Dodaj do ulubionych

Tragiczne pomylki w kuchni

    • Gość: Rosa Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.06, 08:53
      Moja historiia nie dotyczy dokladnie kuchni, ale.... KUpilam kiedyś , skuszona
      reklamą w TV ciasto "kopiec kreta". W pudelku znajdowaly się male paczuszki.
      Wyjelam je a opakowanie wyrzucilam do śmieci. Smieci wynioslam do kubla, a że
      mój byl pelny wrzucilam je do kubla mojej sąsiadki (oczywiscie za jej zgodą).
      W pewnymmomencie uslyszalam podjeżdzającą śmieciarkę i uzmyslowilam sobie, że
      przepis na to jak przygotować to nieszczesne ciasto wyrzucilam do śmieci.
      Niewiele mysląc wybieglam z domu i NA OCZACH zdumionych panów od śmieciarki,
      pobieglam do kubla sąsiadki, zaczęlam w nim grzebać i wyjęlam mój "skarb" i
      biegiem wrócilam do domu. Ci panowie stali jak wryci.
    • ebi3 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 20.11.06, 14:13
      ja osatnio zamiast poslodzic herbate to sa posolilam;)
      albo np sprzatajac po posilakch ze stolu niejednokrotnie zdarzalo mi sie
      wrzucac do lodowki wszystko jak leci...potem np caly dom szuka cukierniczki
      albo noza hihihiha
      • Gość: baśka Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 14:44
        watek super, usmiałam się niebywale.
        Moje wpadki
        -wlałam nierozrobiony w wodzie proszek kiślowy do wrzatku,
        -smażąc nalesniki - obok stoją dwie butelki - jedna z olejem, druga z mineralna,
        pic mi sie chciało, wiec...chlup! dobry łyk oleju do gardła...ble...
        -do smażenia kotletów użyłam płynu do mycia naczyń, nawet pomyslalam, ze ten
        olej jakiś dziwny, zamiast sie smazyc, babluje jakoś na patelni, ale...wrzuciłam
        kotlety i wtedy prawda wyszła na jaw...
        -postanowiłam zrobić rodzinie ręcznie makaron, taki domowej roboty.Więc robię
        ciasto, ugniatam, wałkuję, kroję drobniutko, wrzucam do wrzątku i odcedzam. Ale
        zapomniałam do zlewu wstawić sito. Makaron domowej roboty spłynął do kanalizacji.
        - numer roku, jak dla mnie, choć znalazłam tu wiele niezłych kawałków: moja
        przyjaciółka, kuchenny analfabeta, prosi mnie o przepis na najprostszy na
        świecie tort, zeby smaczny był i się nie przypalił .Znam jej mozliwości
        kulinarne.Upalne lato było. Wiec radzę jej: włóż do tortownicy wastwami bezy, na
        to lody, potem bezy, lody i tak na zmianę.Na końcu wstaw do zamrazalnika. No i
        ona dzwoni i mówi, że ma problem. No, bo już wszystko zrobiła, poprzekładała te
        bezy lodami,ale zapomniałam powiedziec, , ile ma piec w tym piekarniku, bo jakoś
        jej się to leje...moze za duza temperatura?Myslała, że do zamrazalnika po
        upieczeniu...

    • ann_alice Re: Tragiczne pomylki w kuchni 22.11.06, 09:06
      W "zaawansowanym" wieku jakiś 12-13 lat uczyłam się robić naleśniki. Niestety,
      nikt mi wtedy nie wyjaśnił różnicy pomiędzy mąką pszenną a ziemniaczaną. No i
      robiąc ciasto na naleśniki dodałam mąkę ziemniaczaną. Zamiast naleśników wyszło
      coś pomiędzy krochmalem a gumowatą breją nie nadającą się do zjedzenia po
      usmażeniu:D
      Teraz jestem mistrzynią naleśników:D
    • madziulaz Re: Tragiczne pomylki w kuchni 23.11.06, 14:11
      Ja pamietam w tym momencie dwie:
      1..chcialam bardzo upiec biszkopt..bylam chyba w szkole podstawowej
      jeszcze..zadzwonilam do sąsiadki po przepis...i źle zanotowalam..zamiast
      jajka..napisałam białka..tak wiec biszkopt bez żółtek upiekłam;)
      2.. moja ukochana babcia..posypala leniwe pierogi..zamiast cynamonem..papryka
      ostra.. (byly w identycznych sloikach)
      • turzyca Re: Tragiczne pomylki w kuchni 11.05.09, 01:35
        madziulaz napisała:

        > 2.. moja ukochana babcia..posypala leniwe pierogi..zamiast cynamonem..papryka
        > ostra.. (byly w identycznych sloikach)

        Zwiazki miedzykulturowe bardzo rozwijaja - ten zestaw funkcjonuje u mnie na
        rownych prawach. :) To znaczy leniwe robie bez dodatkow, na moim talerzu jest
        maslo i cukier, u Lubego jest sol, pieprz i inne nieslodkie przyprawy. Z
        omletem-grzybkiem (jajka-smietana-maka) jest to samo, za pierwszym razem
        oslupiala patrzylam jak uklada sobie na nim plasterki zoltego sera i do tej pory
        nie jestem przekonana do pomyslu. Za to przejelam jedzenie nalesnikow z
        wytrawnym serkiem sniadaniowym i posiekanymi warzywkami.
        A placki ziemniaczane jemy na odwrot - ja na ostro, a on z musem jablkowym.
    • bialy_platek Re: Tragiczne pomylki w kuchni 23.11.06, 14:25
      Jedna z najbardziej ciekawych historii jest autorstwa kolezanki-wspollokatorki z
      czasow studenckich, ktora trzymala swego czasu w lodowce mleko porozlewane do
      kubkow. Kiedy mleko bylo juz nie pierwszej swiezosci, zapytana o te kubki w
      lodowce kolezanka odpwiedziala, ze robi zsiadle mleko.
      Po naszym zdziwieniu dodala, ze jej babcia zawsze wyjmowala zsiadle mleko z
      lodowki:))
      I bylo przepyszne takie zimne latem...
    • ilka19 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 23.11.06, 16:57
      dawno temu postanowiłam zrobić faworki na przyjazd mojego ukochanego.
      pieczołowicie wałkowałam i cięłam ciasto na jak najrówniejsze paseczki,
      rozgrzałam olej do odpowiedniej temperatury i zaczęłam wrzucać faworki. jak juz
      pierwsze z nich zaczęły wydzielac smakowity zapach odkryłam w przepisie
      informację, ze jak doda się do faworków alkoholu to nie nasiakają tak bardzo
      tłuszczem. niewiele się namyślając nalałam kieliszeczek wódeczki i chlup!
      wlałam do gorącego oleju. Ściana ognia jaka w oka mgnieniu sie pojawiła opaliła
      mi grzywkę, rzęsty i brwi! Chłopak dostał pyszne faworki, nasiąkniete tłuszczem
      i nieco wybrakowaną wybranke serca. Nikt mi niestety nie powiedział, ze alkohol
      dodaje się do urabianego ciasta, a ponadto w wysokiej temeraturze błyskawicznie
      sie ulatnia i opary się doskonale palą.
    • triss_m7 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 23.11.06, 17:23
      Ostatnio moja karpatka nie miala nic wspolnego z Karpatami bo wyszla plaska jak
      deska, krem - z grudami...
      Babka herbaciana - notorycznie gorzka.
      Sernik - jeden "uciekl" z blaszki, drugi w ogole sie nie upiekl w srodku mimo
      trzymania go w piekarniku o 20 min dluzej niz w przepisie!
      Kremowka: ciasto - jakims cudem wszystkim wychodzi, a mnie (robiona nawet pod
      nadzorem) zawsze wyjdzie zakalec nie mowiac o kremie w ktorym same grudy... Oj
      piec to ja za Chiny ludowe nie potrafie, a tak bym chciala ;)
      • Gość: wa-bu Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.pools.arcor-ip.net 28.11.06, 01:17
        Moja mama przygotowywala kiedys na przyjecie imieninowe galaretke z nozek i
        sernik na zimno. Galaretke do wystygniecia wstawila do brodzika, a sernik
        postawila na parapecie niskiego okna. Dopiero gdy nasz pies zaczal okazywac
        oznaki niestrawnosci, zorientowala sie, jaki to byl blad! Goscie nie dostali
        ani galaretki, ani sernika...
          • frrancuzeczka Re: Tragiczne pomylki w kuchni 28.11.06, 13:21
            Będąc nastolatką- bardzo młodą ;) chciałam zrobić mamie tort na Dzień Matki. W
            przepisie było napisane 1 1,2 łyżeczki proszku do pieczenia. Ja odczytałam to
            jako 11 lub 12 łyżeczek proszku i tyle też wsypałam...:D Mama miała dziwną minę
            jedząc tort i od razu spytała ile wsypałam proszku.
            <wstyd>
      • illiterate Re: Tragiczne pomylki w kuchni 16.01.07, 10:19
        To samo zafundowalam kolezance z pracy.
        Wsypalam odkamieniacz do biurowego czajnika i poszlam napisam sluzbowego mejla.
        Z zamyslenia wyrwal mnie ryk PR-owej specjalistki " co tu w tej kawie jest!
        przeciez ja umre teraz!".

        Troche sie przestraszylam, ale w koncu zdecydowalam, ze od kwasku cytrynowego
        nikt nigdy nie zszedl. Nie znosze chemicznych odkamieniaczy, kwasek jest tanszy
        i nietoksyczy. Nawet w kawie.
    • marmelada Re: Tragiczne pomylki w kuchni 29.11.06, 12:45
      2.. moja ukochana babcia..posypala leniwe pierogi..zamiast cynamonem..papryka
      ostra.. (byly w identycznych sloikach)

      Ha :) a pił ktoś rozpuszczalną kawę z mlekiem...
      która okazała się być zalaoną wrzatkiem
      papryką z dodatkiem mleka ;).
      Dopiero za trzecim łykiem stwierdziłam, że coś jest nie tak... ;)
      bardzo, bardzo ciekawy smak :)))
      • Gość: kinga044 Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.12.06, 12:21
        Od dłuższego czasu robię pączki serowe.Mąż i dziecko je uwielbiają,a że nie
        wymagają dużo czasu,to przyrządzam je dosyć często,ponieważ zmęczona po pracy
        nie mam siły na jakieś wykwitne desery, np. torty :-(
        Kilka dni temu znowuż się zabrałam do przyrządzania owego smakołyku.Wysyłam męża
        po zakupy,i tutaj do jego mądrej głowy przychodzi genialny pomysł, żeby te
        pączki serowe przyrządzić tym razem trochę inaczej,a dokładnie nie ze zwykłego
        tłustego twarogu,jak zawsze robię,tylko z serka trzykrotnie mielonego( takiego w
        wiaderku Mlekowity.)Uznałam ten pomysł za godny wypróbowania,pomyślałam,że
        pączki będą jeszcze bardziej delikatne.Ok,przyniósł wszystko,zabieram się do
        robienia:wiaderko serka, 3 jajka, mąka, cukier,proszek do pieczenia, wszystko
        dokładnie jak zawsze tylko ten ser inny.Wyrobiam w misce ciasto,i już chciałam
        jak zawsze wałkować i formować kółeczka,ale teraz już mi przyszło na myśl, żeby
        po prostu makać ręce w olej,formaować kółeczka i wrzucać do oleju.Pomyślałam,że
        tym samym uniknę spalania się mąki w oleju,bo wtedy te ostatnie pączki są takie
        mocno ciemne.Wszystko ładnie pięknie,pączusie naprawde ślicznie,kształtne,łądny
        kolor.Usmażyłam,wyłożyłam na papier żeby tłuszcz wsiąkł,sami w międzyczasie
        zjedlismy kolację,przeszła pora na deser.Wszyscy czekają,oprócz męża jeszcze
        była moja siostra,też miłośniczka wszelakich pączków.Przynoszę talerz z
        pączkami,herbatę,wszyscy chwytami po paczku,pierwszy gryz.....I z pączków się
        leję rzadki środek..."OOOO, to one jeszcze z nadzieniem, co to jest w środku,
        adwokat?'- pada pytanie.Ja milczę, i tak sie zastanawiam, co mam zrobić:
        powiedzieć, że to rzeczywiście jakieś nadzienie,że tak ma być, ale wtedy wszyscy
        dostaną bólu brzucha po tym surowym cieście,w najlepszym przypadku dostaną
        bólu brzucha i okupują toaletę na całą noc, a w najgorszym...nie chce nawet
        myslec! a jak się przyznam że to surowe ciasto, to będę przedmiotem kpin prze
        najbliższe parę lat.........Przyznałam się, że to surowe ciasto,żaden tam
        adwokat, ale obarczyłam winą męża, że to był jego pomysł.
        Tak naprawdę nie wiem,co było przyczyną tego,że sie nie upiekły:czy ten
        serek,czy nowy sposób formowania.Smażyłam tyle czasu jak zawsze,nic nie
        zmieniałam.Teraz chyba nie szybko będę eksperementować... :-)
        • Gość: citko Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.07, 22:09
          To ja Wam opowiem jakie moja kochana ciotunia zorbiła ciasto na Święta :0
          Ciocia robi ciasta z częstotliwościa 2 razy na 10 lat :) Pierwsze jej ciasto
          było z masą z surowych jajek i poł rodziny zachorowała na salmonelle. Drugie
          ciasto zrobiła w tamtym roku :0 Zakupiła krążki cista biszkoptowego,i nauczona
          doświadczeniem nie robiła już sama masy tylko kupiła krem czekoladowy do
          przezłozenia. Bylismy w szoku jak wystawiła ciasto na stół bo wyglądało
          imponująco. najgorzej że wpadła na pomysł nasączenia krązków....no własnie nie
          woda z cytryną, czy rozrobioną wódką....tylko AMOLEM (bo cos jej sie obiło o
          uszy że trzeba nasączyć ciasto spirytusem).
          No i mieliśy torcik ...amol przebijał się przez wszystkie warsty...okropność
    • Gość: kasia Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.chello.pl 24.03.07, 03:17
      Zaprosiłam kiedyś na obiad przyszłą teściową. Na obiad robiłam jakieś mięcho. Ja
      nie jem mięsa i wszystko przyrządzam na "oko". Tym razem na "oko" dodałam ostrej
      papryki zamiast słodkiej ciut za dużo. O wiele za dużo jak się okazało, gdy mój
      połówek mężnie czerwony na twarzy poprosił o coś do picia. teściowa zjadła obiad
      chwaląc nawet, że dobre, czym wywołała niezłe zdziwienie u swojego syna. ja
      dowiedziałam się o fakcie kilka godzin po obiedzie :p
    • maeg Re: Tragiczne pomylki w kuchni 06.06.07, 23:32
      z wlasnych osiagniec pochwalic sie wypada ciasteczkami z posypka z kwasku
      cytrynowego, ryzem ugotowanym w odkamieniaczu i zamrozonym ciastem "ambasador" z
      masa budyniowa...w przepisie stalo jak byk "mase zagotowac". a poniewaz nie
      napisano ile czasu, to zaraz po pierwszym zagotowaniu zdjelam z gazu i dlugo
      myslalam, ach czemuz to ona taka rzadka?
      intensywna dedukcja naprowadzila mnie na sernik na zimno, wiec ...eureka! ale
      goscie sie chyba wszyscy odchudzali, bo nikt nie chcial delicji jesc :-(

      dalsza wpadka z budyniem to nieudany kisiel - nie wiem jak na to wpadlam, ze
      jesli zamiast mleka do budyniu doda sie wody, to wyjdzie kisiel. nie wyszedl.
      a zupe ogorkowa robi sie z kiszonych ogorkow - bo z konserwowych juz tak dobrze
      nie smakuje.
      jesli rodzynki do ciasta nasaczy sie - zamiast w mieszance rum/woda - w samym
      rumie (i to 80%!) to juz wlasciwie wszystko jedno, co jeszcze do tego ciasta sie
      doda...


      i pare pomylek (idiotyzmow?) dotyczacych uzytkowania mikrofali (zakoszone z
      bloga) z naukami na przyszlosc...
      nie przygotowywuje sie ryzu w woreczkach "na sucho" w mikrofalowce. szary
      cuchnacy dym idzie na pare pieter biurowca...
      nie wrzuca sie zamrozonego na kosc ciasta na pelna moc
      ani tym bardziej ryby. zostaje po niej tylko troche czegos czarnego. nie wiem,
      po kablach zwiewa? ;-)
      nie reanimuje sie tak czerstwych bulek
      folia aluminiowa, jak i zlocone brzegi talerzy zapewniaja prawdziwy show efektow
      swietlnych. i ujednolicaja smak potraw - kazda smakuje zelazem (choc, moze to i
      zdrowe ?)
      paczka zelkow wrzucona do mikrofali po wyjeciu zupelnie nie przypomina
      planowanej galaretki, ktora zamiarowalo sie udekorowac biszkopt
      przyrzadzenie w ten sposob kasztanow to tez nie najlepszy pomysl
      a juz w zadnym, ABSOLUTNIE ZADNYM wypadku nie grzeje sie mleka w puszce. ZAMKNIETEJ.
    • Gość: amaretta31 Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.chello.pl 07.06.07, 22:51
      witam

      bardzo fajny wątek trochę się uśmiałam raczej więcej niż trochę a oto moje
      wpadki:
      będąc bodajże w piątej klasie postanowilam ugotowaś rosół i wszystko byłoby ok
      gdyby nie to,że zebrałam wszystkie "oka" podczas gotowania a potem myślę sobie:
      mama jakiś inny gotowała były te "oka" a gdzie są moje? no i niewiele myśląc
      pomyślałam,że najlepszy będzie smalec i tak zrobiłam...i"oka"byłby smalcowe
      rosołek mdły,ale zjadliwy-a może tylko tak mówili,żeby nie zrobić mi
      przykrości???

      A ostatnio przeglądam sobie Galerię potraw i pomyślałam,że zrobię karpatkę z
      przepisu podanego przez Truflę3,ale zle przepisałam przepis na ciasto
      karpatkowe.Zaczęłąm je robić margarynę rozpu ściłam w garnku,dadałam wodę i
      zagotowałam,a kiedy przestygło wbiłam 5 jajek i zaczęłam się zastanawiać co
      jest złe masa jakaś jak jajecznica? poszłam do komputera i wtedy okazało
      się ,że nie przepisałam linijki o tym jak margaryny i wody trzeba dodać MĄKĘ i
      dopiero jak ostygnie wtedy wbijać jajka-to cos przypominające jajecznicę
      wylałam i zrobiłam już według przepisu Trufli3 pyszną karpatkę....

      Pozdrawiam
      • nancy75 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 08.06.07, 13:13
        może nie tragiczne, ale...;)

        1. moja mama kiedys robiła mielone, i w tym samym czasie przygotowywała
        pomidory na sałatkę. pokroiła pomidory, beZ mrugniecia okiem wrzuciła je do
        michy z mielonym mięskiem, wyrobiła mase i.... No cóz, kotlety mielone z
        pomidorami smakują nieźle;)

        2. robiłysmy z siostra sernik na zimno. Raz galaretka spłyneła pod spód
        (wszystko pienie zastyglo, tyle że było "na odwrót"), za innym razem... ehm..
        po otwarciu foremki cała masa serkowa wypłyneła na stól... Zapomnialysmy dodac
        zelatyny...

        3. Znajoma i jej siostra robia pyszne domowe wino owocowe. Kiedys odwiedził je
        kolega, dziewczyny podały na stól butelke wina, kolega pije, pije... W koncu
        neismiało mówi "Dziewczyny, jakies troszke kwaśne to wino..." Okazało sie, że
        dziewczyny pomyliły butelke i podały mu zamaist wina - ocet jabłkowy...

        4. Robiłam rano obiad, żeby wziąc go do pracy - jakies warzywka duszone na
        patelni. Mam kuchnie ceramiczna, która czesto traktuje jako blat kuchenny , z
        braku miejsca. No i warzywka usmażone, pojemniczek plastikowy przygotowany,
        przekładam warzywka do pojemniczka, zamykam pokrywką, podnosze... Niestety z
        przyzwyczajenia postawiłam pojemnik na kuchence, akurat na jeszcze gorącej
        płycie.. Pojemniczek zmienił konsystencje, na cos w rodzaju krówki-ciągutki....
        Warzywka dało sie odratowac, plastikowe wióry szybko zastygły i mogłam je
        wydłubac..;>

        5. to juz znam tylko z opowieści rodziców - ciotka mojej mamy - kompletny
        antytalent kulinarny - postanowiła zrobic bezy... Podobno wszystko było ok,
        tylko jak je już z piekarnika po wysuszeniu wyjeła, to sie okazało że sa tak
        twarde że mogłyby służyć za kule armatnie...Mama rzuciła jedną psu - biedne
        zwierze uciekło z piskiem, bo mama trafiła go w łapę....:>
    • Gość: ruda Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.06.07, 14:08
      niby nie ja to zrobiłam - ale współudział był ....;-) kazałam nieletniej
      latorosli odgrzać sobie mięsko po powrocie ze szkoły. Głodny był więc zjadł
      całą porcję.... dopiero JA go uświadomiłam, że zeżarł obiad naszym kotom....
      marudził tylko, że mało słone - no ale przecież kotom się nie soli bo to
      niezdrowe ;-)
      • figgin1 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 12.06.07, 14:36
        Hehhehe
        Ja się wczoraj chyba zainspirowałam wątkiem. Wracam do dom głodna jak pies.
        Patrzę, w garze stoi różowa ciecz. Botwina! Ucieszyłam się, pakuję na talerz
        młode ziemniaki, zalewam cieczą, posypuję chojnie koperkiem...
        Wierzajcie mi, koktail truskawkowy z koperkiem cudny ma smak... Swoją drogą na
        botwinę chyba za późno.
        kiedyś W pracy robiłam sobie herbatę, pyszną, dość dogą zieloną. Mamy w pracy
        baniak wody z kurkami, gorąca ma idelną temperaturę do zielonej herbaty.
        Poranna nieprzytomnośc sprawiła, ze zalałam zimną. Stoję z niewyraźną miną
        patrząc na fusy w zimnej wodzie. Kolega podpowiedział mi, żebym wsadziła do
        mikrofali. Ojezuuuu! Część eksplodowała, reszta miała taki posmak, że musiałam
        kubek wyrzucić, był nie do umycia.
        Mój luby kiedyś ugotował flaki sojowe... bez ziemniaków. Fuj, nie wiem jak on
        to zjadł.
        Więcej grzeców nie pamietam, o o braku lub nadmiarze soli pisać nie wypada...
        Ale wyślę jak sobie przypomnę.
      • Gość: ruda Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.06.07, 15:32
        rany boskie, jeszcze cos sobie przypomniałam ale nie jestem pewna czy się tym
        aby na pewno chwalić, bo zbyt dobrze to o mnie nie świadczy... Ale, skoro
        zaczęłam... ;-) Było tak: mimo, że uwielbiam gotować to z przyczyn bliżej
        nieznanych nie dorobiłam sie w domu maszynki do mielenia ani praski do
        ziemniaków (tzn teraz już mam!!!) a kiedyś naszło mnie na pierogi ruskie no i
        powstał problem - co z serem??? Ale od czego pomysłowość??? "Przepuściłam"
        prawie kilogram twarogu przez..... praskę do czosnku.... bez komentarza.... nie
        wiem jak tego dokonałam ;-)
        • Gość: ruda Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.06.07, 15:56
          i jeszcze coś mi się przypomniało. W czasach ogólniaka pojechałam do koleżanki
          ze straszną chandrą. Chciałam się wygadać, wiadomo. Koleżanka na to, że OK
          tylko musimy wyjść na spacer z jej sunią. W ramach pocieszania zrobiłam sobie
          herbatę na ten spacer wieczorową porą - herbatka była owocowa, takie kiedyś
          były bardzo popularne - raczej kawałki owoców, na wagę, po chyba 10 dg. Spacer
          nam sie przeciągnął, herbatkę wypiłam i zaczęłam wyżerać te owocki bo były
          słodkie i smaczne. Po powrocie do domu zajrzałam (nie wiem po co???) na dno
          kubeczka - wsród resztek owocków leżały .... resztki larw, które się w nich
          zalęgły.... Resztki - bo prawie wszystkie wyżarłam.... Chandra mi przeszła jak
          ręką odjął.....
    • Gość: Bratanek Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.acn.waw.pl 17.06.07, 22:08
      Kiedyś moja Ciotka, która z reguły gotując dla siebie używa bardzo mało przypraw
      lub prawie w ogóle, zaprosiła Przyjaciół-i-Znajomych na obiadek... były kotlety
      mielone... Po obiedzie przyznała nam się, że próbując kotlety po usmażeniu
      okazało się, że zapomniała o posoleniu mięsa... Poradziła sobie w sposób
      następujący - rozpuściła sól w gorącej wodzie i strzykawką posoliła gotowe
      kotlety ;)
      • ania_pelka1 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 23.06.07, 10:43
        Moja rodzinka też miała kilka wpadek:D
        1 Babcia szykując flaki na Boże Narodzenie wlała zamiast do garnka obok cały słoik kompotu wiśniowego. Nikt się nie poznał i wszyscy mówili, że wyszedł wyjątkowo dobry.
        2 W ciężkich czasach babcia szykowała flaki i położyła w spiżarce 7kg surowych flaków i wyszła gdzieś na chwile. Jak wróciła to ich pies właśnie końcyzł to pyszne danie.
        3 Znów babcia jak była mała lubiła spijać alkohol po imprezach i jak stał gdzieś kieliszek z wódką albo innym trukniem. Pewniego dnia mojej prababci babci mamie pękła buteleczka z jodyną i babcia wlała to co udało się uratować do kieliszka i postawiła gdzieś w kącie. Babcia jak zobaczyła to pomyślała sobie: O koniaczek! i chlup do buzi. Jak ją zaczęło piec to już oduczyła się spijac alkohol.

        Pozdrawiam
      • mhr-cs Re: Tragiczne pomylki w kuchni 04.08.08, 09:45
        delayla

        a gdzie bylas te 3h,

        to nie smieszne,
        moi tesciowie wtedy rencisci gotowali cos na gazie,
        wszystko sie wygotowalo,
        spali tak przy stole,
        i ten moment przespali ze wzgledu tego dymu i gazu,
        moze nie poczuli nawet,smierc.
        dlatego od razu przeprowadzilismy sie daleko od gazu,
        pomylki pomylkami,ale pisanie glupot nie zawsze smieszy,





        • buciki_jj Re: Tragiczne pomylki w kuchni 05.08.08, 13:27
          wiesz o czym ten wątek jest ?
          wprawdzie gdzieś to już dziś widziałam,
          ale z przyjemnością popełnię plagiat :

          chyba pomyliłaś forum ...

          nawiasem mówiąc, ten tekst mi się podoba;-)
          mhr-cs napisała:
          > pomylki pomylkami,ale pisanie glupot nie zawsze smieszy,

      • Gość: de em watek stary a jary IP: 190.80.162.* 16.03.09, 04:06
        zaprosilismy znajomych na kolacje. przystawki poszly gladko, pora na
        danie glowne. maz zajal sie smazeniem stekow a ja mialam podgrzac
        pieczone ziemniaki z czosnkiem.

        nasz piekarnik (mieszkam na drugiej polkuli) to taki troche
        wynalazek, zapalke wklada sie do dziurki, zapala sie maly plomyczek
        a potem caly duzy palnik.
        zapalilam te "zapalniczke", zamknelam kuchenke i zabawiam gosci. po
        jakims czasie zagladam do piekarnika zamieszac ziemniaczki. gaz sie
        nie pali.
        ok, zmyslnie zostawilam piekarnik otwarty, ale tylko chwilke,
        zapalam jeszcz raz. "zaplaniczka" sie zajela, reszta palnika nie.
        troche popatrzylam na plomien w nadziei, ze zaskoczy. nic
        wylaczylam gaz. zapalam jeszcze raz. "zapalniczka" plonie radosnie,
        palnik ciemny i zimny.

        w tym wlasnie momencie podjelam brzemienna w skutki decyzje i
        zdecydowalam sie powachlowac plomyk z "zapalniczki" reka, co by
        zajal sie gaz w palniku.
        i gaz, a jakze, zaskoczyl, ale nie w palniku tylko caly ten gaz,
        ktory skumulowal sie w piekarniku (ja w pozycji kucznej z twarza na
        wysokosci otwartego piekarnika).

        z punktu widzenia gosci byla to rozrywkowa kolacja (mamy otwarty
        plan kuchnia/salon). otoz znienacka w kacie kuchni pojawila sie kula
        ognia. huk niczym salwa armatnia. zatrzesly sie szyby w oknach i
        kieliszki na stolach.
        ulamek senundy pozniej moja glowa pojawia sie nad barem z
        uspokajajacym: "nic mi sie nie stalo ale ziemniaczki to zjemy sobie
        cieple a nie gorace, ok?"

        z mojego punktu widzenia instynkt zwyciezyl nad rozumem. w pore
        zamknelam oczy a sila wybuchu rzucila mnie na podloge w kuchni.
        skonczyli sie opalonymi wlosami i brwiami.

        najlepsza byla chyba mina mojego meza, ktory na tym samym
        piekarniku, przez sekunde pochlonietym kula ognia smazyl steki :-)
        a kolacja udala sie swietnie i zostala z detalami opisana w mailach
        do znajomych przez wszystkich obecnych gosci...
      • iwonnkaa Mąż potrafi.......... 09.12.08, 20:20
        Lata temu, kiedy nasze dzieci dopiero co blat kuchennt od góry widziec
        zaczynały, musiałam wyjechac na dzien cały.
        Dzieci dawaj prosic tatę o pyszna kasze mannę.
        No to bach 2 litry mleka w emaliowany garnek i gotują..
        na pytanie rodziciela ,a ile mam kaszy dodaje?
        Narybek mruknął ..chyba łyzkę.........
        I tak se gotowali, az warstwa przypalonego mleka miała cm.
        Dzieci za cholere nie były głodne, a menża głowa rozbolała.
        Po moim powrocie, banda mało mnie nie zagryzła z głodu.

        A kolezanka , po zakrapianej imprezie, pomimo że przy wezgłowiach miłosiernnie
        stała butelka z Cola, dopadła sie kuchni i napiła przechowywanego na okazję
        rozpałki starego oleju po frytkach z odrobina rozpuszczalnika.
        I se to cholerstwo do szklanki nalała.
        Moje zdziwuenie nie miało granic........
        Dopiero jak sie przyznała ..........
        Rany do dzis pamietamy
        Ukłony
        • Gość: de em Re: Mąż potrafi.......... IP: 190.80.162.* 16.03.09, 05:44
          ojciec mojego bylego to beztalencie kuchenne. do tego stopnia, ze
          kiedy jego zona zostawila mu w mikrofali jedzenie do podgrzania obyl
          sie smakiem. podgrzac bowiem podgrzal ( wystarczylo wcisnac start)
          ale nie umial otworzyc mikrofalowki, zeby wyjac talerz (drzwiczki
          otwieralo sie naciskajac jeden z guzikow).

          z moich juz talenow:
          nie umiem piec ciast, nie ma mowy. jeszcze w liceum postanowilam
          przerwac zla passe zakalcow i zrobilam jedyne w swoim zyciu ciastka
          w ksztalcie gwiazdek. cos nie wyszlo, to gwiazdki wyszly tak twarde,
          ze lekka reka mogliby ich uzywac ninja do wbijania ludziom w glowy.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka