Dodaj do ulubionych

Co do koszyczka

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.05, 22:50
Co wkładacie do koszyczka wielkanocniego?Nigdy nie chodziłam a chciałabym
pójść z dzieciakiemi wiem tylko że pisanki,chleb,sól i szyneczke.Co jeszcze?
Obserwuj wątek
    • jottka Re: Co do koszyczka 07.03.05, 23:28
      w teorii i wg tradycji do koszyka wielkanocnego wkładamy to, co znajdzie się na
      wielkanocnym stole:) no ale poniewaz czasy dworów, zaprzężonych san i chętnej
      służby dawno minęły, to wkłada się symboliczne kawałeczki potraw wielkanocnych,
      a i to bez przesady


      na pewno jajko, kawałek chleba, sól, jakieś mięso może być, często ludzie piekąc
      ciasto drożdżowe na święta, pieką też malutkie babeczki 'do koszyczka', troszke
      chrzanu, no co tam masz i co będzie podst daniem wielkanocnym - a w ogóle
      przedyskutuj problem z dzieckiem i niech samo też pomoże podjąć decyzję, co tam
      włożycie

      no i jeszcze trochę barwinku albo bukszpanu czy mirtu do przybrania (albo
      wszystko naraz), baranka (z cukru, z gipsu, z masła to sie jednak rozpacia)
      pluszatego kurczaczka, wstążeczki i koronkową serwetke na wierzch, żeby
      zwyczajowi zadośćuczynić:)
    • iwciad Re: Co do koszyczka 07.03.05, 23:28
      pisanki to do ozdoby. Musisz mieć jeszcze gotowane, bez cerupek jajeczko (W
      Wielkanoc jest tradycja dzielenia się jajkiem);kiełbaskę się jeszcze wklada;
      można kawałek babki drożdżowej.Generalnie najważniejsze jest:jajko, chleb i
      sól.A skoro idziesz z dziećmi to wiadomo jakiś cukrowy baranek albo kurczaczek
      do ozdoby...
      • Gość: gosia Re: Co do koszyczka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.05, 23:53
        Dzięki,z dzieciakiem nie przedyskuuje bo ma prawie trzy lata,ale niestety nie
        gada.Są może jakieś strony z obyczajami wielkanocnymi np. co n śniadanie u mnie
        na wielkanoc to paniętam wódka była:(( To z tych starszych lat,młodszych nie
        pamiętam.A chciałabym mieć takie fajne święta:)))
      • em_es z dzieleniem się jajkiem to różnie bywa 08.03.05, 08:26
        W moim domu święcenie owszem, tak jak inni pisali, baranek, jajka, kiełbasa,
        szynka, chrzan, chleb, sól, babka drożdżowa, koszyk przybrany gałązką bukszpanu
        i białą serwetką.
        Ale tradycji dzielenia się jajkiem i uroczystego śniadania w wielkanoc nigdy
        nie było. Szczerze się zdziwiłam spędzając święta u teściów - tam śniadanie z
        całymi szykanami :)
      • jottka no 08.03.05, 00:04
        czekoladowy zajac albo baranek rzecz klasyczna:) i trzylatkowi na pewno sie spodoba

        ale nie przejmuj sie za bardzo, święcisz jedzenie, które znajdzie sie na twoim
        stole podczas świąt (albo jego reprezentatywną cząstkę:), sztywnych reguł nie
        ma, choc są pewne elementy stałe

        macie sie cieszyć świętami i tyle:)
    • ampolion Re: Co do koszyczka 08.03.05, 00:26
      Bardzo proszę, zastawa wielkanocna:
      www.l2nowotny.gmxhome.de/Kuchnia/
      www.optymal-btw.aktis.i.p.pl/wielkanoc1.html
      abc.wp.pl/archiwum/wielkanoc/wielkano/artykuly.htm
      • mnkra wielkanocne symbole 09.03.05, 16:11
        polki.wp.pl/wiadomosc.html?wid=285492&katn=Horoskopy+i+wr%F3%
        BFby&kat=1671,palma wielkanocna - co zrobic z palma zeszloroczna ot tak po
        prostu wyrzucic? Slyszalam, ze powinno sie ja spalic.
    • emka_1 Re: Co do koszyczka 08.03.05, 00:33
      jottka podała zestaw podstawowy i nalezy pamiętać, że to co w koszyku ma wymiar
      symboliczny, a więc musi być jajko, mięso (w postaci kiełbasy lub szynki),
      chleb, sól, chrzan, baranek i coś zielonego, niekoniecznie jadalnego - może być
      rzeżucha albo bukszpan czy barwinek.
      dopuszczalne są słodkie ciasta i jakiś owoc (ale bez przesady z bananami itp).

      dawniej ksiądz, o ile nie było własnego kapelana domowego, przyjeżdzał święcic
      stoły, kosze z jedzeniem do kościoła nosili tylko mieszkańcy wsi, w których
      kościoła nie było i ubożsi mieszczanie, skutkiem czego wykształcił się zwyczaj
      noszenia tylko niezbędnych i symbolicznych produktów, poza tym istniał zwyczaj
      pocierania poświęconym jajkiem całej reszty potraw niepoświęconych spożywanych
      na śniadanie wielkanocne. przy okazji - nic z koszyka, co było poświęcone nie
      mogło zostać wrzucone do śmieci - skorupki jajek zakopywano lub palono razem ze
      sznurkami od szynki, wyschniętymi gałązkami bukszpanu itp.
    • Gość: kiwi Re: Co do koszyczka IP: *.chello.pl 08.03.05, 08:57
      Skoro z dzieckiem, polecam Ci mój sposób: od lat na wielkanoc, oprócz
      normalnych mazurków, piekę klka malusieńkich, takich z foremek dla dzieci,
      2x4cm czy mini-okrągłe. Dzieci zawsze same je ozdabiały i same decydowały,
      który z ich mazurków idzie do świeconki. Zwykle bywało tak, że jeśli jedno
      zwyciężyło w mazurkach, to drugie mogło wybrać którąś ze swoich pisanek, bo
      pisanki malujemy rodzinnie w Wielki Piątek oraz w Sobotę rano. To był
      rewelacyjnyc sposób, gdy dzieci były małe, żebu je "spacyfikować" i zająć się
      świąteczną kuchnią.
      W koszyku mamy jeszcze apetyczny kawałeczek kiełbasy wędzonej, chleba, jajo
      obrane którym się dzielimy przed wielkanocnym śniadaniem oraz - tradycja
      niepamiętnie stara rodzinna - kawałek korzenia chrzanu, na pamiątkę goryczy i
      tego, że i ona w życiu może pojawić się, lecz mija. Oraz sól w malutkim
      pojemniczku.
      W sumie - mały jest to koszyczek, szczelnie i pomysłowo upakowany, ze i
      baranek, i kurczaczek znajdują swoje w nim miejsce.
      • lunatica Re: Co do koszyczka 11.03.05, 00:22
        >oraz - tradycja niepamiętnie stara rodzinna - kawałek korzenia chrzanu, na
        >pamiątkę goryczy i tego, że i ona w życiu może pojawić się, lecz mija.

        a u nas na tę pamiątkę odrobina octu w małym dzbanuszku.
    • elizabeth22 Re: Co do koszyczka 08.03.05, 09:54
      - pisanki (zazwyczaj gotowane w łupkach z cebuli - wtedy są piękne brązowe)
      - kawałek chleba lub bułki
      - kiełbaska
      - chrzan w kieliszku
      - sól i pieprz
      - coś z czekolady - najczęściej jakis królik w kolorowym sreberku
      - baranek cukrowy
      - mała pomarańcz
      - no i dla ozdoby można dodać małego żółtego kurczaczka ( oczywiście nie
      żywego ;)))) )

      Wszystko polożone w koszyczku na białej serwetce i pięknie przystrojone
      bukszpanem :))) .... Już się nie mogę doczekać ! :)
    • Gość: Apsik Re: Co do koszyczka IP: 82.177.81.* 08.03.05, 12:52
      U mnie przygotowuje się tyle koszyczków ile jest dzieci tzn #
      Każdy ma oczywiście to samo, ale nie każdy doniedie wszystko do domu po
      poświęceniu (dzieci jak to dzieci coś zjedzą po drodze)
      Koszyczek : biała serwetka przybrana bukszpanem, sztucznymi kurkami, barankami,
      Kolorowe jajka, sól, pieprz mały chlebek, kawałek kiełbasy, szynki, babeczkę
      drożdżową, kawałek mazurka i dodatek związany z modą dziecięcą _jajko
      niespodzianka. Ksiądz ostatnio powiedział,że widać kto przyszedł z jakim
      koszyczkiem ( to odnośnie niespodzianek)
    • jottka emm 09.03.05, 10:51
      przypomniał mi sie taki kawałek - pozwólcie dziatkom przychodzić do mnie

      autor tych słów nie stawiał, zdaje sie, żadnych warunków odnośnie pozbycia sie
      przez nie uprzednio czekoladowych królików czy agnostycznych matek:)
            • jottka Re: emm 09.03.05, 12:01
              owszem, dlatego mnożenie warunków wobec dziewczyny o smutnym dzieciństwie, która
              się stara swemu dziecku pokazać inny świat, może ją przekonać o słuszności
              szukania ducha gdzie indziej

              • Gość: Panna Andzia Re: emm IP: *.fbx.proxad.net 09.03.05, 12:20
                Mnie sie wydawalo, ze warunek jest tylko jeden - uczciwe podejscie do sprawy
                wlasnej wiary.

                To co w koszyczku to dla mnie temat poboczny, ale nadmiar wiedzy o wlasnej
                religii chyba nikomu nie zrobi wielkiej krzywdy (dlaczego wlasnie te rzeczy
                daje sie do swiecenia, co one symbolizuja, i dlaczego kiwi albo flaszka
                Smirnoffa to juz niekoniecznie ;). Nawiasem mowiac ksiadz przy swieceniu
                wlasnie o tym mowi, wystarczy sluchac...
                • hania55 Re: emm 10.03.05, 13:29
                  Dziewczyna uczciwie podchodzi do spraw WŁASNEJ wiary. Potępiasz ją za to, że
                  mimo, iż jest niewierząca, chce dziecko zaprowadzić do kościoła?

                  • Gość: Panna Andzia Re: emm IP: *.fbx.proxad.net 10.03.05, 13:45
                    A co dziecku powie? Jak wyjasni mu, co sie w kosciele dzieje i po co tu
                    przyszli z koszyczkiem ? Ze "co prawda my nie wierzymy w Boga ani tym bardziej
                    w Zmartwychwstanie, ale taki koszyczek ladnie wyglada na stole" ? Czy ze tak
                    trzeba, bo wszyscy tak robia, bez wnikania w sens gestu swiecenia ? Ze to
                    Polska tradycja ? Ze moze i nie pomoze to swiecenie, ale na pewno nie
                    zaszkodzi ? A ksiadz co tak macha kropidelkiem : to jak David Copperfield, taki
                    magik ? A znak krzyza ktory sie robi po swieceniu, to tak jak w G-force,
                    zamieni nas w supermenow ?

                    Ja sie nie sprzeciwiam swietowaniu, w sensie uroczystego obiadu, okazji do
                    spotkania z rodzina itd, - wiekszosc francuskich Arabow ma w domu choinke na
                    BN, i prezenty, ale nie udaja, ze swietuja narodziny Jezusa, tylko taki
                    symboliczny koniec roku. Nadawanie religijnej oprawy i chodzenie do swiecenia,
                    gdy sie nie wierzy jest dla mnie po prostu niekonsekwentne. Przeciez koszyczek
                    mozna postawic na stole nieswiecony i bedzie tak samo wygladal...

                    A za chec wprowadzenia dziecka do wspolnoty wierzacych nikogo nie potepiam.
                    Tylko mam niejasne wrazenie (zwlaszcza po jej ostatnim poscie), ze na tym
                    swieceniu edukacja religijna tego malego moze sie zakonczyc...
                    • hania55 Hmmmm 10.03.05, 22:13
                      Przepraszam, a nie czytałaś może tych postów gościa, w których pisze o własnym
                      nieciekawym dzieciństwie i o tym, że chciałaby swoje dziecko uczyć czegoś
                      innego? Nie chcę wchodzić w daleko idące wywody z pogranicza psychologii, ale:
                      dlaczego tyle negatywnych emocji budzi w Tobie kobieta, która, pomimo własnych
                      złych doświadczeń i braku wiary, prowadzi dziecko do kościoła i chce, w miarę
                      swoich możliwości i wiedzy, zapoznać je z tradycją tego kościoła?

                      • Gość: Panna Andzia Re: Hmmmm IP: *.fbx.proxad.net 10.03.05, 23:59
                        Po pierwsze, nie wiem co pozwala Ci twierdzic, ze Gosc budzi we mnie negatywne
                        emocje. Czyzbys wszelka krytyke laczyla automatycznie z takowymi ? Nie wchodzac
                        w daleko idace wywody z pogranicza itd itp...

                        Uwazam, ze tradycja bez ducha jest pusta. Swiecenie nie jest takim sobie
                        gestem, jest w nim pewna tresc duchowa - wystarczy, ze sprobujesz odpowiedziec
                        na pytanie "co takiego naprawde sie dzieje, gdy ksiadz macha kropidlem i
                        wypowiada slowa modlitwy?". Bez tego "sacrum", kazdy z nas moglby sobie
                        pokropic miotelka koszyczek w domciu i po krzyku, tradycji stanie sie zadosc.
                        A tu nie - lecimy ze swieconka do kosciola w deszcz snieg i wichure, bo inaczej
                        NIE byloby to to samo.

                        Staram sie tylko uswiadomic Gosciowi, ze sama litera tradycji, bez duchowosci
                        jaka sie z tym laczy, nie wystarczy. Ze jesli chce, zeby jej maluch odnalazl
                        sie w tej tradycji i zachowal ja potem, musi czuc, ze jest w tym cos wiecej niz
                        kroliczek z czekolady, a czy da sie to osiagnac dazenia do poznania ? bez wiary
                        w Boga ? Akurat w tym przypadku nie sadze.

                        Rozumiem swietnie, ze nieciekawe dziecinstwo moze w kims wywolywac potrzebe
                        normalnosci, "zwyklego" zycia, ale jesli nie wejdzie sie glebiej w sens
                        niektorych rzeczy, to zmiany jakie dokonaja sie, beda takze powierzchowne.

                        A poza tym ponownie zycze i Tobie i Gosciowi z Rodzina _naprawde_ Wesolych
                        Swiat :)

                        • emka_1 panno 11.03.05, 00:32
                          andziu, to nie jest forum ewangelizacjyjne, we wcześniejszych postach
                          odsądziłaś gościa od czci i wiary, wymachujesz kropidełkiem na wszystkie strony
                          a z każdego słowa wyziera przekonanie o własnej duchowości i słuszności
                          postawy. nie chcę cie martwić, ale to jest pycha - grzech, nie określenie
                          smaczności potrawy:(


                          ---
                          "Nie masz to jak nieboszczyk, który zmarł wczoraj. I którego możemy mieć na
                          stole sekcyjnym. Wtedy uda się nawet stwierdzić, co jadł na kolację"
              • hania55 Re: emm 10.03.05, 13:27
                Słuszne słowa, jottko.

                Na marginesie mam takie pytanie: co "gość" chce zrobić tak złego, że zarzucacie
                jej hipokryzję? To, że chce dziecku pokazać Wielkanoc tak jak umie najlepiej?
                Że chce zaprowadzić je do kościoła w wigilię Zmartwychwstania Pańskiego i
                zapoznać z piękną tradycją święcenia pokarmów?

                Wesołych Świąt życzę wszystkim.
    • alchemilla Do Ampe, Ampeka i podobnych 09.03.05, 18:32
      No jak czytam takie prawdy wierzących praktykujących to mi się niedobrze robi.
      1. Wielkanoc to święto radości! Duchowość duchowością ale i na parafialnym
      stole są wypasione baby z 20 jaj i kiełbasy, i wszyscy starają się uczcić
      święta odpowiednią oprawą. Jeszcze tylko brakuje „w dzisiejszych czasach...”
      Niezależnie od czasów ludzie lubią odpusty bez względu na to czy jest to
      stoisko z dewocjonaliami w niedzielę czy Tesco. Nie przesadzajmy z posępnością,
      w końcu Bogu radość też jest miła. Od małego chowano mnie w tradycji postu w
      Wigilię a tu co, szok, Kościół ogłosił, że możemy jeść wędliny. A tyle było
      gadania o poszczeniu!
      2. Wierzący niepraktykujący. Gdy dookoła jest tyle afer z udziałem księży,
      dewiacji w samym Kościele, pedofilii, gdy patrzysz jak pobożni parafianie
      tolerują podobne wynaturzenia zamiast wywieźć jednego z drugim na taczkach to
      przepraszam, ale to jest hipokryzja i zakłamanie jakich mało. Przemyśleć i
      wyspowiadać się radzę z podobnych uwag odnośnie niepraktykujących chodzących na
      pasterkę. Czyż Kościół nie jest otwarty i gotów przyjąć każdego. W czym gorszy
      jest ktoś taki od chrześcijańskiej szumowiny, która codziennie tłucze żonę i
      dzieci, i przychodzi po rozgrzeszenie co miesiąc, potulnie chodzi na msze. A te
      ostatnio modne rozwody w Kościele. Święty sakrament małżeństwa już nie jest
      taki święty? I szczerze mówiąc razi mnie gdy dowiaduję się, że ktoś jest
      praktykujący, bo nie chce mi się wierzyć, że normalni, myślący, młodzi ludzie
      chodzą na mszę, słuchają okropnych kazań. Więc po co chodzą? Bo mamusia pyta
      czy była/był w kościółku w niedzielę. To jest wiara? Tylko zakłamanie,
      pozoranctwo.
      Więcej pokory, dobroci, skromności i życzliwości wobec drugiego CZŁOWIEKA na co
      dzień a nie tylko duchowości od święta.

      Co się porobiło, taki miły post był.
      Sama wkładam do koszyczka kawałek suchej kiełbasy, szyneczki, malutki chlebek,
      sól, pieprz i jajka. Ludzie ładują już chyba wszystko, rozbrajają mnie
      mandarynki i cukierki w złotkach. Biała serwetka, bukszpan, bazie, u mnie to
      wszystko. Ale widziałam też malutki mazurek i wyjątkowo był na miejscu. No i
      baranki z masła. W ogóle to jeden z moich ulubionych tematów – koszyczki
      wielkanocne. Są z wikliny, kory, małe, duże, raz widziałam nawet wiklinową
      kaczkę, ale niezapomniane wrażenie wywołał maślany baranek z gałązką bukszpanu
      w dupce.
      • Gość: gość Re: Do Ampe, Ampeka i podobnych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.05, 19:06
        dziękuję ALCHEMILLA:))
        Chodziło mi własnie o tradycje której ja nie znam,a chciałabym mieć możliwość
        poznania.Czy wiecie że dopiero mój facet oświecił mnie ze we Wigilie dzielimy
        się opłatkiem przed kolacją a nie po:)).24lata dzieliłam się po:)).
        Może i nie do końca wierze w Boga,ale na Wigilie mięsa nie tkne i to również
        będę starała się synowi przekazać.
        • emka_1 co do pomarańczy 09.03.05, 23:46
          (i mandarynek przez podobieństwo do pomarańczy) - zdziwienia budzić nie powinna
          - w chrześcijaństwie jest uznawana za symbol szcześcia ,płodności, wieczności i
          nieśmiertelności - patrz obrazy średniowieczne i renesansowe.
          • Gość: Hanna Re: co do pomarańczy IP: 65.38.217.* 11.03.05, 01:11
            Najpiekniejsze wspomnienia z Wiekiej Nocy dla mnie i mysle,dla mojego
            rodzenstwa ,to byla ta wyprawa z mama do kosciola z koszyczkiem do
            poswiecenia.Mama krocej pracowala, jajka malowalo sie dzien przedtem, panowala
            odswietna atmosfera.
            To bylo bardzo uroczyste odwiedzanie kosciola i bez tego "swieconego" nie
            wyobrazalismy sobie Wielkanocnego sniadania. Zawsze sie je rozpoczynalo
            podzieleniem sie swieconym jajkiem i zyczeniami. Zjadalo sie wszystko co bylo
            poswiecone, nic nie mozna bylo wyrzucic.
            Czy prowadzenie do kosciola malych dzieci z koszyczkiem nie moze byc pieknym
            poczatkiem bliskiego kontaktu dziecka z Kosciolem?
            Tak wiec mila, nie przejmuj sie niektorymi "pouczajacymi" glosami tutaj, ale
            zacznij z dzieckiem piekna tradycje.
            Pisanki, jajka gotowane na twardo, buleczka, kawalek kielbasy,sol i pieprz,
            moze baranek-co masz- to nie konkurs.Przykryj serwetka, mozna ja przyozdobic
            czyms zielonym- i jestes gotowa.
            Zycze Ci i Twojej rodzinie wspanialych Swiat-Hanna

            PS. Milych Swiat rowniez zycze tym oburzonym i krytykujacy. Miluj blizniego jak
            siebie samego.......
    • Gość: kiwi Mam propozycję... IP: *.chello.pl 11.03.05, 11:35
      Włóżmy do dużego, dobrze zamykanego kosza wszelkie kwasy, dąsy, pouczenia i złe
      myśli. Bo dla nich nie ma miejsca w koszyczku wielkanocnym, a o nim przecież
      miał byc ten wątek. I niech tak zostanie.
      "U nas na wsi" czyli tam, gdzie mamy letni dom, baby wkładają solidne pęta
      kiełbasy domowo wędzonej, babska drożdżowe, chleb, jaja obrane. Do tego piękne
      serwetki osobiście haftowane lub towarzyszące rodzinie od pokoleń. Kosze są
      wielkie, wszystko leży na sianie przykrytym na przykład bielutką serwetką z
      haftem Richelieu, czyli - jak mówią miejscowe panie - ryszerią. A pisanki,
      jeśli się pojawiają, to cebulowe, brązowe. I jeszcze chleb. W zasadzie festiwal
      barw biało-brązowych plus zielony bukszpan. Prawie co roku staramy sie wpaść
      tam w wielką sobotę i popatrzeć. Ale nie zawsze sie uda.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka