death by chocolate :-)

IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 08.02.05, 08:49
Zainspirowana wątkiem o czekoladowo-czekoladowym cieście wypróbowałam przepis
z atlasu GW na 'chocolate fudge cake'. Trochę mi się nie spodobały proporcje,
przeszperałam więc Internet w poszukiwaniu innego przepisu na ten specjał i
wyczytałam, że jego druga nazwa to właśnie 'death by chocolate' :)))))
I bardzo słusznie, na 2 szklanki mąki potrzeba do niego 6,5 tabliczki
czekolady. Za to efekt - rewelacja!
    • jswm Re: death by chocolate :-) 08.02.05, 08:55
      dawaj przepis :)
      jak moi alergicy wyjadą poszaleję
      • Gość: landsbergk Re: death by chocolate :-) IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 08.02.05, 09:21
        Hmmmm...
        Z głowy nie pamiętam,
        Tu jest link do atlasu, ale chwilowo nie da się otworzyć żadnego przepisu:
        kobieta.gazeta.pl/kuchnia/0,58060,2338092.html
        Coś im się kurczę popsuło.
        Ja dodałam jeszcze troszeczkę proszku do pieczenia.
        Aaaaa, ten przepis jest tak na oko na 20 porcji ciasta - bo za dużo naraz się
        nie da zjeść (niebezpieczeństwo death by chocolate) :-))))
        • Gość: landsbergk Chocolate fudge cake IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.05, 13:47
          Podaję przepis:
          Składniki:
          - 45 dag ciemnej czekolady
          - 28 dag masła
          - 6 jajek
          - 6 łyżek miodu
          - 42 dag cukru pudru
          - 6-7 dag wiórków kokosowych
          - 28 dag mąki
          Glazura:
          - 20 dag ciemnej czekolady
          - 5-7 dag masła
          Sposób przyrządzania:

          Posiekaj czekoladę, przełóż do metalowej miseczki, dodaj masło. Stop w kąpieli
          wodnej. Przestudź, dodaj jajka i miód, wymieszaj. Połącz cukier z wiórkami
          kokosowymi i mąką, dodaj do masy czekoladowej. Wymieszaj. Kwadratową formę
          posmaruj masłem i wysyp mąką. Napełnij ciastem, piecz 35 minut w temp. 180°C.
          Wyjmij, ostudź.
          Przygotuj glazurę: posiekaj czekoladę, stop razem z masłem w kąpieli wodnej.
          Powierzchnię ostudzonego ciasta pokryj glazurą.
          Krój na porcje, gdy czekolada zastygnie. Podawaj z lodami waniliowymi.
    • hania55 Re: death by chocolate :-) 08.02.05, 09:04
      Wczoraj domowa gorąca czekolada powaliła nas z nóg - na 2 osoby 180 g czekolady
      rozpuszczone w niecałej szklance mleka. Do tego utłuczony w moździerzu cynamon,
      wanilia i odrobina chilli. Trudno było się podnieść z kanapy po czymś takim.
    • jswm Re: death by chocolate :-) 08.02.05, 09:18
      najbardziej czekoladowe z tych które robię jest takie :

      rozpuścić w kąpieli wodnej kostke masła i 2 tab. gorzkiej czekolady (ja biorę
      wawela)
      ubić 4 jajka, dodawać po trochu 1 czubatą szklankę cukru
      delikatninie wmieszać masę czekoladową i 6 kopiatych łyżek mąki
      tortownicę wyłożyć pergaminem
      piec ~ 50 min w 180 st
      (można część masy zostawić i użyć jako polewę)
      • Gość: landsbergk Re: death by chocolate :-) IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 08.02.05, 09:23
        Wygląda b. podobnie. W moim przepisie było 6 jajek (nieubitych), 2 szkl. cukru
        pudru, 2 szkl. mąki, 6 łyżek miodu, trochę wiórków kokosowych, ok. 30 dkg masła
        i 6,5 tabliczki czekolady (w tym 2 na polewę). Ale dokładnie nie pamiętam i nie
        chcę zmyślać. To jest ciężkie, gliniaste i z pysznym zakalcem z czekolady w
        środku :-)
    • Gość: Anouk Re: death by chocolate :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.05, 11:16
      6,5 tabliczki na 2 szklanki maki? eee tam, to jeszcze nic! ja znam takie w
      ktorym na 2 łyżki maki przypada 6 tabliczek! to dopiero niebo w gebie! :)
      • mantha Re: death by chocolate :-) 08.02.05, 11:59
        Dokladnie - moje brownies (bo to chyba jakas wariacja tego ciasta) ma na 2
        tabliczki tylko łyzke - i to góra!!!- mąki, wtedy wychodzi mistrzostwo świata -
        półplynne w środku, cięzkie, malo slodkie i nie mozna sie po tym podnieść :-)
        • Gość: Anouk Re: death by chocolate :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.05, 13:31
          60 dag czekolady deserowej (czyli 6 tabliczek, ew. jeszcze jedna jesli chcemy
          powtykac kawaleczki czekolady, ktore sa cudowne, jak ciasto poda sie kiedy
          jeszcze calkiem nie ostyglo).
          5 lyzek smietany 18%
          8 zyzeczek jogurtu naturalnego(normalnego, nie moze byc odtluszczony)
          4 jajka (bialka i zoltka osobno)
          15 dag cukru
          2 lyzki maki pszennej
          sol

          Smietanke podgrzac i rozpuscic w niej 40 dag (czyli 4 tabliczki) czekolady (ale
          juz nie na ogniu!). Zoltka ubic z cukrem, nastepnie dodac czekolade i znow
          starannie ubic. Wsypac make (wymieszac rowniez mixerem). Bialka ubic z 1/4
          lyzeczki soli i stopniowo, delikatnie polaczyc z masa czekoladowa (najlepiej
          wlasnymi łapkami). Ciasto wlac do malej tortownicy wysmarowanej tluszczem i
          wysypanej bulka tarta, ew. powtykac dodatkowo male kawaleczki czekolady tu i
          owdzie. Piec ok. 30-35 min w piekarniku nagrzanym do temp. 180C. Kiedy
          wystygnie wyjac z formy i ew. strzepac z bokow nadmiar bulki tartej. Pozostala
          czekolade (2 tabliczki) rozpuscic na parze (trzeba b. uwazac, temp. nie moze
          byc za wysoka. Nalezy zdejmowac co chwila i rozpuszczac mieszajac), wymieszac z
          jogurtem i pokryc nia ciasto.
          Jest genialnie czekoladowe i... raczej lekkie niz ciezkie (moze to kwestia
          ubitych bialek).
          • jswm Re: death by chocolate :-) 08.02.05, 13:34
            do mojego ciasta j.w., czasem ubijam białka osobno, czasem razem z żóltkami i
            wiesz chyba nie ma różnicy :)
            to tak podobnie jak w biszkopcie można i tak i tak
            • Gość: Anouk Re: death by chocolate :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.05, 13:41
              Wrecz przeciwnie, jest spora roznica - wiem z autopsji ;) Za pierwszym razem
              zdolne dziecię ubilo bialka osobno, poczym dodalo je do masy czekoladowej i...
              ponownie ubilo wszystko razem mixerem, w zwiazku z czym wszelką puszystość
              szlag trafil... ;) Teraz baaardzo delikatnie lacze bialka z masa i jest
              cudowne, sprobujcie! :)
    • sinistra80 Re: death by chocolate :-) 13.02.05, 21:01
      Mam pytanie: czy można zrezygnować z miodu? Chcę zrobić to ciasto dla osoby,
      która miodu nie za bardzo. Jakich użyliście czekolad? Jeśli użyję samych
      mlecznych (takie preferuje mój Ktoś) to nie wyjdzie za słodkie?
      • Gość: landsbergk Re: death by chocolate :-) IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 14.02.05, 11:33
        Ja jeszcze niestety do takiego cukiermistrzowstwa nie doszłam, żeby wiedzieć co
        można czym zastąpić, a z czego zrezygnować, więc za bardzo nie pomogę. Wiem
        tyle, że czekolada gorzka ma trochę inne właściwości niż mleczna i w związku z
        tym w pieczeniu nie zastępowałabym jej raczej niczym innym. Natomiast polewę
        spokojnie możesz zrobić z mlecznej czekolady (właśnie dziś koleżanka przyniosła
        takie ciasto z mleczną polewą do pracy i było pyszne). Dodam, że ja absolutnie
        nie jestem fanką gorzkiej czekolady i w postaci "samej w sobie" nawet nie tknę
        takiej małym palcem, ale ciasto to co innego i było pyszne. Co do miodu, to już
        zupełnie nie mogę odpowiedzieć, może tyle, że nie rzutuje on za bardzo na smak
        ciasta.
        • sinistra80 Re: death by chocolate :-) 14.02.05, 16:00
          Ryzyk- fizyk: polewa będzie mleczna, a ciasto z 2 deserowych i 2,5 mlecznych.
          Zamieniałam już gorzką na mleczną przy okazji ciasta sufletowego, z niezłym
          skutkiem. Jakiej użyłaś blachy (wymiary)?
          • antycyponek Re: death by chocolate :-) 15.02.05, 09:01
            O rany! Nie pamiętam! Chyba 20x30?
    • ampolion Jeszcze raz: WSZYSTKO z czekolada! (Ang.) 14.02.05, 16:23
      chocolate.cdkitchen.com/recipes/
      • sinistra80 Re: Jeszcze raz: WSZYSTKO z czekolada! (Ang.) 15.02.05, 15:38
        Dostałam oczopląsu z wrażenia. Stronę zapisałam w ulubionych i będę czerpać z
        niej garściami, bo Mój jest czekoladoholikiem niuleczalnym.
Pełna wersja