Co jesc w Ameryce?

IP: *.phil.east.verizon.net 04.05.05, 16:01
Prosze napiszcie mi co warto kupowac i jesc w Stanach? Na razie staram sie
gotowac to co znam i glownie po polsku...ale tyle tu roznych rzeczy widze w
zamrazalkach (i nie tylko) ktorych nie probowalam..Ogolnie jestem przerazona
tym paskudnym amerykanskim jedzeniem i ich doborem smakow (slodko-slonym:)
Moze ktos tez jest "na wygnaniu":) i poradzi co warto sprobowac? Z gory dziekuje.
    • f.l.y Re: Co jesc w Ameryce? 04.05.05, 16:14
      chleb koszerny najbardziej zbliżony do polskiego :)

      ciasta - torty czekoladowe, bo inne sa niejadalne :)

      z ryb - dorsz - po ichniemu codfish :)

      jakoś wędliny tamtejsze do mnie nie przemówiły, masło solone tez nie...tylko
      takie w długich prostokątnych paczuszkach...

      generalnie gotowałam po polsku, ciężko było się przestawić...
    • Gość: X Re: Co jesc w Ameryce? IP: *.access.telenet.be 04.05.05, 16:39
      Mysle , ze warto korzystac tam z darow swiatowych kuchni
      Przejdz sie do azjatyckich , orientalnych , tureckich supermarketow
      na pewno znajdziesz wiele ciekawych artykulow i przypraw
      Tez mieszkam za granica i korzystam z tego .
      • anyaw73 Re: Co jesc w Ameryce? 04.05.05, 19:39
        No ja jestem na wygnaniu i to juz od 15 lat z gotowaniem nie ma najmniejzszego
        problemu osobiscie gotuje typowe polskie zarcie moze raz w tygodniu. Pozatym
        czerpie pomysly z kuchni meksykanskie, chinskiej, wlsokiej czy francuzkiej
        ksiazki pomagaja ale czesto bywajac w jakies knajpce i probojac czegos nowego
        staram sie to od tworzyc w domu i przewaznie wychodzi super. Jestem ciekawa
        gdzie mieszkasz w Ameryce bo istnieje mozliwosc ze w maly miasteczku nie masz
        dostepu do normalnych produktow.....
        • Gość: patka.f Re: Co jesc w Ameryce? IP: *.phil.east.verizon.net 04.05.05, 20:08
          Dzieki za odzew. Mieszkam w Upper Darby- prawie Philadelphia :) Jedzeniem jestem
          przerazona (zreszta jak cala Ameryka, ale jestem tu dopiero 8-miesiac, wiec moze
          mi minie:)
          • Gość: kucharz Re: Co jesc w Ameryce? IP: 12.21.160.* 04.05.05, 21:03
            oczywiscie potwierdzam ze mozliwosci sa nieograniczone, choc wart tez wspomniec
            o jakosci tego co tu kupujemy. wystarczy spojrzec na amerykanskie rozmiary
            chodzace po ulicach i cisnie sie na usta: cos jest nie tak ! ano prawda, mieso
            mleko, sa naszpikowane hormonami, antybiotykami, a wiec tym wszystkim co dzieci
            dorastajace nie powinny jesc. oczywiscie ktos powie bzdura, na potwierdzenie
            tego co mowie dodam tylko ze dawka antybiotyku podawanego dziecku w USA jest
            wieksza niz w innych krajach. dlaczego ? organizmy uodparniaja sie jedzac te
            amerykanskie"smakolyki" i normalne dawki juz po prostu nie dzialaja.
            stad tez polecam organiczne mleko (pycha), i tzw free range meats. sa troche
            niz organic meats. Polecam Earth Fare.
            www.earthfare.com/
            pozdrawiam,
    • Gość: X Re: Co jesc w Ameryce? IP: *.access.telenet.be 04.05.05, 21:47
      Tez slyszalam , ze amerykanskie jedzenie to smietnik a poza tym o wiele
      wieksze i tansze porcje niz w Europie .
      Ameryka produkuje dziennie na osobe 4000 kalorii i stara sie to opchnac ladujac
      w ludzi a to ogromna ilosc 2xwiecej niz potrzebuje przecietny czlowiek.
      Dlatego unikaj fast foodow , gotowych wyrobow miesnych , gotowych dan ,
      gotowych salatek .
      swieze warzywa i mieso najlepiej samemu spreparowac ( z hormonami moze , ale
      mniejsze zlo niz gotowy hamburger z jeszcze innymi dodatkami .)
      Tak samo uwazaj na ich wyroby ciastkarskie , prawie wszystko sztuczne
      jedz ryby , owoce morza no i jak powyzej miedzynarodowa kuchnia

    • roseanne Re: Co jesc w Ameryce? 04.05.05, 22:16
      w USA jestem od pol roku, przedtem kilka lat w kanadzie i przyznam ze poczatki
      byly trudne
      troszke czasu bylo potrzebne, by sie nauczyc , ktory produkt jest dobry, ktory
      taki sobie
      czytac dokladnie zestawy skladnikow, by nie bylo niewiadomo czego...
      sledzi tutaj jeszcze nie znalazlam, takich ktore by w skladzie nie mialy syropu
      slodowego
      kwaszone ogorki i chleb zdecydowanie z odmiany kosher


      z drugiej strony jest tu takie bogactwo jarzyn, owocow ze jest z czego wybierac
      • anyaw73 Re: Co jesc w Ameryce? 05.05.05, 05:16
        Boze jak mi dobrze, mieszkam w Chicago i mam dostep do wiekszosci produktow z
        Polski ale tak zawsze nie bylo........ wiec polecam sklepy ze zdrowa
        zywnoscia " Organic " niestety jest duzo drozsza ale warto. Moze sa u was
        jakies delikatesy eurpejskie... np. Fox and Noble albo Treasure Island maja
        wszystko, prawdzie maslo, pyszne pieczywo, dzemy, watrobki gesie 100 rodzji
        oliwek co sobie czlowiek tylko za marzy ale ceny.........
        • Gość: foxie77 Re: Co jesc w Ameryce? IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 05.05.05, 05:41

          Mieszkam tutaj ponad dwadziescia lat, i moge powiedziec ze
          mozna tu jesc straszne zarcie mrozonki fast food itp, ale
          jak sie wie co i gdzie kupowac to jedzenie jest wspaniale
          ryby olbrzymi wybor, mieso jarzyny owoce, fakt ze to kosztuje
          ale dzieki Bogu moge tu jesc na co mam ochote, przeciez porcje nie musza
          byc olbrzymie.Moja rada zainwestuj czas na rozeznanie sytuacji
          mieszkasz blisko metropoli wiec mozliwosci masz bardzo duze.
          Pogadaj z ludzmi ktorzy tu mieszkaja od dluzszego czasu
          gwarantuje doskonale rezultaty.
          Uwazam, ze wszedzie na swiecie mozna jesc swietnie i fatalnie

          good luck
    • ampolion Re: Co jesc w Ameryce? 05.05.05, 05:32
      Kilka propozycji:
      www.recipeamerica.com/
    • n0str0m0 a ty musisz tam byc? 05.05.05, 09:02
      nie zazdroszcze

      zamiast sie martwic
      najlepiej
      wracaj do polski

      nostromo
      • Gość: patka.f Re: a ty musisz tam byc? IP: *.phil.east.verizon.net 05.05.05, 16:33
        Dzieki za wszystkie rady i link...No a nad tym powrotem do Polski to powaznie
        sie zastanawiam...tyle ze na razie umowa podpisana na rok i trzeba wytrwac:)
        A co do jedzenia- to napiszcie mi tak bardziej konkretnie- co kupic i jak zrobic
        (jak mozecie oczywiscie) Bo to sie tak latwo mowi, zeby korzystac z obcych
        kuchni, ale skad mam wiedziec jak co zrobic jak nie chodze po restauracjach, bo
        male dzieci:) Ostatnio kupilam spody do tortilli i cos tam wymodzilam dzieki
        forumowiczom i bylo bardzo smaczne...Tyle ze nie wiem co jeszcze warto
        probowac...Bede wdzieczna za kazda nowosc.Pozdrawiam .
        • anyaw73 Re: a ty musisz tam byc? 05.05.05, 16:58
          Jesli lubisz cos ostrzejszego kuchnia meksykanska jest super.
          Przepis na Guacmole :
          2-3 Awokado miekie
          1 cebulka
          pol peczka cilantro (kolendra)-posiekac
          1 pomidor
          1 papryka " jalapeno " obcjonale
          Wszystko pokrojic w kostke, awokado jak jest bardzomiekkie to wybiez lyzeczka,
          wymieszac, przyprawic sola, pieprzem, sokiem z cytryny oraz czosnkiem.
          Jesc z czipsami z kukurydzy albo jak dodatek do enchiladas.
          Enchiladas z kurczakiem:
          1paczka miekkich totrilas z maki ( flour totrilas)
          kurczak ( piersi, udak lub co masz )
          gotowac z duza iloscia cebuli, czosnku, piepzu oraz liscia laurowego az miekkie.
          podzielic na male kawalki. ach i sol......
          i teraz wersja mnije kaloryczna: na patelni podsmazyc kazdy placek (tortile)
          pare sekun z kazdej strony i potem zwinac a rulonik z kurczakiem w srodku.
          wlozyc do nazcynia zaroodpornego. Mozna ominac smazeni na oleju plackow i
          poprostu zawinac kurczaka bezposrednio po wyjeciu tortilli z paczki.
          Polac sosem " salsa verde " mozna kupic gotowy lub przygotwac samemu,z
          zielonych pomidorow (totamillo)-gotujemy, czosnek, cebula, potem wszystko w
          mikserze, mozna przegotowac, dodac sol, pieprze w zaleznosci od gustu lub ostra
          papryke upieczona w piekarniku.
          Zapiec enchiladas,
          mozna dodac troche sera na gore albo przy podawaniu posypac serem"queso fresco"
          i opcjonalnie podac smietane najlepiej meksykanska " crema fresa "
          Smacznego,

        • roseanne co , gdzie kupic 05.05.05, 17:03
          porozgladaj sie dobrze po supermarketach, czesto przy stoiskach z jarzynami, jak
          i przy stoiskach z miesem sa stojaczki z przepisami, czesto zupelnie sensowne
          zestawy
          jesli masz w okolicy Wegmans to w cotygodniowej reklamowce z produktami sa tez
          przepisy (ja to dostaje poczta, ale przy wejsciu do sklepu tez powinno lezec)

          wiekszosc przepisow podawanych na forum sa do zrealizowania przy uzyciu
          produktow z wiekszego supermarketu


          z serkow twarogowych najbardziej mi przypadl do gustu "friendship" - nie ma
          zadnych sztucznych dodatkow

          przy zakupie dobrze jest kierowac sie tym co w danym tygodniu jest na wyprzedazy
          ja mam teraz tydzien truskawek

          rozejrzyj sie gdzie w okolicy sa farmy ze stoiskami, gdzie sprzedaja ich
          produkty, jeszcze lepiej gdzie mozna sobie samemu pozrywac co sie chce
          www.fieldtrip.com/pa/pyo-pae.htm
      • ampolion Re: a ty musisz tam byc? 05.05.05, 23:56
        Zazdrościsz, zazdrościsz...
        I wy też - "Gdzie mogę w Polsce kupić"...
        Ale i na odwrót: "Tęsknię za"...
        • n0str0m0 zazdroscisz zazdroscisz 06.05.05, 04:32
          e tam
          ampolionie
          czego tam zazdroscic?

          ewakuowalbym sie przez zielona granice
          i glebe meksyku czy kanady calowal

          nostromo
          • ampolion Re: zazdroscisz zazdroscisz 07.05.05, 00:29
            Adresu.
            • n0str0m0 adresu? 10.05.05, 03:34
              nie rozsmieszaj mnie
    • akaala Re: Co jesc w Ameryce? 06.05.05, 01:38
      WHOLEFOODS.
      Moze w Pensylwanii jest. Wszystko jest drozsze, ale warto, bo mieso porzadne, i jajka, i chleb, i ryby
      (szczegolnie wedzone - prawie takie jak w Polsce), no i warzywa swieze i bez chemii. Ja bym bez
      Wholefoods chyba uciekla, bo zwykle produkty w sklepach napawaja pzrerazeniem niestety...
      • drpawelek To na co ma sie ochote... 06.05.05, 05:53
        Co jesc w Ameryce? Jest tu wszystko. Trzeba sie tylko znalezc odpowiedni sklep.
        Najlepiej unikac wielkch supermarketow. Ktos juz tutaj wspomnial Wholefoods
        Market (to dosc spora siec) i Treasure Island (chyba tylko w Chicago). Troche
        tanszy jest Trader Joe (pewnie jest w Filadelfii), gdzie mozna kupic dobre
        organiczne rzeczy bez marki. Sporo tam produktow europejskich. Istnieje tez
        sporo dosc drogich sklepow, ktore sprzedaja bardzo dobre, czesto importowane
        rzeczy. W mojej okolicy (Waszyngton) jest np. Balducci. Jest tez sklep, w ktorym
        kupuje "Twarog wiejski" i "Twarog smietankowy" (nazwy autentyczne) oraz
        prawdziwe polskie delicje, czekoladki, dzemy, ogorki kiszone, musztarde, kawe
        inke itp. Sa tam produkty niemieckie, wloskie, rosyjskie, bulgarskie itp. itd.
        • drpawelek Amisze 06.05.05, 15:54
          Jesli Pennsylvania, to to trzeba znalezc ich targowisko... Maja ponoc doskonale
          produkty.
      • allexamina Re: Co jesc w Ameryce? 06.05.05, 18:54
        Dodam, ze dobre jedzenie jest nie tylko dostepne w drozszych sklepach jak Whole
        Foods. Trzeba zagladac do tzw. etnicznych sklepow: wloskich, niemieckich,
        polskich, ale tez (a moze przede wszystkim) do meksykanskich, puertorikanskich,
        brazylijskich, chilijskich, ogolnie poludniowo-amerykanskich, etiopskich,
        zydowskich, ogolnie polnocno-afrykanskich, chinskich, japonskich (gdzie czesto
        niesamowitej jakosci ryby za stosunkowo niewielkie pieniadze), tajskich,
        wietnamskich koreanskich, hinduskich (najswiezsze przyprawy, warzywa, owoce),
        arabskich (najlepszej jakosci tanie mieso - poza wieprzowina oczywiscie).

        Sa tez lokalne farmers markets (targi farmerow) gdzie mozna kupic kalafior w
        sezonie zerwany tego samego dnia, a takze mnostwo rzeczy o ktorych sie nie
        wiedzialo ze istnieja nie wspominajac o tym ze ludzie je uprawiaja.

        I nalezy pytac. Amerykanie sa jednym z niewielu narodow, ktorym nie przeszkadza
        lamanie jezyka, pokazywanie palcami, ktorym bariery jezykowo-kulturowe nie
        przeszkadzaja, a chetni sa do pomocy zawsze.

        I jeszcze jedno "hole-in-the-wall" - czyli lokalne rodzinne restauracyjki
        etniczne, czy nawet zwykle 'diners' sa czesto 1) tansze niz gdyby gotowac
        samemu, 2) lepsze niz gdyby gotowac samemu, 3) niesamowitym zrodlem wiedzy i
        umiejetnosc kulinarnych. Warto sprobowac, warto nawet przygladnac sie co jest w
        ich menu...

        Jedno jest pewne: szukanie jedzenia podobnego do tego w Polsce poza Polska prosi
        sie o podstawowe pytanie: po co wyjezdzac? Z drugiej strony swiat jest nie tylko
        bogaty w roznorodnosc flory i fauny ale takze w roznorodnosc kultur ludzkich.
        Dlaczego nie korzystac z tego bogactwa? Szczegolnie, ze wystarczy wejsc do
        sklepu dotknac, powachac i zapytac co z tym zrobic najblizej stojaca osobe
        (uwaga: zdazalo mi sie powodowac niezarejestrowane wiece w ten sposob...;o) )
        • drpawelek Re: Co jesc w Ameryce? 06.05.05, 20:52
          Mnie etniczne jedzenie juz dawno przeszlo. Lubie tylko japonskie. Wszelkie
          chinszczyzny albo hinduizmy wydaja mi sie zwylke zbyt tanie, zeby byly dobre (no
          i smak wyjatkowo monotonny...). Ale odwiedzic wloski sklep albo farmers market
          zawsze warto.
          • allexamina Re: Co jesc w Ameryce? 06.05.05, 21:54
            Odwiedza sie etniczne sklepy nie po to by gotowac etniczne dania ale po to by
            kupowac swieze skladniki do tego co sie chce zrobic.

            Hindusi zwykle maja najswiezsze i najtansze nie-lokalnie warzywa i owoce.
            Chinczycy sprzedaja japonski ryz na sushi taniej niz ten sam w japonskich
            supermarketach, japonczycy sprzedaja dobrej jakosci ryby, ale nigdy nie udalo mi
            sie kupic u nich naprawde smacznych krewetek, te sa u Chinczykow lub u pewnego
            Niemca ze sklepem rybnym i wedzarnia. W hinduskich i chinskich sklepach mozna
            kupic tania dobrej jakosci herbate (trzeba wiedziec co sie chce), w zadnym innym
            sklepie nie da sie tego zrobic (chyba ze sie lubi przeplacac za angielskie
            mieszanki, ktore jak ruletka - czasami sa dobre a czasami klasy polskiej Assam).
            Zydzi rosyjscy znaja sie na miodzie, jablkach i halwie jak nikt inny. Jedynie
            greckie sklepy sprzedaja swieza miete na wage (czesto potrzebuje duzo poza
            sezonem), no Whole Foods tez sprzedaje na wage, ale ma jej raptem z 1/4 funta
            wszystkiego. Baraniny (nie jagniny) nie da sie kupic praktycznie nigdzie tylko u
            Arabow lub Pakistanczykow. Meksykanie sprzedaja papryki w wyborze co najmniej 25
            gatunkow na sklep, ale tez kury (nie kurczaki) i to czesto zywe (bite i
            oprawiane na miejscu). Moj maz kupuje ziemniaki raz na 2 miesiace w chilijskim
            sklepie - zawsze maja co najmniej 10 gatunkow, czesto takie z ktorymi nie
            spotkalismy sie nigdy. Itp., itd.

            Jedzenie jest sztuka wymagajaca sporo zachodu - dlatego warto ja uprawiac...

            Z ciekawosci, jesli chinska kuchnia albo hinduska kuchnia sa monotonne to co sie
            da powiedziec o polskiej kuchni?
            • drpawelek Re: Co jesc w Ameryce? 07.05.05, 00:24
              No, hinduska kuchnie poznalem bardzo dobrze, bo przez pare lat bylem jedym
              bialym czlowiekiem wsrod kilkudziesieciu Hindusow. Uwazam, ze maja oni wyjatkowo
              monotonny i malo wyrafinowany sposob gotowania potraw o jednym smaku i zapachu.
              Nigdy tez nie bylem w dobrej hinduskiej restauracji, a odwiedzilem ich sporo.
              Poznalem tez troche kuchni tajskiej i chinskiej, ale wydaje mi sie, ze tam
              rowniez kucharze maja ciezka reke, zas klienci niezbyt wyrafinowane gusta.
              Zwykle jest to tanie i szybkie jedzenie, moze za wyjatkiem kuchni "fusion".

              Oczywiscie, przyznac musze racje, ze herbata tylko od Chinczykow. Podobnie jest
              pewnie z innymi produktami. Baranina od Arabow brzmi ciekawie. Male, egzotyczne
              sklepiki sa jednak czesto niezbyt apetyczne. Takie sa przynajmniej moje
              doswiadczenia w tej materii.

              A kuchnia polska? Uwazam, ze moze byc niezwykle wyrafinowana i elegancka. Nie
              sklada sie ona tylko ze schabowego i kapusty. Mniej kompleksow!
              • roseanne de gustibus... 07.05.05, 04:28
                kuchnia wloska mi sie zupelnie przejadla
                do chinskiej czesto wracam
                hinduska smakuje mi bardzo
                tajska :)) to jest to

                polska czasami tez jest ok
                • allexamina Re: de gustibus... 07.05.05, 05:56
                  Moj znajomy glowny kucharz 5 gwiazdkowej restauracji mowi ze w tajskiej kuchni
                  kucharza tylko poeci. :o) Poniewaz jest on artysta miary, ach chocby
                  Abakanowicz, o smaku bardzo wysublimowanym - warto go sluchac. :o)
    • Gość: zadumana Re: Co jesc w Ameryce? IP: 213.17.230.* 06.05.05, 08:32
      Tak po przeczytaniu wątku - krytyczne uwagi o jedzeniu zagranicą wskazują jak
      bardzo tkwimy, również mentalnością kulinarną, ciągle w prl-u.
      Ludzie zdani na pomieszkanie poza Polską w starej strefie "kapitalistycznej"
      ciągle nie orientują się, że w tamtych krajach tak jak jest różnorodność
      samochodów i łachów, tak i jest różnorodność produktów spożywczych. Można żyć
      kupując tanią (tandetną) masówkę z hipermarketu, ale można (płacąc więcej -
      niestety i oczywiście) kupić również wspaniałe produkty i to z całego świata
      nawet. Trudniej z tym na prowincji, ale jest do zrobienia. Jest do zrobienia -
      o czym tu świadczą posty bardziej doświadczonych.
      I często nie jest to zresztą kwestia dużych pieniędzy, a przede wszystkim
      rozeznania i popytania. Tu odzywa się wprawdzie problem bariery językowej, ale
      chyba bariera mentalnościowo-psychologiczna przeszkadza najbardziej.
      • jottka emmm 06.05.05, 11:22
        to są wnioski ułatwione:) tzn. pierwsze, a nie drugie z brzegu

        znakomita większość osób jest kulinarnie konserwatywna, czy to będzie
        postsocjalistyczny polak, czy kapitalistyczny amerykanin, czy inny monarchista z
        borneo i zwłaszcza na obczyźnie szuka znajomych smaków. dość naturalne też, że
        po zakupy kierują się najpierw do dużych sklepów, no chyba że mają od razu
        namiary na tajne adresy:) a jak sie rozeznają, czy to osobiście, czy przez
        znajomych (w tym z forum), to zaczynają buszować śmielej - tworzenie obrazu
        rodaka, nieszczęsnej łamagi, co to ani sie odezwać nie umie, ani pomyśleć na
        własny rachunek, są zdecydowanie stereotypem z epoki poprzedniej:)
        • Gość: zadumana Re: emmm IP: 213.17.230.* 06.05.05, 12:32
          Tak, to są wnioski "pierwsze z brzegu", bo takie jest generalne nasze podejście
          i nasza sytuacja. W głowie się nam często nie mieściło, a i dalej często nie
          mieści, że ogromny wybór "wszystkiego" jaki daje hipermarket, to dopiero
          początek ogromnego wyboru, jaki dają możliwości 'niektórych', krajów. Nadal w
          Polsce brak specjalistycznych sklepików spożywczych z niehipermarketowymi,
          organicznymi produktami spożywczymi, więc nadal trudno nam wpaść na istnienie
          takiego i innych wyrafinowanych czasem rozwiązań gdzieś indziej.

          Konserwtyzm kulinarny działa tak jak często cytowany ostatnio w Polsce inżynier
          z pewnego filmu, co najbardziej lubił piosenki, które znał.

          A Polacy łamagami nie są, ale lekko nie mają...:)
          • jottka Re: emmm 06.05.05, 13:03
            no ja bym jednak nie szermowała wnioskami typu 'generalnie nasze', to są raczej
            zachowania typowe dla większości przyjezdnych do obcego kraju:) amerykanin
            przyjechawszy do polski też najpierw pójdzie do mekdonalda i jakiegoś sporego
            hipera, a dopiero później zacznie nieśmiało - jeśli w ogóle - zaglądać do
            dziwnych, ciemnych pomieszczeń z osobliwie pachnącymi beczkami w tle*


            * opis egzotycznego sklepu specjalistycznego pt. warzywniak, a nie równie
            egzotycznego browaru
            • Gość: zadumana Re: emmm IP: 213.17.230.* 06.05.05, 13:35
              Amerykanin (podobnie Brytyjczyk) zagranicą oczekuje tylko rzeczy gorszych niż
              te u niego, w jego "cudownej" ojczyźnie. Tak go nauczyła historia, to się mu
              przez stulecia sprawdzało i temu poczuciu często ulega do dziś.
              A Polak zwykle zagranicą oczekuje czegoś lepszego i widząc wielohektarowy
              hipermarket w wersji amerykańskiej nie podejrzewa, że to jednak jeszcze nie
              wszystko. Jest oszołomiony wielkością i rozczarowany brakiem kulinarnego smaku.
              W pierwszym odruchu nie podejrzewa, że można chcieć więcej i lepiej i jeszcze
              to dostać.
              Piszę oczywiście w uproszczeniu:) No i życzę wszystkim odnalezienia możliwie
              największej ilości wymarzonych smaków, gdziekolwiek się znajdą.
              • jottka Re: emmm 06.05.05, 13:48
                Gość portalu: zadumana napisał(a):


                > A Polak zwykle zagranicą


                ehm, jak widzę ulegasz popularnemu stereotypowi, że zagranica to ino wspaniały
                zachód:) że nie zawsze, nieśmiało nadmienie



                > wszystko. Jest oszołomiony wielkością i rozczarowany brakiem kulinarnego smaku.


                akurat czytam sobie 'zapiski z wielkiego kraju' billa brysona (wyd. w oryginale
                w 1996 r.), amerykanina z iowy, który po blisko 20letnim pobycie w anglii wrócił
                do ojczyzny - i udał sie na zakupy po codzienne produkty, do hipera, no bo tak
                przecież najprościej, który to hiper oszołomił go wielkością i bogactwem oferty,
                a następnie nabyte dobra rozczarowały go brakiem kulinarnego smaku:)



                > W pierwszym odruchu nie podejrzewa, że można chcieć więcej i lepiej i jeszcze
                > to dostać.


                nieno, jakieś strasznie traumatyczne masz doświadczenia albo wyjątkowo odpornych
                na rzeczywistość znajomych:) większość ludzi sie jednak dopytuje, zwłaszcza
                udając na dłuższy pobyt, co gdzie i za ile




                > Piszę oczywiście w uproszczeniu:)


                no własnie to nieco zbyt uproszczone:) to są łatwe stereotypy z klucza 'biedny
                postpeerelowski przygłup', zwykle poprawiają tylko samopoczucie głoszącego ów
                stereotyp, innej funkcji nie mają
                • Gość: zadumana Re: emmm IP: 213.17.230.* 06.05.05, 14:51
                  Pomieszkałam sobie za tą granicą trochę i tak się złożyło, że od razu wpadłam
                  tam w wir kulinarnych szaleństw. Moje relacje po powrocie ciągle (poza
                  nielicznymi wyjątkami) napotykały na, delikatnie pisząc, zdziwienie tych co
                  byli za tą samą granicą często i...bułka-wata, szynka-papier, mięso-lignina,
                  sos-cuchnący itd itp.
                  Kulinarni konserwatyści istnieją naprawdę i to chodzą stadami. Szanuję te
                  opinie, bo były niewątpliwie szczere, a już na pewno pozbawione snobizmu - za
                  co im chwała. Na FK również widać jak na dłoni wiele zdziwień, uprzedzeń i
                  niewiedzy zwykłej. Widać to również w tym wątku jottko:) Ale kto pyta nie
                  błądzi - kapelusze z głów!
                  A piszę oczywiście w uproszczeniu. I oczywiście, że "zachód" nie jest terenem
                  wiecznego szczęścia a "wschód" krainą ciągłej rozpaczy, ale chyba zacznijmy
                  weekend. Ja planuję pomidory z cukinią (parę wątków dalej), a nasi Amerykanie
                  już się obudzili, to może napiszą jak ich dalszy ciąg zmagań z twardą kulinarną
                  amerykańską codziennością:)
                  • Gość: X Re: emmm IP: *.access.telenet.be 06.05.05, 15:36
                    Ha ! Tez znam Polakow co za granica wiele lat a na stole tylko kapusta w
                    postaci bigosu , golabkow i zasmazana do nieodlacznych schabowych z
                    ziemniakami .
                    No i bulka tarta musi byc bo tez wszystko mozna nia panierowac i polewac .
                    Krewetek nie sprobuje taki bo z zalozenia to robaki i nalezy sie skrzywic na
                    sam widok
                    ale co tu pisze o krewetkach ! Na wszystkie nowosci zamknieci i jak ktos
                    napisal powyzej o inzynieze , ktore lubi tylko te piosenki , ktore zna (
                    bardzo mi sie to spodobalo i usmialam sie do lez ) to jest niestety prawda .
                    Ale w sumie takiemu typowemu Polakowi z jego menu latwo przetrwac na calym
                    swiecie
                    - no oprocz krajow arabskich , gdzie nie jada sie wieprzowiny no i smalcu nie
                    ma :-)
    • bonzee Re: Co jesc w Ameryce? 06.05.05, 20:55
      Moja kolezanka pod koniec swojego 6 miesiecznego pobytu bala sie nawet pic
      wode ;D.. Przytyla 10kg, ale w UK zrzucila to w krotkim czasie.
      • Gość: julchen Re: Co jesc w Ameryce? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 06.05.05, 23:06
        to zabawne, wiekszosc moich znajomych, ktorzy byli w Wielkiej Brytanii (tak od
        3 do 6 miesiecy), pozrzucali tam swoje zbedne kilogramy! cos w tej angielskiej
        kuchni jest :)))
    • Gość: patka.f Re: Co jesc w Ameryce? IP: *.phil.east.verizon.net 09.05.05, 18:48
      Fajnie to wszystko piszecie.. Bylam juz w kilku etnicznych sklepikach i ceny sa
      zdecydownie tansze, choc ogolny wizerunek sklepu i jego zapachy wewnatrz dosc
      czesto raczej odpychaja niz zachecaja mnie do wejscia:) Bylam tez ostatnio na
      tzw. wloskim ryneczku, gdzie sprzedaja mieso od Amiszow..Tam jest zdecydowanie
      drozej- ale na zdrowiu nie bede oszczedzac:) Moj problem polega na tym, ze nie
      mam samochodu..a bez tego - sami rozumiecie- ciezko cos znalezc (zwlaszcza z
      malymi dziecmi) Stosunkowo blisko mam Freszgroser..ale tu prawie w ogole nie ma
      organicznej zywnosci i jest tylko dzial turecki...Nie bardzo jest w czym
      wybierac. Dzieki wielkie za wasze porady i doswiadczenie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja