direta
13.12.05, 13:26
Gdzies tu na tym forum znalazłam sugestię, żeby schabowy podczas panierowania
obtoczyć a parmezanie. Juz nie pamietam, chyba chodziło o to by parmezan
zmieszac z bułką tartą, kto pisał w tym wątku ten wie.
Spodobał mi się pomysł, bo uwielbam ser żółty pod każdą postacią, więc jak w
zeszłym miesiacu robiłam schabowe, to wybrałam się do sklepu po tarty
parmezan, który już wcześniej wypatrzyłam. Tymczasem okazało się, ze
parmezan "wyszedł" ale był jak twierdziła pani, "prawie parmezan" właśnie owo
nieszczęsne Parmino (Tarty ser pakowany w małe torebki z przewagą zielonej
barwy na opakowaniu)
Zapanierowałam jak było w przepisie i ... cała rodzina ze mną włącznie
stwierdziła, że schaboszczaki jakoś dziwnie "capią". Faktycznie miały taki
ostry zapaszek przypominający zapach mokrego capa.
Po namysle doszłam do wniosku, że może to przez ser, ostatnie więc kilka
kotletów zapanierowałam w samej bułce i wyszły bardzo dobre.
Kiedy powąchałam zawartość torebki z Parmino - natychmiast powędrowała do
kosza. To nawet nie był mokry cap. To był cap w wojskowych onucach!
No i teraz moje pytane.
Czy klasyczny parmezan też ma taki capi zapaszek, czy też po prostu samo
Parmino powinnam omijać szerokim łukiem?