Czasy prl-u, Kompoty, kompociki tedy prosze,

10.04.07, 15:55
kiedys wszechobecne na kazdym stole, w stolowce, w barze, nawet w eleganckich
restauracjach podawano, a dzis???
jak jezdzilam na kolonie czy obozy to nienawidzilam tych letnich kompocikow
podawanych po trzy razy dziennie az do znudzenia, za kazdym razem coraz
bardziej rozwodniony i pachnacy tak jakby wymoczona sciera, berk(:
ale taki domowy, np z agrestu czy ze sliwek, mmm, to byla super sprawa, na
day after idealny na ten przyklad.
dzis nie pije juz kompotow od dawna bo zastapilam je winem i woda mineralna,
ale nostalgia zostala... ech, te czasy, i OnI chca nawet to nam zabrac
    • nimeska Re: Czasy prl-u, Kompoty, kompociki tedy prosze, 10.04.07, 18:29
      a ja mam awersje do kompotów, chociaż kiedyś lubiłam ale tylko taki domowy
      dobrze schłodzony ale te niedobre kojarzą mi sie z koloniami, z barami i z
      sąsiadką co je mocno przesładzała .. choć królowały w czasach gdzie coca cola i
      inne napoje XXI wieku były w Polsce trudno dostępne

      teraz bez wody sobie życia nie wyobrażam
    • nimeska Re: Czasy prl-u, Kompoty, kompociki tedy prosze, 10.04.07, 18:30
      bagatella napisała:
      (...) i OnI chca nawet to nam zabrac

      ale kto, co i dlaczego ?
      • Gość: v no Oni chcą to zabrać! nikt nie wie dlaczego :-(( IP: *.gdynia.mm.pl 10.04.07, 18:52
    • roseanne Re: Czasy prl-u, Kompoty, kompociki tedy prosze, 10.04.07, 20:41
      czasami robie - ciezko dosc dostac sok niedosladzany, niedobarwiany, jesli nie
      jest to pomaranczowy lub grapefruitowy
      i spozywamy z corcia - ja plyn, ona owoce :)

      najczesciej w ruch ida: zurawina, jablka, mrozone truskawki, suszone morele

      czasami to nie ma jak aromatyczny kompot na po obiadku
      • Gość: Marta50 Re: Czasy prl-u, Kompoty, kompociki tedy prosze, IP: *.pools.arcor-ip.net 10.04.07, 21:28
        A ja je robie nadal tylko i wylacznie malin i dzikiego czarnego bzu, sa swietnym
        lekarstwem na wszelkiego rodzaju przeziebienia czy grype.
        Szkoda poniewaz lubilam bardzo kompot agrestowy, ktory przywozilam z Polski albo
        agrest i tu robilam kompoty. Agrest w Niemczech jest bardzo drogi.
        Ostatnio bylam w Polsce szukalam kompotu agrestowego niestety nie znalazlam.
    • Gość: zadumana Re: Czasy prl-u, Kompoty, kompociki tedy prosze, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.07, 12:48
      Skąd pomysł, że korzenie kompotu mają coś współnego z prl-em?
      To normalny napój ugotowany na owocach podawany dawniej w tzw. kompotierkach,
      czyli małych miseczkach wraz z odrobiną owoców. Pity był przy pomocy łyżeczki od
      herbaty. Podawano go do niektórych drugich dań np. indyk.
      Prl sprowadził temat do parteru sprowadzając go do słabego (bo rozwodnionego do
      nie istniejących granic przyzwoitości personelu stołówki) napoju, który podawano
      w szklankach. Ani smaku, ani zapachu, a ponoć kisiel z torebek też czasem smak
      wzmacniał.
      Dobry kompot to esencjonalny napój, którego dziś nikomu się nie chce gotować w
      takich ilościach jak przed laty, czy przed wiekami, ale zdrowszy od coca coli
      jest na pewno.

      Ja kompotu nie gotuję, bo piję herbatę, ale kompotierki (po przodkach) ostatnio
      odkurzyłam - są świetne na małe porcje tiramisu:)))
      • Gość: lu Re: Czasy prl-u, Kompoty, kompociki tedy prosze, IP: *.fbx.proxad.net 12.04.07, 00:02
        Skojarzenie z PRL-m jest jak najbardziej trafne, bo kompot (czy tez jego
        pierwowzor, ktory... rozwodnil sie kompletnie w PRL-u wlasnie) to gesty deser z
        owocow. Jedzony - a nie pity! - lyzeczka.

        Kompot PRL-owski to wlasnie wywar z paroma owockami na glowe. Zamiast deseru
        powstaje napoj, majacy pewna "zalete": z malej ilosci owocow powstaje wiele
        porcji.

        Oto cala galeria zdjec praojcow kompotu z czasow przed PRL-owskich:
        www.linternaute.com/femmes/cuisine/categorie/386/1/compote.shtml
        PS. Od razu oswiadczam, ze jestem gleboko przekonana, ze kazdy ma prawo lubic
        taki kompot jaki... lubi ;)
    • Gość: evro44 Re: Czasy prl-u, Kompoty, kompociki tedy prosze, IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.04.07, 13:16
      moje dzieciństwo-najbardziej ulubiony 1. czereśniowy (pestki do plucia się z
      siostrą)2.truskawkowy.Znienawidzone to:agrestowy i jabłkowy ze względu na
      farfocle.
      Awersja do robienia jakchkolwiek zapraw na zimę bo moje wakacje zawsze były pod
      znakiem robienia przetworów, a nam dzieciom przypadała najwdzięczniejsza rola-
      usuwanie szypułek np. z porzeczek k o s z m a r
      • justin17 Re: Czasy prl-u, Kompoty, kompociki tedy prosze, 11.04.07, 13:36
        a ja najbardziej lubiłam z rabarbaru o co to był za kompot, sama robię sobie na
        zimę parę słoi z wiśni truskawek i wiśni, o tak te pestki były super do plucia
        na odległość ach gdzie te czasy
    • default Re: Czasy prl-u, Kompoty, kompociki tedy prosze, 11.04.07, 13:40
      A u mnie w pracy w bufecie obowiązkowo jest kompocik do obiadu. W domu często
      gotuję, bo wolę od soków z kartonu. Najczęściej z mrożonej mieszanki owoców. A
      wiosną obowiązkowo z rabarbaru.
      • zielona56 Re: Czasy prl-u, Kompoty, kompociki tedy prosze, 11.04.07, 14:19
        To były czasy mojego dzieciństwa , dlatego mile wspominam domowe kompoty ,
        galaretki ,domowe kisiele . Staram się robic przetwory na zime , ale to już nie
        to . Nie ta młodośc i nie ten smak .Owoce są przenawożone i nie smakują już tak
        jak tamte z prl-u .
        Ogarnęła mnie nostalgia , ale za dzieciństwem i beztroską .
        Pozdrawiam wszystkich .
    • chynia Re: Czasy prl-u, Kompoty, kompociki tedy prosze, 11.04.07, 14:17
      Może nie jestem"trendy" ale kompoty robiłam i nadal robię, a nawet nie wyobrażam
      sobie obiadu bez kompotu.U mnie w domu nie pija się pepsi czy coli, ani soków z
      kartoników tylko kompoty i domowe soki.Mam dzialke 30a a na niej truskawki,
      maliny agrest porzeczki ,jagody kamczackie,borówki,śliwki,aronię.Wszystko
      przerabiam na kompoty{robię ok 300},soki ,dżemy,powidła, a resztę mrożę i
      czasami z tej mrożonki też kompot ot....
      • zielona56 Re: Czasy prl-u, Kompoty, kompociki tedy prosze, 11.04.07, 14:25
        Oj ! Chynia jestes bardzo "trendy" i zazdroszcze (troszeczke) tych 30a bo
        wiesz co dobre . Też mam działke , ale na niej rośnie tylko 1 śliwka i 2 krzaki
        porzeczki czerwonej ,z owocow ktorej robie nalewke (pysznosci).
        • Gość: zadumana Re: Czasy prl-u, Kompoty, kompociki tedy prosze, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.07, 19:56
          A może by tak faktycznie ugotować kompot? Ten rabarbar używany przez Anglików do
          wiosennego crumble'a był i pewnie jest naprawdę świetny w polskim kompociku...:)
    • bagatella przypomnialam sobie, 11.04.07, 20:19
      zawsze moim hitem letnim byly mlode ziemniaki ze skwarkami, cebulka i
      koperkiem, i do tego taki ziiimny kompot z wisni, rewelacja, jak dla mnie, ujjj
      ale sobie narobilam niepotrzebnej ochotki:)
    • klaviatoorka kompot rules! 11.04.07, 20:45
      kocham kompoty i domowe soki!!!
      numer 1: rabarbar, truskawki, goździk, cynamon-z lodówki u progu gorącego lata...
      numer 2:papierówki + cynamon i goździk, ew.czarny bez, aronia -przecedzony,
      rozwodniony, w dużym dzbanku z pokrywką, zawsze dla spragnionych dzieci,
      zapracowanego w ogrodzie męża
      numer 3:GRUSZKI,twarde, umiarkowanie słodkie, w połówkach- cudowne zakończenie
      zimowego niedzielnego obiadu...
      ktoś ma ochotę? zapraszam do mojej spiżarni- jeszcze są zeszłoroczne zapasy
      • Gość: Marta50 Re: kompot rules! IP: *.pools.arcor-ip.net 11.04.07, 22:22
        Ach Klaviatoorka zes naprawde sie urwala z tym wpisem, te papierowki a nie pisz
        juz o mi gruszkach klapsach bo ci zrobie niespodzianke i te zapasy ci zaraz
        uszczuple. Alez narobila mi smaku i to o tej porze. Wybacz ale slinka mi leci za
        papierowkami i klapsami, juz od wiekow ich nie jadlam.
        • kocia_noga Re: kompot rules! 12.04.07, 16:25
          Robię kompoty na zimę w słojach,truskawkowe,wiśniowe, agrestowe,gruszkowe i
          mieszane.Ostatnio ograniczamy picie mocnej herbaty i przygotowuję słój kompotu
          na dwa dni.Bez cukru,dość esencjonalny,przygotowany ze słoikowych zapasów.
          Nie pijamy żadnych kupnych napojów,oprócz mineralnej,a i tą czasem zastępujemy
          woda przywiezioną z cudownego źródełka :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja