Dodaj do ulubionych

Schabowe mi sie zawsze palą :///

18.10.08, 13:02
mam dwie lewe rece do gotowania - po matce; nie lubie gotowac, nie
umiem i juz. Ale czasem trzeba cos zrobic.... ostatnio cwicze sobie
schabowe, albo kurczaka - tak samo sie robi tylko inne miesko ;) i
robie niby wszystko ok ale nigdy nie wyjdzie mi panierka, ktora sie
trzyma miesa, no i pali mi sie :/ Robie nastepujaco: ubite mieso
otaczam w jajku, pozniej w bulce i siup na rozgrzana patelnie; matka
chlopaka ostatnio dala rade zeby panierka byla gruba i fajna, na
poczatku otaczac w mace. I co? I dzisiaj to samo :/ panierka bardzo
srednia, jeden wierzch kotleta jeszcze jakos wyglada, za to jak
przewroce aby usmazyc druga strone panierka sie juz wogole nie
trzyma i sie pali :/ patelnia nowa i niby dobrej firmy, berghoff. Co
robie zle? Prosze o jakies rady, bo kiedy robie obiad dla rodziny i
zbieram sie z zamiarem zrobienia tym razem dobrze, i tak wychodzi
marnie :(
Obserwuj wątek
    • wadera3 Re: Schabowe mi sie zawsze palą :/// 18.10.08, 13:13
      Smażone mięso zawsze się spali, jeśli dasz za duży ogień.
      Co do odpadającej panierki, nie wiem, może za słabo tłuczesz mięso?
      Mnie nigdy to się nie zdarzyło.
      Zasada jest taka, że pierwszą stronę kotleta smażysz na większym ogniu - szybko,
      a drugą dużo wolniej na słabszym ogniu
      (gazie, płytce, etc.)

      Wtedy się nie palą.
    • ewajer Re: Schabowe mi sie zawsze palą :/// 18.10.08, 13:26
      ja bardzo długo nie potrafiłam zrobić smacznych kotletów. Ale kilka rad koleżanki odniosło dobry skutek. Mięso powinno być porządnie zbite, Panierka jest chrupiąca i grubsza jeśli panierujesz w następującej kolejności: bułka tarta, jajko, bułka tarta. Żadnej mąki nie daję. Oleju powinno być sporo i bardzo gorący, ale nie dymiący. Może kotlety Ci się palą bo tłuszcz jest zbyt gorący, lub jest go mało. Samże do zrumienienia z obu stron, raczej krótko żeby mięso nie wyschło. Przed panierowaniem dobrze jest mięso włożyć do jakiejś fajnej marynaty, ale nie jest to konieczne.
      Powodzenia
      • bobralus Re: tu był temat omawiany 18.10.08, 17:10
        ja kroje mieso bardzo cienko, niecal 0,5cm, potem je jeszcze rozbijam. dopiero w
        takim cienkim wydaniu zaczela mi smakowac moja produkcja. smaża się szybko, nie
        trzeba sie martwic, ze beda w srodku surowe, mieso je mieciutkie. kotletow
        trzeba pilnowac, to sie nie spala, ogien nie moze buchac nie wiadomo jak. sredni
        ogien, zawsze mieso dajemy na dobrze rozgrzany tluszcz (kotlet musi zaczac
        skwierczec po zetknieciu z tluszczem).
        • wytrwala re: co do ognia 18.10.08, 17:36
          co do ognia to wlasnie nie bucha - smaze na tym najmniejszym
          palniku. Pierwsza strona jest ok, jak daje na druga to sie po
          chwilce juz przylepia do dna :/ I ubijam mieso wlasnie na cienki
          placek. a co jak sie robi wieksza ilosc kotletow? Wtedy ten tluszcz
          jest juz goracy na patelni, po 3 kotlecie... jak robie ich wiecej to
          juz co kolejny, to gorszy, szkoda gadac :/
          • chipcia13 Re: re: co do ognia 18.10.08, 17:45
            Bo powinnaś smażyć jeden raz na tłuszczu! Jak masz większą patelnię
            to jednorazowo możesz wrzucić kilka ale z twojego postu wynika, że
            smażysz na tym samym tłuszczu kilka (3) kotlety. Myślę, że to jest
            poód przypalania. Ja oprócz oleju dodaję pod koniec trochę masła i
            nic się nie przypala a smak lepszy.
              • wytrwala Re: re: co do ognia 18.10.08, 20:11
                wiem, doszlam juz do tego ;) ale np dzisiaj pierwszy kotlet mi juz
                nie wyszedl na drugiej stronie.... bede probowac. I tego sposobu
                bulka - jajko - bulka tez. Niestety jest cos takiego jak dwie lewe
                rece i jesli chodzi o gotowanie ja to mam, co jest wkurzajace jak
                sie robi "jak ma byc" a i tak nie wchodzi ;) .
                • bene_gesserit Re: re: co do ognia 19.10.08, 00:36
                  Nie daj sobie wmowic tego o tych 'dwoch lewych rekach', ani ze jestes
                  genetycznie obciazona anty-kuchennie. Do gotowania domowego nie trzeba talentu,
                  bo to nie jest sztuka, a pracy i doswiadczenia - bo to rzemieslnictwo. Zeby
                  nauczyc sie robic swietne schabowe, trzeba je iles razy przypalic. I juz.
                  Zawezmij sie, a udowodnisz sobie (i mamie ;) ze z tymi genami to jakies bajki :)

                  (Mozliwe, ze je po prostu za dlugo smazysz - mieso wieprzowe, jak i kurczacze,
                  zwlaszcza w wersji z panierka, smazy sie krotko, bo sie szybko scina, a potem
                  wysycha na wior a panierka sie pali na wegiel.)
                  • eeela Re: re: co do ognia 19.10.08, 02:51
                    Popieram Bene w całej rozciągłości. Poza najbardziej podstawowymi kuchennymi
                    czynnościami, nie gotowałam do 24 roku życia i do tamtego czasu, ilekroć się za
                    coś zabrałam, bardzo często było spieprzone. Mój były naśmiewał się niecnie z
                    wszelkich moich kulinarnych prób. Potem życie mnie zmusiło do praktykowania
                    gotowania na codzień i po jakimś czasie okazało się, że rzeczywiście, trening
                    czyni mistrza, że z czasem różne umiejętności nabywa się jakoś w drodze
                    praktyki, zupełnie tego nie zauważając. Dziś mi się to przypomniało, jak lepiłam
                    kuleczki czekoladowo-owsiane i nagle przypomniało mi się, jakie miałam kiedys
                    straszne problemy z uformowaniem ich w pożądany kształt - przylepiały się do
                    rąk, rozwalały, no w ogóle koszmar. I sama nie wiem kiedy i jak, problemy
                    zniknęły. I tak było z szeregiem różnych innych rzeczy. Dziś większość ludzi,
                    którzy próbują mojej kuchni, mają ochotę wracać po jeszcze - a taka byłam kiedyś
                    przekonana, że jestem kuchennym beztalenciem!
      • daxter Re: Schabowe mi sie zawsze palą :/// 19.10.08, 11:52
        Schabowe sie zawsze przypalą jak jest za mało tłuszczu na patelni ,schabowy
        powinnien pływać a potem na ręcznik papierowy no i olej powinien być zmieszany z
        masłem na samym oleju na pewno sie przypalą.Najlepsze wychodzą na margarynie z
        zawartoscia tłuszczu 80% .
    • Gość: majajusta Re: Schabowe mi sie zawsze palą :/// IP: *.171.226.50.dsl.crowley.pl 20.10.08, 15:19
      moim skromnym zdaniem oprócz zbyt dużego ognia powodem przypalania panierowanego
      mięsa jest tzw. bułka tarta. Często ta kupowana w sklepie, czy nawet w piekarni
      jest bułką tylko z nazwy, a tak na prawdę, to tary chleb. Ja staram się sama
      zetrzeć suche bułki, które nie zostaną zjedzone świeże. Wtedy nawet po usmażeniu
      kilku kotletów nic mi sie nie przypala.
      • sisi-ola Re: Schabowe mi sie zawsze palą :/// 26.10.08, 10:24
        Ja także miałam takie problemy z przypalaniem sie potraw, do momentu
        kiedy kupilam patelnie Tefal zrujnowalismy sie na całe 50 zł z mężem
        teraz jak coś to nie przypalam już najwyżej jak zapomnie o kotletach
        top je spalam. Polecam mamy ta patelke juz dwa lata pewnie ze uwazam
        jak ja myje nie mieszamy niczym metalowym tylko packa drewniania lub
        plastikowa.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka