Jak można oszukać dorosłego stołownika?

IP: *.chello.pl 26.10.06, 00:23
Nie lubi warzyw a przecież warzywa to potrzebny dodatek do reszty potrawy.
Wymyśliłam rybę z ukrytymi warzywami. Surowa ryba, ugotowane wcześniej i
zmielone warzywa - zamieszane + panierka, dodatki i takie tam inne. Wydało
sie , gdy w rybie wyszedł kawałek niezmielonej marchewki. Tlumaczyłam, ze to
chrząstka ;-)) (rzeczony konsument kiepski był z biologii w szkole) ale
niestety nie uwierzył.
Proszę o inne sprytne przepisy. Poszukałabym w galerii ale jak zatytułować
problem?
Z góry bardzo dziękuję.
Żyra

*o tej porze sie już nie loguję
    • illiterate Re: Jak można oszukać dorosłego stołownika? 26.10.06, 00:53
      Wszelkiego rodzaju podrasowane mielone kotlety. Mozna wcisnac rozne rzeczy.
      Pierogi (np mieso pol na pol z kapusta kiszona, ruskie inkrustowane cebula).
      Zapiekanki. Zupy-kremy (taki niby to gesty rosolek).

      A probowals konsumenta przekonac do warzyw argumentami racjonalnymi (kamienie
      nerkowe, miazdzyca po miesno - weglowodanowej diecie itd?). Albo stawialas
      przed nim smetna gotowana kure, a przed soba - wielki, pyszny talerz
      grillowanych warzyw z oliwa, czosnkiem i ziolami?
    • ba_nita Re: Słowo kluczowe _ oszukać.n/t 26.10.06, 02:08

    • jokaer Re: po co? 26.10.06, 07:24
      nie bardzo rozumiem po co zmuszać kogoś do tego czego nie lubi-
      to żaden pozytek dla organizmu
      • zyrafa46 Re: po co? 26.10.06, 14:39
        Odpowiadam kolejno
        (zanim przeczytam wszystkie odpowiedzi - wtedy pewnie byłoby trudniej):
        1- z tym kotletem - dobry pomysł (ze też nie pomyślałam) - podobny do mojej
        ryby.
        2 - moje zupy (konsystencja nie jest ważna, nie ma znaczenia) nazywane są
        jarzynami w wodzie :-(.
        3 - Do przeglądarki jeszcze nie zaglądałam (zrobie to po przeczytaniu
        wszystkich postów) ale dziękuje za podpowiedź.
        4 - właśnie o to chodzi, ze właściwie przyrządzona potrawa z sercem,
        umiejętnie, SMAKUJACA i zdrowa nie jest żadnym zmuszaniem. Jest przyjemnością w
        momencie spożywania - bym powiedziała. I taka potrawa jest bardzo potrzebna i
        bardzo zdrowa. Na temat monotonnego jedzenia i jego (powiedzmy to sobie
        szczerze) szkodliwości dla naszego organizmu (nawet psychiki) wiem wiele. Stąd
        mój wątek powstał. O.
        "pobiegnę" teraz czytac następne wątki. Albo potem. Konkurencja przegania mnie
        z kompa.
        Dzieki, kochani za JUŻ,
        doczekać sie nie mogę na resztę. (a wiadomo kiedy znowu zwolni sie miejsce za
        ekranem?
        Żyra
    • muscovado Re: Jak można oszukać dorosłego stołownika? 26.10.06, 08:48
      taaaa...
      od razu mi się przypomina jak jedna pani w trosce o jednego pana wegetarianiana
      mieliła drobniutko mięsko i przemycała w jarskich potrawach... to ten sam typ
      mentalności.
      Nie chce, niech nie je. Poza tym wątpię co jeszcze w tych warzywach
      wartościowego zostaje, jak one sa ugotowane, przemielone itp...

      naprawdę nic nie lubi ten egzemplarz? Bigosu nie lubi? Gołąbków? Pierogów z
      kapustą? Z feta i szpinakiem? A może pizza? A fasolka z zasmażką? A ogórki
      kiszone? A sałatka tradycyjna warzywna z majonezem? A fasolka po bretońsku?
      Śledzie z cebulka i korniszonem? W każdej z tych potraw są warzywa :)
      O surówkach nic nie pisze, bo to pewnie najbardziej znienawidzone...
      Sorry, ale wierzyć mi się nie chce, że gość nic a nic z warzyw nie lubi.
      :)
      • Gość: szadoka Re: Jak można oszukać dorosłego stołownika? IP: 212.160.172.* 26.10.06, 09:24
        Ja mam taki egzemplarz.
        Zupy jarzynowe absolutnie be. Generalnie wszystko co zielone. Pierogi z kapusta
        tak pod warunkiem ze kapuste zamienimy na mieso :). Bigos owszem, czasem, ale
        powiedzmy sobie szczerze, po tygodniu gotowania to on jest w prawdzie pyszny ale
        niezbyt wartosciowy.
        Generalnie tez musze przemycac warzywa bo z wlasnej woli nie tknie.
      • zyrafa46 Re: Jak można oszukać dorosłego stołownika? 26.10.06, 23:13
        Co do oszukiwania z mięsem "bezmiesnych":
        Jesli to są dzieci, które z różnych względów (najczęściej błędów żywieniowych
        lub zgodnie z szkolną modą - gdy starsze) odmawiają jedzenia mięsa - to jeśli
        nie da sie inaczej - oszukiwałabym - dla ich zdrowia - jako odpowiedzialna
        osoba. Jeśli zaś to osoby dorosłe, które wiedzą czego chcą, np względy
        religijne lub inne podobne - to byłoby WYSOCE nieetyczne wciskać im po kryjomu
        mięso.

        Ogóreczki, cebulka, pomidor. Ale trzeba przecież różnorodnie.
        Żyra
        J
      • the_kami Re: Jak można oszukać dorosłego stołownika? 27.10.06, 15:48
        Ha!
        Mój TŻ nie zje prawie nic z tej listy. Z bólem spożyje pierogi z kapustą, a sosu
        pomidorowego na pizzy nie uznaje za warzywa (pizzy z
        papryką/pomidorami/cebulą/pieczarkami nie je). Zdarza się, zdarza.
    • momas Re: Jak można oszukać dorosłego stołownika? 26.10.06, 09:10
      Żyrafo, rozumiem Cię doskonale.... saqma o to pytałam. Tam jest parę dobrych
      rad. Stosuję je z powodzeniem!
    • momas Re: Jak można oszukać dorosłego stołownika? 26.10.06, 09:11
      eeee, za szybko enter.... linku nie dałam:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=77&w=46312666&v=2&s=0
    • e_katt Re: Jak można oszukać dorosłego stołownika? 26.10.06, 13:55
      Ja wiem, że kubki smakowe i przyzwyczajenia to jedno i jeśli ktoś od dziecka
      pluje marchewką, brokuły zna z opowiadań, a zarzuty niejadania warzyw odpiera
      stwierdzeniem"przecież frytki jem - a to w końcu ziemniaki, nie?", to trudno,
      nic na siłę (ponoć). Ale tak czy inaczej zastanawiam się, na czym taki biedak
      musiał być chowany, żeby teraz trzeba było go oszukiwać i podstępem wmuszać
      jarzyny: na kluskach i kotletach?! :-/

      Ot, taka refleksja.
      • momas Re: To tak w ramach samokrytyki... 26.10.06, 14:01
        O choroba! Jestem wredną oszustką. Nie mam moralności.....W lustro już nigdy
        nie spojrzę!!!
        :(
        • e_katt Re: To tak w ramach samokrytyki... 26.10.06, 14:19
          Momasie, eee, ale nie musisz się silić na taką przeironizowaną samokrytykę,
          serio, mnie ona do niczego niepotrzebna... Ale skoro ma to Ci poprawić nastrój
          to obiecuję, że nigdy więcej nie zdziwi mnie dorosły warzywniejadek, prychający
          na bób, a kalafior mający w najwyższej pogardzie. Tak że spoks, wyluzuj.
          :-D
          • momas Re: To tak w ramach samokrytyki... 26.10.06, 14:29
            Nie silę się, a to była odpowiedź na post Tiarki zarzucający paskudną
            moralność.
            Ale uwierz, są tacy. Pajda chleba wjedną łapę, kiełbacha w drugą. I jeszze
            żałują , że trzecia im nie wyrosła, by piwo nią wziąć.
            Tyle tylko, ze cholesterol leci w gorę, jak szlony, nie mówiąc o innych
            dolegliwościach.
      • zyrafa46 Re: Jak można oszukać dorosłego stołownika? 26.10.06, 23:50

        > Ja wiem, że kubki smakowe i przyzwyczajenia to jedno i jeśli ktoś od dziecka
        > pluje marchewką, brokuły zna z opowiadań, a zarzuty niejadania warzyw odpiera
        > stwierdzeniem"przecież frytki jem - a to w końcu ziemniaki, nie?", to trudno,
        > nic na siłę (ponoć). Ale tak czy inaczej zastanawiam się, na czym taki biedak
        > musiał być chowany, żeby teraz trzeba było go oszukiwać i podstępem wmuszać
        > jarzyny: na kluskach i kotletach?! :-/
        ======================================
        Wcześniejsze przyzwyczajenia mogły ulec zmianie np na skutek zmiany odżywiania
        z powodu innego trybu życia. Zmieniony tryb życia może wpłynąć na zmianę
        przyzwyczajeń jedzeniowych i w końcu na preferencje smakowe.
        To nie refleksja to życie. Samo życie.
        Niestety
        >
        > Ot, taka refleksja.
    • illiterate Re: Jak można zadać takie pytanie? 26.10.06, 14:30
      Pozeranie samego tylko miecha i weglowodanow to samobojstwo na raty.
      Powaznie z przyjemnoscia bys patrzyla, jesli ktos, kogo kochasz kazdego dnia
      zazywa dawke trucizny? Skutkiem takiego dlugofalowego odzywiania moze byc
      miazdzyca, cukrzyca, problemy z ukladem pokarmowym, watroba, woreczkiem
      zolciowym, nadcisnienie, powiklania i choroby wynikajace z niedoboru roznych
      substancji, itd itd. Co w tym dziwnego, ze kobieta sie martwi i probuje temu
      zaradzic? Wykuluj. No i - nikt tu nie prosil Cie o ocene autorki watku, prawda?
    • illiterate Re: To dorosły człowiek - wie co robi. Masz dziwn 26.10.06, 14:49
      Jesliby przyjac Twoje zasady ('dorosly czlowiek i wie, co robi'),
      zarzucilibysmy leczenie uzaleznionych czy chorych na anoreksje i bulimie. Tez
      wiedza, co robia, nie?
      • muscovado Re: To dorosły człowiek - wie co robi. Masz dziwn 26.10.06, 14:55
        > Jesliby przyjac Twoje zasady ('dorosly czlowiek i wie, co robi'),
        > zarzucilibysmy leczenie uzaleznionych czy chorych na anoreksje i bulimie. Tez
        > wiedza, co robia, nie?

        noooo, akurat przy tych chorobach niekonicznie ma się świadomośc popełnianego
        błędu, zwłaszcza przy anoreksji.

        • momas Re: To dorosły człowiek - wie co robi. Masz dziwn 26.10.06, 15:06
          Fakt, może nie najlepszy przykład. Ale zasada "dorosły więc wie co robi", czy
          też "daj żyć innym jak chcą" jest piękna, tyle tylko, że jeżeli zahacza o
          zachowania patologiczne - nie jest taka oczywista.
          Jeżeli chodzi o np. wegetarianizm - nie neguję tego. Ale w przypadku jedzenia
          typu mięso+ chleb+ piwo to - zupełnie przeczy rozsądkowi. Może, gdyby wyniki
          badań były dobre, albo słabe - ale stabilne - przyjęłabym, że widocznie tak ma
          być. A co zrobić, jak widać zdecydowane pogarszanie stanu zdrowia? Czekać kiedy
          wyląduje w szpitalu?

          Może odpuścić sobie i nie reaggować - wmawiając sobie - ja mam czyste
          sumienie, to jego wybór?
          To tak trochę, jak w zimie, w duży mróz widzisz spiącego bezdomnego na ławce
          na przystanku. Nie wiesz, czy jest pijany, czy tylko zasnął. Ale przecież to
          jego wybór, że jest na ulicy, mogł iść do noclegowni!
          Przecież jest dorosły i wie, ze spanie w duzy mroz toniechybna smierc.
          Nic nie zrobię - mając takie tłmaczenie - mam czyste sumienie!
          • momas Re: To dorosły człowiek - wie co robi. Masz dziwn 26.10.06, 15:18
            A poza tym, jeszcze jedno. Tak na zakończenie. Jak łatwo idzie nam ocenianie
            postępowania drugiego człowieka. Nawet wtedy, gdy nie wiemy nic o nim. Jakimi
            powodami kieruje się zadając pytanie..? Może ma powody by postąpic właśnie tak,
            a nie inaczej?
            Nie pisze nic o tym, więc nic nie wiadomo. Ale bardzo łatwo jest go ocenić.
            Oczywiście negatywnie. Tonam, ludziom przychodzi najłatwiej.
            • zyrafa46 Re: To dorosły człowiek - wie co robi. Masz dziwn 26.10.06, 23:37
              Jak już tak rozmawiamy "przy stole" - to powiem, ze to przecież piękne jest,
              ze jesteśmy tacy do siebie niepodobni, niejednakowi. Jesteśmy ludźmi a nie
              maszynami "z taśmy". Są "rodzynki" wyjątkowe na TAK i niestety wyjątkowe na
              NIE. Ale widocznie coś za coś. Eeee, tak tylko piszę. Filozof ze mnie taki jak
              kucharz.
              Ż.

              ...Lepiej innych nie oceniać...;-)). Bo jak nas podsumują... e he. ;-)
              Ja tam wolę sie uśmiechnąć i uwielbiam, gdy ktoś do mnie się uśmiechnie. Czasem
              to lepsze od słońca..


              A to właśnie dla koleżeństwa forumowego, "jak leci", dla wszystkich: :-)))))
              Od żyrafy
              ---
              Najgorszym nieszczęściem w kuchni jestem ja sama.
          • zyrafa46 Re: To dorosły człowiek - wie co robi. Masz dziwn 26.10.06, 23:24
            Odpowiadasz na :
            momas napisała:

            > Fakt, może nie najlepszy przykład. Ale zasada "dorosły więc wie co robi", czy
            > też "daj żyć innym jak chcą" jest piękna, tyle tylko, że jeżeli zahacza o
            > zachowania patologiczne - nie jest taka oczywista.
            > Jeżeli chodzi o np. wegetarianizm - nie neguję tego. Ale w przypadku jedzenia
            > typu mięso+ chleb+ piwo to - zupełnie przeczy rozsądkowi. Może, gdyby wyniki
            > badań były dobre, albo słabe - ale stabilne - przyjęłabym, że widocznie tak
            ma być. A co zrobić, jak widać zdecydowane pogarszanie stanu zdrowia? Czekać
            kiedy wyląduje w szpitalu? Może odpuścić sobie i nie reaggować - wmawiając
            sobie - ja mam czyste sumienie, to jego wybór?
            > To tak trochę, jak w zimie, w duży mróz widzisz spiącego bezdomnego na ławce
            > na przystanku. Nie wiesz, czy jest pijany, czy tylko zasnął. Ale przecież to
            > jego wybór, że jest na ulicy, mogł iść do noclegowni!
            > Przecież jest dorosły i wie, ze spanie w duzy mroz to niechybna smierc.
            > Nic nie zrobię - mając takie tłmaczenie - mam czyste sumienie!
            ====================================================================
            Przepraszam, ze wkleję słowo: Tekst powyższy - to jakby cytat moich myśli.
            W całości jak leci.
            Żyra

    • muscovado Re: Jak można oszukać dorosłego stołownika? 26.10.06, 15:25
      mam jeszcze taka refleksje: jeśli chodzi o stan zdrowia i głupi upór chorego
      (zagrożonego chorobą), to dodawanie do smażeniny i innych niezdrowych potraw
      zmielonych warzy niewiele pomoże. W takim przypadku po prostu trzeba
      wyeliminować, albo powaznie ograniczyć te szkodliwe rzeczy, a nie robić ich
      wersje "warzywne".

      Choć jak tak piszecie, zaczynam rozumieć, że niektórzy sa trudno reformowalni.
      poza tym przypomniał mi sie mój tata, który owszem, lubi warzywa, ale jak w
      domu nie ma konkretnego mięcha i chleba to on nie ma co jeść.
      Smutna prawda... i tak jest w wielu domach...
    • kwiatek_leona Re: Jak można oszukać dorosłego stołownika? 26.10.06, 23:40
      Nie wnikajac w wartosci moralne, bo nie o to Zyrafa pytala, wartosci odzywcze
      tych przemyconych warzyw moga byc dosc mizerne (o, mizeria, tez warzywo :).
      Musza byc one bowiem ugotowane na smierc, zeby mogly pozniej udawac cos innego.
      A moze ekstra porcja multiwitamin, zazywanych regularnie i pod nadzorem, pod
      grozba pozbawienia....no, to juz zalezy od Twojego stopnia zazylosci ze
      stolownikiem... Wiem, ze to nie to samo, co miska salaty, ale ciagle duzo
      lepiej niz nic.
      • zyrafa46 Re: Jak można oszukać dorosłego stołownika? 26.10.06, 23:54
        DZIĘKUJĘ
        • illiterate Re: Jak można oszukać dorosłego stołownika? 27.10.06, 00:36
          Drogie nieszczescie - a probowalas sokow przecieranych? Mozna je doprawic a to
          surowa marchewka, a to buraczkiem, selerem i w ogole wszystkim. A soki
          wyciskane w domowej sokowirowce? Swietnie idzie np sok z jablka z marchewka.
          Jesli dodasz do tego troche startej skorki pomaranczowej i soku, wycisnietego z
          pomaranczy, bedziesz mogla bez mrugniecia powieka utrzymywac, ze to z
          pomaranczy jest.
          • Gość: Aki Re: Jak można oszukać dorosłego stołownika? IP: *.172.103-84.rev.gaoland.net 27.10.06, 03:18
            Zupy-kremy, posypane tartym żółtym serem i czosnkowymi grzankami proponuję
            (warzywa ugotowane na półtwardo), jajecznicę z cebulką i pomidorem też. Może
            jakiś pasztet warzywny z dobrym sosem czy mięsną wkładką? Buraczki zasmażane?
            Ćwikła? Sałatka z cykorii, "niebieskiego" sera i orzechów? Wspomniane leczo z
            mięskiem? Piszę z punktu widzenia osoby, która maniaczką warzyw nie jest (w
            zasadzie dopiero je odkrywam), ale dobrze wie, że są one świetne dla linii,
            zdrowia itp. i w takich formach jestem w stanie zjeść ich dużo.

            A do oburzonych słowem "oszukać": czy gdyby było ono zastąpione zwrotem
            "przemycić warzywa" to też byłby taki raban? Czy gdyby chodziło o dziecko też
            byłby problem?
            Nie tak dawno we Francji nadawano program, w którym jeden z szefów kuchni
            postawił sobie za punkt honoru nauczyć dzieci jedzenia warzyw. Co się okazało po
            pierwszym odcinku? Że jeśli tym dzieciom podać warzywa w "rozpoznawalnej"
            formie, to ani maluchy, ani większość starszych ich nie tknie. Dlaczego? "Bo ja
            nie lubię warzyw" - koniec argumentu. W grupie dzieciaków (ok 15), którym
            pokazano kilka warzyw tylko pojedyncze osoby potrafiły nazwać kalafior czy
            karczoch (jedno i drugie tfuuuu), ale wszystkie wiedziały co to są frytki i
            hamburger.
            Gdy tym samym delikwentom zawiązano się oczy i podano odpowiednio doprawione
            warzywa to reakcje były następujące: "oooch, pyszne... co to jest? kalafior?
            niemożliwe!!".

            Wszystko jest kwestią uprzedzenia, naprawdę nie da się nie lubić każdego warzywa
            tylko dlatego, że jest warzywem. To, co prezentuje jednostka mająca być
            "oszukaną" jest zwyczajnym i bezsensownym uprzedzeniem: "oszukane" kotlety
            jadła? Jadła. Więc to nie o smak chodzi.

            • Gość: Aki Re: Jak można oszukać dorosłego stołownika? IP: *.172.103-84.rev.gaoland.net 27.10.06, 03:23
              wiadomosci.onet.pl/1368143,242,kioskart.html
              Co prawda nie o warzywkach, ale zawsze jakiś argument ;)
              • Gość: zadumana Re: Jak można oszukać dorosłego stołownika? IP: 83.238.166.* 27.10.06, 12:31
                Po przeczytaniu b.ciekawego linka mozna tylko wspomnieć stare polskie
                powiedzenie "Polak głodny, to zły".
                Ma to jak widać głębsze uzasadnienie niż można było sądzić. I tym istotniejsze
                jednak co na talerz kładziemy. Czyli nie tylko muzyka łagodzi obyczaje:)

                Czyżby kiedyś dzieci były mniej agresywne, bo latami dostawały tran?
    • zyrafa46 Re: Zamiast popierać wątpliwe zachowania etyczne 26.10.06, 23:44
      Zawsze daję, czasem nawet cały worek (starannie wybranych rzeczy, by były
      pożywne i sie nie psuły i były świąteczne - jak trzeba), żeby na dłużej
      starczyło.
      Kiedyś jednak starszej pani specjalnie wybrałam mięciutkie jedzonko
      uwzględniając prawdopodobny stan uzębienia. Ledwo się odwróciłam posiłek
      otrzymał najbliższy pojemnik na śmieci. Aaale raz tylko tak było.
    • panilu Re: Jak można oszukać dorosłego stołownika? 27.10.06, 16:41
      Nie katuj dorosłego ani też dziecka.Nie chce jeść niech nie je.Widać to mu jest
      niepotrzebne.Moja Babcia przez swoje 86 lat nie jadła kartofli i jabłek i wcale
      jej to nie zaszkodziło.Umarła kiedyś to się mówiło na starość.Cichutko i
      spokojnie.Dzieci Babci jedzą super zdrowo + różne witaminy i ciągle słychać na
      co chorują.Wnuki super super zdrowo w tym dieta,wegetarianizm i też w różnych
      chorobach. Nie uszczęśliwiajcie na siłę .
      • zyrafa46 Re: Jak można oszukać dorosłego stołownika? 27.10.06, 19:57
        panilu napisała:
        Nie uszczęśliwiajcie na siłę .

        ===================================================
        Z toku myśli (który pominę), po przeczytaniu TEGO zdania wyszło mi coś takiego:
        Nawet najlepsze jedzenie zpożyte w złej atmosferze, w pośpiechu (to już jest
        mniejsze zło, jak sądzę) - może być toksyczne. I odwrotnie.
        Najlepiej jednak jeść zdrowo w zdrowej atmosferze, bez pośpiechu i z umiarem.
        I "nie wpadać w kanał" zdrowego odżywiania - jak powiedziała mi kiedyś Pani
        Maja Błaszczyszyn.

        Wymyśliłam jeszcze sosy ze zmielonych warzyw z różnymi przyprawami. Hmmm, tylko
        jakie te przyprawy mają być aby dobrze dosmaczyć? Z pewnością tłuszcz (bo ma
        się łączyć z karotenem oraz dodaje smaku) ale co jeszcze? Wczoraj zmieliłam
        kawałek kurczaka, gotowaną czerwoną paprykę i gotowane żółte fasolki. No po
        prostu to, co akurat było. Mi tam smakowało, nawet całkiem całkiem. Ale pewnie
        mam nienormalny smak. Rzeczonemu niejadkowi warzywnemu tego nawet nie
        zaproponowałam.
        Aaaa, jeszcze jedno. Z tym oszustwem to miało być tak: Jeśli nie tknie -
        trudno. Jeśli tknie i "wypluje" (czytaj wyrazi się negatywnie) - trudno. ALE
        JEŚLI pochwali to oczywiście się przyznaję co z czego i dlaczego. Mam wszak do
        czynienia z osobnikiem myślącym zdrowo ale z kiepskim smakiem. Zbyt mało
        różnorodnych potraw jest tolerowanych. Trzeba to delikatnie i przyjemnie
        zmienić.
        Co do samego słowa oszukać:
        Wolę oszukać kulinarnie a (przykładowo) nie zataić, że ekspedientka wydała mi
        niechcący za dużo reszty.
        kiedyś takiej pani zwróciłam uwagę: "Przepraszam, źle mi pani wydała". Pani "na
        kasie" mocno się wzburzyła. Zrobiła śmieszną minę, gdy wyjaśniłam, ze wydała za
        dużo. Hi hi
        Ludzie, ale nudzę.
        .
        .
        To jeszcze może ktoś wymyśli przyprawy do takich warzywnych sosów. Czy to SIĘ w
        ogóle PRAKTYKUJE taki sos?
        Żyra - dyletant z dobrymi chęciami.
        Aaaa, jeszcze jedno: co do katowania MAŁYCH dzieci: jeśli nie są karmione
        łakociami i innymi głupotami (myślę o codziennym jedzeniu, nie od święta) to
        zazwyczaj instynkt samozachowawczy lepiej podpowiada im menu niż nawet rodzice.
        Rodzice często ten instynkt własnymi nawykami - niszczą. (kiedyś mieli własny,
        ale dawno temu...)
    • silic Głos meski 28.10.06, 00:25
      Interesujące było czytanie tych wypowiedzi, naswa mi się kilka uwag.

      Zyrafa46 napisała:
      >Aaaa, jeszcze jedno. Z tym oszustwem to miało być tak: Jeśli nie tknie -
      >trudno. Jeśli tknie i "wypluje" (czytaj wyrazi się negatywnie) - trudno. ALE
      >JEŚLI pochwali to oczywiście się przyznaję co z czego i dlaczego. Mam wszak do
      >czynienia z osobnikiem myślącym zdrowo ale z kiepskim smakiem. Zbyt mało
      >różnorodnych potraw jest tolerowanych. Trzeba to delikatnie i przyjemnie
      >zmienić.

      Próbowałem zrozumieć, czemu tak ci przeszkadza jego niechęć do warzyw i nie
      udało mi się. Najbardziej udeżyło mnie "Zbyt mało różnorodnych potraw jest
      tolerowanych. Trzeba to delikatnie i przyjemnie zmienić. " DLACZEGO chcesz
      wymusić na nim tę różnorodność ? Niech je to co mu smakuje ! Nie zmieniaj go wg
      swoich upodobań. Mężczyźni kierują się w jedzeniu zasadniczo 2 rzeczami: ma być
      smaczne i pożywne. To wszystko. Natomiast często spotykam się z postawą u kobiet
      " jem to bo powinno się to jeść... bo zdrowe ... bo słyszałam...". Niestety, z
      nami to nie działa. Ja sam mam bardzo sprecyzowane gusta kulinarno-smakowe. Z
      zup tylko pomidorowa, ogórkowa, barszcz czerwony, grochówka. ŻADNYCH gotowanych
      warzyw ( poza tymi których nie da się jeść na surowo). Pod żadną postacią nie
      jadam selera, pietruszki,brukselki,fasoli szparagowej,kalafiora,groszku i
      jeszcze paru innych roślin. Nie jem bo mi nie smakują - i tyle. Od razu dodam,
      że nie piję piwa, pieczywo jadam 1-2 razy w tygodniu.
      Dla mężczyzn nie jest problemem brak urozmaicenia - potrafimy czasem jeść to
      samo kilka razy z rzędu.
      Większość z tych warzyw po długiej obróbce cieplnej i tak będzie kompletnie
      wyprana z jakichkolwiek wartości odżywczych wiec nie ma co kombinować z
      podrzucaniem ich do innych potraw. Jeśli nie ma zdrowotnch problemów, nie ma co
      zmuszać do jedzenia warzyw. Zresztą, czy faktycznie są takie zdrowe ( nawożenia,
      pierwiastki wchłaniane z powietrza ) to nie jest pewne.
      Nie wiem czy facet zjada zupy ? Chyba tak. Niech to nie będą typowe zupy
      jarzynowe ( mnie odrzuca sam zapach ), tylko zupy "z wkładką" na bulionie
      warzywnym - będziesz miała trochę satysfakcji, przemycisz te składniki w zupie.

      Naprawdę, trochę szacunku dla drugiej osoby i w żadnym wypadku nie stosuj
      zagrywek w stylu " o widzisz ! to była marchewka ukryta w mielonym a ty zjadłeś
      i nie odrzuciło cię" - bo to prosta droga do wojny.
      Pozdrawiam
      • zyrafa46 Re: Głos żeński 28.10.06, 03:07
        Bardzo dziękuję za wszystkie wypowiedzi. Oprócz Banity, którego głos NIC
        (niestety) konkretnego czy nawet enigmatycznego na podany temat nie wniósł.
        Wszystkie były ciekawe. Przemyślę sobie.
        Głosie męski, podoba mi się co piszesz. Ale też tak beznadziejnie mało warzyw
        nie łykasz. A tu chodzi o młodego człowieka, który z kuchni wprawdzie nie
        światowej klasy ale jednak mocno zróżnicowanej przestawił się na kanapki,
        kanapki, cola, kanapki, późnym wieczorem rosołek, pomidorowa. Mięso. I ogromny
        pośpiech bo dużo pracy. Gdyby znalazł sie jakis sprytny, smaczny sposób na
        wzbogacenie diety byłoby dobrze. Powtarzam: oszustwo, to tylko hasłowo, by sama
        nazwa np brukselki NIE PORAZIŁA Z MIEJSCA. Jak juz posmakuje to zje z nazwą
        "i korzeniami".
        pozdrawiam, jeszcze raz dziękuję
        Co się da wypróbuję.
        Żyrafa
        • ba_nita Re: Wnoszę konkretnie: 28.10.06, 10:11
          Nawyki żywieniowe kształtuje się w dzieciństwie. Próby "wtłoczenia" dorosłego
          człowieka w SWOJE ramy nawet w najlepszej trosce to nic innego jak zaproszenie a
          raczej wyproszenie zza stołu. "Odrobinę" na to za późno. Niestety są ludzie,
          którzy zamiast słuchać co się do nich mówi wolą słuchać siebie mając za nic
          integralność innych osób i ich prawo do własnego życia.A jeśli już się gada to
          należałoby się stosować do rad dawanych innym:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=77&w=48135190&a=48157460
          Pomijam fakt, że już raz taki problem zyrafa na forum rzuciła:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=77&w=45712004&a=45712004
          Czy teraz wniosłem konkretnie? Zaznaczam, że to pytanie retoryczne.
      • zyrafa46 jeszcze raz głos żeński 28.10.06, 03:13
        ... O wojnie WCALE nie ma mowy. Nie o to chodzi. Dobrym zwyczajem jest
        przecież, by na talerz każdy wybierał sobie co lubi. Jeśli jest jakiś wybór ;-).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja