokalipsę
odwołano, przyszłość nie miałajuż kresu. Załóżmy, że przetrzymam keczup nawet
dziesieciokrotny. Ale później? Podpaliłem MacDonalda, tu chodziło o życie.
Pożar nie był wielki, gdziemu tam do Apokalipsy, ale lepsze to niż nic."
za: www.poema.art.pl/site/itm_6761.html