Dodaj do ulubionych

Co zabrać na tydzień w góry?

IP: *.spray.net.pl 31.10.02, 09:28
Pomóżcie - wybieram się na tydzień na narty do Francji. W ofercie nie ma
wyżywienia ale do dyspozycji mam aneks kuchenny. Czy macie jakieś sprawdzone
przepisy i sposoby na domowe potrawy "ze słoików". Chodzi o to aby
przygotowywanie posiłków zajmowało na miejscu minimalną ilość czasu i
energii. Co ze sobą zabrać (tzn. jakie produkty żywnościowe się sprawdzają)?
Obserwuj wątek
    • m-p Re: Co zabrać na tydzień w góry? 01.11.02, 10:20
      ???
      Wybacz przemądrzałość
      Nic. Tam są, wyobraź sobie, sklepy...
      Jeśli masz aneks kuchenny, to pewnie i lodówkę. Kupisz sobie na miejscu parę
      opakowań mrożonych kotletów(?), mrożonych jarzyn itp., ryż, makaron.
      Będziesz żyć!
      Nawiasem, stać Cię na podróż i wyciągi we Francji, a nie stać na jedzenie? Czy
      to może raczej taki tradycyjny rytuał Prawdziwych Polaków?
      Dużo, też finansowo, ryzykujesz, jeśli nie umiesz przyrządzać przetworów. A
      pewnie nie umiesz, skoro się pytasz. Lekarze potrzebni po zatruciu mogą być
      kosztowni, jeśli i na ubezpieczeniu będziesz oszczędzać. Oszczędzać trzeba
      mądrze.
      • m-p Re: Co zabrać na tydzień w góry? 01.11.02, 11:39
        A teraz coś pozytywnego na max 10 minut gotowania (przykład):
        Masz ryż, mrożoną mieszankę warzywną i jakieś możone, już opanierowane kotlety,
        paluszki rybne itp.

        Rano jak wstaniesz, zanim się umyjesz gotujesz 2 szklanki wody. Solisz ją,
        wrzucasz 1 szklankę ryżu (zwykłego! nie podgotowanego(parboiled)). Koniecznie
        trzeba parę razy (do dna!) zamieszać , zwłaszcza na początku, inaczej się
        przypali. Po 4-5 min ryż wchłonie większość wody, wtedy wstawiasz go pod
        poduszkę.Jak wrócisz z nart będzie ciepławy i nawet rozgotowany.
        Możesz kupić woreczki, za przyjemnność nie mieszania i nie odmierzania płacisz
        wiecej. Jesi je zostawisz w wodzie, ryz bedzie ciapowaty, jak bedziesz gotowac
        to powrocie, bedziesz czekac az sie ugotuje... W sumie na narty nadaje sie
        najlepiej zwykly ryz.

        Kotlety, paluszki rybne wystawiasz rano z zamrażalnika na pólkę lodowki, żeby
        trochę sie rozmroziły - szybciej się usmażą (ciepło topnienia 1g lodu to ponad
        50 kalorii!).

        ............
        po nartach:
        Na dwóch patelniach smażysz:
        1. mrożone kotlety
        2. mrożone warzywa na oleju/oliwie: polej je np. 2 łyżkami sosu sojowego +
        pieprz, jakieś suszone zioła (bazylia, lebiodka , tymianek, lubczyk, albo po
        prostu zioła prowansalskie). Smaż krótko (5 min), w wysokiej temperaturze ( ale
        bez przesady - można jeść warzywa chrupiące, bo nieco surowe, są nawet zdrowsze)
        Unikaj miesznek z pociętą fasolką, ona się nieco dłużej smaży. Czasem, zaraz po
        odstawieniu z kuchenki dodaję, jak Niemcy, trochę masła. jak mi się chce (a
        zwykle nie), to dodaję przed końcem łyżeczkę mąki (ziemniacznej, ryżowej) i po
        wchłonięciu tłuszczu zalewam odrobiną wody intensywnie mieszajac (to
        takie 'lakierowanie' na sposób chiński)
        3. wykładasz ryż na talerze, wysypujesz na niego jarzyny, dodajesz usmażone
        mięso.


        Może byc makaron zamiast ryżu- na jego ugotowanie się trochę dłużej czeka.
        Można po ugotowaiu go posypać tartym serem i tymi smażonymi warzywami.
        Można zrobić do niego jakiś sos pomidorowy.
        Genialna, choć droższa, jest kaszka kus-kus. Suszone puree ziemniaczane też na
        nartach się jada :)

        Zapomnij o gotowaniu ziemniaków - trzeba obierać i gotują się całkiem długo.

        Pamiętaj, dobre mieso jest dwa razy miękkie - pierwszy raz po ok 2 min smażenia
        (po każdej stronie) potem twardnieje i znowu jest miekkie po czasie 0d 20 min
        do 1 godz gotowania/smazenia.
        Oczywiście, po nartach tylko ta pierwsza miękkość jest interesująca.

        Polecam Ci przepisy chińskie jako inspirację (choć kuchni chińskiej jako
        takiej na codzień nie polecam, jest raczej niezdrowa).

        Po nartach nie ma się zbyt wyrafinowanych wymagań ;))) Ma byc duzo i szybko.


    • Gość: kluba1 Re: Co zabrać na tydzień w góry? IP: *.we.client2.attbi.com 03.11.02, 18:29
      Gość portalu: Asias napisał(a):

      > Pomóżcie - wybieram się na tydzień na narty do Francji. W ofercie nie ma
      > wyżywienia ale do dyspozycji mam aneks kuchenny. Czy macie jakieś sprawdzone
      > przepisy i sposoby na domowe potrawy "ze słoików". Chodzi o to aby
      > przygotowywanie posiłków zajmowało na miejscu minimalną ilość czasu i
      > energii. Co ze sobą zabrać (tzn. jakie produkty żywnościowe się sprawdzają)?
      Jajka na twardo !!!!!!
    • roseanne Re: Co zabrać na tydzień w góry? 03.11.02, 18:35
      potrzebujesz cos co szybko sie robi i szybko rozgrzewa - najlepiej zupki (w
      proszku)

      wszystko jedno, czy kupisz na miejscu ,czy zabierzesz ze soba
      pieczywo
      mleko w proszku
      jakies owoce/jarzynki do pochrupania
      czekolada - to nie zart,
      cos bialkowego - kurczak ,ryba ,jajka, tofu (nie wiem co wolisz)
      • m-p Re: Co zabrać na tydzień w góry? 03.11.02, 23:10
        Ojej... to na pewno forum o kuchni?
        Przypomina mi się anegdotka o dwóch studentach-taternikach. Studenci, jak
        powszechnie wiadomo, są bardzo inteligentni i oczytani. Doszli do wniosku, że
        na biwak na ścianie optymalne będą witaminy, czekolada i smalec. Kaloryczne,
        mało ważą. Na drugi dzień GOPR ściągał ich ze ściany z potężną biegunką...

        Założeniem podstawowym jest: NA NARTACH MUSI SIĘ ZJEŚĆ OBIAD. Myślałem, że moje
        uwagi zainspirują kogoś, kto był na nartach i, powiedzmy, z 'osobistych
        powodów' nie zamierza jeść w knajpach ani wykupywać pełnego wyżywienia, do
        podzielenia się swoimi doświadczeniami.
        Ja mieszczę się w 10 minutach z przygotowaniem jednodaniowego obiadu.

        Rady typu serki tfu-tfu(:((), czekolady, itp. budzą moje podejrzenie, że albo
        na nartach nigdy nie byliście, albo jedliściwe obiady w knajpach i do pytania
        podchodzicie równie racjonalnie jak anegdotyczni studenci.

        Pytanie było bardzo sensowne i zasługuje na sensowną odpowiedź.
    • Gość: Aga Re: Co zabrać na tydzień w góry? IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 04.11.02, 09:09
      w zasadzie jak juz było powiedziane wszystko jest w sklepach, a bywa, że i
      taniej niż u nas; w tym roku spędziłam 3 tygodnie we Francji i jak tylko mogłam
      to pędziłam do knajpek; plat de jour kosztuje już 6-8 €, menu 9-12 € - a smaku
      i doznań płynących z Francuskiej kuchni nie da się porównać z pichceniem z
      mrożonek - raz na jakiś czas można przecież zaszaleć odrobinę; plat de jour
      jest daniem obiadowym, menu to obiad + przystawka lub deser do wyboru z karty =
      coś do picia; wiem, ze moze wię wymądrzam, ale warto spróbować :))
      • m-p Re: Co zabrać na tydzień w góry? 04.11.02, 10:33
        Choć na nartach we Francji nie byłem, w pełni podzielam twoje zachwyty nad
        ichnią kuchnią. Jestem wrogiem chińskiej i miłośnikiem wloskiej (francuska jest
        nieco za skomplikowana na mój brak czasu)

        Tylko... widzisz, podzielam też zachwyty nad Lexusem, sam jeżdżąc duuuużo
        tańszym samochodem. Twoja oferta jest ze 6x droższa od mrożonkowej.
        Pozdrawiam :)
        • m-p Re: Co zabrać na tydzień w góry? 04.11.02, 11:21
          Z tym 6x drozej to oczywiscie gruba przesada, przepraszam.
          W Austrii to do 3x drozej niz mrozonki.
          • Gość: Aga Re: Co zabrać na tydzień w góry? IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 04.11.02, 15:04
            Wiem to oczywiście :)) i w normalnych warunkach też pewnie chciałabym jak
            najtaniej, ale to tylko taka propozycja..., no i mialo być coś na szybko :))

            podrowienia
    • rw11 Re: Co zabrać na tydzień w góry? 04.11.02, 15:55
      CO TO ZA PALANT!!!
      Na domiar złego chyba ślepy.
      Nerwy mnie poniosły zwłaszcza, że temat nart jest mi bliski. Dziwię się, że
      nikt wcześniej nie zareagował na przyp...nie się tego typa do wszystkich i
      wszędzie.
      Teraz ja pozwolę sobie na małą analizkę, chodzi o wypowiedź m-p na prośbę o
      pomoc.

      „Wybacz przemądrzałość” [a niby dlaczego?]
      „Nic. Tam są, wyobraź sobie, sklepy...” [humor, a właściwie przemądrzałość
      najwyższych lotów]
      „Jeśli masz aneks kuchenny, to pewnie i lodówkę. Kupisz sobie na miejscu parę
      opakowań mrożonych kotletów(?), mrożonych jarzyn itp., ryż, makaron. Będziesz
      żyć!” [no cóż cham, ale przecież nie tylko on, a poza tym jeszcze fanatyk
      smażonego lodu – chyba, że znów nie poznałem się na wykwintnym poczuciu humoru]
      „Nawiasem, stać Cię na podróż i wyciągi we Francji, a nie stać na jedzenie? Czy
      to może raczej taki tradycyjny rytuał Prawdziwych Polaków?” [no i tu mnie
      trafiło, teraz będzie bezpośrednio do m-p:
      po pierwsze Prawdziwych Polaków nie skomentuję bo to już denne a sam zapewne
      dobrze wiesz dlaczego, po drugie jak byś umiał czytać to zauważyłbyś taki
      detal ”w ofercie nie ma wyżywienia” ale ty wolisz czytać „nie chcę wydawać
      pieniędzy” - oj nieładnie brać wszystkich swoją miarą, co zaś do tradycyjnego
      rytuału to łatwo zauważyć cudzysłów wokół określenia "ze słoików" (to takie
      małe pionowe kreseczki) zapytaj kogoś co one mogą znaczyć - naprawdę warto.
      Tyle bezpośrednio do m-p
      Łatwo zauważyć, że autorka niefortunnego (o tym później) zapytania
      podejrzewała, że może być źle zrozumiana i dodała kolejne zdanie „Chodzi o to
      aby przygotowywanie posiłków zajmowało na miejscu minimalną ilość czasu i
      energii” ale to też trzeba chcieć widzieć]
      „Dużo, też finansowo, ryzykujesz, jeśli nie umiesz przyrządzać przetworów. A
      pewnie nie umiesz, skoro się pytasz. Lekarze potrzebni po zatruciu mogą być
      kosztowni, jeśli i na ubezpieczeniu będziesz oszczędzać. Oszczędzać trzeba
      mądrze.” [po prostu śmieszny zakompleksiony krzykacz – człowieku za kogo ty się
      uważasz? - żeby rzucać takie teksty jeśli komuś chodzi o pieniądze to tylko
      tobie, chyba bardzo się z tym męczysz]
      „A teraz coś pozytywnego” [Fakt w przypadku takiej persony pozytywne podejście
      trzeba anonsować bo zwyczajne z pewnością nie jest. Cóż takiego pozytywnego się
      dowiadujemy? Jak gotować ryż! BRAWO! Cóż to za kreatywna wypowiedź a jaka
      wartościowa.]
      „Genialna, choć droższa, jest kaszka kus-kus.” [Znów te demony jak ciężko się
      od tego uwolnić!]

      Dosyć już sobie ulżyłem.
      Wcześniej napisałem, że pytanie było niefortunne. Uważam tak nie z powodu jego
      treści bo ta jest jak najbardziej sensowna i dotyczy rzeczywistych a nie
      wydumanych problemów (no może problemików) ale ze względu na miejsce jego
      zadania.
      Polecam Ci (Asias) powtórzyć to pytanie na którymkolwiek forum narciarskim, a
      zobaczysz jak dalece różne otrzymasz odpowiedzi od tych tutaj. Poza tym
      będziesz mieć pewność, że odpowiedzą praktycy, a to jest w tym przypadku
      najważniejsze. Niemalże mógłbym się założyć, że żadna z odpowiadających osób
      tak naprawdę nie jeździ na nartach.

      Do zobaczenia na stoku (na początku grudnia jadę też do Francji), a nie w
      kolejce po mrożonki.

      Pozdrowienia :-)
      • m-p Re: Co zabrać na tydzień w góry? 04.11.02, 19:01
        rw -przeczytaj sobie to, co napisales, jutro.
        Ciekaw jestem Twojej opinii o sobie...
    • pan_pndzelek do AsiS, rw11 i kogoś tam jeszcze... 04.11.02, 18:50
      AsiaS: to ZBRODNIA jechać do Francji i jeść "nasze polskie" ze słoików. To że
      nie ma wyżywienia w standardzie nie oznacza, że w pobliżu nie ma knajp. Miej
      litość...

      rw11: a co? Nigdy nie widziałeś Prawdziwych Polaków, którzy np. w Grecji -
      kraju o wspaniałej kuchni - ŻRĄ polską mielonkę z puszek albo zupy z proszku?!
      Poza tym skąd w tobie tyle agresji, czy sam preferujesz ten rodzaj podróży
      kulinarnych po świecie (z polską konserwą śniadaniową w torbie)??

      Do kogoś jeszcze: nie pamiętam kto pisał o tych taternikach, ale odpowiem: po
      dużej ilości czekolady (nawet przeplatanej smalcem) NIE SPOSÓB jest dostać
      biegunki. Wręcz, że tak powiem przeciwnie, można się nabawić niezłego zaparcia -
      uwierz dużo miałem z górami do czynienia. Tam musiało być coś jeszcze, mam
      nawet swoje podejrzenia. Sorry za te gastryczną a nie gastronomiczną wstawkę,
      ale musiałem się wypowiedzieć.
      _______________________________________
      ...i w Paryżu nie zrobią z owsa ryżu...
      >>>---
    • Gość: kluba1 Re: Co zabrać na tydzień w góry? IP: *.we.client2.attbi.com 04.11.02, 19:19
      Gość portalu: Asias napisał(a):

      > Pomóżcie - wybieram się na tydzień na narty do Francji. W ofercie nie ma
      > wyżywienia ale do dyspozycji mam aneks kuchenny. Czy macie jakieś sprawdzone
      > przepisy i sposoby na domowe potrawy "ze słoików". Chodzi o to aby
      > przygotowywanie posiłków zajmowało na miejscu minimalną ilość czasu i
      > energii. Co ze sobą zabrać (tzn. jakie produkty żywnościowe się sprawdzają)?
      No skoro bedziesz miec aneks kuchenny to mozesz pojsc do sklepu( sa nawet we
      Francji !!)i cos ugotowac np zupe, kotlety , kurczaka - sa takie same jak w
      Polsce!! "Co zabrac na tydzien w gory?" jest nieprawidlowym pytaniem !! Nie
      jedziesz "W GORY" w pustkowie ale do miejsca z kuchnia. Ciekawe, jak ci
      francuzcy celnicy na takie dziwolagi patrza? A pozniej co, wraca sie do kraju
      i szpanuje : wiesz , na narty do Francji sobie ot tak wyskoczylem" ,
      ha,ha,ha !! Zostawilem tylko kilka sloikow po smalcu w hotelu i tlusta gazete
      po zwyczajnej, ale FAJNIE BYLO !!!
      • Gość: Nina1 Re: Co zabrać na tydzień w góry? IP: 213.76.128.* 05.11.02, 09:29
        Ciekawa jestem dlaczego tak straszliwie się zacietrzewiacie? Coś mi się wydaje
        że wszyscy tu mają jakie kompleksy... Ja też jestem zdecydowanym przeciwnikiem
        wożenia konserw na wakacje, zwłaszcza do kraju z pyszną kuchnią, ale rozumiem
        też że ktoś może nie mieć pieniedzy na wyżywienie w knajpach, a lepiej jechać
        na narty i jeść konserwy niż nie jechać wcale ;).
        We Francji polecam prosty zestaw bagietka wino i sery, kiedyś tak się zywiliśmy
        przez kilka dni wracając z objazdu Hiszpanii, kiedy konto już puste... A z
        Polski proponuję gotowe słoiki, bo robić chyba nie ma sensu.. A poza tym
        najważniejsze żeby się dobrze bawić, a każdy pod tym pojęciem rozumie co
        innego, dla mnie niestety oznacza to również przyjemności podniebienia. Ale
        jeżeli komuś na tym nie zależy, to niech je konserwy i bawi się dobrze.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka