Ciasto na ptysie

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.05.05, 15:55
Pomozcie,blagam!Jak robicie to ciasto na ptysie?Nie wiem co ja robie nie
tak,juz ktorys z rzadu raz nie wychodzi mi to ciasto,daje 10 deko masla,1
szklanke wody,3 jajka 1.5 szklanki maki.Ten przepis znalazlam w kterejs
wyszukiwarce,zagotowalam wode z maslem dodalam make,jak masa byla jednolita i
odklejala sie od garnka to przelozylam do glebokiej miski jak przestyglo
zmiksowalam z jajkami.Dlugo miksowalam,jak bylo podane w przepisie,i niemniej
ciasto nie ma tych takich charakterestycznych dziurek w srodku ,jest jednolita
i wcale nie podobna konsystencja do ptys.Co ja zrobilam niedobrze?Pomozcie mi
przisze!Bo moja coreczka uwielbia to ciasto,chcialam nauczyc sie sama robic a
nie to z kartonow.Wszystkim dziekuje za pomoc.POzdr.
    • Gość: eleonora Re: Ciasto na ptysie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.05.05, 19:09
      Prosze podajcie mo jakies swoje sprawdzone przepisy,czy nikt nie robi ptysiow?
    • ela.tu-i-tam Re: Ciasto na ptysie 10.05.05, 19:20
      Przypuszczam, ze miksowanie moze miec cos wspolnego.
      Moja sp. tesciowa tlumaczyla mi, ze to sie robi recznie.
      W przepisie z obrazkami tez jest recznie.

      www.meilleurduchef.com/cgi/mdc/l/en/recettes/pate_choux1_ill.html
      W jakiej temperaturze pieczesz ? W podgrzanym do 200 stopni piekarniku ?
    • malaszaramysz Re: Ciasto na ptysie 10.05.05, 21:16
      Proszek do pieczenia dałaś? Ja to robię z kostki masła, 2szklanek wody i 2
      szklanek mąki, dodaję 5 jajek i łyżeczki proszku.
      • ela.tu-i-tam Re: Ciasto na ptysie 10.05.05, 21:26
        malaszaramysz napisała:

        > Proszek do pieczenia dałaś? Ja to robię z kostki masła, 2szklanek wody i 2
        > szklanek mąki, dodaję 5 jajek i łyżeczki proszku.

        Nie daje sie proszku do pieczenia do ptysi.

        W URLu ktory podalam (tlumaczenie na angielki oryginalu francuskiego) jest:
        1/4 litre water, 200 g flour, 100 g butter, 1 pinch salt, 4 eggs
        czyli
        1/4 litra wody, 200 gram maki, 100 gram masla, szczypta soli, 4 jajka.
        • malaszaramysz Re: Ciasto na ptysie 10.05.05, 22:40
          Mam przepis od sąsiadki, bardzo dobre zawsze wychodzą i tam jest proszek.Rosną
          takie "puchate".Nie wnikałam w szczegóły, zawsze było ok.Następnym razem zrobię
          bez i zobaczę:-))))
    • Gość: bajeczka04 Re: Ciasto na ptysie IP: *.303.krakow.pl 10.05.05, 21:34
      Oto co wyczytałam na temat ptysi, w książeczce pt. "Pieczemy w domu" autorstwa
      Zofii Zawistowskiej:
      "Znane są różne proporcje składników ciast ptysiowych. Długoletnie
      doświadczenie uczy, że za najlepszą należy uznać proporcje opracowane przez
      znakomitą specjalistkę i doświadczonego pedagoga, panią inż. Zofię Czerny. A
      oto jej proporcje:
      1 szklanka wody, 6 dag masła, 12 dag mąki, 3-5 jajek.
      W czasie pieczenia ciasto ptysiowe powiększa swą objętość trzykrotnie. W
      konsekwencji uzyskuje się wyroby lekkie, porowate, nad wyraz delikatne. Warto
      zaznaczyć, ze jedynymi środkami spulchniającymi są tutaj powietrze i para
      wodna, które w trakcie ogrzewania (pieczenia) powiększają swą objętość,
      rozszerzając objętośc ciasta. Czynnikiem zespalającym są jajka.
      Ciasto ptysiowe z reguły przygotowuje się bez dodatku cukru, składnikami ciasta
      są: mąka, woda, tłuiszcz i jajka, soli się je minimalnie.
      Czynności związane z przygotowaniem ciasta ptysiowego polegają na:
      1.umyciu jajek, osuszeniu, wylaniu ze skorupek,
      2.przesianiu mąki,
      3.zagotowaniu wody z dodatkiem tłuszczu, najczęściej masła,
      4.wsypaniu mąki do wrzącego płynu w trakcie ustawicznego mieszania drewnianą
      łyżką,
      5.podgrzewaniu ciasta (na małym ogniu, najlepiej w naczyniu ustawionym na
      płycie ochronnej). W trakcie ogrzewania ciasto trzeba automatycznie mieszać
      podgrzewając do czasu, aż stanie się jak gdyby "szkliste",
      6.zdjęciu z ognia i ubijaniu. W trakcie ubijania dodaje się po sztuce jajka. Po
      dodaniu każdego następnego jajka, ciasto trzeba ubijać do chwili uzyskania
      jednolitej, gładkiej masy,
      7.ubijaniu (drewnianą łyżką lub robotem uzbrojonym w przystawki w kształcie
      litery S) do czasu ostudzenia ciasta,
      8.formowaniu wyrobów,
      9.pieczeniu w temp. 200-240 stopni i ostudzeniu,
      10.wykończeniu ciasta przez napełnienie drobnych wyrobów nadzieniem i
      ewentualnie lukrowaniem lub posypywaniem cukrem. W trakcie ubijania wtłacza się
      do ciasta powietrze. Dobre napowietrzenie ciasta stanowi podstawowy warunek
      pożądanego efektu.
      Ciastka z ciasta ptysiowego można formować nakładając na posmarowaną tłuszczem
      blachę niewielkie porcje za pomocą łyżki lub wyciskając przez worek
      cukierniczy, łyżką formuje się z reguły ptysie kuliste. Wyciskanie workiem
      pozwala na formowanie zarówno kulistych, jak owalnych ciastek i drobniutkich,
      tzw. groszku ptysiowego. Ciasto przeznaczone na duże wyroby w formie placków
      (Karpatka) rozsmarowuje się cienką warstwą na posmarowanej blasze. Ciastka
      ptysiowe wykańcza się krając je poziomo po upieczeniu, napełniając nadzieniem i
      ponownie składa. Najsmaczniejsze będą napełniane tuż przed podaniem. Do
      nadziewania wykorzystywać można ubitą śmietankę, śmietanę z owocami, masy i
      kremy. Napełnione nadzieniem ptysie posypuje się cukrem pudrem z wanilią
      lub "obciąga" lukrem. Ptysie napełnione nadzieniem nie nadają się do
      przechowywania, gdyż miękną i stają się niesmaczne.
      Upieczone ciastka ptysiowe można traktować także jako "korpusy" posztecików,
      napełniając je po przekrajaniu uduszonymi grzybami, nadzieniem z mięsa, drobiu
      lub móżdżku. Paszteciki trzeba w każdym przypadku przed podaniem podgrzać w
      piekarniku. Warto przy tym wiedzieć, ze wyroby z ciasta ptysiowego są
      najsmaczniejsze tego samego dnia po upieczeniu".
      Powodzenia w pieczeniu ptysi!
      Pozdrawiam! bajeczka04
      • Gość: Lilka Re: Ciasto na ptysie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.05, 00:42
        Ś.p. moja mama, świetna kucharka, do ptysi zamiast proszku do pieczenia
        dodawała amoniak. Zawsze wychodziły puchate i z dziurką w środku.
        U nas te ciastka nazywały się wietrzniki.
Pełna wersja