Kulinarne wspomnienia z akademika :-)

    • Gość: bebe Re: Kulinarne wspomnienia z akademika :-) IP: *.sgh.waw.pl / *.sgh.waw.pl 02.01.04, 23:30
      Mieszkam w akademiku i NIENAWIDZE NIENAWIDZE NIENAWIDZE kuchni w tym budynku!!!
      Zlewy ciagle zatkane, krany na takiej wysokosci ze po zmywaniu wygladasz jakbys
      wziela prysznic, kuchenki malutkie takie trzy palniczki kolo siebie a okapy nad
      nimi jak do normalnych - uwazaj jak cos mieszasz bo uderzanie glowa w to cudo
      jest nie do unikniecia, ciagle ktos cos przypala i strasznie smierdzi!!! Kosz
      przepelniony, smieci leza naokolo. Przestalam z niej korzystac, nie jem nic
      gotowanego chyba ze na miescie.
      • Gość: alex Re: Kulinarne wspomnienia z akademika :-) IP: *.den.nilenet.net 03.01.04, 06:23
        Inna uczelnia i ponad 15-cie lat temu, ale bylo dokladnie tak samo :-)))
        Pamietam te wiaderka ze zlewkami i fusami od herbaty i czym tylko jeszcze.
        Zwlaszcza weekendy, jak "panie sprzatajace" nie pracowaly, w niedziele
        wieczorem nie dawalo sie wejsc. Przychodzily w poniedzialek i rzucaly miesem
        jak musialy ten syf i smrod sprzatac.
        Dobrodziejstwem bylo posiadanie wlasnej kuchenki elektrycznej, albo
        pozostawaly kanapki lub bar mleczny (czy one jeszcze istnieja ????) bo budy z
        zapiekankami i wiele innych codow to jeszcze nie istnialy :-)))
        • denay Re: Kulinarne wspomnienia z akademika :-) 03.01.04, 06:27
          Bary mleczne isnieja istnieja. Przy bramie UW pozostal relikt przeszlosci
          nazywany przez studentow "Karaluch". Jedne z najlepszych ruskich i leniwych
          pierogow jakie jadlam. Tylko ceny sa nieco dziwne np. 0.87, 1.61, 2.53 i tym
          podobne. Ze dwa albo trzy lata temu mieli jeszcze taka wielka metalowa stara
          brzeczaca kase.
          • Gość: alex Re: Kulinarne wspomnienia z akademika :-) IP: *.den.nilenet.net 03.01.04, 06:49
            Jak mysle o barach mlecznych to zawsze przypomina mi sie film "MIS" :-)
            Majac lat 30ci kilka pamietam ze najsmieszniejsza w tym filmie byla prawda :-
            )))
            • bafra Re: Kulinarne wspomnienia z akademika :-) 03.01.04, 10:01
              Kotlet mielony w sosie grzybowym to to czego nie jem do dziś,zawsze
              widzę "naszą stołówkę",z milszych wspomnień to tzw."szyjka" czyli długa wąska
              butelka "Cotnari" wypijana przez trzy koleżanki na poprawę humoru....dawne lata.
              • Gość: wszystkożerny Re: Kulinarne wspomnienia z akademika :-) IP: 217.153.183.* 03.01.04, 15:52
                ja uwielbiałem pierogi z mięsem (takie ze sklepu w torebkach) a na nich serek
                ze szczypiorkiem. Do tego do popicia barszcz gorący kubek i czułem się jak w
                luksusowej restauracji ;))
                • Gość: Heloł Re: Kulinarne wspomnienia z akademika :-) IP: 195.114.189.* 04.01.04, 22:30
                  Z "typowych" dań akademickich pamiętam:
                  - cebulę duszoną na patelni
                  - cebulę z kilkoma pieczarkami i dwoma parówkami (z patelni)
                  - cebulę marynowaną w litrowym słoiku z JEDNYM śledziem pokrojonym w
                  kostkę
                  - jajecznicę z dużą ilością cebuli
                  - zupę owocową z kompotu porzeczkowego w czasie jedzenia której nie można
                  się było uśmiechać (mnóstwo pestek między zębami)
                  - ciasto - mąka z wodą zagniecione jak na kluski i smażone na oleju
                  - Ryż lub makaron z czymkolwiek

                  Aż mi się łezka zakręciła od wspomnień....

                  Pamiętam jak została nam kiedyś konserwa i w chwili kryzysu otwarłyśmy ją z
                  koleżanką i jadłyśmy przez cały dzień. Na śniadanie zostawiłyśmy sobie po
                  cieniutkim plasterku. Ona wychodziła wcześniej. Ja po zjedzeniu swojego
                  plasterka odkryłam, że został jakiś tłuszcz i resztki galarety, postanowiłam na
                  tym ugotować zupę na obiad. Jak wróciłam z zajęć puszki już nie było, bo
                  koleżanka ją wyrzuciła. Wyjawiłam jej swój plan, a ona bardzo zmartwiona: "Ale
                  ja jestem głupia zmarnowałam obiad! Ale wiesz co, może ją wygrzebię?". Poszła
                  do śmieci, wyjęła puszkę, która na szczęście była na samym wierzchu (podobno) i
                  zmusiła mnie żebym jednak tą zupę ugotowała. Oczywiście nie wytrzymałam i też
                  ją jadłam.

                  Innym razem wynajęłyśmy okazyjnie malutki domek z psem. Musiałyśmy temu psu
                  gotować co dzień, dostarczoną przez właścicieli kaszę jęczmienną (To jeszcze
                  nie były czasy suchej karmy). Po pewnym czasie, co drugi dzień gotowałyśmy
                  kaszę w dwóch garczkach. W jednym dla psa w drugim dla nas. Właścicielom
                  powiedziałyśmy, że dużo z psem chodzimy i dlatego więcej je.

                  I już tak naprawdę na koniec:
                  Wynajmowaliśmy mieszkanie w sześcioro i ojciec jednego z kolegów kupił nam na
                  zimę worek ziemniaków. Zjedliśmy je w niecałe trzy tygodnie

                  Ale się rozpisałam...
    • Gość: sunny Re: Kulinarne wspomnienia z akademika :-) IP: 213.17.133.* 04.01.04, 22:42
      DS Bursa Jagiellońska, (UJ Kraków) 2002-2004 i DS Nawojka 1999-2001

      Menu :
      Ryż z sosem z torebki lub słoiczka
      Kasza gryczana z pieczarkami, cebulą i śmietaną
      Ryż z jabłkami
      Jogurty
      Gotowane ziemniaki z solą
      Kotlety sojowe
      Kanapki
      Piwko
      Gotowane warzywa z mrożonki itp.

      Jako wegetarianka nie korzystałam z nawajkowej stołówki, a podobno pyszne tam
      są rzeczy...

      Kradzieże z lodówki (wspólnej na piętro) w DS Bursa - rzecz nagminna.

      Pozdrawiam byłych i obecnych studentów mieszkających w akademikach...Kto nie
      mieszkał - dużo stracił. Ominął go całkiem poważny wycinek studenckiego życia:-)
      • siewasi Re: Kulinarne wspomnienia z akademika :-) 14.01.04, 17:50
        tak tak my jeszcze gotowane ziemniaki z sola posypoywalismy przyprawa do
        kurczaka, zeby mialo inny smak :))) dla urozmaicenia...
    • Gość: wagant Re: Kulinarne wspomnienia z akademika :-) IP: *.ds.uni.wroc.pl 05.01.04, 13:17
      Ja tam wole obiady na stolowce. Czasem robie kisiel lub odgrzewam pierogi, czy
      pizze w piekarniku. Ale jak raz smazylem popcorn i malo co kuchni nie spalilem
      to mi sie odechcialo. Fajnie ze rano przychodza takie panie co pala co 15 min.
      i sprzataja burdel w kuchni.
    • Gość: anuszka Re: Kulinarne wspomnienia z akademika :-) IP: *.ha3.agh.edu.pl 07.01.04, 00:27
      Moje najciekawsze jedzenie bylo w akademiku w Niemczech (bylismy tam z 2
      kumplami na stypendium). Kupowalo sie te artykuly jadalne, ktore w Niemczech sa
      najtansze i komponowalo:

      Powszednia strawa: Ryz z owockami z puszek!!! Az do znudzenia! Te puszki w
      Polsce sa dziwnie drogie, a mnie do dzis kojarza sie z zywnoscia dla biedoty...

      Potrawa do wspolnych biesiad: Zapiekanki z najgorszego i najtanszego chleba
      Bauerbrot z supermarketu Kaufland. Pieklismy ich caly piekarnik (albo wiecej).
      Z serem zoltym i duza iloscia cebuli.

      Co do chleba Bauerbrot, to u mnie w skladzie kolezanka miala toster, wiec na
      codzien przerabialam tego gniota w bardzo dobre tosty. W ten sposob nie
      musialam kupowac drozszego, jadalnego swiezego pieczywa.

      Moja ulubiona potrawa: Sledz i pieczone ziemniaki (pieklam ich caly piekarnik).

      Nasze odkrycie: Przedziwnego smaku herbata Kaktusfeige. Teraz to jest w Polsce
      i nazywa sie herbata z opuncja figowa. Ale nie smakuje tak jak w Niemczech...

      Aha, eksperymentowalismy tez z linia tanich produktow z Kauflandu (jak np u nas
      rzeczy marki Tesco). Jednak byly tak scheissowate, ze nawet my, polscy studenci
      nie bylismy w stanie sie do nich przekonac :-P

      A na koniec co gotowal jeden z tych mioch kumpli. Z przyczyn zdrowotnych musial
      miec diete bezsolna i zwykle sam sobie gotowal. I dla prostoty bylo to zawsze
      to samo: filet z kurczaka, ziemniaki i salata. Zawsze ale to zawsze. Pewnego
      dnia sasiadka z akademika, Niemka, zaskoczyla go w kuchni i grzecznosciowo
      spytala: "A jakie sa tradycyjne polskie potrawy?" A na to moj kolega: "Yyyy...
      filet z kurczaka, ziemniaki i salata!" :-)))))

    • Gość: Kasia Re: Kulinarne wspomnienia z akademika :-) IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.01.04, 00:56
      Chlebek z serkiem żółtym smażony na patelni. Pychotką był do czasu, gdy
      smażącej go koleżance zabrakło chleba. Po nakarmieniu połowy piętra spytała" no
      i co, smakowało?", wszyscy entuzjastycznie przytakneli, a ona "to dzięki Bogu,
      bo chlebka zabrakło i wzięłam ten z kuchennego kosza na stary chleb. Ale spoko,
      pleśń obkroiłam".
      Do historii Przeguba (AE Wroc) przeszły też frytki smażone w potwornych
      ilościach i zjadane właściwie prosto z wrzącego oleju z okrzykami bólu
      (palce!!). Przy kuchence falował tłum głodnych ludzi, walka trwała do ostatniej
      fryteczki. Czasem wyłaniał się ktoś z oderwanym rękawem lub kieszenią (historie
      autentyczne).
      A na koniec - specyficzny rosołek. Gotowałyśmy w kuchni tradycyjny rosołek i co
      pewien czas chodziłyśmy sprawdzać czy nie kipi. W pewnym momencie kumpela,
      która wróciła z kuchni wyjąkała tylko "zzzjaada..". Zjadał dziadek, siwy i z
      brodą po pas (ciekawe jak portierka mogła go pomylić ze studentem?), ale
      bulionik odpowiednio doprawił. Denaturatem.
      POzdr
      • dziewiec Re: Kulinarne wspomnienia z akademika :-) 07.01.04, 04:18
        jajecznica na drozdzach, podobno miala imitowac jajecznice na mozdzku. Slowianka, Wroclaw lata
        80-te.
        • alex113 Re: Kulinarne wspomnienia z akademika :-) 07.01.04, 05:19
          dziewiec napisała:

          > jajecznica na drozdzach, podobno miala imitowac jajecznice na mozdzku.
          Slowianka, Wroclaw lata 80-te.

          A propos jajecznicy to pamietam akcje "pozycz jajko" jak nie bylo co jesc.
          Przebiegalysmy po pietrze od drzwi do drzwi proszac o "pozyczke" i czasami to
          nam sie zdazylo 6-7 osob wykarmic z uzyskanej w ten sposob jajecznicy :-))
    • Gość: PCH Re: Kulinarne wspomnienia z akademika :-) IP: *.altkom.pl 07.01.04, 12:14
      Cherbatka gotowana na wodzie z czajnika elektrycznego w którym uprzednio
      gotowano parówki. Woda była co prawda zmieniona ale ...
    • jennifer1 Re: Kulinarne wspomnienia z akademika :-) 07.01.04, 14:51
      Kaszanka smażona w ogromnej ilości z cebulką i kanapki z pasztetem...
    • Gość: Mazuras Re: Kulinarne wspomnienia z akademika :-) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.04, 18:53
      Witam Ja akurat nie mialem tej przyjemnosci mieszkania w akademiku ale w
      domowym zaciszu studenckiej chaty tez tworzylo sie rozne potrawy.Najbardziej
      popularnym daniem bylo spaghetti:makaron z dyskontu(Biedronka na topie), do
      tego sos stworzony z przecieru pomidorowego(tez z Biedronki) przyprawiony
      przyprawa do spaghetti(malo pomyslowe ale dobre)wszystko oczywiscie na
      zasmazce, zeby sos byl gesty do tego cebulka i mieso mielone podsamzone na
      patelni uprzednio wczesniej.Malo to moze wyszukana potrawa ale kosztowalo to
      okolo 10zl ale starczalo dla czterech bardzo glodnych chlopow po silowni w
      dodatku.Piona dla wszystkich "kuzynow" z torunskiego UMK tegorocznych
      absolwentow WNEiZ.
    • Gość: KWF Re: Kulinarne wspomnienia z akademika :-) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.04, 18:58
      A slyszeliscie kiedys o zapojce zrobionej z dżemu.Bierze sie duży sloik tegoż
      dżemiku,pół słoiczka przekłada się do innego pojemnika , do pozostalej połowy
      wlewa się wodę , całość miesza energicznymi ruchami i po kilku chwilach zapita
      gotowa.Pomysł nie jest mój ale sprawdzony polecam w extremalnych sytuacjach.
    • Gość: maia Re: Kulinarne wspomnienia z akademika :-) IP: *.economia.uniba.it 09.01.04, 12:22
      wlasnie przezywam podobne przygody wraz z moimi spoltowarzyszami pobytu we
      wloszech. sytuacja jest bardziej ekstremalna gdyz gotowanie w tutejszych
      akademikach jest srogo zabronione, a portierzy niezwykle srodzy. Smazenie
      nalesnikow tez sie oczywiscie odbylo. gotujemy na jednej grzalce, w jednym
      malutkim garnuszku przy ilosci 15 osob. niezapomniane przezycie! albowiem
      kuchnia ludzi zbliza ( aszczegolnie uprawiana w tak trudnych warunkach )
    • envi Re: Kulinarne wspomnienia z akademika :-) 09.01.04, 14:24
      na pierwszym roku byly to glownie zupy chinskie z torebki i inne proszkowe
      specjaly,ja wiecej kasy wydawalam wtedy na alko niz zarcie,szkoda mi bylo:))
      pozniej nastal czas barow mlecznych-na Nowym Świecie jest pyszna marchewka z
      groszkiem,i experymenty kulinarne-makaron z serem,a jak scisnela bieda:)to
      kasza z margaryna.i nie wynikalo to z braku zdolnosci kulinarnych ale 2
      czynniki:brak kasy(przepitej zazwyczaj)2.cholernie mnie wkurzala akademicka
      kuchnia,zeby cos prostego ugotowac musialam wszystko zabierac ze soba do
      kuchni,ktora byla na drugim koncu korytarza,gary,łyżki,nóż,deskę do
      krojenia,produkty,uff...
      a moj kolega-podejscie to samo co moje,lepiej sie napic niz najesc:) kiedys
      przyjechal na ferie do domu(on studiuje w Krakowie)i poszedl do babci.babcia
      pyta go czy chce herbate i czy z cukrem.a on mowi,ze jak dawno nie pil herbaty
      z cukrem i jakie to pyszne!a babcia zdiwiona:to w Krakowie cukru nie ma????
      ja tak mysle,ze rodzice czesto nie zdaja sobie sprawy jak ich pociechy zyją w
      tych akademikach...chociaz,sami tez studiowali:)
      i pamietam jak byly wspolne lodowki w kuchni z ktorych zawsze ginelo zarcie,a
      poniewaz akademik byl naprawde maly-wlasciwie to byl Dom Studenta a nie
      akademik,to byla niezla chryja.pozniej ktos zlapal zlodziejki na goracym
      uczynku.a najgorsza chamka byla w naszym pokoju-mieszkalysmy we 4,na 1 roku i
      ciagle ginelo nam jedzenie,ktore trzymalysmy w pokoju.jasne bylo ze to robi
      ktoras z nas.chora atmosfera.potem tez sie wydalo kto to byl.chore,chore-do tej
      pory sie dziwie czemu ona nas po prostu nie poprosila ocos tylko wykradala(np.z
      łóżka).to bylo normalne i widziala ze my tak robimy.a po za tym to wcale nie
      byla jaks biedna tylko skapa,to w ogole jakas choroba byla.
      i oczewiscie wspolne jedzenie-obiady,mto bardzo ludzi zespala.u mnie w domu
      nigdy nie jadalo sie wspolnych posilkow(chyba ze w Wigilie)a ja ten zwyczaj
      przywiozlam do domu.
    • Gość: alfa Re: Kulinarne wspomnienia z akademika :-) IP: *.polpharma.com.pl / *.polpharma.com.pl 13.01.04, 12:04
      student chemi więc podziwiajcie
      1.potrawa wymyslona przezemnie na studiach:
      podsmażyć mięsko na patelni, zdjąć, wsypać ryż, podsmażyć, zalać rosołkiem,
      gotować jak ruz zmięknie, doprawic na bardzo ostro, wrzucić rodzynki,
      słonecznik, przecier pomidorowy, jak dobrze idzie to anyz
      mięsko z powrotem do patelni,
      jak wszystko gotowe dowalić duzo jogurtu i mozna podawać
      dobre na gorąco i na zimno
      patelnia misi byc wielka
      2. lubie gotować, pod koniec doszedłem do takiej wprawy, że dało się ugotować
      dwa dania w jednym garnku
      3. w okresach posuchy zupy na winie

      z pomysłów mojego kolegi
      1 parówki grzane pod bieżącą wodą
      2 kotlet schabowy przywieziony z domu zagrzany przez gotowanie
      3 poprosiłem go żeby wrzucił warzywa do wody (chyba na głowę mi padło że go
      poprosiłem) wrzucił go gara pęczek warzyw związanych prezerwatywą
      • silverstone Mnie tez sie lezka w oku kreci jak to czytam... 13.01.04, 17:41
        ...za czasami, w ktorych zamiast isc i zarobic jakas kase na zarcie, wylizywalo
        sie konserwy po mielonce. Nigdy tego nie zrozumiem. A moze x-lat temu zajecia
        byly od 6 rano do 24 ???
        Ech gdzie te czasy, gdzie... Wtedy chyba bylo latwiej tak sobie mysle.
        • mmarina Re: Mnie tez sie lezka w oku kreci jak to czytam. 13.01.04, 20:30
          Gorąca herbata z cytrynką, cukrem...
          Gorąca herbata z cukrem bez cytrynki...
          Gorąca herbata bez cukru...
          Gorąca...bez herbaty...
          Młodość..
    • krolewna.sniezka Kaszanka to byla moja przyjaciolka w biedzie 13.01.04, 20:41
      Na stalowce to bylo "zelazne" danie dla kazdego. Nie dosc ze najtansze to
      jeszcze bardzo duzo tego bylo. Czasami mozna bylo do tego dostac kromke
      chleba, jezeli nie, to kupowalismy bochenek i dzielilismy sie nim przy tej
      kaszance. Aha, herbata z cytryna to napoj ktory wyjatkowo smakuje przy kaszance.
      • mmarina Re: Kaszanka to byla moja przyjaciolka w biedzie 13.01.04, 20:52
        Nie przepadam za kaszanką. Na stołówce nauczyłam się jednak jeść pierogi z
        serem i do tego surówkę z kiszonej kapusty.
    • ambamb Re: Kulinarne wspomnienia z akademika :-) 13.01.04, 23:05
      Pamiętam smak zupy pomidorowej gotowanej przez Renię i Dużą Ankę.Ech, szkoda,że
      nie wrócą te wspaniałe czasy chińszczyzny, wszelkiegio rodzaju "zapychaczy" w
      postaci jakichś dziwacznych kanapek z czymkolwiek, litrów piwnej rozkoszy
      płynącej co wieczór i zabawy ....
      • Gość: a a ja wyciagalem suchy chleb ze smieci IP: *.client.attbi.com 14.01.04, 06:57
        Bedac na komunistycznym uniwerku glownie chlalem. Nauka byla strata czasu, ale w
        ten sposob odwlekalo sie "samodzielne zycie". Wyjadalem suchy chleb ze smieci,
        czasami obiadek w barze mlecznym za 3.71 zlotych. Na ostatnim roku powiedzialem,
        pierdole was wszystkich komunistyczne ryje i wyjechalem/ucieklem do USA.
        Wyladowalem w Nowym Yorku z 15 dolarami w kieszeni, nie mowiac po angielsku i
        nie znajac nikogo. Wspominam to wszystko z usmiechem. A chleb ze smietnikow byl
        wyjatkowo smaczny.
        • Gość: Anka Kto pamieta restauracje "Piast" w Gliwicach IP: *.vf.shawcable.net 14.01.04, 07:28
          W latach 70-tych, czyli komunistycznych, bedac studentami Politechniki
          Slaskiej, chodzilismy do restauracji "Piast"w Gliwicach na watrobke z frytkami
          i piwo. Kelnerzy nas tam znali i wiedzieli, ze trzeba podac "hektar
          ziemniakow i browar piwa". To byly czasy. Czasami chodzilismy tez
          do "Polonii", a jak mielismy wiecej pieniedzy to do "Mysliwskiej".
          Wszedzie ceny byly na studencka kieszen i nie trzeba bylo wyjadac chleba ze
          smietnika. :)
          Moze ktos pamieta te czasy.
          Napiszcie.
          Pozdrowienia.
          Anka
          • republican Re: Kto pamieta restauracje "Piast" w Gliwicach 15.01.04, 01:53
            Gość portalu: Anka napisał(a):

            > W latach 70-tych, czyli komunistycznych, bedac studentami Politechniki
            > Slaskiej, chodzilismy do restauracji "Piast"w Gliwicach na watrobke z
            frytkami
            > i piwo. Kelnerzy nas tam znali i wiedzieli, ze trzeba podac "hektar
            > ziemniakow i browar piwa". To byly czasy. Czasami chodzilismy tez
            > do "Polonii", a jak mielismy wiecej pieniedzy to do "Mysliwskiej".
            > Wszedzie ceny byly na studencka kieszen i nie trzeba bylo wyjadac chleba ze
            > smietnika. :)
            > Moze ktos pamieta te czasy.
            > Napiszcie.
            > Pozdrowienia.
            > Anka
            Aniu
            Pamietam nazwe "Piast" ale nie pamietm gdzie byla.
            Za moich czasow Mysliwska byla kategorii "S" i poza zasiegiem studenta.
            Dobrze sie Wam dzialo za Gierka w latach 70 tych.
            Jaki Wydzial KOnczylas?
            POzdr
            R
    • Gość: Diablo Re: Kulinarne wspomnienia z akademika :-) IP: 213.186.79.* 14.01.04, 09:43
      wszystko to piękne i smaczne ale najlepszym wynalazkiem kuchni akademickiej
      (DS12 na AGH) był kisiel wiśniowy na winie - pycha
      podaje przepis
      1 butelka wina prostego czerwonego (marka dowolna)
      1 torebka kisielu wisniowego
      podgrzac wino az do temp wzenia ale nie gotować wsypac kisiel i mieszac az
      zgęstnieje
      nie dosc ze żołądek pełny to i jeszcze humor gwarantowany
      jednym garnkiem pojadlo i spiło się ;-) zawsze 3-4 osoby
      To sie nazywa ekonomiczne dobre jedzenie
      Pozdrawiam byłych i obecnych AGH-owców
    • Gość: Adrian Tak, na pewno niezłym wynalazkiem była zupa drożdżowa. Śmierdziało w c IP: *.indigo.pl 14.01.04, 12:07
      kiedys przeczytalem przepis na opakowaniu jakiejś przyprawy
    • Gość: adas Re: Kulinarne wspomnienia z akademika :-) IP: *.makolab.pl / *.proxy.makolab.pl 14.01.04, 14:48
      Hmm... wspomnienia...
      Ja pamietam, ze na pierwszym roku gdy nam z kolegami braklo nieco kasy to stać
      nas bylo na chleb , margarynę i ketchup z plastiku.Dla urozmajcenia menu na
      kromce chleba posmarowanej margaryną pisalismy ketchupem słowa ser,kiel.,szyn.
      co stanowilo "substytut" ww produktów.
      Pozdrowienia dla ósemkowiczów U.Ł. z osiedla |Lumumbowo
    • Gość: anetchen Re: Kulinarne wspomnienia z akademika :-) IP: *.poz / 217.153.106.* 14.01.04, 16:17
      A ja pamiętam jak po imprezach wcinałyśmy z koleżanką w akademiku kanapki z
      ostrym paprykarzem z najostrzejrzą musztardą. Miałyśmy potem odparzone usta.
      Często jadłyśmy też mortadelę, bo była najtańszą w miare normalną wędliną.
    • Gość: gocha jajka na suficie IP: *.expro.pl 14.01.04, 16:51
      najlepsze są gotowane jajka o których zapomniano: jak się wygotuje woda to
      eksplodują i lądują na suficie!
      • mkopyt Re: jajka na suficie 14.01.04, 20:06
        Tak to jest ciekawe przeżycie jak eksplodują jajka!!! Choć sam nie mieszkam w
        akademiku, ale miałem już okazję podziwiać takie fajerwerki :)
    • siewasi Re: Kulinarne wspomnienia z akademika :-) 14.01.04, 17:06
      oj tak tak zgadzam sie. My raz robilismy gofry, a ze nie bylo gofrownicy to w
      sandwitch makerze do robieni atostow ha ha ha ....... no jadalo sie zupki
      chinskie, kanapki ze smalcem od mamy i litry plynow zeby nie czuc glodu!
      Ale i tak gofry byly the best!
    • siewasi Re: Kulinarne wspomnienia z akademika :-) 14.01.04, 17:07
      a i jeszcze tony musztardy dla zabicia smaku tego co na kanapce........
    • madman22 Re: Kulinarne wspomnienia z akademika :-) 14.01.04, 21:06
      Ryż z jogurtem, ryż z sosem, ryż z gulaszem, ryż z kurczakiem (gdy rodzice
      sobie o sowim kochającym synu przypominają), ryż z lecho, ryż z ryżem. Ma ktoś
      jeszcze jakieś pomysły na potrawy ryżowe :)?
    • madman22 Re: Kulinarne wspomnienia z akademika :-) 14.01.04, 21:08
      Jak mawiał mój kolega: "Preferuje kuchnie włoską i chińską. Makaron z cukrem i
      ryż z solą" :]
    • madman22 Re: Kulinarne wspomnienia z akademika :-) 14.01.04, 21:09
      Ryż z jogurtem, ryż z sosem, ryż z gulaszem, ryż z kurczakiem (gdy rodzice
      sobie o sowim kochającym synu przypominają), ryż z lecho, ryż z ryżem. Ma ktoś
      jeszcze jakieś pomysły na potrawy ryżowe :)?
      • Gość: Anka Re: do Republicana - Restauracja "Piast" w Gliwica IP: *.vf.shawcable.net 15.01.04, 07:06
        Restauracja "Piast" byla kolo dworca kolejowego, chyba ten plac nazywal sie
        Plac Piastow. Rzeczywiscie "Mysliwska" byla kat.S, teraz nazwa jest inna,
        chyba "Diament", widzialam kiedys na internecie, z kamery na zywo.
        Konczylam Wydzial Technologii i Inzynierii Chemicznej. Pozniej pracowalam w
        Gliwicach przez kilkanascie lat. Od 10 lat mieszkam z rodzina w Kanadzie, w
        Vancouver.
        Czy Ty tez mieszkales w Gliwicach?
        Serdeczne pozdrowienia.
        Anka
        • republican Re: do Anki - Restauracja "Piast" w Gliwic 17.01.04, 02:17
          Gość portalu: Anka napisał(a):

          > Restauracja "Piast" byla kolo dworca kolejowego, chyba ten plac nazywal sie
          > Plac Piastow. Rzeczywiscie "Mysliwska" byla kat.S, teraz nazwa jest inna,
          > chyba "Diament", widzialam kiedys na internecie, z kamery na zywo.
          > Konczylam Wydzial Technologii i Inzynierii Chemicznej. Pozniej pracowalam w
          > Gliwicach przez kilkanascie lat. Od 10 lat mieszkam z rodzina w Kanadzie, w
          > Vancouver.

          Prawdziwy expert og Gliwic, moja zona ktora konczyla Wydzial Gorniczy
          przypomniala mi ze Piast byl tuz obok Dworca.
          Pracowalem niedaleko tego miejsca w Biprohucie.
          Mieszkamy oboje na SE od Ciebie.
          Pozdr
          > Czy Ty tez mieszkales w Gliwicach?
          > Serdeczne pozdrowienia.
          > Anka
          • Gość: TGIF Re: do Anki - Restauracja "Piast" w Gliwic IP: *.SNVACAID.dynamic.covad.net 19.01.04, 03:38
            Reymonta 17 AGH - slowiki!!!
            Pozdrowko
            • republican Re: do Anki - Restauracja "Piast" w Gliwic 19.01.04, 04:06
              Gość portalu: TGIF napisał(a):

              > Reymonta 17 AGH - slowiki!!!
              > Pozdrowko
              Small world indeed
              Pozdr
    • madman22 Re: Kulinarne wspomnienia z akademika :-) 14.01.04, 21:10
      Jak mawiał mój kolega: "Preferuje kuchnie włoską i chińską. Makaron z cukrem i
      ryż z solą" :]
      • Gość: pola wszystko co kosztowało mało IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.04, 20:12
        Generalnie po "stypie" (czyt. stypendium) jadaliśmy jak Pany - w restauracjach
        (szaszłyki, strogonowy itp), gdy kasy zaczynało brakować- w barach mlecznych
        (oj, nie jeden raz krokiety z kapustą i grzybami ratowały przed śmiercią
        głodową), później zostawał tylko chleb z dżemem (nawet bez omasty),jeszcze
        później kisiel i budyń np. na skwaśniałym mleku (normalnie delicje:), jeszcze
        później naleśniki na wodzie. Danie postawowe poza tym, to ziemniaki z sadzonym
        jajkiem i do tego kapusta kiszona (i tak np. przez tydzień ale tylko wtedy gdy
        przynajmniej jedna osoba posiadała pieniądze). Ale zdecydowanym hitem było (w
        męskim akademiku) gotowanie mleka grzałką :))))
        • Gość: mewa Re: wszystko co kosztowało mało IP: *.crowley.pl 16.09.04, 13:23
          Taaaak, a ja pamiętam kilka zup ugotowanych w czajniku elektrycznym. Takim ze
          stali z płytą grzewczą od dołu. Raz nawet koleżanka zrobiła "swa w jednym" -
          kawał mięsa do połowy zalany był wodą - to wywar na zupę. Połowa wystawała nad
          wodę i to miała być "pieczeń" na drugie danie :-)))
Pełna wersja