ba_ba_ja_ga
02.07.07, 10:56
Mam taką jedną znajomą, która ile razy jest u mnie na imprezie, ostentacyjnie odmawia jedzenia czegokolwiek i siedzi cały wieczór z miną męczennicy. Ostatnio przyznała się dlaczego. A było to tak: niespodziewana wizyta znajomych, zaserwowałam im grzanki z razowego chleba z pastą z soczewicy, a do tego sałatkę z pomidorów z bazylią. Zestaw smaczny i sprawdzony, wszyscy wcinali aż im się uszy trzęsły, tylko owa nieszczęśliwa panna żuła cały wieczór suchą grzankę. Na pytanie, dlaczego nie je, odpowiedziała, że tego nie lubi. No więc pytam czy próbowała. A ona na to: "no nie, ale wiesz, ja to nie muszę czegoś próbować, żeby wiedzieć, że mi nie będzie smakowało...".
Hmm... Ja lubię eksperymentować w kuchni, jednak nikogo do niczego zmuszać nie będę, ale powiedzcie mi, skąd się biorą tacy ludzie?? Żeby na własne życzenie pozbawiać się przyjemności próbowania coraz to nowych kulinarnych wynalazków?? I w dodatku jeszcze to afiszowanie się niezadowoleniem. Ja potrafię uszanować to, że u niej od lat na każdej imprezie króluje niezmiennie sałatka ziemniaczana i kiełbasa "z wody" i powstrzymać się od robienia niezadowolonej miny...
Co robicie z takimi goścmi?? Olewacie? Ja chyba tak zrobię...