Dodaj do ulubionych

z CZEGO jesteście ZMUSZENI skorzystać????

31.10.05, 15:42
był podobny post ale w sumie interesuję mnie druga strona medalu tak jakby...
chciałbym się dowiedzieć do czego przymusza was życie i w jakim stopniu w
korzystaniu i z jakich półproduktów (nie wspominając o gotowych produktach)

w zimie/jak zabrknie własnego przecieru - z "przemysłowego"? niestety
z wędlin sklepowych, z braku wędzarni? niestety
z mielonego sklepowego? dawno,kiedyś - ale do dłuższego czasu absolutnie nie
z vegety ? czasem
z rosołków ? prawie nigdy ale mam na swoim koncie "paro-krotne" uzycie
z mieszanek przyprawowych ? nigdy z takich np."do grilla", chyba że curry lub
masala
z .............
no własnie tak wymieniłem na szybko -
A JAKA JEST TWOJA "GRANICA WYTRZYMAŁOŚCI" (i z czego się składa ;-) ??????
Obserwuj wątek
      • j-lee łatwo powiedzieć... 31.10.05, 16:20
        a trudniej zrobić... a zimowe pomidory są często ohydne

        chyba za ciężkie pytanie zadałem, bo nikt przecież nie lubi opowiadać do
        jakiego poziomu się czasem (lub częściej) zniża...
          • j-lee hmmm.... 31.10.05, 16:41
            a czy prócz tego że są oklapłe i bez smaku to nie są czymś w zimie dodatkowo
            faszerowane... nie wiem do końca... więc co jest gorsze, trudno powiedzieć

            w zimie korzystam i jednych i z drugich niestety
          • hania55 Re: łatwo powiedzieć... 31.10.05, 16:49
            IMHO, nie. Koncentrat jest robiony z sezonowych pomidorów i, jeśli nie ma
            konserwantów, aromatów identycznych z naturalnymi, itp., jest smaczniejszy i
            zdrowszy, niż faszerowane niewiadomoczym pomidory rosnące zimą.

            --
            Ale kochany! Nie ma żadne "tylko"! Nic! Żadnej roboty nie wezmę, nie wiem, nie
            znam się, nie orientuję się, zarobiony jestem!
    • Gość: ola Re: z CZEGO jesteście ZMUSZENI skorzystać???? IP: *.sds.uw.edu.pl / *.sds.uw.edu.pl 31.10.05, 16:34
      ciezko powiedziec, ale np. ja nie robie ketchupu, czasem kupuje mrozone
      warzywa, i przecier pomidorowy tez. nic wiecej nie przychodzi mi do glowy,
      kiedys stosowalam vegete, ale teraz raczej ziola i mieszanki ziol. czasem sos w
      sloiczku, a czasem nawet pulpety. staramm sie robic wiekszosc rzeczy w domu,
      ale nie zawze mam czas. natomiast moge sie pochwalic, ze NIE kupuje ciast-bo
      bardzo luibie piec je sama
    • Gość: Atunia Re: z CZEGO jesteście ZMUSZENI skorzystać???? IP: *.pl 31.10.05, 16:47
      ...z kupnego chleba, jak bardzo krucho z czasem i własnego nie mam jak zrobić
      z mieszanek przyprawowych - ale wciąż sobie obiecuję porobić własne
      z kupnych ciasteczek typu pieguski/jeżyki, bo w barku leżą i w razie potrzeby
      jak znalazł
      z kupnego masła, chociaż wolę robić własne z kupnej śmietany (a jeszcze chętniej
      bym kupowała mleko od krowy, ale w okolicy brak)

      Vegetę mam własną z przepisu thermomixowego i bardzo sobie chwalę.
      Zamiast kostek rosołowych mam takie mazidło z forum sys21.de, na razie wołowe,
      ale zrobię i pozostałe, ekstra pomysł
      wędlin sklepowych nie kupię, nawet przymierając głodem :)

      Atunia
    • pinos Re: z CZEGO jesteście ZMUSZENI skorzystać???? 31.10.05, 16:50
      kupuję koncentraty - latem też ;o)
      kupuję mieszanki przypraw - bardzo lubimy "do gyrosa" kotanyi
      rosołki w kostce - Nela też używała ;o)
      wędliny sklepowe - i to nie zawsze te z najwyższej półki...
      soki, napoje
      nawet buraczki w słoiczkach - choć w tym roku mam trochę własnych...
      ale nie używam vegetu i innych "warzywek"
      kopytka kupujemy (RuDZiksa)
      pierogi czy mrożone pizze też się zdarzały
      i zupki chińskie

      i jakoś nie czuję się z tym źle...
      --
      Ale mi się udało... nie poznali, że jestem wiewiórką...
      • j-lee Pinosku Brawo! co za odwaga.. 31.10.05, 17:07
        przyznać się na forum.... ;-)

        jak też czasem kupie kupne kluchy tylko bez nadzień
        zupkę msg też jakiś czas temu jadłem

        ale kupną pizze jadłem ostatnio za czasów szkoly średniej na "szybki obiad"...
        i jakoś nie mogę się skusic od tamtego czasu

        zupkę msg też jakiś czas ostatnio jadłem
        • pinos ;o) JA to profan kuchenny jestem.... 01.11.05, 23:55
          kupną mrożoną pizze to faktycznie ostatnio od mojej siostry z talerza jadłam...

          ale kopytka częssto - prawie nie gotuję ziemniaków, więc mi ich na kopytka już
          nie zostaje ;o)
          a zupki - no cóż, Jovi się tym kiedyś namiętnie żywił i od czasu do czsu jak
          nie może dotrwać do obiadu... taka czosnkowa z dodatkiem sosu czosnkowo-
          miodowego niezła jest
          --
          Ale mi się udało... nie poznali, że jestem wiewiórką...
    • Gość: gfghg Re: z CZEGO jesteście ZMUSZENI skorzystać???? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.05, 17:07
      > przecieru - z "przemysłowego"? niestety
      TAK
      > z wędlin sklepowych, z braku wędzarni? niestety
      TAK, w śladowych ilościach, w zasadzie wolę nie jeść niż to jeść
      (oczywiście są granice głodu:))))))))))),
      jednak parówek nie uważm za wędlinę,
      a kiełbasę wsadzam do potraw gotowanych jako przyprawę-
      -nie gotowanej nie jem )

      > z mielonego sklepowego?
      NIE

      > z vegety ?
      NIE

      > z rosołków ?
      niestety tak, są smaczniejsze.

      > z mieszanek przyprawowych ?
      NIE.
    • hania55 Re: z CZEGO jesteście ZMUSZENI skorzystać???? 31.10.05, 17:17
      Pomidory w puszkach albo przeciery, gdy skończą się własne zimowe zapasy.
      Makarony, chleb, wędliny (ale raczej w tzw. sprawdzonych źródłach), mielone
      mięso (gdy zostanie zmielone przy mnie), bulion warzywny w proszku, dżemy (pod
      warunkiem, że nie zawierają konserwantów, a jeszcze lepiej, gdy nie są
      słodzone). Zimą - mrożone warzywa i owoce.

      --
      Ale kochany! Nie ma żadne "tylko"! Nic! Żadnej roboty nie wezmę, nie wiem, nie
      znam się, nie orientuję się, zarobiony jestem!
    • dziuunia Re: z CZEGO jesteście ZMUSZENI skorzystać???? 31.10.05, 18:29
      Pomidory puszkowe-zimą jeśli mój przecier mi 'wyjdzie'
      Koncentrat pomidorowy-bardzo okazjonalnie,coraz rzadziej zresztą
      Pieczywo-jeśli nie mam czasu zrobić swojego chleba-też rzadko się to zdarza
      Mieszanki przyprawowe-zioła prowansalskie kupuję,curry(chociaż swoje muszę w
      końcu zrobić) i pieprz cytrynowy,innych już nie;) a jeśli coś mnie kusi to
      wybieram te bez MSG.
      Kostki rosołowe-baaardzo okazjonalnie,w zasadzie tylko w sytuacji awaryjnej
      Wędliny sklepowe-dość często ale tylko te 'lepsze';) no i my love-sucha
      kiełbasa :)Poza tym robię wędliny w szynkowarze ale dziecko za bardzo nie
      przepada więc kupuję polędwicę najczęsciej i to zazwyczaj tę najdroższą(mam
      nadzieję że ma to związek bezpośredni z jej jakością;))
      Masło-zazwyczaj gotowe kupuję ale robiłabym zawsze swoje jeśli miałabym dostęp
      do dobrego mleka prosto od krowy :)
      Smarowidło do chleba bez masła albo z małą jego ilością-tak tak,masło muszę
      ograniczać(cholesterol)a bez posmarowania czymś chleb jest dla mnie
      niezjadliwy,zastąpić masła/smarowidła np.jakimś serkiem też nie mogę bo to już
      nie ten smak ;)Ale do pieczenia margaryny nie używam,no może raz na 30 razy mi
      się zdarza użyć Kasi ale to tylko wtedy gdy np.cienko z kasą a muszę upiec
      sporą ilość ciasta.
      Makarony kupuję gotowe chociaż robię od czasu do czasu swój.
      Pierogi,kopytka itepe zawsze własne,ciężko dostać naprawdę smaczne,a że mąż nie
      przepada za mącznymi potrawami to i tak rzadko je robię.

      No i jak na razie to więcej nie pamiętam.Myślę że czasem mimo wszystko
      wykorzystać półprodukty można,z niektórych korzystać można ciągle.Trzeba jednak
      starać się używać ich jak najmniej i zwracać uwagę na to czy nie zawierają
      konserwantów,barwników czy też MSG,czyli trujmy się ale z umiarem ;)))


      --
      O chlebie i nie tylko...Zapraszam :)
        • dziuunia Re: z CZEGO jesteście ZMUSZENI skorzystać???? 31.10.05, 21:00
          IMHO to nie o dotykanie absurdu chodzi chociaż pewnie są tacy ludzie którzy
          robią wszystko za wszelką cenę,nawet jest takie zaburzenie,rodzaj fobii czyli
          jedzenie produktów tylko absolutnie zdrowych i najmniej przetworzonych.To nie
          polega na tym żeby mieć pole,krowy itepe.Tu chodzi o wybór i świadomość tego co
          się spożywa,jeśli wiem że mogę uniknąć tych nie bardzo zdrowych rzeczy to ich
          unikam,jeśli mam czas na pieczenie chleba i mnie to bawi to robię to.To nie
          jest tak że ja się codziennie zarzynam bo muszę upiec chleb,ugotować wywar,ubić
          masło itepe.Ja to robię bo mam na to czas i najzwyczajniej w świecie to
          lubię,bardzo lubię.I nie jestem też zmuszona żeby korzystac z ww produktów,to
          są tzw. ułatwiacze życia codziennego po prostu :)

          --
          O chlebie i nie tylko...Zapraszam :)
          • ba_nita Re: Popieram! 31.10.05, 21:12
            Dla mnie najważniejsze to to, że mam wybór. Nie muszę kupować - mogę. Pomijam
            na przykład jakość pieczywa gremialnie obecnego w sklepach. Te wszystkie wyroby
            z waty mi zwyczajnie nie smakują. Wędlin nie jadam bo nie lubię chociaż
            niekiedy daję się skusić na dobrej jakości (a może i nie dobrej) serdelka,
            na "Kaszankę baltonowską" z cebulą, ale nie muszę. Tego typu zakupy pozostają w
            sferze "zachciewajek" a nie zakupów z musu. A już wszelkie czekolady, ciastka,
            torty i inne słodkości nie działają na mnie wcale.
            --
            Ambitiosa non est fames - głód nie ma ambicji - Seneka
          • Gość: ines Re: z CZEGO jesteście ZMUSZENI skorzystać???? IP: *.rzeszow.mm.pl 31.10.05, 21:31
            Zgadzam się z tym co napisałaś, ale to nie zmienia faktu, że nie kupuję czegoś,
            bo jestem zmuszona. Akurat mogę jeszcze kupic pyszne normalne pieczywo w dobrej
            piekarni więc piec nie mam potrzeby (choć podziwiam tych, którzy pieką i
            zachwycam się zdjeciami w galerii). Mam tez upatrzonego swojego producenta
            wędlin. Mięso zimą piekę sama i jest do pieczywa.
            Niestety istnienie w kuchni przecietnego Polaka kostek rosołowych i vegety
            rozmiem. No zwyczajnie rosół, wywar na kurze, kurczaku z fermy smaku nie ma.
    • j-lee mam nadzieję że wszyscy Mnie dobrze zrozumieli... 02.11.05, 11:53
      ZMUSZENI w tym zapytaniu (może powinienem tak od razu) jest niejako w
      cudzysłowie...

      każdy ma wolną wolę i korzysta z tego czego chce i ma ochote... nie mam noża na
      gardle przecież...

      a jednak przychodzą w moim przynajmniej życiu momenty (związane z kuchnią) w
      których być może decyduję się na coś na co tak do końca nie mam ochoty, do
      czego do końca nie mam przekonania... czyli jakbym miał czas/możliwości a
      czasem poprostu chęci to bym z tym przemysłowych wynalazków nie korzystał...

      jednak dzieje się nie raz inaczej... nasz szybki sposób życia lub korzystania z
      naszego mniejszego lub większego zakorzenionego wygodnictwa podowduje że
      jesteśmy niejako "zmuszeni" do tego typu działań... każdy ma swoje powody...

      ja osobiście chciałem się po prostu dowiedzieć - uśrednić - ilu z was korzysta
      z tej tzw. "kostki rosołowej" i w jakim stopniu...

      pozdrawiam
      • ba_nita Re: mam nadzieję że wszyscy Mnie dobrze zrozumiel 02.11.05, 11:57
        Kiedy tylko są robione zakupy na kolejny rejs morski, to wszelkiego rodzaju
        kostki, koncentraty i szybkościowe rzeczy stanowią co najmniej 1/2 produktów.
        To zabezpiecza urozmaicenie posiłków. Tym bardziej, że niekiedy warunki
        pogodowe są takie, że nawet zrobienie "Gorącego kubka" stanowi nie lada wyczyn.
        Klasyczna sytuacja kiedy człowiek jest "zmuszony".
        --
        Ambitiosa non est fames - głód nie ma ambicji - Seneka

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka