Czy zdarzylo Wam sie ....

IP: 213.25.170.* 18.08.03, 12:38
zapytac w knajpie o przepis na jakis specjalny przysmak? (i czy dostaliscoe
odpowiedz)

Generalnie to dosc krepujaca sytuacja, a jednak raz w knajpce Kabul (w
Warszawie w Palacu Kultury i Nauki) - afganskiej jadlem przepyszny szpinak,
atmosfera byla tak mila (obslugujacy b. sympatyczny afganczyk), ze
odwazylismy sie z zona (ktora jest ogramna zwolenniczka tego zielonego)
zapytac, jakie przyprawy zostaly uzyte.
Oczywiscie nalezalo sie spodziewac, ze dostaniemy odpowiedz o tajemnicy szefa
kuchni (i tak bylo), niemniej jednak kilka tygodni pozniej (gdy
eksperymentowalismy z roznymi zestawami ziol) trafilismy na rozwiazanie -
kolendra - ale nie liscie, tylko mielone nasiona.
    • marghe_72 Re: Czy zdarzylo Wam sie .... 18.08.03, 12:51
      zdarzyło mi sie... wielokrotnie żalowac, ze tego nie zrobiłam:))
      Następnym razem bedę pytać.
      M.
    • inika Re: Czy zdarzylo Wam sie .... 18.08.03, 13:07
      Zdarzyło mi się w nadmorskiej rybnej restauracji zapytać kelnerkę o składniki
      przepysznej zupy rybnej. Usłyszałam: "Nie wiem, bo ja ryb nie jadam, brzydzę
      się"... ;) Prawdziwe. A w menu poza deserami i warzywami wszystko było rybne. :)

      A zupę też udało mi się odtworzyć, okazało się, że to jałowiec nadawał jej taki
      oryginalny posmak.

      Z drugiej zaś strony. Mam znajomego, o wielu wadach i zaletach. Do wad należy
      to, że lubi wymagać od kelnera, by kucharz przyrządził mu sos do ryb wg jego
      przepisu. Zdarzyło się, że został zaproszony do kuchni, gdzie kucharz na jego
      oczach ten jego sos mu zrobił. I chyba to był jedyny raz, kiedy był zadowolony
      z sosu. Jakoś nie udaje mi się go przekonać, że raczej nikt za bardzo nie
      przejmuje się jego prośbą. ;)
      • Gość: giezik Re: Czy zdarzylo Wam sie .... IP: 213.25.170.* 18.08.03, 13:30

        > Zdarzyło mi się w nadmorskiej rybnej restauracji zapytać kelnerkę o składniki
        > przepysznej zupy rybnej. Usłyszałam: "Nie wiem, bo ja ryb nie jadam, brzydzę
        > się"... ;) Prawdziwe. A w menu poza deserami i warzywami wszystko było
        rybne. :

        piękne ;)
        • mufka Re: Czy zdarzylo Wam sie .... 18.08.03, 23:31
          Kiedys w Kanadzie widzac apetyczna salatke spytalam sie o jej wszystkie
          skladniki twierdzac, ze jestem alergiczka na wiele rzeczy;)))
          Paniusia zamiast spytac sie mnie na co JESTEM uczulona i ewentualnie wskazac,
          ze owy skladnik wystepuje w salatce... wyspiewala mi wszystko lacznie z
          dressingiem, hehe;)))))))

          Wyszla bardzo dobra.

          Bedac w Tajlandii przesiadywalam w jednej ulubionej knajpie, jak juz sie
          poznakomilam z kelnerkami to z przepisami nie bylo problemu:D Zanotowalam
          wszystko;)
          Spytalam sie kelnerek gdzie mozna kupic ichnie specjaly ( trawa cytrynowa,
          liscie cytrynowe, green curry itp.) i w ostatni dzien dostalam w prezencie
          cala torbe zielska.
          Strasznie symaptyczny narod!

          • Gość: Bini Re: Czy zdarzylo Wam sie .... IP: *.netvigator.com 19.08.03, 06:33
            W Chinach zamawianie potraw zabiera strasznie duzo czasu, bo zwyczajowe pytanie
            jest "jak to przyrzadzic?", wiec im wiecej uczestnikow tym wiecej sugestii.
            Z dostaniem przepisu tez nie ma problemu, trzymanie w tajemnicy jest typowe dla
            naszej kultury - strach przed konkurencja? Tutaj prawie wszyscy jadaja w
            restauracjach, nawet sniadania, nie ma obawy, ze klientow zabraknie:)
    • Gość: kaska Re: Czy zdarzylo Wam sie .... IP: *.tele2.pl 19.08.03, 19:37
      tak, mam przepis na spaghetti z suszonymi pomidorami i szpinakiem z Amarone w
      Krakowie. Pyszne danie.
    • hania_76 Re: Czy zdarzylo Wam sie .... 19.08.03, 21:20
      Kiedyś zapytałam w Toskanii o sposób przyrządzania flaków w szafranie. Było to
      arcydelikatne i wyszukane w swojej prostocie danie, zupełnie odbiegające od
      naszego wyobrażenia o flaczkach po warszawsku (które zresztą uwielbiam).
      Niestety nie zrozumiałam z wyjaśnień właściciela rodzinnej knajpki NIC, bo
      gładko przeszedł do zachwalania wina z winnicy szwagra i grappy tej samej
      prowiniencji :-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja