Dodaj do ulubionych

Tradycyjna kuchnia polska - prawda a mit

IP: *.icpnet.pl 17.02.09, 18:33
Wchodząc w wątek o tradycyjnej kuchni polskiej miałam nadzieję na poznanie
nieco historii, tradycji, obyczajów...
Niestety nie. :(
Dlaczego tyle osób wciąż ma alergię na wszystko co związane z naszą historią?

Przed wojną na naszych stołach gościło mnóstwo oryginalnych i orientalnych
smakołyków.
Po wojnie nie było na to miejsca. Większość z nas - forumowiczów - urodziła
się w latach 60-80.
Nikomu chyba nie trzeba tłumaczyć jakie mieliśmy zaopatrzenie.
Nasze mamy, babcie i ciotki gotowały rzeczy, które znały, które im smakowały i
próbowały dopasować dostępne składniki.

Dlaczego ktoś krytykuje dania ze stołówek?

Mam rozumieć, że jak pojechał na wczasy to ich nie jadł tylko szedł na łąkę i
pasł się trawą?
Dania na stołówkach były różne ale w jakiś sposób odzwierciedlały gusta Polaków.
Krupnik, rosół, kapuśniak, pomidorowa, schabowy, kurczak w potrawce, mielone z
groszkiem i marchewką - to naprawdę jest kuchenny horror?

Obserwuj wątek
      • ewkka Re: Tradycyjna kuchnia polska - prawda a mit 17.02.09, 19:03
        Tu nie o same dania chodzi ale o ich "zjadliwość". Nie bez kozery
        stołówkowy kotlet mielony nazywany był przeglądem tygodnia (kidyś na
        wczasach dostaliśmy na obiad gołabki miesno-ryżowe, dzień później -
        mielone w których i ryż i kawałki kapusty sie trafiły).
        Dlatego IMO w przypadku PRL-owskiej kuchni polskiej mozna raczej
        mówic o patologii a nie o tradycji.
        • bene_gesserit Re: Tradycyjna kuchnia polska - prawda a mit 17.02.09, 20:16
          Opowiesci dziwnej tresci :)

          O kuchni PRLu mowi sie jak najgorsze rzeczy, tymczasem w tamtych
          czasach dzialalo (i uczylo) mnostwo kucharzy, wyksztalconych przed
          wojna wg najlepszych wzorcow. I robili, co mogli. I nie kazdy byl
          zdeprawowany, nie kazdy braki w kradzionym towarze pokrywal
          resztkami. Ja do dzis mam sentyment do barow mlecznych i innych
          punktow zbiorowego zywienia, ktore potrafia prezentowac bardzo
          przyzwoity poziom - a to szkola PRLu.

          Noi - psioczy sie na tamte czasy, tymczasem niby skad poczucie, ze
          dzis jest w knajpach lepiej? Malo to afer z zatruciami?
          Malo 'sprytnych' sposobow na zagospodarowanie
          przedprzedprzedwczorajszego miesa? To nie jest tak, ze wraz ze
          zmiana ustroju do restauracyjnych kuchni wkroczyla wrozka i
          wszystko stalo sie czyste, higieniczne i przeuczciwe. Raczej,
          powiedzialabym, przeciwnie. Znajomy kucharz chwalil sie, ze od
          poczatku jego pracy w popularnej knajpie sprzedaje pange jako
          pstraga i zorientowal sie tylko jeden klient.
          • znana.jako.ggigus no wlasnie 17.02.09, 23:52
            wyroslam na stolowkowym jedzeniu, nie narzekam. Nie bylo koszmarnie, bylo
            roznie, jak byla kasza gryczana, to nie da rady.
            No i bary mleczne - ile ludzi zjadlo tam tanie, porzadne, cieple obiady!
            PRL to nie bylo 45 lat koszmaru, glodu i syfu, ludzie.
        • Gość: gość a to Polska właśnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.09, 21:11
          Byłam w sanatorium. Miesiąc temu. Na śniadania i kolacje był stół
          szewdzki.Jak były i zostały jajka,wieczorem były w majonezie,na drugi dzień
          sałatka jarzynowa z jajkiem. Jak zostały parówki czy kiełbasa na drugi dzień
          była pasta mięsna.O pasztetach nie wspomnę bom odchorowała.Nawet zeschniety
          pokrojony żółty ser znalazł zastosowanie w zupie neapolitańskiej(fajna
          nazwa). W niej były jarzyny,gruby makaron, zmielony zółty ser wszelakich
          gatunków.
          I po co było likwidować PRL? Polak zawsze potrafi orżnąć Polaka
          • eeela Re: a to Polska właśnie 17.02.09, 21:23
            Ja nie do końca rozumiem - jajka na twardo zachowują świeżość spokojnie przez
            dwa dni, mieli je po pierwszym śniadaniu wyrzucać? Przecież chyba nie zbierali
            ich z talerzy gości nadgryzionych, tylko zużywali to, co nie zostało wzięte ze
            szwedzkiego stołu? To samo zresztą tyczy się pasty mięsnej czy sera żółtego.
            Rozumiem, że trzeba zwracać uwagę na higienę żywienia, ale bez przesadyzmu -
            chyba nie musi to się wiązać z wyrzucaniem dobrego jedzenia?
    • dominikjandomin Re: Tradycyjna kuchnia polska - prawda a mit 17.02.09, 22:11
      Gość portalu: Inka napisał(a):

      > Wchodząc w wątek o tradycyjnej kuchni polskiej miałam nadzieję na poznanie
      > nieco historii, tradycji, obyczajów...
      > Niestety nie. :(

      A przecież początki są... Niestety, jedna osoba zaczęła wychwalać stołówki...


      > Przed wojną na naszych stołach gościło mnóstwo oryginalnych i orientalnych
      > smakołyków.
      > Po wojnie nie było na to miejsca. Większość z nas - forumowiczów - urodziła
      > się w latach 60-80.
      > Nikomu chyba nie trzeba tłumaczyć jakie mieliśmy zaopatrzenie.
      > Nasze mamy, babcie i ciotki gotowały rzeczy, które znały, które im smakowały i
      > próbowały dopasować dostępne składniki.

      Mama tak. Ktoś zaprzecza?

      >
      > Dlaczego ktoś krytykuje dania ze stołówek?

      Ten ktoś to ja, więc powiem.

      Bo były paskudne! Dziwnym trafem w domu, przy większych problemach w
      zaopatrzeniu, jakoś dania były dobre...


      > Dania na stołówkach były różne ale w jakiś sposób odzwierciedlały gusta Polaków
      > .
      > Krupnik, rosół, kapuśniak, pomidorowa, schabowy, kurczak w potrawce, mielone z
      > groszkiem i marchewką - to naprawdę jest kuchenny horror?

      Nie w daniu rzecz, tylko w przyrządzeniu...

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka