Ryż = breja. No nie mam siły....

IP: *.cofund.org.pl 13.12.06, 16:46
Konia z rzędem temu, kto poda mi światłą poradę, jak ugotować ryż, żeby się
nie kleił. Czytałam tu na forum, że trzeba go przepłukać wielokrotnie w
zimnej wozdzie przed zagotowaniem. Przepłukałam. Nic. Może wlewam za dużo
wody? Może za długo gotuję? Proszę o wytłumaczenie jak przysłowiowej krowie
na rowie jak to się robi - step by step. Dziekuję awansem i pozdrawiam.
    • linn_linn Re: Ryż = breja. No nie mam siły.... 13.12.06, 16:47
      Ja gotuje jak makaron.
      • fettinia Re: Ryż = breja. No nie mam siły.... 13.12.06, 16:59
        najlepiej tak po "staroswiecku"-jak jest prawie miekki "pod pierzynke"-czyli
        owinac garnek w recznik i pod koldre:)Bedzie sypki:)
    • roseanne Re: Ryż = breja. No nie mam siły.... 13.12.06, 16:57
      jak gotuje ryz
      bialy:
      przeplukac ryz zimna woda, najwyzej 2 razy, na 1 objetosc ryzu 2 objetosci wody
      + sol
      bez pokrywki zagotowac, zmniejszyc plomien do minimum, przykryc, gotowac ok 10
      minut do wchloniecia wody, wylaczyc, poczekac jeszcze 10 minut, zamieszac
      wydejcem, podawac

      ryz brazowy gotuje sie okolo godziny, przy czym czesc pod pokrywka okolo 40
      minut - zdecydowanie wole pilaw z brazowego ryzu niz sam ryz
    • Gość: km Re: Ryż = breja. No nie mam siły.... IP: *.net-serwis.pl 13.12.06, 18:26
      Mnie się nigdy ryż nie rozgotował i nie skleił - zawsze kupuję i używam ryżu
      parboiled
      pozdrawiam
      km
      • pinkink2 oto dwa sposoby 13.12.06, 19:15
        Pamietam taki przepis: wrzuc ryz do garnka z gotujaca, osolona woda, jak na
        makaron. Od powtornego zagotowania licz 16 minut.
        Przelej przez sito.
        Gotowe!
        Kazde ziarenko bedzie osobno. Kiedys tak robilam i bylo OK.

        Teraz zmienilam metode na smaczniejsza.
        Praze ryz na patelni do czasu, kiedy straci 'szklany' wyglad, zalewam wrzacym
        rosolem /moze byc z kostki/, przykrywam pokrywka, zmniejszam gas i za jakies
        15-20 minut moge jesc.
        Po drodze wrzucam przysmazona cebulke, przysmazone mieso mielone i przyprawy,
        ale o to juz autorka postu nie pytala.
        Mam w ten sposob albo
        a/ risotto,albo
        b/ farsz do golabkow, np
        • Gość: jackk3 Re: oto dwa sposoby IP: *.ptr.terago.ca 13.12.06, 19:17
          Jesli wg Ciebie to jest risotto to moje kondolencje.
          • fettinia jackk czytaj ze zrozumieniem:) 13.12.06, 19:19
            Ryz do risotto:)
            • Gość: jackk3 Re: jackk czytaj ze zrozumieniem:) IP: *.ptr.terago.ca 13.12.06, 19:27
              Dalej nie kumam? Istota risotto jest dozowanie plynu STOPNIOWO a nie gotowanie
              na czas.
            • Gość: kojot "ryż do risotto" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.06, 15:59
              dobre fetti ;-)
          • Gość: pinkink2 Re: oto dwa sposoby IP: *.oc.oc.cox.net 13.12.06, 21:44
            Gość portalu: jackk3 napisał(a):

            > Jesli wg Ciebie to jest risotto to moje kondolencje.

            A wiesz, nie krzywduje sobie.)))
        • roseanne raczej pilaw niz risotto :) nt 13.12.06, 20:44

    • fettinia Re: Ryż = breja. No nie mam siły.... 13.12.06, 19:33
      tja tja-kiedys nasze mamy gotowaly wlasnie w poduchach;)Teraz widocznie inny ryz
      i nie zawsze sie udaje:)Pozdrawiam:)
      • Gość: jackk3 Re: Ryż = breja. No nie mam siły.... IP: *.ptr.terago.ca 13.12.06, 19:43
        <tja tja-kiedys nasze mamy gotowaly wlasnie w poduchach;)> Co wcale nie znaczy
        ze ten ryz byl dobry. Dopiero jak wyjechalem z Polski wiele lat temu to
        poznalem jak ryz powinien smakowac (wiem ze to sie zmienilo). Ten temat byl
        walkowany 100x. Prawidlowo gotowany (tak jak to robia Azjaci, ktorzy
        doskonalili ta metode przez tys. lat) ryz sie udaje 100/100. Chyba ze uzywasz
        tej metody od pani Frani... Jeszcze raz - WYSZUKIWARKA!
        Pzdr
        • illiterate Re: Ryż = breja. No nie mam siły.... 13.12.06, 21:29
          Oj zesz ty meczybuło!
          Nie ma ryzu gotowanego w podparyskim Sèvres, wiec doprawdy nie da sie
          stwierdzic, czy prawdziwszy jest ryz tak jak go Azjaci gotuja czy tez moze, jak
          robia to Wlosi albo Kubanczycy. System poduchowy sprawdza sie w wielu domach -
          moze w Twoim sa inne poduchy? A jesli sie komu sprawdza, to przegladarka mu na
          wafla.
          • Gość: senin Re: Ryż = breja. No nie mam siły.... IP: *.for.dsl.connect.net.au 13.12.06, 21:51
            nie ma sprawy,
            jak sie chce ryz serwoacs, tak jak robia to wlosi, gotuje sie ich sposobem

            jak sie chce go na sypko (??? uff..jakis pomylony termin;(((ale niech bedzie )
            to robi sie tak jak to robia Azjaci i tyle

            gotowanie w duzej ilosci wody i odcedzanie nie jest dobrym rozwiazaniem, bo w
            ten sposob z ryzu wyplukane zostaja witaminy - a przeciez w jedzeniu ROWNIEZ o
            jego wartosc odzywcza chodzi, no chyba ze sie myle ;DDD
            • illiterate Re: Ryż = breja. No nie mam siły.... 13.12.06, 22:00
              Furda witaminy. Jak sie ryz odcedza, to wraz z woda wylewa sie do zlewu polowe
              jego smaku. Sa jeszcze tacy, ktorzy ryz hartuja po ugotowaniu zimna woda. Oba
              te sposoby sa barbarzynskie, bo niszcza smak i konsystencje. Chodzi mi o to, ze
              medota piernatowa - udoskonalana w Polsce od stuleci - sluszna jest i tyle,
              choc oczywiscie nie jedyna.
              • Gość: senin jaasne, tylko ze wielkie z tym mecyje :) nt IP: *.for.dsl.connect.net.au 13.12.06, 22:14
                • illiterate Re: jaasne, tylko ze wielkie z tym mecyje :) nt 13.12.06, 22:24
                  Kiedy no wlasnie nie. Co to za problem zabezpieczyc garnek gazeta i owinac
                  kocem? Metoda piernatowa jest legendarna juz metoda w domu moich rodzicow.
                  Dokonujemy tradycyjnego desantu na tenze dom w niedziele, ale w roznych porach.
                  Ryz czeka - goracy i przepyszny, nie zepsuty zadnym odgrzewaniem,a goscie nie
                  musza czekac, az sie ugotuje. Mniej stresu, mniej czasu, mniej ambarasu i mniej
                  zmywania, ament. Tak sie zachecilam, ze chyba naucze sie kantonskiego i pojade
                  z misja do Chin, gdzie rozpropaguje te metode jako ekonomiczna i ergonomiczna.
                  • syswia Re: jaasne, tylko ze wielkie z tym mecyje :) nt 13.12.06, 22:28
                    taak:)
                    W podreczniku mojej Babci sprzed wojny - do gotowania jest opisana metoda
                    oszczednego gotowania - tzw dogotowywacz. Metoda polega na podgotowaniu czegos
                    tam i wsadzeniu garnka w skrzynke wyscielana sloma i gazetami i przykryciem
                    garnka tymze samym.
                    Energooszczedna metoda? Ekologiczna? Oczywiscie...
                    Tylko mecyje z tym wielkie jak mawia Senin. I po co. Jak mozna ugotowac ten
                    nieszczesny ryz w 15 minut. Goscie zdarza w tym czasie umyc rece...
                  • Gość: senin Re: jaasne, tylko ze wielkie z tym mecyje :) nt IP: *.for.dsl.connect.net.au 13.12.06, 22:32
                    > Kiedy no wlasnie nie. Co to za problem zabezpieczyc garnek gazeta i owinac
                    > kocem?

                    i przeniesc kuchnie do ... sypialni :)) jasne ze zaden

                    wiekszosc kuchni w polsce jest mala, gzdie ten zawiniety w koc gar trzymac- pod
                    zlewem? :)
                    tylko po co - w koncu i tak sie go najpierw zagotowywuje ;) - przykracic kurek
                    od gazu (lub elektryki) i juz
                    po 15 minutach gotowe

                    jakie czekanie, jaki ambaras (gdy sie zrobi wszystko jak nalezy :)

                    A do chin zawsze mozna, z tym ze lepiej nauczyc sie mandarynskiego - wieksza
                    populacja sie nim posluguje - to i sukces bedzie wiekszy ;DD

                    nie opieralabym jednak marketingu tej metody na ergonomii...:)

              • Gość: jackk3 Re: Ryż = breja. No nie mam siły.... IP: *.ptr.terago.ca 13.12.06, 22:33
                O jakim ty odcedzaniu mowisz? Plukanie nie pozbawia ryzu witamin czy min.
                Glownie jest to zabieg higieniczny. Mozesz dorabiac ideologie do systemu
                poduchowego. Pewnie mi jescze powiesz ze Polska od stuleci 'ryzem' plynela.
                Jest tylko jeden powazny problem: jeszcze nie jadlem w Polsce przyzwoitego
                ryzu, dotyczy to i dobrych knajp i domow.
                • Gość: senin Re: Ryż = breja. No nie mam siły.... IP: *.for.dsl.connect.net.au 13.12.06, 22:39
                  Gość portalu: jackk3 napisał(a):

                  > O jakim ty odcedzaniu mowisz? Plukanie nie pozbawia ryzu witamin czy min.
                  > Glownie jest to zabieg higieniczny.

                  tak sobie mysle, ze to moglo byc do mnie

                  zgadzam sie ze plukanie przed gotowaniem jest OK
                  odcedzanie po ugotowaniu w duzej ilisci wody (jak makaron) zalecane tu przez
                  niektorych - OK NIE JEST bo wylewa sie cala wygotowana ryzowa "odzywczosc" :)

                  cla reszta Twojego postu to chyba nie do mnie :)
                  • Gość: jackk3 Re: Ryż = breja. No nie mam siły.... IP: *.ptr.terago.ca 13.12.06, 22:43
                    O przepraszam. Juz sie sam calkiem pogubilem. Dajmy sobie siana, wystarczy o
                    tym ryzu.
                    Pzdr
    • akabe Re: Ryż = breja. No nie mam siły.... 13.12.06, 19:50
      Ja nigdy nie płuczę ryżu, a też nigdy nie zrobił się "brejowaty". Dodaję "łyżkę"
      oliwy (na oko) do zimnej wody, zanim się zagotuje. Do wrzącej wrzucam ryż i
      gotuję do miękkości (patrz: al dente, innego nie uznaję). Gotowałam tak i ryż z
      biedronki, i ten z Kupca i niemiecki jaśminowy, zawsze zdawało egzamin.
    • Gość: sto kobiet Re: Ryż = breja. No nie mam siły.... IP: *.edwardjones.com 13.12.06, 20:59
      Dobra, jak krowie na rowie...
      Istnieja rozne rodzaje ryzu. Z grubsza dziela sie na 3 rodzaje:
      ryz dlugoziarnisty - np basmati - do gotowania na sypko
      ryz srednioziarnisty - do sushi np
      ryz krotk/okragly- np wloski do risotto
      Nie da sie zrobic risotto z basmati chocby nie wiem co. Tak samo sushi z tego
      nie wyjdzie. Kazdy z tych rodzajow gotuje sie inaczej.
      Ryze dlugoziarniste z przeznaczeniem na sypkie gotuje sie tak:
      szklanka ryzu - przeplukac kilk razy plus poltorej szklanki zimnej wody i sol
      do smaku zagotowac na wolnym ogniu do wrzenia - delikatnie wymieszac. Przykryc
      garnek pokrywka i zmniejszyc gaz do minimum. Nie mieszac. Gotowac okolo 10 min
      do wchloniecia plynu. Nie ma mozliwosci, zeby wyszedl brejowaty.
      • Gość: jackk3 Re: Ryż = breja. No nie mam siły.... IP: *.ptr.terago.ca 13.12.06, 21:07
        Generalnie masz racje. Dodam ze wiekszosc rodzajow ryzu gotujemy tak samo.
        Zmienia sie jedynie ilosc dodanej wody (od 1 1/2 do 2 lub troche wiecej na
        szklanke ryzu). Mozna tez odrobine zwiekszyc czas gotownia. Wazne jest tez aby
        nie odkrywac (albo jak naj mniej) pokrywki.
        Pzdr
        • Gość: sto kobiet Re: Ryż = breja. No nie mam siły.... IP: *.edwardjones.com 13.12.06, 21:13
          :)
          chodzilo mi o technike gotowania
          do risotto dolewa sie plyn po odrobinie, do basmati od razu calosc
          z dlugoziarnistych uzywam tylko basmati - tesciowa Hinduska mnie nauczyla
          Gotuje ryz prawie codziennie.... nigdy nie eychodzi breja:)))
    • she8 Re: Ryż = breja. No nie mam siły.... 13.12.06, 21:06
      1 szklanka ryżu , 2 szkl. wody, sól, trochę masła lub oleju. Do szybkowara.
      Gotować 7 min. od momentu zawrzenia. Potem zostawić w garnku (szybkowarze) nie
      otwierając go, po ok.1 godzinie jest sypki. 100% pewności.To samo kasze.
      • Gość: sto kobiet Re: Ryż = breja. No nie mam siły.... IP: *.edwardjones.com 13.12.06, 21:07
        po jednej godzinie????????
        jedna szklanke ryzu???????
        • Gość: senin zapomnialam dodac ze godzina to stanowczo IP: *.for.dsl.connect.net.au 13.12.06, 21:22
          za dlugo, 20 minut na caly proces wystarczy

          ale jak bedzie stal pod przykryciem dluzej, toprzecierz tez nic sie nie
          stanie :))
      • Gość: senin robic jak napisala sto kobiet i she 8 - jedyny slu IP: *.for.dsl.connect.net.au 13.12.06, 21:13
        ...szny sposob i prawie taki sam
        ja tez tak gotuje ryz, z tym ze od poczatku przykrywam garnek i po zawrzeniu
        zmniejszam ogien do minimum (bez mieszania)- to jest jednak drobna roznica, bez
        znaczenia, efekt ten sam

        tak robi 99% Azjatow
        wiec nie uczmy sie gotowac ryzu od makaroniarzy;)

        jak czytam "tak jak makaron", to az mnie skreca

        choc makaron tez mozna matoda absorbcyjna - podobnie jak ryz "po azjatycku"
        tylko co na to "Wlosi" powiedza ;)

        acha, z maslem , lub lyzka oleju, lub kawalkiem tluszczu z kurczaka duzo
        latwiej uzyskac "sypki" efekt

        • Gość: meimei Oh, semen... IP: *.dynamic.hinet.net 15.12.06, 06:42
          senin, wiekszosc Azjatow gotuje ryz w tzw. ricecooker: wsypujesz przeplukany ryz, wlewasz wode, zamykasz pokrywe i przyciskasz guzik. Koniec. Ryz sie ugotuje, dojdzie, a nawet moze sobie potem postac i ciagle jest goracy.
          Aha, i ryz gotowany przez Azjatow klei sie jak cholera. Nie jest breja, ale klei sie niemozliwie. No coz, jakos sie musi dac przeniesc na tych paleczkach.
          Powyzsze wynika z osobistych dlugoletnich doswiadczen dalekowschodnich.

          I nie zaperzajcie sie tak, drodzy pichcacy, dla ryzu nie warto ;) Ostatecznie to tylko ryz...
          • jokaer Re: a ja..... 15.12.06, 07:33
            przeczytałam ta ostatnia wypowiedź i w efekcie okazuje się ,że gotuję ryż na
            podobnej zasadzie, tylko w piekarniku.
            nalewam wody, solę i do piekarnika- w zależności od ilości wody wychodzi sypki
            albo kleisty, zalezy do czego chce go uzyć

            ----
            dagmargallery.republika.pl
          • Gość: senin Re: Oh, semen... IP: *.for.dsl.connect.net.au 15.12.06, 10:11
            Gość portalu: meimei napisał(a):

            > senin, wiekszosc Azjatow gotuje ryz w tzw. ricecooker:

            no kursde wiem, :)))
            przeciez i ja tak od 16 lat gotuje

            ale nie kazdy musi nabywac to ustrojstwo
            ja przez pare lat gootwalam na tej samej zasadzie jak w rice cookerze w
            normalnym garnku (roznica taka ze przez pierwsze 5 minut musialam na palnik
            iwazac - rice cooker sam sie wylacza)

            i chce te sama zasade zaniesc "pod strzechy" i wyciagnac z coraz bardziej
            eleganckich dzis sypialni do naprawde zajebiscie nowoczesnych kuchni...

            tylko o to mi chodzi :)))

            bo trudno by gospodyni z pelno gadzetowo wypasiona kuchnia musiala wynosic ryz
            do sypialni pod koldre... albo nawet gorzej :(( przyznac sie, ze nie moze po
            azjatycku nic zaproponowac (ze wtydu, ze do gosci ryz z sypialni wytargac
            musi - no co za obciach)

            ja zatem proponuje prosty i elegancki jak i krotkotrwaly sposob gotowania ryzu
            stylowo. po azjatycku (zakladajac ze o azjatyckie potrawy chodzi)

            a tu kazdy sie na mnie rzuca, ze obrazam/ atakuje narodowe sposoby gotowania
            ryzu pod koldra... ...

            a inni jeszcze obrazaja sie za to, ze sypki ryz ... sie nie sypie (if you know
            what I mean ;)..no rence mi opadly i nogi z biorka tyz ;((

            no sypac sie ma i byc rozlupany...loj chyba bloga zaloze ;(((

            ale mi sie nie chce ;)
            • Gość: jackk3 Re: Oh, semen... IP: *.ptr.terago.ca 15.12.06, 17:59
              Masz racje ze ryz Azjatow jest 'sypki' i w tym samym czasie da sie go jesc
              paleczkami (dziwne co?). Co do nas to juz prawie kupilem 'rice cooker' (taki w
              pelni zautomatyzowany). Czasmai sie zdarza to kipienie spod pokrywki gdy sie
              robi ryz w garnku. Z cookerem bedzie spokoj. I fakt ze chyba wszyscy Chinczycy,
              Wietnamczycy, Filipinczycy ktorych znam go uzywaja.
              Pzdr
    • Gość: j Re: Ryż 100 na 100 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.06, 21:20
      Używam tylko ryżu jaśminowego, dobrej jakości. płuczę pod bieżącą wodą aż
      zbieleje. na dno garnka do mikroweli wkładam kawałek masła wrzucam 3 filiżanki
      wypłukanego ryżu dolewam 4,5 filiżanki wody z rozpuszczoną solą (ewentualnie
      kurkuma) zamykam pokrywkę ustawiam na malutkie otwory i wstawiam do mikroweli,
      temperatura na 3 kropki czas 28 min. gdy mniej ryżu czas 24-25 min.
      kupiłem ostatnio ryż sonko bo nie miałem jaśminowego efekt okropny wiór mimo
      dodania czterech łyżek oliwy. podobnie było z ryżem marketowym tylko w drugą
      stronę = breja. nie załamuj się i kup dobry ryż
      • Gość: senin jakosc ryzu, IP: *.for.dsl.connect.net.au 13.12.06, 21:28
        a co za tym idzie, czas gotowania, zalezy od zawartosci wilgoci
        jesli ryz nie odlezal wystarczajaco dlugo by stracis wilgoc to zawsze wyjdzie z
        niego... no moze nie breja ale ziarenka "polamane" w kawalkach i wyglada
        okropnie

        jesli ryz jest zbyt suchy to nalezy dodac wiecej wody do gotowania, nie tluszczu

        zreszta kazdy "rzut" bywa inny
        ja kupuje ryz w 10 lub 20 kilowych workach i zwykle jestem ostrozna z pierwszym
        gotowaniem, to znaczy sprwdzam, czy nie za duzo/za malo plynu

        jak za duzo to odkrywam na kilka minut pod koniec "parowania" by stracil troche
        wilgoci
        jak mjest za suchy to skrapiam goraca woda (pol szklanki zazwyczaj wystarczy)

        zawsze dziala
        • Gość: pinkink Re: jakosc ryzu, IP: *.oc.oc.cox.net 13.12.06, 21:41
          OK, odszczekuje moje risotto.
          Moja metoda z patelnia prowadzi raczej do, jak slusznie zauwazyla Roseanne, pilawu.
          Golabkowy farsz mial taka nieformalna nazwe w moim domu.

          Pytanie natomiast dotyczylo gotowania ryzu na sypko i chocbys nie wiem jak sie
          awanturowal, jacku3, gotowanie ryzu w duzej wodzie,jak makaron, osiaga ten cel.

          Zawszec to lepsze niz stolowkowy, jednorodny glut w bialym kolorze, zwany przez
          niefortunnych kucharzy gotowanym ryzem.))
          • Gość: jackk3 Re: jakosc ryzu, IP: *.ptr.terago.ca 13.12.06, 21:57
            Wcale sie nie awanturuje. Tylko tak jak makaron to chyba tylko w PL jescze
            gotuja. Tak jak zuwazyl Senin uczmy sie od Azjatow a nie wymyslajmy nowych
            teorii o czyms co zostalo wynaleziona kilka tys. lat temu. Rodzaj ryzu
            ugotowanego zalezy od jego odmiany (to chyba oczywiste). Generalnie im wiecej
            wody to ryz bedzie bardziej zwarty. Ryz robi moja zonka i wiele lat temu tez
            jej nie wychodzilo az pewnego rodzaju wkurzona poszla do jednej z chinskich
            kolezanek i problemy sie skonczyly. Ryz jest swietny! Kupowanie w duzych worach
            ma swoje duze zalety: taniej, sprawdzona partia. Dobrze jest zwrocic uwage co
            kupuja np. chinczycy. W pewnym sensie sytuacja podobna do np. obcokrajowca
            robiacego zakupy w polskim sklepie z wedlinami. Niech kupuje to co wiekszosc
            naszych i zle na tym nie wyjdzie. Twoja metoda gotowania w d. ilosci wody ma
            zasadnicza i duza wage: pozbawia ryz wiekszosci witamin i mineralow. Tradycyjna
            metoda to po prostu gotowanie na parze.
            Pzdr
            • Gość: kasia o wedlinach temat pociągnę IP: *.chello.pl 14.12.06, 11:13
              bo się nie mogę powstrzymać!
              Gdybyś stojąc w kolejce w mięsnym koło mojego domu kupił to, co wszyscy, to
              jadłbyś:
              parówki "te najtańsze"
              pasztet z ch.w.cz. typu "wszystko albo nic"
              parę plasterków najtańszej szynki (wyrobu szynkopodobnego).
              Te najlepsze wędliny stoją, aż się zeschną, bo kosztują ok. 30-100 zł za
              kilogram i mało kto się skusi.
              • Gość: zadumana Re: o wedlinach temat pociągnę IP: 83.238.166.* 14.12.06, 11:48
                Pobyty za granicą właśnie dlatego bywają ryzykowne:))))

                Branie na serio tego co robią przypadkowo spotkani tubylcy prowadzi potem do
                idiotycznych uogólnionych opinii o różnych krajach i rzucaniu złych spojrzeń w
                kierunku tych co akurat spotkali pozostałych 99% tubylców i opowiadają
                jakieś "dziwne" historie:)
          • Gość: sto kobiet Re: jakosc ryzu, IP: *.edwardjones.com 13.12.06, 21:58
            moim skromnym zdaniem gotowanie ryzu jak makaron nie jest dobra metoda, bo
            wyplukuje aromat z ryzu i wszelkie korzystne dla zdrowia mikro i inne elementy.
            Po prostu wylewa sie je z woda po gotowaniu ryzu. Makaron takowych nie posiada
            (albo minimum) wiec nie ma po czym plakac...
            Moim skromnym zdaniem...
            • Gość: senin Re: jakosc ryzu, IP: *.for.dsl.connect.net.au 13.12.06, 22:02
              Gość portalu: sto kobiet napisał(a):

              > moim skromnym zdaniem gotowanie ryzu jak makaron nie jest dobra metoda, bo
              > wyplukuje aromat z ryzu i wszelkie korzystne dla zdrowia mikro i inne
              elementy.
              >
              > Po prostu wylewa sie je z woda po gotowaniu ryzu. Makaron takowych nie
              posiada
              > (albo minimum) wiec nie ma po czym plakac...
              > Moim skromnym zdaniem...


              moim nieskromnym tez ;DDD

              pisalam o tym troche wyzej, lecz uzylam slowa "witaminy" - mam nadzieje ze nikt
              sie nie przyczepi :)
              • Gość: sto kobiet Re: jakosc ryzu, IP: *.edwardjones.com 13.12.06, 22:08
                no ja nie wiem... ;P

                fajny przepis znalazlam na biala rybe w zielonym sosie z kolendry, miety i
                mleka kokosowego :)))) bede niezadlugo wyprobowywac, bo mojemu sie odmienilo i
                SAM prosi o ryby :)
        • Gość: j Re: jakosc ryzu, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.06, 21:50
          zgadza się że trzeba dać więcej wody, ale mimo dania większej ilości wody dałem
          więcej oliwy, woda osadziła się w postaci kropelek na ściankach i na dnie cienką
          warstwą a oliwa została swoją drogą. jeżeli ryż jest nikłej jakości tak jak
          towary z polskich marketów to wybacz nie pomogą szczere chęci...
          Ja kupuję zwykle w workach 5 kilowych u chińczyków i jeszcze się nie sparzyłem a
          na kupowanych w sklepie czy markecie często. wolę dać 25zł za taki worek i mieć
          dobry towar niż 2 - 3 zł i jeść szajs. :))))
          • Gość: senin Re: jakosc ryzu, IP: *.for.dsl.connect.net.au 13.12.06, 21:54
            u moich chinczykow sprzedaja w 20 kilowych worach
            i tez dobry :))
            • Gość: j Re: jakosc ryzu, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.06, 22:21
              u moich też mają takie wory ale nie mam gdzie trzymać :( dlatego kupuję mniejsze.
              • szopen_cn Och, ten na sypko ????? 14.12.06, 01:05
                Rzecz ciekawa, bo temat powraca czesto.

                Skad ta idea sie pojawila???
                Chyba z podobienstwa do makaronu.

                Ku wyjasnieniu to w krajach Wschodniej Azji nie podaje sie "ryzu na sypko"
                takiego by kazde ziarko bylo oddzielnie.

                A jako, ze ryzozerni sa bardzo i to od dawna i jest ich tam sporo to chyba
                wiedza co i jak.


                Do tematu najprostszej techniki wracajac.

                Nabyc specjalny garnek do tego celu.
                Przykladowo taki:
                www.abtelectronics.com/scripts/site/site_product.php3?source=bizrate&id=26137

                Odmierza sie ryz zalaczonym kubeczkiem, nalewa wody do kreski i ....


                Zawsze sie udaje.

                • osmanthus Re: Och, ten na sypko ????? 14.12.06, 03:00


                  Po co zaraz elektryczny. Jezeli masz mikrofale mozesz uzywac takiego (dziala calkiem niezle,
                  zapewniam)
                  images.amazon.com/images/P/B00011R41Q.01-A32DBVQ990EQ3D._SCMZZZZZZZ_.jpg
                  A ja czasem uzywam takiego tradycyjnego, ktory jest na dodatek ladny:
                  mrc.spps.org/sites/6810d8a6-6d85-4ae6-aba1-a07df5a1d1cc/uploads/ricesteamer_2.jpg
                  Metoda kocykowa jest banalnie prosta i ciagle w moim domu praktykowana (zwlaszcza przy gotwaniu
                  kaszy gryczanej) - wystaczy ryz/kasze doprowadzic do wrzenia, przykryc garnek pokrywka, owinac w
                  scierke/recznik i siup po poduszke/koldre/koc/pierzyne. Zawartosc rano wsadzona pod poduszke
                  bedzie ugotowana i goraca gdy wrocisz z pracy.

                  A jezeli chodzi mikroelementy i witaminy w bialym polerowanym ryzu to jest on dosc ubogim ich
                  zrodlem!
                  www.goldenrice.org/Content2-How/how6_mn.html
                  A juz witaminy B nie ma w ogole, stad epidemie choroby Beriberi, calkiem wspolczsnie wystepujace, np
                  w 2004 roku na francuskiej wyspie Mayotte (w archipelagu Komorow)
                  www.invs.sante.fr/presse/2004/le_point_sur/beriberi_180604/index.html
                  W domu mam zawsze :
                  Jasmin Rice (kupowany u Chinczyka w worach 10kg)
                  Arborio (do risotto)
                  Brown Rice (mniam mniam) (polecam ciekawy artykul pod 2-gim zdjeciem)
                  images.google.com.au/images?hl=en&q=Brown+Rice&btnG=Search+Images
                  dziki ryz, ktory ryzem nie jest (pycha)(artykul pod 1-szym zdjeciem)
                  images.google.com.au/images?hl=en&q=Wild+rice&btnG=Search+Images
                  oraz ryz czerwony (super)
                  images.google.com.au/images?svnum=10&hl=en&lr=&q=Red+rice&btnG=Search

                  • Gość: senin no ciekawa jestem, jak ty.. IP: *.eq.edu.au 14.12.06, 04:45
                    w tym "tradycyjnym garnku" ryz gotujesz ;)???

                    w tym, znaczy sie:
                    mrc.spps.org/sites/6810d8a6-6d85-4ae6-aba1-
                    a07df5a1d1cc/uploads/ricesteamer_2.jpg

                    to ustrojstwo do zupelnie czego innego sluzy

                    mam nadzieje ze nikt sie nie nabierze na te "fachowa" porade
                    • Gość: osmanthus Re: no ciekawa jestem, jak ty.. IP: *.dyn.iinet.net.au 14.12.06, 13:53
                      Gość portalu: senin napisał(a):

                      > w tym "tradycyjnym garnku" ryz gotujesz ;)???

                      Otoz tak samo jak kazde inne jadlo don wlozone (czy beda to dumplings, czy ryba, czy tez jarzyny)

                      Ja wiem Senin, ze Ty wszystko wiesz najlepiej (madra jestem nieslychanie, jak to dalej szlo?) wiec czy
                      moglabys mi wskazac techniczna przyczyne, dla ktorej ryzu nie mozna (byloby) ugotowac na parze w
                      takim ladnym bambusowym steamerze. Please...

                      • Gość: osmanthus Re: no ciekawa jestem, jak ty.. IP: *.dyn.iinet.net.au 14.12.06, 14:05
                        Przy okazji przesylam Ci link do strony z Wikipedi na temat sticky (glutinous) rice.
                        Sticky rice (kleisty) odmiana ryzu nie rowna sie pojeciu ryz sklejajacy sie z powodu rozgotowania.
                        Wiec jakos tak glupio wychodzi, ze Pinkink miala racje mowiac, ze Chinczycy jedza sticky rice, n'est-ce
                        pas ?

                        en.wikipedia.org/wiki/Glutinous_rice
                        • Gość: sto kobiet Re: no ciekawa jestem, jak ty.. IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 14.12.06, 14:13
                          Zdecydowanie, Senin nigdy nie twierdzila nigdzie (pokaz mi gdzie), ze Chinczycy
                          rozgotowuja swoj ryz :))))))))))))))))))))))))))lol
                          • osmanthus Re: no ciekawa jestem, jak ty.. 14.12.06, 14:39
                            Gość portalu: sto kobiet napisał(a):

                            > Zdecydowanie, Senin nigdy nie twierdzila nigdzie (pokaz mi gdzie), ze Chinczycy
                            >
                            > rozgotowuja swoj ryz :))))))))))))))))))))))))))lol

                            I ja tez nie napisalam, ze senin napisala, ze Chinczycy rozgotowuja ryz bo ona napisala wlasnie
                            odwrotnie w odpowiedzi na post Pinkink, ktora napisala, ze skosnoocy jedza ryz kleisty (sticky) co jest
                            prawda (poczytaj zalaczona Wikipedie).

                            Wiec nie rozumiem dlaczego sie tarzasz ze smiechu...
                            • Gość: senin no i po co te zlosliwosci, osmantus IP: *.for.dsl.connect.net.au 14.12.06, 17:53
                              na temat ryzu wiem akurat sporo,

                              mimo ze nie jestem najmadrzejsza, ale skoro ty mnie tak chcesz widziec
                              osmantus, to twoja sprawa :)

                              co do sticky rice - je sie go w innych potrawach niz zwykly ryz
                              przewaznie stosowany jest w deserach

                              a pink ink pisal/a o zdaje sie normalnych potrawach

                              a w bambusowym naczyniu to ty czlowieku ryzu nie ugotujesz, bo ci wody nie
                              utrzyma - ryz to nie dumplings, na samej parze gotowac sie go nie da (chyyba ze
                              ten parboiled, ale nie mam o tym pojecia, bo nigdy go nie uzywam)

                  • Gość: senin a gotowanie w mikrofali to juz inna inszosc IP: *.eq.edu.au 14.12.06, 04:48
                    wielu ludzi po prostu ucieka od tego ustrojstwa gdzie pieprz rosnie

                    i chyba maja racje

                    ja uzywam, ale tylko kiedy musze...
                    nie przekonuje mnie gotowanie wszystkiego w mikroweli

                    sama sie zastanawiam nad jej wywaleniem z domu na dobre


                    • Gość: pinkink2 bitwa o ryz IP: *.oc.oc.cox.net 14.12.06, 07:39
                      Czytajac te zazarta dyskusje mozna przyjsc do wniosku, ze Polakom brakuje
                      zywnosci, bo wszyscy rzucili sie ryz gotowac.))

                      Szczesliwie nie jest to podstawa polskiej diety i dobrze, bo moim skromnym
                      zdaniem ryz sam w sobie jest po prostu niesmaczny. Azjaci, ktorzy nie maja
                      specjalnie wyboru, wsuwaja go bez szemrania, bo glodnemu smakuje wszystko.
                      Dopiero dodatki czynia go czyms 'zjadliwym'.IMHO.
                      Ryz bialy, jak slusznie zauwazyla Osmanthus nie ma prawie zadnych wartosci.
                      Wszystko co bylo, zeszlo wraz z luska. Nie bez powodu sie mawia, ze ryz to
                      'glodne' jedzenie. Co tu wiec mowic o mineralach i witaminach?
                      Nieluskane ryze to inna rozmowa.

                      Chinczycy gotuja kleisty ryz dlatego, ze inaczej mieliby klopot zlowic go
                      paleczkami. Nas ten problem nie dotyczy , wiec po co sie upierac, ze sypki ryz
                      jest be. Poza tym od czasu do czasu jadam w chinskich knajpkach (w chinskiej
                      dzielnicy) i widuje tam ryz na sypko, wiec nie mowcie, ze tego u Chinczykow nie ma.
                      • Gość: senin Re: bitwa o ryz IP: *.for.dsl.connect.net.au 14.12.06, 08:09
                        ja jestem taka troche "rice-nazi", wiec zwykle na temat ryzu kloce sie dosc
                        zajadle

                        ale po Twoim tekscie troche mi sie odechcialo, bo co tu napisac po takim:
                        Azjaci, ktorzy nie maja
                        > specjalnie wyboru, wsuwaja go bez szemrania, bo glodnemu smakuje

                        chyba nie masz pojecia dlaczego azjatom smakuje - ten komentarz jest jakis taki
                        rasistowski wg mnie - ale to juz nie moj problem

                        > Chinczycy gotuja kleisty ryz dlatego,
                        Chinczycy, kleisty ryz??? O czym ty mowisz?
                        chyba nie czytasz postow ze zrozumieniem - gotuja na sypko, kazde ziarenko jest
                        osobno, ale troche sklejone

                        co do chinskich knajpek (w chinskiej dzielnicy) wielu z nas jada w takich

                        jedna z tajemnic poliszynela jest tez, ze chinczycy to bardzo dobrzy
                        biznesmeni - wiec jak marudzisz, ze sie skleja, to nie ma sprawy, nastepnego
                        dnia ugotuja i podadza kazde ziarenko osobno

                        tu w Au wszyscy bardzo lubia slodkie, wiec w kazdej chinskiej i tajlandzkiej
                        knajpie ulepek ulepkiem pogania, az sie tego jesc nie da

                        w dobrych knajpach sprawa wyglada zupelnie inaczej, ale one sa dla znawcow i
                        smakoszy... i niestety dosc drogie

                        to tyle

                        jako ze lubie walczyc z mitami, stereotypami i jak sie niniejszym okazuje ;)) z
                        wiatrakami
                      • Gość: sto kobiet Re: bitwa o ryz IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 14.12.06, 14:11
                        Z Twojej wypowiedzi wynika, ze nigdy nie bylas/es w porzadnej
                        japonskiej/chinskiej/hinduskiej/tajskiej itd itd knajpie i nie masz zielonego
                        pojecia:
                        1. jak oni gotuja ryz
                        2. co oni przyrzadzaja/gotuja poza ryzem
                        Moim skromnym zdaniem nigdy tez nie jadles/as dobrze przyrzadzonego ryzu skoro
                        twierdzisz, ze jest niesmaczny. Ale oczywiscie o gustach sie nie dyskutuje...
                        Tylko po co w takiej sytuacji zabierac glos na temat gotowania czegos czego sie
                        nie gotuje i nie lubi jesc???? Szczesliwie, nie wszyscy Polacy jada na
                        schabowym i kapuscie z ziemniakami i innych podstawach polskiej diety... Ja ryz
                        gotuje jakies 4 razy w tygodniu, bo lubie:)
                        • Gość: pinkink2 ryzowa religia IP: *.oc.oc.cox.net 14.12.06, 21:57
                          Ho, ho, ho!
                          Ja tu sobie spie spokojnie, a tu zjednoczone sily kobiet politycznie poprawnych,
                          jedynych w tym gronie sprawiedliwych, majacych patent na gloszenie prawd
                          ostatecznych, przypuszczaja atak!)))
                          Na mnie, biedule.
                          Boje sie takich zazartych i agresywnych osob, wiec uciekam, gdzie moge.
                          Powiem jedno: kazda z Was czyta to co chce.

                          Czy natchnieta duchem political corectness senin widzi rasistowska wypowiedz w
                          stwierdzeniu, ze ryz jest podstawowym ziarnem zaspokajajacym glod Azjatow?
                          No coz. Naraze sie jeszcze bardziej: powiem, ze Chinczycy maja zolta skore i
                          skosne oczy.)) Okropne, co?

                          Ale Senin, choc mi nawrzucala, to przynajmniej lojalnie uprzedzila, ze jest
                          rice-nazi i szanuje jej wyznanie. Odtad bede omijac z daleka, bo, jak
                          wspomnialam, boje sie fanatykow.
                          Przynajmniej sprawa bedzie jasna.

                          Niestety, kolejna pani o megalomanskim niku sto kobiet wali bez ostrzezenia: wie
                          najlepiej, ze:
                          -nigdy nic dobrego nie widzialam (ryzu),
                          -nic dobrego nie jadlam,(wiadomo; dobry moze byc tylko ryz!)
                          -nie bywam nigdzie (znaczy tam, gdzie daja ryz),
                          -nie gotuje (ryzu)
                          a co najgorsze: zre kotlety z kapusta! Tak jest! I to zabrzmialo jak najgorsza
                          inwektywa!
                          A ja sie pytam,tak na marginesie, gdzie tu polityczna poprawnosc tak szargac
                          nasze narodowe menu?))) Senin, co Ty na to? Czy Ty moze tylko masz specjalizacje
                          azjatycka?

                          To, co mnie martwi, to chec odebrania mi glosu, bo okazuje sie, ze dopiero ryz
                          podawany 4 X w tygodniu, jak w jej domu, daje do tego prawo. Rzeczywiscie, przy
                          takiej poprzeczce wypadam...

                          Czytasz setko kobiet, to, co chcesz przeczytac, ale nie bede Cie przekonywac, ze
                          nie masz racji, bo to prozny trud.
                          Prawisz androny i obawiam sie, ze nawet tona zjedzonego przez Ciebie ryzu
                          niewiele w tej sprawie zmieni.
                          Adieu,


                          PS. Schaboszczaka bym wciagnela z rozkosza, bo nie jadlam juz wiele lat.


    • Gość: suziliu Re: Ryż = breja. No nie mam siły.... IP: *.devs.futuro.pl 14.12.06, 09:40
      Mój przepis na ryz na sypko

      1. Krótko przepłukać w zimnej wodzie(niekoniecznie)
      2. na 1 szklankę ryżu - 1,5 szklanki wody.
      3. od początku gotowania przykryć garnek szczelna pokrywką i pod żadnym pozorem
      jej nie zdemować.
      4. Po zagotowaniu się wody z ryżem, zmniejszyć gaz i gotować przez ok. 10-15
      min.
      5. trzymać pod przykrywką przez 10-15 po zakończeniu gotowania.
    • Gość: zadumana ilość wody decyduje IP: 83.238.166.* 14.12.06, 10:22
      Dla początkującego i sponiewieranego brakiem ryżowych sukcesów informacja
      podstawowa to skupić się na ilości wody do ryżu. Każda z metod na tym stoi.
      Polska metoda poduszkowa też.

      Przychylam się do tych co dawno z metodą poduszkową się rozstali - ja też.
      Skoro to samo można mieć w pół godziny:) Po co garnek w pościel pchać na tyle
      godzin. Moja mama też tak robiła, ale budziło to mój wewnętrzny opór zwykle, bo
      estetyka tego rozwiązania dla postronnych jest delikatnie mówiąc niezwykła...
      Rozumiem w miarę wariant z wyjściem do pracy i powrotem na "gotowe". Ale te pół
      godziny metodą bez poduszek właściwie załatwia sprawę nawet i przy braku czasu.

      • Gość: zadumana Re: ilość wody decyduje IP: 83.238.166.* 14.12.06, 11:42
        A tak przy okazji - Szopen wyżej zaprezentował urządzenie, które chyba bliższe
        jest promowi kosmicznemu niż tradycyjnym naczyniom chińskim:))))
        Szalejący marketing gotów nam zaproponować osobne garnki z klawiaturą do każdej
        potrawy. W perspektywie trzeba będzie w kuchni dostawić nowa szafę na to
        wszystko:))))
        • Gość: senin Re: ilość wody decyduje IP: *.for.dsl.connect.net.au 14.12.06, 11:54
          zaiste rice cooker szopena to jedno z nowszych typow naczyn do gotowania ryzu

          ale gdybysmy chcieli isc za tokiem twojego rozumowania to pol polski trzebaby
          bylo zagonic do okolicznych lasow w celu zbierania chrustu ;))

          ja osobiscie tych skomputryzowanych nie lubie, wole tradycyjny termostat
          ale to kwestia gustu

          faktem jest ze taki rice cooker, gdy ryz gotuje sie czesciej niz raz w
          tygodniu, jest wprost nieoceniony

          i uwierz mi, Chinczycy nie przepadaja az tak bardzo za tradycyjnymi naczyniami
          do gotowania (wyjatkiem zapewne jest wok, koszyk do gotowania na parze i moze
          jeszcze cauldron (steamboat/ hotpot/ chinskie "fondue")- w koncu to oni
          zalewaja rynek tymi "kosmicznymi" rice cookerami panasonica ;))

          podobnie jak Polacy za gotowaniem na piecu kuchennym tzw "kaflowym"
          • Gość: trusiaa Re: ilość wody decyduje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.06, 12:34
            Ostatnio z wielką radością odkryłam ryż w torebkach, opakowany w zielone
            pudełko z napisem "nigdy się nie skleja". I faktycznie nie tylko ziarenka są
            osobno, a jeszcze smak mają niepowtarzalny. Ryż pakuje firma Kupiec.
            • Gość: zadumana Re: ilość wody decyduje IP: 83.238.166.* 15.12.06, 09:43
              Nie, no po chrust do lasu nikogo nie wyślę:) Jednak. Może tak to konserwatywnie
              u mnie zabrzmiało, ale prawda jest taka, że mam silnie zmechanizowaną kuchnię i
              każdą nowość przyjmuję krytycznie, ale jest to krytyka z reguły pozytywna i
              akceptująca, jeśli tylko daje się jakiś czas czy zmęczenie przyoszczędzić:)
    • amoniaaa Sprawdzone!!!!! 14.12.06, 12:49
      Ja taki zwykły ryż wysypuję na patelnię, wlewam trochę oleju i prażę chwilę aż
      będzie biały. Potem zalewam wodą i mieszam co chwilę, zerkając czy nie trzeba
      dolać wody.
      Dodaję też wegety i wtedy ma lepszy smak, chyba że potrzebujesz ten ryż do
      pomidorowej no to już raczej nie pasuje.
      Jakby co to pytaj dalej ;)
      pozdrawiam

      acha a do sałątek kupuje nieklejący Uncle Bens!!!!!!
    • Gość: senin Re: Ryż = breja. No nie mam siły.... IP: *.for.dsl.connect.net.au 15.12.06, 10:34
      droga ireno ochodzka

      podawalam juz kilkakrotnie (od lat jakichs 6-ciu) jak gotowac ryz

      dobra metode podala syswia, ale wyglada na to ze masz problem ze zdexydowaniem,
      kto tu jet na topie, a kto nie...

      podam ci wiec metode 100 procentowa .. z kilkoma slowami wstepu:)

      kiedy przyjechalam do AU, do mojego azjatyckiego meza to prawde mowiac nie
      wiedzialam jak zrobic ryz do pomidorowej :( i on w ciagu jedne
      pieciomunitowej lekcji nauczyl mnie jak bezblednie gotowac ryz do potraw
      azjatyckich

      a zatem :

      wez se ze 2 szklanki ryzu, wsyp do gara

      przeplucz ze dwa trzy razy (bez przesady, przezroczystej wody nigdy ci sie nie
      uda osiagnac ;)
      po ostatnim plukaniu dolej tyle wody by po zmierzeniu serdecznym palcem poziom
      wody PONAD poziom ryzu woda siegala do pierwszej zgietki palca


      dodAJ troche soli (jak poczatkujesz daj troche tluszczu- na wszelki wypadek)
      postaw na wysokim ogniu przykrywszy uprzednio pokrywka

      doprowadz do wrzenia, pozostaw tak przez 2 - 3 minuty (nie dluzej) i przykrec
      palnik do minimum (a wlasciwie zgas zupelnie) pozostaw pod przykryciem przez
      ok 15 minut. Odkryj , rozgrzeb widelcem, sprawdz czy miekki


      jesli zbyt suchy, skrrop wrzatkiem i przykryj na nastepne 5 minut

      jesli zas zbyt miekki odkryj, niech nadmiar wilgoci odparuje

      OT I TYLE


      czy moje instrukcje byly zrozumiale ??

      uprzejmie prosze o feedback :)

      senin
      • jottka of te 15.12.06, 18:28
        'do pierwszej zgietki palca' - jakież piękne określenie:) to twoje prywatne czy
        używane gdzieś powszechniej? no nie znam, a bardzo pomysłowe
        • hotchilli Re: of te 16.12.06, 06:57
          moje prywatne, bo po polsku , jako ze znajami Azjaci uzywaja okreslen w swoim
          jezyku i nie brzmi az tak pieknie :))
          • jottka Re: of te 16.12.06, 15:44
            bardzo dobre:) zaanektuje sobie
      • Gość: jackk3 Re: Ryż = breja. No nie mam siły.... IP: *.ptr.terago.ca 15.12.06, 18:32
        Dokladnie tak samo robimy (tzn. wylaczamy gaz) - tylko bez 'palca'.
        Pzdr
        • Gość: Aga Re: Ryż = breja. No nie mam siły.... IP: *.hetnet.lublin.pl 16.12.06, 01:11
          Przede wszystkim należy kupić ryż dobrej jakości, a nie np. biedronkowe śmieci
          (schrzaniłam tak całą kolację, bo choć gotowałam jak zwykle, to wyszło..."coś").
          I nie żaden "paraboliczny" (gratulacje i pokłony do ziemi dla "tłumacza").
          • podyanty Re: Ryż = breja. No nie mam siły.... 17.12.06, 01:23
            Gość portalu: Aga napisał(a):

            > Przede wszystkim należy kupić ryż dobrej jakości, a nie np. biedronkowe śmieci
            > (schrzaniłam tak całą kolację, bo choć gotowałam jak zwykle, to wyszło..."coś")
            > .
            > I nie żaden "paraboliczny" (gratulacje i pokłony do ziemi dla "tłumacza").

            Jak sie domyslam, chodzi o "parboiled rice " ?
            www.multigrain.net/ar07.html
            • Gość: Aga Re: Ryż = breja. No nie mam siły.... IP: *.hetnet.lublin.pl 17.12.06, 01:41
              Tak :)
          • Gość: senin Re: Ryż = breja. No nie mam siły.... IP: *.bri.dsl.connect.net.au 17.12.06, 10:01
            a gdzie ten paraboliczny ;DDDpodaj link, niech tez sie gromko posmieje

            co do jakosci ryzu versus smieci - jakos tak sie sklada ze odkad zaczelam
            uzywac ryzu do czegos innego niz "ryz z jablkami" i ryz na mleku tudziez do
            pomidorowej - nigdy nie zetknelam sie se smieciami..:))

            no moze raz jeden, jakis rok temu,gdy kupilam ryz z matowo bialymi segmentami
            (znaczy sie wciaz zbyt wilgotny) - wywalic mi przyszlo caly wor

            poza podobnymi wpadkami - gotowanie ryzu jest z reguly proste, i nie ma co
            zwalac winy na "smieci"
            raczej rozejrzec sie trzeba za dobra technologia jego gotowania




            zlej baletnicy...itd.. ;))


            • Gość: Aga Re: Ryż = breja. No nie mam siły.... IP: *.hetnet.lublin.pl 17.12.06, 14:03
              www.hipernet24.pl/prodinfo.php?item_id=3604&pkt_id=&pro_id=&char_id=
              evil.pl/kya/zdjecia/strasznosci/parboiled.html
              tinyurl.com/yh4apb
              Wystarczy?
            • Gość: Aga A tak BTW: IP: *.hetnet.lublin.pl 18.12.06, 00:12



              > co do jakosci ryzu versus smieci - jakos tak sie sklada ze odkad zaczelam
              > uzywac ryzu do czegos innego niz "ryz z jablkami" i ryz na mleku tudziez do
              > pomidorowej - nigdy nie zetknelam sie se smieciami..:))

              Nie jadam zup z ryżem, wliczając w to mleczne (fuj) a już na pewno nie jadam
              ryżu z jabłkami. W 99% przypadków potrzebuję sypkiego ryżu jako dodatku.



              > no moze raz jeden, jakis rok temu,gdy kupilam ryz z matowo bialymi segmentami
              > (znaczy sie wciaz zbyt wilgotny) - wywalic mi przyszlo caly wor

              Mnie się też właśnie zdarzyło jeden raz, na nieszczęście z ryżem biedronkowym -
              i nie mam zamiaru ponowić eksperymentu, będę na nim psy wieszać na podstawie tej
              jednej spaskudzonej paciai.

              > poza podobnymi wpadkami - gotowanie ryzu jest z reguly proste, i nie ma co
              > zwalac winy na "smieci"
              > raczej rozejrzec sie trzeba za dobra technologia jego gotowania

              I tu się zgadzam, moja "technologia" jest niemal identyczna jak Twoja, tylko mój
              ryż dochodzi w piekarniku. I jeśli 1000 razy taką metodą wychodzi, a za 1001 się
              zchrzaniło to czego to jest wina? Przecież nei tego, że lewą nogą z łóżka
              wstałam np. ;>

    • mariusz_d1 Re: Ryż = breja. No nie mam siły.... 17.12.06, 14:10
      Poczytałem tą zajadłą dyskusję i teraz wiem że jaki jestem głupi.....
      Od co najmniej 15 lat gotuję ryż w najprostszy możliwy sposób -
      na 1 objętość ryżu 1,5 objętości wody, trochę soli, tłuszczu (w zalezności od
      przyszłego przeznaczenia ryżu - olej, masło, tłuszcz z pieczeni), trochę ziół.
      Gotuję do zawrzenia (mieszająć), jak zacznie wrzeć przykręcam i gotuję jeszcze
      kilka minut. Jak zacznie ubywać wody (ryż ją wchłania) przykryty garnek wkłądam
      do nagrzanego pikarnika (termostat na 100 stopni). Piekarnik wyłaczam i ryż
      dochodzi w piekarniku. Po ok 20 minutach wyciągam garnek, mieszam i oceniam czy
      ma dość czy jeszcze 10 min.
      Zawsze wychodzi, niepoklejony niezaleznie od tego czy są to "śmieci" z Biedronki
      czy innego Leader Price'a czy ryż z tzw "wyższej półki".
      No ale ja się nie znam i gotuję ryż bez uwzględnienia tysięcy lat azjatyckiej
      tradycji.
      • Gość: zadumana Re: Ryż = breja. No nie mam siły.... IP: 83.238.166.* 18.12.06, 09:53
        Nie przejmuj się:) Literatura zna gościa co nie wiedział, że mówi prozą:))))

        Nie ma co nadmiernie filozofować i od razu habilitować się z ryżu:) Dorzucę
        tylko, że użycie garnka z grubym dnem znacznie ułatwia sprawę, bo po wstępnych
        5 minutach gotowania dno akumuluje ciepło i pięknie je potem oddaje. Moja
        wczorajsza słowiańska kasza gryczana wyszła całkiem, całkiem:)
    • Gość: monsum1 Re: Ryż = breja. No nie mam siły.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.12.06, 18:16
      ryz tylko parboile a taki zwykly to jest jedna zasada wlac odpowiednia ilosc
      wody i nie wolno go mieszac bo wlasnie wtedy robi sie z niego papka zamiast
      pieknego ryzu, szczerze to w teori wiem ja trzeba robic ale w praktyce tylko 2
      razy mi taki wyszedl ale mojej babci zawsze byl taki jak powinien
    • Gość: można tak? Re: Ryż = breja. No nie mam siły.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.06, 18:47
      Ja ryż dzień wcześniej namaczam, podobnie jak groch lub fasolę,
      i wydaje mi się , ze szybciej się wtedy gotuje, ana pewno wsiąka w niego sporo
      wody, to widać po namoczeniu.
      • Gość: Agata Re: Ryż brązowy IP: *.ztpnet.pl 18.12.06, 14:26
        Mam doswiadczenie w gotowaniu ryzu brązowego.
        Plukam 2 razy, zalewam wodą (nie ma znaczenia ilość)
        i gotuje 20 min (na opakowaniu jest 30 min).
        Potem przecedzam pod zimna wodą, wrzucam do rondla,
        lyżeczka masla + Vegeta ziolowa - 10min na wolnym
        ogniu. Ryż jest sypki i b.smaczny.
        Polecam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja