Przypadek beznadziejny?

IP: 146.155.190.* 24.04.05, 03:59
Jak można nie lubić makaronu? Mam taki wlasnie problem z moim mezem. I nie
chodzi tu o jakieś konkretne dania, np. makaron z sosem pomidorowym,
szpinakiem czy w postaci zapiekanki. On po prostu nie lubi smaku makaronu...
Ja zaś uwielbiam. No i mysle i myśle, jak by tu go przekabacić. Jakieś pomysły?
    • ampolion Re: Przypadek beznadziejny? 24.04.05, 04:03
      Zmień męża. A przynajmniej powiedz mu, że znasz ognistego Włocha - ognisty bo
      to od makaronu...
    • znak_yrden Re: Przypadek beznadziejny? 24.04.05, 08:02
      mój mąz latami nie znosił ryzu, bo mu matka dawała rozgotowana ciape na słodko.
      Moje risotto z winem pzrełamało niechęc i teraz sam prosi o ryz - ale musi byc
      dobry, dobzre ugotowany i doprawiony. Moze z makaronem tez tak jest? moze
      dawano mu kluski z serem i cukrem w przedszkolu?
    • Gość: Audrey222 Re: Przypadek beznadziejny? IP: *.bytom.compnet.com.pl 24.04.05, 08:22
      Szanuję cudze gusta ale...w życiu nie spotkałam się z tym aby ktoś nie lubił
      makaronu..?!Może rzeczywiście ma jakiś uraz z dzieciństwa ?Staraj się przekonać
      choć do spróbowania,musi się przekonać, a czy pierogi je...?bo to praktycznie
      makaron?
    • Gość: panifacy Re: Przypadek beznadziejny? IP: 194.137.74.* 24.04.05, 09:59
      Biorąc pod uwagę wypowiedzi z wątku, co czego i dlaczego nie jada, rady na
      temat makaronu są wyjątkowo debilne. Człek nie lubi mąki z wodą? I słusznie -
      ma prawo. Ja optuję za zmianą tych mężów co używają prezerwatyw. Ampollion - Ty
      chyba też czegoś nie jadasz o ile pamiętam???
      • pia.ed Re: Przypadek beznadziejny, panifacy?? 24.04.05, 10:14
        Makaron, jak to ktos slusznie zauwazyl, to maka z woda.
        W takim razie malzonek NIE powinien lubic chleba, bulek, klusek, nalesnikow,
        pierogow, pizzy...

        A smak makaronu?
        Przeciez jak go sie obficie poleje sosem, to makaron po prostu
        NIE MA WLASNEGO SMAKU!!!

        A ile lat ma ten malzonek? Wyglada na duze dziecko...
    • amused.to.death MOŻNA 24.04.05, 10:17
      Ja nie lubię.
      Owszem zjem, jak wiele innych rzeczy, ale nie lubię.
      Dla mnie makaron to nie danie.
      • Gość: izzi Re: MOŻNA IP: *.pikonet.pl / *.pikonet.pl 24.04.05, 11:58
        Ja też całe dziesięciolecia nie lubiłam makaronu i duszonych maślaków-wracało
        mi z gardła jako "oślizłe robaki", nie mogłam połknąc.Syn mojej koleżanki tak
        opisywał też wrażenia z połykania pomidora-wracało mu, a zupa pomidorowa to był
        najlepszy przysmak!Przepraszam ,że tak opisowo, nieapetycznie-ale byłam wtedy
        dzieckiem.Dopiero od paru lat jem makaron.Może to coś z gardłem?
        • Gość: szopen Re: MOŻNA IP: 206.73.209.* 24.04.05, 12:38
          Pasta.
          Best party food.

          Easy in, easy out.

          Kluchy po prostu.

          Dla mnie tez nawet najbardziej wyszukany makaron nie jest posilkiem (oprocz
          sniadania oczywiscie).

          Malzenstwo to sztuka kompromisow.
          Malzonek ma prawo nie lubis, zona ma prawo lubic.

          Nie jest niczym godnym nagany gdy na olacje jedza (RAZEM) kazdy cos innego.




    • marcelina1968 Re: Przypadek beznadziejny? 24.04.05, 13:17
      ciężka sprawa mój mąż ma podobnie, jeszcze w zupie ujdzie ale juz jako baza do
      osobnego dania absolutnie. A po ostatnim wyjeździe do Włoch, gdzie na pierwsze
      danie podawano pastę w różnych kombinacjach to na widok makaronu dostaje wręcz
      alergii. Myślę, ze jedynym wyjściem jest nie zmuszać i uszanować to, prawie
      kazdy ma jakąś potrawę, ktorej nie lubi
    • Gość: X Re: Przypadek beznadziejny? IP: *.access.telenet.be 24.04.05, 14:31
      Nie ma co na sile przekonywac
      Moj tez nie lubi ryzu , drobiu i jajek i takie potrawy robie wylacznie dla
      siebie .
      Ryz robie na wszelkie sposoby , czesto daje lyzeczke do sprobowania
      Mowi : jadalne to jest ale wole kartofle
      Wiec jak woli to co bede na sile wciskac .On je swoje a ja swoje i nikt nie
      narzeka .

    • Gość: Gosia Re: Przypadek beznadziejny? IP: *.sa.bigpond.net.au 24.04.05, 15:04
      Jezeli to dobry maz i w dodatku wlasny, to trzeba ochraniac taki skarb. Gotowac
      mu (i sobie)to co on lubi. Nie ma nic przyjemniejszego niz pochwala meza
      (wlasnego) nt. ugotowanego przez siebie posilku. Moze lubi kopytka albo
      nalesniki pokrojone w paski. Moj, np. nienawidzi kartofli, kapusty, kalafiora,
      brukselki itp., wiec jest szczesliwy, gdy ja ugotuje co innego, np. ryz
      basmati. W ogole lubi jesc to, co zdrowe (zalecone przez mila dietetryczke...),
      wiec pozegnal sie z bialym chlebem. Mysle, ze mozesz ten sam sos, ktory
      podajesz z makaronem, jemu serwowac np. z leniwymi pierogami (ser+kartofle?).
      Ja bym wybrala placki kartoflane z tymze sosem. Kto ich nie lubi?
      A najlepiej dowiedziec sie co lubi i to mu wlasnie gotowac, bo nie ma nic
      gorszego niz walka wokol stolu. Pozdrawiam. Doswiadczona Gosia.
      • Gość: metal_fish Re: Przypadek beznadziejny? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.04.05, 19:36
        placków ziemniaczanych nie lubi JA ;) wierze więc że ktoś nie lubi makaronu chociaz trudno wierzyć... radze robić próby co jakis czas (nie za gęsto) - smaki się zmieniają
    • Gość: ferr Re: Przypadek beznadziejny? IP: 146.155.190.* 24.04.05, 23:08
      O, dzieki za wsparcie. Ale rady typu 'zmień męża' nie wchodzą w grę, jestem w
      stanie zniesc duzo wiecej niz jego niechec do makaronu. A poza tym to mysle ze
      to chyba cos a psychą, bo on lubi (nawet bardzo) lazanie! wiec jakas sprzecznosc
      w tym tkwi. Chyba muszę pogadać z moją teściową na temat jej kuchni...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja