Z tegio wszystkeigo zrobiłam sobie masło!

30.11.08, 20:48
Tak mi się dziś zachciało dawnych smaków.
Kupiłam dwie śmietany w kubeczkach 36%, włączyłam mikser na ubijanie
piany, wyłożyłam tam zimne śmietany i pstryk.
Latało, latało aż po jakichś 10-15 minutach dżwięk się zmienił.

Patrzę - masło!!!!!!

Odsączyłam maślankę, schłodziłam całość, potem starannie odciskałam
przy pomocy dwóch łyżek w wodzie z lodem - widziałam, że tak robiły
panie we wsi koło mojej działki - i masło gotowe!

Po prostu boooosssskieeeee...
    • Gość: ania Re: Z tegio wszystkeigo zrobiłam sobie masło! IP: *.acn.waw.pl 30.11.08, 22:01
      gratuluję!!
      a z zazdrości to sama sobie takie zrobię ;-)


      ubijanie śmietany puszczonym 'samopas' mikserem, to metoda uzyskania masła domowymi metodami, o której pierwsze słyszę ;-)

      macie jeszcze jakieś inne sposoby?
      podzielcie się!
      • turzyca Re: Z tegio wszystkeigo zrobiłam sobie masło! 30.11.08, 22:37
        Im mniej powietrza dochodzi do smietany podczas ubijania tym wieksze szanse na
        maslo - tradycyjne maselnice nie bez powodu maja przykrywke - dlatego tez
        malakser z zamknieta miska daje efekt szybciej niz mikser. :)
        • qubraq Re: Z tegio wszystkeigo zrobiłam sobie masło! 01.12.08, 16:38
          turzyca napisała:

          > Im mniej powietrza dochodzi do smietany podczas ubijania tym
          wieksze szanse na maslo - tradycyjne maselnice nie bez powodu maja
          przykrywke - dlatego tez malakser z zamknieta miska daje efekt
          szybciej niz mikser. :)

          Turzyco, slodziutka! od razu widac ze nie jestes ze wsi... :-)
          pokrywka na maselnicy jest po to zebys taplając drągiem zupelnie nie
          wychlapała smietany ... :-) a poza tym myslisz ze malakser bedzie
          lepszy a jakie dac obroty bo ja mam Brauna Combimax K750 i Ty pewnie
          masz na mysli duza miskę do wyrabiania ciasta ale jakie narzedzia?
          noże wieujace czy lopatki no i wlasnie - jakie obroty czy takie jak
          do rozdrabniania mięsa czy tez takie jak do mieszania?
          • e._ Re: Z tegio wszystkeigo zrobiłam sobie masło! 01.12.08, 17:56
            Andrzeju, takie jak do ubijania piany z białek.
            • dziuunia Re: Z tegio wszystkeigo zrobiłam sobie masło! 01.12.08, 23:45
              e._ napisała:

              > Andrzeju, takie jak do ubijania piany z białek.


              Akurat w tym malakserze grozi to ukręceniem trzpienia mocującego
              trzepaczkę, który jest plastikowy. Spokojnie ubije się za to tą
              białą końcówką/mieszadłem do wyrabiania ciasta.
              A BTW kiedyś, wieki temu też robiłam masło: tiny.pl/6tbz ;)
              • qubraq Re: Z tegio wszystkeigo zrobiłam sobie masło! 02.12.08, 00:01
                Dziunia, dzieki za podpowiedź - bo to dzięki Tobie mam własnie tego
                Handblendera MR 5500 jak i Combimaxa K750 i błogosławię tę chwilę
                kiedy mi dałaś dobrą radę :-)))
              • e._ Re: Z tegio wszystkeigo zrobiłam sobie masło! 02.12.08, 18:13
                A ja sie bałam tego do ciasta bo pomyslałam, że tarcie może zanadto
                rozgrzać masło i się ono nie wydzieli.
          • turzyca Re: Z tegio wszystkeigo zrobiłam sobie masło! 01.12.08, 23:32
            Qubraqu drogi, az tak odlegla od wsi to nie jestem, mialam to urzadzenie w
            lapkach i smak prawdziwego masla znam. I oprocz kwestii chlapania, ktora moznaby
            rozwiazac w inny sposob, pokrywka ogranicza wlasnie dostep powietrza, a to
            naprawde robi roznice. Sprawdzalam. :)

            Malakser w wersji do ubijania. :) Aczkolwiek noze siekajace tez daly rade,
            aczkolwiek dawno temu (a taaaakich malakserow juz nie produkuja ;) ) i z
            rosyjskiej smietanki, w ktorej lyzka stala na sztorc.
      • jarek_zielona_pietruszka Re: Z tegio wszystkeigo zrobiłam sobie masło! 01.12.08, 00:34
        Ja robiłem masło w mniej cywilizowany sposób. :)
        fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,87370816,87573389.html
        Swojej roboty jest o niebo lepsze od kupnego.
        pozdrawiam
    • at.at Re: Z tegio wszystkeigo zrobiłam sobie masło! 30.11.08, 22:44
      Mozesz wyjasnic, jak sie odciska maslo na wodzie z lodem? Pomysl z maslem
      genialny, ale tej czesci z dwoma lyzkami nie umiem sobie wyobrazic... Wyobraznia
      zawodzi!
    • e._ Re: Z tegio wszystkeigo zrobiłam sobie masło! 30.11.08, 23:51
      Po kolei:
      1. śmietana 36% Piątnica ale taka w kubeczku niskim, zwyczajnym,
      bardzo gęsta
      2. Chłodzę śmietanę i chłodzę pojemnik od miksera i mieszadło bo
      podobno wszystko musi być zimne.
      3. wkładam śmietanę (2 kubeczki) do miksera, plus toto do bicia
      piany, zamykam, włączam na maxa.
      4. podglądam i nadstawiam ucha.
      5. w pewnym momencie zaczęły się pojawiać takie dziwne grudki na
      wierzchu, jak "kasza" śnieżna, ale to nie było masło.
      6. Zajęłam się piciem herbaty.
      7. usłyszałam, że mikser zmienił dźwięk: było już widać masło! A
      śmietana stała się jakaś taka rzadka!
      8. pozwoliłam mikserowi pomęczyć się jeszcze chwilkę.
      9. wyłączyłam a pojemnik - nie ruszając ani masła (no dobra,
      spróbowałam odrobinkę) ani maślanki wsadziłam na pół godziny do
      lodówki
      10. wyjęłam z lodówki i dosć łatwo, bo mocno stwardniało, wybrałam
      dwiema łyżkami, jak "łapkami", ściskając je na pokaźnych pacynkach
      tego masła, wybrałam je do pustej miseczki.
      11. tam ściskajac je tymi łyżkami, jak "łapkami" spowodowałam, że
      wypuszczało resztki uwiezionej maślanki.
      12. rozbolały nie ręce, więc zwyczajnie je naduszałam wypukłą stroną
      łyżki w tej misce a ono wypuszczało maślankę
      13. włożyłam je do wody z lodem (odrobiną) i szybko dusiłam nadal,
      formujac w kulkę
      14. kulkę włozyłam do umytego pojemnika po śmietanie i ubiłam, był
      prawie pełen!!!!!
      15. wierzch zalałam wodą, którą trzeba wymieniać by zawsze była
      klarownie czysta.
      16. tego masła nie trzyma się zasadniczo w lodówce tylko po wiejsku,
      na wierzchu, ale przykryte wodą i osłonięte od światła.
      17. maślanki objętościowo było nieco więcej, niż masła
      18. w międzyczesie umyslny skoczył do MArcpolu w którym mają piec
      dpo pieczenia bułeczek i przyniósł je gorące - nie ciepłe, ale
      prosto z pieca!

      ...reszta jest milczeniem...

      W dodatku robiłam je p i e r w s z y raz w życiu!!!!!!!!!!!!
      • fettinia Re: Z tegio wszystkeigo zrobiłam sobie masło! 01.12.08, 08:19
        :)Gratuluje swojskiego masla:)
        Mnie kiedys wyszlo przez przypadek,ale bylo nie do uzycia bo z cukrem
        waniliowym:P Za dlugo smietane ubijalam:)
        • mhr-cs Re: Z tegio wszystkeigo zrobiłam sobie masło! 01.12.08, 08:29
          ja bym dodala jajka ubite z zukrem
          i zrobilabym wspanialy krem do tortu,
          kaloryczny i wspanialy
          ale raz na rok mozna,
          • e._ Re: Z tegio wszystkeigo zrobiłam sobie masło! 01.12.08, 08:53
            Niestety, nie lubię kremów.
            Masła w zasadzie też nie, ale od czasu do czasu, i to TAKIE!
            • cipcipkurka Re: Z tegio wszystkeigo zrobiłam sobie masło! 01.12.08, 09:39
              A ja w dalszym ciągu nie bardzo rozumiem te łyżki i łapki, ale wiem
              jedno: w tym tygodniu zrobię masło!
              • e._ Re: Z tegio wszystkeigo zrobiłam sobie masło! 01.12.08, 17:56
                Kurko kochana.
                W lewą rękę bierzesz łyżkę do zupy, jak największą, brzuszkiem czyli
                wypukłością odwróconą w lewo. W prawą rękę - drugą łyżkę, wypukłym
                brzuszkiem odwróconą w prawo.
                A potem traktujesz obie łyżki, trzymane za trzonek, jak przedłuzenie
                TWoich rąk: trochę jak foka płetwami łapiesz łyżkami to masło w taką
                bolszą pecynkę i ściskasz; wypuszczasz, łapiesz z innej strony i
                znów ściskasz.
                Tak, jakbyś tymi łyżkami - płetwami usiłowała z niego zrobić kulę
                ale za każdym razem ściskała za mocno.
                A trzeba mocno żeby wyściskać z tego jak najwięcej maślanki, której
                kropelki uwięzły w środku, w tłuszczu.
                Spróbuj przeczytać instrukcję z łyżkami w dłoni, może zadziała...
                • babe007 Re: Z tegio wszystkeigo zrobiłam sobie masło! 01.12.08, 21:39
                  A czy zamiast tych łyżek nie można przecedzić np przez gazę ?
                  • e._ Re: Z tegio wszystkeigo zrobiłam sobie masło! 01.12.08, 22:10
                    No nie można przez gazę, bo Ci się masło wyciśnie prrzez gazę. Tymi
                    łyżkami to naprawdę proste.
                • cipcipkurka Aaaa! 02.12.08, 08:50
                  bolszą pecynkę???
                  Cierpię na pieluszkowe zapalenie mózgu chyba :-)

                  Kiwi, spróbuję. Tylko wczoraj zapomniałam kupić śmietankę :-) No i
                  jestem ciekawa efektu, bo może to masło, które jemy codziennie, jest
                  dobrej jakości i nie mam potrzeby zmiany? Swoją drogą najlepsze
                  masło, jakie w życiu jadłam, to było normandzkie solone, ale potem
                  je wycofali ze sklepu. Pewnie za drogie było :-/
    • coralin Re: Z tegio wszystkeigo zrobiłam sobie masło! 01.12.08, 18:00
      Super inspirujący wątek. Gratuluję! Zrobię niebawem:)
    • Gość: doświadczona Re: Z tegio wszystkeigo zrobiłam sobie masło! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.08, 10:53
      jak masło dla dzieci(wyłaącznie dzieci) było na kartki, w handlu-o dziwo- była
      śmietana w plastikowych kubkach.To była nowość.Kupowaliśmy dwa kubki,mąż siadał
      w chacie przed telewizorem i trząchał kubkami.Jak wewnątrz były juz kulki
      masła robilismy małe dziurki,wyciskaliśmy maślankę i po zatkaniu palcem
      dziurki trząchaliśmy nadal, aż cała maślanka wyszła z masła. W ten sposób
      oszukiwalismy system,a dziecko miało dodatkowe racje masła.
      • mhr-cs Re: Z tegio wszystkeigo zrobiłam sobie masło! 02.12.08, 13:36
        a w jakich czasach to bylo,

        śmietana w plastikowych kubkach.To była nowość.Kupowaliśmy dwa
        kubki,mąż siadał
        > w chacie przed telewizorem i trząchał kubkami.

        warto sprobowac jak ktos chce
        ja powiem od razu niemozliwe,
        • Gość: doświadczona Re: Z tegio wszystkeigo zrobiłam sobie masło! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.08, 14:17
          przeciez może każdy sobie przeprowadzić eksperyment,włącznie z tobą.
          Tylko mam nadzieję,że zechcesz napisać nam potem prawdę, kto miał rację.
          Na tym forum bardzo jest powszechne zaprzeczanie komuś,często niegrzeczne,a
          potem milczenie bez słowa przepraszam,albo zwykłego miałaś rację,to ja sie
          pomyliłam,albo myślałam inaczej.
          Kup smietanę 30 % i sobie pomachaj przed monitorem.
          • mhr-cs Re: Z tegio wszystkeigo zrobiłam sobie masło! 02.12.08, 14:34
            Gość portalu: doświadczona napisał(a):

            > przeciez może każdy sobie przeprowadzić eksperyment,włącznie z
            tobą.
            > Tylko mam nadzieję,że zechcesz napisać nam potem prawdę, kto miał
            rację.
            > Na tym forum bardzo jest powszechne zaprzeczanie komuś,często
            niegrzeczne,a
            > potem milczenie bez słowa przepraszam,albo zwykłego miałaś
            rację,to ja sie
            > pomyliłam,albo myślałam inaczej.
            > Kup smietanę 30 % i sobie pomachaj przed monitorem.

            ja pisze tylko to,
            o czym mam pojecie,

            "a te potem milczenie bez słowa przepraszam,albo zwykłego
            miałaś rację,to ja sie itd.
            to nalezy do innych osob,
            nawet wrogowi nie podalabym zlej odpowiedzi,
            zawsze pisze prawde,
            a jak nie jestem pewna to nie pisze,
            albo bym napisala ze cos takiego robilam,
            ale beznadziejne,




      • Gość: a. Re: Z tegio wszystkeigo zrobiłam sobie masło! IP: *.acn.waw.pl 02.12.08, 14:17
        Gość portalu: doświadczona napisał(a):

        > Jak wewnątrz były juz kulki masła robilismy małe
        > dziurki,wyciskaliśmy maślankę i po zatkaniu palcem
        > dziurki trząchaliśmy nadal, aż cała maślanka wyszła z masła.


        ale dziurki w wieczku czy dziurki w boku/na dnie opakowania? ;-)
        • Gość: doświadczona Re: Z tegio wszystkeigo zrobiłam sobie masło! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.08, 14:43
          najpierw baliśmy się,że folia aluminiowa na wierzchu kubka pęknie, więc
          nożyczkami robilismy dziurke w kubku,tak by wydusić( brzydko mówiąc wysikać)
          maślanke,a potem palcem tą dziurkę się przyciskało i dalej ubijało sie kulkę
          masła,aż wydusiła się z niej wiekszość maślanki. Potem mąż robił dziurki i w
          folii, bo okazała się dość mocna.Zrobienie takiej pacyny masła nie trwało
          dłużej niz pół godziny.Małemu dziecku wystarczało na dwa -cztery dni.
          • mhr-cs Re: Z tegio wszystkeigo zrobiłam sobie masło! 02.12.08, 15:16
            Gość portalu: doświadczona napisał(a):

            > najpierw baliśmy się,że folia aluminiowa na wierzchu kubka
            pęknie, więc
            > nożyczkami robilismy dziurke w kubku,tak by wydusić( brzydko
            mówiąc wysikać)
            > maślanke,a potem palcem tą dziurkę się przyciskało i dalej
            ubijało sie kulk
            > ę
            > masła,aż wydusiła się z niej wiekszość maślanki. Potem mąż
            robił dziurki i
            > w
            > folii, bo okazała się dość mocna.Zrobienie takiej pacyny masła
            nie trwało
            > dłużej niz pół godziny.Małemu dziecku wystarczało na dwa -
            cztery dni.

            ja jestem osoba szczera,
            ale to co piszecie to nie wiem do jakiej kategorji,
            jak mozna cos ubic w zamknietym
            pelnym pojemniku,
            mozliwe ze to bylo tylko 1/2 pojemnika
            to bym zrozumiala,
            ale caly????
            • e._ Re: Z tegio wszystkeigo zrobiłam sobie masło! 02.12.08, 18:19
              Można ubić w zamknietym i to mimo woli.
              Na wakacjach dzieciaki miały pojechać do miasteczka po zakupy a
              potem, w drodze powrotnej, wziąć butelkę śmietany od pani Heli.
              Ale najpierw wzięły śmietanę a potem pojechali nad rzekę i przez las
              do miasteczka, zamiast zwykła wiejska drogą.
              No i co? mimo, że było lato, śmietana ubiła się na masło!
            • pinos Re: Z tegio wszystkeigo zrobiłam sobie masło! 03.12.08, 15:21
              Pojemnik nigdy nie jest pełen "po wlewki" - zwłaszcza w przypadku pojemników
              miękkich ale elastycznych (zgniatalnych) zostawia sie trochę miejsca.
              • mhr-cs Re: Z tegio wszystkeigo zrobiłam sobie masło! 03.12.08, 15:49
                pinos napisała:

                > Pojemnik nigdy nie jest pełen "po wlewki" - zwłaszcza w przypadku
                pojemników
                > miękkich ale elastycznych (zgniatalnych) zostawia sie trochę
                miejsca.
                dla ciebie napewno,
                staram sie zrozumiec,znam polska kuchnie,38 lat temu,
                ale takiej glupoty nawet moje dzieci
                by nie wiezyly,
                bo zawsze gotowalam po polsku albo mieszane,
                a to tyle lat temu,
                dzieci znaja polska kuchnie i kuchnie swiata,
                ale takiej,
                za przeproszeniem glupoty by nie wiezyli,
                mala ok.30-34 lat


                • momas Re: Z tegio wszystkeigo zrobiłam sobie masło! 03.12.08, 16:02
                  hmmm - nie bardzo rozumiem. Możesz to napisać nieco jaśniej? Proszę..
                  Bo Pinos powiedziała, że pojemniki w którj kupujemy w PL śmietanę
                  nie są napełnione po czubek. Między górą opakowania, a powierzchnią
                  śmietany jest puste miejsc.
                  I to wystarczy by śmietane ubić...
                  Czasami - nietety! Patrz przykład podany przez e._
                  :)
                  • e._ Re: Z tegio wszystkeigo zrobiłam sobie masło! 04.12.08, 15:56
                    Ale oni wieźli tę śmietanę w szklanej butelce po wódce, nie w
                    pojemniku. A może po occie. Jak to na wsi...
              • mwookash No niestety :) jednak się nie dało 03.12.08, 16:26
                wczoraj specjalnie kupiłem 30% śmietanę (Obory?) w 350 g kubku. Schłodzoną
                bardzo długo trząchałem ale po krótkim czasie śmietana "wchłonęła" tę niewielką
                ilość powietrza, wypełniła cały kubek i nie chciała się dalej ubijać. Po prostu
                się mieszała ale nie ubijała. Nawet jeśli miałaby się ubić po dłuższym czasie od
                tego machania to gra nie warta świeczki. Być może pojemniki "oszukane" z dużą
                zawartością powietrza są do tego lepsze i w nich się udaje.
                Przelałem zawartość kubka to blendera (dzbanek brauna z nożami) i po niecałej
                minucie miałem świetne masło. Zastanawiam się jednak czy nie takie samo jak
                dobre kupne :)
                • Gość: gość Re: No niestety :) jednak się nie dało IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.08, 18:14
                  f.kafeteria.pl/temat.php?id_p=3585497&start=0
                  Brakło ci wytrwałości. Poczytaj jak sobie ludzie radzą. Ubijają w
                  słoikach,wirówkach,nawet w plastikowych pojemnikach na śmietanę.
                  Ja kiedys kupiłem łaciatą w kartonie. Nie dało się jej wylać,leciała
                  maślanka,a w środku była bryła masła.Podejrzewam,ze masło powstało podczas
                  trząchania w czasie transportu
                  • mwookash "Nic na siłę, wszystko młotkiem" 03.12.08, 18:24
                    robiłem masło nie raz w zamkniętym pojemniku ale sam do niego nalewałem śmietany
                    i zostawiałem dużo wolnego miejsca.
                    Nie ma sensu ubijać w kupionym pojemniku bo niekoniecznie się szybko ubije i
                    może to być stanowczo za długo, żeby się bawić z oryginalnym opakowaniem. Są
                    skuteczniejsze metody. Nie jestem ciężarówką, która wozi po wybojach kartoniki
                    ze śmietaną (też mi takie kartoniki się trafiały)
                  • mhr-cs Re: No niestety :) jednak się nie dało 05.12.08, 15:50
                    to wspanialy temat,
                    a wiec jak rolnicy 50roku jechali
                    do miasteczka
                    aby sprzedac slodka,kwasna smietane
                    musieli sie martwic co bedzie
                    jako dodatek maslanka i maslo czy co?
                    a co z jajkami?
                    wiadomo wtedy byly jeszcze tzw.zelazniaki?
                    oponki przyszly pozniej,
                    a drogi nie najlepsze,a te kilometry do tego,
                    a teraz ubija sie maslo autem,cos wspanialego,

                    • e._ Re: No niestety :) jednak się nie dało 05.12.08, 20:00
                      O słodką nie musieli się martwić bo sie nie nadaje na masło.
                      Co najwyzej skwaśniałacokolwiek po drodze..
                      Kwaśna podobno czasiem się niestety ubiła ale nie na masło tylko na
                      krupy w gęstej śmietanie co jest oznaką, ze za kilkanaście minut
                      ręcznego ubijania pojawiłoby się prawdziwe masło.
                      Jajka woziło sie w koszach z pałąkiem, wyściełanych sianem i tym
                      sianem jaja przekładano.
                      Tyle mam informacji od pani Halinki z okolic naszej działki, do
                      której zadzwoniłam i przy okazji spytałam, a ona spytała swoją
                      wiekową mamę i stąd już wiadomo.
                      • mwookash Ze słodkiej też wyjdzie. nt 08.12.08, 10:29

    • zyrafa46 Re: Z tegio wszystkeigo zrobiłam sobie masło! 05.12.08, 13:14
      Przepraszam za nieśmiałe pytanie:
      czy w Twojej śmietanie było 100% śmietany? Teraz wszystko dodają: gumę guar, inne...
      A może te dodatki sie wytrącają?
      Smietanę czasem tylko kupujemy. Nie znam się.
      Żyra
      • mwookash Na tej mojej 05.12.08, 14:39
        Obory/President w składzie była tylko śmietana i bakterie :) maślankę dało się wypić
        • e._ Re: Na tej mojej 05.12.08, 20:01
          A ile procent mają te Obory? Bo moja Piątnica w smaku mogłaby być
          nieco bardziej kwaśna. Miała 36%.
          • mwookash 30%, tłuściejszej w sklepie nie było. nt 08.12.08, 10:28

    • Gość: Nika Re: Z tegio wszystkeigo zrobiłam sobie masło! IP: *.icpnet.pl 06.12.08, 19:44
      Hmm...
      I ja sobie zrobiłam masło. Pyszne. Z kubeczka 200ml 30% na oko wyszło z pół
      kostki masła... No, może bardziej 1/3.

      Zrobiłam w malakserze.

      Tylko dopiero teraz przeczytałam, że robi się z kwaśnej? :)

      Ja wlałam słodką. Wpierw była bita śmietana ale potem tak jak opisaliście:
      grudki, masa, maślanka.

      Przepyszne na świeżych bułkach.
      • pinkink3 zly smak 06.12.08, 20:23
        Ciekawe jako eksperyment, ale czy rzeczywiscie uklepane
        wlasnorecznie maslo jest smaczniejsze niz kupne?

        Pare razy w zyciu mialam okazje skosztowac 'masla od baby'i kojarze
        to bardzo niemilo. Kwaskowate, brzydkie w kolorze, nieladnie
        pachnace no i twarde. Bywalo kupowane pod Gubalowka w Zakopanem
        albo goralka przynosila do domu. Bylo od prawdziwej, goralskiej
        krowy.

        Bywalo uzywane wylacznie do smazenia, bo na chleb sie w zadnym
        razie nie nadawalo.

        Rozumiem, ze eksperyment powstal w pogoni za organiczna i czysta
        zywnoscia, jednak zastanawia mnie, ze produkt wyjsciowy,czyli
        smietana, jest kupna, czyli wyposazona we wszystkie cechy sklepowego
        produktu.

        Przepraszam, ze psuje zabawe, ale staram sie znalezc ziarno logiki w
        tym maslanym procederze, bo urobic sie trzeba,'czystosc ekologiczna'
        mocno watpliwa, a i smak nieciekawy.
        Ale , jak powiadaja, ludzie lubia rozniste rzeczy.;))
        • bene_gesserit Re: zly smak 06.12.08, 20:47
          Ale baba dysponowala wlasna, niepasteryzowana smietanka, zbierana
          wlasna, niepasteryzowana lyzka z takiegoz mleka. Imo produkt z
          czegos takiego ma prawo zasadniczo roznic sie od mleka ze smietanki
          z kartonu. Noi w takim masle/smietanie/mleku czuc 'wiecej krowy' -
          tzn pore roku, jej diete itd itd. To bardzo daleko jest od Laciatej
          z plasticzanego kubeczka.
          • pinkink3 Re: zly smak **** do Bene 06.12.08, 20:57



            Oczywiscie.
            Baba byla w 100% organic. I jej towar tez.
            Byl niesmaczny, za to w pelni organiczny, co sie czesto tej
            kategorii zywnosci zdarza ale o czym sie nie mowi. To samo dotyczy
            szkaradnego wygladu i tu panuje swoista estetyka--im brzydziej tym
            zdrowiej;))

            Czyli myle sie zakladajac, ze eksperymentatorzy mieli na wzgledzie
            zrobienie ekologicznego masla?
            No to juz nic nie wiem...
            • jarek_zielona_pietruszka Re: zly smak **** do Bene 06.12.08, 23:22
              jeżeli baba była niezbyt czysta to takie sytuacje mogą mieć miejsce. Jeżeli
              mleko i śmietana były robione w przyzwoitej czystości to taka sytuacja, że masło
              ma jakieś zapachy, czy dziwne smaki, nie może mieć miejsca. Jadałem wiele razy
              masło od dobrej baby i własnej roboty, ale masło było pyszne i sklepowe niech
              się schowa. wszytko zależy od czystości i technologii produkcji.
              • Gość: k Re: zly smak **** do Bene IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.08, 23:31
                jarek_zielona_pietruszka napisał:
                > jeżeli baba była niezbyt czysta to takie sytuacje mogą mieć miejsce.


                masło od nieczystej baby musi mieć zepsuty smak :)))
              • pinkink3 co kto lubi 07.12.08, 00:51
                jarek_zielona_pietruszka napisał:
                >>wszytko zależy od czystości i technologii produkcji.<<

                No i od przyzwyczajenia do pewnego smaku.
                Jesli chodzi o standardy czystosci to byly one takie, jakie mogly
                byc na przecietnej, goralskiej wsi. Powiedzialabym, ze chyba wyzsze
                niz na przecietnej polskiej wsi, ze wzgledu na wymagania turystow i
                wakacjuszy "z miasta".

                Moja ex-tesciowa byla bardzo wybredna i nie kupowala u byle kogo. I,
                trzeba przyznac, umiala to robic. Jak sie juz zdecydowala na kupno,
                maslo bylo z najlepsze z dostepnych.

                Niemniej, bylo ono blade w kolorze i pachnialo maslanka. Mnie ten
                zapach odrzucal; 'kostkowe' maslo tak nie pachnialo.
                Natomiast ser bialy od tejze baby byl bez wyjatkow rewelacyjny.I
                pachnial i wygladal jak nalezy.

                Coz, jedni po prostu lubia smak wiejskiego masla, inni-nie.
                I tyle.
                Nie przypuszczalam, ze jest ich(milosnikow) tak wiele.
                No, to na zdrowie.)))
                • bene_gesserit Re: co kto lubi 07.12.08, 11:05
                  Wiesz - te 'chyba wyzsze'...
                  My na naszej wsi zaczelismy kupowac mlekow w butelkach, odkad
                  zobaczylismy, ze - uwaga dla wrazliwych - 'chyba wyzsze wymagania'
                  polegaly na tym, ze mleko dla nas, zamowione, od prawdziwej krowy -
                  bylo cedzone przez gaze. W celu? Ano, krowy byly tak brudne i
                  oblepione gnojem po brzuch, ze czasem cos sie do wiadra z mlekiem
                  dostalo... Dla siebie pani gospodyni nie cedzila.

                  A ten maslankowo-serowy zapach podobno maja masla francuskie - z
                  definicji, bo wlasnie taki tam jest ceniony i wlasciwy maslu.
                  • pinos Re: co kto lubi 08.12.08, 10:06
                    To jakaś gospodyni - ewenement... w znanych mi gospodarstwach:
                    a) ściółka wymieniana była codziennie, a "grubsze" wynoszone wtedy gdy człowiek
                    przechodząc zobaczył, ze sie pojawiło,
                    b) krowy przed dojeniem miały myte wymiona i okolice, a także przywiązywane
                    ogony, żeby machając przypadkiem nie podrywały farfocli,
                    c) duże kanki czekały na schodach, wyparzone, a na wierzch zawsze kładło się
                    wypraną tetrową pieluchę - mleko z wiadra do kanki przelewało się przez tę
                    pieluchę - wysiłek żaden, a zawsze jakieś zabezpieczenie.
                    I nieważne, czy dla siebie, czy na sprzedaż, nieważne czy o 6 rano (koło 7
                    pojawiał się samochód z mleczarni), czy o 19...

                    Z nieumytych krowich cycków to się mlekiem co najwyżej do kotów strzelało, a i
                    to nie za często, bo nie było czasu.
                    • bene_gesserit Re: co kto lubi 08.12.08, 10:38
                      Nie, to zwyczajna wies, ze zwyczajnymi krowami i zwyczajna
                      gospodynia. Cycki byly myte - reszta krowy - nie. Sciolka byla
                      wymieniana co nie wiem ile, ale baaardzo dlugo. Stad zreszta gnoj
                      na krowach. Skadinad zupelnie przecietny zwyczaj gospodarzenia w
                      tamtych popegeerowskich okolicach. A mleko, owszem - sprzedawano do
                      mleczarni.
                      • em_es cóż, widać moja wieś niezwykła jest 08.12.08, 10:53
                        bo wspomnienia mam takie jak Pinos (już tylko wspomnienia, bo niestety hodowla
                        krów całkowicie zanikła w tej okolicy i o świeżym mleku można sobie pomarzyć), a
                        to, co Bene_gesserit opisujesz, to jest dla mnie jakaś patologia, nie
                        obserwowana nawet u najbardziej niedbałych gospodyń...
                        • bene_gesserit Re: cóż, widać moja wieś niezwykła jest 08.12.08, 11:00
                          W roznych miejscach Polski - nakladajacych sie zreszta na zabory -
                          kultura hodowli w tamtych czasach znacznie sie roznila. Tam akurat
                          byla bida z nedza, drewniane, jednoizbowe chalupy, gdzieniegdzie
                          gliniane klepiska zamiast podlog, piwniczki w miejscu lodowek,
                          letnie kuchnie, 'sredniowieczne', jak sie wyrazil pewien znawca,
                          rasy swin, takaz higiena itd.

                          Noale ten caly swiat z jego pieknem i obrzydlistwem juz nie
                          istnieje.
                          • em_es "w tamtych czasach", czyli kiedy? 08.12.08, 11:17
                            i gdzie? bo naprawdę mnie ciekawią twoje obserwacje, z których tak pięknie
                            uogólniasz twierdząc, że to norma..

                            gospodarstwa znam naprawdę różne, zarówno bogate i idące z duchem czasu, jak i
                            biedne, zaniedbane, prowadzone tak samo od dziesięcioleci, przez ludzi, którzy
                            nigdy wsi nie opuszczali, a wiedzę czerpali od rodziców i dziadków - na żadnym
                            nie widziałam praktyk, o jakich piszesz, a już szczególnie "średniowiecznej"
                            higieny, mleko ZAWSZE było cedzone, nie tylko to "dla miastowych", choć jak
                            widać w tych zakwitło przekonanie, że zanieśli higienę na wieś ;)
                            • bene_gesserit Re: "w tamtych czasach", czyli kiedy? 08.12.08, 12:17
                              25 lat temu, ale gdzie to niestety nie ujawnie :)
                              A co do cedzenia, to nie moczylismy w tym palcow.
                              • Gość: benia Re: "w tamtych czasach", czyli kiedy? IP: *.adsl.alicedsl.de 09.12.08, 00:22
                                Kiedys tak wszyscy robili tzn. przez pieluche i wszystkim smakowalo,
                                dzisiaj chcecie miec sterylne wyroby to tez macie sterylne smaki!
                            • e._ Re: "w tamtych czasach", czyli kiedy? 09.12.08, 08:39
                              A ja doskonale pamiętam takie gospodarstwa jeszcze 21 lat temu, jak
                              tylko kupiliśmy działkę. Mazowsze, około 100 km od Warszawy. Podobne
                              obórki i podobne obyczaje widywałam w okolicach nadnarwiańskich,
                              gdzie przedtem jeździłam z córką na wakacje, a konkretnie w
                              okolicach Różana.
                              I wcale nie był to ewenement tylko standard.
                              A myśmy to mleko kupowali w butelkach lub bańce, spożywali i nic.
                              NAwet nam o zgrozo smakowało. Jak żadne dzisiaj.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja