Gość: bruno
IP: 217.11.133.*
19.09.03, 09:52
wczoraj.
Do szczęścia brakowało mi tylko kładzionych szarych klusek (z tartych
ziemniaków) ze słoninką. Tych kilka małych pyrek starłem, trochę pomagając
sobie mikserem (dzięki, izzy za pomysł!) odlałem wodę, dodałem jajko i
zacząłem sypać mąkę. Ktoś tu pisał, że na kilo jedna łyżka wystarczy, ja
miałem tak 0,5 kg pyrów. Dałem kopiastą, wrzucam na próbę jedną kluskę, a ona
myk! i ni ma jej. Dodaję mąki, kluski we wrzątku znikają. W sumie poszła mi
chyba szklanka (albo więcej) na kilka małych ziemniaczków. W końcu jak się
ugotowały, kształt miały strasznej bryjki o konsystencji zaprawy murarskiej.
Zjadłem, bo głodny byłem jak wilk, ale kamień w brzuchu mam do tej pory.
Pytanie mam do Was, Panie:
Gdzie tkwił błąd?