Chyba Wam zazdroszczę.

15.01.05, 22:28
Od dawna czytam FK (uwielbiam gotować), potrafię tu zbłądzić na całkiem
dłuuugie chwile.
Chłonę dosłownie te przepisy. I to bym przygotowała… i tamto upiekła…
(Czasami to samym czytaniem się najem he he… wersja ekonomiczna ;-))
Sporo pychotek już wypróbowałam, ale…
No właśnie, ad rem, czego to ja Wam zazdroszczę…
Ano tego, że (przynajmniej tak to wygląda) codziennie robicie jakieś
przepyszności,
Że jecie je o normalnych godzinach tzn. np. obiad w porze obiadowej itd.
Że, jak się wydaje, celebrujecie posiłki.
U mnie wszystko postawione na głowie, mąż przeważnie wraca do domu o takiej
porze, że niektórzy to już nawet o kolacji zapomnieli. Ja najczęściej złapię
coś na prędce przed pracą, a po pracy to też już tak późno, że nawet nie
myślę o pichceniu czegoś nowego, wypróbowaniu jakiegoś przepisu. Sobota i
niedziela czasami wiele się nie różnią (praca).
Dzisiaj byliśmy na zakupach, zgłodnieliśmy a i owszem… poszliśmy do knajpki
coś przekąsić i właśnie mnie takie refleksje dopadły… Że nie ma kiedy, bo
albo za późno, albo dyżur, albo jak już jesteśmy razem, to biegamy po mieście
i nie ma nas w domu…
A teraz poproszę przepis na to, jak to wszystko zreorganizować ;-)
Hmmm… a może to wszystko tak słodko wygląda, a od „Kuchni” jednak jest
inaczej???
Uśmiechy
figa9
    • dziuunia Re: Chyba Wam zazdroszczę. 15.01.05, 22:47
      Figo,pozory mylą :)
      U mnie nie jest też tak różowo,mąż też wraca późno,dziecko o jeszcze innej
      porze,więc zamiast obiadu jemy często obiado-kolację tzw.:)Piekę może i często
      ale nie tak często jakbym chciała i jakby się mogło wydawać.Nie wiem czy gotuję
      pyszności ponieważ mąż jest dośc oporny na nowości i używanie warzyw które
      trzeba potem zjeść ;)Dziecko wybrzydza i je często co chce bo samo potrafi
      sobie zrobić coś niecoś pomimo wieku młodego(13 lat).W sobotę często wyjeżdżamy
      w odwiedziny do rodziny więc jemy u nich.
      Ale mimo wszystko staram się próbowac nowości.I nawet jak od razu czegoś nie
      wypróbuję to robię to później(finanse czasem tez nie pozwalają:),przepis może
      poczekać.Mąż i dziecko tez czasem się przełamią i spróbują i ostatnio nawet im
      smakuje;)Także źle nie jest,a dyskutować o dobrym jedzeniu trzeba,bo gorzej jak
      ktos nie dosyc że je byle co i w pośpiechu to jeszcze nie wie że można
      inaczej :)
    • Gość: gocha Re: Chyba Wam zazdroszczę. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.05, 22:48
      Zawsze jest coś za coś.Ja na przykład nie pracuję(z wyboru).Czasu na gotowanie
      i dla rodzinki więcej,ale kasiorki mniej.Pozdrawiam.
    • ampolion Re: Chyba Wam zazdroszczę. 15.01.05, 22:48
      Coś mi się zdaje, że masz rację. Od dawna podejrzewam, że jest to nie
      tyle "przepisy dobrej gospodyni" co raczej "popisy dobrej gospodyni". Bez
      wątliwosci, dobrej (a i dobrego "gospodarza"?...), ale popisy.
      Wstawiłem niedaleko wątek skąd bierzemy przepisy; wygląda na to, że w pierwszej
      kolejności jednak nie z tego forum. Co to znaczy? Może, że jest ono okazją do
      wymiany naszych podświadomych pragnień, odwoływaniem się do kuchennego ideału.
      No i kto może sobie pozwolić na tak drogie specjały dzień po dniu?
      Ale, żeby nie przesadzić, jest tu i dużo przepisów "codziennych" jak i
      propozycji ich urozmaicenia.
      • jottka nieno 15.01.05, 23:27
        to, że dla ludzi forum jest okazją do pogadania na różne tematy, a nie do
        przejmowania stąd żywcem przepisów, nie jest dowodem na to, że się tu tylko
        popisują - równie dobrze świadczy to o tym, że mają bogatą wiedzę kulinarną
        nabytą gdzie indziej (w domu, z lektury, z doświadczeń towarzyskich i
        zawodowych) i wiedzą już, jak usmażyć krewetkę czy zrobić tort migdałowy. a z
        gugla w razie czego sami umieją skorzystać, choć z reguły wolą własne wariacje.


        większość stałych bywalców lubi podyskutować o urozmaiceniach tego czy tamtego
        dania, co też nie oznacza, że muszą je robić dzień w dzień - poza tym kwestia
        ceny jest względna, zważywszy, że piszą tu osoby z całego świata. to, co dla
        senin będzie tanim i pospolitym obiadkiem, dla marghe może być kosztownym
        wybrykiem i na odwrót:)


        a do dziuuni - pożycz męża na tydzień, wróci do ciebie z płaczem na klęczkach i
        pył sprzed twych stóp będzie scałowywał:) spędzi kilka dni na sałatkach z sokiem
        pomidorowym i kamembercie, to zobaczy, nie mam czasu na rozrywki
        • dziuunia Re: nieno 15.01.05, 23:33
          jottka napisała:

          > a do dziuuni - pożycz męża na tydzień, wróci do ciebie z płaczem na klęczkach
          i
          > pył sprzed twych stóp będzie scałowywał:) spędzi kilka dni na sałatkach z
          sokie
          > m
          > pomidorowym i kamembercie, to zobaczy, nie mam czasu na rozrywki


          Jottka,dzięki za wsparcie,zastanowię się :)
          • jottka Re: nieno 15.01.05, 23:37
            psze bardzo:) i przekaż mu, że kurczaka czy indyka dostanie wtedy, jeśli kocur
            coś zostawi, bo on nie chce być jaroszem
          • jacek1f nie no nie no nie no -0000 15.01.05, 23:39
            widzialem i plakalem ( z zazdrosci i podziwu!)
            Ale mialem na pysli wpisy tzw zwykle.
            Nie wspominałem też o sobie i moich nalewkach :-) (precz skromności, ułudo
            przaśna
            • jottka Re: nie no nie no nie no -0000 15.01.05, 23:40
              no to tych niezwykłych wpisów jest tyle, że ja bym jednak nie mówiła o pełnej
              amatorszczyźnie pisujących:)


              dziuunia, dam ci adres, podeślesz mi małą paczuszkę za reklame?:)
      • jacek1f Re: Chyba Wam zazdroszczę. 15.01.05, 23:29
        Masz rację, to nie tak wygląda jak się wydaje raczej :-(
        To nie jest Forum Mistrzów Kuchni, którzy zawodowo nic nie robia tylko
        tworzącuda i cudeńka.
        Ampolion odjechał troszkę... bo to że nikt nie szuka przepisów na Forum, to
        chyba normalne ? To miejsce jest inne i po co innego wg mnie, (nie tylko żeby
        kleic linki -) bez urazy! :-))
        Pracuję 10-11 godzin, staram sie mniej. Gotuję TAK NAPRAWDĘ tylko piątek
        wieczór, sobota-niedziela. Od czasu do czasu (dzieki temu FK) odlecę sobie i
        upiekę proste ciasto z owocami... i tak potem po śniadaniu zabieram pół blaszki
        do pracy :-0
        Ale choćby staram sie ... żeby kolację zjeść wspólnie z Ukochaną i Młodym,
        pobiesiadować, pogadać nawet przy małym co nieco...
        A tu...? Jedzenie, to życie!
        • jacek1f to było do Figi ! n/t 15.01.05, 23:30
        • jottka Re: Chyba Wam zazdroszczę. 15.01.05, 23:32
          jacek1f napisał:

          > To nie jest Forum Mistrzów Kuchni, którzy zawodowo nic nie robia tylko
          tworzą cuda i cudeńka.


          a zdjęcia potraw dziuuni widziałeś? albo ten lakspuding siostryheli? no.

          tart emki widzieć nie mogłeś, to ci daruje
    • nobullshit Re: Chyba Wam zazdroszczę. 16.01.05, 00:03
      Ja to zazdroszczę tym, którzy mają DLA KOGO gotować na co dzień.

      Ale pogadać o jedzeniu też jest miło. No i mieć poczucie bezpieczeństwa,
      że jeśli mi się zachce przyrządzić homara wielkości czapli w sosie
      truflowo-czekoladowym, to na Forum dowiem się, jak to zrobić.
    • giezik Re: Chyba Wam zazdroszczę. 16.01.05, 07:47
      spora czesc osob, na forum wykonuje tzw. wolny zawód. Dzieki temu mozna w ciagu dnia skoczyc na bazar, albo do sklepu. U mnie tak sie stalo w pewnym momencie ze mua zonka wraca z pracy po 17, wiec naturalne bylio jedzenie obfitego posilku (obiad? kolacja?) wlasnie miedzy 17 a 18. Wczesniej tylko syn zjada jakas zupe, albo - nazwijmy to - aperitif.
      Korzysc - wspolny posilek
      NIe jadamy wiele i wspolny posilek, o pzonej porze, gdy czlowiek jest lekko glodny smakuje lepiej, niz obiad o 12 albo 13 po obfitym sniadaniu.
    • dispell Re: Z wyboru 16.01.05, 08:12
      się emerytuję robiąc coś tam przed mikrofonem od czasu do czasu, bo jak się coś
      napisze to i podzielić się z innymi trzeba - zresztą adekwatnie jak posiłkiem.
      Jestem więc w komfortowej sytuacji bo żońcia ze swojej "fabryki" wraca mi
      codziennie o jednakiej porze więc obiady jadamy normalnie i bez pośpiechu.
      jeśli chodzi o potrawy tzw. "wyszukane" to już gorzej - "szaleję" dwa
      trzy...razy w miesiącu. Mam tutaj na myśli nie jakieś wielkie odloty w postaci
      homara wielkosci ciężarówki czy steki z upasionej biedronki - bardziej kładę
      nacisk na wyobraźnię kulinarną. A ponieważ od dwunastego roku życia "pałętam"
      się po kuchniach - śmiem twierdzić, że co nieco potrafię 'upichcić" - w końcu
      to juz 28 lat...)))
    • qubraq Dla mnie... 16.01.05, 11:58
      Dla mnie to forum jest jak kuchnia w rodzinnym kołchozie; codzienne wpadnięcie
      do niej jest jak święto przychodzę tu od roku i juz stało się ono dla mnie
      niezbędnym - tu jest wszystko a najważniejsze to to że są ludzie!!! Przychodzę
      i siadam sobie w kąciku posłuchać co mówią madrzejsi bo wszyscy sa tu mądrzejsi
      ode mnie i słucham .. i sporo się uczę ale tak na prawdę to dupa ze mnie a nie
      kucharz, coś tam czase upichcę do smaku posłuchawszy którejś moich sympatii, i
      przeważnie sam to jem bo żona lubi swoje jedzenie a psy dostają purinę lajt
      suchą rozmoczoną troche resztką mojej zupy jarzynowej. Samotność we dwoje to
      jest to co wczoraj napisała Kiwi. Fajnie mi z Wami
      Andrzej
      • figa9 Kuchnia w rodzinnym kołchozie... 16.01.05, 13:29
        Coś w tym jest... nie raz wyobrażałam sobie Was w jakiejś mega-kuchni wspólnie
        gotujących i zastanawiałam się jak by to było... ;-)
        ampolion pytał, gdzie najpierw zaglądamy, jak zamierzamy coś upichcić. Pewnie
        przawda, że większość do książek kucharskich, ja jednak mimo tych kolorowo
        zadrukowanych stron od bardzo dawna zaglądam właśnie tutaj. Dobrze mówisz
        qubraq, że tu są ludzie. Doradzą, podpowiedzą na co zwrócić uwagę, gdzie
        znaleźć to, a gdzie szukać czego innego.
        Jakoś wszystko szybciej tu znajduję niż w książkach. Klik klik i już jest :-)
        Co do tego, że przeważnie nie ma dla kogo gotować, to właśnie wymyśliłam, że w
        końcu moje twins-y rosną i za parę lat... będą może wdzięcznymi konsumentami
        maminej kuchni. Jedyna pociecha w dzieciach ;-)
        • dispell Re: W mega kuchni... 16.01.05, 13:44
          zagadalibyśmy się na śmierć i na dokładkę pomarli z głodu...)))Już ja widzę te
          konsylia, frakcje - ten z majonezem, tamta nie ruszy flaków...Hihiiiii - byłoby
          co oglądać, ale z degustacją byłoby chyba krucho...)))
        • qubraq Re: Kuchnia w rodzinnym kołchozie... 16.01.05, 16:21
          figa9 napisała:

          > Coś w tym jest... ... właśnie wymyśliłam, że w końcu moje twins-y rosną i za
          > parę lat... będą może wdzięcznymi konsumentami maminej kuchni.
          > Jedyna pociecha w dzieciach ;-)

          Zazdroszczę Ci, że masz w domu taki slodki różowy duet, na pewno będą... a od
          Ciebie samej zależy czy wdzięcznymi ale na pewno tak będzie! Jedna z naszych
          sympatycznych pań ma szóstkę drobiazgu (dwie pary bliźniąt!!!) w domu, Boże jak
          to cudownie musi wyglądać kiedy ten różowy śnieg zwali się do kuchni na podłogę!
          Tak to prawda, powtórzę za Figą :
          Jedyna pociecha w dzieciach :-)
          Andrzej jeszcze nie dziadek
    • hania55 Ojojoj... 16.01.05, 13:48
      Niestety, obiadów gotowanych w domu nigdy nie jem w porze "obiadowej", bo od
      poniedziałku do piątku siedzi się w pracy, a w soboty i w niedziele jakoś
      zawsze tak się różnych spraw i spotkań nazbiera, że obiad je się na kolację lub
      podwieczorek :-)A tu na FK znajdziesz też smaczne przepisy dla zabieganych.
      Bardzo przydatne!
Pełna wersja