Dodaj do ulubionych

A taki student to co ma jeść? Rzemień ma gryźć?

    • zoraz Re: A taki student to co ma jeść? Rzemień ma gryź 16.07.05, 21:20
      no bez przesady, mówisz i masz:
      schabowy kotlet sztuk raz - ze 2 zł,
      oleju 1/20 l - ok15 gr,
      ziemniaków 300g - ok 17 gr,
      kapusta 1/4 szt - ok 30 gr,
      + odrobina octu, cukru, oleju, soli - no liczmy 50 gr.
      wychodzi, że za 3,17 jast schabowy z kapustą, do tych 5 zł to bym większego kotleta kupiła, bo nie panierowany, albo panierkę /odrobina mąki, bułki i jajko, wyjdzie może 50 gr/, no i woda + gaz pare groszy.
      Da się, tylko łapki trzeba pobrudzić, no i na browarka do obiadu nie starczy. Było sie uczyć pichcić od mamusi jak czas był. A makaron jest prosty ale drogi, przynajmniej ten nadający sie do jedzenia.
      Gorzej będzie zimą, bo ceny pójdą do góry, ale zawsze można mielony, nie? :).
    • Gość: yavanna86 Re: A taki student to co ma jeść? Rzemień ma gryź IP: 158.75.130.* 17.07.05, 12:15
      zdecydowanie polecam na lato wszelkie targi warzywne - ziemniaki za 50
      gr/kilogram itp itd. albo ryż z truskawkami- jednorazowy wydatek może
      przekroczyć 5 zeta, ale potem jesz dwa dni ::)
      btw: w barach wegetariańskich green way można zamówić bułkę wypchaną
      surówką/pierogi +wodę mineralną za mniej więcej właśnie 5 zł. w miarę głodna
      kobitka się tym już napcha :) i nie namęczy.
      no i zawsze jest jeszcze jajecznica oraz grzanki ....
    • Gość: kucharzyk-hobbysta prosze cie bardzo -smacznie wykwitnnie tanio IP: 203.232.225.* 17.07.05, 17:03
      zakladam ze tak podstawowe produtky jak ocet sol, pieprz woda czy oliwa
      znajduja sie w kazdym domku zatem ich nie ujmuje...

      zatem to sie robi tak:
      kupuje sie po cenie orientacyjnej:
      brokuly - mrozone moga tez byc - 3 zl
      cebule czerwona - 50 gr
      fasolke szparagowa w puszce - 2 zl
      cwierc kilo truskawek - 1,50 zl
      duzy jogurt naturalny - 2 zl
      marchewka - 50 gr
      seler - 1 zl
      peczek pietruszki - 1 zl
      ryz - 2,50 zl
      maly kawalek boczku wedzonego - 1 zl
      razem wychodzi 15 zlotych

      i z tych produktow robi sie tak:
      troche brokulow gotujesz z dodatkiem odrobinki cukru przez jakies 2-4 minutki
      (nie wiecej bo maja byc twardawe) i mieszasz z fasolka szparagowa ale
      odstawiajac lyzke stolowa tejze, moze odrobinke wiecej, oraz siekasz cebule w
      piorka mieszasz to wsyztsko polewajac winegretem z oleju i octu oraz odrobiny
      pietruszki drobniutko siekanej soli i pieprzu, kawaleczka czosnku, a na koniec
      posypujesz skwarkami z boczku wtyopionego na patelni.
      na drugi dzien z brolkulow ktore zostawilas robisz zupe - bierzesz je i
      gotujesz do polmiekkosci w malej ilosci wody, bieresz pol selera i kroisz go w
      niewielka kostke i podsmazasz na patelni ale nie zeby sie zrumienil tylko zeby
      zmiekl. rowniez dodajesz do brokulow miksujesz i dodajesz do powstaleo kremu
      fasolke szparagowa ktora ci zostala z dnia poprzedniego to gotujesz to jeszcze
      chwilke zeby fasokla byla ciepla, posypujesz pietruszka dodajesz soli i
      pieprzu.. ja bym dodal jeszcze bialego wina ale ze ma byc oszczednie to
      podarujmy sobie chociaz z wlasnego doswiadczenia studenckiego wiem ze wino sie
      akurat zawsze znajdzie;DDDDDDDDD
      dzien treci - gotujesz ryz i nastepnie ugotowany na poltwardo wrzucasz na
      patelnie, na ktorej uprzedniopodsmazylas pokrojona bardzo drobniutenko
      marchewke i seler mieszasz, posypujesz slodka papryka i dodajesz pietruszki.
      smazysz az ryz nie bedzie sypki, (on sie najpierw sklaej na patelni potem jak
      sie juz podmsazy (trzeba mieszac) jest cudownie sypki.
      pyszny. jak masz akurat koncenrtat pomidorowy to rowniez mozna ale doslownie
      ociupinke.
      aha i ostatnie - truskawki kroisz na czworki tak zeby byly dosyc drobne ale nie
      rozciapane i wrzucasz do zamrazalnika jak sie dobrze mocno zamroza to wyjmujesz
      je i wrzucasz do jogurtu w waskiej szklance albo innym waskim naczyniu lekko
      mieszas zi znowu do zamrazalnika na jeszcze jakies 10 minut. masz cos na
      ksztalt lodow, ale zdrowsze i smaczniejsze.
      osobiscie lubie do tego dodac platki owsiane ale nie mieszcza mim sie w
      cenniku;D
      ez nich jednak tez dobre;D
      za 15 zlotych masz obiad na 3 dni z deserkiem - zmiescilem sie co nie?
      i dla wegetarian jesli odjac boczek tez jest oki;D

      moze byc?:D
    • anula_a Re: A taki student to co ma jeść? Rzemień ma gryź 17.07.05, 20:44
      kobrakobra napisała:

      > Student to istota biedna, ale żarłoczna.
      > Wysil swoją wyobraźnię, pokombinuj, żeby zrobić fajne jedzonko, ale tak, żeby
      > nie kosztowało więcej niż 5zeta. Coś przecież trzeba jeść.
      > Nie ukrywam, że czekam z wielką niecierpliwością na Wasze posty... Ileż można
      > jeść spaghetti z koncentratu pomidorowego i ryż z marchewką? :)
      > Obywatelu, stań się na moment filantropem. Poradź. Wyciągnij pomocną dłoń.
      > Uratujesz tysiące istnień.

      studentką nie jestem
      ale lubię jesć różne nietradycyjne potrawy i strasznie mi się ten wątek podoba,
      gdyż parę ciekawych przepisów na nim znalazłam, już mi ślinka cieknie :)
    • camel_3d BAMBINO!!! 18.07.05, 09:03
      Jest taki bar mleczny Bambino (w Warszawie).. . Chyba na luicy Hozej..ale juz
      ie pamietam. CHodzilismy tam na pierogi za 2 PLN i Kotlety mielione z
      ziemniakami, marchewka i kompotem za 4.5 :)
      • pia.ed Porcje dla dziecka? 18.07.05, 11:06
        Tylko ze student chyba chce sie najesc? Te malutkie porcje ktore podaja w
        barach mlecznych zapachaja zoladek na godzine, a potem jest sie znow glodnym...

        Najtaniej gotowac samemu, i nie produkty w WORECZKACH, bo te drozsze
        niz luzem! Gotowy sos wypada oczywiscie drozej niz przygotowany wlasnorecznie.
    • Gość: misiu Za 5 zł można się najeść nie umiejąc gotować IP: 5.2.* / *.chello.pl 18.07.05, 16:01
      1. Słój fasolki po bretońsku - 3...5zł]
      2. Słój flaków + bułeczka (j.w)
      3. Puszka kukurydzy konserwowej (1,80zł) + puszka tuńczyka (1,60zł) + kilka
      łyżek majonezu (1zł) - wymieszać
      4. Torebka ryżu (0,50zł) + fix do potraw chińskich (2,50zł) + 10dag piersi z
      kurczaka lub surowej szynki (1,50zł) - tutaj trzeba odrobinkę pogotować

      ...i wiele, wiele innych. O takich oczywistościach jak jajecznica na boczku,
      jajka sadzone, kartofelki ze zsiadłym mlekiem, czy choćby schabowy z kapustą
      (bez problemu do zrobienia za 5 zł) nawet nie wspomnę. :-)


      • Gość: Student Re: Za 5 zł można się najeść nie umiejąc gotować IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.05, 16:53
        >3. Puszka kukurydzy konserwowej (1,80zł) + puszka tuńczyka (1,60zł) + kilka
        łyżek majonezu (1zł) - wymieszać
        >
        Z tego co zrozumiałem, chodzi tu o najedzenie sie na cały dzień.
        Puszka kukrydzy to około 180kalorii+ tuńczyk 100kcal, łącznie 280-300kcal.
        Człowiek prowadzący normalny tryb zycia potrzebuje około 1800-2000kcal dziennie.
        Więc by sie na cały dzien najesc musiałby zjesc około dzieiec takich puszek.
        Pomijając już fakt, że predzej by sie zerzygał niz 10 takich puszek zjadł ro
        koszt tego by wynosił, około 20zł.
        • Gość: misiu Re: Za 5 zł można się najeść nie umiejąc gotować IP: *.chello.pl 18.07.05, 20:14
          > Wysil swoją wyobraźnię, pokombinuj, żeby zrobić fajne jedzonko, ale tak, żeby
          > nie kosztowało więcej niż 5zeta. Coś przecież trzeba jeść.

          Jeśli umiem czytać, to nie ma tu ani słowa o całym dniu. Chyba, że w nawale
          postów coś przeoczyłem.
          Całodzienne wyżywienie za 5 zł mogłoby wyglądać np. tak:

          1. Śniadanie:
          1/4 chleba (0,45zł/400kcal), 15g masła (0,20zł/110kcal), pół puszki pasztetu z
          drobiu (160g 0,90zł/360kcal) razem - 1,55zł/870kcal
          2. Obiad:
          400g ziemniaków (0,35zł/340kcal) z masłem (0,20zł/110kcal) 100g filetu z indyka
          (1,50zł/150kcal), 100g kwaszonej kapusty (0,30gr/20kcal) razem - 2,35zł/620kcal
          3. Kolacja:
          2 kajzerki (0,40zł/250kcal), 15g masła (0,20zł/110kcal), dwa jajka na miękko
          (0,50zł/150kcal) razem - 1,10zł/510kcal

          W sumie - 5,00zł/2000kcal
          zadowolony? :-)

    • nancy_callahan Re: A taki student to co ma jeść? Rzemień ma gryź 19.07.05, 10:02
      Ziemniaki pieczone.
      teraz są młodziutkie, więc bez obierania, porządnie myjemy, wrzucamy na polaną
      olejem blachę, posypujemy przyprawą do dań z ziemniaków (najlepsza z Kamisa -
      mam nadzieję, że moge to bezkarnie napisać). Do piekarnika wrzycamy i pieczemy
      dość długow w zależności od wielkości ziemniaków (jeśli są duże można je
      przekroić, bądź w ćwiartki pokroić). trzeba kontrolować ich stan dźgając
      widelcem.
      Do tego proponuję mizerię, albo sos jogurt naturalny+przyprawy+ szczypiorek,
      albo jogurt naturalny+czosnek+przyprawy.
      Chyba tanio. Jedynie wymaga długofalowej inwestycji w olej i przyprawy.
    • Gość: dddd półkalafiora gotowanego w ziołach+ser żółty mniam IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.05, 16:11
      półkalafiora gotowanego w ziołach+ser żółty stopiony samoistnie na tym
      kalafiorze (w wyniku przejścia en cieplnej z kalafiora do sera :)) mniam. Można
      też dodać do tego plasterki jakiej szynki czy czegoś mięsnego co akurat jest pod
      ręką. A i koniecznie keczup, bez tego może być cieżko :). Jeśli masz już keczup
      i jakies przyprawy(ziola, pieprz, cokolwiek) to na resztę wydasz 5,75zł (3,5
      zeta - kalafior, 2,15 zeta - jakiś tani serek topiony w plasterkach) A zarcia na
      dwa dni bo całego kalafiora na raz gwarantuję że nie zjesz (chociaż nigdy nie
      wadomo) a do tego daje się połowę opakowania serka (4 plastry). Jak dla mnie
      bomba, chyba że komuś takie połączenie nie smakuje.
    • ampolion Szanowne Panie! 29.07.05, 01:29
      "Student to istota biedna, ale żarłoczna"
      Na litość Boską, dajcie spokój tym swoim slim line dietetycznym wymysłom. Ten
      człowiek chce i musi JEŚĆ!!!
    • samo Re: A taki student to co ma jeść? Rzemień ma gryź 11.09.05, 07:56
      Żelazna reguła brzmi: kupujmy artykuły spożywcze jak najmniej przetworzone. Po
      pierwsze zaoszczędzimy na tym wielokrotnie, po drugie nie będziemy w siebie
      wpychać chemii, po trzecie odkryjemy nowy świat czystych smaków. Wśród
      producentów żywności nie ma dobrych duszków, jeśli ktoś produkuje pasztet
      sojowy, to chce na tym porządnie zarobić, sprzedaje nam 100 gramów w cenie 1/2
      kilograma suchej soi. Przepłacamy wielokrotnie i otrzymujemy pastę dobrze
      zaprawioną konserwantami i substancjami wzmacniającymi smak. Jak zrobić samemu
      pyszny pasztet sojowy, albo pastę z innych roślin strączkowych? Właściwie
      sprowadza się to do ugotowania soi i włoszczyzny i zmielenia warzyw razem z
      ulubionymi przyprawami, można też potem taki pasztet zapiekać, można stosować
      bardzo dużo różnych dodatków, jakie ma się po ręką i jakie się lubi. Z pół
      kilograma suchej soi otrzymujemy olbrzymią ilość (nie wiem dokładnie, bo nigdy
      nie ważyłem, ale powiedzmy, że 2 kilo) doskonałego, naturalnego pasztetu za
      dosłownie kilka złotych. Nawet bez precyzyjnych wyliczeń bezpiecznie można
      szacować, że kupując gotowy pasztet przepłacamy przynajmniej 10 razy. Podaję tu
      przykład pasztetu sojowego nie przypadkowo - soja jest niezwykle cennym źródłem
      białka, gdyż zawiera wszystkie niezbędne dla nas 8 aminokwasów, które występują
      także w mięsie, ale ponieważ z mięsem są kłopoty (o czym piszę dalej), to warto
      się zabezpieczyć i gdzieś sobie upchnąć te 2 kilo pasztetu.
      Podstawowe produkty, jakie używamy do taniego gotowania to świeże warzywa i
      owoce, ryż, makaron, różne kasze, mąki, nasiona roślin strączkowych, jajka,
      mleko. Tłuszcze to najpoważniejszy wydatek, warto czasem zainwestować w dobrą
      oliwę, która wprawdzie kosztuje majątek, ale wystarcza na długo. Przyprawy
      powinny pochodzić w większości z własnego ogródka ziołowego w doniczce, który
      bardzo prosto, tanio i skutecznie można sobie założyć na parapecie. Dzięki
      własnemu zielnikowi nie tylko oszczędzamy na kupowaniu przypraw, ale przede
      wszystkim mamy przez większą część roku świeże i czyste ekologicznie zioła.
      Zwykłe ugotowane warzywa, jak kalafior, ziemniaki i marchewka zapieczone w
      białym sosie zaprawionym rozmarynem, tymiankiem i oregano stają się naprawdę
      doskonałą, subtelną potrawą. Zioła sprawiają, że te najtańsze, najprostsze
      produkty nabierają smaku i charakteru.


      GDZIE SZUKAĆ CZASU NA GOTOWANIE?

      Ile czasu zajmuje ci odgrzanie "tackowej" potrawy? Chwilę, na przykład przez 5
      minut odsmażasz na oleju naleśnika, rozczaruję cię - zrobienie świeżego
      naleśnika od podstaw wcale nie musi trwać dłużej. W ciągu tych samych 5 minut
      zdążę zrobić następujące czynności: nalewam na patelnię olej i ustawiam na gaz,
      do garnka rozbijam jajko, odmierzam szklanką mąkę i mleko, dodaję szczyptę soli
      i trochę oleju, wszystko miksuję. Minęło 30 sekund, a ja mogę już wylać ciasto
      naleśnikowe na rozgrzaną patelnię. W trakcie, gdy smaży się pierwszy naleśnik
      przygotowuję farsz, na przykład ucieram biały ser ze śmietaną. Po 4 minutach
      mam gotowego pierwszego naleśnika, zanim zdążę go zjeść usmaży się już
      następny. Zapewniam, że nawet jeśli nie mamy wprawy to i tak nasze naleśniki
      będą smaczniejsze niż te sklepowe, poza tym możemy użyć dużo zdrowszej razowej
      mąki, i oczywiście zaoszczędzimy masę pieniędzy - nasze naleśniki będą mniej
      więcej 4 razy tańsze.
      Powszechnie panuje przekonanie, że gotowanie to strata olbrzymich ilości czasu.
      Ludzie wpadają w panikę, gdy dowiadują się, że soję trzeba namoczyć przez
      kilkanaście godzin przed gotowaniem, ale przecież nie muszą patrzeć na garnek
      przez 15 godzin i śpiewać żółtym kuleczkom szant, aby lepiej im się pływało.
      Cały proces zajmuje nam 30 sekund: wyciągnąć garnek, nalać wodę, wsypać soję,
      odstawić. Ten proces dotyczy prawie wszystkich nasion roślin strączkowych, po
      prostu trzeba dzień wcześniej pomyśleć o tym, co się chce zjeść na jutrzejszy
      obiad. Dużo osób sięga po ciecierzycę, czy czerwoną fasolę z puszki, są to
      jednak tylko drogie namiastki, których smak jest co najwyżej dalekim
      krewniakiem oryginału.
      Oczywiście jest wiele potraw bardzo czasochłonnych i wymagających
      zaawansowanych umiejętności kulinarnych, do nich z czasem na pewno też
      dojrzejemy i będziemy umieć czerpać przyjemność z ambitnego gotowania. Jednak
      istnieją nieskończone ilości znakomitych, tanich potraw, które przygotowuje się
      w 10-20 minut. Chociażby większość sosów do makaronów, które robimy w trakcie
      gotowania się klusek. Klasyczną pozycją z kuchni partyzanckiej są sosy
      pomidorowe, które możemy komponować według własnej fantazji i zasobów lodówki,
      ilość wariacji nieograniczona: cebula, czosnek, różne zioła, mięso mielone,
      tuńczyk, grzyby, cukinia, bakłażan, seler naciowy itp. Znakomity jest także
      makaron z sosem serowym, na przykład ze śmietany i sera pleśniowego, który
      można przygotować w ciągu 10 minut. Przepyszne dania śródziemnomorskie -
      hiszpańską tortillę, albo włoską frittatę robi się równie łatwo i szybko, co
      naszą jajecznicę, a potrawy te mogą stanowić zdrowy, pełnowartościowy obiad.


      CO MOŻNA ZJEŚĆ ZA 5 ZŁOTYCH?

      Właściwie mało jest potraw niedostępnych w diecie pięciozłotowej, ale niektóre
      wymagają bardzo radykalnego podejścia do kuchni, maksymalne oszczędzanie
      oznacza na przykład, że samemu robi się jogurt, ser, i piecze chleb. Zdaję
      sobie sprawę, że nie dla wszystkich są to realne zajęcia, dlatego wymienię tu
      przykłady kilku potraw naprawdę łatwych, szybkich i bardzo tanich.
      W kategorii najtańszych dań mieszczą się wszelkie placki i naleśniki smażone na
      patelni. Rekordowo tanie są placki ziemniaczane, które składają się z tego co
      najtańsze - utartych ziemniaków i cebuli, smażymy je na oleju i podajemy ze
      śmietaną i cukrem - obiad dla 4 osób za 2 złote. Podobnie proste i tanie, ale
      za to znacznie zdrowsze są wszystkie zupy, nie wymagają prawie żadnych
      umiejętności kulinarnych, po prostu składniki myjemy, obieramy, wrzucamy do
      garnka i po pewnym czasie gotowe. Dysponując kwotą 2-3 złote możemy spokojnie
      ugotować pyszną zupę dla 4 - 6 osób. Niemożliwe? Mam policzyć? Proszę bardzo:
      zupa cebulowa to 4 cebule = 1 zł, 100 gramów żółtego sera = 1,5 zł, 1 łyżka
      mąki + kilka kromek bułki + sól + pieprz = 50 groszy, razem 3 złote, ale sporo
      tu się da jeszcze przyoszczędzić. Albo zupa warzywna z cukinią w sezonie letnim
      (kiedy to cukinia kosztuje 1 złoty za kilogram): 1 cukinia = 1 zł, 3 ziemniaki
      = 40 groszy, 1 młoda marchewka = 10 groszy, 1 cebula = 20 groszy, 2 łyżki
      masła, 6 łyżek śmietany, zioła = 80 groszy, razem 2,5 złotego, ale to naprawdę
      bardzo dużo zupy, z 8 talerzy. Polecam także sałatki i surówki, mamy tu do
      dyspozycji nieskończoną ilość wariacji, zazwyczaj bardzo tanich, szybkich i
      prostych w obsłudze.
      W niskobudżetowej kuchni jest również miejsce na potrawy bardziej wyszukane, na
      przykład francuska tarta z porami będzie nas kosztować 5 złotych (4 duże
      porcje). Ciasto szybko zagniatamy z masła, mąki i wody (1 zł), układamy w
      tartownicy i odstawiamy do lodówki. Na farsz: mieszamy 2 jajka, pół opakowania
      śmietany i 100 gramów tartego sera żółtego, trochę mleka, sól, pieprz, gałka
      muszkatołowa (2,5 zł). Pora dusimy chwilę na patelni z dodatkiem cebuli (1,5
      zł), układamy na zimne ciasto i zalewamy jajkami ze śmietaną, pieczemy 30 minut
      w rozgrzanym piekarniku. Tarta jest doskonała zarówno na gorąco, jak i
      następnego dnia na zimno.


      CZY DIETA PIĘCIOZŁOTOWA OZNACZA WEGETARIANIZM?

      Mięso jest sprawą kontrowersyjną. Bo z jednej strony na jego niekorzyść
      przemawiają wszelkie względy ekonomiczne (drogie), polityczne (bardzo
      podejrzane), zdrowotne (cała chemia, którą pompuje się w zwierzęta, hormony
      wzrostu i antybiotyki, docelowo ląduje w naszych organizmach) i etyczne
      (wiadomo), ale z drugiej strony jest wielka kulinarna namiętność, przy której
      racjonalne argumenty milkną. Po prostu mięso potrafi być obłędnie pyszne,
      za
      • samo ciąg dalszy- ucięło :o) 11.09.05, 07:58
        CZY DIETA PIĘCIOZŁOTOWA OZNACZA WEGETARIANIZM?

        Mięso jest sprawą kontrowersyjną. Bo z jednej strony na jego niekorzyść
        przemawiają wszelkie względy ekonomiczne (drogie), polityczne (bardzo
        podejrzane), zdrowotne (cała chemia, którą pompuje się w zwierzęta, hormony
        wzrostu i antybiotyki, docelowo ląduje w naszych organizmach) i etyczne
        (wiadomo), ale z drugiej strony jest wielka kulinarna namiętność, przy której
        racjonalne argumenty milkną. Po prostu mięso potrafi być obłędnie pyszne,
        zarówno w swoich wykwintnych objawach, w pieczeniach z marynowanego schabu, jak
        i w kawałku wiejskiej kiełbasy. Prawdziwej wiejskiej kiełbasy jednak nigdzie
        nie dostaniemy (chyba, że jesteśmy ustawieni i mamy rodzinę na wsi), a
        przemysłowo wytwarzane wędliny, pasztety i inne przetwory, które sprzedają w
        supermarketach mają tragiczną jakość. Ich podstawową wadą jest brak
        jakiegokolwiek charakteru, czy to szynka drobiowa po 15 złotych, czy
        schab "domowy" po 25, otrzymujemy niemal ten sam wodnisty kawałek tkanki
        nafaszerowanej konserwantami, różne są tylko kolory, bo różne barwniki zostały
        zastosowane. Są oczywiście wyjątki, ale niełatwo je znaleźć, a przede wszystkim
        są bardzo drogie, a czasem obłędnie drogie, jak w przypadku najlepszych wędlin
        importowanych (powyżej 100 złotych za szynkę parmeńską).
        Pozostaje więc świeże mięso, jednak z ekonomicznego punktu widzenia jest to
        najbardziej nieopłacalny składnik naszego pożywienia. Możemy oczywiście sięgać
        po tanie mielone wieprzowo-wołowe najgorszego gatunku, ale jest tłuste,
        niezdrowe i obrzydliwe w smaku, i tak naprawdę to chyba nawet rzeźnik nie wie,
        co tam się w środku znajduje. Niestety w przypadku mięsa wszystko jest dobrze
        wykalkulowane i im lepszy kąsek chcemy przełknąć tym więcej musimy zapłacić.
        Ciekawą z naszego punktu widzenia alternatywą są podroby - mniej więcej
        trzykrotnie tańsze, niż lepsze gatunki mięsa, a są wyjątkowo zdrowe i
        umiejętnie przyrządzone potrafią być pyszne. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że
        wielu osobom może nie przejść przez gardło drobiowa wątróbka, podsmażona z
        cebulką i jabłkiem, jednak warto nad tym popracować, bo za 1-2 złote możemy
        zjeść doskonały obiad przygotowany w 5 minut.

        Stosując dietę pięciozłotową zapewne nie zaczniemy gwałtownie tyć, ale będziemy
        zdrowo odżywieni i nasz organizm otrzyma wszystko, co jest mu potrzebne do
        aktywnego funkcjonowania. To nie jest metoda na odchudzanie, lecz sposób na
        życie na maksa, na wyciągnięcie z jedzenia wszystkiego co najlepsze. Jedzenie
        można dobrze porównać do seksu - są to dwie bardzo przyjemne i naturalne
        aktywności, którym ludzkość oddaje się od początków swojego istnienia. Obydwie
        te czynności wymagają opanowania pewnej sztuki, dzięki której można z nich
        czerpać maksimum doznań i nie narażać się na cywilizacyjne niebezpieczeństwa.
        Współcześnie atakowani jesteśmy całą masą najróżniejszych zastępników,
        namiastek i podróbek, w przypadku seksu raczej powszechne jest przekonanie, że
        żadne płatne usługi, filmy erotyczne, ani gazetki pornograficzne nie są w
        stanie konkurować z tym, co może się wydarzyć, gdy dwie osoby zapragną TO
        zrobić. Świadomość taka właściwie nie istnieje w stosunku do jedzenia, a
        przecież rządzą tu bardzo podobne reguły. Jeśli jesteśmy głodni, to nie pomoże
        nam oglądanie kuszących fotografii w kolorowych magazynach. Zachowajmy też
        ostrożność - łatwo złapać jakieś paskudztwo zaglądając do stojącej przy drodze,
        nawet zgrabnie wyglądającej, budki, może to się skończyć zatruciem. Z kolei
        regularne korzystanie z publicznych jadłodajni, które może nawet są domyte i
        pod stałą kontrolą sanepidu, prowadzą nieuchronnie do trwałych uszkodzeń ciała
        (zwały cholesterolu, nadciśnienie od nadmiaru soli, i przynajmniej obowiązkowo
        nadwaga) i umysłu (grzeszne życie, wyrzuty sumienia, obłęd). I jeszcze jedna
        ważna analogia - płatna miłość jest tylko namiastką tej prawdziwej, tak i kupne
        jedzenie jest przeważnie jedynie podróbką prawdziwej kuchni. Michał Kaczyński
        (Warszawa, 2002)

        Wszystkim zainteresowanym dietą pięciozłotową polecam stronę pesto.art.pl

        Po kliknięciu w "spis" po lewej ukażą nam się smakowite przepisy autora
        powyższego artykułu.
        • Gość: ola do S A M O IP: *.sds.uw.edu.pl / 212.87.0.* 22.10.05, 18:03
          Wiesz,masz ok pomysly:>fajne.ja jeszcze polecaM cos pyszniutkiego:DANIA Z
          ZIEMNIAKOW-ja kroje ziemniaki w plasterki,na patelni rozgrzewam olej,nastepnie
          smaze ziemniaki i mieszam je co jakis czas, a na koncu daje soli i pieprzu.
          takie ziemniaki dobre sa same,ale moj chlopak np.lubi do tego zsiadle mleko.
          fajny jest rowniez wariant z ziemniakow w plasterkach, ktore uklada sie
          warstwami w natluszczonym prodizu i na nie wylewa sie mase ze
          smietany+rozkloconego jajka+sera zoltego-zeby wszystko sie "skleilo":>>taka
          zapiekanke ja podaje z salata zielona z sosem vinegret.my lubimy tez wszelkie
          racuszki,nalesniki-mozna nafaszerowac doslownie wszystkim-od resztek
          wedliny,pieczrek az po czekolade lub nawet posypac cukrem i polac smietanka:>a
          jesli chodzi o obiady na kilka dni,to polecam kopytka,ktore pyszne sa
          pierwszego dnia,ale ja zawsze robie duzo--podsmazam cebulke-wykladam WSZYSTKIE
          kopytka i zasmazam razem,a pozniej wkladam do miseczki.w lodowce wszystko sie
          razem przegryzie-w nastepne dni odgrzewam,sypie zolty ser lub podaje z sosem
          pieczarkowym lub czerwona kapustka:>>>i co?smakuje?najlepsze jest to,ze tania
          kuchnia jest zdrowa, bo bazuje na podstawowych skladnikach-bez
          polepszaczy,najczesciej warzywach. zupka cebulowa_cebula+olej+majeranek i
          tymianek+lyzka maki== na patelnie--obsmazyc a potem do garneczka z listkiem i
          zielem angielskim..gotujemy ok.20 minut,czesc cebulki mixujemy i mieszamy z
          reszta zupki-wtedy sie zageszcza.do tego serek zolty i grzanki
    • zlotoslanos Re: A taki student to co ma jeść? Rzemień ma gryź 22.10.05, 18:19
      Stare ziemniaki tłuczesz, wbijasz jajo,stary zółty ser trzesz,dużo
      pieprzu.Formujesz kotleciki ,obtaczasz w bułce tartej i heja na patelnię na
      tłuszcz.Możesz sosem albo maślanką uraczyć.Za te kotlety kupuję latorośl.
      Albo wypas -kotlety"ala schabowe" na niedzielę: 60 dag boczku świeżego
      mielesz ,żółty ser trzesz i szklanka mleka.Zero soli za to łyżkę wegety.Po 24
      godz formujesz CIENKIE kotleciki walisz w bułkę tartą i heja na patelnię.Była
      teściowa niepoznała co to jest.Mówiła mi,że z cielęciny zrobiłam takie
      różowiótkie wychodzą jak schabowe..Jestem z żydożerstwa mistrzynią taniej
      kuchni:-)
    • framberg Re: A taki student to co ma jeść? Rzemień ma gryź 22.10.05, 23:25
      - Trochę oliwy,
      - na to samemu robione frytki (wtedy są niesamowicie tanie)
      - wbić jaka (ile mamy, jak jedno to jedno)
      - sól, pieprz
      - trochę żóltego sera w plastrach lub starego (resztki jakieś zeschnięte)
      Jak się ser roztopi to jest gotowe.
      Niesamowicie sycące, jednogarnkowe, dobre (nie jestem już studentem ale czasami
      sobie to serwuję).

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka