Dodaj do ulubionych

jak "zażółcić" rosół?

IP: *.chelmnet.pl 17.02.08, 13:09
Witam i prosze o radę. Często gotuję rosół na skrzydełkach,ale te
kawałki nie mają tłuszczu ,więc rosół jest dosyć blady. Opiekam
cebule i dodaję ,ale to też niewiele pomaga . Czy są jakieś
sposoby,żeby rosół był bardziej żółty ? Dzięki z góry za pomoc
Obserwuj wątek
      • Gość: Aneczka ;-) Przepis na wspaniały "tradycyjny" rosołek..mniammm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.08, 23:14
        Kochana, ja mam sprawdzony przepis i wierz mi naprawde smacznyyy ;-)
        2 udka ( pozostała część kurczaka osobno )
        3 marchewki
        1 pietruszka
        1/2 selera
        mała cebulka (oczyiscie opieczona)
        sól
        pieprz
        Vegeta - to wszystko do smaku
        1 ząbek czosnku ( cały)
        2 grzybki sduszone (prawdziwki) - najlepsze....
        i wszystko gotuje ok. 3 godzin lub wiecej w zaleznosci od glodu ;-)
        na malym ogniu

        ...Oczywiscie wrzucam wszystko na raz...mo Tato jednak najpierw
        zagotowuje mięsko..dopiero pozniej dodaje warzywka...ale sami
        sprawdzcie co wam bardziej pasi ...Smacznego ;-)
    • ba_nita Re: Żadnych weget ani kucharków - nie słuchaj 17.02.08, 13:15
      głupich rad amatorów chemi. Dodaj szafran albo kurkumę. Kurkuma jest o wiele
      tańsza i neutralna w miarę w smaku za to zabarwi Ci konkursowo. Po za tym mozesz
      dodać cebule wcześniej upaloną do czerni aż na suchej patelni. Zobaczysz jakiego
      kolorku rosół dostanie.
      --
      Teraz ja spamuję: Dania ba_nity lepsze czasem od kobity.)))
      • ba_nita Re:Jeden grzybek robi Ci aromat tak? 18.02.08, 01:23
        Bez jaj człowieku - w takim razie dodaj też 1 kryształek soli, no nawet duży
        kryształ soli morskiej - efekt będzie podobny. Z kolei jeśli tych grzybów dodasz
        więcej to z rosołu zrobi się grzybowa.
        --
        Teraz ja spamuję: Dania ba_nity lepsze czasem od kobity.)))
        • Gość: Rafał Re:Jeden grzybek robi Ci aromat tak? IP: 80.54.173.* 18.02.08, 08:53
          Czy forma "dawać grzybka suszonego" sugeruje jeden grzybek twoim zdaniem, jak
          zrozumieć wtedy dodaję liść laurowy, ziele angielskie-koniecznie chodzi o jedną
          sztukę?A dodawanie suszonych grzybów do rosołu jest starym sposobem
          przyprawiania rosołu i nie tylko.Nie tylko do grzybowej dodajemy grzyby, we
          Włoszech suszone i mielone prawdziwki są regularną przyprawą dodawaną do wielu
          potraw .
          Idąc twoim tokiem rozumowania po co dawać jedną cebulę do rosołu?A jeśli dasz
          więcej wyjdzie zupa cebulowa.Logika kulawa, złośliwość pierwsza klasa.Czy
          wszystko co nie pochodzi z głębin twego niezrównanego umysłu musi być z samej
          definicji głupie i warte jedynie obśmiania?
          Dobro powraca, nienawiść też.
          • Gość: gość :) Re:Jeden grzybek robi Ci aromat tak? IP: *.gl.digi.pl 18.02.08, 11:50
            czy nie można by było zacząć ignorować zarozumialca na tym forum,
            nie prosić o rady, nie wiem czy są one poparte dużą praktyką w
            gotowaniu czy całodobowym użytkowaniu Google, ale po co nam one
            jeśli każda nasza wątpliwość czy chęć dowiedzenia sie czegoś więcej
            kończy się wylewaniem pomyj na nasze głowy i obrażaniem Nas, niech
            sobie założy własne prywatne forum, sam będzie siebie pytał i sobie
            odpowiadał a wtedy pytania i odpowiedzi będą z pewnością bardzo mądre
              • mhr-cs Re:Jeden grzybek robi Ci aromat tak? 21.02.08, 13:26
                Gość portalu: anita napisał(a):

                > Ale on juz sobie kiedys zalozył forum, jak go tutaj zabanowano.
                > Forum było dla korzystających z kostek Knorr czy tym podobnych,
                > tylko że padło chyba, nikt nie chciał z nim tam gadać.

                dobrze ze to mowisz
                ale podaj chociasz cos
                bo podobno jest teraz wolnosc mowienia
                a jak ktos cos tego zrobil
                to trzeba powiedziec
                moze nie mozemy mowic a on bedzie tak dalej robil

                • mhr-cs Re:Jeden grzybek robi Ci aromat tak? 24.02.08, 10:04
                  mhr-cs napisała:

                  > Gość portalu: anita napisał(a):
                  >
                  > > Ale on juz sobie kiedys zalozył forum, jak go tutaj zabanowano.
                  > > Forum było dla korzystających z kostek Knorr czy tym podobnych,
                  > > tylko że padło chyba, nikt nie chciał z nim tam gadać.
                  >
                  > dobrze ze to mowisz
                  > ale podaj chociasz cos
                  > bo podobno jest teraz wolnosc mowienia
                  > a jak ktos cos tego zrobil
                  > to trzeba powiedziec
                  > moze nie mozemy mowic a on bedzie tak dalej robil
                  >
                  moja odpowiedz byla nie na ten tamat
                  mozliwe zeja kto za moja przedstawil
        • mhr-cs Re:Jeden grzybek robi Ci aromat tak? 20.02.08, 11:05
          ba_nita napisał:

          > Bez jaj człowieku - w takim razie dodaj też 1 kryształek soli, no
          nawet duży
          > kryształ soli morskiej - efekt będzie podobny. Z kolei jeśli tych
          grzybów dodas
          > z
          > więcej to z rosołu zrobi się grzybowa.

          jak ktos wie jak ta sol dziala
          to by na temat nie napisal
    • menk.a Re: jak "zażółcić" rosół? 18.02.08, 11:55
      Kurkuma, cebula, marchew.
      A jeśli chcesz iść na łatwiznę dodaj jakieś kostki rosołowe czy inne
      vegety. Licz się jednak z tym, iż to mnóstwo soli i pełno
      konserwantów;)
      --
      opieram się wszystkiemu, oprócz pokusy /O.W.
    • eeela Re: jak "zażółcić" rosół? 18.02.08, 23:50
      Na dodawaniu szafranu do każdego rosołu można zbankrutować - zostaw go sobie na
      specjalne dania i miłe eksperymenty kulinarne. Ja do rosołu zawsze dodaje, jak
      wyżej już radzono, opieczoną cebulę i pół łyżeczki kurkumy na duży garnek.
      Kurkuma jest lekko gorzkawa, ale w takiej proporcji nic smakowi rosołu nie
      zrobi, a jak we włosczyźnie będzie dużo marchewki, to rosół wyjdzie miło
      słodkawy i nawet cienia kurkumy nie poczujesz. Rosół taki będzie piękny i żółty
      jak z reklamy :-)


      --
      Perdedor no es aquel que no acumula logros, sino el que no puede reconocerlos cuando los tiene.
    • mhr-cs Re: jak "zażółcić" rosół? 19.02.08, 09:48
      wie zanim wadasz pieniadze na dodatki
      kurkuma i inne
      to kup od razu dorego kurczaka
      warzywa,przyprawy listek bobkowy,pieprz cale ziarenka
      angielskie tez pare ziarenek pare ziarenek koliander
      oczywiscie cebulke zrumieniona(jak masz zapalnik gazowy
      zo jeszcze lepiej bo szybko i czysto)
      oczywiscie sol do smaku ale to wie kazdy
      bedzie wiecej i wspaniale
    • jarek_zielona_pietruszka Re: Mój rosół zawsze jest żółty 19.02.08, 20:25
      Gotuję na połowie kury rosołowej, przeważnie wiejskiej, dodaję kawałek wołowiny
      (szponder lub antrykot, ewentualnie pręga) i jak mam to kawałek kaczki. Daję
      dużą włoszczyznę z kapustą włoską, opaloną cebulę,głowę borowika suszonego lub
      podgrzybka. Sól, ziele, pieprz, listek. Gotuję na wolniutkim ogniu przez 2-4
      godzin.Rosół wychodzi smaczny, aromatyczny i żółty. Gdy jest za tłusty wystarczy
      po wystygnięciu zebrać nadmiar tłuszczu.
      pozdrawiam
      --
      poszukuję starych książek kucharskich
      • mhr-cs Re: Mój rosół zawsze jest żółty 20.02.08, 11:38
        jarek_zielona_pietruszka napisał:

        > Gotuję na połowie kury rosołowej, przeważnie wiejskiej, dodaję
        kawałek wołowiny
        > (szponder lub antrykot, ewentualnie pręga) i jak mam to kawałek
        kaczki. Daję
        > dużą włoszczyznę z kapustą włoską, opaloną cebulę,głowę borowika
        suszonego lub
        > podgrzybka. Sól, ziele, pieprz, listek. Gotuję na wolniutkim ogniu
        przez 2-4
        > godzin.Rosół wychodzi smaczny, aromatyczny i żółty. Gdy jest za
        tłusty wystarcz
        > y
        > po wystygnięciu zebrać nadmiar tłuszczu.
        > pozdrawiam

        nie wiem w jakim regnionie zyjesz
        sa rozne sposoby
        jak tam smakuja to dobrze
        a sprubowac mozna
        smacznego
      • quba Re: Mój rosół zawsze jest żółty 20.03.08, 09:57
        jarek_zielona_pietruszka napisał:

        > Gotuję na połowie kury rosołowej, przeważnie wiejskiej, dodaję
        kawałek wołowiny
        > (szponder lub antrykot, ewentualnie pręga) i jak mam to kawałek
        kaczki. Daję
        > dużą włoszczyznę z kapustą włoską, opaloną cebulę,głowę borowika
        suszonego lub
        > podgrzybka. Sól, ziele, pieprz, listek. Gotuję na wolniutkim ogniu
        przez 2-4
        > godzin.Rosół wychodzi smaczny, aromatyczny i żółty. Gdy jest za
        tłusty wystarcz
        > y
        > po wystygnięciu zebrać nadmiar tłuszczu.

        no ! wlasnie TAK gotuje sie rosol!
        pozdrawiam



        --
        Wszyscy mamy jakieś swoje przywary i niekoniecznie to znaczy, że
        trzeba
        pielęgnować w sercu dawne urazy i odświeżać je bez końca.
    • mhr-cs Re: jak "zażółcić" rosół? 20.02.08, 11:00
      Gość portalu: Maxell napisał(a):

      > Witajcie.
      > Bardzo prosto, tradycyjnym i starym sposobem gospodyń wiejskich.
      Po
      > prostu do rosołu, razem z warzywami wrzucasz małego czerwonego
      > buraczka. Podczas gotowania zmieni się kolor rosołu z lekko
      > rózowatego (na początku), do pieknej żółci po chwili gotowania.
      Taki
      > już pozostanie.
      > Polecam. Sposób niezawodny.
      > Zapraszam na www.wedlinydomowe.pl
      to jest terz dobry przepis
      ale z burakiem czerwonym to inny rodzaj
      to jak barssch moze byc roznego rodzaju
      ale to barszcz a nie rosol
    • koralina5 Re: jak "zażółcić" rosół? 20.02.08, 11:04
      Kochani, żadnej kurkumy, buraków czy carry tego nie można nazwać
      rosołem. Ja dodaję dużo włoszczyzny, od której rosołek ma wyśmienity
      smak i piękny kolor. Zieloną część selera, zielona pietruszka,
      kawałek pora związuję nitką i do garnka. Marchew i cebula opieczona
      na ogniu (odradzam patelnię)Marchew z zieleniną dają wystarczająco
      ładny kolor. Jeśli chcę aby rosóle był tłusty, bo taki najlepszy,
      dodaję szczyptę gęsiego smalcu. Polecam.
        • mhr-cs Re:A z jakiegoż to powodu odradzasz patelnię? 20.02.08, 11:50
          ba_nita napisał:

          > Teflonową to ja rozumiem, ale cygańskie żelazne czy też żeliwne?

          no widzisz jak bys chodzil
          do szkoly to bys wiedzial
          ze cyganie kolo Poznania,Warszawy i inne
          to robili najleprze ganki
          a jak teraz nie wiesz co na calym
          znaczy żelazne czy też żeliwne?

          SZKODA
      • mhr-cs Re: jak "zażółcić" rosół? 20.02.08, 11:42
        koralina5 napisała:

        > Kochani, żadnej kurkumy, buraków czy carry tego nie można nazwać
        > rosołem. Ja dodaję dużo włoszczyzny, od której rosołek ma
        wyśmienity
        > smak i piękny kolor. Zieloną część selera, zielona pietruszka,
        > kawałek pora związuję nitką i do garnka. Marchew i cebula
        opieczona

        nie wiem z kad masz ten przepis
        ale to moze niemiecki
        zalezy z kturego regionu
        > na ogniu (odradzam patelnię)Marchew z zieleniną dają wystarczająco
        > ładny kolor. Jeśli chcę aby rosóle był tłusty, bo taki najlepszy,
        > dodaję szczyptę gęsiego smalcu. Polecam.
        • dzioucha_z_lasu Re: jak "zażółcić" rosół? 20.02.08, 13:07
          Boszszsz... czy możesz zacząć używać słownika ortograficznego?
          Niedobrze mi sie robi jak kolejny raz wypisujesz kwiatki w
          stylu "ktUry", a mam kłopoty z żołądkiem i musze o siebie dbać.

          --
          ---------------
          "Bo cukier rafinowany to cukier STĘŻONY!" by ggigus
          :-D
        • mhr-cs Re: jak "zażółcić" rosół? 24.02.08, 10:29
          mhr-cs napisała:

          > koralina5 napisała:
          >
          > > Kochani, żadnej kurkumy, buraków czy carry tego nie można nazwać
          > > rosołem. Ja dodaję dużo włoszczyzny, od której rosołek ma
          > wyśmienity
          > > smak i piękny kolor. Zieloną część selera, zielona pietruszka,
          > > kawałek pora związuję nitką i do garnka. Marchew i cebula
          > opieczona
          >
          > nie wiem z kad masz ten przepis
          > ale to moze niemiecki
          > zalezy z kturego regionu
          > > na ogniu (odradzam patelnię)Marchew z zieleniną dają
          wystarczająco
          > > ładny kolor. Jeśli chcę aby rosóle był tłusty, bo taki
          najlepszy,
          > > dodaję szczyptę gęsiego smalcu. Polecam.

          niestety ktos uzywa moich slow
          ja tego nie napisalam
      • eeela Re: jak "zażółcić" rosół? 20.02.08, 17:45
        > Kochani, żadnej kurkumy, buraków czy carry tego nie można nazwać
        > rosołem.

        Ktoś tu mówił o dodawaniu curry?
        I jak inaczej proponujesz nazwać zupę na mięsie i włoszczyźnie, nawet z
        dodatkiem buraka lub kurkumy, jeśli nie rosół?

        --
        Perdedor no es aquel que no acumula logros, sino el que no puede reconocerlos cuando los tiene.
        • jarek_zielona_pietruszka Re: Wybacz eeelu 20.02.08, 18:32
          Tak jak gotuję już ładnych parę lat, to nigdy w życiu nie przyszłoby mi do
          głowy, żeby dodać buraka do rosołu. A tym bardziej tylko po to aby poprawić mu
          kolor. jeżeli da się dobre produkty to rosół będzie miał odpowiedni kolor.
          Abstrahując od tego to post o buraku został napisany tylko po to, aby reklamować
          wiadomą stronę.
          pozdrawiam serdecznie
          --
          poszukuję starych książek kucharskich
          • eeela Re: Wybacz eeelu 20.02.08, 19:07
            Kilka osób w wątku poleciło buraki.
            Ja nie używam. Używam cebuli i kurkumy, tak jak napisałam. Moja Mama nie musi
            używać kurkumy, bo mieszka na wsi i ma dostęp do najlepszych i najświeższych
            produktów. Ja niestety nie. Na drobiu, który mogę kupić, rosół nie wychodzi tak
            dobry jak u Mamy w domu, muszę go ulepszać różnymi wynalazkami. I wielu ludzi
            jest w podobnej sytuacji; nie wszyscy mają dostęp do wiejskich kur dziobiących
            robaki na podwórku i jarzyn prosto z ogródka.


            --
            Perdedor no es aquel que no acumula logros, sino el que no puede reconocerlos cuando los tiene.
            • jarek_zielona_pietruszka Re:Dobry rosół wyjdzie nawet 20.02.08, 21:22
              z kury rosołowej kupionej na targu. Ja często kupuję kury rosołowe na Szembeka,
              do tego kawałek wołowego i rosół jak złoto. Oczywiście świeża i dobra
              włoszczyzna jest też podstawowym składnikiem. Niestety z marketowych produktów
              często wychodzą marketowe potrawy, dlatego nie robie zakupów w marketach. Nie
              lubię moczonych i odświeżanych produktów i wszelakich podróbek i towarów o
              zaniżonej jakości, aby utrzymać niską cenę. Za niską cenę można dostać tylko
              produkt niskiej jakości.
              --
              poszukuję starych książek kucharskich
              • eeela Re:Dobry rosół wyjdzie nawet 20.02.08, 21:32
                No to wyobraź sobie, że żyjesz w mieście, w którym nie ma targów. Tylko
                supermarkety. Co wtedy robisz?


                --
                Perdedor no es aquel que no acumula logros, sino el que no puede reconocerlos cuando los tiene.
                • jarek_zielona_pietruszka Re:No cóż wszystko zależy od priorytetów 20.02.08, 23:36
                  W czasach kartkowych jeździłem na wieś po mięso, jajka, sery, mleko i inne.
                  Teraz podobnie. Kupiliśmy z żoną działkę w 2001 po to, aby mieć gdzie wyjechać
                  na weekendy, wybudować wędzarnię, kupować na wsi wszelakie produkty, w soboty
                  jechać na targ i zrobić do domu zakupy.
                  Dla mnie priorytetem jest kupowanie dobrych, zdrowych i przede wszystkim
                  świeżych produktów, dlatego tak postępuję.
                  Myślę, że i w Irlandii są miejsca gdzie odbywają sie targi. Albo może na wsi
                  można kupić produkty rolne. Zawsze jest jakaś ewentualność, wszystko jak we
                  wstępie zależy od priorytetów. Ja osobiście chronicznie nie cierpię dużych
                  sklepów i wszelakich związanych z tym niedogodności, kłopotów i innych, których
                  tu nie będę wymieniał, bo szkoda czasu i miejsca.
                  pozdrawiam
                  --
                  poszukuję starych książek kucharskich
                  • eeela Re:No cóż wszystko zależy od priorytetów 20.02.08, 23:48
                    Zatem priorytetem w naszym domu jest nie tylko zdrowe odżywianie, ale także
                    wygoda i oszczędność czasu. Nie stać nas na wyrywanie sobie cotygodniowo jednego
                    dnia, aby jeździć po okolicznych chłopach w celu zakupienia kury. Zresztą
                    obawiam się, że wśród okolicznych chłopów nie ma zwyczaju zajmowania się
                    sprzedażą detaliczną.

                    --
                    Perdedor no es aquel que no acumula logros, sino el que no puede reconocerlos cuando los tiene.
                • ba_nita ReEeelu - 8 lat brałem plecak na kark i z Helu 20.02.08, 23:49
                  gdzie był 1 - tak JEDEN sklep mięsny,(w sezonie nazywaliśmy go "Ścierwo")
                  poginałem 74 km do Gdyni na zakupy. I tak miesiąc w miesiąc.O marketach super
                  nikt nawet nie marzył. Jak w Herne wlazłem w 1990 roku do Aldiego to mnie zgięło.
                  --
                  Teraz ja spamuję: Dania ba_nity lepsze czasem od kobity.)))
                  • eeela Re: ReEeelu - 8 lat brałem plecak na kark i z Hel 21.02.08, 00:07
                    Wiem, że dziś znane nam są wygody, które kiedyś trudno było sobie wyobrazić :-)
                    Wygody są kuszące. W Belfaście jest mi znany jeden sklep mięsny, ale jakość
                    mięsa nie jest tam o wiele wyższa od tego kupowanego w supermarkecie. Chłopi,
                    jak już rzekłam, sprzedaży detalicznej nie prowadzą, a jedyny w mieście targ
                    odbywa się w piątki i nie ma tam mięsa, tzn. surowego mięsa, bo wędlin trochę
                    jest (to jest taki targ "europejski", z marynowanymi oliwkami, serami z
                    kontynentu i tym podobne, wszystko zresztą piekielnie drogie). Po supermarketach
                    się nie włóczę, wszystkie zakupy robię przez internet z dostawą do domu, co jest
                    bardzo komfortowe, zwłaszcza zważywszy na tutejszy klimat (85% szansy, że złapie
                    cię deszcz, jak wyściubisz nos z domu na dłużej). Mięso kupuję tak zwane
                    "organiczne", czyli ze zwierząt niehodowanych w masowych hodowlach. To tyle, na
                    co uważam, że mogę sobie pozwolić. A rzeczony rosół nie wychodzi co prawda taki,
                    jak u Mamy na wsi, ale i tak jemy w domu o wiele smaczniej niż gdziekolwiek
                    można w Belfaście znaleźć. Wypróbowaliśmy wiele tutejszych restauracji i nie
                    znaleźliśmy jeszcze lepszego żarła niż nasze domowe :-)



                    --
                    Perdedor no es aquel que no acumula logros, sino el que no puede reconocerlos cuando los tiene.
                      • eeela Re:Aaaa - tu się zgodzę. 21.02.08, 00:59
                        Ano właśnie. Świeże, dobre ryby i owoce morza są do dostania i na targu, i w
                        supermarketach. Z mięsem niestety jest tak sobie. Wołowina jest co prawda
                        niezła, nawet ta z supermarketu, ale z kolei kroją ją bardzo "drobiazgowo" i
                        trudno dostać fajne, duże kawałki do pieczenia lub duszenia. Za to steki kroją
                        fajne :-)


                        --
                        Perdedor no es aquel que no acumula logros, sino el que no puede reconocerlos cuando los tiene.
    • vandikia Re: jak "zażółcić" rosół? 22.02.08, 12:42
      Jak dla mnie to prawdziwy rosół - żółty czyly i aromatyczny wyjdzie
      z półowy kury, ewentualnie znacznych części (indyczych, kurzych)

      Na skrzydełkach to wywar mozna zrobic pod ogórkową na ten przykład :)

      --
      Nie należy ani okrętu przytwierdzać do jednej kotwicy, ani życia
      opierać na jednej nadziei.
      • madziaaaa a ja 22.02.08, 13:09
        Przypalam cebulę, czyli obieram ją z łupinki, a potem kładę na zapalonym gazie.
        Robi się powoli czarna, trzeba ją obracać , żeby równomiernie opaliła się z
        każdej strony.Taką opaloną wkładam do gotujacego się rosołu.
        Tak samą postępuję przy zalewajce.

        --
        bardzo fajne forum
        Fasolandia
    • eemu Re: jak "zażółcić" rosół? 15.03.08, 14:43
      opalona cebula, kawalek buraczka (ja dodaje pod koniec gotowania) i
      trzy grzybku suszone ( dodaja piekny aromat a rosol pozostaje
      rosolem i nie zmienia sie w zadna zupe grzybowa)
      :)
      musze wyprubowac patent z kurkuma:)

      pozdrawiam
      --
      Ma Ma Se, Ma Ma Sa, Ma Ma Coo Sa
      • mhr-cs Re: jak "zażółcić" rosół? 16.03.08, 14:27
        najlepsze mieso mozna zmarnowac
        a z gorszego zrobic cos wspanialego
        to zalezy kto to robi
        nie zalezy od wyksztaucenia
        nie music miec szkoly zebys byl dobrym
        kucharzem
        oczywiscie douczyc mozna sie zawsze
        ale smaku sie nie nauczysz
      • Gość: pytanie Re: jak "zażółcić" rosół? IP: *.lsanca.dsl-w.verizon.net 18.03.08, 19:31
        dlaczego tak Wam zalezy na kolorze? Mnie bardziej obchodzi smak, a
        rosol robie znakomity i lubie taki klasyczny, ale tylko kurczak,
        lepiej wiejski lub wiejska kura (kto moze dostac) i jarzyny, pieprz,
        sol do smaku, zadnych innych dodatkow, a kostki rosolowe i przyprawy
        typu jarzynka to juz zupa a nie rosol, dla mnie oczywiscie. A
        dlaczego komus sie nie podoba Maxell i czy jego strona nie jest
        warta upowszechniania? Ma ktos lepsza? Zazdrosc chyba.
        • jarek_zielona_pietruszka Re: Odpowiedź dla pytania 28.03.08, 23:02
          Na kolorze zależy nam, bo jak nawet początkujący kucharze wiedzą (nie trzeba tu
          kończyć amerykańskiej akademii kulinarnej) potrawa musi mieć nie tylko smak, ale
          przede wszystkim wygląd. Bo je się nie tylko smakiem, ale i wzrokiem.
          A dodatek do rosołu buraka to wyjdzie namiastka barszczu a nie rosół.
          Znam takie przepisy na rosół, kiedy rano kura lata po podwórku, a po południu
          już jest ugotowana na niej namiastka czegoś, co chciało by być rosołem.
          Przepis prosty: kura, jarzyny,pieprz i sól do smaku.Kura najlepiej świeżo
          zabita, wtedy efekt będzie lepszy, bo jeszcze dodatkowo dojdzie aromat "mokrej
          kury".
          A gdzie w tym przepisie liść laurowy, ziele angielskie,przypieczona cebula.
          Niektórzy dodają jeszcze inne ingrediencje.I oczywiście kilka rodzajów mięs.
          Ale podejrzewam, że ten przepis był tylko przykrywką do zadania tego ostatniego
          pytania o stronę o wędlinach.
          Odpowiem wprost dosadnie i uczciwie:
          Strona może byłaby godna upowszechnienia, gdyby nie postępowanie Maxella, który
          myśli, że wszyscy będą tańczyć tak jak on zagra.
          Na tej stronie są równi i równiejsi.
          Bezwzględnym prawem każdego autora, jest możliwość recenzji własnych przepisów.
          A gdy się komuś tego odmawia (bo poprawiony przepis byłby lepszy od przepisu
          niejakiego Dziadka, który jest pupilem Maxella i jest przez niego hołubiony jak
          święty na ołtarzu) to już jest przynajmniej delikatnie mówiąc nieeleganckie.
          Ale co tutaj się rozpisywać nie miejsce i nie ten temat.
          Załóż gdzieś człowieku post pod tytułem strona Maxella (oczywiście poza stroną o
          wędlinach) i tam możemy sobie na ten temat podyskutować, a wierz mi jest o czym
          pisać.
          Pozdrawiam wszystkich gotujących dobre rosoły

          --
          Świnia musi umrzeć śmiercią naturalną
          od obucha siekiery / Pawlak - Sami Swoi /
    • Gość: Evita Re: jak "zażółcić" rosół? IP: *.speed.planet.nl 20.03.08, 23:11
      Rosol musi byc zloty anie zolty.A jeszcze lepszy jest bulion,nie za
      tlusty,na trzech gatunkach mies,ale kurczak i scinki z indyka tez
      wystarcza,pachnacy warzywami i ziolami.Wrzuc galazke
      rozmarynu,tymianku,liscie laurowe a nabierze cudownego
      zapachu,aromatu i opalizujacegozloto-zielonego koloru.Podaj z
      drbniutkim wermiszelem w bulionowkach.Prawdziwa uczta dla
      nosa,podniebienia i oczu.
      Jako dziecko nienawidzilam rosolu,obrzydliwej zolto-brazowej cieczy
      ktorej ciezki zapach zasmradzal caly dom na 2 dni. Pierwszy jaki w
      zyciu mi zasmakowal jadlam we Francji u ciotki mojego meza.To jest
      naprawde pyszne.
        • Gość: eva Re: jak "zażółcić" rosół? IP: *.bredband.comhem.se 28.03.08, 22:05
          Pracuje w tym zawodzie wiele lat i dam ci dobra rade na smaczny i zloty
          rosolek.Otoz-kurczak,szyjka lub skrzydlo indora,kawalek szpondru.Wloszczyzna,ale
          por to raczej bez tej czeci zielonej-inaczej rosol robi sie mentny.Do tego
          wszystkiego dodaj 3/4 lyzeczki cukru i olukane lupiny z jednej sredniej
          cebulki.Oczywiscie przyprawyobowizkowo.Czyli-piprz ziarnisty,lisc,ziele
          ang.sol.I nawazniesza rzecz!Rosol musi sie gotowa bardzo wolno.Babelki musza sie
          tylkoruszac.Inaczej mozesz wlozyc do tego rosolu zlote talary to tak nic z tego
          nie bedzie.Zycze powodzenia i smacznego.
          • mhr-cs Re: jak "zażółcić" rosół? 23.05.08, 10:52
            mhr-cs napisała:

            > ale to nie chodzi o to
            >
            > prawdziwy rosol ugotuje ktos z co to zna
            > i tego niestety nie zastapi tego jakimis dodatkami

            moze napisalam literke za duzo albo malo
            ale kazdy napewno to rzozumial
            dwa razy tez napisac tego i tego to okropnosc
            ale czytasz to wiesz o co chodzi

            dobrego rosolu nie zrobisz ze wzgledu na dodatki
            nawet z tego samego kurczaka
            to zalezy kto gotuje
            postaw 3 osoby i te same przyprawy
            kazdy bedzie inny
            stwierdzone







            >
      • Gość: sab Re: jak "zażółcić" rosół? IP: *.chello.pl 23.05.08, 21:03
        ta, powiedzcie jeszcze 100 razy o tym buraku. Jak na onecie - ktoś coś napisze
        źle i 30 osób go upomina z rzędu.

        Co do koloru rosołu, mam wrażenie, że ważne jest doświadczenie gotującego - sama
        się uczę gotować i z każdą potrawą coraz lepiej mi wychodzi, bo znajduję swoje
        patenty. A w domu zawsze dodawało się zesmaloną cebulę i dobre mięso.
    • Gość: emeryt Re: jak "zażółcić" rosół? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.08, 20:42
      Umówmy sie,że to co gotujesz to wywar na skrzydełkach. Z rosołem nie ma to nic
      wspólnego. Idealne natomiast jest jako baza np krupniku.
      Ja do krupniku dodaję i pęczak(pół filiżanki) i trochę- powiedzmy trzy łyżki
      suchej drobnej fasoli,kilka grzybków suszonych.Najpierw gotuję z łyżką oliwy
      z oliwek fasolę,pod koniec gotowania dodaję pęczak.Jak i on zaczyna
      dochodzić dodaje włoszczyznę, i grzybki,a pod koniec dodaję kilka całych
      ziemniaków. Całośc gotuję aż do momentu jak ziemniaki zaczynają się naturalnie
      rozpadać.Gdzieś w połowie cyklu dodaję skrzydełka.Całość gotuję około 4
      godzin(na bardzo wolnym ogniu. Na koniec dodaję dobrą śmietanę (kremówkę)i
      zieleninę,w tym lubczyk. Uważam,że zupy powinno się gotować na bardzo
      wolnym ogniu,przez co dość długo.Za to są esencjonalne i niebywale smaczne.
      Gotowe flaki(prasowane) gotuję dodatkowo 4 godziny na wolnym ogniu,mimo,że
      można je zalać wrzątkiem i podać(tak jak w instrukcji). Pod koniec dodaję
      zasmażkę z przyrumienionej na smalcu mąki(rumienię na brązowo). Flaki są tak
      smaczne,aż palce lizać.Dodatkowo, na początku gotowania zwykłymi nożyczkami
      tnę pływajace flaki na odcinki powiedzmu 1,5 cm. Przy jedzeniu nie chlapią po
      okularach.
      Wracając do rosołu,takiego zółciutkiego:
      Na początek kilka zasad podstawowych:
      -żadne indyki ,kaczki, kadłubki, cielęcinki ,kurczaczki czy wieprzowinki ,bo to
      nadaje się na zupę
      -żadnych grzybków ,kapusty(bo to będzie grzybowa lub kapuśniak)
      -żadnego odlewania wody, zbierania szumu(albo mamy zaufanie do mięsa, albo nie
      robimy z niego rosołu, więc odlewanie wody jest głupotą), Szum nie jest
      zanieczyszczeniem-to czyste białko, które uległo jako pierwsze wypłukaniu z
      mięsa. Po kilku godzinach pyrkotania ten szum zniknie.
      -żadna godzinka gotowania-dobry rosół(bulion)powstaje po minimum 7 godzinach
      pyrkotania.
      -Mięso wyłącznie z kury domowej i wołowina z kośćmi i łojem. Kura oczywiście
      oskubana ,wypatroszona, bez podróbek, krwi ,łap, łbów i innych „ozdób”.
      -solenie pod koniec
      -warzywa(włoszczyzna) to dwie- trzy marchwie całe(im będzie więcej, tym rosół
      będzie słodszy),pietruszka(nie pasternak, który w 99,9 % sklepów udaje
      pietruszkę. Pietruszka jest brzydka, a właściwie brzydsza od pasternaku ,jest
      cieńsza, ale za to ma korzenny smak i zapach).Jeśli jej nie mamy swojej, to w
      sklepie jej nie uraczysz. Trzeba się posiłkować pasternakiem, ale on też
      jest słodki więc trzeba wyważyć proporcje z marchwią. Seler(daję pół
      średniego),por-jeden, ale splątany nitką by się nie rozleciał, jedna średnia
      cebula cała obrana, jedna cebula mała w czystej łupinie, a potem jedna
      spalona(tak pod koniec pyrkotania. Dodaję też pod koniec gałązkę lubczyku-4-5
      liści),a na początku dodaje również dwa (nie więcej) liście kapusty włoskiej(nie
      więcej i broń Boże zwykłej bo zdominują smak. Żadnych grzybów, bo też rozwalają
      smak i zapach.
      Przyprawy-dwa trzy listki laurowe, kilka kulek ziela i kilka kulek czarnego
      pieprzu. Przyprawy daję na początku. Jak damy za dużo wszystkich przypraw
      rosół będzie gorzki.
      Rosół się nie gotuje, rosół się nastawia. Ja robię to ok. 7 rano by podać
      około 15tej.
      Do gara(musi to być gar, bo do garnka się nie zmieści) daję pół kury domowej,
      takiej kokoszki. Można dać całą ale będzie dominować smakowo. Do niej 2-3
      antrykoty i kawałek pręgi wołowej. Całość zalewam zimną wodą(gorąca woda
      hamuje powolny wypływ soków z mięsa),dodaję warzywa(wyjmuję je w połowie
      procesu. Można zrobić to odwrotnie-warzywa dodać w połowie procesu. W
      zależności od metody warzywa mniej lub bardziej nasiąkają rosołem. Warzywa daję
      CAŁE , broń Boże w kostkę posiekane. Warzywa trzeba obserwować, by nie
      rozleciały się, bo z rosołu będzie zupa.
      Wody daję tyle by przykryła mięso i warzywa. Tu trzeba eksperymentować, bo w
      zależności od ilości wody rosół będzie mniej lub bardziej zawiesisty(smakowo).
      Zagotowuję i zmniejszam ogień pod garem na tyle, by rosół p y r k o t a ł,
      ale nie gotował się.
      Kombinacje z warzywami opisałem-można tak, można tak.
      Gdzieś 2-3 godziny przed końcem zabawy opiekam cebulę-jedną sporą. Kiedyś
      kładło się ja na płycie kuchennej, teraz mam do tego specjalną patelnię bez
      teflonu. Cebulę obieram z łupin, kroję na plastry i kładę na suchą patelnię.
      Gdy zaczyna się palić, obracam na druga stronę i też palę na czarno. Potem
      takie spalone części wrzucam do rosołu.
      Po takiej zabawie antrykot i kura zaczynają się rozlatywać podczas delikatnego
      mieszania. No więc nadszedł kres .
      Nie szumuję rosołu, bo to zbędny wysiłek. Wyrzuca się najlepsze białko, które i
      tak pod koniec znika w zawiesinie rosołowej .Jeśli jednak kura nie jest
      dokładnie oskubana, wymyta to jej skóra będzie dominować w smaku więc lepiej
      szum zebrać i wywalić.
      Solę do smaku, gotuję pół godzinki(trzymam na ogniu) i rozbieram rosół. Ma on
      piękny brunatno-złoty kolor i najlepiej jak pozostaje na wargach podczas
      ostatecznego próbowania .
      Z rosołu wyjmuję mięso i warzywa( o ile ich nie wyjąłem wcześniej).Cedzę
      całość przez sito by nie pozostały drobiny kości. Pozostawiam do rosołu jedna
      marchew i przed podaniem dodaję trochę koperku lub posiekanej pietruszki, ale
      to już na talerzu. Marchew porcjuję na plasterki i po kilka dodaję do porcji
      rosołu dla ozdoby.
      Pozostałe warzywa(po usunięciu nitek) zużywam na farsz do pierogów
      ,krokietów lub naleśników. Mięso rozbieram ,mielę wraz z warzywami z rosołu_-
      wszystkimi ( prócz łupin od cebulki),dodaję przysmażoną na złoto
      cebulkę(posiekaną),wraz z tłuszczem. Dosalam, pieprzę i mam gotowy farsz.
      Rosół podaję z makaronem(własnej roboty ,takim złociutkim-wstążki,
      łazanki).Podawałem też z kaszką manną ugotowaną na gęsto, wylaną na blachę i
      po ostudzeniu pokrojoną w kostkę, kaszką kukurydzianą przygotowaną
      identycznie, ryżem ugotowanym na sypko ,lanymi kluskami(takimi sporymi, z gęstej
      masy jajeczno-mącznej),a nawet z oddzielnie ugotowanymi gorącymi
      ziemniakami(jeden –dwa na talerz).
      Jeśli nie zjedzono całości- rosół wstawiam do lodówki, a po kilku godzinach
      zbieram z niego cały tłuszcz. Pozostaje mi czysty bulion mięsny-doskonały dla
      chorych, albo jako baza do zup.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka