Dodaj do ulubionych

wspolczesna "reprezentacyjna" kuchnia polska

IP: *.pools.arcor-ip.net 02.12.07, 22:36
witam,
w przyszlym roku bede musiala przygotowac pare dosc wytwornych kolacji dla
dosc wytwornych gosci jadajacych zazwyczaj (za pieniadze firmy, ma sie
rozumiec) w lokalach posiadajacych gwiazdki michelina lub prawie takowych. moj
pan poprosil niesmialo, aby moze zrobic cos z polskim akcentem. no i tu
zaczyna sie problem. osobiscie uwazam, ze tradycyjna kuchnia polska jest
raczej nieelegancka i malo reprezentacyjna. jedyne, o czym moge pomyslec, to
poledwica wolowa z kurkami badz prawdziwkami i zupa-krem z tych ostatnich,
ewentualnie tatar, badz sandacz z wody, ktorego w niemczech raczej nie dostane
w stanie swiezym, a tylko mrozony. jak mowie, podjac tych ludzi bede musiala
NAPRAWDE wykwintnie, tak wiec smalczyk, kiszone ogorki, kasza gryczana ze
skwarkami, schaboszczaki i zurki odpadaja w przedbiegach:(
zaloze sie jednak, ze sa w polsce mlodzi kucharze, ktorzy z pomoca swiezych,
regionalnych produktow, interpretuja polskie, tradycyjne potrawy na nowo i to
na europejskim poziomie. no i pewnie istnieje rowniez jakas fachowa literatura
na ten temat
i ta chce sobie zazyczyc na gwiazdke. mozecie mi polecic jakas konkretna
pozycje z tej dziedziny?
moze byc droga, moze byc nawet odrobine pretensjonalna (ktos pisal tak o
marcie gessler), moze zawierac elementy kuchni fusion i przepisy na dania moga
sobie byc dosc skomplikowane i czasochlonne. chce jednak zeby byla to pozycja
napisana przez profesjonaliste, nie zawierajaca klasycznych przepisow znanych
np z "kuchni polskiej".
za ksiazki podstazalych aktorek, milych panow z reklamy knorra itp z gory
dziekuje. marzy mi sie raczej uznany kucharz mlodego pokolenia, niekoniecznie
majacy wlasny show w telewizji (chociaz pewnie bez tego sie nie obejdzie)
Obserwuj wątek
    • lis_ka Re: wspolczesna "reprezentacyjna" kuchnia polska 02.12.07, 23:31
      Muszę Cię zmartwić - obawiam się, że nie istnieje książka, jakiej
      poszukujesz. Moim skromnym zdaniem nie ma w Polsce celebrity chef-a
      z prawdziwego zdarzenia, interpretującego dania kuchni polskiej na
      ciekawy sposób.
      Kurt Scheller próbował niby to zrobić, ale wg mnie wyszło to dosyć
      żałośnie.
      Nie chcesz siegać do starych autorek, a ja uważam, że np, książka
      Neli Rubinstein to nie jest pozycja z samymi bigosami, bitkami i
      innymi tego typu rzeczami. Masz tam dania z raków, dziczyzny,
      grzybów i inne wynalazki. Niewątpliwym plusem tej książki jest
      rzeczowe wytłumaczenie wykonania tych potraw. Książka nie ma ani
      jednego zdjęcia, ale zapewniam Cię - jest świetna i większość z
      proponowanych tam dań jest wykonalna w domu.
      Książka Magdy Gessler z kuchnią polską może i ma coś wspólnego, ale
      opisy potraw są często nierzeczowe i niedopracowane.
      Jest też cała masa książek Hanny Szyanderskiej, której osobiście nie
      lubię.
      Mam nadzieję, że pomogłam :)



      --
      Mój blog kulinarny. Zapraszam :)
      • Gość: ania_m Re: wspolczesna "reprezentacyjna" kuchnia polska IP: *.pools.arcor-ip.net 03.12.07, 10:18
        dziekuje lis_ko,
        "kuchnie neli" posiadam - dla mnie to niestety najbardziej denna pozycja w calej
        mojej kolekcji ksiazek kucharskich. babcia rubinstein dodaje do wszystkiego
        kostki knorra i przyprawe maggi - brrr.
        spodziewalam sie czegos calkiem innego po tej ksiazce i strasznie sie
        rozczarowalam :(
        no dobra, jeden przepis jest boski - ten na mazurek migdalowy
        o marcie gessler slyszalam, hanny szynderskiej w ogole nie znam. bardzo dziekuje
        za podpowiedz :)
    • winoczerwone Re: wspolczesna "reprezentacyjna" kuchnia polska 03.12.07, 00:14
      mogę Ci z czystym sumieniem polecić pana Roberta Sowę:
      merlin.pl/frontend/browse/product/1,431282.html
      jestem jego wielka fanką od pierwszego wejrzenia, nie tylko
      znakomity kucharz, ale i barwna osobowość; "Esencja smaku" to
      nowoczesna kuchnia, "polska" w bardzo dobrym stylu (choć nie tylko
      polska)
      Karol Okrasa też bardzo fajnie czerpie z tradycyjnej kuchni
      polskiej, moze nawet bardziej niz p. Robert Sowa, ale jednoczesnie
      sa to bardzo nowoczesne, i czesto nowatorskie potrawy; duzo
      dziczyzny, kasz, ryb - to mi sie kojarzy z kuchnią polską własnie
      p. Marta Gessler - ja mam do niej wielki sentyment, ale jej nowej
      ksiązki jeszcze nie mam (choc kupie na pewno) - powiedziałabym, ze
      to bardziej kuchnia fusion, ale na pewno godna polecenia
      no i Katarzyna Likus, też znakomite i szlachetne, a równocześnie
      nowoczesne ujęcie kuchni polskiej

      btw nie zgadzam sie, że kuchnia polska jest "nieelegancka i mało
      reprezentacyjna"; jestem wiele potraw godnych najelegantszych
      przyjęć i naprawde uważam, że nie mamy powodu do jakichkolwiek
      kompleksów na tym tle
      nie należy tylko wyrabiac sobie zdania nt kuchni polskiej na
      podstawie współczesnych koszmarków pod nazwą "Kuchnia Polska",
      autorstwa - z całym szacunkiem- np. p. Ewy Aszkiewicz, lub tez
      innych tego typu wydawnictw, sygnowanych przez rózne Bożeny Dykiel -
      to są właśnie kolebki pseudoeleganckich koszmarów z rzekomej
      tradycyjnej kuchni polskiej: sałatek warstwowych, schabu z ananasem
      i żółtym serem, siedmiowartwowych ciast z trzema kremami czy innych
      pomysłów. A niestety mnóstwo tego teraz wychodzi, i zniekształca
      ludziom gust kulinarny, no i to sa akurat rzeczywiscie nieeleganckie
      i niereprezentacyjne dziwadła. Ale jak mówię - to nie jest kuchnia
      polska.
    • bene_gesserit Re: wspolczesna "reprezentacyjna" kuchnia polska 03.12.07, 00:16
      Zgadzam sie z liska. Nie ma takiej ksiazki, bo nie ma w polskiej
      kuchni takiej osoby, albo moze nikt jej nie dopuscil do glosu. Co do
      braku elegancji polskiej kuchni to tak samo powszechnie kojarzy sie
      w Polsce niemiecka :) To tylko stereotyp, imo. Wystarczy siegnac po
      przedwojenne klasyki polskich kuchennych bogiń.

      Noi przeciez mozesz sie lekko polskimi pomyslami na jedzenie
      inspirowac. Gessler robi barszcz na occie malinowym - moze idz w
      pomysly w tym stylu? Scheller odkryl, ze trawka zubrowka nadaje sie
      do przyprawiania nie tylko wodki, ale i np mięs. Gdziestam czytalam
      o pasztecie z bialych ryb i kaszy gryczanej. Mozesz gosciom
      zaserwowac kuchnie miedzynarodowa, wzbogacona wlasnie o takie
      pomysly. Plus kindziuk albo grillowany oscypek itd


      --
      Te kobiety sie szanuja i to mocno. Kuchnia im szacunku nie zabiera.
      Odkurzacz czasem tez nie. Jedynie je upieksza.
      wielo-kropek na fk
    • izabelski Re: wspolczesna "reprezentacyjna" kuchnia polska 03.12.07, 01:50
      ja mysle, ze mozna z polskimi potrawami zaplanowac eleganckie
      przyjecie
      ja zrobilabym czysta zupe z borowikow z recznie robionym makaronem i
      kleksem smietanki

      albo rosol z koldunami
      albo szczawiowa (no moze szzawiowa to zbyt zdecydowany smak)

      na glowne danie - mizeria mi sie kojarzy bo taki sposob podawania
      ogorkow nie jest znany przynajmniej w UK
      nie wiem co bym do tej mizerii dokomponowala

      deser - i najzwyklejszy kisiel owocowy ugotowany z dodatkiem
      czerwonego wina moze byc bardzo wykwintny
      --
      Tacy co sie nie poddaja, zawsze odnosza sukcesy!
    • ba_nita Re: Propozycje: 03.12.07, 07:53
      Przystawka:
      babeczki z borowikami/kurkami
      gruszki z boczkiem
      Zupy:
      barszcz czerwony czysty z pasztecikami lub z uszkami,
      barszcz biały,
      żur,
      grzybowa,
      zalewajka - szczególnie polecam,
      łęczycka,
      gdańska
      Danie główne:
      Pierogi,
      pieczony drób ze wskazaniem na kaczkę/gęś
      pieczona dziczyzna - niebo w gębie,
      ryby - na przykład faszerowany szczupak.
      Surówki - no to już w zależności od dania. Jakby co pisz ma maila - pomogę.
      --
      Nie mam zamiaru chodzić gdzieś wcześniej , jeśli mogę się w tym miejscu znależć
      później.
      • Gość: ania_m Re: Propozycje: IP: *.pools.arcor-ip.net 03.12.07, 10:25
        bardzo wam wszystkim dziekuje za podpowiedzi. za 2 tyg. jestem w polsce i wiem
        co ogladac po ksiegarniach :)
        ba_nito, niektore propozycje sa do zrobienia, a co najmniej do przemyslenia. nie
        omieszkam odezwac sie, jesli bede potrzebowala konkretnej rady.
        jeszcze raz dziekuje
    • momas Re: wspolczesna "reprezentacyjna" kuchnia polska 03.12.07, 10:24
      A ja się nie zgodzę!!!!!!
      Jest taka pozycja!!!!!!
      Wyszła kilka lat temu.... chorobcia, mam ją, nawet niedawnno
      przeglądałam.
      Tylko ni w ząb nie pamiętam autora. ...
      To jest jakiś kucharz, który prowadzi(ł?) kuchnię w jakims pałacyku,
      na Wielkopolsce - gdzie gościły koronowane głowy i prezydenci...
      w tytyle było coś o kuchni szlacheckiej????
      No skleroza nie boli. Sprawdzę tytuł, i jutro mogę go podać...
      --
      Liczba literówek jest wprost proporcjonalna do poziomu irytacji.
      • momas Re: wspolczesna "reprezentacyjna" kuchnia polska 03.12.07, 10:31
        jeszcze jedno:
        Hanna SzyManderska
        po drugie -
        nie znam tej pozycji... ale może ktoś coś o niej wie?
        www.proszynski.pl/Polskie_potrawy_na_stolach_Europy-p-2327-1600-.html

        A to, o czym pisałam to:
        www.proszynski.pl/Kuchnia_i_piwniczki_palacowe-p-1998-1600-.html
        autor StefanA. Gradowski....
        (przypomniałam sobie wydawcę... :) )
        Tyle tylko, ze podają, ze naklad wyczerpany. Ale może gdzieś ją
        dopadniesz...
        --
        Liczba literówek jest wprost proporcjonalna do poziomu irytacji.
    • Gość: zadumana elegancka kuchnia polska IP: *.daewoo.lublin.pl 03.12.07, 13:14
      Oczywiście, że kuchnia polska jest elegancka. Wymieniłaś m.in.
      smalczyk, skwarki i schaboszczaki, a to pozycje polskiej kuchni
      chłopskiej i wzięty z dna prl-u schabowy, a nie kuchnia "miejska"
      elegancka.
      Opinia z pierwszej połowy XX wieku o polskiej kuchni jasno
      stwierdzała, że ma ona korzenie w kuchni francuskiej. Jeśli masz
      możliwość poczytania starej książki kucharskiej z końca XIX wieku,
      (np. Ćwierczakiewiczowa), to zobaczysz, że podobieństwa z kuchnią
      francuską są oczywiste - tzn. posiłek z wielu dań, przystawki zimne
      i ciepłe. Do tego sandacze, raki itp itd... Ćwierczakiewiczowa była
      wzorem dla mieszczaństwa i chociaż ci co mieli korzenie szlacheckie
      lekko z niej podkpiwali, bo to były ich zdaniem tanie potrawy i
      zanadto uproszczone, ale to też świadczy o prawdziwości osadzenia w
      epoce.
      A sklepy wtedy były doskonale zaopatrzone w to, czego zabrakło przez
      50 lat prl-u, a teraz ponownie przyszło na nasze stoły - choćby
      parmezan:)

      Myślę, że książka Neli jest bardzo dobra. Nela "unowocześniła" swoje
      potrawy kostkami rosołowymi, ale przecież pisała ją pod mentalność
      amerykańską, gdzie wypisywanie, żeby gotowanie zaczynać od robienia
      wielogodzinnego rosołu - całe jej przedsięwzięcie by pogrzebało.
      Kiedy podejdzie się ze zrozumieniem do tych uwarunkowań, które były
      jeszcze pogłębione tym, że Nela często gotowała po prostu w
      hotelach - staje się jasne skąd ta "nowoczesność". Poza tym jej
      przepisy i jej potrawy to świetny przykład właśnie eleganckiej
      kuchni uratowanej dla XX-wiecznej i chyba dla XXI-wiecznej Polski.

      Odwoływnie się do zagranicznych kucharzy nie ma sensu, a wzorzec
      kuchni pięciogwiazdkowych hoteli, to wzorzec McDonalds'a dla
      bogatych, czyli na każdym kontynencie w karcie prawie to samo, żeby
      milionerom nie za bardzo burzyć wyobrażenia o jedzeniu.
      Natomiast jeśli odwoływać się do gwiazdek Michelina, to myślę, że
      zrobienie dobrych wołowych polskich zrazów, czy estetyczne podanie
      kwaszonych ogórków (ale nie na gazecie) nie stanowiłoby odejścia od
      promowanego przez te gwiazdki zamysłu kuchni smacznej i nie
      uciekającej korzeniami od regionu. Podanie ryby po żydowsku w
      galarecie (nie dla Anglików), czy befsztyków z suszonych grzybów, to
      przeniesienie dań niby wigilijnych na elegancki stół, ale jakie
      atrakcyjne i wykonalne wszędzie - jeśli doorganizujesz suszone
      borowiki czy podgrzybki.
      Jeśli ma być po polsku i elegancko, to zadanie znacznie łatwiejsze,
      niż kiedy trzeba zrobić potrawy polskie, ale tanie i zwyczajne, żeby
      gości nie speszyć.
      • fettinia Zadumana:) 03.12.07, 13:30
        Jak milo cie "widziec";)Lubie czytac twoje rzeczowe i wywazone posty:)
        Przypomnial mi sie artykul sprzed wielu lat o kucharzu w ambasadzie w
        Paryzu.Wlasnie typowo polskie potrawy serwowal w sposob niezwykle elegancki tak
        ,ze przyslowiowe homary i kawiory mogly sie schowac:)Byly zdjecia:)
        Czyli to kwestia smaku potrawy i odpowiedniego podania:)

        --
        la donna e mobile :)
        no i jeszcze Pinezka
        Kuchenne Pogaduszki
        • lis_ka Re: Zadumana:) 03.12.07, 13:40
          Fetti, pozwolisz, że się podpiszę pod tym, co napisałaś?
          Wracając do Neli - zgadzam się z Zadumaną w 100%. Oddałaś cały sens
          jej kuchni. Poza tym w swoich przepisach nie bazuje jedynie na
          kostkach Knorra, zawsze podaje to jako alternatywę do wywaru
          mięsnego czy warzywnego.
          Jej przepisy są dopracowane i sprawdzone, a poza tym jest w nich
          lekkość zamiast siermiężnosci, z jaką zwykliśmy kojarzyć kuchnię
          polską.

          --
          Mój blog kulinarny. Zapraszam :)
          • Gość: ania_m Re: Zadumana:) IP: *.pools.arcor-ip.net 03.12.07, 17:11
            nie wiem gdzie wy w przepisach neli rubinstein "lekkosc" i "wykwintnosc"
            widzicie, ale coz, sa rozne gusta kulinarne. ksiazka jest milo napisana, ale
            zawarte w niej przepisy kompletnie do mnie nie przemawiaja. rowniez jej
            propozycje menu na elegancka kolecje sa imho kompletnie - nieeleganckie.
            pieknie porojony i podany ogorek kiszony pozostaje nadal ogorkiem z przerostem
            formy nad trescia i stanowczo NIE bedzie konkurowac z kuchnia gwiazdkowa.
            obawiam, sie, ze ogolnie mowimy o dwoch roznych rzeczach
            oczywiscie, ze kuchnia polska ma kilka reprezentacyjnych dan: poledwica,
            szczupak, badz sandacz faszerowany itp, ale zupelnie nie o to mi w tym watku
            chodzilo.
            potrzeba mi DOBREJ ksiazki kucharskiej napisanej przez "mlodego gniewnego"
            profesjonaliste nie bojacego sie zaskakujacych polaczen i nowych smakow na bazie
            tradycyjnej kuchni polskiej. polaczen i dan, ktore w najlepszych restauracjach w
            ktorych pracowal udoskonalil do perfekcji.
            sama potrafie dobrze gotowac, z pewnoscia pani rubinstein, czy tez pan maklowicz
            tez potrafia, nie jest to jednak absolutnie ten poziom, ktorego w tym momwncie
            potrzebuje.
            oczywiscie, samemu mozna przy odrobinie wprawy i fantazji wyczarowac smakowite
            dania-interpretacje wspolczesnej kuchni polskiej. niestety, sadze, ze kazdemu z
            nas na tym forum brak odpowiedniego wyksztalcenia i wieloletniej praktyki w
            najlepszych restauracjach europy, aby przygotowac takie rzeczy NAPRAWDE
            profesjonalnie i na zblizonym poziomie. jako kucharze - laicy jestesmy za to
            bezbledni :)
            • fettinia Ania:) 03.12.07, 17:44
              Ale zastanow sie co ty chcesz.Czy lekka czy staropolska kuchnie-nawet w nowym
              wydaniu.Jacek podal ci linka,masz linka do ksiazki Sowy.Tradycji polskiej kuchni
              nie zmienisz-nie byla ona "lekka".A wszelkie lekkie potrawy to wplywy
              obce.Obawiam sie ,ze kucharze z super restauracji raczej forum Kuchnia nie czytaja:D
              --
              la donna e mobile :)
              no i jeszcze Pinezka
              Kuchenne Pogaduszki
              • Gość: ania_m Re: Ania:) IP: *.pools.arcor-ip.net 03.12.07, 18:08
                staropolskiej kuchni jako takiej nie chce :)
                "lekkie" bedzie raczej wszystko, bo porcje w nowoczesnej kuchni nie sa
                ogromiaste. oczywiscie, przesadnie lekkich, niskokalorycznych potraw raczej na
                ta okazje nie wykonam, ale i zup kremow robionych na litrze smietany 30% rowniez
                nie podam, chociaz przewaznie takie sa ,o dziwo, przepisy profesjonalnych kucharzy.
                wydawalo mi sie, ze bardzo jasno napisalam co chce, a czego nie. zadnej
                "typowej" kuchni (staro)polskiej, a jedynie jej "gwiazdkowa", wspolczesna,
                mloda, ekstrawagancka i profesjonalna interpretacje.
                dlatego dziekuje za podpowiedzi ksiazkowe, natomiast dyskusja o "elegancji"
                naszej kuchni nie byla celem tego watku
                • momas Re: Ania:) 04.12.07, 10:00
                  No to książka Gradowskiego spełnia (chyba ) Twoje wymagania...

                  --
                  Liczba literówek jest wprost proporcjonalna do poziomu irytacji.
      • pani.serwusowa Re: elegancka kuchnia polska 03.12.07, 17:36
        Swietnie ujete Zadumana! Niestety komunizm spustoszyl polska kuchnie
        i tradycje biesiadowania. Moj dziadek urodzil sie we Francji, gdzie
        w domu mieszaly sie tradycje i tradycyjne polskie potrawy,
        wspomniane raki, czy ryby nie odstawaly od dan kuchni francuskiej.
        Komunizm zrobil swoje i ja niestety znam tylko ksiazki o kuchni
        polskiej z tego okresu. Marzy mi sie ksiazka kucharska w tym typie,
        o ktorym pisze autorka watku. Z wypiekami na twarzy bede sledzic ten
        watek, a potem szukac ksiazek w ksiegarniach. :)
        --
        So why do witches burn?
        ...Because they're made of wood...?
        Już za momencik, już za chwileczkę
    • momas Re: wspolczesna "reprezentacyjna" kuchnia polska 03.12.07, 14:23
      No właśnie - Zadumana trafnie wszystko podsumowała.. (oj , a właśnie
      niedawno zastanawiałam się gdzie jesteś bo , ze brak mi Twoich
      wyważonych opinii...)
      Jeżeli chodzi o wykwintne dania kuchni polskiej - zobacz jeszcze
      stronę menu restauracji Dom Polonii w Pułtusku..

      Wg mnie,;), przepiorki, dania z dziczyzny, wykwintne dania rybne,
      nie mówiąc o prosięciu faszerowanym - to dania kuchni polskiej
      szlachecko-magnackiej.
      Tej kuchni, ktora przez lata była wymazywana z naszej świadomości,
      bo była niepoprawna politycznie.
      Kapłony, perliczki, trufle, etz - składniki powszechnie uzywane w
      kuchni nie-chłopskiej... Kto o tym słyszał za PRL-u???
      A są to składniki powszechne w przepisach Monatowej,
      Ćwierciakiewiczowej ...

      --
      Liczba literówek jest wprost proporcjonalna do poziomu irytacji.
        • momas Re: wspolczesna "reprezentacyjna" kuchnia polska 04.12.07, 10:06
          he, he, he.... jednak była niepoprawna politycznie. Poprawna była
          tzw chłopska. Wszystko to, co kojarzyło się z kułactwem,
          mieszczaństwem, szlachtą i magnaterią było jednym wielkim beeee...
          Że tak powiem = dobrym przykładem były kapłony... Czy rzeczywiście
          nie było kogutów?
          Nie było ryb?
          No fakt, towary dewizowe typu oliwa, trufle - mogły być z tym
          kłopoty. Jednak produkty polskie - były...

          --
          Liczba literówek jest wprost proporcjonalna do poziomu irytacji.
    • lis_ka Re: wspolczesna "reprezentacyjna" kuchnia polska 03.12.07, 18:35
      No cóż, nie będę Cię dłużej przekonywać do Neli czy kogoś innego.
      Mam nadzieję, że jak ją już znajdziesz, to podzielisz sie na forum
      odkryciem jakiejś ciekawej książki z nowoczesną i wykwintną kuchnią
      polską zinterpretowaną przez 'młodego gniewnego'. Ciekawe, na kogo
      padnie wybór. Osobiście uważam, że żaden kucharz w Polsce nie ma
      pojęcia o gotowaniu na poziomie gwiazdek Michelin. Również
      odtworzenie czegokolwiek w domu na tym poziomie jest IMHO
      niemożliwe.
      pozdrawiam!

      --
      Mój blog kulinarny. Zapraszam :)
      • jacek1f w takim razie niezrozumialem, sorry. I do glowy 03.12.07, 19:18
        przychodzi mi tylko albo Sowa, albo nieudane proby wąsatego Kurta
        (ktore zarzucił na szczescie..)

        I Aniu - nie "o dziwo", bo nie jest sekretem skrywanym przez
        profesjonałów największych, że restauracyjne potrawy "gwiazdkowe"
        żeby lepsze były - tym bardziej muszą być "tłuste". Bo to napędzacz
        smaku jedyny doskonały obok glutaśmuta - więc i najtłustsze śmietany
        i gigantyczne ilości masła i innych natur-tłuszczów tworzą
        gwiazdkowe niepowtarzalne w domu (dla mnie- na szczescie:-))) sosy,
        zupy, zaprawy itp...
      • Gość: ania_m Re: wspolczesna "reprezentacyjna" kuchnia polska IP: *.pools.arcor-ip.net 03.12.07, 19:44
        no wlasnie lis_ko :(
        mam nadzieje, ze znajde w ksiegarni jakas pozycje, ktora bedzie mi przydatna,
        ale widze, ze bedzie nielatwo. tez zaczynam podejzewac, ze "mlodego gniewnego"
        kreatywnego kucharza gotujacego na poziomie gwiazdki, bodaj jednej, michelina w
        polsce jeszcze nie ma, a straszna szkoda.
        kuchni polskiej bardzo przydalaby sie taka odmlodniajaca i upiekszajaca kuracja.
        powiem szczerze, ze pare pomyslow na takie "odmlodnione" dania mam. nie jestem
        jednak zawodowa kucharka, a doprowadzenie pomyslu do stanu perfekcyjnie
        przyrzadzonej i podanej na stol potrawy wymaga wielu prob i eksperymentow, jak
        rowniez rzetelnego doswiadczenia zawodowego.
        zgadzam sie w pelni, ze kuchni "gwiazdkowej nie da sie przelozyc 1:1 na warunki
        domowe, nawet jesli mamy wielka wprawe w tej dziedzinie. dlatego dobre ksiazki
        kucharskie pisane przez "gwiazdkowych" kucharzy uwzgledniaja to w przepisach
        przystosowujac je do potrzeb wymagajacej, acz nieprofesjonalnej klienteli.
        • lis_ka Re: wspolczesna "reprezentacyjna" kuchnia polska 03.12.07, 20:07
          Też bym się ucieszyła z pojawienia się młodego gniewnego, który
          byłby zdolny, niekoniecznie medialny.
          Myślę jednak, że nasz problem polega na tym, że nie mamy jeszcze
          porządnych szkół gatronomicznych, polska edukacja opiera się na
          gastronomiku, który uczy wg przestarzałych metod.
          Fajnie, że świat nam sie otworzył i młodzi ludzie wyjeżdżają na
          Zachod, by tam sie kształcić. Mam nadzieję, że któryś z nich wróci z
          solidną wiedzą, która umożliwi mu prawdziwą kreację polskiej kuchni.
          Bo żeby coś kreatywnie interpretować, trzeba znać podstawy.
          Restauracje Michelin są często prowadzone przez ludzi, którzy od
          pokoleń zajmowali się gotowaniem - i w tym ich siła. Do zarządzania
          restauracją dopuszcza się kogoś z młodego pokolenia dopiero wtedy,
          gdy jest narawdę do tego przygotowany i wykształcony. Szkoda, że my
          nie możemy sie tym pochwalić. Czasem jak czytam biografie ludzi,
          którzy żeby zacząć własny biznes, przechodzą przez restauracje
          mistrzów, zaczynając od przysłowiowego obierania ziemniaków, ucząc
          się wszystkiego od podstaw i obserwując lepszych od siebie, to
          zwyczajnie im zazdroszczę. U nas wystarczy być ładnym, pojawić się
          trzy razy w TV i już można nazwać się mistrzem. Zaraz ktoś wyda nam
          książkę i będziemy celebrity chef'em.
          Ktos wspomniał tu o książce Katarzyny Likus. Kobieta rzeczywiscie ma
          piękne restauracje, z dobrym jedzeniem, ale jej książka to nie jest
          poradnik kulinarny. W jednym z przepisów na naleśniki nadziewane
          czymś tam (nie pamietam dokładnie czym), jako pierwsze polecenie
          jest: Usmażyć naleśniki. Ani przepisu, ani składników na te
          naleśniki. Wszystko jest piękne, cudownie sfotogtrafowane, ale dla
          kogoś, kto chce coś ugotować - mało przydatne.
          U nas mnóstwo jest takich książek. Wydaje mi się, że różnica m.dz.
          polskimi i zagranicznymi autorami książek kucharskich (mam na myśli
          tych liczących się) jest taka, że ci drudzy nie podpiszą się pod
          czymś, co jest niedpracowane bądź niesprawdzone. Taka Delia Smith
          deklaruje np., że każdy przepis, który podaje, był minimum trzy razy
          testowany, dopiero później zamieszczony w książce. I wierzę, że to
          prawda, bo cokolwiek nie zrobię - zawsze wychodzi. Może mi smakować
          bądź nie, ale na pewno nie będzie totalną klapą.
          Mam wrażenie, że polscy autorzy zwyczajnie żałują nam wiedzy, swoich
          'sekretów', zupełnie tak, jakby podawanie przez nich przepisów było
          równoznaczne z tym, że konkurencja je wykorzysta i otworzy własny
          biznes.

          --
          Mój blog kulinarny. Zapraszam :)
        • Gość: jackk3 Re: wspolczesna "reprezentacyjna" kuchnia polska IP: *.ptr.terago.ca 03.12.07, 20:07
          No nie wytrzymam! Cos sie tak uczepila tego 'gwiazdkowania'? Jest to
          system wymyslony w bardzo komercjalnym celu i nie gwarantuje wcale
          dobrego jedzenia! Poza tym faworyzuje on kuchnie francuska. jest
          mnostwo kontrowersji o tym systemie (nie bez racji). W Polsce jest
          mnostwo dobrych i bardzo dobrych restauracji ktore z 'palcem w
          d....' powinny miec co najmniej jedna. Jak jestem w nowym miejscu i
          nie wiem gdzie jesc to pytam tubylcow gdzie takowe miejsce jest i
          jeszcze nigdy sie nie zawiodlem. Co do polskiej kuchni to i owszem
          potrafi byc bardzo elegancka. Czy wykwintna? Na pewno nie w takim
          stopniu jak francuska. A czy kuchnia wloska (w ogolnym zarysie) jest
          bardzo wykwintna? Nie, ale jadalem jedzenie nie z tej ziemi we
          wloskich knajpach ktore by pewnie nie dostaly polowy tak cenionej
          przez Ciebie gwiazdki. Do czego zmierzam? Ano do tego ze o Twoim
          sukciesie zadecyduje nie skomplikowanosc/wykwintnosc dan ale ich
          smak. Zwykle zrazy zawijane pobija na glowe Chateaubriand podane w
          stylu 3 gwiazdkowym jesli bedzie ono dobrze wypieczone. Tak jak
          powiedzial powyzej Banita, Jacek, itd. mozliwosci jest setki. Nie
          staraj sie robic czegos na sile z polskiej kuchni czym ona nie jest.
          • Gość: ania_m Re: wspolczesna "reprezentacyjna" kuchnia polska IP: *.pools.arcor-ip.net 03.12.07, 21:30
            jackk_u nie o to mi chodzilo. system gwiazdkowy jest istotnie kontrowersyjny, bo
            opiera sie na subiektywnym zdaniu krytykow odwiedzajacych incognito dana
            restauracje. juz dawno NIE jest preferowana kuchnia, ktora nazywasz "francuska",
            a za to kuchnia oparta na regionalnych produktach najwyzszej jakosci bardzo
            kreatywnie zinterpretowana. trufle, homara, kawior i ostrygi maja wszystkie
            takie restauracje w karcie, ale to nie ich sposob przyrzadzenia liczy sie
            najbardziej ostatecznej punktacji.
            kazdy ma prawo lubic co innego i tak jak tobie bardziej smakuje zraz z kasza, ja
            wybiore chateaubrianda, sorry - tak lubie.
            jeden uwielbia polska "przasna", pseuo-chlopska kuchnie ze smalczykiem na
            chlebku, salatkami warstwowymi w majonezie i schabowym zapieczonym z serem, a
            drugi otrzasa sie na sam widok takich "przysmakow" i spalilby sie ze wstydu
            proponujac cos takiego gosciom.
            gusta sa rozne - i bardzo dobrze. nie ma kuchni "lepszej" i "gorszej", niech
            kazdy je, co mu smakuje.
            nie wydaje mi sie, abys kiedykolwiek jadl w "gwiazdkowej" restauracji, chocby z
            powodow stricte finansowych - ponizej 100 euro na osobe sie w takich miejscach
            nie obejdzie. 150 do 200 z winem bywa na porzadku dziennym. jest to cena za
            najwyzszej jakosci produkty i sztuke kulinarna kucharza i jego zalogi, a
            niekoniecznie glownie za pic za gwiazdke w guide michelin, czy czape kucharska w
            gault millau. innaczej nie twierdzilbys, ze jest w polsce wiele takich, ktore na
            takie wyrouznienie NAPRAWDE zasluguja. wymien choc jedna prosze.
            • hania55 Re: wspolczesna "reprezentacyjna" kuchnia polska 03.12.07, 21:34
              1. Chodzi Ci o knajpe w Polsce, w ktorej mozna wydac ponad 100 Euro za
              osobe za kolacje z butelka wina? Oj, lista jest dluga :)

              2. Schabowy z zoltym serem i salatka warstwowa to nie jest tradycyjna
              kuchnia polska, wiec prosilabym o niemieszanie ich z porzadnie
              zrobionym smalcem na dobrym chlebie.

              --
              What a night to fly my kite on
            • winoczerwone Re: wspolczesna "reprezentacyjna" kuchnia polska 03.12.07, 22:03
              haniu pozwolisz, że zastosuję tę samą formę? fajna jest:-)

              1. wykwintność chateaubriand zasadza się głownie na jego nazwie;
              wystarczy zamiast Chateaubriand powiedzieć polędwica z rusztu, i już
              jesteśmy blisko zrazów
              1a. zrazy z wołowiny można [przyrządzic i podac tak, że największy
              kucharz tego świata by się nie powstydził (zrazy mozna zrobić
              niewielkie, kaszę gryczaną wyłozyc na talerze z pierścienia itd,
              talerz udekorować sosem itd)
              2. "salatki warstwowe w majonezie i schabowy zapieczony z serem" to
              jest kuchnia ŻADNA, a nie polska, i nikt -prócz ciebie- dań tych nie
              przywołuje jako znakomitości kuchni polskiej
              3. kuchnia polska w wydaniu nowoczesnym (Robert Sowa, Karol Okrasa-
              wymieniam tych, których znam i wg których przepisów gotuję) to cała
              mnogość znakomitych dań, wykorzystujących tradycyjne polskie
              połaczenia smaków oraz polskie mięsa, znakomite ryby, grzyby, kasze
              z nowoczesnymi metodami gotowania i podawania potraw; warto naprawdę
              spróbowac, zobaczyłabyś sama, że kuchnia polska jest naprawdę bogata
              4. Dom Polonii w Pultusku zawsze byl znany z fantastycznej kuchni
              polskiej, bardziej tradycyjnej, ale zawsze eleganckiej i znakomitej;
              nie byłam tam od dwóch lat, byc może cos się na niekorzyśc
              zmieniło...?
            • jo.hanna a skad ty wiesz kogo z nas stac/lub nie stac na 03.12.07, 22:12
              restauracje z gwiazdkami? Czy zdajesz sobie sprawe, ze obrazasz osoby o ktorych
              nic nie wiesz? To jedno. Drugie to kwestia polskich restauracji zaslugujacych na
              gwiazdke Michelina: chociazby restauracja w hotelu Copernicus. Gdyby Tradycja
              Polska zmienila karte win to rowniez zaslugiwalaby na gwiazdke. Jest tez duzo
              ciekawych knajpek rozrzuconych w dziwnych katach. Byc moze nie dostalyby odznaki
              od Michelina ale na pewno trafilyby do polskiej wersji Gault M. lub do Gambero
              Rosso.
              • Gość: ania_m Re: a skad ty wiesz kogo z nas stac/lub nie stac IP: *.pools.arcor-ip.net 03.12.07, 22:30
                mowie po sobie, mnie po prostu, jak wiekszosci tu piszacych, byloby szkoda wydac
                tyle pieniedzy na jedna kolacje. za 200-300 euro moge kupic homara, kawiar i
                pare flach szampana w moich delikatesach i delektowac sie nimi z moim partnerem.
                jedynie mam to szczescie, ze moj pan pracuje dla firmy, ktora go czasmi na takie
                kolacyjki wysyla i jestem osoba towarzyszaca :). nie sadze, ze przecietny polak
                wyjezdzajac np do francji zostawi bez zmruzenia oka pareset euro za dwie osoby
                za jeden wieczor w restauracji, w koncu znam polskie realia i zarobki.
                osobiscie placilam w gwiazdkowej restauracji raz jedyny sama, bedac w
                strassburgu w 1993 roku w tamtejszym "krokodylu" (le crocodil), ktory wtedy mial
                jedna gwiazdke. w tych czasach nie bylo jeszcze tak wariackich cen i wieczor z
                niewielka iloscia wina i pysznym jedzeniem wyniosl mnie jakies 150 marek.
                co do listy naprawde wartych polecenia restauracji w polsce, bylabym nadzwyczaj
                wdzieczna, mi to raczej nieprzydatne, ale rodzice ze wzgledow reprezentacyjnych
                takich miejsc szukaja.
                • jo.hanna jeszcze raz powtorze: mow w swoim a nie w moim 03.12.07, 23:18
                  imieniu. To, ze ty wolisz kupic homara, kawior i szampana, to nie znaczy, ze
                  kazdemu tez szkoda pieniedzy na kulinarne przygody. I w ogole to moge jedynie
                  pogratulowac meza obracajacego sie w wyrafinowanym towarzystwie gwiazdek Michelina.

                  A goscie, jesli bywaja w restauracjach z gwiazdkami, na pewno sa na tyle
                  wyrafinowanymi smakoszami, ze potrafia docenic ciekawe potrawy. I na ogol
                  przychodza w goscine oczekujac przyjemnej atmosfery a nie potraw, ktore moga
                  kupic w restauracjach
                  --
                  If this is paradise
                  I wish I had a lawnmower
                  (Talkingheads)
                  • momas Re: jeszcze raz powtorze: mow w swoim a nie w moi 04.12.07, 10:16
                    Tym fragmentem o pieniądzach zirytowałaś mnie mocno...
                    Tka, zyjemy w bieda domkach, a szczytem kulinarnych wrażeń jest dla
                    nas wizyta w barze mlecznym....
                    Nie sądź ludzi w ten sposób. O wielu z nas nic nie wiesz.Twoje osądy
                    sprawiają wrażenie, ze traktujesz nas z góry, jako maluczkie plebs...
                    To jest przykre.

                    Poza tym mam jedno pytanie - dlaczego kuchnię polską sprowadzasz do
                    smalcu i ogórków kiszonych? To typowo chłopska kuchnia. A kuchnia
                    szlachecka, magnacka?


                    --
                    Liczba literówek jest wprost proporcjonalna do poziomu irytacji.
                    • cymberaso Re: jeszcze raz powtorze: mow w swoim a nie w moi 04.12.07, 10:51
                      Odpowiedź jest prosta - Ania nie zna z domu/otoczenia w którym
                      wyrastała innej kuchni niż chłopska. Nie miała okazji spróbować tej
                      kuchni z nieco wyższych sfer. Wniosek nasuwa się sam.
                      A teraz ciut się polepszyło (wizyty w gwiazdkowych restauracjach) i
                      woda sodowa uderzyła do głowy.
                      Typowa reakcja tzw.klasy nowobogackiej. (A słoma, nie widomo jak
                      mocno upychana, zawsze z butów wyjdzie).
            • Gość: jackk3 Re: wspolczesna "reprezentacyjna" kuchnia polska IP: *.ptr.terago.ca 04.12.07, 16:40
              Oj Aniu, z dobrymi manierami u Ciebie troche na bakier. Musisz byc
              chyba niedlugo poza granicami skoro jeszcze do Ciecie nie doszlo ze
              2 najgorsze rzeczy o ktore mozesz zapytac kogos to: ile masz lat i
              ile zarabiasz (nagminne dla naszych rodakow). A co do tych 100 Euro
              to pozostawie to bez komentarza. Moglbym Ci powiedziec 100 Euro w
              takim Londynie/NY to jest nic gdy sie idzie do NAPRAWDE eleganckiej
              restauracji, ale po co? Jesli chodzi o poziom rest. z gwiazdkami to
              szczerze polecam program 'Ramsay's Kitchen Nightmares'. Powinien dac
              Ci wiele do myslenia. W kraju bylem dobrych kilka lat temu ale
              pamietam ze np. 'menu' Hotelu p. Roza nie powstydzilaby sie
              najlepsza rest w NY!
              P.S.
              Ty wybierzesz Chateaubriand (boooooring), ja wole T-bone czy
              Porterhouse.
    • Gość: zadumana jednak elegancka kuchnia:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.07, 22:05
      Przede wszystkim dziękuję za miłe słowa o mnie:) Po wyjściu z lekkiego a miłego
      szoku spróbuję jeszcze coś dopisac:)

      Otóż jest błędem twierdzenie, że polskie porcje są duże. To chłopska kuchnia ma
      duże porcje. Nawiązują do tego ostatnio coraz liczniejsze "chłopskie" karczmy. I
      niech tam te porcje pozostaną, bo tam ich właściwe miejsce.
      Wracam do propozycji poczytania starych książek. Jest również jeszcze może mało
      praktyczna rada odbycia rozmowy z kimś z tzw. wyższych sfer. Jeszcze kilka
      starszych pań pewnie w tym kraju by się znalazło co znają starą kuchnię z
      własnego dzieciństwa.

      Eleganckie przyjęcie wymagało kiedyś podawania kilku przystawek. Potem większe
      dania. Zupa. Desery. Właściwie można tu tylko wezwac do nie obrażania własnego
      kraju i jego kuchni tylko dlatego, że ktoś w swoim przekazie rodzinnym z niczym
      "lepszym" niż pochodna kuchni chłopskiej się nie zetknął.
      I nie ma w tym niczyjej winy, jest jedna wina - istnienia niestety właśnie
      wspomnianej tutaj "poprawności politycznej" epoki prl-u. To "poprawnośc" kazała
      wyrzucic zewsząd teksty o normalnej polskiej miejskiej kuchni. Po pierwsze
      byłoby to wówczas oczywistym nietaktem wobec władzy, której zawdzięczaliśmy
      puste półki w sklepach, a jak się zdarzyły niby pełne, to z elementarnym
      zestawem produktów. Jak dalece elementarnym widac dzisiaj w sklepach, a na
      zachodzie było widac zawsze.
      Ktoś tu na forum niedawno zachwalał, że był dobry (jego zdaniem) żółty ser.
      Luuuuuuuudzie! Jeden ser! I do czego ta radośc? Mam pytanie. Czy ktoś był
      DZISIAJ w sklepie i widział ile serów leży w ladzie chłodniczej?
      ........dziękuję za odpowiedź:)))

      W ten sposób pogrzebano na plus minus dwa pokolenia zalety polskiej kuchni. W
      ten sposób dzisiaj tyle osób z przekonaniem twierdzi, że polskiej eleganckiej
      kuchni nie ma co szukac. Jej rzekomo nie było. I to jest pełen sukces starej
      propagandy. Nikt nie czytał. Nikt nie słyszał. No i nikt oczywiście nie widział.

      Polska kuchnia jest tłusta? A co robią z masłam Francuzi? Używją w niesłychanych
      ilościach. O czym mówią zgodnie najlepsi szefowie najelegantszych restauracji
      (gwiazdkowych), w tv, w programach kulinarnych? Że jak ma byc smacznie to trzeba
      dołożyc masła - dużo. Wystarczy poczytac francuskie przepisy. Czy Francuzi ich
      się wstydzą w dobie odchudzania? Nie. Są z nich dumni. A Polacy? Hmmmmm....

      Czy mała porcja polskiego dobrze przyprawionego pasztetu nie nadaje się na stół.
      Tylko francuskie pasztety należy podawac?

      A porcja indyka czy gęsi podana z kompotem? Tak to kiedyś podawano. Mięso bez
      kartofli (moja mama by prędzej umarła jak miałaby podac ziemniaki na przyjęciu)
      i do tego w kompotierce (ot, zapomniany sprzęt, szukajcie na starociach), w
      kompotierce owoce z kompotu z niewielką ilością płynu. To te tak lubiane dzisiaj
      owoce z mięsem - w kuchni polskiej nic nowego. A kompot sprowadzony przez prl do
      kolorowej wody podrasowanej kiślem z torebki, to istna parodia normalnej kuchni.
      Żałosna parodia, która nawet wielu posmakowała i też pisywano we wspomnieniowych
      wątkach na forum, że ten kompot był pyszny. Dzieciom posmakowało i teraz dorośli
      nie mają pojęcia od czego ten nieszczęsny kompot startował i czemu służył.

      Można tak dalej wyliczac. I jest co wyliczac. Zapewniam. Sięgając do literatury,
      więcej niż ślady eleganckich całkowicie polskich przyjęc można znależc w
      książkach córki Iwaszkiewicza, który wżenił się przed wojną w rodzinę fabrykanta
      łódzkiego Lilpopa, co pozwoliło mu potem zjeśc to i owo w najlepszym stylu. W
      stylu absolutnie polskim. I do głowy by mu nie przyszło, że je nie po polsku. Na
      szczęście nie czytał tego miejscami mało patriotycznego forum:))) Nie chodzi
      zresztą o tani patriotyzm, chodzi o historyczne, a nawet więcej, chodzi o
      kulinarne fakty:)

      Nie wymawiam nikomu niewiedzy, bo jak napisałam, wiem doskonale skąd się ta
      niewiedza wzięła. Nie chcę nikogo urazic. Chciałabym tylko nieco naprostowac
      sfatygowane skutecznie przez najlepszy z ustrojów ścieżki.

      A co do kuchni francuskiej, to ta miała fenomenalne szczęście. Kiedy rewolucja
      wyrżnęła arystokrację kucharze poszli gotowac do mniej zamożnych. W konsekwencji
      dobra kuchnia trafiła w końcu pod strzechy.
      Kuchnia polska nie miała 'takiego' szczęścia:) W wyniku rewolucji, którą nam
      zafundowano zamknięto usta i arystokracji i kucharzom. Pod strzechy nie trafiło
      nic, a nawet wręcz przeciwnie. Zlikwidowanie produktów z półek sprowadziło
      kulinaria, niemal równo, do roli prostego odżywiania i przeżycia. Niemal wszyscy
      przejęli wiele potraw wiejskich, bo nie wymagały skomplikowanych produktów. Kto
      pisał 40, 30, 20 lat temu o smakoszach? No kto? .......ponownie dziękuję za
      odpowiedź. Takich wariatów prawie nie było - Nela, córka Iwaszkiewicza.
      Dlaczego? Wszystko przez tę cholerną poprawnośc polityczną. No chyba jednak
      przez nią...:)))))))


    • nobullshit Propozycje polskiego, reprezentacyjnego... 03.12.07, 23:05
      ...eleganckiego, acz miejscami zakreconego menu.
      Oczywiscie trzeba by jeszcze wybrac zestaw, w ktorym kolejne dania do siebie
      pasuja. Ale wymyslenie tych propozycji zajelo nam z przyjaciolka raptem pol
      godziny.

      PRZYSTAWKI:
      pasztet z dziczyzny z chrzanem i borowkami, albo z galeretka z borowek
      kurki (lub borowiki) w smietanie
      kurki w galarecie
      ryba w galarecie
      wedzony wegorz
      pierogi z ryba
      pierogi z kasza gryczana podane z sosem z borowek lub zurawin
      pierogi z ziemniakami+sos szczawiowy
      suflet z wedzona ryba
      suflet z oscypkiem lub serem korycinskim
      ryba w ciescie
      ZUPY
      krem z kurek z jajkami przepiorczymi
      zurek w chlebie
      chlodnik z szyjkami rakow
      barszcz czerwony z balsamico lub octem malinowym (sliwkowym)+pierogi/uszka z
      borowikami
      zupa szczawiowa z jajkami przepiorczymi i grzankami
      zupa z borowikow z kluseczkami domowymi lub knedlami z ziolami
      DANIA GLOWNE
      gulasz z dziczyzny w ciescie francuskim
      kaczka pieczona z jablkami i borowkami
      zrazy zawijany z oscypkiem
      sandacz lub lin w smietanie
      faszerowane kurcze
      galantyna z kury
      zrazy z dziczyzny
      golabki z kasza gryczana w sosie sliwkowym
      dodatki: marynaty (czyli sliwki, gruszki), buraczki zasmazane, borowki,
      zurawina, kluski domowe, kasza gryczana
      DESERY
      pascha
      suflet z poziomkami
      owoce sezonowe z zabaglione z krupnikiem
      kisiel zurawinowy z musem waniliowym lub cynamonowym
      sernik z orzechami laskowymi
      sekacz
      mazurek orzechowy z kajmakiem
      lody: piernikowe, z krupnikiem lub trojniakiem,
      piernik
      galaretka owocowa z dodatkiem nalewek
      sorbety owoce z nalewkami
      tarta z makiem i jablkami
      patera roznych polskich ciast jako petit fours




      --
      Kiedy nudzą się w swym bagnie,
      na żer TROLLE chodzą stadnie. (Kroniki Spiderwick)
        • nobullshit Re: Propozycje polskiego, reprezentacyjnego... 04.12.07, 00:05
          Dziekujemy pieknie, ale gdybys otworzyl restauracje, to poprosimy o tantiemy
          albo chociaz znizke. :)

          I jeszcze pare pomyslow, bo sie strasznie nakrecilysmy.
          talerz wedlin: kindziuk, kumpiok, lisiecka, wedlina z dziczyzny, szynki sezonowane
          szynka sezonowana z ogorkami miodowymi (a la parma z melonem)
          pasztet z galaretka z jarzebiaku
          tarta z konfitura z owocow rozy
          linzertorte z konfitura rozana
          panna cotta z kwasnej smietany z musem z platkow rozy
          tarta z boczkiem i jarzebina
          krolik w polskim (niszowym) piwie


          --
          Kiedy nudzą się w swym bagnie,
          na żer TROLLE chodzą stadnie. (Kroniki Spiderwick)
          • bene_gesserit Re: Propozycje polskiego, reprezentacyjnego... 04.12.07, 00:59
            Nobull, zazwyczaj wole byc podchoinkowo zaskakiwana, ale tym razem
            chcialabym sobie cos zazyczyc na Gwiazdke: uprzejmie prosze, zebys
            przez nastepny rok zrealizowala choc co trzecia pozycje ze swojego
            menu i wrzucala do Galerii. Badz moja wigilijna Gwiazdka albo -
            jesli wolisz - Swietym Mikołajem :)


            --
            stereotypes are a real time-saver
          • momas Re: Propozycje polskiego, reprezentacyjnego... 04.12.07, 10:27
            A żeby spełniało to normy gwiazdkowej restauracji - proponuję podać
            to na talerzu w bardzo wyrafinowanie artystyczny sposób (tz
            dekoracyjny) - małe porcyjki, udekorowane ziołami, artystycznymi
            kleksami sosu/śmietany/ polewek....
            --
            --
            Liczba literówek jest wprost proporcjonalna do poziomu irytacji.
        • bene_gesserit Re: Nie twierdze, ze umiem to wszystko przyrzadzi 04.12.07, 22:23
          Uh, szkoda.
          Ale i tak dzieki za inspiracje. Przypomnialam sobie, ze u rodzicow
          sa jakies Cwierciakiewiczowe i pare przedwojennych podrecznikow dla
          pan z wyzszych sfer o prowadzeniu domu, z rozbudowana sekcja
          kulinarna - fajnie, przekopie sie przez to teraz czujnie.


          --
          dont hejt de pleja, hejt de gejm
    • anuteczek Re: wspolczesna "reprezentacyjna" kuchnia polska 04.12.07, 22:39
      Czasami miewam podobne wyzwania, tyle tylko, ze na Sandbanks
      (poludniowe wybrzeze UK) a nie w Niemczech. Moja biblia sa stare,
      przedwojenne ksiazki kucharski. Mam ksiazki Cwierczakiewiczowej i
      Plucinskiej oraz pare kserowek innych autorow. Na prozno szukac
      tam kostek knorra lub magi. Przepisy zaczynaja sie od
      niemalze 'zabic czarna kure o polnocy...' ale warto zajrzec i
      zagladac. Kuchnia polska wcale nie jest nudna ani 'nieswiatowa',
      zwyczajnie lata komunizmu ja zniszczyly. Drobna wskazowka - ja
      przepisy odchudzam z jaj, zmniejszam ilosc tluszczu. Nie warto
      zastepowac masla czy smalcu olejami - smak nie ten
      --
      TRUDNA CIĄŻA
      Podrzutek
      <a
      href="www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec
      259.htm"> Tosia Zoja Emma<
      • Gość: zadumana Re: "reprezentacyjni" snobi IP: *.daewoo.lublin.pl 05.12.07, 10:53
        Cudzoziemcy pewnie by chętnie spróbowali:) Ale w wątku chodzi jednak
        o zorganizowanie przyjęcia eleganckiego, a przy takich okazjach
        nawet Francuzi będący ponoć wynalazcami naleśników jednak ich nie
        podają.

        Czym różnią się na świecie kulinarne "snoby" od tych radosnych
        zjadaczy wszystkiego co dobre? Tym m.in., że jedzą małe porcje, ale
        jedzą sporo różnych potraw składających się na jeden posiłek.
        To tzw. prości ludzie nakładają sobie kopiate talerze jednej potrawy
        i zajadają "do oporu". Te potrawy to zwykle coś "zwykłego" na bazie
        ziemniaków, mąki, taniego mięsa. Jedno wielkie danie, żeby się
        napchać.
        Przykłady to kuchnia chłopska, robotnicza, a coś ze świata? Proszę
        bardzo - McDonalds z maksymalnym hamburgerem plus frytki plus pół
        litra coli, czyli porcja dla amerykańskiego ciężko pracującego
        kierowcy ciężarówek, która po nieoczekiwanym przeniesieniu na
        unieruchomionego przy komputerze nastolatka z Nowego Jorku czy
        Warszawy tuczy go niemal na śmierć.

        Autorka książki "Francuzki nie tyją" pisze, że zjadanie wielu
        różnych małych dań podczas jednego posiłku powoduje, że po zjedzeniu
        mniejszej ilości pokarmu wcześniej osiąga się stan najedzenia, niż
        przy jednej, wielkiej potrawie, któej trzeba zjeść w sumie znacznie
        więcej dla osiągnięcia uczucia nasycenia. Podobno tak "dziwnie"
        reaguje nasz organizm.

        Tak się jakoś na świecie ułożyło, że to ta francuska metoda uchodzi
        za bardziej elegancką. Myślę, że chyba każdy z nas wyczuwa, że jest
        w tym jednak jakaś racja i sens. Chyba to dość oczywiste, kiedy się
        chwilę zastanowić, że każdy z nas uzna serię małych dań za coś
        lepszego i to nie na zasadzie "wyższości świąt Bożgo Narodzenia nad
        śiętami Wielkiejnocy":))) Jakoś chyba elementarne poczucie zwykłej
        estetyki na to wskazuje:)

        Ta wyższość różnorodność dań spowodowała, że polski najzwyklejszy,
        nawet stołówkowy (w prl-u) obiad miejski miał zupę, drugie danie i
        deser. A to wszystko właśnie przyszło jakoś bardziej z Francji niż z
        polskiej wsi. Snobizm? Może i tak, ale chyba każdy woli eleganckie
        spodnie od starych, połatanych i byle jak uszytych. Snobizm? Może i
        tak...
        Cała rozprzestrzeniająca się po Europie kultura przyszła jakoś
        bardziej z zachodu niż ze wschodu. Ta kultura to nie tylko to o czym
        uczyli nas w szkole: malarstwo, rzeźba, architektura. Kultura to
        również kuchnia. I też jej wzorzec szedł do nas z Francji a dzięki
        królowej Bonie również z Włoch. I chyba nie warto tego podważać.
        Nawet jeśli to komuś ma chwilowo poprawić dobre samopoczucie:)

        Przyznam, że również irytuje mnie uznawanie wyższości francuskiego
        ślimaka, ale nie ma złudzeń - polskimi pierogami go nie dobijemy.
        Cały ten "snobizm" ma swoje śmiesznostki i wynikające z jego
        tradycji dziwactwa, ale generalnie nie jest bez sensu. Kiedy już
        chwyci się jego ogólne zasady widać z grubsza, że polskie masywne
        pierogi choć nieco chudsze od rosyjskich są przy włoskich ravioli
        gigantami. Tylko wigilijne uszka są jakby bardziej po linii
        elegancji. Ale kto by w Polsce na co dzień chciał lepić pierożki dla
        lalek? Ja na pewno nie:)))

        • Gość: anty_snob Re: "reprezentacyjni" snobi IP: *.aster.pl 05.12.07, 12:58
          Chciałem nieskromnie zauważyć, że poprzednio nic nie pisałem
          o braku różnorodności kuchni polskiej, a także o wielkości porcji
          i o najadaniu się 'do oporu'.
          To nie moja kultura jedzenia :)
          Dalej twierdzę, że nie ma nic niestosownego w zorganizowaniu
          eleganckiego przyjęcia, na którym serwowane są potrawy o polskiej prowieniencji
          - vide niektóre propozycje ba_nity
          a i od siebie dodałbym jeszcze kilka, choć kucharzem nie jestem:)
          Człowiek kulturalny, ciekawy świata, potrafi docenić
          w narodowej kuchni jej specyfikę i tradycję
          bez względu na to, czy jest Francuzem, Niemcem czy Polakiem.
          • Gość: zadumana Re: "reprezentacyjni" snobi IP: *.daewoo.lublin.pl 05.12.07, 14:02
            Ależ zgadzam się - polskie dania zdecydowanie nadają się na
            eleganckie przyjęcie - również moim zdaniem. Tyle, że poszłabym po
            linii propozycji wziętych bardziej z Neli Rubinstein pochodzącej z
            polskiej słynnej rodziny Młynarskich, niż po linii pierogów.
            Chociaż stosując odpowiednią oprawę możnaby zrobić np. gorącą
            przystawkę, czyli jeden pierożek średniej wielkości, może dwa plus
            jakiś artystyczny kulinarny bajer:)
            Nie będzie to zresztą tak bardzo odkrywcze. Jedna z restauracji
            warszawskiego Mariotta podawała taką ciepłą jakby przystawkę, na
            którą składały się, jeśli dobrze pamiętam, chyba trzy pierogi z
            mięsem i kapustą ułożone z gracją promieniście na talerzu. Osobiście
            je zamówiłam, bo ciekawość mnie skręcała jak też to podadzą. Wyszli
            z zadania z honorem:))))
            • momas Re: "reprezentacyjni" snobi 05.12.07, 14:18
              a jako przystawkę podać vol au vent z nadzieniem z klasycznych dla
              kuchni polskiej kurek w śmietania.
              Mogą byc i borowiki.
              Podać to na talerzu udekorowanym zgodnie z najnowszymi trendami.
              hmmmm.....
              --
              Liczba literówek jest wprost proporcjonalna do poziomu irytacji.
            • hania55 Re: "reprezentacyjni" snobi 05.12.07, 14:53
              A to ciekawe, bo Marrioty raczej z dobrego jedzenia nie slyna, a juz
              na pewno nie warszawski. Ot, srednia z sieciowego hotelu, gdzie
              kazdy znajdzie to samo pod kazda szerokoscia i dlugoscia
              geograficzna.

              Chociaz, musze przyznac, ze jesli komus podobaja sie fantazyjne
              aranzacje na talerzu, rodem z kapitalistycznych ksiazek kucharskich
              z drugiej polowy lat 80-tych, to wygladem marriotowe potrawy moga
              kusic.

              --
              Sygnaturkowy totolotek.
    • momas Re: "reprezentacyjni" snobi 05.12.07, 15:13
      oj dziękuję za link! nie mogłam go znaleźć, po wielkim porządkowaniu
      komputera...
      swoją drogą - zobaczcie menu obiadu skromniejszego, nie mówiąc o
      wystawnym, czy wielkich śniadaniach....
      :)
      Te przepisy można spokojnie wykorzystać prygotowując wystawną
      kolację. Jeżeli zostaną odpowiednio podane...)małe porcyji ładnie
      udekorowane....)

      Tak przed wojna jadało się w domach mieszczańskich i szlacheckich...
      To tez jest kuchnia polska (aczkolwiek z róznymi wpływami, ale chyba
      nie ma czegoś takiego jak kuchnia polska bez wpływów obcych, no
      chyba, że piwo i przaśne placki za Piasta Kołodzieja)


      ni
      --
      Liczba literówek jest wprost proporcjonalna do poziomu irytacji.
    • ruskie-pierogi Re: wspolczesna "reprezentacyjna" kuchnia polska 05.12.07, 15:43
      Polecam Wam wszystkim książkę Hanny Szymanderskiej "Encyklopedia polskiej sztuki
      kulinarnej. 2400 przepisów" - jest świetna. Rozdziały poprzedzają "archiwalne"
      przepisy z dawnych ksiąg kulinarnych, ale to, co proponuje autorka jest jak
      najbardziej nowoczesne, a przy tym smaczne. Do tego "europejskie". Korzystając z
      tej książki wpadki kulinarnej nie zaliczyłam, a i wiele potraw trafiło na stałe
      do mojego repertuaru. Są tu dania na co dzień i odświętne, więc każdy coś
      znajdzie - również ci, którzy zwykle jadają w najlepszych restauracjach :)

      Poza tym co do "wykwintności i elegancji dań" - wiele zależy od tego jak są
      podane. Nawet najlepsze wino z plastikowego kubka będzie smakowało... sami
      wiecie jak :)
    • pinos Re: wspolczesna "reprezentacyjna" kuchnia polska 07.12.07, 00:04
      Może nie współcześnie, ale:
      Jerzy Jacek Nieżychowski "Kuchnia ziemiańska. Błogosławione cztery pory roku".
      Wydawnictwo Twój Styl.
      Myślę że dania:
      chłodnik z raków,
      pstrąg w pokrzywach,
      comber sarni
      młode gołębie w sosie koperkowym
      pieczone kuropatwy z masłem imbirowym...
      a nawet nowa foma pierogów (triolka)
      młode kurczęta nadziewane manną

      będą wystarczająco wyrafinowane. A przy okazji pięknie napisana książka pozwala
      poznać trochę inne oblicze polskiej kuchni...
      --
      ... me with my memories, him with his whiskers,
      me and the cat...
      • kocia_noga Re: wspolczesna "reprezentacyjna" kuchnia polska 07.12.07, 14:31
        Kuchnia dla celebrities to zjawisko z rodzaju Maja, czyli ściema.
        Ważne jest przekonanie gości,że są wybrańcami i absolutną
        elitą.Muszą wiedzieć, że serwuje im się cos niebywale rzadkiego,
        drogiego.Ważne sa dwie rzeczy: moda i osoba goszcząca.Jesli o.g.
        jest przekonana,że kuchnia polska to cos w zasadzie wstydliwego - na
        nic się zdadzą czary-mary w rodzaju fusion.
        Trzeba mieć dar sprzedawania, ot co.Nikt nie kupi rzewnej opowieści
        o złej komunie, co zabiła szlachetną kuchnię,rzewność i labidzenia
        źle się sprzedają.Warto mieć dobrze sprzedająca się legendę która
        jak nic naświecie wzbogaci smak potraw, nawet ziemniaków saute.
        Modna dekoracja, inwencja w komponowaniu kitu okołopotrawowego czy
        innej legendy a na samym końcu niezły smak.
        --
        Chrzanić sygnaturki
        • Gość: ania_m Re: wspolczesna "reprezentacyjna" kuchnia polska IP: *.pools.arcor-ip.net 07.12.07, 22:06
          oj kochani,
          chcialam od was pare propozycji lektur, a tu rozpetala sie zarliwa dyskusja :)
          odpowiadam hurtem, poniewaz przez ostatnie 3 dni bylam bardzo zajeta:
          niektore wasze propozycje dan sa trafione, albo bylyby bardzo trafione, gdyby
          nie pora i miejsce. te 2, gora 3 wystawne obiado-kolacje odbeda sie w niemczech
          w okresie zimowym i wczesnowiosennym. w zwiazku z tym odpadaja produkty stricte
          sezonowe, badz nie do dostania; sandacz, szczpak, raki, swieze grzyby (mrozonych
          prawdziwkow, badz kurek u mnie nigdzie nie widzialam). odpada rowniez niestety
          dziczyzna, poniewaz nie jada jej jeden z zaproszonych gosci, a i ja nie
          przepadam za nia jakos, wiec nie podejmuje sie ugotowac czegos, co ma wyjsc
          fantastycznie w smaku, a ktorego nie mam nawet ochoty sprobowac podczas
          przygotowywania. nie znam chyba nikogo jedzacego krolika i golabka. sama rowniez
          wole te zwierzatka raczej zywe niz na talerzu ;) oczywiscie, iz sa ta absolutnie
          elegankie porawy, lub raczej material wyjsciowy na nie, ale obawiam sie, ze
          zostane raczej przy sprawdzoej klasyce: wolowina, cielecina, drob, ryby i
          skorupiaki. moze oprocz winniczkow, bo rowniez nie wszyscy je jadaja.
          pomalu zaczyna mi sie krystalizowac wizja starteru i "miedzydania" w roznych
          kombinacjach. mam pare nie bardzo konkretnych pomyslow na danie glowne i
          kompletny brak weny, jesli chodzi o deser :(
          no bo co jest typowo polskie ze slodkosci? chyba tylko mazurki. mozliwe jednak,
          ze deseru po prostu nie zrobie na polska nute, a pojde w klasyke patisserii.
          na kolacje w zimie planuje podac zupe jako starter. mysle o esencji z suszonych
          borowikow. moze samej, z jakims mini-kulebiakiem/pasztecikiem ze szlachetnym
          nadzieniem. a moze jako trojwarstwowej kreacji podanej jak latte macchiato:
          jasna "baza" - krem ziemniaczano-selerowy plus bardzo skoncentrowany wywar z
          borowikow jako srodkowa warstwa. plus ubita piana z mleka lub smietanki. moze
          podam krem z burakow i imbiru (takie polskie fusion)z gremolata z kandyzowanej
          skorki pomaranczowej, skorki i soku z limetki i swieza koledra. nie wiem jak
          bedzie, bo niemcy raczej sa dosc sceptycznie nastawieni do burakow.
          z innych drobiazgow na przekaske badz miedzydanie mysle o pieczonym kwasnym
          jablku nadzianym farszem /"pasztetem" z lososia surowego badz wedzonego, badz
          pol na pol. na cieplo, ale mozliwe, ze nawet na zimno, "glazurowanym" slodkawa
          galaretka z marsali.
          albo o mini mielonymych z poledwicy cielecej z karmelizowanymi plasterkami
          jablka i i sosem sabayone z suszonych prawdziwkow i bialego wina(oczywiscie
          wtedy odpada zupa grzybowa) na "gniezdzie" z salat sezonowych
          mozliwe, ze zamiast tego poeksperymentuje z piersia kaczki, ktora rowniez
          chcialabym przerobic na mielone. nie wiem, czy i jak cos takiego wyjdzie. w
          srodku musza byc oczywiscie rozowe i soczyste. doprawic mysle je po polsku
          majerankiem, badz klasyczna polska przyprawa do piernikow, jakze zblizpona do
          chinskiej "five spices". podalabym to jako "miedzydanie" na mieszanej salacie z
          vinegret z octem malinowym ozdobione moze karmelizowanym jablkiem, albo z
          jabkowym chutneyem. chutney moglby byc zrobiony rowniez z wisni, badz zurawiny
          kanadyjskiej, ktora moge tu kupic swieza paczkowana w woreczki.
          ewentualnie moge polskiego sledzia w smietanie podac w formie lekkiej i
          puszystej terriny smietanowo-jogurtowej z sosewm vinegrett z czerwonej cebuli
          tyle na razie wydumalam, mam nadzieje, ze po lekturze paru ksiazek bede miala
          dostateczna ilosc innych pomyslow.
          jesli kogos dziwi, ze rozwazam podanie na "elegancka" kolacje mielonych, coz -
          wszystko imho zalezy od produktu wyjsciowego - jesli jest on wystarczajaco,
          hmmm, nazwijmy go "luksusowy" jak np poledwica, badz piers kaczki jest to jak
          najbardziej ok. no i nie podalabym jednak czegos takiego jakie danie glowne. na
          zakaske jak najbardziej.
          chetnie podalabym na danie glowne rybe, ale szczupaka, badz sandacza u mnie
          raczej nie dostane :(
          co do deseru, nie mam pomyslu. wiem jedno - na pewno nic z konfitura z rozy,
          ktorej sama nie znosze. pare lat temu przywiozlam z polski paczki rozane.
          kupilam je gorace rano, potem do samolotu, poznym popoludniem na miedzynarodowe
          przyjecie na uniwersytecie. wszyscy rzucili sie na rzeczone paczki, po czym
          dyskretnie wywalili do kosza dogryzlszy sie do nadzienia i wcale sie nim nie dziwie.
          na pewno przejrze w polsce uwaznie w ksiegarnach ksiazki pani szymanderskiej i
          pana okrasy i w razie potrzeby, jesli uznam, ze warto zamowie pod choinke.
          • Gość: Anna Re: wspolczesna "reprezentacyjna" kuchnia polska IP: *.aster.pl 10.12.07, 05:22
            A ja podam opis menu z balu u hrabiny Potockiej w Krakowie cytując M.Samozwaniec
            "Maria i Magdalena":galarety,zimne mięsa,kawior,vol au vent z drobiu,chaud-froid
            z kuropatw,łososie z rusztu,sandacze w sosie rakowym,płaty polędwicy,kapłony
            nadziewane kasztanami,perliczki z borówkami,szparagi lub karczochy,bomby z
            lodów,torty hiszpańskie,mrożonekremy z owocami,sery z pumperniklem i
            rzodkiewkami,mandarynki,winogrona i owoce w cukrze.Nad ranem barszcz i bigosik.
          • pinos Re: wspolczesna "reprezentacyjna" kuchnia polska 10.12.07, 09:58
            Aniu_M. Jeżeli koniecznie chcesz uraczyć gości takim menu,to pamiętaj żeby
            zrobić ze dwa tygodnie wcześniej próbę generalną, i na degustację zaprosić kogoś
            obcego i do bólu szczerego. I znającego kuchnię polską i wykwintną.
            A mrożone grzyby (borowiki i podgrzybki) są znane w sklepach niemieckich...
            --
            ... me with my memories, him with his whiskers,
            me and the cat...
            • Gość: ania_m Re: wspolczesna "reprezentacyjna" kuchnia polska IP: *.pools.arcor-ip.net 10.12.07, 11:12
              jasne, ze zrobie probe generalna, bez tego ani rusz :)
              "menu" to to jeszcze nie jest. na razie przychylam sie do opcji 4, a nie 5 dan -
              w koncu nie bedziemy w restauracji ;). no i w kuchni mi moj pan nie pomoze,
              zreszta bedzie w tym czasie zabawiac gosci. poza tym swietnie zna sie na
              alkocholach, co tez juz jest jakims odciazeniem dla mnie.
              co ponad 100 lat temu podano na hrabiowskim bankiecie jest bez wyszkolonej
              brygady kuchennej w obecnych warunkach domowych nie do powtorzenia.
              dlatego nie podam raczej wiecej niz 5 dan, z ktorych wiekszosc skladnikow bedzie
              przygotowana wczesniej. zupe i sosy mozna podgrzac, dressing zamieszac w
              shakerze, salaty miec wymyte i suche, talerze na podoredziu. reszta to po prostu
              dobra logistyka.
              mrozonych grzybow u mnie nigdzie nie widzialam, ale moze sprobuje zamowic je na
              sieci. ogolnie ciekawe rzeczy widzialam w sobote na wielkim stoisku z
              mrozonkami w tajskim sklepie, mozliwe, ze tam znajde inspiracje na jedno z dan menu.
              • brunosch Re: wspolczesna "reprezentacyjna" kuchnia polska 11.12.07, 13:16
                Już to widzę - będzie to z pewnością najwytworniejsze przyjęcie w West- Ost- und
                Mitteleuropa...

                Elegancka Pani Domu w kreacji godnej serwowanych dań, miotająca się między
                kuchnią a jadalnią, przynosząca ze sobą półmiski i zapachy kuchennej smażeniny -
                ach, jakie to eleganckie i jakie wykwintne!

                Jeszcze jak będzie lekko zgrzana, nieco spocona i w kuchennym fartuchu - to
                widok będzie zachwycający.

                --
                A Kongres nie chce nas finansować...
    • Gość: magda_l aniu_m: niemiecka kuchnia fusion IP: *.zab.nat.hnet.pl 10.12.07, 21:56
      tak sobie podczytuję ten wątek i wydał mi się ciekawy niezmiernie, pomyślałam
      sobie, że trudno by mi było wymienić wytworne niemieckie potrawy tradycyjne i
      mam do Ciebie prośbę - opisz kilka potraw, którymi częstują Cię (bądź
      hipotetycznie częstowaliby) wytworni znajomi, mogą być linki (po niemiecku też -
      nawet chętnie)
      pozdrawiam
      ten Twój pan wie jaki ma skarb?
      • Gość: ania_m Re: aniu_m: niemiecka kuchnia fusion IP: *.pools.arcor-ip.net 10.12.07, 22:40
        jesli robie cos sama, korzystam najczesciej z przepisow zamieszczonych w
        miesieczniku "essen und trinken". jest to odpowiednik naszej "kuchni", tylko
        zrobiony duzo bardziej profesjonalnie i zawierajacy rewelacyjne przepisy
        czasami o naprawde wysokim stopniu trudnosci. za to nie ma obawy, ze nie wyjda.
        nadzwyczaj profesjonalna redakcja tego periodyku ma fantastyczna opinie wsrod
        gastronomow i wielbicieli sztuki kulinarnej w strefie niemieckojezycznej.
        z przepisow, ktore robilam, czasami wielokrotnie, moge spontanicznie wymienic
        smazonego sandacza z gratynowanym koprem wloskim i ziemniakami i z .... lodami z
        koziego sera z czarnymi oliwkami, mus czekoladowy z mietowym sosem ze swiezej
        miety, marmolade z papryki do serow, salatke z rucoli ze smazonymi kurkami,
        grilowanymi pomidorkami koktajlowymi z cieplym sosem zabaione z aceto bianco.
        udziec z sarny "na rozowo" w sosie z portweinu. jako dodatek zamiast ziemniakow
        i surowki... knedel ze sliwkami ugotowany w wodzie, a nastepnie upanierowany w
        siekanych orzechach laskowych i usmazony w glebokim tluszczu i rozyczki
        romanesco przygotowane na parze. bardzo polecam ta kombinacje, choc sama
        dziczyzny raczej nie lubie.
        w zeszly weekend robilam korzystajac z przepisu z "e&t" schweinebauch, czyli po
        naszemu surowy boczek, ktory 48h marynowalam w marynacie z sosu sojowego,
        bulionu z kury, octu ryzowego, cukru, czosnku, imbiru i chilli. potem pieklam go
        godzinami w niskiej temperaturze. wyszedl blyszczacy od glazury i mieciusienki.
        z marynady poprzez redukcje powstal sos podobny do ketjap manis. do tego byla
        slodka polenta gotowana w mieszaninie soku pomaranczowego, bulionu i swiezo
        wycisnietego soku z 4 maracuji i mini pak-choi usmazone krotko na masle na
        patelni. wszystko z przepisow "e&t"
        "essen und trinken" ma bardzo dobra strone internetowa i fajne forum, ktore
        polecam www.essen-und-trinken.de/
        jesli chodzi o gwiazdkowe restauracje, najczesciej jadamy düsseldorfie w
        restauracji "im schiffchen", albo "jean-coude's" (obie w tym samym budynku i ten
        sam wlasciciel)
        tu znajdziesz aktualne menu obu restauracji
        www.im-schiffchen.com/go.php?p=restaurants
        no i az tak czesto to sie nie zdarza. w tym roku bylismy tam raptem 2 razy. w
        poprzednich latach 3 do 4 razy w roku
        • pinos Re: aniu_m: niemiecka kuchnia fusion 11.12.07, 01:18
          Pytanie było chyba o wykwintną kuchnię niemiecką...

          A co do wykwintności z e&t... marmoladę z papryki do serów to z 10 lat temu Moje
          gotowanie podawało... Podobnie całą resztę. Jeżeli to jest wykwintna kuchnia
          niemiecka, to faktycznie kuchnia ziemiańska nie będzie dla Ciebie wykwintną
          kuchnią polską. Za udział dziękuję, nie wzięłam i brać nie będę.
          --
          ... me with my memories, him with his whiskers,
          me and the cat...
          • Gość: ania_m Re: aniu_m: niemiecka kuchnia fusion IP: *.pools.arcor-ip.net 11.12.07, 09:57
            rotfl
            jasne, super, ze gazeta "moje gotowanie", a raczej jej stare roczniki sprzed 20
            lat sa inspiracja dla redakcji "essen & trinken"
            wredni niemcy, kradna polakom pomysly. ze przepis na marmoilade z papryki do
            sera nie jest nowym pomyslem, jasne. ale ZALEZY jak jest zrobiona. no i 20 lat
            temu byla bardzo wykwintnym dodatkiem do wykwintnych serow w prezerwatywie typu
            morski
            dla mnie "wykwinta" (na poziomie domowym)jest wyrafinowana i niebanalna kuchnia
            sezonoiwa uzywajaca najwyzszej jakosci produktow regionalnych. zestawiajaca
            zaskakujaco znane smaki, aromaty i tekstury.
            przyklady kuchni "gwiazdkowej" masz w linku do "im schiffchen". od lat jeden z
            nielicznych lokali w niemczech szczycacy sie 3 gwiazdkami michelina
              • hania55 a ja mam inne pytanie 11.12.07, 11:54
                Aniu, czy pod pojęciem "mój pan" rozumiesz pracodawcę (np. jesteś
                zatrudniona jako gosposia), czy partnera życiowego? Bo się
                pogubiłam.

                --
                "Wiadome wszystkim, nieliczne grupy awanturników prowadzą swoją
                zakulisową i kierowniczą działalność."
            • pinos Re: aniu_m: niemiecka kuchnia fusion 11.12.07, 16:47
              Akurat Moje gotowanie to właśnie przedruk z niemieckiego... Chodziło mi zaś o
              to, że przepisy te krążą po czasopismach - odgrzewane kotlety,przerzucane z
              czasopisma do czasopisma...
              Publikacja gdzieś tam nie decyduje o tym, jest wykwintne.
              Ponadto ja pisałam o 10 latach.

              I może Cię to zdziwi, ale 10 lat temu,to sery francuskie u nas już były.
              Podobnie jak szynka parmeńska, czekolady. I to nawet w znośnych cenach. Na tyle,
              żeby ludzie przed 20 mogli sobie za własne pieniądze nabywać... W Warszawie na
              przykład w śp. Billi.

              Wykwintne jest to,co jest świetnie zrobione, elegancko podane, i
              nieprzekombinowane, a powalające trafnością połączenia. I tak barszcz z uszkami
              może rzucić na kolana - bo uszka drobniutkie, bo farsz najwyższej jakości, bo
              barszcz poezja...
              --
              ... me with my memories, him with his whiskers,
              me and the cat...
        • hotchilli Re: aniu_m: niemiecka kuchnia fusion 11.12.07, 10:29


          aniu, nie dziw sie pinos, ze napisala to co napisala o e&t

          ja czytajac ten "wykwintny" opis marynowania boczku :

          "w zeszly weekend robilam korzystajac z przepisu z "e&t"
          schweinebauch, czyli po
          naszemu surowy boczek, ktory 48h marynowalam w marynacie z sosu
          sojowego,
          bulionu z kury, octu ryzowego, cukru, czosnku, imbiru i chilli. "

          nie moge sie oprzec wrazeniu, ze jada na jakichs ,nowych dla
          przecietnego uzytkownika , standardach obcych kuchni.
          Toc ten boczek opisany przez Ciebie, to uproszczona wersja potrawy
          chinskiej - TAK TAK, chinczycy nie wszystko kroja 'na paseczki' i
          mieszaja z mieszanka chinska lub wom bok ;))

          no ja zdecydowania dodalabym 5 spice, miod i olej sezamowy (i mamy
          takie troche char sui, tylko tluste ;00)

          z tym ze nie jest to potrawa jakos wyjatkowo wykwintna w kuchni
          chinskiej - wiec moze to czasopismo nie jest az takie zaj..ste jak
          sadzisz ;))

          wiec nie oburzaj sie na pinos, tylko sparwdz raczej, czy to co
          wydaje sie wykwintne, faktycznie takim jest ;))
          • momas Re: aniu_m: niemiecka kuchnia fusion 11.12.07, 11:30
            no właśnie... czytając opis boczku, od razu miałam przed oczami ten
            chiński(czasami podawany jest na pure z dyni w koszyczkach
            bambusowych, tzw parownicach)
            I tak jak hot chili napisała, to bynajmniej nie jest to wykwintna
            potrawa. W restaracjach specjalizujących się w daniach wykwintnych
            raczej tego nie znajdziesz...
            Tak więc jest to prosta i niewyrafinowana (!!!)potrawa (nasze zrazy
            wołowe stoją znacznie wyżej), tyle tylko, ze atrakcyjnie sprzedana,
            przez pismo t&e, o którym piszesz
            ".....tylko zrobiony duzo bardziej profesjonalnie i zawierajacy
            rewelacyjne przepisy czasami o naprawde wysokim stopniu trudnosci.
            za to nie ma obawy, ze nie wyjda.nadzwyczaj profesjonalna redakcja
            tego periodyku ma fantastyczna opinie wsrod gastronomow i
            wielbicieli sztuki kulinarnej w strefie niemieckojezycznej....."

            No wybacz, ale czy naprawdę sądzisz ,ww pismo jest
            tak "opiniotwórcze" ze jakiekolwiek danie podane przez nie będzie
            automatycznie daniem wykwintnym?
            hmmm...


            --
            Liczba literówek jest wprost proporcjonalna do poziomu irytacji.
        • Gość: ania_m Re: aniu_m: niemiecka kuchnia fusion IP: *.pools.arcor-ip.net 10.12.07, 23:10
          no mazurek neli jest naprawde dobry, ale najpierw mi goscie przedstawia glejt od
          dentysty ;)
          bo przez pierwsze 2 dni pila lancuchowa nie przekroisz, nie kazdy tak lubi
          dzieki za link, moze jest to cos dla mnie. deser chcialabym podac poporcjowany i
          z wielokomponentowy. mini ciasto pieczone w oddzielnych foremkach, jakis mus z
          sosem i parfit np
          i sprowadze ser busztyn, oscypek i moze nawet dobra bryndze do deski serow
          • bene_gesserit Re: aniu_m: niemiecka kuchnia fusion 11.12.07, 11:43
            Mysle, ze w kwestii wyboru deseru (a moze i nie tylko) najlepiej ci
            pomoga kreacje Michala Brysia, ktore zamieszczal na Galerii Potraw.
            One sa malo polskie, a za to nieco molekularne, ale wyglada na to,
            ze moga ci sie spodobac:
            fotoforum.gazeta.pl/5,2,michal.brys,0.html
            (kliknij na wybrane zdjecie, a potem na tytul watku pod nim)

            --
            -So, we’re the last feminists? Feminism dies with my generation?
            -It is to be hoped for, dear.
            • Gość: ania_m Re: aniu_m: niemiecka kuchnia fusion IP: *.pools.arcor-ip.net 11.12.07, 20:28
              dzieki za linka bene_gesserit :)
              widze, ze pan brys ma fantazje kulinarna i potrafi bardzo estetycznie podac
              potrawy :)
              nieco molekularnie bawie sie rowniez w kuchni eksperymentujac przede wszystkim z
              tekstura produktow.
              w sezonie letnim nie mialabym wiekszego klopotu ze skomponowaniem talerza
              deserow. mam np rewelacyjny przepis na tarte tatin z morelami i chili w karmelu.
              upieczona w "indywidualnych foremkach" i podana letnia z wlasnymi lodami
              waniliowymi, bylaby na pewno czescia kompozycji deserowej. w porze zimowej
              mysle, ze jednym z komponentow bedzie cos z gorzkiej czekolady, parfit, albo
              krem/mus, nazwijmy to "zimowy", czyli z przyprawami typu kardamon, badz cynamon
              i cos z dodatkiem zimowych owocow sezonowych, czyli jablek, gruszek badz
              cytrusow. wszystkiego oczywiscie po malusienkiej porcyjce, a nie kopiasty talerz
      • Gość: ania_m Re: aniu_m: niemiecka kuchnia fusion IP: *.pools.arcor-ip.net 10.12.07, 22:56
        przepraszam, tak sie rozpedzilam, ze w sumie wcale nie odpowiedzialam na twoje
        pytanie :D
        moi "normalni" znajomi z radia i uniwersytetu gotuja dosc miedzynarodowo i
        raczej calkiem nie niemiecko. ostatnio od paru lat modna jest kuchnia tajska i
        ta czesto spotykam na przyjeciach.
        moja sasiadka zaprosila mnie ostatnio na "krustenbraten", czyli na pieczen
        wieprzowa z chrupiaca skorka. do tego byly knedle (ciasto kupne, uformowane w
        domu) i brukselka, wiec chyba nie moge nazwac tego kuchnia fusion.
        znajomi od strony mojego pana i pare moich, osoby kolo 40, powiedzmy sobie,
        lepiej usytulowane roniez czesto gotuja korzystajac z przepisow miesiecznika
        "essen & trinken", lub ksiazek kucharskich bardzo tu popularnych tima mälzera,
        badz johannes'a lafer'a.
        zauwazylam ogolnie, ze jesli ma byc "wystawnie", przewaznie, jak w programie
        "das perfekte dinner" jest to cos z poledwicy wolowej na rozowo z dodatkami hihi
        :) albo krolewskie krewetki. i czesto dania pseudo-azjatyckie z koledra, trawa
        cytrynowa itp, ktore zreszta sa bardzo smaczne.
        • kawkaczarna Re: aniu_m: niemiecka kuchnia fusion 11.12.07, 11:14
          czyli w sumie nie po niemiecku
          nikt Cię nie raczy spaetzlami ani maultaschen prawda?
          bo one są mało wykwintne, i nikt tego od nich nie wymaga
          a smakują fajnie pomimo swej przaśności
          ja chyba bym spróbowała podać barszcz z uszkami i podobne potrawy, jeśli ma być
          po polsku, albo zrobić te wspaniałe cuda wianki z kuchni całego świata i nie
          silić się na polskie akcenty
          bo kuchnia tradycyjna europejska jest raczej mało fusion i niezbyt wykwintna,
          ale dobrze przyrządzona smakuje pysznie
          znam wykwintnych Niemców przyjeżdżających do Polski na mało wykwintne polskie
          żarcie tylko dla jego wartości smakowych, więc może ci Twoi też mogliby
          spróbować wersji standardowej?
          pozdrawiam i napisz, co w końcu podałaś
          • Gość: ania_m Re: aniu_m: niemiecka kuchnia fusion IP: *.pools.arcor-ip.net 11.12.07, 20:41
            to raczej wynika z kregu moich znajomych, ze zadko kto z nich jada "po niemiecku"
            syndrom gourmet w niemczech, a w polsce rzucania sie na chlopsskie jadlo, znam z
            autopsji :) i sama tez z checia raz, dwa do roku jadam pierogi z kartoflami i z
            serem polane tluszczykiem z cebulka. czesciej raczej nie, bo za kluchami ogolnie
            nie przepadam.
            chyba juz pisalam, ze kilka razy w roku bywam na bawarii, a scislej we
            frankonii, gdzie przez dobrych kilka dni stolujemy sie w ichnich knajpach.
            jadamy przewarznie w prostych gospodach wiejskich rolady wolowe, sznycle z
            wlasnego uboju, spätzle, obatzde i inne przysmaki. niestety, w wiekszosci
            lokali, ktore przygotowuja potrawy z naprawde wspanialych, swiezych produktow
            regionalnych i mies z wlasnego
            (badz sasiada) uboju przyprawiaja je mieszankami przyprawowymi z polepszaczem
            smaku :(
            nawet kotleta potrafia ci po usmazeniu posypac taka ichnia "jarzynka". gotuja
            godzinami wspanialy rosol wolowy na kosciach, po czym wwalaja kostke bulionowa :(
            w polsce jest to rowniez nagminny proceder
        • Gość: en Re: wspolczesna "reprezentacyjna" kuchnia polska IP: *.chello.pl 11.12.07, 20:47
          E, dlaczego od razu ania_m ma byc trollem. Watek ciekawy - a ta
          furia autorki broniacej essen und trinken i kulinarnej przewagi
          Niemcow nad Polakami zabawna.
          Marmolade z papryki tez robilam z 10 lat temu (z ksiazki Delicje,
          zawierajacej przepisy z Kuchni, wydanej w 1997 r.), a dawno temu
          moja mama sama z siebie wymyslila bardzo podobna, bardzo pyszna,
          moze nawet lepsza (niestety nie podzielila sie przepisem).
          Salatka z rukoli z kurkami i pomidorkami to raczej standard (jadlam
          w paru domach w roznych wersjach) i nie ma sie czym chwalic.
          Mus czekoladowy z sosem mietowym jest od paru dobrych lat w
          krakowskiej restauracji Guliwer, a tam nie prenumeruja e&t.
          Boczek glazurowany rzeczywiscie jest dobry, ale przepis jest dosc
          prosty i w roznych wariantach wystepuje w roznych ksiazkach, nie
          mowiac o internecie.
          Nb ciekawe, aniu_m, czy uzylas do marynaty bulionu wlasnej
          produkcji, tak sie znecasz nad Nela Rubinstein za Knorra - zupelnie
          nieslusznie, Nela R. zawsze pisze, zeby Knorra uzyc ewentualnie, gdy
          sie nie ma bulionu pod reka. Poza tym ona naprawde umiala gotowac.
          Znakomity jest Neli krem cytrynowy - zwlaszcza wersja bez bitej
          smietany.
          Pytalas o desery - mysle ze dobry bylby krem z bialym makiem i
          migdalami.



          • Gość: ania_m Re: wspolczesna "reprezentacyjna" kuchnia polska IP: *.pools.arcor-ip.net 11.12.07, 22:00
            hmmm...
            interesujace ;)
            nie znasz konkretnego PRZEPISU, ale juz wszystko wiesz. nie znam miesiecznika
            kulinarnego, ktory, przy objetosci stron dwukrotnie wiekszej od "kuchni"
            wymyslalby co miesiac ok 100 CALKOWICIE NOWYCH i nikomu nie znanych przepisow.
            tu finezja lezy w detalu, a raczej w profesjonalnej redakcji, ktora nad koncowa
            wersja przepisu do publikacji pracuje nawet do 4 miesiecy. dlatego musze ze
            zgrzytem zebow przyznac, ze choc normalnie gotuje "na oko", metoda "garsc tego,
            lyzka, albo dwie owego" w przypadku przepisow "essen & trinken" najlepiej
            trzymac sie scisle ich proporcji, poniewaz efekt koncowy jest powalajacy.
            mus czekoladowy z sosem mietowy dostaniesz w niemczech w moze nie w co drugiej,
            ale na pewno w co trzeciej restauracji. zaden z probowanych, bo uwielbiam i
            zamawiam czesto, nie byl imho tak dobry, jak tez z przepisu miesiecznika.
            przepisow na marmolade z papryki do sera znajdziesz dziesiatki. innych niz ten z
            "e&t" nie znam, i raczej nie poznam, bo ten jest dla mnie perfekcyjny.
            w salacie z rucoli z pomidorkami i kurkami nie ma absolutnie nic orginalnego.
            bajer "e&t" polega tylko i wylacznie na fantastycznym cieplym dressongu -
            zabaione z aceto balsamico bianco.
            nie sadze, aby znana byla ci ta wersja tej prostej kombinacji.
            zdaje sie, ze posiadamy dwie rozne wersje ksiazki pani neli rubinstein. w mojej
            pani nela poucza, aby ulatwic sobie zycie kostkami bulionowymi i ze po licznych
            probach stwierdzila, ze nie ma jak knorr. o tym, aby zastepowac nimi ewentualny
            brak bulionu nie doczytalam sie. poza tym poleca ona doprawianie wiekszosci
            mies, np kotlecikow z kurczaka przyprawa maggi. myslisz, ze normalnie skrapiala
            je leciutko bulionem przed smazeniem? nie sadze, zreszta takiej opcji nigdzie
            nie wymienia.
            kostek bulionowych z polepszaczem smaku nie uzywam od lat. nie zawsze mam czas
            na zrobienie wlasnego, wiec podbramkowo mam w domu sloik wegetarianskiego
            bulionu bio (suszone warzywa, ziola, sol, przyprawy, nic wiecej). w wyjatkowych
            wypadkach siegam po podwojnie skoncentrowany rosol z kurczaka w sloiku, rowniez
            ze sklepu bio. jednak robie to dosc rzadko, bo jest on dosc drogi. buliony
            "luksusowe" ze sloika z normalnego sklepu kosztuja polowe, sa jednak doprawione
            glutasola.
            na boczek w marynacie poszla ostatnia zamrozona porcja produkcji wlasnej,
            szczerze powiedziawszy, dosc zlezala od dlugiego pobytu w zamrazalniku.
            i znowu, przepis na podobny boczek znalazlam w ksiazce pani pospieszynslkiej
            "potrawy z roznych stron swiata" z roku 1972 w rozdziale "chiny"
            "e&t" ulepszylo marynade z klasycznego przepisu chinskiego i dodalo do niego
            polente z pomarancza i wycisnietymi owocami maracuji. i to jest wlasnie ten maly
            detal, ktory robi ogromna roznice.
            widze, ze paru uczestnikow dyskusji wykazuje kompletny brak czytania ze
            zrozumieniem, bo wlasnie o TO mi od pierwszego postu chodzi - o rzeczy "z
            jajem", o nowe kombinacje smakowe i o NOWA, SWIEZSZA wersje klasyki, wlasnie z
            tym subtelnym "czyms"

            • Gość: en Re: wspolczesna "reprezentacyjna" kuchnia polska IP: *.chello.pl 11.12.07, 22:29
              Nie znam konkretnego przepisu, bo go nie podalas - dlatego wlasnie
              zachwyty nad marmolada z papryki itp. wydaja mi sie przesadne. Podaj
              choc linki, to moze Ci uwierze.
              Co do Neli Rubinstein, to zajrzyj do konkretnych przepisow, gdzie
              zawsze jest bulion - LUB kostka Knorra.
              A tak w ogole, to - jak chyba wszyscy w tym watku - jestem ciekawa,
              jak Ci sie udadza te kolacje i zycze powodzenia. Daj znac, jak
              poszlo.
              • Gość: ania_m Re: wspolczesna "reprezentacyjna" kuchnia polska IP: *.pools.arcor-ip.net 11.12.07, 23:02
                kolacja dopiero w lutym bedzie, a watek otworzylam z pytaniem o konkretne
                pozycje ksiazkowe nowych, swiezych i profesjonalnych interpretatorow kuchni
                polskiej, poniewaz rodzina jak zwykle pyta, co chce na gwiazdke. na oku mam
                pania szymanderska i pana okrase, w przyszlym tyg. bede w polsce i zaczne
                buszowanie po ksiegarniach.
                z linkami do przepisow z "e&t" jest klopot, bo nie publikuja ich w sieci.znaczy
                publikuja, ale tylko wybrane przepisy. reszte mozna sobie z ich banku danych
                sciagnac za pieniadze. ja nie musze, bo od lat 90tych zbieram te czasopisma.
                marmolada, o ile pamietam, byla nadzwyczaj prosta ale miala bardzo dobrze
                wywazony smak paprykowo-slodko-kwasno-ostry.
                musialabym znalesc odpowiednia gazete, z niej przelozyc na polski i tu wrzucic.
                w tej chwili nie mam na to za bardzo czasu, bo starsze roczniki leza po
                przeprowadzce od miesiecy w pudlach.
                zostawiajac odlogiem marmolade, ktora uwielbiam z serem manchego, polecam
                przejzenie portalu www.essen-und-trinken.de/
                nie wszystkie publikowane tam recepty pochodza jednak z tego miesiecznika. czesc
                ich dodali ichni forumowicze
    • Gość: lauri i jeszcze moje piec groszy IP: *.dip.t-dialin.net 11.12.07, 20:44
      Bardo interesujacy watek, ale ma sie chyba ku koncowi, wiec na szybko kilka
      luznych spostrzezen:

      Aniu-m – ogolnie mowiac, mysle, ze wiem dobrze o co Ci chodzi z ta sfuzjowana
      kuchnia polsko-europejska. I powtorze po kilku przedmowczyniach – napisz, co
      zrobilas, bo pomysly brzmia swietnie!

      Ale tez nie dajmy sie zwariowac.

      Czesto jest tak, ze nowe, nieznane (tzn. nam dotychczas) kombinacje smakowe
      wydaja nam sie lepsze i bardziej wykwintne od tych sprawdzonych, wiec (dla nas)
      nudnych. Boczek z sosem sojowym i imbirem jest nowatorski i cacy, ale dla nas,
      nie dla Chinczykow. Kiedys mnie zachwycily golabki z nadzieniem miesnym z
      dodatkiem oliwek i kaparow (oczywiscie, nie jako danie wykwintne, lecz pyszne
      J), bo wyroslam z tradycji gryczano-ryzowej. I tak dalej.
      Jak bym miala trzy kolacje z tymi samymi ludzmi, to bym im raz zasunela jedno
      czyste polskie danie, a nie zadne tam dodatki tylko.

      Wiadomo, piekniejsza pieczen niz parowka, losos niz solony sledz, zupa-krem niz
      krupnik z wkladka. Juz od wiekow tak jest. Ale to, co wydaje sie byc wykwintne
      jest w duzej czesci kwestia mody i calej tej kolomyji
      michelinowo-gwiazdkowo-medialno-snobistycznej (no wiecie, ktos uznaje kalarepe
      za odkrycie roku, szanujace sie restauracje przyrzadzaja kalarepe na wymyslne
      sposoby, dostaja gwiadzki i dobre krytyki, kucharze wystepuja w telewizji,
      ludzkosc wali drzwiami i oknami, bo ma potrzebe reprezentacji, itd.).
      No i owczym pedem teraz nie ma juz dekoracji bez rukoli i roszponki. Nic nie
      jest nowotarsko przyprawione bez kolendry. Nie ma lepszej przystawki niz parfait
      z lososia. No i wszedzie te pseudoluksusowe krewetki, pokarm biednych ludzi na
      innych kontynentach.
      I jak to ze snobizmem bywa, z jednej strony glod nowosci, z drugiej poruszanie
      sie w obrebie ustalonego kanonu, z ktorego nie zbyt mozna wyskoczyc. Wybor
      rzeczy, akceptowanych jako wyjatkowe i eleganckie wcale nie jest taki duzy. Ze
      ten kij ma dwa konce, pokazuje forum Das Perfekte Dinner, ktore czasem
      podczytuje – te zjadliwe komentarze po kolejnych figach z kozim serkiem i
      truflach (w zamierzeniu wykwintne) czy dyniach i brukselkach (w zamierzeniu
      regionalne) itd...

      Z ostatnich rzeczy, jakie jadlam w Polsce na kolacjach kosztujacych ok. 100€/os.
      (nie liczyc oczywiscie alkoholi ;) ) z jedynych polskich akcentow byly kurki w
      przystawkowej salacie (z rukola i roszponka, a jakze, ale jej glownym elementem
      bylo ekstrastare balsamico) oraz pasztet z kaczki w sosie jablkowo-miodowym –
      moze tez jakis pomysl. Fakt, ze brakuje, miejsc, gdzie mozna zjesc nowoczesnie i
      z jajem (czyli pomyslem). Ale miewalam tez bardzo dystyngowanych gosci, ktorzy
      zajadali sie pierogami i barszczem, podanych. po odpowiednim ugarnirowaniu, na
      eleganckich i oficjalnych wieczorach. No wielu z kasty Schicki-Micki, ktorzy
      polaszowali zurek, watrobke w malinach i rydze w smietanie pomiedzy „wystawnymi
      i eleganckimi” obiadami.

      Cale menu zalezy tez od tego, jakich masz gosci. Biznesmeni bywaja nierzadko
      pozbawieni poczucia humoru, tak samo jak roznego rodzaju finansowi i spoleczni
      Aufsteigerzy, dorobkiewicze; swiat naukowy miewa juz wiekszy dystans do
      rzeczywistosci i ciekawosc „innych”, mniej znanych kulinariow.

      Z knajp, gdzie sie mozna zareprezentowac i wydac duzo pieniedzy, moze
      wroclawskie Splendido i krakowska Villa Decjusza (w tej ostatniej jadalam juz
      kilka lat temu, podobno sie znacznie pogorszylo)?

      I jeszcze tylko, troche obok tematu: niemal wszystkie silace sie na klase,
      staropolskosc, elegancje i-co-tam-tylko-jeszcze restauracje w PL w kartach menu
      tworza opisy potraw z obowiazkowo przestawiona skladnia. Dobrze jeszcze dodac
      slowo „wprzody”.
      Wiec mamy „Małże w sosie serowo-makowym serwowane” czy „Polędwiczki, w sosie
      miodowo-balsamicznym wprzódy bejcowane, z salat podane”. Bardzo mnie to ostatnio
      irytuje.

      I dzieki za wskazorke do e & t, nigdy nie szukalam i jakos nie przyszlo mi do
      glowy, ze sa w sieci.

      Pozdrawiam wszystkich, tych sie puszacych i tych sie perzacych
    • Gość: lauri Buraczki w E&T :) I kapusta w owocach! IP: *.dip.t-dialin.net 12.12.07, 20:59
      Zachecona i zaciekawiona wypowiedziami na watku udalam sie po aktualny nr Essen
      und Trinken. No i faktycznie duzo ladnych, nowoczesnych pomyslow. Dwa wydaly mi
      sie w kontekscie powyzszej dyskusji szczegolnie interesujace.
      Po pierwsze jako propozycja na naprawde specjalny, bo swiateczny, wieczor (ale w
      wersji dla wegeterian) BURACZKI (cos z serii szlachetne, aczkolwiek zapomniane
      warzywo). I - tu przechodzimy to smaczkow E&T - podane nowatorsko, bo z
      chrzanem, ktory "przelamie ich gorzkawa nute" :)...
      Wiec potwierdza sie to, o czym byla tu mowa - wiele tradycyjnych, sprawdzonych
      smakow jest nie do pobicia, wazne jest podanie wedle aktualnej optycznej mody. A
      tradycyjne potrawy z jednych kregow kulturowych moga - po odpowiednim
      zaaranzowaniu - zrobic furore w innych kregach i awansowac do roli kulinarnych
      odkryc.

      Po drugie: artykul o adwencie w Krakowie. Jeszcze nie czytalam, ale zauwazylam,
      ze jedyne zdjecie potrawy, jakie ilustruje ten artykul przedstawia: Pierogi z
      kapusta i kompotem.
      Wow.
      Powyzej byla mowa o dobrym mieszczanskim zwyczaju podawania kompotu do mies.
      Znam tez na przyklad ludzi, ktorzy do plackow ziemniaczanych jedza
      borowki/zurawine na slodko (tak jak sa tacy, ktorzy je jedza z musem jablkowym,
      cukrem, kwasna smietana). Ale zeby do kapusty (nie daj Boze kiszonej), kompot?
      Dajmy na to wisniowy? Wymyslil to szalony reprorter E&T czy to nowo-nowatorska
      moda w Galicji?
      Zna to ktos?

      Pozdrawiam.
      • Gość: en Re: Buraczki w E&T :) I kapusta w owocach! IP: *.chello.pl 12.12.07, 21:25
        Kupilas e&t w papierze? Bo w sieci nie znalazlam artykulu o adwencie
        ani buraczkow. Ciekawe, czy w empiku te biblie sprzedaja. Za to w
        archiwum jest rote-ruben-suppe (czyli barszcz) mit Piroschki und
        Kascha. Ja po niemiecku srednio, ale wyglada na zwykly przepis
        barszczowy. Co do kompotu, moze chodzi o kompot z suszu? Ze to takie
        lokalne, tradycyjne itp. Bardzo mnie to zainteresowalo, wiec jesli
        masz chec&czas, daj znac, co z tym kompotem, burakami itp.
        • Gość: ania_m Re: Buraczki w E&T :) I kapusta w owocach! IP: *.pools.arcor-ip.net 12.12.07, 23:19
          rote rüben suppe to NIE przepis e&t. przypatrz sie, pod spodem jest autor -
          forumowicz o imieniu Lukullus44
          pod originalnymi przepisam znajdziesz podpis "essen und trinken".
          jak pisalam, przepisy na portalu "e&t" nie zawsze sa przepisami redakcji
          magazynu. wiekszosc pochodzi od forumowiczy, dokladnie jak w gazecie.pl
          w empiku w warszawie widzialam kiedys miesiecznik w cenie 25 zlotych. w
          niemczech kosztuje 3,70 euro
          wbrew pozorom, choc niemcy wg moich spostrzezen nie lubia burakow, miesiecznik
          propaguje potrawy z nich w wielu numerach zimowych. chrzan jest najbardziej
          popularnym do nich dodatkiem btw, ale nie tylko. w zeszlym miesiacu byl b. dobry
          przepis na krem z burakow z mango z krabami z morza polnocnego. wg tej receptury
          wykonal ja jakis forumowicz nie majacy pojecia o fotografii, wiec jego talerz
          wyglada dosc wstretnie. przepis pochodzi od redakcji miesiecznika i polecam z
          czystym sumieniem www.essen-und-trinken.de/rezept/72942
          w pomysle na wegetarianska wigilie buraczki sa skladnikiem dorocznie od jakis 10
          lat (oczywiscie ciagle w nowej "szacie")
          rowniez zdumialam sie nad zdjeciem pierogow z kapusta z zurawina na talerzu w
          reportarzu z krakowa :)
          wydaje mi sie, ze to wymysl fotografa, bo to bezsensowne polaczenie imho.
          uwazam, ze corocznie numer grudniowy "essen & trinken" jest w sumie najslabszy
          ze wszystkich z rocznika. polecam nastepny numer, ktory wyjdzie juz za pare dni.
          przepisy "przasne", jak widze w zajawce:
          golonka z purre z miety, zeberka w piwie karmelowym, udziec z dzika z kasztanami
          i kapusta kiszona jak paella z nozkami jagniecymi i kielbaskami merguez
          doprawionymi na sposob cajun. (i z 90 innych przepisow, ma sie rozumiec)
          ogolnie, to co lubie, zwykle produkty "odjechanie" przyzadzone :)
          • Gość: lauri Re: Buraczki w E&T :) I kapusta w owocach! IP: *.dip.t-dialin.net 12.12.07, 23:30
            Ania_m,
            a co sadzisz o tym Für jeden Tag, wydawanym przez tego samego wydawce, maja
            fajne przepisy? Duzo jest ich w sieci, przegladam od wczoraj ich strone.
            Oczywiscie to inna klasa niz E&T, ktore jest przyjemnoscia optyczna sama w
            sobie, ale perspektywa mojego przyszlego zycia przez dobrych kilka miesiecy z
            tytlaniem sie po wielu miejscach, brakiem czasu i przede wszystkim okazji do
            bawienia sie w terriny z E&T sklanialaby mnie do czegos wlasnie na codzien,
            szybkiego, a fajnego.
            Warto sie nimi zainteresowac, probowalas robic cos wedle ich przepisow?
            Pozdrawiam
            • Gość: ania_m Re: Buraczki w E&T :) I kapusta w owocach! IP: *.pools.arcor-ip.net 12.12.07, 23:44
              cholera, zaraz wyjde na skonczona snobke :(
              ale mi sa one ....za proste. albo po prostu je znam, jak rowniez proponowane
              kombinacje. jednak raz na pare miesiecy skusze sie i ja i kupuje essen und
              trinken für jeden tag z powodu jednego, badz dwoch przepisow.
              uwazam, ze jest to na pewno bardzo dobry periodyk na poczatek, za przystepna
              cene, ze sprawdzonymi przepisami opracowanymi przez fachowcow, ktore moze nie
              calkiem dorownuja klasa przepisom z "e&t", ale sa o niebo lepsze, niz ze
              wszystkich szmatlawcow za 1 euro poswieconych gotowaniu.
              radze mimo wszystko kupowac i kolekcjonowac "e&t", chocby dlatego, ze jest to
              naprawde fantastyczny miesiecznik kuchenny. nawet, jesli brak czasu na zrobienie
              terriny na podstawie mega-skomplikowanej receptury. w kazdym numerze znajda sie
              rowniez proste i szybkie przepisy na niedrogie, a rewelacyjne dania.
              jesli trzeba ulozyc i wykonac jakies skomplikowane, olsniewajace menu, lektura
              2-3 numerow "e&t" rozwiazuje problem na poczekaniu.
              niestety, kuchnia polska jest przez redakcje miesiecznika kompletnie ignorowana.
              o ile dobrze pamietam, reportaz o adwencie w krakowie jest pierwsza kulinarna
              wzmianka o naszym kraju, ktora znalazlam w miesieczniku.
              • Gość: lauri a pamietacie Smaki i Aromaty? IP: *.dip.t-dialin.net 13.12.07, 00:08
                To badz sobie snobka. W kontrolowanych ilosciach to zdrowo. Ale nie nalezy tez
                przesadzac:)
                Tez mi sie dzis przy kartkowaniu FjT wydawalo, ze pokazuja duzo znanych rzeczy.
                Ale w necie widzialam kilka smakowitych, prostych i szybkich, a idacych ogolnie
                droga E&T. Jeszcze raz dzieki za podrzucenia tego tytulu. Moze faktycznie zaczne
                kolekcjonowac.
                W chwilach kryzysow0-przyjeciowych ratuje sie kilkoma pomyslami ze Smaków i
                Aromatów, to byla pierwsza proba wykreowania w PL lekko snobistycznego
                miesiecznika, gdzie skupiali sie glownie na daniach swojskich i bardzo
                oszczednie dawkowali nowinki, niemniej bylo to bardzo, bardzo fajne. Ale padlo.
                A szkoda.

                Aniu-m, a ty - przepraszam za niedyskrecja - tak codziennie temu panu i sobie te
                warstwowe pasztety i trzydaniowe obiady, zupy z kapturkiem smietany, pieczenie w
                pomaranczowych sosach itp.? Hobby czy powinosc?
                • winoczerwone Smaki i Aromaty maj law 13.12.07, 00:34
                  no pewnie, że pamietamy, mamy nawet całe roczniki, pierwsze numery
                  ukradliśmy wlasnej matce, a kolejne sami już jako młode studentki
                  kupowaliśmy, aby poczytać i pooglądac przepiekne zdjęcia i aranżacje
                  (zresztą te aranżacje i zdjęcia zupełnie bezpiecznie przetrwały
                  probę czasu, i dziś w dalszym ciągu uważam je za eleganckie, a
                  jednoczesnie nie wydumane); no i korzystalismy z przepisów wówczas i
                  teraz - moja pierwsza samodzielnie wykonana tarta (z papryka, cebulą
                  i majerankiem , na cieście kruchym z twarożkiem) to własnie przepis
                  ze Smaków i Aromatów, do tej pory często na moim stole, pierwszy
                  tatar z łososia - przepis ze SiA, pierwsza udana baba drożdżowa
                  takoż, zreszta juz innych przepisów na babke drożdżową nie szukam,
                  nie wierzę, że jest doskonalszy jakiś
                  juz tu pisalam kilka razy, że jestem wdową nieutuloną w żalu po SiA;
                  Kuchnie też kupuję, mam do niej wielki sentyment, ale to jest klasa
                  niżej, w dodatku Kuchnia jest bardzo nierówna i czasem cierpi na
                  jakieś dziwaczne odpały (BTW numer świąteczny w tym roku wyjątkowo
                  mnie rozczarował); jeżeli chodzi o polski rynek, to jeszcze jest
                  kwartalnik Kuchnia Włoska, znakomity, ze znakomitymi przepisami w
                  znakomitych aranżacjach, zarówno dla początkujących (gnocchi krok po
                  kroku), jak i baardzo zaawansowanych kuchennie; w dodatku nie cierpi
                  na to, na co cierpi czasem Kuchnia (i niektórzy kucharze,
                  szczególnie samozwańczy mistrzowie patelni): sztuka nie polega na
                  tym, aby zmieszać w jednej potrawie wszystko, co się ma w domu i
                  zagrodzie, i połaczyc np. kozi ser z kiszoną kapustą, sambal oelek i
                  ciastem drożdżowym, doprawiając wszystkim, co tylko wpadlo w ręce
                  (autentyczne), albo usmażyc placki ziemniaczane z płatkami
                  owsianymi, suszonymi pomidorami, doprawić znowu przekrojowo przez
                  wszystkie kuchnie świata, i podać ozdobione kleksem smietany z
                  kawiorem (również autentyczne), nie - sztuka polega dla mnie na tym,
                  aby łączyć ze sobą rózne składniki i przyprawy z fantazją i po
                  nowatorsku, ale zachowując dobry smak kulinarny i dużo zdrowego
                  rozsądku. I nikt mnie nie przekona, że elegancka potrawa to taka,
                  która składa się ze stu pięćdziesięciu składników dobranych zupełnie
                  od czapy - tutaj wierzę wielkiemu Anthony'emu Bourdain, gdy
                  pisze "less is more". Mistrzostwo wykwintu kulinarnego to tez
                  przywołane tu już kilka razy uszka z grzybami w barszczu. Piękna
                  klasyka z jednej strony, a z drugiej odpowiada najnowszym trendom. I
                  to jest dla mnie haute cuisine.
                  zdaje się, że chaotycznie bełkoczę, ale po pierwsze jestem
                  najwiekszą fanką SiA w Polsce, i zawsze korzystam z okazji, żeby sie
                  w tej materii wyszczekać, a po drugie naczytalam sie ostatnio
                  róznych takich mądrości i przepisów, które mnie wprawiły w
                  oslupienie, choć osłupienie to nie było bynajmniej spowodowane
                  zachwytem
                  • Gość: genny1 Re: Smaki i Aromaty maj law IP: 217.11.129.* 13.12.07, 10:23
                    O, nie nie, Wino. JA jestem największą fanką SiA. Już byłam na
                    tyle "duża", że sama wszystko kupowałam. A dokładnie mówiąc, kupiłam
                    po raz pierwszy numer kolejny i tak się zachwyciłam, ze pojechałam
                    do redakcji i wybłagalam numery archiwalne. Tak więc mam wszystkie,
                    a raczej miałam, bo pożyczyłam numer, w którym jest przepis na babę
                    pomarańczową, ucieraną. Nie wiem komu i nie mogę się dopominać.
                    Gdybyś w wolnej chwili zechciała napisać na gazetową pocztę, byłabym
                    wdzięczna.
                    • Gość: lauri Re: Smaki i Aromaty maj law IP: *.dip.t-dialin.net 13.12.07, 11:03
                      Oj, jak milo, ze ktos sie tez SiA zachwyca.
                      Ja niestety padlam ofiara wlasnego lenistwa i przekladania
                      wszystkiego na pozniej i nie zdolalam zamowic numerow archiwalnych.
                      SiA wypatrzyla moja mama, nie pamietam, ktory to rocznik, ale (znam
                      spisy tresci prawie na pamiec;))) okladka byla w kolorach pozniej
                      jesieni, rozpoczynalo sie "orzechowcem na niedziele", a dalej
                      pomysly na przyjecie-poznego-lata-w-plenerze, pieknosci!
                      Wiele razy obiecywalam sobie sledzic allegro, czy ktos nie
                      zechcialby sie pozbyc poprzednich numerow. Bo rozumiem, ze wy nie? :)
                      Moze chociaz jakis skan albo nawet zdjecia cyfrowka??
                • Gość: ania_m Re: a pamietacie Smaki i Aromaty? IP: *.pools.arcor-ip.net 13.12.07, 22:51
                  glownie hobby :)
                  nie jestem kura domowa, wrecz przeciwnie, od rana do wieczora przewaznie nie ma
                  mnie w domu. gotuje wieczorami i w weekendy, bo uwielbiam to robic :)
                  a "moj pan" brzmi moze dziwnie, ale nie jest to moj malzonek, a dlugoletni, jak
                  to sie mowi? "towarzysz zycia", czy jakos tak ;)
                  zupy uwielbiamy oboje, ale bez kapturka smietany, przewaznie, upraszczajac teraz
                  sprawe, przecieram warzywa i robie z nich zupe-krem z odrobina smietany. za
                  polskimi tradycyjnymi zupami nie przepadam, wiec robie bardzo rzadko.
                  jesli ma byc szybka kolacja, nastawiam grilla i wrzucam kawal padliny. do tego
                  zielenina z octem balsamicznym i oliwa, albo warzywa na parze. "szaleje" w
                  weekendy. rano rynek i foodhall w karstadcie, a potem robota w kuchni
                  zupelnie nie pamietam pisma "smaki i aromaty" :(. mozliwe, ze w tych czasach juz
                  mnie nie bylo w kraju
        • Gość: lauri Re: Buraczki w E&T :) I kapusta w owocach! IP: *.dip.t-dialin.net 12.12.07, 23:24
          E&T jest w papierze, bo jestem teraz w D.
          Przeczytam i zdam dokladniejsza relacje dopiero jutro, bo nieopatrznie
          zostawilam w miejscu pracy. Podejrzewam, ze tych przepisow (jeszcze?) nie ma w
          sieci. I - to bardzo wazne - te buraczki z chrzanem i reportaz
          kapusciano-kompotowy o Krakowie to dwie rozne rzeczy :)
          Buraczki byly nie barszczykowe, tylko (teraz juz nie wiem, ile pamietam, a ile
          wyobraznia mi pomaga)pociete na talarki i ulozone fantazyjnie na talerzu (moze
          nawet w jakas piramide) i posypane dosc duzami kawalkami chrzanu.
          Natomiast ta fota niby z Krakowa wygladala naprawde na pierogi podpiekane na
          patelni albo smazone w tluszczu, nadzienia nie bylo widac, ale pisali, ze
          kapusta i obok tego jakas mazaja, pisali, ze to kompot. Kompot, mus, dzem,
          cokolwiek - jakies to dla mnie nieslychane. Moze bardzo chcieli przedstawic ta
          bliska-daleka Polske od egzotycznej strony?
          • Gość: ania_m Re: Buraczki w E&T :) I kapusta w owocach! IP: *.pools.arcor-ip.net 12.12.07, 23:55
            te buraczki to tylko dodatek do "sakiewki kartoflanej"
            aby ja wykonac nalezy najpierw domowym sposobem uwedzic (tak, tak) kartofle :)
            jak, mozna wyczytac w przepisie
            oprocz tego nalezy zaopatrzyc sie w suszone glowki smardzow i gotowe ciasto brick.
            zainteresowanym moge przetlumaczyc caly przepis. buraczki w plasterkach stanowia
            wysciolke pod "sakiewke". przepis na nie jest b. prosty. z przypraw glownie
            kminek i ocet z bialego wina. i zero chrzanu. wiem, bo mam gazete rozpostarta
            przed soba.
            w tym samym numerze jest rowniez przepis na esensje buraczana z gniocci z
            ricotty jako przystawka w menu wigilijnym z kaczka w sosie pieprzowym jako
            glowne danie.
    • nobullshit Na dłuższe dyskusje nia mam już siły, ale 12.12.07, 23:57
      jeśli chodzi o "niesezonowość" kurek, widziałam je przed tygodniem
      w sklepie Karlstadt w Monachium. Z Maroka przyjechały.
      Nie wiem, gdzie mieszkasz, ale Karlstardt to chyba sieć, prawda?

      --
      Kiedy nudzą się w swym bagnie,
      na żer TROLLE chodzą stadnie. (Kroniki Spiderwick)
      • Gość: ania_m Re: Na dłuższe dyskusje nia mam już siły, ale IP: *.pools.arcor-ip.net 13.12.07, 00:07
        karstadt mam, kurek o tej porze roku w nim na 100% nie dostane, bo nie znajda
        frajera, ktory je kupi. foodhalle w karstadcie nie naleza do koncernu, a sa
        niejako w ajencji. wiec nie wszedzie jest dokladnie taki sam asortyment.
        monachium jest 10 razy wieksze od mojej dziury, jest 600 km ode mnie i ma
        ogolnie wiekszy wybor artykulow luksusowych, w tym spozywczych. po prostu siedzi
        tam duzo wieksza sila nabywcza. pierwsze slysze, aby kurki rosly w maroku. nawet
        jezeli tak jest faktycznie, LUTY TO NIE SEZON NA KURKI. kurki podajemy poznym
        latem i jesienia. moge dostac u siebie caly rok truskawki i maliny - rowniez nie
        podam ich, bo nie jest to zgodne z moim rozumieniem kuchni sezonowej.
        ewentualnie moge przyozdobic paroma owocami deser, ale tarty z nimi nie podam.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka