Dodaj do ulubionych

kasza kuskus

18.03.05, 14:38
Co zrobić dobrego, taniego z kaszą kuskus?
Obserwuj wątek
    • Gość: marghe_72 Re: kasza kuskus IP: *.acn.waw.pl 18.03.05, 14:40
      puplpety
      sałatki na słono i na słodko..
    • Gość: marghe_72 Re: kasza kuskus IP: *.acn.waw.pl 18.03.05, 14:40
      PULPETY :) hehehhe
      • ccapucino Re: kasza kuskus 18.03.05, 14:45
        a jakieś przepisy?
        • Gość: marghe_72 Re: kasza kuskus IP: *.acn.waw.pl 18.03.05, 14:48
          a na co konkretnie?
    • siostraheli Re: kasza kuskus 18.03.05, 14:53
      gotowanie.x3m.pl/index.php?przepis=9703
      • ccapucino Re: kasza kuskus 18.03.05, 14:55
        na wszystko :) co jest smacznego z tą kaszą. :)
        • Gość: Panna Andzia Re: kasza kuskus IP: *.fbx.proxad.net 18.03.05, 16:03
          Hm, ten link powyzej to takie fjurzyn po polsku :D
          Podaje przepis na oryginalne libanskie

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=77&w=21514091&a=21515485
          Poza tym mozesz podsmazyc krociutko na dobrej oliwie z oliwek pokrojona w
          kostke cukinie z czosnkiem (na chrupiaco), dorzucic do gotowego kuskusu
          (przepis prawdopodobnie na opakowaniu), dodac (niekoniecznie) pare pokrojonych
          swiezych pomidorow i duzo natki - mozna podac jako jarzyne do miesa.
    • dorota20w Re: kasza kuskus 18.03.05, 16:42
      a sałatki jakies fajne znacie??
      • ccapucino Re: kasza kuskus 18.03.05, 16:59
        elo Dorotko siostra moja. :) to ja kasia :)
    • ampolion Re: kasza kuskus 18.03.05, 17:56
      Wiem, polscy producenci upierają się nazywać kuskus kaszą, ale kaszą on nie
      jest, należy do kategorii potraw mącznych (pasta) podobnie jaki
      taki "grysikowy" czy "ryżowy" makaron.
      opiminel.notlong.com
      • siostraheli Re: kasza kuskus 18.03.05, 18:59
        a ty znowu swoje, ze w USA couscous sprzedaje sie, jako pasta, nie znaczy, ze
        tak jest w rzeczywistosci. W Maroko, ktore jest ojczyzna kuskusu nazywaja to
        kasza i produkuja z jadra ziaren pszenicy obtaczajac w mace na specjalnych
        sitach. Wiec to jednak nie pasta, bo rdzen stanowi lamane ziarno. pozdrawiam.
        • Gość: jowa Re: kasza kuskus IP: *.netg.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 20.03.05, 18:58
          Ja kroję włoszczyznę w kostkę, podsmażam na oliwie z odrobiną wody, doprawiam.
          Kaszę kuskus, przygotowuję wg przepisu na opakowaniu.
          Mieszam wszystko razem na patelni, dodaję na koniec trochę groszku i kukurydzy.
        • ampolion Re: kasza kuskus 20.03.05, 20:27
          A z czego to jest podone do kaszy? I gdzie w Polsce robią to z "jądra przenicy
          obtaczając w mące na specjalnych sitach"? Z nosa do psa temu do "kaszy".
          Wystarczy przeczytać składniki. Ale może jest to z zasady importowane z Marokka
          domowej roboty, bo jeśli tak to zwracam honor krajowemu zaopatrzeniu.
          Tak czy inaczej, ślę ukłony dla obu sióstr.
          • Gość: Panna Andzia Pozwole sie wtracic IP: *.fbx.proxad.net 20.03.05, 21:11
            Ampolion ma racje - w kuskusie zadnego "jadra" nie ma, robi sie go z semoule
            (wl. semola), czyli takiej bardzo grubej maki, o konsystencji mniej wiecej
            rzecznego piasku. Te maczke zbija sie (recznie lub maszynowo) grudki kuskusu,
            czyli metoda fabrykacji jest jak makaronu, a nie jak kaszy (lamanie ziarna).

            Polecam kuskus Ferrero, fabrykowany po sasiedzku, albo u prawdziwego Araba.
            Inne moga byc paskudne np kuskus Baroni z Lidla to paskudztwo. Ferrero to taka
            kuskusowa Barilla, czyli Rolls-royce w swojej kategorii.
          • ccapucino Re: kasza kuskus 20.03.05, 21:47
            ampolion napisał:

            > Tak czy inaczej, ślę ukłony dla obu sióstr.


            Dziękujemy za ukłony:)
            • hela1 Re: kasza kuskus 20.03.05, 22:19
              Polecam kuskus jako deser: gotowany wedlug przepisu na opakowaniu, ale w mleku
              lub pol na pol mleko-woda. Dodaje sie obrane i zmielone orzechy lub migdaly
              (ilosc zalezna od upodobania). Kopczyk schlodzonego dobrze kuskusu usypuje sie
              na talerzu, posypuje sie cukrem pudrem (i tu ilosc zalezna od upodoban) i
              odrobina cynamonu.
              Dobry i lekki deser.

              Nie wdaje sie w dywagacje dotyczace kwalifikacji kuskusu. Nie o to przeciez
              Ccapucino pytala:)
              • energeia Re: kasza kuskus 21.03.05, 10:34
                Ja lubię kuskus z zielonym groszkiem, jako bazę drugiego dania. Kuskus gotuję krótko na warzywnym
                bulionie (z dodatkiem ulubionych przypraw), wrzucam do niego mrożony groszek. Jak kuskus wchłonie
                wodę odstawiam garnek pod przykryciem, żeby "doszło".

                Czasem gotuje kuskus z rodzynkami i daktylami. Na ostro przyprawiony bulion wrzucam kuskus i
                rodzynki i daktyle. Lubię to połączenie słodyczy z ostrym smakiem bulionu:)
                • kasia.lambert Re: kasza kuskus 21.03.05, 22:42
                  ja wlasnie w niedziele robilam kolacje o temetyce marokanskiej, z przepisow
                  niesamowitej Claudii Roden
                  ona kaze nasypac do miski kuskusu (350 g na 4 osoby) i zalac ten kuskus woda w
                  proporcji objetosci 1:1
                  zostawic na ok 10 -15 min az woda sie wchlonie, potem palcami rozdrobnic grudki
                  do tego dodac 1 lyzeczke mielonego imbiru, 1,5 lyzki oliwy, 2 lyzki cukru

                  potem podsmazyc na oliwie 50 g migdalow luskanych, pokroic, wrzucic do kuskusu,
                  do tego 50 g pistacji i 2 lyzki rodzynek wszystko wymieszac

                  mozna to potraktowac jako nadzienie do kurczaka lub poussins

                  zgodnie z zasada marokanskiej kuchni wszystko wrzuca sie do garnka w tuym samym
                  czasie, czyli nap pokrojone 2 cebulki, 2 lyzki oliwy, szafran, imbir, cynamon i
                  kurczaczka wypchanego nadzieniem, ale nie za obficie

                  gotuje sie to az kurczak zmiekanie, potem na duzej paterze ukladam reszte
                  kuskusu, wyjmuje podgotowanego kurczaczka i polewam to wszystko sosem w ktorym
                  sie gotowal kurczak
                  i do piekarnika, az sie ptaszek upiecze
                  troche to odbiega od stylu marokanskiego, bo oni by juz tej kury nie piekli, ale
                  co tam my lubimy chrupka skorke!!

                  pozrawiam

                  kasia
                  • kasia.lambert Re: kasza kuskus 21.03.05, 22:43
                    a, jeszcze zapomnialam dodac - do kuskusu, przed pieczeniem ddajemy plasterkow
                    maselka, roztopi sie w piecu
                    • jo.hanna tez czytam C. Roden 21.03.05, 22:48
                      czy czytasz jej "Tamarind i Saffron" czy tez wczesniejsza, ktorej tytulu nie
                      pamietam?
                      • kasia.lambert Re: tez czytam C. Roden 22.03.05, 13:59
                        jo.hanna napisała:

                        > czy czytasz jej "Tamarind i Saffron" czy tez wczesniejsza, ktorej tytulu nie
                        > pamietam?


                        wiesz, ja mam akurat jedna z serii wydanej przez BBC pod wspolnym tytulem
                        "foolproof cookery"
                        niezla jest, pokazuje krok po proku jak sie to wszytsko robi
                        chyba nazywa sie po prostu "foolproof Mediterranean Cookery"
                        i jest nie tylko o kuchni polnocnoafrykanskiej, ale ja tytul wskazuje ogolnie o
                        kuchni srodziemnomorskiej

                        a Tamarind i Saffron dobre? Polecasz? To typowa ksiazka kucharska czy o jedzeniu?
                        • jo.hanna c. roden 22.03.05, 20:03
                          majac do wyboru "Tamarind" i "Meditteranean Cooking" wybiore to drugie, ma
                          wiecej przepisow. Tamarind jest sliczny graficznie, przepisy sa dobre, ale
                          wydaje mi sie, ze nie ma nic czego nie bylo w Meditteranean. No moze jedynie
                          przepis na salatke z baklazana z imbirem i miodem. Doskonala z kolei jest jej
                          ksiazka o kuchni zydowskiej. I wlasciwie w niej mozna znalezc niesamowite
                          przepisy na harrise, indyjskie chutney, chlebki pitta, itd.
                          • kasia.lambert Re: c. roden 22.03.05, 21:38
                            jo.hanna napisała:

                            > majac do wyboru "Tamarind" i "Meditteranean Cooking" wybiore to drugie, ma
                            > wiecej przepisow. Tamarind jest sliczny graficznie, przepisy sa dobre, ale
                            > wydaje mi sie, ze nie ma nic czego nie bylo w Meditteranean. No moze jedynie
                            > przepis na salatke z baklazana z imbirem i miodem. Doskonala z kolei jest jej
                            > ksiazka o kuchni zydowskiej. I wlasciwie w niej mozna znalezc niesamowite
                            > przepisy na harrise, indyjskie chutney, chlebki pitta, itd.

                            wlasnie sprawdzilam w amazonie
                            okazuje sie ze ja mam "Claudia Roden's Foolproof Mediterranean Cooking"

                            widze ze tez lubisz mango chutney, ja sie ostatnio zajadam takim nowym ktory sie
                            pojawil w supermarkecie, nazywa sie Geeta's
                            jest duzo lepszy od tradycyjnego z zielona nalepka

                            ale co to ja chcialam powiedziec - mam ochote zapiklowac cytryny i zrobic tego
                            kurczaka z oliwkami chyba i piklowanymi cytrynami
                            probowalas moze?

                            pozdrawiam
                            kasza
                  • Gość: Panna Andzia Re: kasza kuskus IP: *.fbx.proxad.net 21.03.05, 22:53
                    kasia.lambert napisała:
                    > mozna to potraktowac jako nadzienie do kurczaka lub poussins

                    Przepraszam, do czego ???
                    • kasia.lambert Re: kasza kuskus 22.03.05, 13:56
                      do takich malutkich kurczaczkow
                      po jednym na osobe
                      • Gość: Panna Andzia Re: kasza kuskus IP: *.fbx.proxad.net 22.03.05, 16:30
                        Boszsz, to jak w Chinach te "wlochate jajka". I nawet sie czlowiek takim
                        pisklakiem nie naje, no chyba, ze to piskle strusia :)
                        • kasia.lambert Re: kasza kuskus 22.03.05, 21:33
                          eeeeeeee Andzia, taki ma z pol kilo
                          najesz sie najesz
                          a swoja droga czy jest w polskim slownictwie kulinarnym jakies slowo na takie
                          malenstwo? bo w anglii uzywaja francuskiego\
                          wie ktos?
                          • Gość: Panna Andzia Re: kasza kuskus IP: *.fbx.proxad.net 22.03.05, 23:15
                            No ale o co c'mon ?
                            Przeciez poussin to piskle vel kurczaczek (taka puchata zolta kuleczka, na
                            pocztowkach wielkanocnych tego pelno). Ja sie pytam : gdzie to pol kilo
                            miecha ??? Ci Angole to cos oszukuja, jak zwykle ;)

                            A tak na powaznie, to jakie sa te poussins w cytowanej ksiazce, moze to
                            rzeczywiscie strusie, bo takie ciezkie ?
                            • kasia.lambert Re: kasza kuskus 23.03.05, 10:25
                              oj Andzia, Andzia ;)

                              jesli chodzi o kurki, to ja nie znam francuskiego (niestety...), ale w Anglii to
                              poussins sa b popularne na przyjeciach urodzinowych dla 10-12 latkow
                              jak wiadomo, Anglia to kraj najwiekszych grubaskow w Europie
                              wiec jubilat razem z gromadka przyjaciol kazdy po jednym takim pisklaczku pochlonie
                              na nich moze pol kilo miecha nie jest, tylko razem ze wszystkim waza pol kilo
                              pamietam jak przez mgle, ze u Neli Rubinstein jest taki przepis na male
                              kurczaczki, polski przepis, podobno w przedwojennej Polsce sie takie jadlo z
                              zielona salata ze smietana
                              o listonosz przyszedl, wiec biegne
                              pa
                    • ampolion Re: kasza kuskus 02.05.05, 01:26
                      Poussin = cornish hen:
                      www.britishpoussin.co.uk/whatIsPoussin.htm
    • ampolion Na parze 21.03.05, 23:02
      Ciekawym czy ktoś próbował przygotować kuskus tradycyjnie, na parze - może
      nawet w specjalnym naczyniu? Czy warte zachodu?
      advernid.notlong.com
      • Gość: Panna Andzia Re: Na parze IP: *.fbx.proxad.net 21.03.05, 23:19
        Warto, jesli sie robi regularnie kuskus jako danie (kasza + sos), i jesli sie
        ma duzo miejsca w kuchni, bo taki couscoussier to wielka charchara i gdzies to
        trzeba trzymac. Kuskus uparowany nad sosem ma jeszcze lepszy smak, a najlepszy
        jest z takiego slomianego "kapelusza" (jak u Wloczykija z Muminkow, tylko
        kladzie sie to ustrojstwo na odwrot na garnku).
        Osobiscie nie mam juz miejsca na kolejne gary i najczesciej robie w mikrofali
        (wychodzi znacznie lepszy niz z bulionu, ma smak zblizony do kapeluszowego),
        albo pozyczam od tesciow, jesli wieksza ilosc biesiadnikow. No i oczywiscie
        musi to byc dobry gatunkowo kuskus, bo inaczej jak by nie zrobic, bedzie
        paskudny.
        • ampolion Re: Na parze 22.03.05, 01:17
          Czyli, jeśli jest dosyć miejsca, to warto...
          Ale niektóre z tych pokazywanych couscoussierów (sorry) bardzo przypominają
          parowary, więc może...
          • Gość: Panna Andzia Re: Na parze IP: *.fbx.proxad.net 22.03.05, 08:08
            Kuskusiera ma wysoki garnek pod spodem i +/- polowe mniejszy na gorze, a
            parowar odwrotnie :)
            • Gość: Hela Re: Na parze IP: *.dep.no / *.dep.no 22.03.05, 09:37
              Do couscousiery nadaje sie "prawdziwy" kuskus, nie ten instant, podgotowany.
              Smak takiego kuskusu jest niepowtarzalny.
              W Maroku dodaje sie do kuskusu "smen" - kwaskowate maslo, ktore dlugo
              lezakowalo. Nadaje mu bardziej wytrawnego smaku.
              • Gość: Panna Andzia Re: Na parze IP: *.fbx.proxad.net 22.03.05, 09:47
                Dobrze wiedziec, ze istnieje takze instant, to tak jak ten parboiled rice,
                tak ? Ale tu, we Fr. nie widzialam - inna sprawa, ze kupuje tylko Ferrero, albo
                u Marokanczyka :)
                • Gość: antycyponek Re: Na parze IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 22.03.05, 10:43
                  Ja zgupiałam... To ten kuskus, który zawsze kupowałam (zalać wrzątkiem,
                  podziubać widelcem, przykryć, odstawić na 5 minut) to jest instant? Czy też
                  instant jest jeszcze bardziej instant niż "mój" kuskus? Aha, kupuję kuskus
                  firmy Kupiec i nie narzekam, na mercedesy na razie mnie nie stać :-)
                  • marghe_72 Re: Na parze 22.03.05, 10:45
                    antycyponku kolejnosc chyba ciut inna?
                    zalac wrzatkiem , przykryć odstawiać i dopiero podziubac:)
                    • Gość: antycyponek Re: Na parze IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 22.03.05, 12:46
                      No, taak :-) Antycyponek z rana bywa zaspana i niemyśląca. Ale dalej nie
                      rozumiem, czy kupuję "prawdziwy" kuskus, czy też ten instant.
                      • hela1 Re: Na parze 22.03.05, 13:25
                        Kupujesz instant.
                        Taki nieparaboiled (slowo koszmar, sorry) mozna kupic chyba tylko w specjalnych
                        sklepach. Ten konfekcjonowany w pudelkach jest instant.
                        Normalny kuskus przygotowuje sie na parze przez 40 minut albo i dluzej.
                        • hela1 Re: Na parze 22.03.05, 13:26
                          I gotuje sie go na parze kilkukrotnie: schladza sie i paruje ze 3 razy.
                          • Gość: antycyponek Re: Na parze IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 22.03.05, 13:34
                            Dzięki :-) To ja w takim razie zostanę przy kuskusie instant.
                            • Gość: Panna Andzia Zaraz, zaraz IP: *.fbx.proxad.net 22.03.05, 16:27
                              Ale mnie sie ten Ferrero i ten na wage od Araba tak samo zachowuje i na parze,
                              i w mikrofali - nie ma zadnej roznicy w czasie gotowania, a dam sobie reke
                              uciac, ze ten od Marokanczyka to nie jest zaden instant.
                              Jakos nie wierze w te historie. Jutro zapukam do sasiada co pracuje w Ferrero i
                              podpytam, jak oni tak naprawde to robia, i Marokanczyka tez wezme na spytki.
                              • allexamina Re: Zaraz, zaraz 22.03.05, 18:43
                                Panno Andziu, wszystko w porzadku! :o)

                                Tez kupuje takowy na wage w USA, produkowany lokalnie przez etniczna firme,
                                ktory napewno NIE jest instant. On sie daje gotowac i tradycyjnie (40 min.- 1
                                godz. na parze) i w kuchence mikrofalowej (pare minut), a z wygladu ciezko
                                powiedziec czy on instant czy nie. Chyba jest troche ciezszy, ale glowy nie
                                dam... Sprzedaja go u nas tylko w postaci normalnej bialej i "whole wheat", ale
                                slyszalam ze w Poln. Afryce jest ich wiele wiecej rodzajow – ktos cos wie na ten
                                temat? Ferrero nie widzialam w Chicago wiec sie nie wypowiadam.

                                Gotowanie 3-krotne, IMO, podyktowane jest kulturowo. Kolezanka z Tunezji ktora
                                uczyla mnie lata temu parowac kuskus kazala mi go zestawiac tylko raz, wprost
                                zakazala mi go gotowac 3-krotnie. Bardzo sie wiec zdziwilam jak poznalam paru
                                Algierczykow, ktorzy odstawiali kuskus z pary 2-krotnie.

                                Poniewaz jest nas teraz juz tylko dwoje w domu nie zawsze chce mi sie parowac
                                kuskusu i gotuje go (wstyd sie przynac) w kuchence mikrofalowej jak Panna
                                Andzia. Zauwazylam, ze prazenie na masle przed gotowaniem bardzo poprawia smak.
                                Rownie dobry jest prazony na masle kozim.

                                Czy probowaliscie izraelski kuskus? Jest prazony i duzo wiekszy niz oryginalny.
                                Inna nazwa to maftoul. Slyszalam ze ormianski jest rownie duzy ale za to nie
                                prazony... Ciekawa jestem smaku... Gotuje sie go pono jak risotto i wychodzi
                                kremowy...

                                P.S.: Bardzo jestem zaintrygowana procesem maszynowej produkcji kuskusu - Panno
                                Andziu dopytaj sie prosze i opisz! (Wyobrazam sobie wielkie przemyslowe sita
                                zawieszone na sprezynach, na ktorych grubsze i mialkie semoliny podskakuja z
                                solona woda... Uff, jak goraco! ;o))
                                • Gość: Panna Andzia Re: Zaraz, zaraz IP: *.fbx.proxad.net 22.03.05, 19:56
                                  Na razie znalazlam to
                                  www.ferico.fr/ANGLAIS/1.html ,
                                  bo u sasiada ciemno ;)

                                  Widzialam w albumie o Algierii (Tesciowie repatrianci), zdjecia z pierwszej
                                  fabryki kuskusu Ferrero, (bodajze w Algierze, a moze w Oranie ? - musialabym
                                  sprawdzic)- na poczatku po prostu Arabki recznie to robily : siedzialy rzedem
                                  na ziemi nad wielkimi miednicami i tarly semoline, Tesciowa mi nawet pokazala
                                  ten gest.

                                  W tymze albumie pisali, ze maszynowe robienie kuskusu zachowuje wszystkie etapy
                                  recznej fabrykacji - nawilzanie, "scieranie", parowanie, suszenie, tylko rece
                                  sa zastepowane przez maszyny specjalnie zaprojektowane na zamowienie, zeby caly
                                  proces odtworzyc. Mysle, ze poza produkcja rodzinna, na wlasne zapotrzebowane w
                                  jakiejs zapadlej wiosce, jakies 90% kuskusu swiatowego wychodzi spod maszyny.

                                  Ale instantu to jeszcze na oczy nie widzialam, stad to zdziwienie ;)
                                  Ciekawe jak to jest oznaczone na pudelku, instant albo wrecz parboiled lub
                                  express ? Helu ???

                                  PS Ja sie tam nie wstydze za mikrofale, przeciez nie bede dla 2 szklanek
                                  kuskusu do salatki pozyczac charchary :D
                                  A chlebek z semoliny lubisz ? Dla mnie to niebo w gebie, tak troszke podgrzany
                                  mmm, z utesknieniem czekam na Ramadan ;)
                                  • antycyponek Re: Zaraz, zaraz 22.03.05, 20:21
                                    a ja nie widziałam nigdy innego niż instant!
                                    • Gość: Panna Andzia Re: Zaraz, zaraz IP: *.fbx.proxad.net 22.03.05, 20:58
                                      Nie lam sie, zapewne wyglada dokladnie tak samo :)))
                                      • hela1 Re: Zaraz, zaraz 23.03.05, 00:08
                                        Wyglada tak samo :)
                                        Przynioslam sobie tu grzecznie 2 pudelka z kuskusem. Producent francuski
                                        Tipiak. Jeden jest drobny, drugi grubszy, obydwa "prècuite" - paraboiled.
                                        Moj marokanski, gotujacy maz twierdzi, ze kuskus "do parowania" sprzedawany na
                                        wage, lub w kilkukilowych workach jest inny niz ten podgotowany, tak jak roznia
                                        sie ryze paraboiled i "surowe".
                                        Tesciowa paruje kuskus 3 razy, widac im dalej na zachod, tym wiecej seansow
                                        parowniczych!
                                        • Gość: Panna Andzia Re: Zaraz, zaraz IP: *.fbx.proxad.net 23.03.05, 07:35
                                          Taaak, wiedzialam co robie nie kupujac Tipiaka ;)
                                          To firma z Bretanii, nie moga sie znac na kuskusie, phi !
                                        • allexamina Re: Zaraz, zaraz 23.03.05, 17:45
                                          A propos seansow przypomnialo mi sie co opowiadal jeden ze wspomnianych przeze
                                          mnie Algierczykow. Pojechal do domu po latach, a pochodzi z jakiejs malej
                                          miesciny w Algerii, odwiedzic mame. Z nastawieniem ze sobie podje prawdziwego
                                          kuskusu. Przyjezdza a mama podaje ...instant. :o) Oczywiscie zaczal narzekac,
                                          ze on z daleka i tak mu sie marzylo a mama nawet o tym nie pomyslala.
                                          Nastepnego dnia rano mama poszla na rynek i kupila 'prawdziwy' kuskus. Po czym
                                          go pokazuje synowi i mowi: 'ty wiesz, ze ja bym ci nieba uchylila, jestes
                                          przeciez moim synkiem! – masz, ugotuj sobie!' :oD
    • hela1 Re: kasza kuskus 23.03.05, 00:10
      Andziu, jaki ten chlebek z semoliny, prosze o przepis!
      • Gość: Panna Andzia Re: kasza kuskus IP: *.fbx.proxad.net 23.03.05, 07:33
        Ha ! Nie mam przepisu :(
        Ja go kupuje u Marokanczyka - taki okragly lekko przyplaszczony i posypany
        chyba czarnuszka (a moze to anyzek ?). Albo inny plaski, ale taki co sie rwie
        na pasma, bochenek o srednicy 30 cm znika jak sen jaki zloty... W czasie
        Ramadanu jest codziennie, swiezutki i pachnacy tak, ze czlowieka od razu skreca
        z glodu (to mama tego sklepikarza piecze w domu), poza Ramadanem tylko bywa i
        rozchodzi sie jak swieze buleczki :)

        Ale jak wydebisz od kogos przepis to rzuc na druty, pliz !
      • allexamina Re: plaski chlebek 23.03.05, 17:54
        Nie jestem Andzia ;o), oryginalnego marokanskiego przepisu na chlebek nie mam
        :o( ale mam przepis od mojej sefardskiej (czy to po polsku?) sasiadki, ktory
        jest bardzo dobry:

        2 szklanki semoliny
        1 1/2 szklanki zwyklej maki
        ok. 2 lyzeczki suchych drozdzy (ja uzywam swiezych, ok. 20 g., on powinien byc
        troche drozdzowy w smaku)
        1/4 szklanki oliwy z oliwek (dobrej jakosci)
        1 1/2 szklanki cieplej wody (tyle mi wychodzi – moze byc mniej lub wiecej)
        1 bialko
        sol

        1 zoltko – na posmarowanie plackow
        nasiona sezamu, lub inne – jak na przyklad czarnuszka – do posypania plackow

        Ciasto wyrabia sie najlepiej w przeddzien wieczorem – chleb wychodzi wtedy
        dojrzalszy i o bardziej definitywnym smaku, ale mozna tez robic w ten sam dzien.

        Wyrabia sie jak zwykle drozdzowe ciasto bez zaczynu (ja oczywiscie w mikserze),
        ze wszystkich skladnikow do soli wlacznie. Wyrobione ciasto posmarowac oliwa i
        wlozyc w duzej przykrytej folia plastikowa misce do lodowki na noc – do 24
        godzin, albo w cieple miejsce az podwoi objetosc.

        Po wyjeciu wybic dwutlenek wegla i podzielic na 2-4 kawalki, uformowac w kule i
        zostawic na jakies 10-15 min. Potem rozwalkowac na grubosc 1–1,5 cm, posmarowac
        zoltkiem i posypac sezamkami. Z dwoch kawalkow wychodza dwa 25 cm placki.
        Odstawic do podrosniecia. Rosnie szybko, sasiadka mowila mi ze ok. 30 min. ale
        z mojego doswiadczenia wynika ze nie wiecej niz 15.

        Piec w bardzo goracym piekarniku ok. 200* C. przez 20 min. – zrobia sie pieknie
        zlote. Mam ceramiczna plyte do pieczenia pizzy – chlebek wychodzi na niej z
        niesamowicie chrupiaca skorka ale soczysty w srodku.

        Jak widac wymaga odrobine planowania i czasu, ale samej pracy przy nim niewiele.

        Czy ktos moze ma przepis na kwasny plaski chlebek (nie hinduski, te wiem jak
        robic, ale z Afryki)?
        • Gość: Panna Andzia Re: plaski chlebek IP: *.fbx.proxad.net 23.03.05, 18:32
          To chyba to ! Bede Ci wdzieczna po grob (choc po swietach to bedzie raczej
          grub, niestety ;)))

          Czy probowalas je zagniatac w maszynie ?
          • allexamina Re: plaski chlebek 23.03.05, 20:45
            Mam mikser. Zagniatam TYLKO w mikserze. :o) Dziala. Ok. 5 min. (moj mikser
            jest dosc potezny, 550 watow, slabszemu moze zajac dluzej.)
    • ampolion kuskus taki i owaki 23.03.05, 00:38
      Kuskus może być bardzo gruby, nawet o średnicy 0,5 cm.! Jest to kuskus
      izraelski i libański wielkości grubego pęczaku:
      www.consciouscookery.com/couscous.html
      • Gość: Hela Re: kuskus taki i owaki IP: *.bb.online.no 23.03.05, 14:09
        Bardzo fajna ta strona , Ampolionie.
        Nie polecam osobiscie tych mieszanek gotowo przyprawionych. Smakuja jakby ktos
        zapomnial sie i wrzucil do kapelusza Wloczykija tytke z Vegeta.
        • allexamina Re: kuskus taki i owaki 23.03.05, 17:55
          Gość portalu: Hela napisał(a):

          > Smakuja jakby ktos
          > zapomnial sie i wrzucil do kapelusza Wloczykija tytke z Vegeta.

          :o) Ladne porownanie. Musze sobie zapisac... :o)
          • hela1 Bghrir - nalesniki z pszenicy durum 23.03.05, 23:15
            Czy znacie moze te fenomenalne nalesniki? Miekkie, pelne malych dziurek,
            puszyste. Mmmm.
            Wklejam przepis, ktory znalazlam na necie, w linku od Ampoliona, przynajmniej
            jest tam zdjecie.
            www.mincom.gov.ma/english/gallery/cuisine/recipes/beghrir.htm
            Na ciescie drozdzowym, smazy sie je z jednej strony, patelnie przelewa sie woda
            po kazdym nalesniku, zeby nie przywieral. Jada sie je z miodem i maslem. Mnie
            jednak najbardziej smakuja same, prosto z patelni.
            Nie watpie, ze pasuje do nich tez syrop klonowy, konfitury itp.
            • allexamina Re: Bghrir - nalesniki z pszenicy durum 24.03.05, 18:44
              No i bedzie tak jak Panna Andzia powiedziala - grub! :o)

              Piekny przepis, musze sprobowac (po swietach...)! Znalazlam tam tez ten
              przepis: www.mincom.gov.ma/english/gallery/cuisine/recipes/feqqas.htm
              ktory mne zainteresowal, ale nie wiem co to 'eraser crushed with a little salt'
              - ???

              N.b.: piekny jezyk angielski ;o) Np. to: 'spread out the balls one by one with
              the palm of the oiled hand stretching the dough mildly in all the senses until
              it is very fine.' - oferuje 5 starych zlotych za tlumaczenie. ;o) (To z tego
              przepisu: www.mincom.gov.ma/english/gallery/cuisine/recipes/msemmen.htm )

              Na tej samej stronie jest przepis na 'calf foot' - czy maja na mysli 'hoof' -
              tj. czy chodzi o noge czy kopyto?
              • Gość: Panna Andzia Re: Bghrir - nalesniki z pszenicy durum IP: *.fbx.proxad.net 24.03.05, 19:04
                hihi, no jak to, przeciez :

                'eraser crushed with a little salt' = gumka myszka rozbity z malutka sol :)

                'spread out the balls one by one with the palm of the oiled hand stretching the
                dough mildly in all the senses until it is very fine
                = rozsmarowac jaja jedno obok jedno z palma smarowana reka rozciagajacy sie
                ciasto lagodnie we wszystkie zmysly az do on jest bardzo ladny :)

                Zastanawiam sie, czy by nie otworzyc dzialnosci gospodarczej jako automatyczny
                tlumacz :)))

                PS Methinks a calf foot would rather be gicz cieleca.
                • allexamina Re: Bghrir - nalesniki z pszenicy durum 24.03.05, 20:39
                  :o)) te jaja sa rownie piekne po polsku jak i po angielsku, az sie poplakalam z
                  radosci - dzieki; a wprost uwielbiam "az do on jest bardzo ladny" - spokojnie
                  otwieraj dzialalnosc gospodarcza... :oD

                  Tez mysle ze chodzi o gicz, ale popatrz na obrazek - gdzie ta gicz? W przepisie
                  mowia, zeby wyjac przed podaniem? ??? Dlatego pytam... :o)
                  • Gość: Panna Andzia Re: Bghrir - nalesniki z pszenicy durum IP: *.fbx.proxad.net 24.03.05, 21:30
                    Hm, no tak, cos wielkosci giczy cielecej trudno ukryc pod cieciorka. Ale jesli
                    jest pokrojone na 3 czesci, to moze sie zmiescilo ?

                    Patrzylam troche po stronach frankojezycznych i tam ta potrawa wystepuje
                    jako "pied de veau aux blé et aux pois chiches" czyli jednak gicz !
                    Nawiasem mowiac WSZYSTKIE przepisy jakie widzialam to francuskie versje
                    tego "calf footing" (a dokladniej to zdaje sie, ze kierunek tlumaczenia byl fr.
                    =>ang.)Nawet to samo zdjecie daja :)))

                    A ja sobie raczej ostrze zeby na tajine z karczochami i groszkiem i na tego
                    kurczaka z oliwkami i kiszonymi cytrynami, ale to juz po swietach. Ale sobie
                    temat w sam raz na Wielkanoc wynalazlysmy ;))
              • ampolion Re: Bghrir - nalesniki z pszenicy durum 25.03.05, 16:32
                Allexamino: chociaż to nie elekroniczne tłumaczenie, angielszczyzna całości
                niewiele jest lepsza niż coś takiego.
                W Internecie znalazłem przepisy na drink "Brain Eraser", wymazywacz mózgu.
                Także "Cellulite Eraser". Pomyśłałem sobie, że to tutaj taki "Brain Cellulite
                Eraser" można by zasugerować - byłby to straszny hit w naszym sejmie...
            • Gość: Panna Andzia Helu, jak to sie wymawia ? :) N/txt IP: *.fbx.proxad.net 24.03.05, 19:07
              • Gość: Hela Re: Helu, jak to sie wymawia ? :) N/txt IP: *.bb.online.no 24.03.05, 23:31
                Bghrir wymawia sie charkotliwie i nazywa sie go opcjonalnie milletrou - miltro,
                latwiej i zgrabniej.
                Co do plaskiego chlebka, to kazda szanujaca sie gospodyni ma w domu piec do
                chleba, ktory wyglada jak szafa biurowa dwudrzwiowa, typ z archiwum. Ma nawet
                klamke! Ustrojstwo na gaz. Ale chleb wychodzi w tym wysmienity.

                Co do tych ciasteczek z linku, fekkasow, robilam je czesto, sa jak wloskie
                biscotti, chrupkie i niezbyt slodkie, super z odrobina anyzku. Polecam jak
                najbardziej.

                Watek na Wielkanoc wielokulturowy. Dla zbalansowania oznajmiam, ze mi sie
                polska szynka (przyslana w paczce) gotuje wydzielajac ekstatyczne aromaty.
                Niech gicze cielece ida sie chowac pod cieciorke na taki aromat.
                • allexamina Re: w kwestii beghriru 18.04.05, 17:29
                  tj. tego przepisu:
                  www.mincom.gov.ma/english/gallery/cuisine/recipes/beghrir.htm
                  W koncu zrobilam wczoraj - nie wiem na ile odbiegaly moje od przepisu, bo
                  przepis raczej trzeba interpretowac ;o) - ale wyszly i owszem! Bardzo
                  cieniutkie i z niesamowita klasa. Dzieki! Faktycznie jest co polecac.

                  P.S.: Maz jadl je z szynka pieczona w madeirze i koncentracie pomaranczowym -
                  mialam jeszcze kawalek w zamrazalniku z Wielkanocy - bardzo sobie chwalac.
                  Sprobowalam tez, i przyznam, ze niezla kombinacja... Objedlismy sie strasznie.
                  Wielokulturowosc mi bardzo odpowiada... :o)
    • Gość: nesca Re: kasza kuskus IP: *.block.alestra.net.mx 18.04.05, 21:46
      W ramach kuchennych eksperymentow przygotowalam kiedys kuskus z dodatkiem ziol i
      drobno pokrojonych suszonych grzybow (oczywiscie wczesniej namoczonych i
      podgotowanych). Wyszedl znakomity i teraz tak przyrzadzony kuskus podaje czesto
      zamiast ziemniakow do befsztykow z poledwicy w pieprzu. Smakowo doskonale
      "graja", polecam.
      • Gość: kasiunia-bt Re: kasza kuskus IP: 80.51.206.* 03.05.05, 23:55
        a jakie zioła dodawałas?
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka