Apetyt z nawyku

IP: 80.51.57.* 02.10.03, 20:25
To możliwe.Wychowałam dzieci bez cukierków,bo sama ich nie
lubię.Moi rodzice też nie przepadali za słodyczami,więc tym
można tłumaczyć,że nie jestem ich zwolenniczką.Ale co z moją
jedyną siostrą,która jest potwornym łasuchem?
    • Gość: Gosia Re: Apetyt z nawyku IP: 68.145.212.* 29.11.03, 01:36
      Zgadzam sie.
    • Gość: jsw Re: Apetyt z nawyku IP: *.lomianki.sdi.tpnet.pl 29.01.04, 21:03
      Nawyk to nawyk, a nie cecha dltego nie może być dziedziczony. Co
      Wy na to?
    • Gość: zoja Re: Apetyt z nawyku IP: 80.48.103.* 13.02.04, 13:41
      oj tak !i apetyt i tuszę i przyzwyczajenia dziedziczymy po
      rodzicach.... no i choroby.Wystarczy popatrzeć jak idzie tłusta
      mamusia to i dzieciak tłuściutko ulany (z pyzami na policzkach)
    • Gość: chris Re: Apetyt z nawyku IP: *.icpnet.pl 13.02.04, 16:15
      A w moim przypadku, było dokładnie odwrotnie. W domu raczej nie jadało się cukierków, czekolanki dostawałam na święta, urodziny lub kiedy byłam chora - czyli bardzo rzadko, słodycze rzadko były w domu. I wcale mi ich nie brakowało.
      Wyjechałam na studia... i okazało się, że jestem łakomczuchem. Że nie mogę kupić żadnej dodatkowej czekoladki, bo zaraz ją zjem. I tak jest już od wielu lat.
    • hania55 Re: Apetyt z nawyku 13.02.04, 17:55
      Czy ja wiem... Jako dzieci prawie w ogóle nie jedliśmy słodyczy (idealne
      dzieciątka na kartkowo-kryzysowe czasy), moi rodzice nie przepadają za
      słodkościami, a teraz, zwłaszcza zimą, popołudniami i wieczorami napada mnie
      ciągle wizja musu czekoladowego, tarty czekoladowej, czekolady z orzechami,
      gorącej czekolady z pianką, lodów czekoladowych, itp. itd.
      • alex113 Re: Apetyt z nawyku 13.02.04, 19:00
        hania55 napisała:

        > Czy ja wiem... Jako dzieci prawie w ogóle nie jedliśmy słodyczy (idealne
        > dzieciątka na kartkowo-kryzysowe czasy), moi rodzice nie przepadają za
        > słodkościami, a teraz, zwłaszcza zimą, popołudniami i wieczorami napada mnie
        > ciągle wizja musu czekoladowego, tarty czekoladowej, czekolady z orzechami,
        > gorącej czekolady z pianką, lodów czekoladowych, itp. itd.

        Od dawna twierdze ze czekolada to srodek leczniczy a nie deser :-))))
        Dodam ze "lecze" sie czesto, ale reszta slodyczy moze nie istniec.

        • Gość: CynamonowaMay Re: Apetyt z nawyku IP: *.lubin.dialog.net.pl 13.02.04, 19:14
          Hania i Alex, w pełni Was popieram :), bo czekolada, to to co taki tygrysek jak
          ja kocha najbardziej ze wszystkich słodyczy (no i jeszcze Paradies Creme i
          ostatnio żelki Haribo), i ta miłość do czekolady też przyszła mi później, jak
          byłam mała to jakoś nie bardzo objadałam się słodkościami (nie to co teraz :)
          • hania55 Re: Apetyt z nawyku 14.02.04, 11:33
            Dziecięciem będąć wzbudzałam zazdrość znajomych rodziców, bo częstowana np.
            wedlowskimi Delicjami (produkt luksusowy i deficytowy) grzecznie acz stanowczo
            odmawiałam, a posądzana jedynie o nieśmiałość byłam pytana: "Dlaczego? Nie
            lubisz Delicji?" odpowiadałam: "Nie. Ani Delicji ani szynki." A teraz lubię.
            Oj, lubię....
    • wedrowiec2 Re: Apetyt z nawyku 13.02.04, 19:07
      W przeciwieństwie do moich rodziców mogę żyć bez słodyczy. Może dlatego, że
      czekolada nigdy nie była dla mnie formą nagrody i jej smak nie kojarzył się z
      czyms dobrym i pozytywnym. Cała reszta rodziny jest normalna i je słodycze:)
      • Gość: Camille Re: Apetyt z nawyku IP: *.SNVACAID.dynamic.covad.net 13.02.04, 21:13
        U mnie jest prosto- jak mam to zjem. Nie potrafie trzymac.
        Wobec tego baaaaaardzo rzadko kupuje......Dziecko tez nie ma zadnych
        zachomikowanych czekoladek/cukierkow i zyje. I nawet specjalnie nie prosi zeby
        cos slodkiego kupic. W domu rodzinnym z racji "ojca-dentysty" wszelkie slodycze
        byly tepione, wiec ja to jednak wynioslam z domu i praktykuje na swojej
        rodzinie.
        • edeka5 Re: Apetyt z nawyku 14.02.04, 11:01
          Nie mogę żyć bez czekolady. W okresie kartkowym wyrabiałam sobie paciaje z
          kakaem a'la dzisiejsza nutella. Moja mama w czasie ciąży objadała się
          czekoladą, może to stąd :-) ???
Inne wątki na temat:
Pełna wersja