Dodaj do ulubionych

Tragiczne pomylki w kuchni

    • Gość: RUDA Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 21.06.04, 21:52
      Rewelacyjny wątek. Naprawdę. Boki można zrywać. A to przecież samo życie !!!

      Wyobraźcie sobie Wielkanoc i pieczenie bab. Wyszły rewelacyjnie, a ja jako
      początkujące w kuchni dziewczę, miało zrobić polewę lukrową. Gotuję, gotuję,
      wreszcie zaczęło gęstnieć. Uznałam że konsystencja jest OK, więc polukrowałam
      świąteczne baby. Gdy lukier zastygł, okazało się że nie można wcale wbić noża w
      żadną z bab, bo ..... to co mi wyszło to był karmel!!! No i nie pozostało nic
      innego jak oskrobać (!) baby z polewy (karmelu) i zrobić nową. Ale nową polewę
      robiła już moja mama. Od tamtej pory ja pismak potrafię zrobić karmel, a moja
      siostra, która skończyła gastronomik tej umiejętności nie posiada.
      Wesołe to życie, czyż nie?
    • nobullshit Re: Tragiczne pomylki w kuchni 13.07.04, 17:58
      Kiedy pierwszy raz robiłam smalec - a nie lubię skwarek, taka karma -
      odlałam go, gorący, prosto po rozpuszczeniu słoniny, przez sitko.
      Plastikowe. Nie miałam ani sitka, ani części smalcu.

      Za drugim razem byłam mądrzejsza. Odlewałam po lekkim wystygnięciu,
      przez sitko metalowe. Ale do słoika.
      Nie miałam ani słoika, ani części smalcu.

      Za trzecim razem się udało...
    • 197575a Re: Tragiczne pomylki w kuchni 14.07.04, 10:55
      No to i ja się dopiszę. W Wielkanoc postanowiłam upiec szarlotkę na kruchym
      cieście. Mamy małe dziecko i specjalnie poprosiłam męża ,zeby pospacerował z
      małą, a ja w tym czasie szybko upiekę. Szarlotka wyszła po prostu przebojowa.
      wyglądała pięknie, a muszę dodać ,że wyszła cała ogromniasta blacha. Za chwilę
      mieliśmy pójść do teściów, byłam bardzo dumna z siebie, że wszystko się udało.
      Ale wiecie jak to jest z niemowlakami, wszystko robi się w biegu i na końcu
      postanowiłam genialnie spakować ciasto, ale nie przyszło mi do głowy,żeby je
      nieść w poziomie i wsadziłąm je do dużej reklamówki. Zadowolona z siebie
      chwyciłam potem tę reklamówkę i doszliśmy do teściów.
      Wyciągnęłam ciasto , a właściwie jakaś okropną bryję z reklamówki, a teściowa
      formowała z tej szarlotki kulki i jakoś się zjadło.
    • barba50 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 16.07.04, 23:34
      Ekstra!
      Czytanie wszyskich listów zajęło mi kilka
      dni.Wiele przypadków znam z własnych doświadczeń,
      więc nie będę powtarzać. Napiszę o Świętach Wielka-
      nocnych w moim rodzinnym domu, kiedy zostaliśmy
      pozbawieni większości świątecznych wędlin, a to
      za sprawą Cioci, która posoliła dwukrotnie schab
      i wyszedł nieco niejadalny, jak i naszego kota,
      który spadł/zeskoczył na balkon piętro niżej
      /z czwartego na trzecie/ i zjadł sąsiadce pół
      szynki.Musieliśmy oddać naszą, a była to przecież
      Wielka Niedziela i nie było możliwe zdobycie
      jakiegoś innego świątecznego pożywionka.
      A szynki wtedy były "słuszne" - wędzone we własnym
      zakresie i gotowane w kotle od bielizny! Och - nie
      to co teraz. Oczywiście nikt nie rozpaczał z tego
      powodu, ale te Święta pamiętam do dziś.

      Pozdrawiam wszystkich
      Barbara

    • Gość: Aneri Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: 62.148.87.* 17.07.04, 08:20
      Moi dorastajacy synowie postanowili sprawdzic co wyjdzie jak sie wymiesza wszystko do jedzenia co znajduje sie w kuchni. Wymieszali co tylko bylo z produktow i przypraw,zdradzily ich tylko dwa skladniki, bo dodali mleko i bialy ser, ktore po kilku dniach pieknie zaczely pachniec z naczynia ukrytego w kuchennej szafce, zeby mama nie widziala czym sie zajmowali pod jej nieobecnosc.
      • tom_aszek Tragiczne pomylki w kuchni - spagetti 26.10.04, 15:12
        Zdecydowanie praktyczniejsza jest rakieta do tenisa lub badmintona.
        Natomiast przy samym nakładaniu spagetti nie wolno zapominać o przygotowaniu
        nożyczek, żeby ułatwić sobie nakładanie na poszczególne talerze. Nie rozumiem
        dlaczego żona na mnie krzyczy jak tnę splątane spagetti?
    • Gość: kajka Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.kopernik.lodz.pl 09.09.04, 12:35
      Super wątek!!!
      1. Moja mama kiedyś poczęstowała pana, który naprawiał pralkę
      obiadem. "Sałatkę" stanowiła mizeria.Pan zjadł wszystko ze smakiem oprócz
      mizerii właśnie. Mama nic nie podejrzewając zachęcała pana gorąco mówiąc, że to
      ogórki prosto z działki, niepryskane itp., ale pan był nieugiety. Cóż, kiedy
      przyszłam z pracy i spróbowałam swojej porcji ogórków okazało się , że zamiant
      śmietany zmieszane były z... majonezem...

      2. Z kolei kiedyś ja z tatą postanowiliśmy wypróbować nowy garnek do gotowania
      na parze. Ale wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy że do tego faktycznie słyży i
      chcieliśmy zrobić w nim frytki... Ale jak!? Nalaliśmy olej do garnka, na
      to "przystawka" z dziurkami a w niej pokrojone ziemniaczki.... Zorientowaliśmy
      się, że coś jest nie tak, kiedy tłuszcz się zapalił...
    • pinos Re: Tragiczne pomylki w kuchni 09.09.04, 14:43
      No, to byla raczej pomylka nie w kuchni, a w pokoju, ale...

      Moj robil sobie na sniadanko kanapeczki (urlopuje sie). Czytajac przy okazji
      Imie Rozy. Elegancko rozlozyl sucha krakowska na chlebusiu i:
      wzial pod lapke ksiazke, w lapke talerz, na lapke opakowanie (plastikowa
      flaszke) z sosem chili, w druga lapke kubek z herbata. Poszedl do pokoju,
      rozlozyl wsio na stole, odnalazl czytana strona. Czytajac polal sobie - troche
      na slepo - kanapke sosem chili i zaczal przezuwac. Zuje, czyta, czyta, zuje...
      Doszedl do wniosku, ze sucha krakowska chyba sie z nami zaczyna rozstawac, bo
      troszke dziwnie smakuje... Skonczyl kanapke, zabiera sie do polewania sosem
      drugiej. A ze akurat pasjonujacy moment sie skonczyl, to odrywa oczy znad
      ksiazki i... sosu nie ma. Sprawdza, czy przypadkiem nie stracil - nie ma...
      Sierota polala sobie kanapke zelem pod prysznic "Nivea zywioly - ogien", ktory
      to zel wyjelam z torebki, zeby bylo czego uzywac pod prysznicem... Sos nie
      zabral sie z kuchni i stal sobie spokojnie na blacie..
    • Gość: Angel Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.04, 17:51
      moja babcia swego czasu, kiedy to zaczynala tracic zdrowie zarowno fizyczne jak
      i psychiczne ugotowala grochowke.... ale zamiast grochu uzyla suchej karmy dla
      psow. niestety tylko psu sie podobal ten zapach....

      ostatnio wpadli do nas z niespodziewana wizyta moi tesciowie. poszli na spacer,
      podczas gdy ja sie zabralam za gotowanie zupy. niestety przywiezli tez ze soba
      murzynka, ktorego poprostu uwielbiam i za jedzenie ktorego odrazu sie zabralam.
      efekt byl taki, ze tesciowie po sprobowaniu zupy natychmiast zaprzestali
      dalszej konsumpcji i zapytali mnie czy ja probowalam. jak sie potem okazalo
      przez slodkiego murzynka zupelnie stracilam smak i doprawiajac zupe
      przesadzilam z przyprawami. jak smak odzyskalam stwierdzilam ze zupa jest
      poprostu ochydna.


    • lch74 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 19.09.04, 01:43
      Ależ się uśmiałam:D
      A oto moje wpadki:
      1. Zawsze rano do śniadanka piję herbatę. Wstałam kiedyś strasznie niewyspana (noworodek w domu), zrobiłam sobie kanapki, wlałam
      wody do czajnika beprzewodowego i poszłam zajrzeć do malucha. Po chwili wróciłam do kuchni, czajnik był wyłączony więc zalałam
      sobie herbatę i jakież było moje zdziwienie, że mimo energicznego mieszania pozostaje nadal biała... okazało się że w ogóle nie
      włączyłam czajnika;-)
      2. Uwielbiam duszoną brukselkę... gdy tylko sie pojawiła w sklepie, kupiłam i dawaj do duszenia. Ale jakaś rozkojarzona byłam i
      wlałam napatelnię trochę tłuszczu, na rozgrzany wrzuciłam przygotowaną odpowiednio brukselkę (której dziwnym trafem wczesniej nie
      sparzyłam), do tego przyprawy, pokrywka i... niech się dusi. Po pewnym czasie ja do mieszania, a tu sie paskuda przypala... nie
      dałam ani odrobiny wody. Brukselka wyszła gorzka i przypalona:-(
      3. Czasami gdy nie ma zbyt duzo czasu na przygotowanie obiadu, robimy z mężem spaghetti z gotowymi sosami (np. seczuański chili i
      pomidorowy z pieczarkami lub czerwona fasolka w sosie pomidorowym), lubimy na ostro... Zawsze to mąż robił sosik aż ja się za to
      wzięłam i zmieszałam seczuański chili z fasolką w sosie pomidorowym po meksykańsku (też ostry jak...). Byliśmy dzielni i
      zjedliśmy... ale język stał mi kołkiem do wieczora.
      --
      Vicky
    • onika27 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 19.09.04, 14:40
      super wątek
      Ja sobie nic nie mogę przypomniec z moich kuchennych wpadek za to pamiętam jak
      mąz z moja siostrą szykowali barszczyk czerwony na pępkówke. No cóz siostra
      chciała dobrze ale zamiast buraczków przyniosła śliwki a mój zawsze wszystko
      sprawdzajacy mąż otworzył słoik i wlał jego zawartość na szczęście do połówki
      rosołu
    • Gość: krasnowo Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.sejny.sdi.tpnet.pl 23.09.04, 19:22
      Sernik to taki mój "pewniak" - jak muszę coś szybko upiec - to robię sernik
      lewą ręką a prawą nakrywam stół ;) . Wczoraj trafili mi się niezapowiedziani
      goście, to znaczy zapowiedzieli się - 1,5 godz. wcześniej, więc ja, uziemniwszy
      dzieci przed telewizorem niestety - szu, szu, szu - jedną ręką sernik, drugą
      ścieram kurze, trzecią sprzątam zabawki. Sernik wsunęłam do piekarnika,
      nakryłam stół, zdążyłam nawet umyć włosy, przebrać się i zrobić makijaż!
      Wyciągam sernik - a właściwie taki mizerniutki, cienki placuszek...w tym
      momencie mój wzrok pada, na przygotowany z boczku, na blacie biały ser...
      • Gość: nie umiem gotowac Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.04, 21:01
        chcialam zrobic rodzince jajka na twardo. wlozylam do garnuszka, zagotowalam,
        itd co tam sie robi ;) no i przyszedł czas wyjęcia ich :] okazało sie, ze sie
        nie dogotowaly na twardo, wiec wyjelam patelnie i zrobilam jajecznice z jajek
        na miekko :] dziwnie smierdzialo i nikt nie chcial jesc :D
        innym razem zrobilam z mym aniolkiem jedynym kołacza :D ale to dluzsza
        historia :P
        • Gość: kinia Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: 5.2.* / *.chello.pl 29.09.04, 01:41
          wątek widzę w sam raz dla mnie, bo nie dalej jak tydzień temu miałam wpadkę
          kulinarną:
          otóż zapragnęłam nagle zjeść kaszę mannę, taką gęstą, z masłem, cukrem i
          cynamonem. Przepis na opakawaniu był dośc enigmatyczny, ale dzielnie zabrałam
          się do roboty. Zagotowałam mleko, a między czasie pomieszałam kaszkę z
          niewielka ilością wody.
          Albo z tymi proporcjami coś mi się poknociło, albo tej wody za mało dodałam,
          grunt że mi z tego wyszły kluseczki z kaszy manny gotowane na mleku.
          No właśnie, tak mi żal tego mleka było, że przecedziłam je przez siteczko i
          dodałam do kawy...
          Nie radzę tego nikomu robić - sitko nie okazało się w pełni skuteczne, a
          obrzydliwości smaku takiej kawy nie sposób opisać.
          Zrobiłam przed chwilą drugie podejście, pyszna jak marzenie,tyle że tym razem
          strasznie mi dużo jej wyszło - następnym razem powinno być lepiej!
        • Gość: alex Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.dsl.prodigynet.co.uk 25.04.05, 19:43
          Hej..

          tak sie zaczytalam, ze az sie na zajecia spoznilam, ale juz jestem w powrotem i
          pisze ;-)

          (mimo, ze nalesnikow nigdy nie walkowalam ;-)

          w dziedziecych latach uwielbialam powidla sliwkowe..., wszystko bylo super az
          do dnia, kiedy zamiast powidlami posmarowalam bulke przecierem pomidorowym
          (taki sam sloiczek)

          a poza tym, kiedys jak robilam popcorn (lat 12 zapewne) to za duzo oleju mi
          zostalo na patelni, to postanowilam odcedzic przez plastikowy cedzak..., goracy
          olej sprawil, ze z sitka malo zostalo,

          na szczescie moj brat jest lepszy ;-) kiedys postanowil pomoc mamie w
          nawilzeniu biszkoptu do wielkanocnego tortu.., tylko ze zrobil to pistoletem -
          psikawka.., woda kranowa - gosciom smakowalo;-)

          Pozdrawiam
          Alex
    • grey-pippin Re: Tragiczne pomylki w kuchni 29.09.04, 08:51
      1) zakatarzona przyjaciolka dodala do szarlotki ostrej papryki zamiast
      cynamonu, ale naszym facetom smakowala taka pikantna wersja
      2) w Niemczech nie znajac jeszcze niemieckiego kupilam sobie kilo cukru w
      ladnym opakowaniu, poslodzilam herbatke i zdziwilam sie, ze mam w szklance
      kisiel (cukier byl z zelatyna do przetworow ;)
      • agnesp76 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 19.10.04, 08:49
        grey-pippin napisała:

        > 1) zakatarzona przyjaciolka dodala do szarlotki ostrej papryki zamiast
        > cynamonu, ale naszym facetom smakowala taka pikantna wersja

        U mnie było odwrotnie - mój mąż przy przyrządzaniu sosu - mięsko podsmażone z
        cebulką, przyprawił cynamonem zamiast papryką - ale muszę przyznać, że to był
        strzał w dziesiątkę. Potrawa miała taki orientalny smak - rewelacja!
    • miki333 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 01.10.04, 14:05
      Moja znajoma zaprosiła mnie na kawę i ciacho - pierwszy raz w życiu upieczony
      makowiec. Ciasto wyglądało wspaniale do momentu gdy go przekroiła. W czasie
      przygotowania na ciasto wysypała suchy mak w rezultacie po przekrojeniu cały
      mak się wysypał.
    • morgana_le_fay No, cóż, dzisiaj niestety...... 13.10.04, 12:55
      Ponieważ złożyła mnie paskudna grypa, postanowiłam ugotować coś, co nie wymaga
      myślenia, a starczy na parę dni naprzód. Padło na gołąbki, które akurat zawsze
      wychodzą bez pudła, nawet z zamkniętymi oczami.

      Dziwne są. Zapomniałam o cebuli...Wkroiłam do zalewy i teraz mam dziwne
      gołąbki w zupie cebulowej. Bleee.

      Jak rodzina wróci opowiem wam, czy poznali, że coś nie tak...
    • gabinia24 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 19.10.04, 10:52

      Moja mama postanowiła pierwszy raz w życiu zrobić faworki.To było dawno temu
      kiedy olej był jeszcze sprzedawany w szklanych butelkach(takich jak teraz
      ocet).No i zrobiła ciasto ,wlała do garnka olej.Wrzuciła faworki i nagle
      słyszę "o cholera".Mama zamiast oleju wlałą do garnka zagęszczony sok
      cytrynowy ,któru był w takeiej samej butelce.

      A mój kochany M ,wstał kiedyś w nocy i z zamkniętymi oczami poszedł do
      lodówki,chciał się napić napoju,A napił się oleju.Oczy od razu mu się
      otworzyły :)))
      Zapomniałam napisac ,że po tym zdarzeniu mama już nigdy w życiu nie próbowała
      robić faworków :))))
      • mala_mi4 Re: Tragiczne pomylki w kuchni 27.03.05, 22:02
        ^^Miałam ok.6 lat i mama mnie wysłała po truskawki. Stałam w kolejce i starałam
        sobie przypomnieć ile miałam ich kupić......kupiłam 5 kg. Nigdy nie zapomnę
        zdziwonego wzroku mojej mamy, jak wchodziłam do domu z kobiałkami (miałam kupić
        0.5 kg) :).
        ^^Też byłam mała (jakieś 10 lat, może 11) i chciałam zrobić sama obiad.
        Usmażyłam schabowe bez zadnej panierki i bez przypraw. Samo miesko na tłuszczu,
        Smaku niestety nie pamiętam.
        ^^Wpadłam kiedyś na pomysł (genialny), że jeżeli herbata z cytryną jest tak
        pyszna to kawa pewnie też :). I wlałam sobie soku z cytryny do kawy (zwyklej
        sypanej). Okropieństwo brrr
        ^^Haha...kiedyś na komunii mojej siostry kuzynka niosła ciacho na stół (takie
        pycha z kremem). Niestety jej upadło i zrobiła z niego..."kopiec kreta".

        Więcej nie pamiętam, ale wątek świetny
        • Gość: goscha Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.carsandrails.de 15.12.08, 21:45
          tak wiec, nie jest to moze wpadka kulinarna, ale natchnal mnie watek, gdzie
          mala_mi4 5kg truskawek kupila. ja bylam juz troche starsza, sadze, ze mialam 7-8
          lat i mama mnie wyslala dokupic 20 dkg botwinki, bo za malo kupila (a mial ktos
          jeszcze na obiad przyjsc...). a musze powiedziec, ze w tym okresie zycia mialam
          problem z liczbami 12 i 20 oraz z miarami dekagram i gram - ciagle mi sie mylilo
          (12 z 20 i dkg z gr). no wiec ide do warzywniaka i prosze pana o 12 GRAM
          botwinki. pan (oraz panie z kolejki) ze 3 razy sie mnie pytal, czy aby na pewno
          12 GRAM. ja bylam przekonana, a poza tym wstyd bylo sie przyznac :) w domu
          czekala draka. ale jeszcze gorsza byla koniecznosc ponownego pojscia do
          warzywniaka...na szczescie pan tylko pokiwal glowa :)
    • papsiuk Re: Tragiczne pomylki w kuchni 19.10.04, 14:45
      1. Miałam moze 10 lat a mamusia wysłała mnie do sklepu (daleko to było) po
      ćwiartkę chlebka. Pamięć już wtedy słabą miałam , więc idąc do sklepu szłam i
      powtarzałam "liste" zakupów. Wracając ze sklepu "klęłam" na czym świat stoi, że
      mamusia nie dba o moje zdrowie i każe mi tyyyyleee chleba nieść tak daleko!!
      W domu okazało się, że zamiast 1/4 kupiłam 1 i pół chlebka :]

      2. Teraz na studiach mieszkałam z kumpelą na stancji i razu pewnego rozmawiałam
      z nią i chciałam się napić soczku w kuchni. Wcześniej pamiętałam , żeby
      soczek "potrząsnąć" .... jedyne czego nie zauważyłam i nie pamiętałam to , to
      że soczek był otwarty.....!!!! Efekt:
      Cała kuchnia i pół pokoju w soku marchwiowym :]

      3. W podstawówce gotowałam sobie co rano mleczko, bo uwielbiałam je pić.
      Raz gotowałam je przez 6 godzin, bo wyszłam do szkoły i zapomniałam wyłączyć
      kuchenki elektrycznej!!
      Na szczęście tylko wykipiało i zniszczyło garnek i troche kuchenke....(Mama do
      tej pory nie wie :) )

      4. Siostra jak miała może 13 lat sprawdzała temperaturę herbaty mojego
      Tatusia:] Termometr pękł w herbacie i mało brakowało,a nie przyznałaby się...
      na szczęście moja Mamusia coś podejrzewała :]

      5. Ostatnio pierwszy raz w życiu robiłam pączki :] To co wyszło Mój Ukochany
      nazwał Kefnysie :] Były na początku tak twarde, że kafelki w kuchni
      rozwalały... potem gdy dodałam wszystkiego więcej oprócz mąki... miały kształty
      zupełnie podobne do niczego :]
      Na koniec Kochany Mój zrobił 4 okrąglutkie , piękne pączusie :] (dobrze, że
      mnie kocha hihihi)
    • Gość: camel wino IP: 62.53.163.* 19.10.04, 16:34
      moze i kochenna sytuacja...

      kupile dla kuzynki swietne wino... przebieglem po sklepie i popatrzylem glownie
      na butelki. Chcialem po prostu ladna, oryginalna butelke.
      Kupilem sliczna niebieska butle.
      Kiedy kuzynka nalewala wina, okazalo sie ze to olej...
      Po prostu ktos w sklepie postwil przypadkiem olej na polce z winami:((
      O ile pamietam to bylo "wino" na urodziny...
      • Gość: ja Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: 80.51.79.* 21.10.04, 11:57
        Przez czytanie tego wątku dostałam potwornej kolki, a mniej więcej w połowie
        omal nie zeszłam z tego świata - zaksztusiłam się wrzącą herbatą i przez pare
        minut próbowałam złapać oddech :)

        Osobiście jestem totalnym beztalenciem kulinarnym, ale spektakularnych wpadek
        nie pamiętam.

        Pamiętam za to, jak moja koleżanka - tak samo "utalentowana" - została jako
        niańka z 2,5letnim dzieckiem znajomych. Gdy dziecko zgłodniało, miała mu podać
        paluszki rybne. No i podała... prosto z lodówki. Jak paróweczkę - do rączki, na
        surowo i zimno.
        • Gość: uran4 Re: Tragiczne pomylki w kuchni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.04, 13:40
          No, to i ja się dopiszę. Z wpadką mojej żony, co prawda. Byliśmy po ślubie
          jakieś parę miesięcy i żona zdołała zdobyć piękne wołowe mięsko(był rok 1986 -
          kto pamięta, ten wie co to znaczyło). Zrobiła z niego pyszne rolady (dla
          nieślązaków - zraz zawijany). Smak był cokolwiek dziwny, ale sosik i mięsko
          zjadłem, nie ukrywam, ze smakiem. Potem dopiero wyjaśniła mi tajemnicę smaku
          potrawy. Był w niej cukier waniliowy...

          Nadal ją kocham

          Pzdr 4all
          • surtout Re: Tragiczne pomylki w kuchni 21.10.04, 23:39
            Kapitalny wątek!

            Moje i nie tylko moje wpadki:
            1. moja: ostatnio zapragnęłam wykonać tartę ze szpinakiem: kruche ciasto, masa
            szpinakowa ze śmietaną, na to ser żółty ze śmietaną i jajeczkiem. Zrobiłam
            śliczną krateczkę z pasków ciasta. Upiekłam. Wyglądało cudnie... tylko, że
            kruche ciasto do tego szpinaku odruchowo zrobiłam słodziutkie, jak ulepek. Ale
            ukochanemu smakowało :)
            2. narzeczonego: zaprosił dwóch bardzo ważnych kolegów na mecz. Ważna uwaga -
            narzeczony generalnie świetnie gotuje. Postanowił zaimponować kolegom i zrobić
            swoje popisowe danie - kawałeczki kurczaka w pamierce na głębokim oeju (a la
            KFC). Wstawił olej i poszedł oglądać z nimi mecz. Ja się nie wtrącałam, ale po
            jakimś czasie wchodzę do kuchni, a tam z gara się dymi. Mówię: "Nie chcę wam
            przeszkadzać, ale tam chyba nie jest wesoło". Oni nic. Oglądają ten mecz.
            Głupia, zaczęłam to wachlować rączką, przez co gar stanął w płomieniach.
            Przybiegli i - po męsku - wstawili płonący gar do zlewu i odkręcili kurek. W
            końcu sama zaktyłam to deską do krojenia. Ale kuchnia się trochę nadpaliła...
            3. mojej babci: przez całe życie mówiła mi, że ona od dzieciństwa pomagała
            prababci w kuchni. Jak wychodziła za dziadka, to podobno była świetną
            gospodynią i dogadzała mężowi kulinarnie. Kiedyś znalazłam kajecik zapisany
            panieńską rączką babci, a w nim przepisy na najprostsze dania: zupę kartoflaną,
            rosół, zacierki. He, he... A swoją drogą, do tej pory szukam tych babcinych
            smaków. Ostatnio znalazłam ten niepowtarzalny smak jej kapuśniaku w góralskiej
            kwaśnicy. Kiedy opowiedziałąm o tym mojej mamie, usłyszałam, że "bardziej
            skomplikowane" zupy gotowane były... przez dziadka. Kapuśniak przede wszystkim.
            • surtout Re: Tragiczne pomylki w kuchni 22.10.04, 00:13
              A propos... jeszcze mi się przypomniała historia, którą słyszałam od jej
              bohatera. Kiedy jego córka miała cztery czy pięć miesięcy, żona wychodząc z
              domu powiedziała mu, żeby nagotował zupki dla dziecka i nakarmił je. Wtedy nie
              było gerberów i innych ułatwiaczy, a dzieci szybciej przechodziły na zupki i
              przeciery. Tatuś postanowił więc nagotować dziecku tego, co on sam lubi
              najbardziej (chciał jej nieba przychylić, rozumiecie?). Zrobił więc KAPUŚNIAK Z
              KAPUSTY KISZONEJ!!! Dziecko zjadło i... nic.
              Druga historia - może mniej kulinarna - dotyczy tego samego pana, który, nie
              mogąc znaleźć smoczka od butelki, dał kilkumiesięcznej córci mleko Z GWINTA.
              Efekt - j.w. Dziecko wypiło i smacznie zasnęło. Jest teraz 30-letnią babką i ma
              się dobrze :)))
              Cóż... dzieci są pełne niespodzianek. Mój synek po zjedzeniu pikantnej
              chińszczyzny, po której ciekną mi łzy z oczu, wrzeszczy DAAAAJ!
              Pozdrawiam
              • kwiatkowska.m Re: Tragiczne pomylki w kuchni 22.10.04, 10:56
                Nie moje, ale piekne: na pierwszy obiad po slubie znajoma przygotowala rosol
                na...parowkach!
                z moich wpadek:
                - zapomnialam wlozyc smigielek do automatu do chleba- efekt to przypieczona maka.
                - instrukcja na ciescie z proszku zawierala skroty w kilku jezykach TL, cps i
                jeszcze jakos podobnie po francusku i wlosku. Cps skojarzylo mi sie z cups i tak
                zamiast ciasta czekoladowego upieklam budyn z przepysznie zapieczona skorka.
                ZAmiast 4 lyzeczek dalam 4 filizanki wody, nie moglam tylko zrozumiec, dlaczego
                ciasto nie miesci mi sie w tej samej, co zwykle misce.
                • kwiatkowska.m Re: Tragiczne pomylki w kuchni 22.10.04, 18:32
                  a corcia wlasnie zamieszala nalesniki, zeby sie rowno przypiekaly :)
                  przed chwila wlaczylam nie ten palnik i korkowa podkladka pod gorace naczynia
                  poszla z dymem...a ja w tym czasie newsy czytalam czekajac na wode na herbate :(
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka