Jak się odżywiacie?

13.11.02, 07:37
Ostatnio zmieniliśmy sposób odżywiania. Jemy lżej i staramy się żeby było
zdrowiej, choć tak zupełnie nie rezygnujemy z wszystkiego - byłoby to
szaleństwem - schabowy, kartofelki i buraczki też się trafiają :). Powiedzcie
mi jak się odżywiacie? Czy są to tradycyjne potrawy: wspomniany wyżej
schabowy, żeberka, pyry etc. Czy może duszona pierś (kurczęcia oczywiście ;)
z warzywami? Jakie pieczywo, czy te wstrętne wędliny ze sklepów? Co robicie
by w tym chemicznym świecie jeść coś dobrego i zdrowego? Czasami brak mi
inspiracji, do tego by było smacznie i zdrowo.
Pozdrawiam
    • the_ladybird Re: Jak się odżywiacie? 13.11.02, 08:39
      nie słucham tego, co mówią fachowcy od tzw. "zdrowego żywienia".
      uważam i tu mnie nikt nie przekona, że w kuchni najważniejsza jest tradycja i
      intuicja a nie ślepe posłuszeństwo dzikim wymysłom naukowców. Tradycja nie w
      sensie, że tylko schabowy z kartofelkami :) ale sztuki gotowania.
      - Obserwuję bacznie, jak czuję się po konkretnym daniu i albo rezygnuję z
      niego, albo staram się ulepszyć.
      - praktycznie zrezygnowałam z cukru, który trzymam właściwie tylko dla gości.
      po prostu nie jest mi potrzebny.
      - używam soli morskiej (selen!) w zastępstwie zwykłej, warzonej.
      - nie kupuję wędlin w sklepie, wolę własne mięsko, gotowane lub pieczone
      (pasztety, hehe), a dobra wędzona szynka (owszem, kosztuje co najmniej 50zet za
      kilo) jedynie dwa - trzy razy w miesiącu, jak już bardzo, bardzo mamy ochotę.
      - nigdy nie zrezygnowałam z jedzenia jajek. uważam, że jajko to taki mały cud
      natury. I utwierdzona zostałam w przekonaniu, że mam rację - ostatnio jajko
      zostało zrehabilitowane!
      - unikam jak ognia mleka 0,5% mleka, odtłuszczonych jogurtów, serków, majonezów
      i mięs. Nie może być zdrowe jedzenie zmodyfikowane przez człowieka! inny
      argument? wyroby mleczne to koncentraty wapniowe, a wapń wchłania sie tylko w
      obecności witaminy D. Witamina D zaś rozpuszcza się w tłuszczach. Jedząc chude
      sery, pochłaniamy ogromne ilości wapnia, którego nie jesteśmy w stanie
      przyswoić, żołądek cierpi...
      - praktycznie nie jadam surówek. zauważyłam bowiem, że źle się po nich czuję -
      wzdęcia, sensacje żołądkowe....
      - nie jadam jogurtów owocowych. dla mnie to obrzydlistwo, wystarczy popatrzeć
      na skład: pulpa owocowa... fuj! Naturalne też tylko dobrze przyprawione, z
      cebulą, kolendrą, kminkiem, kurkumą etc. i rzadko.
      - kurczaków też prawie nie. nie lubię i źle się po nich czuję. a jeśli już to
      koniecznie z dużą ilością silnie rozgrzewających przypraw, cebulą, czosnkiem,
      imbirem, kolendrą, wódką, pieprzem, kurkumą, kminkiem.
      - z dużym szacunkiem traktuję cebulę i czosnek. To najlepsze polskie warzywa.
      - w doborze potraw i przypraw kieruję się przede wszystkim smakiem. Nie wierzę,
      że to co zdrowe musi być niesmaczne a to smaczne musi być niezdrowe. Dlaczego?
      dlatego że jesteśmy ludźmi. ludźmi staliśmy się x lat temu. aż do dwudziestego
      wieku nikt nawet nie słyszał o witaminach, solach mineralnych etc. jedynym
      kryterium był smak, który po prostu MUSAŁ wskazywać to, co dla ludzi dobre.
      dopiero w ostatnich latach nauczyliśmy się do oszukiwać: tu wymienię cukier
      przede wszystkim.
      - żadnej z tych reguł nie traktuję w sposób żelazny (szkoda nerwów :D)

      A skutek? Nie przeziębiam się, nie miewam katarków, nie cierpię z powodu
      żadnych kłopotów z trawieniem, jadam b. smacznie :D
      Czegóż chcieć więcej?


      ps. nikt mnie nie przekona do brania "witaminek", aspiryny i tym podobnych.
      wolę pyszny rosół na wołowinie :)
      pps. jeśli uważacie, że piszę herezje, zastanówcie się proszę nad jedną rzeczą.
      To kobiety głównie są zwolenniczkam "zdrowego żywienia". i to one głównie mają
      problemy ze swoim zdrowiem, czyż nie?
      • perturbacja Re: Jak się odżywiacie? 13.11.02, 09:17
        Dlaczego herezje?
        Każdy musi sam przetestować na własnej skórze ;) wiele metod aby wiedzieć co mu
        pasuje najbardziej. Ja lubię zieleninę zdecydowanie bardziej niż rosół z
        wołowiny, aczkolwiek ten od czasu do czasu również zajadam ze smakiem.
        Nie ukrywam, że o taką odpowiedź mi chodziło - co jadamy i dlaczego?
        Pozdrawiam
        • Gość: P_P Re: Jak się odżywiacie? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.11.02, 09:30
          Podstawowym wyznacznikiem kuchni jest SMAK, SMAK i jeszcze raz SMAK. A
          rozważania o "obrzydliwych" rzekomo wędlinach ze sklepu (jadłaś szynkę
          parmeńską?) i o "zdrowym lekkim" żywieniu to pasują lepiej do forum Fitness,
          oni tam bez przerwy majaczą o jakimś niejadalnym obroku i o stolcach, które po
          nim mają. Horror, więc nie wprowadzajmy go na Świętym Forum Kuchnia!
          • perturbacja Re: Jak się odżywiacie? 13.11.02, 14:20
            Spokojnie! Czytaj uważnie!!
            W moim poście nie było ani słowa o odchudzaniu i dbaniu o super sylwetkę tylko
            o zdrowym odżywianiu!!! Zdrowym nie oznacza niesmacznym, nudnym, koniecznie
            bezmięsnym tylko ROZSĄDNYM I NIESZKODLIWYM. A wędliny w sklepach są wstrętne -
            chociażby w SMAKU, którego widać nie masz, skoro Tobie odpowiadają. Poczytaj
            wątek o procesie ich tfu... "tworzenia". Wybór dobrych wędlin jest mniej niż
            skromny.
            Dla mnie forum kuchnia jest ważne i potrzebne, chociażby dlatego, że na ogół
            brak tu gburów i nieokrzesańców i spokojnie można wymienić doświadczenia.
            Dobrą kuchnią - dla mnie - są potrawy smaczne, ciekawie przyprawione i z
            dobrych produktów - świeżych, w których jest jak najmniej chemii!!!
            Każdy odżywia się po swojemu i ja jestem ciekawa jak robią to inni.
            Fitness jednak Tobie doradzam. Może po wysiłku fizycznym będziesz mniej
            pochopny/a.
      • Gość: bef Re: Jak się odżywiacie? IP: *.chello.pl 13.11.02, 09:42
        the_ladybird napisała:

        > pps. jeśli uważacie, że piszę herezje, zastanówcie się proszę nad jedną
        rzeczą.
        >
        > To kobiety głównie są zwolenniczkam "zdrowego żywienia". i to one głównie
        mają
        > problemy ze swoim zdrowiem, czyż nie?


        No, to dopiero jest herezja!!

        Skąd ta pewność, że to nie problemy ze zdrowiem zwracają uwage w
        stronę "zdrowego żywienia" (u mnie tak było - skomplikowane alergie u dzieci)

        W ogólności się z Tobą zgadzam (co do tłustego mleka -ale ja i tak mogę tylko
        chude, co do jajek, wędlin, kurczaków, cukru, cebuli, smaku,...). W
        odróżnieniu od Ciebie jednak jadam surowe warzywa, i to dużo (porządna porcja
        surówki jest najważniejszą potrawą dnia, czasem dwie), choć jadam też gotowane,
        rzecz jasna. W ogóle jarzyny przodem! Wśród nich - oprócz cebuli i czosnku za
        najcudowniejszą jarzynkę uważam kapustę (bogactwo i łatwość nadawania różnych
        wcieleń).

        Co do niestrawności po "surowiźnie": mój mąż pochodzi z kultury "gotowanej
        marchewki" i początkowo nie umiał jeść surówek. Stopniowo jednak jego układ
        pokarmowy je pokochał, teraz wcina codziennie solidna porcję (dzieci też; są
        tego po prostu nauczone od małego, potem -bywa- popijają mlekiem 3.2% :) ).

        Jeszcze jedno: Moja Babcia i mój Dziadek pracowali fizycznie (blisko natury),
        polewali wszystko tłuszczem i mieli swoje zawały w wieku ok 70 lat. Moi
        Rodzice, choć ograniczali jedzenie słoniny i masła, pracowali umysłowo i zawały
        mieli ok 55-60 roku życia.Nie można ignorować faktu, że nie żyjemy w warunkach
        naturalnych. Najlepiej widać to właśnie gdy się popatrzy na kwestię tłuszcz-
        miażdżyca. Są osoby, które nie przyjmują do wiadomości istnienia tej
        zależności. Do czasu.

        • the_ladybird Re: Jak się odżywiacie? 13.11.02, 10:53
          Gość portalu: bef napisał(a):

          > Skąd ta pewność, że to nie problemy ze zdrowiem zwracają uwage w
          > stronę "zdrowego żywienia"

          Bo u mnie tak było.
          Moi Rodzice odżywiali się w sposób jak najbardziej tradycyjny. byłam zdrowym
          dzieckiem. W okresie dojrzewania zaczęłam słuchać "fachowców", jeść mnóstwo
          surówek, serki, jogurty, pić soki, jak mięsko to tylko kurczaczek, itp.
          Przytyłam w liceum, choć wcześniej byłam b. zgrabną dziewczyną i tej wagi nie
          mogłam się pozbyć.
          Na studiach zaczęłam miewać katarki i grypki...
          Problemy z trawieniem też miałam (w końcu nie bez kozery reklamuje się tyle
          środków typu xenna)
          Miałam również dziwne napady głodu. Najczęściej góra godzinę po solidnym
          obiedzie dostawałam takiego ssania w żołądku, że aż robiło mi się niedobrze.
          6-7 lat temu zachorowałam na alergię. Rozpoczęło się niewinnie, od tego, że nie
          mogłam się kąpać w jeziorach, bo dostawałam wysypki. I co? jeszcze więcej
          warzywek, owocków i surówek. Następnego roku dostałam wiosną dziwnego zapalenia
          na skórze pod oczami na tle alergicznym. było i leczenie hormonami i inne cuda.
          Następnego roku wiosną był już katar sienny, który pogłębiał się co roku, aż
          stało się tak, że trwał 3-4 miesiące wiosną i kilka tygodni jesienią. nie
          mogłam jeść jabłek, śliwek, brzoskwiń, gruszek, groszku, młodych ziemniaków,
          właściwie żadnych owoców (na pocieszenie zostały mi truskawki). To co? coraz
          więcej surówek, no i wapno. namiętnie piłam wapno z witaminą C. pomagało,
          ale... taktak, zaczęły się inne kłopoty, na przykład podwyższony poziom
          cholesterolu. A przecież jestem młoda, dlaczego ten cholesterol???
          Z czego, z tych surówek? pytałam lekarzy nikt nie potrafił mi powiedzieć.
          Przez przypadek dotarłam do książki, której podstawą była medycyna chińska i
          tam stało jak byk: cholesterol to nie tłuste jedzenie, cholesterol to zła
          przemiana materii, spowodowana stresem i/lub nadmiarem wapnia!
          Przyznaję, ten moment był dla mnie olśnieniem.

          > (u mnie tak było - skomplikowane alergie u dzieci)

          dlatego właśnie zaczęłam pilnie baczyć na to, jak czuję się po jedzeniu.
          wnioski: warzywa ok (oczywiście zapomniałam o tym napisać), ale gotowane,
          duszone i przede wszystkim dobrze przyprawione. Pierwsze sukcesy: tej jesieni
          nie miałam kataru. Ostatnio odważyłam się obrać i zjeść jabłko. Przeżyłam.
          Zjadłam więc trochę groszku z puszki. Przeżyłam. Cud czy wygrał rozsądek?
          Teraz czekam tylko na ostateczny test: wiosnę. to ona powie mi prawdę.
          Cholesterol? jeszcze nie wiem, za mało czasu minęło, za kilka miesięcy zrobię
          badania.

          Przepraszam za to przydługie marudzenie o zdrowiu (czuję się niemal jak babcia
          w pociągu :D), ale chyba jest to konieczne, jeśli chce się zrozumieć
          uciążliwości dnia codziennego, które zmusiły mnie do weryfikacji przekonań.

          > odróżnieniu od Ciebie jednak jadam surowe warzywa, i to dużo (porządna porcja
          > surówki jest najważniejszą potrawą dnia, czasem dwie), choć jadam też
          > gotowane,

          Jeśli Ty się po nich dobrze czujesz, to być może wszystko jest ok.
          Ja się nie czułam dobrze, a szczególnie źle było, gdy surówkę jadłam do
          mięsnego obiadu. A jeśli te same jarzyny podduszę, choć króciutko, wszystko
          jest ok.

          > rzecz jasna. W ogóle jarzyny przodem! Wśród nich - oprócz cebuli i czosnku za
          > najcudowniejszą jarzynkę uważam kapustę (bogactwo i łatwość nadawania różnych
          > wcieleń).

          Aha, o kapuście też zapomniałam. Wszystkie kapustne są cudowne :)

          > Co do niestrawności po "surowiźnie": mój mąż pochodzi z kultury "gotowanej
          > marchewki" i początkowo nie umiał jeść surówek. Stopniowo jednak jego układ
          > pokarmowy je pokochał, teraz wcina codziennie solidna porcję (dzieci też; są
          > tego po prostu nauczone od małego, potem -bywa- popijają mlekiem 3.2% :) ).

          Nie chcę nikogo pouczać, bo nie o to chodzi.
          Mogę jedynie powiedzieć, że u mnie to był przyczynek alergii właśnie.

          > Jeszcze jedno: Moja Babcia i mój Dziadek pracowali fizycznie (blisko natury),
          > polewali wszystko tłuszczem i mieli swoje zawały w wieku ok 70 lat. Moi
          > Rodzice, choć ograniczali jedzenie słoniny i masła, pracowali umysłowo i
          > zawały mieli ok 55-60 roku życia.

          Widzisz? Ograniczanie słoniny i masła niestety nie pomogło... :(

          > Nie można ignorować faktu, że nie żyjemy w
          > warunkach naturalnych. Najlepiej widać to właśnie gdy się popatrzy na kwestię
          > tłuszcz- miażdżyca. Są osoby, które nie przyjmują do wiadomości istnienia tej
          > zależności. Do czasu.

          Tak, tu się różnimy i to znacznie. moje doświadczenie jest takie:
          tłuszcz z miażdzycą nie ma tak wielkiego związku, jak to się powszechnie uważa.
          Jestem tego żywym dowodem.
          Można jeść b. mało tłuszczu a mieć za wysoki poziom cholesterolu.
          Inna sprawa to już przeze mnie wspominane jajko. Odkąd pamiętam jajko było be,
          bo cholesterol. po dwudziestu z okładem latach komuś się przypomniało, że jajko
          nie jest be, bo przecież zawiera też lecytynę :) mój wniosek? niewiele
          wiemy "naukowo" o jedzeniu, o jego naturze, lekceważymy natomiast doświadczenia
          wielu, wielu pokoleń.
          O Porządku i zasadzie Pięciu Przemian najpiękniej i najkonkretniej piszą
          Chińczycy.

          A mój ulubiony obiad to zupa i duszony w warzywach (marchewka, pietruszka,
          cebula, czosnek, por, kapusta...) indyk z kaszą gryczaną ugotowaną na sypko. To
          nie jest daleko Twojego modelu odżywiania, prawda?
          • Gość: bef Re: Jak się odżywiacie? IP: *.chello.pl 13.11.02, 12:24
            the_ladybird napisała:

            > Gość portalu: bef napisał(a):
            >
            > > Jeszcze jedno: Moja Babcia i mój Dziadek pracowali fizycznie (blisko natur
            > y),
            > > polewali wszystko tłuszczem i mieli swoje zawały w wieku ok 70 lat. Moi
            > > Rodzice, choć ograniczali jedzenie słoniny i masła, pracowali umysłowo i
            > > zawały mieli ok 55-60 roku życia.
            >
            > Widzisz? Ograniczanie słoniny i masła niestety nie pomogło... :(

            Chyba nie zrozumiałaś (obawiałam się, że tak odpowiesz). Napisałam o ZMIANIE
            METABOLIZMU ZWIĄZANEJ ZE ZMIANA TRYBU ŻYCIA


            > tłuszcz z miażdzycą nie ma tak wielkiego związku, jak to się powszechnie
            uważa.

            Tu się zgadzam, że "nie ma tak wielkiego związku", wiem o przypadkach jak Twój,
            ale ten związek jest (bez szczegółów, bo to nie forum dietetyka, a i moja
            wiedza jest amatorska; możesz więc przyjąć, że ja w ten związek po prostu
            WIERZĘ).

            > niewiele wiemy "naukowo" o jedzeniu, o jego naturze,

            oczywiście


            > nie jest daleko Twojego modelu odżywiania, prawda?

            Toteż zgadzam się z Tobą co do zasad, z których najważniajsza jest
            samoobserwacja (jem jajka, wołowinę, masło, itp, jak już pisałam, ale jarzyny,
            jarzyny, mało tłuszczu okołomięsnego etc - nie będę się powtarzać)

            Pozdrawiam serdecznie
            • the_ladybird Re: Jak się odżywiacie? 13.11.02, 13:13
              Gość portalu: bef napisał(a):

              > Chyba nie zrozumiałaś (obawiałam się, że tak odpowiesz). Napisałam o ZMIANIE
              > METABOLIZMU ZWIĄZANEJ ZE ZMIANA TRYBU ŻYCIA

              przepraszam, Bef :)
              oczywiście zmienił się tryb życia, ale czy metabolizm?

              > samoobserwacja (jem jajka, wołowinę, masło, itp, jak już pisałam, ale
              > jarzyny, jarzyny, mało tłuszczu okołomięsnego etc - nie będę się powtarzać)

              taktak, i tutaj też się zgadzamy: wołowina przecież nigdy nie jest tłusta. ani
              indyk, prawda?
              Ja uważam tylko, że tłuszczu nie wolno się bać i jeśli występuje naturalnie to
              należy go przyjąć z dobrodziejstwem inwentarza. Znaczenie mięsa i tłuszczu
              podkreślam tak mocno, bo są one aktualnie przedmiotem fobii i nagonki :)
          • Gość: mysza Re: Jak się odżywiacie?do the_ladybird IP: *.proxyplus.cz / 192.168.131.* 13.11.02, 12:35
            czy mogłabyś podać bliższe dane tej książki
            Mam podobne kłopoty alergiczne ze sobą i z synem, z tym, że miewam po zjedzeniu
            pewnych warzyw(kapusta ziemniaki pomidory kukurydza) czy owoców (banany
            truskawki śliwki) zgagę lub organizm niektóre z nich natychmiast wydala!! Boże
            jak mi się marzy jeść wszystko i nie cierpieć!!!!!!
            • the_ladybird Re: Jak się odżywiacie?do the_ladybird 13.11.02, 13:06
              o ile dobrze pamiętam, to zaczęłam od książki, której tytuł brzmiał (mniej
              więcej) - pożywienie (jedzenie) Twoim lekarstwem. Autora nie pamiętam a w
              tytule mogłam coś przekręcić. Była niestety pożyczona.

              Później natomiast dostałam książkę Pani Anny Ciesielskiej: "Filozofia życia.
              Żyć do końca życia i być młodym do starości." i teraz jest moim przewodnikiem.
              wiem też, że napisała jeszcze jedną książkę, ale tej nie mam.
    • Gość: giezik Re: Jak się odżywiacie? IP: *.waw.pdi.net 13.11.02, 09:52
      smacznie, po prostu smacznie.
    • Gość: AST Re: Jak się odżywiacie? IP: *.dialo.tiscali.de 13.11.02, 12:13
      Jestem osoba zdrowa, co potwierdzaja coroczne badania krwi. Poziom cholesterolu
      oscyluje u mnie w granicach 150-170.
      Co jadam? Wlasciwie wszystkiego po trochu. Unikam duzych porcji, nie jestem w
      stanie zjesc talerza zupy, potem schabowego z kartofelkami na drugie danie i
      zakonczyc uczte kawalkiem tortu.
      Kocham ryby i owoce morza i te jadam o wiele czesciej niz mieso.
      Mieso wybieram zawsze chude, nie znosze tlustego miesa. Jadam natomiast sery
      nie zwazajac na zawartosc tluszczu...
      Lubie makarony. Czesto gotuje lekkie zupy, uwielbiam rosol.
      Nie przepadam za surowkami (choc chetnie jem salate), lubie natomiast warzywa z
      grilla lub zapiekane.
      Bardzo rzadko jadam wedliny. Nie przepadam za nimi. Bardzo rzadko jadam ciasto.
      Codziennie jadam swieze owoce- truskawki na wiosne, winogrona jesienia,
      pomarancze zima, jablka caly rok.
      Unikam jak ognia gotowych potraw, co to tylko do mikrofalowki i na stol.

      Tak wiec- chyba odzywiam sie normalnie, bez meczenia sie modami, dietami itp.
      • the_ladybird Re: Jak się odżywiacie? 13.11.02, 12:32
        dziękuję, AST.
        To co napisałaś (bo aś?), jest mi bardzo bardzo bliskie i utwierdza w
        przekonaniu, że postępuję właściwie.
        Podkreślasz ważne sprawy: jedzenie urozmaicone,
        sezonowe, czyli dojrzewające naturalnie owoce...
    • hania_76 Re: Jak się odżywiacie? 13.11.02, 15:00
      Jem to, na co mam ochotę w związku z porą roku, samopoczuciem. Latem prawie
      wyłącznie warzywa i owoce na najróżniejsze sposoby. Zimą mięso, mączne potrawy,
      coś słodkiego, dużo zup. Staram się nie używać w kuchni chemii, czyli nie jem
      zupek z proszku, konserw, gotowych dań do podgrzania w mikrofali i temu
      podobnych. Wędlin praktycznie nie kupuję, chyba że prawdziwą szynkę
      dojrzewającą (nie do podrobienia chemikaliami) albo kindziuk. Pozostają domowe
      pieczenie na zimno i pasztety albo jako alternatywa dla wędlin i mięs - ryby
      wędzone. Zimą staram się nadrobić braki w ukochanych warzywach (sałata,
      pomidory, ogórki) kapustą kiszoną, buraczkami, jabłkami, ponieważ nie lubię
      drewniano-wodnistych warzyw ze szklarni. Nie jestem w stanie wykląć ze swojej
      diety jajek, schabowego albo tatara. Cholesterol staram się zneutralizować
      czerwonym winem ;) W ten sposób jest i smacznie i mam poczucie, że zdrowo (co
      potwierdzają badania).
      I to tyle o moim odżywianiu.
      Pozdrawiam!
    • roseanne Re: Jak się odżywiacie? 13.11.02, 16:39
      normalnie :)

      jem wszystko, bo tylko wtedy mam pewnosc, ze mam odpowiednie mineraly, witaminy
      i inne takie.

      duzo serow, duzo jarzyn i owocow
      mieso czasami tez
    • momi Re: Jak się odżywiacie? 13.11.02, 23:28
      Niestety ostatnio zauważyłam,ze sporo żywnosci
      straciło smak i są to syntetyki.Trudno kupić serek czy jogurt bez
      tysiąca "aromatów zgodnych z naturalnym " lub bez polepszaczy smaku.Jeśli
      kupuję jogurt to regionalnych producentów.Nie lubię margaryny do pieczywa.Sosy
      zabielam śmietaną.Nie sądzę też by poranne pieczywo z masłem zaszkodziło mi. Na
      śniadanie jadam dobry miód z pieczywem i piję kawę z 12% (!!)śmietanką.Precz z
      odtłuszczonym mlekiem! Na obiad lubię makarony z sosami, kaszę jęczmienną i
      drób. Ostatnio eliminuję kupną wędlinę wiec przyjdzie "przeprosić się" z
      wieprzowiną, której nie jadłam dawno. Zamierzam przyrzadzać w domu karkówkę i
      schab zamiast jeść obrzydliwe wędliny ze sklepu.Sałatek majonezowych nie
      lubię , wolę te z oliwą z oliwek.Smażę na oleju z pestek winogron i (czasem )
      na maśle.Przepadam za soczewicą.Warzywa bardzo lubię .I gotowane i surowe.Latem
      pomidory, cukinie, bakłażany.Zimą paprykę ,pory,brokuły, brukselkę, kapustę
      (kiszoną też), zawsze cebulę i czosnek.Owoce tylko sezonowe.Zdrowa kuchnia to
      potrawy świeże, jak najmniej przetworzone. Ja nie jem W OGÓLE frytek,
      hamburgerów, bo nie znoszę.I te świństwa wydają mi się bardziej niezdrowe niż
      wyklinane procenty tłuszczu w śmietanie.Nie mam w domu sosów w proszku i zup ,
      jeśli już to sosy w słoikach(zawsze to mniej konserwantów), ale tylko awaryjnie
      używam:-).Oprócz kawy lubię zieloną herbatę (czarnej nie piję)i czerwone
      wytrawne wino(wysokoprocentowych alkoholi w ogóle nie piję).Podsumowując: nie
      odmawiam sobie w kuchni niczego, jem co mi smakuje, ale niewielkie porcje.
      Zdrowa jestem, a figurę mam znakomitą .
      • Gość: Bini Re: Jak się odżywiacie? IP: *.netvigator.com 14.11.02, 06:58
        Gość portalu: AST napisał(a):

        > Jestem osoba zdrowa, co potwierdzaja coroczne badania krwi. Poziom
        cholesterolu oscyluje u mnie w granicach 150-170.
        > > Kocham ryby i owoce morza i te jadam o wiele czesciej niz mieso.

        To dobrze, ze robisz te badania, bo sea food podnosi cholesterol.

        Ja jestem miesozerna - z tluszczem czy bez nie ma znaczenia, ryby tylko surowe,
        sea-food w kazdej postaci, warzywa gotowane (wzgledy higieniczne), ziemniaki
        odpadaja, pije rozne herbaty (ale nie owocowe), czasem swiezy sok i uwielbiam
        slodycze.
        Maslo koniecznie, zolte i plesniowe sery, bagietka z tostera, wedlina
        paczkowana (tutaj ta swieza czesto jest nieswieza), domowy pasztet - to moj
        zestaw sniadaniowy.

        Nie mam problemow trawiennych, wierze intuicji wlasnego organizmu, wyniki badan
        mam lepsze niz dobre.

        Pozdrawiam
Pełna wersja