Gość: kiwi
IP: *.chello.pl
02.03.05, 10:03
Wczoraj gościłąm w hotelu Jan III Sobieski na pierwszym w Polsce festiwalu
nalewek i miodów syconych!
Dwójniaki, czwórniaki, nalewki ż wiśni w niezliczonych odmianach, z aronii,
żurawiny, orzechów!!! Dla mnie absolutną rewelacją byłą imbirówka: znakomity
zapach, smak świetnie z nim zharmonizowany w pierwszym łyku, ale potem -
nieprawdopodobnie zaskakujący, zdumiewająco inny i zmienny, fantastyczny!
Wybierano też spośród producentów (delegowali do tego swoje panie - żony,
pracownice) Pannę Apteczkową. Bo kiedyś w każdym porządnym dworze musiała
byc koniecznie Panna Apteczkowa, która miała w małym palcu receptury
nalewkowe (owocowe, ziołowe, wszelakie)i która dzierżyłą klucze od "apteczki"
czyli podręcznego składziku surowców i gotowych produktów, dojrzewajacych i
tych już do spożycia. Kandydatki do korony Panny Apteczkowej musiały wykazać
sie nie lada wiedzą na tematy nalewkowe! Było naprawdę bardzo ciekawie (takze
wizualnie, najwyraźniej "warszawka" uznała że na tej imprezie koniecznie
trzeba się pokazać. Były też wszystkie gwiazdy kucharstwa polskiego, choć
rozmaitych narodowości, od Kurta Schellera poczynając. Naprawdę, warto było.
Czy ktoś z Was był tamże?