Dodaj do ulubionych

Wędzarka ogrodowa???

IP: 80.72.34.* 22.11.03, 22:21
Czy można gdzieś kupić,cy lepiej zrobić samemu i jak?
Obserwuj wątek
    • Gość: limba Re: Wędzarka ogrodowa??? IP: *.mos.gov.pl / *.mos.gov.pl 24.11.03, 16:08
      Bardzo interesujący pomysł, ale chyba na wakacje, bo wędzenie trwa długo i
      trzeba kontrolować ten proces co jakiś czas.
      Może ktoś będzie miał dokładniejsze dane, bo ja tylko pamiętam [w przeszłości
      był to dość popularne w ogródkach przydomowych, nawet w Warszawie], że
      urządzenie było bardzo prymitywne, a cały sekret polegał na powolnym wędzeniu
      mięsa w dymie, który się wydobywał podczas spalania odpowiedniego gatunku
      drewna. Była to wysoka metalowa beczka [w kształcie walca bez dna i wierzchniej
      pokrywy - wysoka ok. 1 m] ustawiana na ruszcie, sporządzanym na tę okazję, z
      cegieł.
      Pod nią rozpalano ogień i doprowadzano go do takiego stanu, że tylko się tlił,
      tzn. nie palił się płomieniem, bo wędlina spaliłaby się, okopciła sadzą lub
      przynajmniej upiekła – a to nie o to chodziło. Nazywano to wędzeniem w „zimnym
      dymie”.
      Wewnątrz tej beczki zawieszano wysoko mięso [można było kupić w sklepie surowe,
      zapeklowane i zasznurowane szynki, boczek, itp. – lub peklowano domowym
      sposobem w zalewie z saletry, soli i ziół].
      I tak się wędziło przez kilka dni. Co jakiś czas dosypywano jagody jałowca [to
      na szczęście jest dostępne] i chyba jeszcze jakieś suszone zioła, bo dym,
      który „sączył się” powoli znad beczki był bardzo wonny.
      Może ktoś posiada jakieś poradniki, typu "Domowe przetwory" lub stare wydania
      książek kucharskich typu: „Kuchnia staropolska” – lub kontakty z wiejskimi
      gospodyniami.
      Ciekawa jednak jestem, czy mój opis zainspiruje Cię do próby wykonania takiej
      ogrodowej wędzarni? Pozdr.

      • Gość: kometa Re: Wędzarka ogrodowa??? IP: 80.72.34.* 24.11.03, 20:33
        Prace już w toku,na święta jemy tylko własne wyroby.
        Mam dość psełdo wędlin z z "siupermaketów",niech wpieprzają je
        właściciele tych przybytków.
        A tak z ciekawości ,czy np.właściciel "ochoma" lub podobnego badziewia
        jada parówki za 3,99.
        Jak mam rozwalać sobie wątrobę,to wolę siwuchą,kac kacem,ale nie zgaga
    • Gość: Grazyna Re: Wędzarka ogrodowa??? IP: *.nsm.pl 29.11.03, 21:29
      Tez naszly mnie wspomnienia.W latach 80 kupowaliśmy rabanke i po zapeklowaniu
      wedzilismy sami wykorzystujac zbiornik po bojlerze do podgrzewania
      wody.Ustawiony byl na 4 ceglach.Wedzilo sie to zimnym dymem z drzew owocowych
      codziennie po troszeczku.Takich pysznych i trwalych wedlin od tamtego czasu nie
      jadlam.Prawde mowiac to ostatnio moja rodzina w ogole wedlin nie jada,ale
      jestesmy juz chyba zbyt wygodni,aby zajmowac sie wedzeniem-wielka szkoda (ach
      jeszcze czuje smak tamtej szynki).Nie jest to wcale skomplikowane
      zajeci.Pozdrawiam Grazyna
    • Gość: Niuśka Re: Wędzarka ogrodowa??? IP: *.zipnet.com.pl 29.11.03, 22:38
      A my już od kilku ładnych lat jadamy wędliny własnego wyrobu
      (wątrobianka,czarny salceson, kaszanka,kiełbasy mięsne,szynki wędzone i
      gotowane)Wędzimy we własnej wędzarni w beczce blaszanej, którą mąż obmurował
      kamieniami i stała sie wądzarnia podczas wedzenia,lub grilem na spotkaniach z
      przyjaciolmi. Świnkę kupujemy od znajomego gospodarza, ktory karmi ja
      tradycyjnie, nie zadnymi koncentratami i paszami z maczka rybna. Do tego
      podjadamy chlebek żytni lub graham pieczony w piecu opalanym drewnem jak u
      Babci na wsi.Żaden market nie zarobi na nas.Jemy zdrowo i smacznie. Każdego
      namawiam do robienia własnych przetworów. Trochę jest to pracochłonne ale
      nasze zdrowie jest wiele warte.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka