hm.. mieso z lekkim smrodkiem

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.07, 20:48
mam problem z pamiecia, mimo ze to jeszcze nie wiek na bilobil :P
czesto kupuje mieso i rzucam w torebce do lodowki, a rano wyciagam lekko juz
nadpsute :/ moze nie smierdzace, no ale zapaszek jest. ostatnio takie mieso
wymylam w wodzie i wrzucilam do marynaty, lezy 2 dzien w lodowce - poledwica
wieprzowa.. no i pytanie.. ruszac czy nie ruszac? psu dac?

kupuje mieso w sklepie w ktorym naprawde wszystko schodzi na pniu i nie wiem
co oni robia, ze czasem ok 17 wrzuce je do lodowki w torebce i po 21 juz ma
nieciekawy zapach.. wiem, ze lepiej odrazu je umyc, osuszyc, nasolic, ale nie
zawsze po calym dniu pracy mam ochote odrazu rzucac sie w gary. zmienic
dostawce czy sposob postepowania? 4 godziny w lodowce w folii to chyba nie
jest powod do ciaglego podsmiardywania, co radzicie?
    • mazur39 czlowiek nie swinia, zje wszystko :-))))) 23.05.07, 20:54
      dopoki mieso koloru nie zmieni jest ok
    • Gość: daga Re: hm.. mieso z lekkim smrodkiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.07, 20:54
      hmm, ja bym to mięso wywaliła, psa tym bardziej bym oszczędziła:). Kupuję mięso
      i po powrocie do domu od razu przekładam je do szklanej salaterki - na drugi
      dzień nie "wonieje".
      • momas Re: hm.. mieso z lekkim smrodkiem 24.05.07, 13:33
        Daga, akurat danie psu takiego lekko pachnącego mięsa będzie dla niego
        przysługą. One lubią właśnie takie i nie zaszkodzi im. Dużo bardziej szkodzą im
        nie do końca świeże produkty zbożowe.
        • jacek1f nawet najświeższe mieso nawet po 20 minutach w 24.05.07, 13:45
          plastiku - folii itp bedzie lekko pachniało tak właśnie.

          To jakis barbarzyńksi zwyczaj prywmitywny żeby owijac mięso w torebki foliowe.
          A tak jest we wszuystkich sklepach i marketach. U szanujących sie naszych
          sassiadów (i w lepszych o wilele sklepach, gdize sie znaja - zawijaja w papier.

          Mieso jest pewnie dobre - i trzeba je zawsze solidnie umyc pod zimna woda zanim
          sie zamarynuje.

          Do suchych marrynat jeszcze trzeba dobrze wysuszyć.

        • sabrossa Re: hm.. mieso z lekkim smrodkiem 24.05.07, 18:28
          Hehe, nie wiedziałam,że psiorkom nie szkodzi takie lekko przechodzone mięso.
          Myślałam, że to tak jak z moim wege-zwierzątkiem - ono dostaje świeżą zieleninę,
          a ja zjadam to co starszawe - dlatego wczoraj botwinka była :DD
    • myszz wyciągaj z woreczka... a pies 24.05.07, 14:21
      czy pies powinien jeść mięso z marynaty? może wymyj je przed ugotowaniem

      zawsze pamiętaj o wyjęciu mięsa z woreczka, wędlin i w ogóle co się da wyciagaj:)
      • ella_e Re: wyciągaj z woreczka... a pies 24.05.07, 20:13
        Jak juz jestesmy przy temacie przechowywania wedlin+miesa, to w czym zachowuja
        najdluższa swiezosc? Slyszalam o jakis pojemnikach prozniowych .. ? Dzieki za odp.
        • em_es Re: wyciągaj z woreczka... a pies 24.05.07, 20:27
          absolutnie nie należy mięsa trzymać w woreczku foliowym, jak już pisał Jacek i inni
          najlepiej zaraz po przyniesieniu wrzucić do miski i przykryć folią spożywczą
          (ale nie całkiem szczelnie!), jeśli było świeże to tak może poleżeć kilka godzin
          w lodówce, aczkolwiek jak mamy co do niego konkretne plany, to lepiej umyć,
          osuszyć i zamarynować

          a co do przechowywania wędlin, to powyższe metody też się sprawdzają: przede
          wszystkim szybko wyjąć z worka foliowego, ja do wędliny mam kilka pojemników z
          przykrywkami, sprawdzają się, próżniowych nie mam więc się nie wypowiadam
          • ella_e Re: wyciągaj z woreczka... a pies 24.05.07, 20:52
            W
            • ella_e Re: wyciągaj z woreczka... a pies 24.05.07, 20:54
              sorry, przypadkiem enter.
              wielkie dzieki em_es.
              moze jest ktos na forum kto wybprobowal te pojemniki prozniowe i moze sie
              podzielic doswiadczeniem czy naprawde tak przedluzaja zywotnosc miesa i wedlin.
              byloby moze ciekawe dla wszystkich. pozdr.
              • vandikia Re: wyciągaj z woreczka... a pies 24.05.07, 21:30
                jestem namawiana wlasnie do ich zakupu, kolega uzywa i bardzo sobie chwali :)
              • momas Re: wyciągaj z woreczka... a pies 25.05.07, 09:04
                w kwestii pojemnikow próżniowych - to ja ich używam . Takie, co były w
                komplecie z blenderem Brauna. Rzadko w nich przechowuję wedliny, bo jakoś mało
                u mnie tego idzie, ale rzeczywiscie, przechowywanie jest lepsze. Pojemniki
                wykorzystuję za to namiętnie do:
                peklowania, trzymania mięsa w marynatach, kruszenia wołowiny w maślance. Jak
                dla mnie - rewelacja.
                • momas Re: wyciągaj z woreczka... a pies 25.05.07, 09:05
                  A i jeszcze jaddno: kilka tygodni temu, ktoś podawał tu na forum przepis na
                  cytrynówkę. Ja to robię właśnie w pojemniku próżniowym... Doskonale wychodzi.
    • Gość: senin jako ze mieszkam w tzw 'regional Australia' IP: 144.134.77.* 25.05.07, 11:51
      to kupuje mieso w supermarketach, bo to u rzeznikow to mrozone tylko ;)))

      ma date waznosci z reguly ok tygodnia

      przynosze do domu - nawet takie trzydnowe - jest swieze i doprawdy nie woniajet

      trzymam w lodowce przez 2-3 dni... i tez nie 'woniajet'.... czy to mnie sie cos
      wglowie ponieszalo, czy panie sa zdziebko przewrazliwione... czy moze w Polsce
      mieso rzuca sie na polki po 3-tygodniowym trzymaniu w chlodni

      noo kurde nie wiem
      • momas Re: jako ze mieszkam w tzw 'regional Australia' 25.05.07, 12:09
        Senin, odpowiedzi jest mnóstwo (jak zwykle)....Podaje trzy mozliwe.
        1. Rozna wrazliwosc węchowa. Zauważyłam, ze niektórzy wywalają resztki obiadu z
        dnia poprzedniego, bo dla nich to stare i śmierdzi (ja, choc wech mam dobry,
        nigdy nie zauwazyłam, by to wywalane smierdziało....)
        2. Mieeso dostarczane do sklepu było niezbyt swieze, badz przwozone w
        skandaliczynych warunkach - no niestety, to taka poska rzeczywstość dzikiego
        kapitalizmu i pogoni za zyskiem.
        3 mieso swieze, ale pompowane roznymi swiństwami by zwiekszyc wage...i to
        pompowane bylo niezbyt swieze i sie psuje. albo to wlasnie odpowiedzialne jest
        za zapaszek. Uwagi - patrz wyzej.
        No kurcze, tak na marginesie - szukam boczku surowego wedzonego nie pompowanego
        niczym. Takiego, który jak sie wrzuci na patelnie wytapia sie z niego tłuszcz,
        a nie jakies niezidentyfikowane plyny.....
        dostepu do "swojskiego" nie mam. Typowy mieszczuch ze mnie i brak mi znajomosci
        wiejskich....
        Wedzarki nie mam i raczej nie mam dostepu.....
        Do sklepów ze swojska żywnoscia mam ograniczone zaufanie, bo sie pare razy
        nacielam okrutnie....

        Gdzie w Warszawie dostane taki boczek?????
        • momas Re: jako ze mieszkam w tzw 'regional Australia' 25.05.07, 12:18
          To było o mięsie kupowanych w malych sklepach..... o supermarketach - obszernie
          wyjasniła ci to emes poniżej
      • em_es Senin 25.05.07, 12:15
        w naszym pięknym kraju to mięso w marketach, zwłaszcza to zafoliowane w
        porcjach, zazwyczaj nie nadaje się do spożycia i trzeba być wyjątkowo
        zdesperowanym, żeby takie kupować, gdyż Bóg jeden wie ile tam leżało i jakimi
        metodami przywracano mu świeżość - oczywiście wg etykiety jest ono zdatne do
        spożycia i posiada stosowny okres przydatności, niestety czysto teoretycznie

        trochę lepiej jest w przypadku marketów mających normalne stoisko z mięsem, nie
        pakowanym wcześniej, bo widzisz (i czujesz!) co kupujesz, a jeszcze lepiej w
        małych masarniach, aczkolwiek też dobrze jest mieć sprawdzoną

        masz całkowitą rację, że świeże mięso spokojnie może leżeć w lodówce kilka dni
        (oczywiście nie w worku foliowym!) - tyle, że jak się kupuje to nie wiadomo ile
        ono już w sklepie czy innym magazynie leżało, więc wolę nie sprawdzać ile
        wytrzyma w mojej lodówce, jeśli nie zamierzam zużyć najpóźniej na drugi to mrożę

        uwierz, to nie przewrażliwienie, to reakcja na realia naszych sklepów ;)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja