Gość: miszam
IP: *.chello.pl
26.01.05, 23:44
Zaczyna się nastrojowo:
"Kiedy na dworze zimno i plucha,
A w domu ciepło, w piecu się pali,
Wtedy się bajek najchętniej słucha.
Więc... może byśmy dziś posłuchali?"
Dużo dalej:
"Przy drodze rosną domy z piernika
I żywopłoty z słodkiego ciasta.
Choćbyś pół płotu zjadł - płot nie znika,
Lecz jeszcze słodszy szybko odrasta.
Tu z oranżady są wodospady,
Sok malinowy bije w fontannie,
W specjalnych kioskach zaś z czekolady
Lody wydaje się nieustannie.
W grzędach pieczone rosną kurczęta,
Kot ten smakołyk niezwykle ceni.
Nie jadł ich dawno, ale pamięta,
Że są wyborne z słodkim nadzieniem.
Kiedy spragniony, to pije duszkiem
Słodką śmietankę wprost ze strumienia
Albo ze źródła mleczko z kożuszkiem.
Co również dobrze gasi pragnienie.
Pies na słodycze niezbytnio łasy,
Za to go inne łakocie nęcą:
Na drzewach rosną smaczne kiełbasy,
Dojrzał też zrazy, pieczeń cielęcą.
Jakoś go strzyka w kulawej nodze,
Więc bardzo chętnie sobie przysiada,
A że kiełbasy rosną przy drodze,
W czas odpoczynku trochę podjada."
I na deser:
" - Może - Pies mówi - jestem dziwadłem?
Na wszystko patrzę jakby przez szyby.
Ledwie zjem, nie wiem, czy już cos jadłem,
Tak tu jest wszystko jakby "na niby".
Tadeusz Kraszewski "Bajdy i bajki"