Dodaj do ulubionych

Kobieta pracująca i kuchnia

IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 07.03.03, 21:23
Jestem ciekawa jak to godzicie. Może jakieś praktyczne rady i refleksje?
Może parę przepisów na późny powrót?Jak się zorganizowąć , by nie spędzać
całego wolnego czasu przy kuchni?Muszę , niestety , gotować codziennie i
ostatnio to mnie męczy.
Obserwuj wątek
    • Gość: kaska Re: Kobieta pracująca i kuchnia IP: *.tele2.pl 07.03.03, 21:29
      przeciez nie musisz codziennie robic tego samego! Ja akurat lubei ggotwoac ale
      np wieczorem robie obiad i mam na jutro a nawet na dwa dni. Zamaist ziemniakow
      daje tylko makaron np albo nic. Czesto robie jedzenie na 2, 3 dni. Nie musisz
      wcale stac przy garach!
      • Gość: bea Re: Kobieta pracująca i kuchnia IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 07.03.03, 21:52
        ja też w zasadzie lubię gotować - w soboty i w niedziele.Natomiast po powrocie
        z pracy nie odczuwam wielkiej przyjemności.Zwłaszcza , że moja liczna rodzina
        jest zżarta i to są niemałe ilości.
        • Gość: kaska Re: Kobieta pracująca i kuchnia IP: *.tele2.pl 08.03.03, 14:21
          no tak...ja gotuej na 2 osoby, wiec sama przxyjemnsoc. gotowanie mnie relaksuje
          (pracuje duzo przy komputerze), wiec lubie robic potrawy, ktorych nigdy nie
          robilam wczesniej. Ale jak mam czas wieczorem - i ocho9te - to przygotowuje
          wieczorem. No wiesz spaghetti musi byc podane natychmiast, ale np peiczen czy
          miesa zapiekane smialo moga byc zrobione wczesniej. i tak jak ci pisalam nie
          sile sie codziennie na inny obiad. Aha no i my oboje nie jadamy zup, wiec obiad
          sklada sie z jednego dania plus salaty.
          • Gość: elask Re: Kobieta pracująca i kuchnia IP: *.radom.cvx.ppp.tpnet.pl 08.03.03, 21:29
            Kup sobie większe garnki;-)Na poważnie, ja też gotuję i nie robię tego co
            dzień . Przeważnie gotuję zupy takie bardziej treściwe - gulaszową, zalewajkę,
            grochową.Zupa musi starczyć co najmniej na 2 dni, korzystam z warzyw mrożonych,
            odchodzi obieranie i siekanie,czasami używam zupki w proszku-wersja
            uszlachetniona czyl ziemniaki do tego, jakieś warzywa itp. Czasami gotuję dużo
            np. bigosu i zamrażam, to samo flaki, pierogi, naleśniki, gołąbki. Czasami też
            mam dość, kiedy po raz kolejny trzeba ugotować coś, żeby było na 2 dni, żeby
            dało się odgrzać i żeby nie siedzieć w kuchni całe popołudnie. W zasadzie w
            tygodniu jemy makaron ( córka umie sama ugotoawć), kaszę itp. Tylko w weekendy -
            ziemniaki i potrawy, które trzeba jeść od razu. No i gotuję na 2-3 osoby bo
            dzieci w zasadzie jedzą w szkole, a mąż w pracy. Oczywiście w domu poprawiają,
            ale to jużnie to samo.
    • hania_76 Re: Kobieta pracująca i kuchnia 09.03.03, 16:07
      Jeżeli powrót do domu następuje najpóźniej o 19 - 19:30 jest jeszcze szansa na
      szybkie zrobienie zupy (baza - bulion warzywny z suszonych warzyw), albo
      makaronu z sosem z tego, co jest w lodówce. Mamy jeszcze tę luksusową
      sytuację, że obie mamy czasem nam podrzucają co nieco do odgrzania. Ale
      niestety czasochłonna praca zawodowa dwojga domowników nie stanowi dobrego
      połączenia z kuchnią :(
      • Gość: siwa Re: Kobieta pracująca i kuchnia IP: 217.20.193.* 10.03.03, 18:56
        wychowalam sie w duzej rodzinie i wiem ile trzeba sie napracowac, zeby ja
        nakarmic :-). jak bylam mala, to myslalam, ze moja mama jest chyba dobra
        wrozka, skoro zdazy i pracowac i jeszcze obiad jest zawsze na czas. ale to nie
        byly zadne czary, tylko mama byla zapobiegliwa. czesto gotowala np. tresciwe
        zupy, jak uzyje sie warzyw mrozonych, to ugotowanie zajmuje naprawde niewiele
        czasu, a smaczne i pozywne. czesto tez, jak robila np. jakies miesko, pierogi,
        kluski czy inne rzeczy, ktore mozna zamrozic, po prostu robila tego tyle, zeby
        starczylo przynajmniej na dwa obiady i polowe wkladala do zamrazalnika, albo
        zaczynala obiad gotowac wieczorem, nastepnego dnia wystarczylo kilkanascie
        minut, zeby go dokonczyc i mozna bylo jesc. jak robila bigos, to zawsze
        ogromny gar. potem czesc dostawalismy na obiad, a reszta goracego bigosu
        trafiala do sloikow. jak bylo malo czasu, wystarczylo jeden otworzyc i
        gotowe :-) (sama stosuje, choc obiady robie dwuosobowe). jak robila rosol, to
        tez dwa razy tyle, co potrzeba. nastepnego dnia do zupy wystarczylo dodac
        koncentrat, troszke doprawic, zagotowac, ugotowac makaron i w gora 15 minut
        byla pomidorowka. (ten patent tez stosuje hihi). mama czesto robila tez np.
        paste z makreli do chleba i jak naprawde nie miala czasu na robienie obiadu,
        to tym sie zajadalismy, a jest naprawde pycha. czasem z braku czasu na obiad
        byly sledzie ze smietana i cebula (wystarczy pokroic cebule, przelac
        wrzatkiem, zalac kwasna smietana rozrobiona nieco z woda, doprawic, wrzucic
        pokrojone marynowane sledzie i gotowe).

        wszystkich pomyslow mojej mamy nie pamietam, ale mam nadzieje, ze choc troche
        pomoglam. wytrwalosci zycze i jak dzieci podrosna, radze zastosowac kolejny
        patent mojej mamy, czyli zatrudnic w kuchni do pomocy :-)
        • Gość: kaska Re: Kobieta pracująca i kuchnia IP: *.tele2.pl 10.03.03, 20:03
          u moich rodzicow, obaj sa raczej zajeci - gotuje ten, kto ma czas: raz tata, a
          raz mama. To bardzo zalatwia sprawe.
          • hania_76 Re: Kobieta pracująca i kuchnia 11.03.03, 10:20
            U mnie też tak jest - gotujemy oboje. To bardzo pomaga, ale kiedy oboje
            wracamy późno z pracy, a lodówka i brzuszki puste, stanowi nikłą pociechę ;-)
            Aż się boję jak to będzie gdy rodzina nam się powiększy.
            • Gość: Tess Re: Kobieta pracująca i kuchnia IP: *.telia.com 11.03.03, 14:31
              Gdy kopuje karczek lub schab ,dziele na kotlety i panieruje,poleza chwile ,aby
              dobrze stezalo i zamrazam,przelozone celafonem lub papierem sniadaniowym.Szybko
              sie rozmrazaja ,kiedy potrzeba przygotowac szybko obiad.

              Zapraszm rowniez goraco na forum VISTULA,gdzie mozna pisac o wszystkim.

              www2.gazeta.pl/forum/790620,30353,790602.html?f=11086
              • Gość: kaska Re: Kobieta pracująca i kuchnia- do Hani IP: *.tele2.pl 11.03.03, 16:24
                nic sie nie boj! U rodzicow neiraz gotowce na patelni:-) I jakos zyja. To bez
                sensu zeby codziennie byl inny obiad z 2 dan. Naprawde mozna sobie ulatwic
                zycie. Np ja, wprawdzie mam wolny zawod, ale bywam zajeta, a moj pawel pracuje
                do 17. Wczoraj zrobilam fasolke i jest na dzis spokojnie, na jutro pewno tez.
                Czasami tak trzeba i juz. Poza tym w lodowce mam pelno serow, parowek itd, w
                zamrazarce pierogi, nalesniki, mieso (kupne ale dobre!), wiec jak ktos ma
                ochote na cos innego, to nie problem, a nie trzeba stac przy garach. Dobrym
                wyjsciem z sytuacji sa tez zapiekanki i alzanie - dobre, a mozna odgrzewac. Ja
                mam mikrofale, wiec Pawel jak b glodny to w niej odgrzewa, a ja nie musze sie
                bawic garnkami.;-)
            • Gość: bea Re: Kobieta pracująca i kuchnia IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 14.03.03, 23:29
              Widzę , że wszędzie podobnie - chyba w dzisiejszych czasach tylko w "Klanie"
              gotują codziennie dwudaniowe obiadki z deserem.Ja tydzień upycham spagetkami ,
              rizotkami , zapiekankami i mielonymi.Zupka też według patentu - rosołek , a
              potem na tym pomidorówka czy ogórkowa.Mam do wykarmienia cztery chude
              łakomczuchy , które wciągają dosłownie wszystko.Moje mają taką przemianę
              materii , że pozazdrościć. Tylko w długość nóg im idzie.To po tatusiu ,
              niestety.Facet po czterdziestce , a brzuszka ani śladu.Natomiast wciąga trzy
              kolacje.Matko , co ja sobie na głowę wzięłam!!!!!!!! U nas dzień bez obiadu to
              tragedia.Zawsze mówię , że moje gotowanie to wyraz miłości dla nich.Sama mogę
              żyć na sałatkach.Z moich patentów na zapychacze polecam: barszcz ukraiński ,
              pieczone z czosnkiem ziemniaki z michą białego sera , fasolka po bretońsku ,
              sałatka makaronowa , tona pieczonych skrzydełek w panierce.Zawsze na trochę to
              ich zapych.Na szczęście grillowanie już niedługo , a wtedy kuchnię przenoszę na
              taras i chłopaki do mięska mnie nie dopuszczją.Pozostaję królową sałatkową , co
              lubię.A tak w ogóle z prac domowych najbardziej lubię czytanie gazet.Jak
              nałapię synowych , to może tak będę miała.Na szczęście chłopaki zżarte , ale
              robotne i rosłe.Szanse na leniuchowanie więc mam.
    • Gość: kaska Re: Kobieta pracująca i kuchnia IP: *.tele2.pl 15.03.03, 16:13
      Bea, zacznij uczyc gotowac chlopaki! Chocby spaghetti czy pieczone ziemniaki i
      neich dwa dni w tygdniu gotuja oni!;-)))))))
      • Gość: siwa Re: Kobieta pracująca i kuchnia IP: 217.20.192.* 15.03.03, 20:39
        ja z prac domowych najbardziej lubie pranie. wkladam ciuchy do pralki i mam
        ponad godzine wolnego :-)
    • huanna Re: Kobieta pracująca i kuchnia 15.03.03, 21:19
      U mnie w domu z kolei przyjelo sie od pewnego czasu, ze niestety kazdy jada
      gdzie indziej, fakt nikt nie nazeka, bo obiady wyjatkowo pyszne, a razem z mama
      gotujemy w weekendy kiedy wszyscy jestesmy w domu, male obiady na 4 osoby :)
    • tessa13 Re: Kobieta pracująca i kuchnia 18.03.03, 15:52
      Hallo Bea,

      > Jestem ciekawa jak to godzicie.

      No jak? Zupełnie normalnie, przy czym to wcale nie jest trudne. My pracujemy
      oboje i przychodzimy - przede wszystkim ja - dość późno tzn. mąż musi pomóc w
      kuchni (co robi chętnie)... On wprawdzie umie gotować, ale zanim on np. pokroi
      zieleninę, ja już jestem gotowa z całym daniem. ;-) No i ja po prostu
      nienawidzę dań gotowych, mrożonej pizzy, itd. Czegoś takiego u mojej mamy nie
      było i u mnie także nie będzie.

      > Może jakieś praktyczne rady i refleksje?

      Wszystko jest kwestią organizacji, moja Droga. My np. robimy raz na dwa
      tygodnie duże zakupy, a w tygodniu dokupujemy po drodze tylko świeże drobnostki
      (warzywa, wędlinę, ser, itd.). Najważniejsze jest założenie sobie
      porządnej "spiżarni":

      W szafce:

      - makaron (spaghetti, tagliatelle, penne rigate, etc.)
      - ryż (najlepiej błyskawiczny)
      - pomidory bez skórki
      - tuńczyk w sosie własnym (w puszce), małże albo frutti di mare (w słoiku)
      - oliwki, papryka w zalewie, kapary, cebulka perłowa, ogórki konserwowe, ananas
      w puszce
      - oliwa, olej, ocet balsamico, sos sojowy, sos Worcestershire, sos chili,
      tabasco, zestaw przypraw (nie tylko sól i pieprz!!! *g*), miód albo cukier
      trzcinowy (brązowy), bulion warzywny i drobiowy (kostki albo instant), pesto

      W zamrażarce:

      - drób (pierś kurczaka, sznycle z indyka, itd. - zamrażaj najlepiej pojedynczo
      i płasko, bo tak najszybciej się rozmrażają)
      - krewetki, małże, filety rybne
      - szpinak (w liściach), groszek, pieczarki, marchewka, mieszanki (azjatycka,
      wiosenna, francuska, itd.)
      - mrożone ciasto francuskie, ciasto na pizzę

      To jest mniej więcej to, co mamy ZAWSZE w domu, bo ja wieczorem nie mam ochoty
      pichcić godzinami. ;-) W każdym razie ja przy gotowaniu nie spędzam więcej niż
      pół godziny.

      Przepisy? Proszę bardzo - i to wszystko w 20 minut!

      * * *

      Wieczorem wyjmujesz z zamrażarki np. pierś kurczaka, kładziesz na stojące na
      odpowiednio dużej misce leżące sito, przykrywasz folią i wstawiasz do lodówki;
      do rana jest rozmrożona. Marynada (sos sojowy, trochę posiekanego czosnku,
      chili, papryka, curry, imbir, pieprz, sok z cytryny, olej, trochę brązowego
      cukru) jest gotowa w ciągu minuty, mięso pokroić w paseczki to też nie akcja.
      Wieczorem kroisz tylko trochę zieleniny (papryka, dymka, cukinia), podsmażasz
      mięso, dorzucasz warzywa, doprawiasz sosem chili i Mango Chutney i voila. W tym
      samym czasie ryż jest gotowy.

      * * *

      2 twarde i najlepiej kwaśne jabłka (np. Boskop) kroisz na ósemki, sznycle z
      piersi kurczaka posypujesz solą, pieprzem, tymiankiem i papryką. Na oleju z
      rozpuszczoną łyżeczką masła smażysz jabłka i mięso na dość silnym ogniu przez 3-
      4 minuty z każdej strony. Dodajesz sok z cytryny i 2-3 łyżki wody, zmniejszasz
      ognień i dusisz do miękkości, tzn. 7-8 minut (jabłka nie powinny się za bardzo
      rozpaść). Jeśli wolisz ziemniaki - proszę bardzo; ja wolę to podać z bagietką i
      sałatką (najlepiej pasuje z selera i jabłek, ale ja nie lubię selera)

      * * *

      Sos pomidorowy możesz ugotować na zapas i zamrozić, ale i tak szybko jest
      gotowy.. Podsmażasz na oliwie posiekaną cebulę i czosnek, wrzucasz posiekane
      pomidory (z puszki), doprawiasz oregano, tymiankiem, majorankiem, bazylią,
      solą, pieprzem i - jeśli lubisz - wytrawnym winem, gotujesz przez parę minut.
      Dorzucasz na 3-4 minuty zamrożone krewetki. Równolegle gotuje się makaron...

      * * *

      Z cytryny ścierasz skórkę, a potem ją wyciskasz - cytrynę nie skórkę. ;-)))
      Umyte filety rybne (pstrąg, dorsz, sandacz, do akurat dostaniesz) posypujesz
      solą i pieprzem, obtaczasz w mące i smażysz przez minutę na silnym ogniu na
      roztopionym maśle. Zmniejszasz ogień, obracasz na drugą stronę, smażysz, aż
      będą miękkie (około 4-5 minut) i odstawiasz w ciepłe miejsce. Na drugą patelnię
      wlewasz sok z cytryny, dodajesz 3 łyżki masła, utartą skórkę z cytryny, łyżkę
      kaparów z zalewy i garść posiekanej natki pietruszki (ja osobiście wolę
      koperek). Mieszając doprowadzasz do wrzenia, doprawiasz solą i pieprzem.
      Wkładasz filety i podgrzewasz przed kilkanaście sekund na silnym ogniu.
      Podajesz, z czym lubisz.

      * * *

      Serdecznie pozdrawiam

      Tessa
      • Gość: kaska Re: Kobieta pracująca i kuchnia IP: *.tele2.pl 18.03.03, 16:00
        a ja sie przyznam ze uwielbiam domwoe zajecia!;-) Moze dlatego ze mam prace
        zupelnie inna, duzo jezdze, siedze przy kompie, tzw wolny zawod. I od jakiegos
        czasu mieszkam z moim facetem i duza przyjemnosc sprawia mi gotowaniwe obiadu
        (kolacje robi sobie sam) itp rzeczy. Inna rzecz ze ja lubie gotowac bo to dla
        mnie relaks, ale besz przesady. Przygotowanie obiadu zajmuej mi malo czasu. A
        jak jestemz ajeta praca to sa pizze, czy pierogi z restauracji itd rzeczy. W
        koncu nie mozna byc az tak schematycznym: obiad zawsze o 15 i to z 2 dan.
        Poniewaz pracuje w takim zawodzie jaki mam chdoze pozno spac i pozno wstaje.
        Moj afcetw raca [po 17, obiad ma. Kolacje robi sobie jak zglodnieje, a jak je
        sniadania to ja spie. Nie mamy dzieci. podejrzewam, ze to dzieci wlasnie
        powoduja to ciagle stanie przy garach/???
      • Gość: kaska Re: Kobieta pracująca i kuchnia - aha IP: *.tele2.pl 18.03.03, 16:05
        wlasnei! w lodowce tez mam zapasy typu: duzo roznych serow, gl plesniowych,
        sosy pesto i inne wloskie jako baza, rozne ryby, miesa raczej nie, bo kupuej
        swieze. Szpinak, makarony rozmaite: bazyliwoe, razowe itd. Rozne pomidory w
        puszkach. Zawsze robie zapas serowo- sosowy, bo to akurat lubie. Szybko robie
        sos serowy do makaronu czy miesa. Te zakupy raz w meisiacu czy czesciej - takie
        duuuze - duzo ejdnak daja. Tylko miesa nie kupuje na zapas . RYb tez nie, tzn
        kupuje ale w rybnym pod domem, na targu a nie w hipermarkecie.
    • Gość: lula Re: Kobieta pracująca i kuchnia IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 25.03.03, 12:24
      witam, odwiedziłam to forum dopiero co...ale już mi się bardzo podoba!!

      mieszkam z mym mężem dopiero 6 m-cy;on twierdzi że obiad zawsze musi być-"jak
      u mamy", coś mi się widzi, że próbuje mnie do niej upodobnić:)ratunku!!:)
      wracając do tematu...
      też mam w lodówce zapas:
      mrożonki:zupy,mieszanki warzywne,kluseczki,owoce
      mięso:skrzydełka, zawsze piersi kurczaka,sztuka mięsa,wątróbka drobiowa,uda
      kurczaka
      pieczywo, frytki,

      poza tym zawsze mam: spagetti,ryż w torebkach,pomidory włoskie w
      puszce,koncentrat pom.,groszek,kukurydzę w puszkach, przyprawy uwielbiamy mamy
      ich sporo,gorzej z sosami-nie znam się na nich

      staram się co kilka dni robić pasty-z makreli, twarożek ze szczypiorkiem,
      kupuję dużo serów, gdyż raczej unikamy wędliny, bardziej wędzony drób jeśli
      chodzi o przekąskę

      wogóle pichcenie zaczęłam od 6 m-cy, więc mam w tym małe doświadczenie,ale
      uwielbiam spędzać czas w kuchni i eksperymentować
      ale gorzej z tą organizacją,robię chyba za małe obiady, starcza na raz, jedynie
      zupa na parę dni i wtedy mam spokój, więc drugie danie muszę robić co dwa dni-
      koszmar! z brakiem czasu!
      uwielbiam sb lub ndz-wtedy jest na to więcej czasu, ale znowu chciałoby się
      gdzieś pójść lub zwyczajnie nic nie robić.....ot życie!

      ps. powiedzmy, że już się odważe sama zrobić pierogi-dużą ilość i zamrożę-nie
      posklejają się?

      pozdrawiam
      • u_ Re: Kobieta pracuja˛ca i kuchnia 25.03.03, 14:14
        > ps. powiedzmy, z˙e juz˙ sie˛ odwaz˙e sama zrobic´ pierogi-duz˙a˛ ilos´c´
        i zamroz˙e˛-nie posklejaja˛ sie˛?

        odwaz sie, to bardzo proste. a zamrazaj je polozone na posypanej maka
        tacce, tak by sie ze soba nie stykaly. dopiero gdy zamarzna przesyp do
        woreczka czy pudelka.
        • Gość: kaska Re: Kobieta pracuja˛ca i kuchnia IP: *.tele2.pl 25.03.03, 17:40
          ja sie nie odwaze zrobic pierogow. Wiem zreszta gdzie sa b dobre i mojemu
          facetowi super smakuja wiec chodzimy i kupujemy an wage i tez do zamrazarki. W
          sumie ulatwia mi to zycie. On rozumie ze choc jego mama robi swietnie ruskie to
          ja wcale nie musze, zwlaszcza jesli mamy knajpke gdzie sa genialnie tanie i
          pyszne na wynos. No id zieki Bogu. Strasznie lubie gotowac ale pierogi mnie
          przerazaja jakos;-))))))))
          • Gość: maga Re: Kobieta pracuja˛ca i kuchnia IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.03.03, 23:44
            a gdzie jest ta knajpka z dobrymi i tanimi pierożkami?
            • Gość: lula Re: Kobieta pracuja˛ca i kuchnia IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 31.03.03, 09:27
              do u
              dzięki, w końcu się odważę,bo uwielbiam szczególnie z kapustą i grzybami,a mój
              facet nie toleruje gotowizny (niestety,bo czasem brak czasu na długie
              pitraszenie)

              pozdrawiam

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka