Gość: ania_m
IP: *.pools.arcor-ip.net
30.06.07, 21:21
glownie do tych, ktore takie rzeczy od lat robia, googlem potrafie poslugiwac
sie sama :)
zrobilam pare dni temu taki morelowy freestyle chutneyopodobny, ktory wyszedl
zdumiewajaco dobrze. robilam go do natychmiastowej konsumpcji, wiec nie
musialam sie przejmowac trwaloscia produktu. niestety, wyszedl tak dobrze, ze
dostalam zamowienie na sloik, ktory jak mysle, ma troche postac. no i tu
zaczynaja sie schody.
chcialabym zachowac teksture mojej pierwszej produkcji, tzn moj poprzedni
chutney byl wlasciwie salsa krotko poddana obrobce termicznej. kupilam w tym
celu cukier zelujacy - jedyna zaleta zeluje w 3 min, poza tym niestety chemia.
pokroilam morele w kostke, osobno poddusilam czerwona cebule(bo balam sie, ze
przez 3 min nie zmieknie), zmieszalam morele z cukrem zelujacym, zagotowalam,
dodalam cebule, kolendre, chilli, imbir, troche cukru brazowego, ocet
malinowy, curry, wode z kwiatu pomaranczy, sok pomaranczowy itp pogotowalam 3
min i gotowe.
no i teraz pytanie: w "normalnym" przepisie na chutney kaza gotowac morele z
cukrem i przyprawami godzine czasu. a ja nie chce paciaji. nie chcialabym w
sumie znowu uzyc cukru zelujacego, a zrobic chutneya tradycyjnie. da sie jakos
to zrobic, zeby kawalki moreli dalej byly wyczuwalne? mozna np na samym koncu
gotowania tradycyjna metoda dodac pokrojone owoce i powiedzmy 3 minutki razem
poddusic? bedzie sie taki chutney potem dalo trzymac? smakowo pasowal mi by tu
brazowy cukier, ale jak widze, do przetworow tego typu uzywa sie glownie
bialego. moge przynajmniej zastapic czesc bialego cukrem ciemnym?
z gory dziekuje