Dodaj do ulubionych

co gotować w Darfurze??????

26.06.08, 10:14
Witajcie
Mieszkam w Darfurze w Sudanie (koordynuję to projekty humanitarne).
Nie ma tutaj zbyt wielu produktów do jedzenia... tj. jest wystarczająco, by
się najeść, ale nie mam zbyt wielu pomysłów, co można z poniższej wymienionych
produktów wyczarować... Przez 8 miesięcy wyczerpałam już wszelkie swoje
inwencje – czekam na wasze podpowiedzi. Co z tych ograniczonych zasobów
(produkty + sprzęt kuchenny + zdolności kucharskie).



Nawet w Polsce nie za bardzo lubiłam gotować, tutaj nie mam wyjścia, staram
się, czasem wychodzi lepiej, czasem gorzej....
Co ważne – nie mam piekarnika, a tylko kuchenkę gazową z dwoma palnikami.
Garnki i patelnia. Aaaa... kupiłam też naczynie żaroodporne – takie, w którym
normalnie wkłada się rzeczy do pieczenia (np. kurczaka, warzywa etc.) do
piekarnika, ale chciałabym spróbować użyć je na kuchence. Plus noże kuchenne,
sztućce, talerze, szklanki, duże miski, chochlę normalną, chochlę z dziurkami.
Nie mam np. tarki, na której mogłabym ścierać warzywa (a więc mogę je tylko
kroić), sitka (może kiedyś przywiozę takie rzeczy z zewnątrz), a także takich
wynalazków cywilizacyjnych jak mikser czy wyciskarka do soków (hmmm... moje
mięśnie wytworzone podczas lat treningów - wykorzystuję teraz do ręcznego
wyciskania pomarańczy). Baaaa... nawet nie mam nożyka do obieranie ziemniaków
i macham normalnym nożem (ale na szczęście normalna polska nożyk-obieraczka do
ziemniaków niedługo do mnie dotrze... zamiast deski do krojenia używam tacy,
służącej do podawania na niej kawy lub jedzenia.
Dysponuję lodówką – lecz czynną od godz. Ok. 16 do pierwszej w nocy (w tym
czasie jest tu elektryczność, dopołudnia korzystamy z generatora prądu, ale
jest za słaby by obsłużyć lodówkę)

A oto dostępne produkty żywnościowe:

Owoce:
Arbuzy
Pomarańcze (jadam codziennie)
Mango
Guawa
(jabłka – są sprowadzane z Nowej Zelandii i kosztują ok. 4-5PLN za sztukę,
więc nie kupuję)
Malutkie cytryny – a raczej limonki
W zimie były melony – teraz ich już nie widzę w sprzedaży

Warzywa:
Ziemniaki (malusieńkie, trudno się je obiera – bo do uprawy ziemniaków
potrzeba wody, a tej tutaj jest niedostatek)
Ogórki (większe niż nasze europejskie – mają ok. 2-3 większą średnicę i są
dłuższe, mają grubą skórkę, natomiast pestki w środku są duże i twarde więc
cały wewnętrzny miąższ się usuwa)
Buraki
Pomidory
Cebula (biała i czerwona)
Dymka
Bakłażany
Czosnek
Marchewka (nie kupuję – już surowa jest bardzo miękka)
Duża biała rzodkiew
Świeża mięta (uwielbiam)
Mięso:
Kury kupuje się żywe i niesie do domu trzymając za nogi, później samemu w domu
zarzyna, obskubuje z pierza i dalej przygotowuje. Nie podejmuję się tego procesu.
Baranina – zwierzęta są zarzynane w sposób halal (zgodny z muzułmańskimi
zasadami) – oznacza to, że odpływa z zabitego zwierzęcia cała krew. Sprawia to
jednak, że mięso jest bardzo twarde. Kolejna kwestia, że sposób jego sprzedaży
nie jest zbyt higieniczny. Zabite zwierzęta dzieli się na kawałki i rozkłada
na ceracie rozłożonej na ziemi bądź na drewnianym stole, na zewnątrz – w
środowisku, gdzie wszędzie jest piasek i tysiące much, które obsiadają mięso.
Jedząc mięso często czuje się zgrzytający w zębach piasek.

Inne produkty:
Jajka – są małe, a żółtko jest blado żółte
Mleko – w Darfurze dostępne tylko mleko w proszku lub mleko wprost od krowy;
jako że jestem fanką mleka (a mleko w proszku mi nie smakuje, mleku wprost od
krowy nie za bardzo ufam) za każdym razem jadąc z Chartumu do Darfuru (lub gdy
ktoś inny pokonuje tę drogę) proszę go o mleko
Makaron
Ryż – na wagę; mi istocie przyzwyczajonej do gotowania ryżu w torebkach –
zazwyczaj udaje się go przypalić... hmmmm
Ser – ser biały kozi, bardzo słony; pyszny
Chleb – w formie placków ok. 15 cm
Miód – naturalny, kupowany z dużych beczek, skąd sprzedawca przez sitko i
lejek przelewa go do butelki; pychota
Dżemy – dostępne, ja zazwyczaj kupuję dżem o smaku daktyli
Herbata, kawa, cukier, sól, przyprawy, różne korzonki i zioła, które jednak
nie wiem do czego się używa
olej, ocet, napoje gazowane
Herbatniki, wafelki
Mąkę zamierzam następnym razem przywieźć ze stolicy – bo tutaj w sprzedaży
jest ziarno i kobiety same w domach mielą je na mąkę. A więc na razie nie mam
dostępu do mąki, ale ten problem rozwiążę za jakiś czas.
Serki topione trójkątne – jednak w związku z transportem w wysokich
temperaturach – mają całkiem zmieniony smak i czuję, że nie za bardzo nadają
się do spożycia

Można kupić też na stoiskach usmażone mięso, gotowany ful (bob), falafel

Plus jest jeszcze sklep ze specjałami dla cudzoziemców – po zniewalających
cenach (2, 3, 4-krotnie wyższych od tych, po których normalnie te produkty
kupujemy) – staram się bazować na produktach wymienionych powyżej, ale także
raczę się produktami wymienionymi poniżej:
Konserwy z mielonką, sardynkami, tuńczykiem (plus jeszcze w lodówce mam zapas
przywiezionych z polski konserw szprotów w sosie pomidorowym)
Fasolka (biała lub czerwona), groszek, pieczarki w puszkach
Koncentrat pomidorowy
Czereśnie w kompocie
Owoce egzotyczne w kawałkach w puszce
Orzechy (nerkowce, pistacje, migdały)
Batoniki – roztopione w trakcie transportu, w sklepie trzymane w lodówce, więc
z powrotem w stanie stałym, nie płynnym)

Oprócz tego staram się przywozić zawsze z zewnątrz kilka lekkich rzeczy: zupki
w proszku (wiem, że niezdrowe), kostki rosołowe knorr, gorącą czekoladę w
proszku, cappucino, musli, szproty, tik taki, mentosy, galaretki, budynie itp.
Tylko że to nie zdaża się zbyt często i nie jestem w stanie dużo rzeczy przywieźć.

Uwielbiam jogurty – tutaj nie ma ich wogóle (jadąc z Chartumu przywożę sobie
kilka, ale jako że mają zawsze krótki termin ważności, a ja zazwyczaj
wyłączoną lodówkę – więc mogę sobie przywieźć zapas na 2-3 dni). No i tutaj
pojawia się pytanie. W jaki sposób ze świeżego mleka mogłabym uzyskać jogurt
lub kwaśne mleko lub śmietanę. Szczególnie, że będąc w Polsce bardzo lubiłam
zupy oparte na śmietanie. Albo chciałoby mi się czasem zrobić sałatkę z
ogórków, czosnku z jogurtem.... Tak, ograniczony dostęp do nabiału to dla mnie
problem ;-)

Czekam na propozycje różnych dań, także zup i deserów... cokolwiek wam
przyjdzie do głowy
Dzięki za pomoc
Obserwuj wątek
    • ewa9717 Re: co gotować w Darfurze?????? 26.06.08, 10:48
      Ogurt chyba możesz zrobić sama, ja robię tak:
      12 litry mleka przegotować (ja uzywam naszego zwykłego w woreczkach)
      -poczekać, aż ostygnie do ok. 52 stopni (mam termometr, ale na oko
      też dasz radę)
      -wlewam do ostudzonego mleka jeden mały jogurt naturalny (uzywam
      danona, inne mi się nie zsiadały; ale jak już ci wyjdzie własny
      jogurt, odlej zawsze trochę na następny raz)
      -garnek owijam w ręczniki czy kocyk i siup pod kołdrę. Najlepiej
      wstawić rano, a wyjąć dopiero wieczorem.
      -odlewam serwatkę, ale mozna ją wypić, jest smaczna, a i zdrowa
      ponoć, jogurt rozlewam do pojemników i mam zapas na ileś dni. W
      lodówce wytrzymuje bardzo długo.
    • peeky_wicky Re: co gotować w Darfurze?????? 26.06.08, 11:57
      witaj beduinko ;)

      bedac na Twoim miejscu bazowalabym pewnie na potrawach z ryzem (ktory
      uwielbiam), przygotowanym w nastepujacy sposob:

      1) kilkakrotnie pluczemy w zimnej wodzie (az bedzie przejrzysta) i moczymy 15 min
      2) bierzemy garnek z grubszym dnem (zapobiega przypalaniu), rozgrzeamy w nim (na
      srednim ogniu) kilka lyzek oleju (ze 4 na szklanke ryzu) z sola.
      3) kiedy sie nagrzeje wrzucamy odsaczony ryz i prazymy chwile (mieszajac by
      ziarenka pokryly sie tluszczem)
      4) po chwili zalewamy ryz przygotowanym wczesniej wrzatkiem (max. 1 cm ponad
      powierzchnie) i mieszajac odparowujemy
      5) kiedy woda odparuje zmniejszamy gaz do minimum, przykrywamy szczelnie garnek
      (to wazne, by para nie wydostawala sie na zewnatrz) i czekamy 20min (czasem 30,
      zalezy od rodzaju ryzu) i gotowe (ma o niebo lepszy smak niz ryz wrzucany na
      osolony wrzatek)

      do tego np:

      potrawka ze smazonych: baklazanow, pomidorow i cebuli, doprawiona czosnkiem,
      jakimis przyprawami i ziolami (nie wiem jakimi konkretnie dysponujesz - jesli
      mozesz podaj nazwy, ew. poeksperymentuj kierujac sie zapachem...)
      do takiej potrawy mozna tez dodac zakupione wczesniej usmazone mieso (tez nie
      mialabym odwagi sama oprawiac kury itp)

      ryz z bobem, cebula i miesem (przyprawiony np. limonka i kammunem, powinnas go
      tam dorwac) - czyli cos w tym stylu:

      fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,81265573.html
      ryz z podsmazonymi warzywami i bakaliami:
      pokrojana w polplasterki marchewka (trudno, ze jest miekka - smazenie powinno
      jej pomoc), cebula, rodzynkami (przed wrzuceniem na patelnie trzeba je zalac
      wrzatkiem na pare minut), migdalami (zblanszowanymi i obranymi ze skorki), a do
      tego jakies przyprawy i ew. kawalki miesa (tego kupnego smazonego)

      albo jakies tresciwe salatki + chleb:

      - kozi ser, mieta, pomidory, ogorek, dymka, przyprawy

      - kozi ser, usmazony i wystudzony baklazan, czosnek, dymka, przyprawy

      - kozi ser, ugotowane w mundurkach, schlodzone i obrane buraki, podprazone
      migdaly (zblanszowane i obrane ze skorki), sok z limonki, dymka, pieprz i jakies
      zielsko

      - biala fasola z puszki (odsaczona), czerwona cebula, sok z limonki (sporo),
      duzo natki pietruszki lub innego zielska, do ktorego masz dostep

      - tunczyk, dymka, pomidor, jajko na twardo, sol, pieprz, sok z limonki

      - ziemniaki (do salatki nawet lepiej, ze takie male), czerwona cebula, dymka +
      vinegret (ocet/sok z limonki, olej, sol, pieprz, cukier)

      ew. jakas salatka na bazie... SZARAŃCZY! ;P

      dam znac jak jeszcze cos madrego wpadnie mi do glowy :)
      pzdr!!! :)



      • peeky_wicky Re: co gotować w Darfurze?????? 26.06.08, 12:19
        btw: nie istnieje zadna mozliwosc, zeby ktos rozprawil sie z kura za Ciebie, np.
        za dodatkowa oplata? (to by stwarzalo sporo ciekawych opcji)
    • dvoicka Re: co gotować w Darfurze?????? 26.06.08, 13:13
      a może daj szansę temu mleku od krowy?
      najpierw możesz wstawić do lodówki w jakimś naczyniu, jak nie jest bardzo chude,
      to na wierzchu zbierze się trochę śmietany.
      spożywać po przegotowaniu, przerabiać na jogurt również po przegotowaniu. pewnie
      przy panujących tam temperaturach nie musisz specjalnie ogrzewać mleka z
      dodatkiem jogurtu, żeby bakterie jogurtowe się rozmnożyły.
      ja też nie potrafię za bardzo gotować ryżu inaczej niż w woreczkach, ale lubię
      robić risotto - ryż się wtedy obsmaża w oliwie (na tej oliwie najpierw obsmażam
      cebulkę, można też przyprawy) a potem zalewa rosołkiem i gotuje do miękkości, a
      rosołku się dolewa w miarę wchłaniania go przez ryż. na jakimś etapie gotowania
      można dodać takie dodatki na jakie się ma ochotę. przed zrobieniem zwykle
      konsultuję z internetem ile ryżu i rosołu potrzebuję na ile osób.
      a bladość żółtek w jajkach nie musi źle o nich świadczyć z tego co wiem.
    • beduinka Re: co gotować w Darfurze?????? 22.07.08, 15:45
      dziękuję za odpowiedzi tym, które już napisały... może ktoś ma jeszcze jakieś
      pomysły?
      na razie byłam na urlopie, ale właśnie wróciłam do Sudanu i wkrótce planuję
      wypróbować w Darfurze wasze przepisy...
      • Gość: senin ...a ja o ziemniakach... IP: *.for.connect.net.au 22.07.08, 23:02
        Czy w tamtych regionach nie uprawiaja kasavy? (=maniok, tapioca)

        smak wlasnie bardzo ziemniaczany, tylko bardziej kleiste

        tniesz korzenie o srednicy min 3-4 cm na kawalki dlugosci ok 5 cm ,
        obierasz z wierzchniej zdrewnialej skory i gotujesz tak jak ziemniaki

        mozna robic z tego nawet frytki

        Powinno tez byc taro
    • ela.tu-i-tam Re: co gotować w Darfurze?????? 22.07.08, 16:54
      Gdybys dala komus zarobic zeby Ci kure zabil i z pierza obskubil, to
      wtedy masz pelno mozliwosci z tym garnkiem zeliwnym. Z francuskich
      Antyli jest poulet colombo, czyli kura pokrojona w czesci,
      podsmazona w tym garnku, potem dodajesz poszatkowana cebule, dwie-
      trzy papryki (te duze, nie pikantne) pociete w paski, obrane
      ziemniaki, przyprawe colombo, maly piekielnie pikantny chile, i
      puszke mleczka kokosowego. Jest pycha.
      Na podobna modle masz poulet basquaise, czy poulet z Réunion.
      • schiraz Re: co gotować w Darfurze?????? 22.07.08, 17:07
        W kwestii przepisów ci nie doradzę, bo jestem początkującą kucharką, ale uważaj
        na naczynie żaroodporne, które ma służyć na palniku gazowym, wierz mi, z
        doświadczenia ci mówię, że ono jest żaroodporne jedynie w piekarniku. Na gazie
        zrobi wielkie "bum" i tyle je będziesz widziała. Wiem, bo tak właśnie załatwiłam
        swoje (bardzo się z mężem zdziwiliśmy, że ono takie mało odporne na bezpośredni
        ogień) kawałeczki zbieram po kuchni do dziś. Jak znajdę w swoim magicznym
        zeszycie jakiś mądry i przydatny ci przepis to dam znać.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka