Dodaj do ulubionych

Heston Blumenthal-co wy na to?:D

14.07.07, 17:43
Tzn chodzi mi o jego kuchnie eksperymantalna:)Wprawdzie lubie nowinki w
kuchni,ale lody sardynkowe czy owsianka ze slimakami to troche poza moimi
mozliwosciami:DDD Czy ktos byl lub chetnie chcialby sprobowac owych ciekawostek?:)
Obserwuj wątek
    • slawuuusia Re: Heston Blumenthal-co wy na to?:D 14.07.07, 23:37
      Fettini,
      Jagodzianki wyszly super!-dziekuje za pomoc!:-)
      Ale takie molekularne sziki- miki w jego "Fat Duck" to dla mnie ciut,ciut za
      wiele!
      Pozdrawiam,
      Slawa
    • ilekobietamalat Re: Heston Blumenthal-co wy na to?:D 15.07.07, 08:13
      ja bym sie chetnie wybrala.. ale na tych checiach pewnie spedze reszte zycia;))
      owsianki ze slimakami to moze nie koniecznie bo nie lubie ani slimakow ani
      owsianki,ale inne cuda czemu by nie, nawet nie dla samego smaku,ale calego
      procesu przygotowywania:)) najchetniej to bym weszla tak... od kuchni:)
    • bene_gesserit Re: Heston Blumenthal-co wy na to?:D 15.07.07, 11:38
      Mysle, ze to przejsciowa moda. Ktora swiat sie zachlysnie na pare lat, poczym
      spokojnie wroci do pomyslu, aby zwracac uwage na jakosc skladnikow i pasje
      wykonania, a lody sardynkowe stana sie synonimem zlego smaku i
      pretensjonalnosci.
    • Gość: ania_m Re: Heston Blumenthal-co wy na to?:D IP: *.pools.arcor-ip.net 15.07.07, 15:30
      u blumenthala w "tlustej kaczce" byla w zeszlym roku rodzina. powiedzieli, ze
      potrawy, a raczej kaski byly bardziej "dziwne" niz "smaczne", ale ogolnie nie
      zaluja. podobno nie jest nawet kosmicznie drogo i rezerwowali stolik na srodek
      tygodnia jedynie z parodniowym wyprzedzeniem.
      osobiscie zalapalam sie na ferrana adria jego el bulli,no ale bylo to w roku
      1999. on jest uznawany za prekursora gastronomii molekularnej, ale 8 lat temu
      jego kreacje w porownaniu z chwila obecna byly pewnie mniej odjechane. byl to
      raczej udziwniony fingerfood o bardzo pieknej optyce i co najmniej ciekawym smaku.
      zadnego jedzenia a la carte, wpuszczali ludzi(tylko rezerwacje oczywiscie) kolo
      19tej, o ile pamietam, rozdawali snacki i aperitiwy. o 20tej zamykali lokal i
      rozpoczynala sie celebracja:z 20 kelnerow na 40-50 gosci przynosilo male kaski i
      objasnialo po hiszpansku i angielsku co to jesti czasami jak jesc. wszyscy
      dostawali w tym samym czasie to samo do jedzenia, zdaje sie ze rowniez do picia.
      dania byly na kasek, glowne moze na 4-6 kaskow. najbardziej zapamietalam taki
      jakby crem brule smakujacy kaczka w karmelu.i pianke o wygladzie ubitego mleka
      na capuccino o smaku kawy polaczona z jakims odjechanym perfumowanym sorbetem.
      jako glowne danie byla zdaje sie ryba, ale tak dobrze nie pamietam
      ogolnie rowniez mysle, ze calkiem odjechana kuchnia molekularna jest przejsciowa
      moda. nie sadze, aby owsianki ze slimakami i lody sardynkowe zdobyly szerokie
      uznanie. natomiast niektore mniej udziwnione i nie superskomplikowane dania maja
      na pewno szanse wejsc do standartowego repertuaru co lepszych restauracji
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka