Sezonowa mentalność czy sezonowa rzeczywistość

16.01.07, 15:49
Często pojawiają się pytania czy można jeszcze kupić to czy owo z zieleniny
lub owoców. Czy to znaczy, że w Polsce wciąż pomimo tej całej
europeoglobalności obowiązuje system sezonowości? Bo w innych krajach "sezon"
trwa przez cały rok, wszystko można kupić w marketach, jeśli nie lokolnie
produkowane to importowane.
Proszę oświecić niebywalca.
    • Gość: Inka Re: Sezonowa mentalność czy sezonowa rzeczywistoś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.07, 15:52
      Pomidory tylko latem... Kupić można cały rok ale tylko latem smakują pomidorami.
      Podobnie z innymi warzywami i owocami. Kupowac można cały rok ale różnią się
      cenami i smakiem.
      • lullaby22 Re: Sezonowa mentalność czy sezonowa rzeczywistoś 16.01.07, 16:08

        Już rozpoczynałeś kiedyś podobny temat, nieprawdaż? :)
        • ampolion Re: Sezonowa mentalność czy sezonowa rzeczywistoś 17.01.07, 00:39
          Nie sądzę bym to ja się powtarzł w tym wątku.
      • aiczka Re: Sezonowa mentalność czy sezonowa rzeczywistoś 17.01.07, 16:26
        A najzabawniejsze, że dotyczy to także "owoców egzotycznych", które przecież
        przez cały rok sprowadzane są do Polski. Jednak w półroczu ciepłym najwyraźniej
        mniej osób je kupuje, są dłużej składowane, łatwiej się psują etc. i w ogóle
        lepiej ich nie tykać. A najlepsze kiwi są u nas wczesną wiosną ^_^.
    • roseanne Re: Sezonowa mentalność czy sezonowa rzeczywistoś 16.01.07, 16:17
      co prawda mozna kupic coraz latwiej przez okragly rok
      ale sam przeciez na pewno wiesz, ze kupowane teraz np cantalupy maja sie nijak
      do tych, ktore pojawiaja sie w sklepach kolo sierpnia

      pomidorki sprowadzane z meksyku maja sie nijak do odmian herloom uprawianych
      lokalnie czyli dostepnych sierpien- pazdziernik

      bo taki szczypiorek czy rzodkiewka - mozna i spokojnie chlodna jesienia
      chodowac, smaczniejsze nawet niz czerwcowe - polecam artykul w ostatnim NYT, o
      lobbistach, farmerach, kosztach produkcji i wynikajacym z tego wszystkiego smaku
    • illiterate Re: Sezonowa mentalność czy sezonowa rzeczywistoś 16.01.07, 19:35
      To sie zmienia - sezony sie mieszaja. I juz teraz, patrzac na olbrzymie,
      lsniace i pozbawione zapachu truskawki w plastikowym pojemniczku strasznie mi
      tego zal.

      Podejrzewam, ze pytania pochodza od ludzi z mniejszych miast, gdzie nie ma
      roznych deli typu bomi, piotr i pawel itd. Tak czy siak - czasy sie zmieniaja i
      to se nevrati, znajda sie chetni na styczniowe plastikowe truskawk i nikt nie
      bedzie sie chwytal za ucho przy zjedzeniu pierwszej w nowym roku nowalijki (bo
      u nas w rodzinie tak sie robilo i w paru znajomych tez).
    • Gość: anna Re: Sezonowa mentalność czy sezonowa rzeczywistoś IP: *.rzeszow.mm.pl 16.01.07, 21:41
      Włoska , francuska kuchnia wszystko co najlepsze na co zapracowała jest z
      produktów sezonowych(zobacz choćby ksiażki Mayle i Mayes o Prowansji i Toskanii
      jak różna sie przepisy na lato i zimę).
      Jak smakują Ci styczniowe pomidory, truskawki w Polsce to smacznego, ale nie
      mam najlepszego zdania o twoim smaku:). Ja nie jadam.
      • Gość: anna Re: Sezonowa mentalność czy sezonowa rzeczywistoś IP: *.rzeszow.mm.pl 16.01.07, 21:43
        I podziwiam(?) albo raczej dziwie sie jak komuś moze smakować moja ulubiona
        grecka sałatka w zimie. Uwielbiam ją, ale w styczniu jest dla mnie niezjadliwa i
        bez smaku.Głównie przez pomidory, które nie maja smaku.
    • ampolion Dziękuję za wyjasnienia 17.01.07, 00:49
      Pytałem z punktu widzenia nowojorczyka. Rzecz w tym, że tutaj wszystko, lato
      czy zima, smakuje tak samo czyli nie najlepiej - przynajmniej w "osrodkach
      masowego zaopatrzenia rzywnosciowego", t.j. w supermarketach. W sezonie można
      jednak kupić produkty na zieleniakach od lokalnych farmerów, choć i oni
      ofiarowują pomidory dochodzące po zerwaniu. Ale przyzwyczaić się można do
      wszystkiego. A polskie pomidory podziwiałem odwiedzając kraj.
      No cóż, jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. Smacznego.
      • illiterate Re: Dziękuję za wyjasnienia 17.01.07, 01:38
        Prawdziwe, polskie, dojrzale na sloncu pomidory to ostatnio jadlam w Turcji.
        Niepolskie one byly, tylko tureckie, ale smakowaly dziecinstwem. Mialam az
        odruch rozgladania sie za prawdziwa gierkowska szynka.

        Poruszyles bardzo rzewny problem - kraj sie dziko kapitalizuje i bardzo sie
        boje, ze bedzie tak, jak u Ciebie (w sensie warzywno-owocowym), czyli
        plasticzanie. Co roku bowiem robi sie bardziej; nawet jesli w sezonie pojawiaja
        sie malinowe pomidory - soczyste, wielkie byczyska cieple od slonca, to
        kosztuja majatek i sa sprzedawane niemal spod lady. Zginelo wiele odmian jablek
        (na bazarku koszteli nie ma od lat), itd.

        W takiej GB maja Ricka Steina (i Chalkiego), ktory dopieszcza rozmaitych food
        heroes - ludzi, ktorzy z pasja robia prawdziwe jedzenie i uprawiaja prawdziwe
        warzywa, wkladajac w to energie i serce. U nas zaharowani ludzie smetnie klada
        uszy po sobie i pozeraja pomidora, ktory smakuje jak nic.
    • Gość: zadumana Re: Sezonowa mentalność czy sezonowa rzeczywistoś IP: 83.238.166.* 17.01.07, 09:35
      W Polsce w całym tym szaleństwie najśmieszniejsze jest to, że bardzo smaczne
      warzywa w sezonie są bardzo tanie, a na ogół (chociaż nie 100%) nijakie w smaku
      poza sezonem są bardzo drogie:)))

      Ale pisząc szczerze muszę przyznać (stąd nie 100%), że zdarzyło mi się kupować
      w marcu truskawki tak aromatyczne i pyszne jak żadne polskie w czerwcu.
      Podobnie raz miałam z malinami. A i fasolka szparagowa w zimowej cenie jak od
      jubilera trafiła mi się fantastyczna - skusiłam się bo strasznie lubię wszelkie
      fasolki i pozytywne zaskoczenie było pełne, a pieniądze nie zmarnowane. Czasem
      trzeba zaszaleć:)
      • Gość: szadoka Re: Sezonowa mentalność czy sezonowa rzeczywistoś IP: 212.160.172.* 17.01.07, 11:02
        Ja z zasady nie kupuje sezonowych warzyw poza sezonem bo sa niesmaczne ( w moim
        odczuciu). Nie wiem czy to tylko taka Polska specjalnosc.
        W zeszlym roku w marcu bylam z Malzem na romantycznej wyprawie do Wiednia i jako
        , ze moj Mezczyznus zna moje upodobanie do bazarow wszelkiej masci wybralismy
        sie na najwiekszy bazar w miescie. Warzywa poukladane w rowniutkie stosiki,
        tansze niz u nas. Skusilismy sie na pomidory i truskawki ( te ostatnie wielkosci
        malych jablek) i smakowaly tym czym powinny czyli pomidor pomidorem a truskawka
        truskawka a nie jak zabarwiona woda. Pomijam mozliwosc zjedzenia sniadania na
        porcelanie a nie kielbasy niewiadomego pochodzenia z rusztu na wytluszczonym
        papierze...ale to juz inna para kaloszy.
    • marghe_72 Re: Sezonowa mentalność czy sezonowa rzeczywistoś 17.01.07, 13:22
      ampolion napisał:

      > Często pojawiają się pytania czy można jeszcze kupić to czy owo z zieleniny
      > lub owoców. Czy to znaczy, że w Polsce wciąż pomimo tej całej
      > europeoglobalności obowiązuje system sezonowości? Bo w innych krajach "sezon"
      > trwa przez cały rok, wszystko można kupić w marketach, jeśli nie lokolnie
      > produkowane to importowane.
      > Proszę oświecić niebywalca.

      Na szczęscie nie w każdym kraju tak jest
      We Włoszech jak najbardziej obowiązuje sezonowośc..
    • hania55 Re: Sezonowa mentalność czy sezonowa rzeczywistoś 17.01.07, 18:12
      Pomidor w styczniu smakuje inaczej niż w sierpniu, truskawka lutowa to jednak
      nie czerwcówka, szparagi w listopadzie to nie szparagi w maju, itp. Możesz
      wszytko kupić przez cały rok, ale sprowadzane z drugiej półkuli nie smakuje tak
      dobrze jak kupowane z lokalnych, sezonowych upraw.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja