Ryba morska - co z niej robicie?

08.09.06, 14:19
Tak sobie myślę, co by tu na obiad wykonać. Mam rybę (morszczuka, mirunę), ale
nie chcę jej smażyć klasycznie w panierce, zresztą nie mam ziemniaków w domu.
Może coś z ryżem? Risotto robiłam z bezwonnej pangi, a z takich
"śmierdziuszków" tranowych nie bardzo mi się podoba... Jakieś pomysły?
    • jacek1f polecam to 08.09.06, 14:21
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=777&w=34662326&a=34669652
      • truscaveczka Dzięki :) 08.09.06, 14:34
        Skąd wiedziałes, że ja na diecie? ;)
        • Gość: Wanda Re: Dzięki :) IP: 87.65.202.* 08.09.06, 19:00
          Radze zrobic rybe zapiekana ze szpinakiem po florencku.
          Ew. smazona z suszonymi pomidorami. A wiec: najpierw smazyc rybe na oliwie,
          osaczyc, odstawic. Na sklarowanym masle podsmazyc orzeszki, np. piniowe, dodac
          pokrojone suszone pomidory, doprawic. Podlac lyzka octu balsamicznego, ew. wina
          i dusic pare minut. Usmazone ryby oblozyc ta masa, posypac zielenina.
          Bon appétit !
          • Gość: rybny smakosz Re: Dzięki :) IP: *.dip.t-dialin.net 09.09.06, 08:40
            Kto jadl rekina jak smakuje?
            • Gość: lu Rekin IP: *.acn.waw.pl 09.09.06, 16:19
              Jadlam rekina. Mieso bardzo czerwone, taka rybna "wolowina". Mnie nie smakuje,
              ale znam takich co lubia. Ktos ponizej pisze, ze czuc rekina moczem - nie
              zauwazylam. Pachnial i wygladal jak mieso morskich ryb drapieznych.
              • podyanty Re: Rekin 10.09.06, 11:55
                Gość portalu: lu napisał(a):

                > Jadlam rekina. Mieso bardzo czerwone, taka rybna "wolowina". Mnie nie smakuje,
                > ale znam takich co lubia. Ktos ponizej pisze, ze czuc rekina moczem - nie
                > zauwazylam. Pachnial i wygladal jak mieso morskich ryb drapieznych.

                A to aby na pewno byl rekin?
                U nas (w Australii) do sprzedazy sie wylacznie rekiny (Nurse shark i Gummy) shark do 90 cm (wieksze
                sa niesmacze i moga miec zbyt duzo zakumulowanej rteci). Ich mieso nie jest czerwone tylko bialo-
                rozowawe, filety dlugie i waskie. Nazwa handlowa : flake.
                Czerwony natomiast jest tunczyk i faktycznie smakuje jak wolowina.
                A jezeli jestesmy przy rybach morskich to u nas byl dzis na obiad marlin z grilla (ogrodkowego).


                • wujek.sam Re: Rekin 11.09.06, 14:52
                  Moj rekin tez byl bialy i nie smakowal jak wolowina. A jak smakuje marlin??
                • Gość: joanna Re: Rekin IP: *.gtconnect.net 11.09.06, 18:20
                  Rekin ma mieso podobne do tunczyka, ciemne (jesli nie czerwone) i -
                  rzeczywiscie podobne do wolowiny.

                  Nie lubie. Tunczyka zreszta tez lubie tylko z puszki.
                  • podyanty Re: Rekin 12.09.06, 15:23
                    O rekinach (sprzedawanych Down Under jako flake).
                    (Ten z czerwonym miesem to byl zapewne jakis rekin emeryt?)
                    www.frdc.com.au/species.php?f=127&v=f
                    A marlin (obficie skropiony sokiem z cytryny + zmielona sol morska) z BBQ jest bardzo soczysty i
                    delikatny w smaku.
              • Gość: gosc to napewno nie byl rekin IP: *.dsl.club-internet.fr 11.09.06, 22:22
                tylko ryba, ktora po francusku nazywa sie "la raie" (la rE), nie wiem jak po
                polsku. jest to ryba o ogromnych pletwach, ktore nazywa sie skrzydlami i
                wlasnie te skrzydla sie je. Moga byc czerwonawe. Jesli ryba ta nie jest dobrze
                przygotowana lub stara (w sensie wiekowa) rzeczywiscie wali amoniakiem.
                • Gość: gosc Re: to napewno nie byl rekin IP: *.dsl.club-internet.fr 11.09.06, 22:28
                  masz tu linka do tej ryby na kuchennym stole :

                  www.supertoinette.com/fiches_recettes/fiche_raie.htm

                  pisza miedzy innymi, ze jest to gatunek zblizony do rekina, ale nie to samo co
                  rekin
    • lina37 Re: Ryba morska - co z niej robicie? 09.09.06, 09:44
      jak cielecina
    • Gość: emeryt Re: Ryba morska - co z niej robicie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.06, 11:39
      Jeśli nazywasz to co masz śmierdziuszkami tranowymi to polecam produkt
      nastepujący-pokroić na drobne kawałki i wynieść kotom do piwnicy. To najlepsze
      rozwiązanie, bowiem bardzo ciężko wyzbyć się zapachów powstałych z rozkładów
      tłuszczów i białek-co jest klasycznym dowodem na nieświeżość ryby. Ja nie
      mówię,że ona jest zepsuta,ona jest już nieświeża. Ryba świeża ma zapach
      swoisty, bez wtrąceń obcych (np fenole,muł ltp). Ryba mrożona,która długo leży w
      zamrażarce bez osłony wysycha,a w tkankach następują procesy rozkładu dające
      mało ciekawy kolor,mazistą po rozmrożeniu konsystencję i tenże tranowy zapach.
      Można od biedy pokusić się o zjedzenie takiego produktu,ale trzeba mieć
      upodobania skandynawa lub sybiraka(im ten zapach nie przeszkadza).Mozna
      próbować moczyć takie filety w mleku,soku cytrynowym,kwaśnym mleku,a potem coś
      kombinować(najlepiej pikantne mielone kotlety),ale znawcy i smakosze od razu
      stwierdzą,że surowiec był stary. Swieżość ryby sprawdza się po wyglądzie-
      skóra ma być lśniąca ,bez śluzu,oko bystre(bez zmętnień),skrzela czystej
      czerwonej barwy,bez śluzu i bez zapachu(poza swoistym),niezlepione. Tkanka ma
      być jędrna,co sprawdza się naciskając palcem.Jesli po odjęciu palca pozostaje
      w tkance dołek to ryba nie jest juz świeża. Symptomy świeżości najlepiej
      widoczne są w rybie będącej w tzw stężeniu pośmiertnym,kiedy jest
      sztywna(świeża). Zwiotczenie martwej ryby świadczy już o znacznym upływie
      czasu od jej śmierci. Po przecięciu i wypatroszeniu ryby wychodzące z
      tkanki ości świadczą o pewnym stopniu nieświeżości. Ze świeżej wypatroszonej
      ryby ości nie wychodzą (samoistnie).Świezość wszelkich filetów rybnych
      rozpoznaje się wyłącznie po zapachu,jędrności,spoistości i kolorze. Ryby białe
      muszą być białe,a nie pozółkłe,mięso ma byc jędrne,zapach swoisty(bez
      zapachu tranu),a tkanka w filecie ma być związana,nie rozlatująca się bądż
      mazista. Ryby natychmiast po uśmierceniu powinny byc poddane obróbce
      cieplnej lub zamrożone. To, jak są zamrożone,a potem przechowywane ma
      olbrzymi wpływ na ich jakość po rozmrożeniu. Muszą byc zamrożone gwałtownie,
      w niskiej temperaturze,nieosiągalnej w naszych zamrażarkach(ok - 30 stopni).
      Takie mrożenie gwarantuje zachowanie kondycji i jakości tkanki mięsnej(w
      szybkim mrożeniu nie następuje narastanie kryształków lodu w płynach
      komórkowych i nie następuje rozrywanie błon komórkowyc(co daje efekt
      mazistości tkanki). Zamrożona ryba powinna byc otoczona powłoczką(skorupką)
      lodową.Lód zapobiega wysychaniu zamrożonej ryby i spowalnia procesy
      rozkładu białek i tłuszczów. Te procesy zachodzą samoistnie w każdym martwym
      organiżmie i tylko bardzo niskie temeperatury znacznie je spowalniają.
      To że kupione w sklepie mrozone filety maja tranowy zapach świadczy o tym,że
      sa nieświeże,żle przechowywane,byc może nawet rozmarażane i powtórnie
      zamrażane,a na pewno długo składowanę przez co wyschły . Nalezy je do sklepu
      oddać,bowiem jest to wina sklepu. Morszczuk czy miruna to ryby oceaniczne i
      gwarantuję,że filety zrobione były z ryb świeżych (taki jest cykl produkcyjny
      na statkach przetwórniach).Były tez prawidłowo zamrożone i przechowywane(robią
      to automaty-tzn automaty pilnują warunki mrożenia i składowania)
      • renebenay Re: Ryba morska - co z niej robicie? 09.09.06, 14:25
        Ryby mozna ugotowac na wodzie czy na bialym suchym winie,a wiec dac cebule,ocet
        winny,pieprz i sol,gotowac na bardzo slabym ogniu okolo 12-15 minut tak aby ryba
        czy filety sie nie rozlecialy.Potem odstawic na bok aby sie ochlodzily i wtedy
        mozna wyciagnac rybe i jesc np. z majonezem czy inna przyprawa,woda z
        ugotowanych nie nadaje sie do konsumpcji.
        • Gość: Szkielko Medrca. Re: Ryba morska - co z niej robicie? IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 09.09.06, 15:34
          Emeryt fachowo opisal, tak jak by byl absolwentem Wyzszej Uczelni Rybactwa w
          Szczecienie lub w Olsztynie, a ja tylko dodam, ze rekin ro ryba prymitywna i
          nie posiada jeszcze kostnego kregoslupa, ktory wciaz jest w postaci chrzastki.
          Ta prymitywnosc objawia sie rowniez i w tym, ze mocz u rekinow krazy razem z
          krwia, dlatego ryba ta, po usnieciu pachnie mocznikiem i wlasnie aby
          zlikwidowac zapach moczu, nalezy kawalki rekina moczyc w mleku, albo w kwasnym
          mleku. Mnie osobiscie rekin nie smakuje, natomiast kazde inne gatunki ryb
          morskich, wlacznie ze slodkowodnymi uwielbiam. Polecam mieso z surowego
          tunczyka (maly kawalek, pol kilo, lub cwiartke) jako zastepstwo wolowiny na
          tatara. Mieso tunczyka albo posiekac ciezkim nozem, czy tasakiem, albo zmielic,
          podobno zamrozone mieso mozna zestrzec na tarce, ale tego jeszcze nie
          probowalem. Mieso tunczyka nie posiada wcale zapachu ryby. Posiekane, zmielone,
          czy przetarte na tarce mieso swiezego (nie z puszki) tunczyka doprowiac tak jak
          wolowego tatarka z surowym zoltkiem, posiekana cebula, pieprzem,pokrojonym
          kiszonym, czy marynowanym ogorkiem, grzybkami marynowanymi, przyprawa do zup
          maggie, itp. Taki tunczyk jest niezwykle smaczny i zdrowy. Posiada sporo
          enzymow, a zwlaszcza sporo koenzymu tzw. Q10, ktorym Pani Natura obdazyla nas
          aby pomagac w spalaniu (trawieniu) pokarmow, a jednoczesnie chroni przylegle
          tkanki od utleniania przez wolne rodniki. Uwaga!!!! wszelkie leki
          farmakologiczne na obnizenie cholesterolu (sa to leki z grupy Statin) likwiduja
          w organizmie koenzym Q10, co powoduje umieranie komorek. Fragmenty tych komorek
          dostaja sie do krwiobiegu, nerki staraja sie to bialko przefiltrowac, az w
          koncu nastepuje niewydolnosc nerek i smierc, zwlaszcza u ludzi w starszym
          wieku. Lekarze tego nie wiedza..... Ktokolwiek bierze leki na obnizenie
          cholesterolu, to powinien zaopatrzyc sie w ten koenzym codziennie od 100 do 200
          miligramow. Profilaktycznie wystarczy 15-30 mg dziennie. Cholesterol jest
          zyciodajny i nie wazne jak wysoki w organizmie. Wazne aby byla odpowiednia
          proporcja LDL (dobrego) do HDL (zlego). Domagac sie od lekarzy testu, na
          zapalenie ewentualne zapalenie zyl, bo to jest grozne, a nie wykosc
          cholesterolu. Statystycznie wiecej ludzi umiera z niskiem cholesterolem niz z
          wysokim. W jez angielskim taki test nazywa sie CRP (C-reactive proteine). CRP
          jest idealnym wskaznikiem czy zapaleni zyl ma miejsce, ktore doprowadzic moze
          do "zapchania zyly", u osobnikow z obojetnie jakim cholesterolem. Analogia moze
          byc rzeka z uszkodzonym brzegie, gdzie zbieraja sie wszelakie brudy, galezie,
          ktore zawezaja bieg rzeki.
          • Gość: zawałowiec Re: Ryba morska - co z niej robicie? IP: 217.97.193.* 09.09.06, 15:58
            LDL jest szkodliwy , a HDL korzystny.
          • Gość: Cosi Mała dygresja IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 09.09.06, 16:26
            Wielkie dzięki za rewelacyjny pomysł na tatara! Od dawna szukałem jakiegoś
            ciekawego substytutu wołowiny; podobno tatar z łososia jest bardzo dobry, ale
            cenowo wygrywa tuńczyk :) Koniecznie muszę wypróbować.
            Natomiast jeżeli chodzi o dalszą część Twojej wypowiedzi to wybacz, ale to jest
            stek bzdur po prostu.
            Ciekawe wyjaśnienie mechanizmu działania statyn, ja tylko nie rozumiem czemu te
            komórki obumierają. Z braku antyoksydantów? To statyny niszczą wszystkie
            przeciwutleniacze?
            A tak swoją drogą to cholesterol jest oczywiście, tak jak piszesz, niezbędny w
            organizmie, ale nie w dowolnych ilościach. Im więcej cholesterolu, tym więcej
            musi być wydalone z żółcią, a to prowadzi do całej masy chorób układu
            trawiennego, z chorobami wątroby i pęcherzyka żółciowego na czele. Tzw. dobry
            cholesterol to HDL, czyli lipoproteina, która zawiera niewiele cholesterolu a
            dużo białka i funkcjonuje jako "wymiatacz" nadmiaru cholesterolu. Z kolei LDL
            ("zły cholesterol") o dużej zawartości cholesterolu, ma działanie miażdżycogenne.
            Jeszcze tylko jedno, żeby się nie czepiać za dużo :) Poziom CRP nie jest
            swoistym markerem zapalenia żył. Podwyższony poziom CRP można zaobserwować w
            znacznej większości procesów zapalnych - jest więc jedynie sposobem na wykrycie
            toczącego się procesu zapalnego, niekoniecznie żył..
            I to tyle. Ale za przepis na tatara dziękuję :))
            Pozdrawiam
            • podyanty Re: Mała dygresja 10.09.06, 12:13
              Na surowo najlepszy marlin (patrz Stary czlowiek i morze...). Jadlam takiego na StBarth : swiezo zlowiony,
              cienkie plastry czerwonego miesa polane oliwa i posypane swiezo posiekanymi listkami kolendry. Po
              prostu poezja!
            • Gość: hmm Tuńczyk wygrywa cenowo IP: *.os1.kn.pl 11.09.06, 10:58
              Cenowo wygrywa tuńczyk ?! Jeśli masz dostęp ( w Polsce ) do tuńczyka (nie z
              puszki ocywiście )tańszego niż łosoś to poproszę o jakiś namiar. Chętnie bym
              kupił. Swieży tuńczyk - pychotka; taki krojony na kosteczkę drobną, odrobinę
              przypraw - bajka! Co do łososia - jest on bardziej tłusty, więc tatar będzie
              bardziej "papkowaty" ale także smaczny.
          • Gość: emeryt Re: Ryba morska - co z niej robicie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.06, 16:29
            Nie było Wyższej Uczelni Rybactwa.Był Wydział Rybacki na Wyższej Szkole
            Rolniczej w Olsztynie. Ten Wydział rozdzielono na część Sródlądową,która
            pozostawiono jako Wydział Rybactwa Śródlądowego na WSR w Olsztynie i
            Wydział Rybactwa Morskiego przy Akademii Rolniczo Technicznej w
            Szczecinie.Stare Dzieje. Tatar z ryby najsmaczniejszy jest nie siekany i
            nie mielony,a skrobany ostrym nożem (tak jak i z polędwicy wołowej).Tuńczyk
            owszem,ale najlepszy dziki łosoś ,dzika troć (nawet niektórzy robią z pstrąga).
            Podkreślam dziki-bo hodowlany zawiera to ,czym ryby karmiono,niejednokrotnie
            mączkę uzyskiwaną z mięsnej padliny(tak,tak,toż to białko) Pozdrawiam
            • baky Re: Ryba morska - co z niej robicie? 13.09.06, 11:02
              Gość portalu: emeryt napisał(a):

              > Tatar z ryby najsmaczniejszy jest nie siekany i
              > nie mielony,a skrobany ostrym nożem (tak jak i z polędwicy wołowej).Tuńczyk
              > owszem,ale najlepszy dziki łosoś ,dzika troć (nawet niektórzy robią z
              pstrąga).

              Tatar z lipienia - rewelacja.
          • Gość: jowita21 Re: Ryba morska - co z niej robicie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.09.06, 09:28
            Prostuję: frakcja LDL to nie tzw. "dobry" cholesterol, lecz przeciwnie - "zły".
            W związku z tym HDL to tzw. "dobry" cholesterol.
        • Gość: emeryt Re: Ryba morska - co z niej robicie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.06, 16:00
          Woda z gotowania ryb morskich nie jest smaczna,tym bardziej,że po
          pierwsze-chodzi tu o ryby zalatujace juz tranem, a po drugie-do wody dodano
          ocet. Jednakze są tereny gdzie ludność robi zupę rybną z ryb morskich,nawet
          flądry(np Kaszubi).
          Najsmaczniejsza jest jednak klasyczna ucha z ryb słodkowodnych.Swieże ryby
          słodkowodne nalezy przebrać,odkładając kilka największych,najlepiej
          sandacza,dużego okonia.Tzw drobnicę wypatroszyć,usunąć skrzela ,oczy,łuskę.
          Płetwy i głowy zostawić. Ryby dokładnie wymyć.Duże ryby wypatroszyć,usunąć
          łuskę,skrzela,oczy,kręgosłup i głowy, a następnie filetować,starając sie usunąć
          jak najwięcej ości. W garnku ugotować bulion warzywny (rosołowy,tzn
          marchew,pietruszka,seler,cebula, por i ew, mały liść kapusty włoskiej jeśli ktos
          lubi)Jarzyny winny być w całości,umyte,ew. obrane ze skóry. Do bulionu dodać
          kilka ziarenek pieprzu, liść laurowy,dwa trzy ziarnka ziela angielskiego. Gdy
          jarzyny zaczną mięknąć wrzucic do wywaru i do jarzyn obraną oczyszczona
          drobnicę rybną,a także pozostałości z duzych ryb(głowy,płetwy i kręgosłupy).
          Wszystko dokładnie umyte.Na wolnym ogniu gotować całość do momentu, gdy ryby
          zaczną sie rozlatywać.Wybrać jarzyny,a całość przelać przez nylonowe sito.
          Potem delikatnie przetrzeć rozgotowane ryby ,tak by na sicie pozostały tylko
          szkielety. Jarzyny, takie jak marchew,pietruszka ew.seler pokroić
          w kostkę. Dodac do przetartych ryb i wywaru z nich. Na taki zawiesisty wywar
          wrzucić pokrojone sprawione filety z dużych ryb (sandacz,okoń,płoć) i na
          wolnym ogniu gotować do miękkosci,tak by nie rozleciały się. Pod koniec
          posolić,posypać posiekaną pietruszką i koprem .Przegotować i podawać.
          Całość można gotować w kociołku nad ogniskiem. Można dodać paprykę
          czerwoną(ostrą) i zielony groszek oraz sporo czerwonej sproszkowanej papryki
          słodkiej- będzie z tego węgierska zupa rybna.Jeszcze lepsza niż ucha.
          Podawać gorące z chlebem,potem kieliszek zimnej wódki
          Zapaleńcy dodaja do zupy rybnej również węgorza,ale ja uważam,że jest za
          tłusty i dominujący w smaku. Najlepiej używać ryby chudsze niz węgorz.
          Takie zupy najlepiej smakują po wszelkich zawodach wędkarskich,gdzie
          nałowionej drobnicy jest wbród,a przemarżniętych i wygłodzonych wędkarzy sporo.
          • aniutek Re: Ryba morska - co z niej robicie? 09.09.06, 16:41
            Emeryt sie zna na rybach :)
            ale ja dorzuce swoje o morskich bo tych tu gdzie mieszkam jest multum- sa doskonale na wszelkie
            zupy rybne, np dorsz czy inna chuda ryba jako podstawa - w ten sam sposob jak Emeryt opisal
            gotowanie uchy + koper wloski bulwa, po wrzuceniu wiekszych kawalkow roznych ryb morskich ja
            dodaje krewetki,mule, osmiornice, kalmary, nogi krabow lub languste, uprzednio jeszcze podprawiam
            pomidorami ( miksuje cale pomidory bez skory przy braku takowych moga byc z puszki lub koncentrat)
            zupe podaje z grzankami z czosnkiem posypana zielenina. jest pycha, gesta, zawiesista i zawsze gotuje
            jej wielki gar :)
          • shmoo Re: Ryba morska - co z niej robicie? 10.09.06, 22:39
            Jestem pod wrażeniem postów Emeryta! Chylę czoła!
          • Gość: titta Re: Ryba morska - co z niej robicie? IP: *.botany.gu.se 11.09.06, 10:37
            Zadna "slodkowodna" zupa sie nie umywa do zupy zrobionej z kawalka swiezo
            zlowionego dorsza. Z garscia (rownie swiezych) krewetek, zabielenej, z
            koperkiem. Mniam.
          • Gość: titta Ps. IP: *.botany.gu.se 11.09.06, 10:45
            Emeryt zapomnial napisac, ze w przypadku braku sita wywar zawsze mozna
            przecedzic przez kolczuge;)

            (uwaga do milosnikow Sabkowskiego jakby ktos sie nie zorientowal).
            • Gość: silic Re: Kolczuga IP: *.os1.kn.pl 11.09.06, 11:02
              ale tę kolczugę się najpierw wypłuka, inaczej ja tej zupy jeść nie będę ... :D;
              Pozdrawiam
        • podyanty Re: Ryba morska - co z niej robicie? 10.09.06, 11:44
          chyba bialym WYTRAWNYM winie (=dry). Nie tlumacz doslownie bo bzdury czasem z tego wychodza ;)
      • Gość: Piotr Re: Ryba morska - co z niej robicie? IP: 195.164.127.* 11.09.06, 14:13
        Łowię pstrągi i lipienie na sztuczną muchę. Wysuszona skórka z wędzonej makreli
        to idealny materiał do konstrukcji tzw. nimf (konkretnie ich grzbietów)-
        sztucznych much imitujących drobną faunę denną (chruściki, kiełże, larwy
        widelnic). Poza tym wędzona makrela to jedna z niewielu ryb jaka przechodzi mi
        przez gardło. Wędkarze często tak mają.
        • Gość: emeryt Re: Ryba morska - co z niej robicie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.06, 14:49
          I racja,a swoją drogą litość dla ryb powinna równiez przejawiać sie w
          oszczędzaniu im cierpienia. Mimo wszystko , mały jest sens w łowieniu ryby na
          hak,który wbija się rybie w wargi lub trzewia . RYBA TEŻ CIERPI najpierw
          szamocząc sie na haku i lince,potem przy wyrywaniu haka.
          Co do makrel wędzonych to z nimi też należy uważać. Pewne partie mięsa
          makreli są ciemne(prawie brązowe)W tych partiach tkanki zawierają najwięcej
          histaminy(aminokwas). Histamina nadaje tkankom ciemne zabarwienie i
          charakterystyczną goryczkę,a nawet zmienia zapach tych parti mięsa. W
          niewielkich ilościach histamina nie jest szkodliwa(nawet potrzebna) natomiast
          zjedzenie większych ilości takiego mięsa może spowodować u niektórych ludzi tzw
          szok histaminowy(odsyłam do internetu i literatury),który może być dla
          zdrowia np alergików dość niebezpieczny. Makrela to mniejszy krewniak bonito
          i tuńczyka(wszystkie mają tzw małe płetewki na grzbiecie między grzbietową a
          ogonową,wyglądające jak spleciona grzywa rasowego konia)Również
          charakterystyczną płetewkę mają ryby uznawane za szlachetne(tzw płetewkę
          tłuszczową na grzbiecie,bliżej ogona) łosoś,troć,pstrąg,lipień i łososiowate
          oceaniczne(odsyłam do internetu),a także łososiowate z wód Syberii,Kanady(tez w
          internecie sa informacje).Po tej płetewce odróznia sie wszystkie łososiowate.
    • Gość: RK Re: Ryba morska - co z niej robicie? IP: *.lmdaca.adelphia.net 09.09.06, 19:30
      try sushi......
    • Gość: kamasz Re: Ryba morska - co z niej robicie? IP: 69.111.110.* 10.09.06, 06:58
      jadlem rekina,byl ciemno szary i niesmaczny,brrrr
    • Gość: emerytka60 Re: Ryba morska - co z niej robicie? IP: *.149.246.26.zdnet.com.pl 10.09.06, 18:34
      Morszczuk i miruna jest dobra z kolendrą[suszoną].Najlepsza gotowana na
      parze.Posyp rybę solą ,pieprzem
      ,.kolendrą [jak lubisz ostre dania to może byc oregano.Jeśli masz parowar to na
      górnej części możesz położyć warzywa takie jakie lubisz.
      Inny sposób to zapiekanka : makaron lekko ugotowany+ ryba [odsączona w ręczniku
      papierowym]+przyprawy i żółty starty ser[ostry].Warstwa makaronu ,posypać żółtym
      serem; ryba +pieprz+sól+bazylia +chili+imbir sproszkowany;na to druga warstwa
      makaronu i starty ser.To wszystko zalać żółtkiem wymieszanym ze
      śmietaną.Wszystko zabierze ci 40 minut.
      • Gość: gość portalu Re: Ryba morska - co z niej robicie? IP: *.media4.pl 11.09.06, 09:36
        czy barracuda (CCUDA) jest przyrządzalna i jadalna?
        • Gość: emeryt Re: Ryba morska - co z niej robicie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.06, 12:07
          Przyrządzalne i jadalne jest wszystko,tylko czasami zachodzi pytanie-po co?Po
          co np jeść coś,co się je tylko raz w życiu.A przyrządzać-można każdą "morską
          zdobycz"-np starą siec,lub kawałek styropianowego pływaka.Tylko kto to
          zje?.Praktycznie każde żyjące morskie świństwo gdzieś na świecie ma swojego
          amatora i znawcę,który potrafi je przyrządzic by było nieszkodliwe. Czytałem
          post,że najlepsza zupa rybna ugotowana z kawałka dorsza. Jadłem dorsza,
          który mierzył prawie dwa metry i ważył ponad 40 kg.I jak tu ugotować taki
          "kawałek" dorsza?Jadłem halibuta, który ważył ponad 100 kilogramów(to nie
          rekord,niektóre dochodzą do 300 kg),ale -tu wracamy do tematu-całą noc się
          wykrwawiał, wisząc głową do dołu,ale już bez głowy , bo krew halibuta jest
          trująca.Barrakuda (jedno k lub c) jest jadalna,ponoć smaczna -jak wszystko
          prawie co drapieżne.U nas od biedy zjada się ikrę śledzia, ikrę dorsza jedzą
          wyłącznie smakosze,natomiast kraje Dalekiego Wschodu płacą kolosalne kwoty za
          przysmaki z ikry tych ryb. Inną ikrę też jedzą,ale np jedzenie ikry lipienia
          może skończyć się żle ,bo jest trująca.
          Meduzami się brzydzimy,a są meduzy jadalne(i kolosalnie drogie). Są też meduzy
          zabójcze,albo co najmniej powodujące poważne schorzenia i duże cierpienia(tzw
          lwia grzywa)Strzykwa morska wygląda za przeproszeniem jak kupa leząca na dnie
          morza,a na Dalekim Wschodzie jedzą ją ze smakiem pod każdą postacią.Koniki
          morskie, niepozorne,dzielne rybki nie są jadalne,a na Dalekim Wschodzie
          nagminnie je odławiaja,suszą i sproszkowane używaja jako lek na wszelkie
          zło(głównie impotencję).Ktoś jadł merlina,ktoś tarpona,a na przykład
          sardelę jedli wszyscy,bowiem była i jest głównym surowcem na mączkę rybną
          stosowaną jako pasza dla trzody.Kryla jedzą głównie wieloryby,a był czas,że te
          biedne skorupiaczki wmawiano nam jako smaczne pod postacią pasty z kryla. Dużo
          ludzi wcina ze smakiem pastę z homara,a to za przeproszeniem siekany
          odpowiednio wędzony halibut z dodatkiem soku z marchewki i przypraw . Jest grupa
          ludzi zajadających sie w swoim czasie pastą rybną-bo taka smaczna,ale gdyby
          wiedzieli,że powstawała ona ze śledzi solonych z tzw zwrotów,dorsza wędzonego
          z tzw zwrotów i margaryny z tzw zwrotów to by jej do ust nie wzięli.No, może
          wzięliby ,gdyby mieli świadomość,że jedynie świeża i bardzo smaczna była pasta
          pomidorowa sprowadzana z Hiszpanii ,dodawana do tej pasty rybnej.Kiedyś ryba
          wędzona miała trwałość do 5 dni(wędzona na gorąco). Teraz leży w sklepie dwa
          tygodnie i nadal wyglada zdrowo. Kiedyś do wędzenia ryb używano
          drewna,trocin,komór wędzarniczych,teraz moczy sie je w płynie wędzarniczym i też
          smakują jak drzewiej. (prosta sprawa taki płyn wędzarniczy -to stosowny
          roztwór tych smół i nagarów jakie obrastają
          piec wędzarniczy-tak w uproszczeniu rzecz ujmując).Kiedyś wędzenie na zimno
          trwało dwa tygodnie,a przy piecu i palenisku czuwała cała rodzina wędzarza(by
          ogień nie był za duży lub dymu nie brakło) Teraz wędzarz szuka starego bukowego
          klumpa(taki but drewniany).Przykłada go do żeliwnego koła ciernego i automat
          bardzo prostej konstrukcji utrzymuje w komorze stosowną temperaturę z
          grzejnika elektrycznego,a drugi automat co jakiś czas włącza napędzane
          silnikiem koło i dociska klumpa do koła ciernego, aż dym idzie. I tak to się
          wędzi na zimno. Czyli podsumowując- JEŚC MOZNA WSZYSTKO byle z umiarem i
          świadomością...Najlepiej jednak rybką zakąszać np przy grze w brydża kartami
          robionymi z łusek tarpona(kiedyś takie karty wygrały międzynarodowy konkurs na
          nietypowe,acz oryginalne karty do gry).
    • grogreg Re: Ryba morska - co z niej robicie? 11.09.06, 13:12
      Biore ribe i......

      Cebule, pieczarki, czosnek, rodzynki i co tam jeszcze znajde wrzucam na
      patelnie. Do tego wrzucam posiekana rybe i traktuje duza iloscia curry i/lub
      korkumy. Wylaczam gaz i zalewal bialym jogurtem.

      Wrzucam to albo do nalesnikow, albo na makaron.
    • Gość: emeryt Re: do luki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.06, 15:24
      Przepis wspaniały,ale na wymioty,albo przy zatwardzeniu. Nadmiar cykuty jest
      skuteczny na trwałe rozwiązanie kłopotów małżeńskich. Generalnie jednak
      odradzam. Natomiast proponuję prosty sposób na fajne ryby (każde,byle świeże)
      Ryby oczyscić,wywalić wnętrzności,łuski,oczy i skrzela. Dokładnie umyć.
      Posolić i popieprzyc. Do wnętrza włożyć plasterki cebuli,przyprawy(ziele
      angielskie,kulki jałowca,można dać gożdzik,ale jeden,może być szczypta
      cynamonu,ale niewiele,zieloną pietruszkę,kolendrę,plasterek cytryny. Całość
      skropić oliwką. Owinąć rybę pergaminem,pergaminem do pieczenia,albo folią
      aluminiową . Położyć na żar ogniska,albo do piekarnika,albo na ruszt grila.
      Owijająć zabezpieczyć rybę przed wypływaniem z niej soków(owinąć ściśle) Piec
      skutecznie(czasu i temeperatury nie moge podać bo robię to na oko,wszystko
      zależy od gatunku,wielkości ryby. Czasami wskazówka jest brunatnienie
      pergaminu). Wystarczy odwinąć jedną i zobaczyć czy ryba jest
      ugotowana(upieczona).Jak mięso jest szkliste a nie białe zawinąć i piec nadal.
      Wygląd mięsa jest wskazówką czy ryba jest ugotowana. Tkanka mięsna musi byc
      biała lub barwna(łososiowate),ale nigdy szklista,taka półprzeżroczysta.
      Szklistość świadczy o niedogotowaniu ryby. Podobnie bada sie ryby wędzone.
      Wystarczy rozłupać jedną w sklepie(kazać zrobić to sprzedawczyni) jeśli mięso
      jest białe - ryba jest poprawnie ugotowana(tak,tak,nawet wędzona jest najpierw
      gotowana).Jak mięso jest szkliste nie kupować. Białko rybie zdenaturowane do
      końca poprzez gotowanie jest zawsze białe,łupliwe. Jedynie wędzenie na zimno
      przeprowadza się tak ,by nie dopuścić do ugotowania mięsa. Czasami można kupic
      łososia wędzonego na gorąco(tez smaczny,ale nietrwały). Wędzony na zimno
      poleży kilka tygodni w zimnym miejscu i będzie dobry,nie zepsuje się, Wędzony
      na gorąco wytrzyma kilka dni . Wracając do tych pieczonych w
      pergaminie-kiedyś jadłem tak pieczone śledzie ,zawijane w gazetę(tytułu nie
      pamiętam)Były smaczne,ale ciut zalatywały farbą drukarską.Nie jadło sie skóry i
      było dobrze. Gazetę jednak odradzam z uwagi na jadowite najczęściej treści w
      niej zawarte,oraz na dodatki metali ciężkich do farb drukarskich i fenolu do
      miazgi drzewnej. Ale jadłem i żyję. W pergaminie można jeść każdy gatunek
      ryby,ale najsmaczniejsze są tak pieczone świeże śledzie.
      Podam tez przepis na smażonego węgorza. Gdy nie ma oliwy,można węgorza
      usmażyć na winie. Na patelnię wlać wino(ja użyłem porzeczkowe) i ułożyć
      kawałki węgorza. Najpierw wino się zagotuje,potem węgorz puści własny tłuszcz,
      a gdy wino się wygotuje , na własnym tłuszczu wegorz wysmaży się,że paluszki
      lizać. Pychota wręcz. Soli sie przed zdjeciem z patelni.
      • Gość: joanna Surowa ryba - przepis - prosze! IP: *.gtconnect.net 11.09.06, 18:31
        Gravlax. Dwa filety lososia polozyc na desce, nasolic (bez wcierania)
        najlepiej gruba, morska sola (sporo), popieprzyc swiezo zmiazdzonym (nie
        zmielonym!!) pieprzem, skropic wodka (niekoniecznie), przelozyc grubo koprem -
        na koncu zlozyc (tak jak kanapke), scisnac, zawinac w pergamin i odlozyc do
        lodowki.

        Do jedzenia nadaje sie po 48 godzinach. Kroic w bardzo cienkie plastry.
        Swiezosc utrzymuje do 10 dni. Malo pracy, efekt wyborny
    • Gość: CezaryT Re: Ryba morska - co z niej robicie? IP: *.0501.adsl.tele2.no 11.09.06, 21:46
      Strojnik

      Jak niesie indiańska legenda na czele stada łososi zawsze płynie ich król
      Strojnik.

      Strojnik czasami wpadnie w sieć jako dołów, a na wędkę łowi się go na głębokości
      ponad 200 m. Mięso strojnika należy do jednych z najdelikatniejszych i
      najsmaczniejszych pośród wszystkich ryb na całym świecie.
      Rzadka to ryba i delikates niesamowity. Jadłem ją na surowo z ząbkami cebuli,
      no i bez szklaneczki obejść się nie mogło przy takim rarytasie.

      CezaryT
      • Gość: emeryt Re: Ryba morska - co z niej robicie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.06, 23:08
        To nadinterpretacja. Najczęściej królem bywa się we własnym plemieniu,a
        strojnik nie należy do plemienia łososi.Strojnik to strojnikokształtne,łosoś to
        łososiokształtne .Nie słyszałem ,by kiedykolwiek strojnik zadawał się z
        łososiami,mają inne upodobania,inne miejsca bytowania,a więc trudno mu byłoby
        byc królem. Nie wiem nic na temat smaku strojnika,nie wykluczam,ze jest
        smaczny,a nawet najsmaczniejszy. Nazwa strojnik użyta w legendzie może
        dotyczyć szaty godowej łososia,która jest wyjątkowo piękna. Łososie udające
        sie na tarło przybierają piękne ubarwienie i faktycznie płynące na tarło
        stado wygląda tak jakby prowadził je jeden osobnik(zawsze ktos musi byc
        pierwszy). Czy podczas całej wędrówki jest to stale ta sama ryba-wątpię.
        Wszystkie są piękne, STROJNE W SZATY GODOWE i może dlatego nazwane przez Indian
        strojnikami.Ale zapewniam- to co w sklepie kupujemy jako strojnik to nie jest
        łosoś.No i na koniec- to nie taka rzadka ryba. Ale w społeczeństwie karpio i
        śledziojadów to na pewno ryba rzadka. Natomiast bardzo rzadka to Latimeria. TZW
        relikt przeszłosci. Ryba trzonopłetwa,kiedyś wymyślona(?) przez Darwina jako
        przejscie ewolucyjne między rybami i gadami(brakujące ogniwo).Darwin
        dowodził,że musiało byc coś,co pozwoliło rybom wyjść na ląd,a więc coś co
        oddychało skrzelami i miało kończyny. Okazało się,że miał rację,bowiem w
        rejonie Madagaskaru żyje Latimeria,której płetwy osadzone są na
        nibykończynach(trzonach szkieletowych).Jest jej bardzo mało,żyje na niewielkich
        obszarach,na sporych głębokościach. Do sieci wpada przypadkowo,najczęściej jako
        nieboszczyk przy połowach głębinowych.
        • wujek.sam Re: Ryba morska - co z niej robicie? 11.09.06, 23:10
          Widze, ze mamy do czynienia z prawdziwym specjalista, moze podasz w wolnej
          chwili jeszcze jakies przepisy ;)
          • Gość: emeryt Re: Ryba morska - co z niej robicie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.06, 23:34
            Proszę bardzo.Przepis na rybacki grog bosmański. Koniecznie należy
            przyrządzać go przy otwartym oknie(bulaju) . Nalewamy do szklanki 7/8
            pojemności szklanki gorącej herbaty. Słodzimy do smaku i dodajemy cytrynę(tez
            do smaku).Pozostałą objętość szklanki uzupełniamy czystym spirytusem. Mieszamy,a
            nastepnie całość wylewamy przez bulaj. Do tak nagrzanej szklanki wlewamy 7/8
            objętości spirytusu,uzupełniamy gorącą herbatą , dodajemy do smaku cukier i
            cytrynę i ze smakiem wypijamy.Potem możemy iść do ryb.(do pracy przy sieciach
            lub przy obróbce i zabezpieczaniu ryb)
            • wujek.sam Re: Ryba morska - co z niej robicie? 11.09.06, 23:45
              ;) obawiam sie, ze po tym przepisie sam przypominalbym rybe. A czy masz jakies
              informacje na temat pangi. Czy to prawda, ze nie jest zdrowa ryba??
              • Gość: emeryt Re: Ryba morska - co z niej robicie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.06, 00:34
                Kiedys zycie było prostsze:był dorsz,łosoś,sledż ,szprot karp i karaski. Nawet
                kiedyś polscy kaprowie zbuntowali sie i wysłali petycje do króla
                polskiego,że oni NIE CHCĄ BYĆ NA OKRĄGŁO KARMIENI "TYM ŁOSOSIEM ". Pokończył
                sie łosoś,rybacy nasi wykańczają resztki dorsza,śledż bałtycki jest
                nędzny,szprot nie opłaca się,karpia mało kto chce jeść bo trociniasty,a
                karaska w smietanie by sie zjadło ,ale żeby ktoś go nałowił. Potem były inne
                gady,a to w sumie wszystko prawie to samo. Moli nie łowimy(samogłów-ok 400 kg
                jedna sztuka),a reszta ryb jest bardzo podobna. Pangi nie jadłem (taka
                karmazynopodobna),ale jak szukałem w internecie to stwierdziłem,że można ją
                przyrzadzać na WSZYSTKIE SPOSOBY,a wiec nie jest szkodliwa. Jeszcze trochę a
                ludzie zaczną soki z ryb wytwarzać. To co trafia na nasz rynek NIE JEST
                SZKODLIWE bo nie może być. Może byc co najwyżej mniej lub bardziej
                smaczne,ale to kwestia gustu. W Norwegii jadłem śledzie z rodzynkami na słodko
                i były znośne,oni sami jedzą suszone podjełczałe płaty dorszowe smakujace jak
                zelówki rybackiego buta,ciotka moja suszyła solone sledzie i pogryzała je
                przy piwie,śledzia smażonego zalewam słodką zalewą i jest pyszny,a i tak wg
                mnie najsmaczniejsza ryba to dobrze upieczona kaczuszka.Odnosnie pangi jest
                masa przepisów w internecie. Tak jak i praktycznie o kazdym gadzie
                sprowadzanym na nasz rynek. Jak juz pisałem stworzeń morskich szkodliwych
                jest niewiele,tak jak i grzybów niejadalnych. Tych naprawde szkodliwych nikt
                do kraju nie sprowadzi. Natomiast szkodliwe może być nadmierne spożywanie
                drapieżnych ryb hodowlanych(powiedzmy hodowanych)-szczególnie łososia. U nas
                nie ma ferm łososiowych,są na zachodzie a jak się okazuje- łososie są karmione
                paszami zawierajacymi nadmierne ilosci pierwiastków cięzkich,jakieś dioksyny
                i inną francę.Ryba to zje,rybie to nie szkodzi(przy jej krótkim żywocie),ale
                nam moze zaszkodzic, gdyż niektóre świństwa lubią odkładać się w naszych
                wątrobach,kumulować się i swoje robić.
                Pasze dla łososia sa pochodzenia zwierzecego i przez to kumuluje sie w nich
                sporo wszelakiego świństwa. Karp zywiony jest głównie paszami roślinnymi więc
                problem ten nie wystepuje. Ryba potrafi się przystosowac do życia
                praktycznie w ściekach.Kiedys w Renie było takie stężenie środków
                chemicznych (praktycznie cała tablica Mendelejewa),że naświetlony negatyw
                czarno biały włożony do wody zaczerpniętej z Renu wywoływał sie po 8
                godzinach.I ŻYŁY W NIM RYBY. Te same ryby,przeniesione do górskiego czystego
                potoku natychmiast umierały . To dowód,że nadmiar szczęścia zabija.
                A co do grogu- jego działania nie odczuwa się, gdy trzeba stać na pokładzie po
                pas w rybie,a na głowę co chwila wlewa się co kilka minut kilka wiader
                lodowatej wody.
                • wujek.sam Re: Ryba morska - co z niej robicie? 12.09.06, 01:12
                  Co do pangi, to zastanawia mnie to czy jest to ryba wylawiana na wolnych wodach,
                  wg moich informacji w poblizu Wietnamu, znowu inne zrodla podaja, iz jest to
                  ryba hodowlana, a co za tym idzie karmiona rozmaitym dziadostwem. Zastanawia
                  mnie to, ze jak pisza to ryba ta nie posiada osci - spotykam sie z takimi
                  opiniami. Ale czy to znaczy, ze panga nie posiada osci wogole, czym moze chodzi
                  o to, ze ryba ta nie posiada osci, bo jest filetem(w Polsce dostepna wylacznie w
                  takiej formie), poza tym nie posiada ona zadnego zapachu - jak to mozliwe?? Czy
                  jest to inaczej nazywajac sum rekini??
                  • wujek.sam Re: Ryba morska - co z niej robicie? 12.09.06, 01:17
                    Podejrzewam, ze to sum rekini jest u nas nazywany panga, i ze to calkiem inne
                    ryby?? Podobnie sprzedaje sie u nas rybe maslana, nazywajac blednie ta nazwa
                    inny gatunek ryb.
                  • Gość: emeryt Re: Ryba morska - co z niej robicie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.06, 08:17
                    Pojęcie wolne wody jest niedookreslone. Myślę,że chodzi tu o oceany,morza itp.
                    Więc tak,panga to ryba oceaniczna.Nie słyszałem by ją hodowano.Na pewno jest to
                    ryba i na pewno ma kręgosłup i szkielet,a więc ości.Tylko ze u nas rybą nazywa
                    się owniez produkt kulinarny ,w tym także filet z ryby,a więc moze pokutować
                    przekonanie,że panga to ryba bez ości. Ten potężny halibut którego jadłem był
                    serwowany w postaci filetów przypominajacych kostki białego mydła. Smakował
                    wybornie,ale nie był mydlany.Tak samo jak paluszki rybne same nie pływają i nie
                    są chwytne... Ryba swieża nie ma zapachu,poza tzw swoistym. Po kilku dniach
                    każda smierdzi.Są gatunki o mniej intensywnym zapachu rybim,ale wszystkie mają
                    zapach
                    • nieskorzanka Re: Ryba morska - co z niej robicie? 18.01.07, 10:38

                      I tu się mylisz ryboznawco!
                      Zajrzyj tu:

                      olalazar.blox.pl/2006/10/Panga.html
Inne wątki na temat:
Pełna wersja