*=jedzenie na pocieszenie=*

IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 18.01.05, 12:49
Jest mi smutno i baaardzo źle ;-(
Nie mam apetytu.
Jakie są Wasze kulinarne sposoby na walkę z depresją?
Pozdrawiam ciepło.
Kasia
    • dziuunia Re: *=jedzenie na pocieszenie=* 18.01.05, 12:52
      Słodkie :)Czyli czekolada,dobre ciasto itp.I na pewno to:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24121&w=16831669&a=16889303
      :)
    • pati102 Re: *=jedzenie na pocieszenie=* 18.01.05, 12:57
      serki rozne + butla solidnego czerwonego wina... deprecha przechodzi jak reka
      odjal.
    • Gość: g Re: *=jedzenie na pocieszenie=* IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.05, 13:00
      porto i gorzka czekolada, o ile to mozna jedzeniem nazwać:)
    • abm22 Re: *=jedzenie na pocieszenie=* 18.01.05, 13:15
      Hej, nie smuć się:) Mnie zawsze pomaga coś z żółtym serem, lazania, spagetti
      albo po prostu ptasie mleczko:)
    • apolka Re: *=jedzenie na pocieszenie=* 18.01.05, 13:21
      Landsberg, przeczytaj sobie trochę Chmielewskiej, na zagrychę przygotuj sezamki
      i czekoladę. Mnie ta kuracja pomaga :o)
      • monia_77 Re: *=jedzenie na pocieszenie=* 18.01.05, 13:29
        A moze stan przy kuchni, zacznij szykowac pyszną kolacje i zapros swoich
        znajomych? Mysle ze wspolna kolacja ze znajomymi znacznie poprawi Ci nastroj.
        • rezurekcja Re: *=jedzenie na pocieszenie=* 18.01.05, 13:32
          monia_77 napisała:

          > A moze stan przy kuchni, zacznij szykowac pyszną kolacje i zapros swoich
          > znajomych? Mysle ze wspolna kolacja ze znajomymi znacznie poprawi Ci nastroj.

          dobry pomysl, choc lepiej chyba zaprosic zaufana przyjaciolke i jej te smutki
          w klape lub mankiet wyplakac.
    • rezurekcja Re: *=jedzenie na pocieszenie=* 18.01.05, 13:30

      > Jest mi smutno i baaardzo źle ;-(
      > Nie mam apetytu.
      > Jakie są Wasze kulinarne sposoby na walkę z depresją?

      NIe mam spsobow. Moze kubek goracej herbaty.
      Nie umiem jesc na pocieszenie.
      A juz najzwyczajniej na swiecie balabym sie chlapnac kielicha. Moj wuj sie tak
      pocieszal... I tylko wykwitnymi trunkami. Skonczylo sie uzaleznieniem.
      Dlatego ja nie pije alkoholu.

      Zreszta jakos do te pory nie mialam bardzo powaznych stresow.

      Pozdrawiam.
    • Gość: gosia Re: *=jedzenie na pocieszenie=* IP: *.vub.ac.be 18.01.05, 13:31
      Mnie kiedy jest smutno na ogol smakuje wszystko. A kiedy dopada mnie stresik -
      lodowka pustoszeje. Ale kiedy mi napraaaawde zle pomaga:
      1. butelka wina ale wypita z kims kogo lubie
      2. przygotowanie czegos pracochlonnego i cieszacego oczy, jakiejs salatki
      dobrej itp. Ale pozniej - znow podzielenie jedzenia tego z kims.
      No tak, to z tego co napisalam wyszlo ze naprawde zle mi jest kiedy czuje sie
      samotna.
      Jesli nie ma nikogo pod reka - pije herbatke, jem czekoladke...i ide spac :-)
      Pozdrawiam
      • Gość: landsbergk Re: *=jedzenie na pocieszenie=* IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 18.01.05, 13:34
        No właśnie...
        Zabrakło kogoś, dla kogo mogłabym gotować i podzielić się butelką wina...
        Brak motywacji, zostają fast-foody i czekolada :-(
        • apolka Re: *=jedzenie na pocieszenie=* 18.01.05, 13:44
          No cóż, pustki po "kimś" jedzeniem nie zapchasz, w tej sytuacji to ja Cię
          jeszcze bardziej do lektury namawiam, niekoniecznie Chmielewska musi być, mnie
          rozwesela, Ciebie może coś innego..., poszukaj.
          Pozdrawiam ciepło!
          :o)
        • Gość: gosia Re: *=jedzenie na pocieszenie=* IP: *.vub.ac.be 18.01.05, 13:53
          Nie martw sie, jeszcze sie kochajacy Cie zoladek znajdzie ;-)
          Ja rowniez polecam na smuteczki cos co oderwie mysli, moze byc ksiazka jesli
          wolisz w domku, a moze jakis sport, jesli nie wzdrygasz sie przed wychodzeniem
          z domu kiedy Ci smutno. To produkuje endorfiny...no i poprawia wylad :-) A
          jedzonko czase wrecz odwrotnie ;-)
          • cynamoon6 Re: *=jedzenie na pocieszenie=* 18.01.05, 14:43
            Wino!
            Zrob sobie grzane.
            Czerwone wytrawne podgrzej z korzeniami dodaj troche miodu i plastry pomaranczyu
            lub czerwonego grejfruta.

            I czekolada, w plynie i stanie stalym.
            Ja stresujac sie pochlaniam czekoladki Solidarnosci w ilosciach
            przemyslowych...;-(((
            • Gość: baba Re: *=jedzenie na pocieszenie=* IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.05, 21:36
              lata temu robiłam jak ty . czekolada w roli głównej. a teraz ,nie wiem ki czort
              we mnie wstępuje doprawiam jak szalona, tylko na ostro. a póżniej hektolitry
              wody wypijam.
    • basia553 Re: *=jedzenie na pocieszenie=* 18.01.05, 21:56
      mieszkasz w Landsbergu? Urocze miasteczko! Wyjdz z domu, polaz po miescie, idz
      gdzies do kafejki, rozejrzyj sie po swiecie. Wejdz na datimg w necie,
      poflirtuj, poszukaj, posmiej sie z tego co ludzie pisza.
      • Gość: baba Re: *=jedzenie na pocieszenie=* IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.05, 22:05
        dół to dół. śmiech uwielbiam, z siebie też. a mieszkać przyszło mi w trakim
        pcimiu.. ale swoje uroki ma.
    • Gość: kiwi Re: *=jedzenie na pocieszenie=* IP: *.chello.pl 18.01.05, 22:05
      Nie "zajadaj" smuteczków.
      Bo i tak znowu wylezą. Ale powiem ci, co ja robię: otwieram puszke brzoskwiń,
      obieram banana, wkładam do lodówki. Z pół tabliczki czekolady robie sobie
      fondue czekoladowe. Co prawda mam naczynie do takiego fondue, ale można to
      ominąć, stawiajac garnuszek (raczej garnuszeczek) w wiekszym naczyńku z gorącą
      wodą. Dodaję do czekolady - konieczne w takich sytuacjach - koniaku lub
      ulubionego likieru. Robie miły nastrój, łagodne swiatło, włączam miłą muzykę i
      zajadam sobie bez pośpiechu, popijajac gorzką herbatą.
      To ma daiałanie wielopoziomowe, bo przygotowanie trwa długo lecz jest bardzo
      przyjemne, potem stwarzasz specjalnie dla samej siebie miły nastrój czym sobie
      udowadniasz, ze jesteś tego warta, a potem jest ci tak miło i pysznie. Magnez z
      czekolady zaczyna działać, właczasz dobry film albo bierzesz sobie pogodną
      książkę... W dodatku mało sprzątania!
    • sinistra80 Re: *=jedzenie na pocieszenie=* 21.01.05, 14:51
      dobra rada: nie zajadaj smutków. robią się z tego dodatkowe kilogramy i fatalne
      przyzwyczajenia. trzeba podnieść sobie poziom endorfin- ćwicząc. działa więcej
      niż doskonale. ja robię pompki i brzuszki, aż do krańcowego wyczerpania i bólu
      mięśni, potem ciepła kąpiel. nasepnie pogodna lektura, film lub sen. polecam
      też flirtowanie na czatach i gg. pomysły są wypróbowane i skuteczne. jeśli źle
      Ci jest bardziej, niż bardzo, to umów się do psychologa (to nie żart!). trzymaj
      się i uszy do góry :)
      • Gość: madżis Re: *=jedzenie na pocieszenie=* IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.01.05, 18:39
        taak... obżeranie się to nie jest dobry pomysł, ale co innego obżeranie się, a
        co innego małe co nieco, ja Ci radze, zrób coś (nawet dobrze gdy jest
        pracochłonne), jakies ciacho np. na które zawsze miales ochote a jeszcze tego
        nie robiles, nie martw sie- napewno cos znajdziesz- tu jest kopalnia pomysłów!
        Pozdrowienia
    • Gość: Hanna Re: *=jedzenie na pocieszenie=* IP: 64.213.237.* 22.01.05, 03:40
      uczta owocowa- np.truskawki z bita smietana.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja