Wasze schizy codzienne - kulinarnie ;)

    • the_dzidka Re: no ja nie wiem 21.08.09, 11:54
      Nie marudź. To jest wątek o schizach kulinarnych i forum Kuchnia,
      nie Psychologia.

      Rzodkiewki jem "w paseczki", co do delicji to wiadomo ;), nienawidzę
      jabłek (od samego zapachu robi mi się słabo). Ktoś tu pisał, że
      niczego nie może jeść "z ceną"; ja jeśli otwieram pudełko z
      jogurtem, serkiem, czy czyms tam jeszcze, muszę dokładnie usunąć
      wierzch, tak żeby nie pozostał ani jeden skrawek tego tworzywa, bo
      jeśli zostanie, nawet dwumilimetrowy, to ja się brzydzę jeść :)
      Aha, i za żadne skarby nie wejdę z jedzeniem w reku lub w buzi do
      łazienki. Pozostałość z "do toalety nie wchodzi się z jedzeniem",
      tyle że w moim przypadku działa to także w łazience bez kibelka :)
    • Gość: tulipanna Re: Wasze schizy codzienne - kulinarnie ;) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.08.09, 11:58
      Nie ma bata, żebym nie zaczęła dnia od kawy z ekspresu, w dużym
      kubku proporcje: dwie duże filiżanki kawy, wlewane DO gorącego,
      podgrzewanego minutę mleka. Ale wiecie co, to chyba chodzi o to, że
      takie narowy zdejmują z nas myslenie: co by tu?...
      • p.aulinka Re: Wasze schizy codzienne - kulinarnie ;) 21.08.09, 12:09
        Pisałam o tym na watku Forumowo-Humorowym :) - czesto zanim włoże kęs potrawy
        jaką mam na widelcu do ust delikatnie je wącham :)
        Na szczescie jestem w stanie to opanowac wiec w miejscach publicznych - pracy,
        restauracjach czy "w gościach" nie niucham :)

        Delicje i ptasie mleczko jem ZAWSZE w ten sposób ze obryzam czekolade a potem
        środek (w delicjach najpierw dookola z tym biszkoptem, potem to czekoladowe
        "wieczko z galaretki, potem biszkoptowy spód galaretki a galaretke na końcu
        :))- ale to ponoc dosyc czesty sposób spozywania delicji :)

        Obiady -składajace się z np. 3 czesci - typu :mieso, ziemniaki, surówka - jem
        zawsze w tej kolejnosci : napierw zielone, potem ziemniaki , na koncu mieso.

        Nigdy , przenigdy nie piję w trakcie obiadu - sama mysl ze mialabym te kartofle
        czy mieso popić herbata , wodą lub - o zgrozo - kompotem doprowadza mnie
        do odruchu wymiotnego (nawet teraz jak to pisze to mi niedobrze :( )
        Dopiero po zjedzeniu całości i chwili "oddechu" mogę się napić czegoś.:)
        • the_kami Re: Wasze schizy codzienne - kulinarnie ;) 21.08.09, 12:15
          p.aulinka napisała:

          > Obiady -składajace się z np. 3 czesci - typu :mieso, ziemniaki,
          > surówka - jem
          > zawsze w tej kolejnosci : napierw zielone, potem ziemniaki , na
          > koncu mieso.

          Hehehehe - to akurat rozsądna kolejność - 'na spód' wrzucasz to, co się szybciej
          trawi - warzywa przed mięsem :-)

          > Nigdy , przenigdy nie piję w trakcie obiadu [...]
          > Dopiero po zjedzeniu całości i chwili "oddechu" mogę się napić
          > czegoś.:)

          Też zdrowe - powinno się odczekać po jedzeniu (tak samo jak nie pije się przed
          posiłkiem - po co rozrzedzać soki trawienne?) zanim się coś wypije.
          • p.aulinka Re: Wasze schizy codzienne - kulinarnie ;) 21.08.09, 13:59
            Kami - czyli nie jest tak jak ktos tu marudził, ze schizy utrudniają zycie i byc
            grozne dla własciciela tychże :) Moze byc dokładnie odwrotnie :)
            Moje np. pomagaja mi zachować odpowiednia "higienę" jedzenia :)
            (nawet to wąchanie mozna pod to podciągnąc bo nie zjem w ten sposób nic
            nieświeżego :))
            • Gość: karinka Re: Wasze schizy codzienne - kulinarnie ;) IP: *.manc.adsl.virgin.net 21.08.09, 18:38
              super watek


              ja dodam od siebie, po za ogolnie wymienianymi schizami (typu obgryzanie delicji
              itp)

              - wafelki z masa - musza byc rozdzielone, wylizane z kremu i dopiero zjedzony
              wafelek

              - słonecznik - wyskubuje w rzadkach, ale do tego nie zjem pojedynczego ziarenka
              tylko chomikuje je pod policzkiem i zjadam dopiero jak jest minimum 20 ziarenek

              - w kuchni nienawidze jak ktos mi mówi ze to ma byc tak lub tak, sprzatam
              dopiero jak ugotuje wszystko, i denerwuje mnie jak ktos chce w to ingerowac

              - we wszystkim sypkim musze miec łyzeczke (sól, cukier, maka itp) a jak ktos
              wyjme to robie dochodzenie gdzie łyzaczka :P

              - odmiennie mam z kawą - nigdy nie sypalam łyzeczką tylko licze sypniecia - 7 na
              duzy kubek, 4 na mały :P kawe pije jedynie pol na pol z mlekiem, uwielbiam nie
              mieszana, taka co sie jeszcze nie rozpuscila dobrze :P

              - zupy gotuje zawsze z duza iloscia zieleniny w calosci, potem to wyjadam z zupy
              (seler naciowy, pietrucha zielona, cale peta :P)

              - nienawidze zupy gotowanej z makaronem, ryzem w srodku i w garnku doprawionej
              śmietana, to na prawde zmienia smak zupy - ja gotuje oddzielnie makaron, ryz, i
              rozrabiam ze smietana dopiero w miseczce

              - nienawidze scierek kuchennych, nie moge na nie patrzec w mojej kuchni, jedyne
              czego uzywam to recznik papierowy, maz staral sie mnie przekonac do scierki, ale
              ja nie moge jej miec, dla mnie to nie higieniczne, smierdzace i brudne, i bym
              musiala ja po kazdym uzyciu wyrzucic :P

              to na razie tyle z tego co pamietam ;)
        • thiessa Re: Wasze schizy codzienne - kulinarnie ;) 21.08.09, 15:28
          > Nigdy , przenigdy nie piję w trakcie obiadu - sama mysl ze mialabym te kartofle
          > czy mieso popić herbata , wodą lub - o zgrozo - kompotem doprowadza mnie
          > do odruchu wymiotnego (nawet teraz jak to pisze to mi niedobrze :( )
          > Dopiero po zjedzeniu całości i chwili "oddechu" mogę się napić czegoś.:)

          Ja tez od czytania i wyobrazenia sobie mam odruch wymiotny:-) I wlasnie przypomnialam sobie byla wspolpracowniczke, ktora zanim ugryzla juz napuszlala herbaty do otworu gebowego, potem odgryzala kanapke i od razu popijala, zeby wszystko sie rozmoklo bez gryzienia. A potem nam opowiadala jaka ma zaparcia straszne. Nic dziwnego, kiedy pomijala pierwszy etap trawienia, bo jej pokarm nie mial szans na kontakt ze slina.
          W restauracji nigdy nie zamawiam picia, co wywoluje zdziwienie. Nie robie tego, bo popijam najwczesniej 30 min po posilku, czyli juz po wyjsciu z restauracji.
    • titta Re: Wasze schizy codzienne - kulinarnie ;) 21.08.09, 12:20
      -Zwsze wyjadam owoce z ciast, galaretek itp. (lubie je ale psuja
      smak calosci wiec czeba usunac;)
      - Potrzeba jedzenie kazdego skladnika kanapki/potrawy odzielnie
      przeszla mi wraz z dziecinstwem (jak ktos sie zastanawia czemu
      autystyczni ludzie tak jedza, chetnie wyjasnie ;) jednak nadal zolty
      ser i ogorek kiszony preferuje odzielnie, a skorka chlebe ma
      pozostac na koniec (najpierw wyjadam srodek).
      -makaron o roznym ksztalcie MA rozny smak ;)
      -Prowadze wlasna krucjate w wiekszasci kawiarni w miescie,
      tlumaczac, ze Earl Gray jest wstretna perfumowana (olejkiem z
      bergamoty) mieszanka i powinna byc serwowana jako herbata smakowa, a
      nie zamiast NORMALNEJ herbaty. Poza tym sie do picia nie nadaje. Co
      ciekawe w pracy pije ja bez szemrania...
      -Mam zachcianki...kiedys ublagalam w zamykanym juz supermmakecie,
      zeby mnie wpuscili, ja tylko po jedna rzecz, ktora MUSZE miec! Mina
      kasjerki kiedy z tryumfem wynioslam sloik marynowanych, ostrych
      papryczek, bezcenna (nie bylam w ciazy)...
      • Gość: smakosz Re: Wasze schizy codzienne - kulinarnie ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.09, 12:44
        Ja bynajmniej na śniadanie 100 gram ,ale tylko z małej
        buteleczki ,niestety.
      • venettina Re: Wasze schizy codzienne - kulinarnie ;) 21.08.09, 14:00
        Dlaczego autystyczni ludzie jedza warstwami?!
        • Gość: titta Re: Wasze schizy codzienne - kulinarnie ;) IP: *.botany.gu.se 21.08.09, 18:19
          > Dlaczego autystyczni ludzie jedza warstwami?!

          Wez np taka kanapke... Ugryz przezyj i polknij. Jeden smak, a
          konsystencja taka sobie?
          A teraz przyjzyj se tej kanapce...Co tu mamy? O, ser ktory rozciera
          sie w lekko gumiasta mase, z ostrawym lub slodkim posmakiem,
          trwardsze brzegi i lagodnie chropowata linia wokolo dziurek...
          Salate odrzuce albo pochlone szybko, bo jest gorzka, ale zaraz na
          niej znajduje sie pomidor. Miaz lekko szypiacy, maczysty; gniazda
          nasienne swierze i slizkie, a jesli pestka przypadkowo utknie miedzy
          zebami poza chropowatoscia dostarczy orzechowej nutki. Dalej
          jako...bialko odrywa sie cieniutkimi, gladkimi pasemkami, a zoltko
          rozplywa w ustach (doslownie). Zostal nam miaz chleba, zwykle z
          maslem: przezuty, staje sie miekka sloda papka, ktora mozna przez
          chwile przeciskac pod jezykiem. No i skorka, nareszcie! Pachnaca,
          szorstka i chrupiaca, albo gumiasta, stawiajaca opor, o szcegolnym
          posmaku, ktorym moza sie przez chwile delektowac wciagajac
          powierze... to tak pokrutce. Jedna kanapka, a tyle doznan i smakow.
          Mieszanie ich to jak sprowadzenie wspanialej, wielowymiarowej
          struktury, do plaskiego wykresu.
          Umiejetnosc dosrzegania takich struktor to jedna z cech autyzmu.
          Lekaze czasem nazywaja ja nadwrazliwoscia.
          • Gość: pompolinka Re: Wasze schizy codzienne - kulinarnie ;) IP: 89.167.16.* 21.08.09, 19:24
            bardzo to ciekawe, a wszystko tak "rozbierasz" na części? i skąd wiesz że to jest typowe dla osób z autyzmem?
            pozdrawiam
            • Gość: titta Re: Wasze schizy codzienne - kulinarnie ;) IP: *.botany.gu.se 21.08.09, 20:03
              > bardzo to ciekawe, a wszystko tak "rozbierasz" na części?
              Juz nie ;)

              > st typowe dla osób z autyzmem?
              Nie wiem. Ale jakis powod byc musi. Ten jest po prostu logiczny.
              Swiadczylo by za tym, ze dokladnie ta sama potrawe (pod wzgledem
              skladnikow) wystarczy inaczej podac - bardziej "twarde"
              lub "wodniste" albo np. pokrojone, zeby dana osoba to zjadla, lub
              nie. (Struktura zmienia odczucia). Oczywiscie jest to nieswiadomie,
              bez tego calego opisu.
    • Gość: Gosia Re: Wasze schizy codzienne - kulinarnie ;) IP: *.multimo.pl 21.08.09, 12:21
      Z tymi delicjami to nie żadna schiza, to normalne jak widać :)

      - delicje konsumować zaczynam od czekolady, potem biszkopt obgryzam i odklejam
      galaretkę, którą zostawiam sobie na koniec i przyklejam tą chropowatą częścią do
      podniebienia :)

      - raffaelo jem "od góry" czyli kokos, potem oddzielam połówki, następnie jem
      migdała, wylizuje wnętrze i na koniec cmoktam wafla (kiedyś nie było migdału)

      - nigdy, przenigdy nie obliżę wieczka po jogurcie (uważam, że w tym miejscu
      jogurt jest popsuty) :)

      - nigdy nie odrywam do końca tych wieczek, nie lubię jak się gdzieś walają potem

      - nigdy nie dopijam napojów do końca, zawsze zostanie coś na dnie, jakiś łyczek,
      później mąż dopija (jedynie colę piję do końca)

      - woda w szklance mi nie smakuje, wypiję może łyk, natomiast z gwinta nawet pół
      litra na raz dam radę

      - jak jem lody (na patyku lub rożki) zawsze muszę mieć owinięty patyk i końcówkę
      rożka opakowaniem :P

      - nie ruszę plasterka pomidora z tą chrząstką zieloną w środku

      - uwielbiam surowe mięso myć i dotykać, jak nabędę wielki kawał wołowinki i
      zaczynam się z nim rozprawiać to mam non stop uśmiech na twarzy (mąż zawsze się
      dziwi)

      - kiedyś jedząc kurczaka, zawsze zostawiałam sobie spieczoną skórkę na koniec,
      teraz to dowolność.
      • p.aulinka Re: Wasze schizy codzienne - kulinarnie ;) 21.08.09, 14:02
        Myslę, że można oficjalnie uznać ze takie jedzenie delicji jest normą i to każdy
        kto je je inaczej (w całości ) ma schizy :):):)
    • Gość: doskan19 Re: Wasze schizy codzienne - kulinarnie ;) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.08.09, 12:35
      - delicje, ptasie mleczko - jak wiekszosc
      - solone orzeszki najpierw wyjadam wszystkie cale, a dopiero potem
      polowki
      - slone paluszki "rozpuszczam" w ustach na papke przed polknieciem.
      sorry - brzmi obrzydliwie ;)
      - uwielbiam mieszac smaki na talerzu. najlepsza jest paciaja ze
      zmieszanych ziemniakow, buraczkow i mizerii. moja corka odwrotnie -
      nie tknie jesli cos sie styka na talerzu. warzywa musi miec podane w
      osobnym naczyniu.
      - kawa - zawsze na oko. lyzeczka nijak nie trafiam w odpowiednia
      ilosc. zreszta z innymi sypkimi produktami jest identycznie, dlatego
      nie umiem odpowiedziec na pytanie "ile posolic, ile maki, ile
      cukru..." no, na oko! :)
      - parowki gotuje tak dlugo az pekna. w calosci mi nie smakuja.
      - fasolke szparagowa: najpierw fasolki ze srodka, potem lupinka
      - pomidorowa tylko z ryzem i to takim najpodlejszym, ktory w trakcie
      gotowania skleja sie w jedna wielka kluche. niestety coraz trudniej
      kupic taki ryz...
      - golabki: osobno zjadam kapuste i osobno farsz
      - z ciasta (ale tylko drozdzowego, inne mnie nie pociagaja)
      wydlubuje rodzynki, ciasto zostawiam
      - ciasto pokryte lukrem obskubuje z lukru, ale pod warunkiem ze ten
      lukier zastygl w postaci "sciezek". tylko taki mnie kreci :)
      - kiedys jadlam kanapki warstwami od gory: najpierw pomidor czy co
      tam bylo, wedlina, zlizywalam maslo, wygryzalam srodek chlebia i na
      koncu skorke.


      • p.aulinka Re: Wasze schizy codzienne - kulinarnie ;) 21.08.09, 14:04
        doskan19 napisał(a): solone orzeszki najpierw wyjadam wszystkie cale, a
        dopiero potem polowki


        Mam odwrotnie - czy to orzeszki, czy paluszki - zawsze najpierw zjadam te
        połamane , ukruszone czy brzydkie (np. za mocno przypieczone)- zeby mi nie psuły
        tu estetyki kompozycji .
        Dopiero gdy zostaną pełnowartosciowe i najładniejsze - zaczynam tę właściwą
        konsumpcję :)
        • no-surprises Re: Wasze schizy codzienne - kulinarnie ;) 21.08.09, 19:29
          Jeśli kupuję paluszki, to wybieram te mocno przypieczone. I zjadam tylko ciemne,
          resztę łaskawie zastawiając domownikom.
          • Gość: kwaśna śmietana Re: Wasze schizy codzienne - kulinarnie ;) IP: *.chello.pl 02.09.09, 13:29
            A ja z paluszków ogryzam najpierw sól, a potem zjadam resztę. I przypomniałam
            sobie jeszcze- maniakalnie wyjadam pestki z ARBUZA, uwielbiam je!
    • plucha Re: Wasze schizy codzienne - kulinarnie ;) 21.08.09, 12:49
      Nie potrafię nic zrobić w kuchni jeśli nie jest idealnie
      posprzątana, tzn. żadnych naczyń w zlewie, wytarty i pusty blat,
      pochowane wszystko z suszarki itp. Dopiero wtedy mogę zacząć
      gotować. Natychmiast po użyciu myję każdą rzecz - np. miseczkę, w
      której rozrabiam śmietanę do zupy, deskę do krojenia, sitko,
      otwieracz itd. Od razu myję i odkładam na suszarkę. Obierki i inne
      roślinne resztki niezwłocznie wynoszę na kompost.
      Zanim zacznę jeść muszę sobie przygotować książkę czy gazetę, którą
      będę przy jedzeniu czytać (oczywiście dotyczy to sytuacji kiedy jem
      sama albo np. z moją córką, która też czyta przy jedzeniu) i ustawić
      na stole odpowiednią podpórkę, co by mi się wygodnie zza talerza
      czytało. Jak nie mam akurat jakiejś książki "w czytaniu" to wyciągam
      z półki jakąkolwiek ulubioną i czytam chociaż jakiś na chybił trafił
      wybrany fragment.
      Ptasie mleczko oczywiście obgryzam, podobnie delicje i raffaello.
      Markizy rozdzielam i wylizuję najpierw krem.
      Uwielbiam jeść cykorię albo środek z sałaty rzymskiej "na sucho",
      odrywając po kolei listki pojedynczo, nawet te całkiem maleńkie z
      samego wnętrza też odrywam i zjadam po jednym :)
      • malutka1909 Re: Wasze schizy codzienne - kulinarnie ;) 21.08.09, 13:10
        jedzac misie Haribo obgryzam napierw nozki, raczki, nosek, uszka i glowke, i tak
        cala paczke, obowiazkowo najpierw zielone, potem biale , na koncu zostaja
        czerwone biedaczki
    • demoniczny_spinacz Re: Wasze schizy codzienne - kulinarnie ;) 21.08.09, 13:11
      Wącham gwizdek od czajnika przed wstawieniem na gaz. Zawsze pachnie tak samo.
      Zupy z makaronem jem w nast. kolejności- najpierw "mokre", potem makaron.
      W pracy piję kawę bez cukru, w domu z. Odwrotnie mi nie smakuje.

      • katiabb Re: Wasze schizy codzienne - kulinarnie ;) 21.08.09, 13:42
        Witam, w dzikiej rozkoszy łączę się z poschizowanymi:

        1) herbatę przygotowuję w takim, ale nigdy przenigdy w innym, porządku: najpierw
        zalać woreczek wrzątkiem i dobrze ten woreczek we wrzątku poruszać na wszystkie
        strony, następnie (kiedy woreczek jeszcze znajduje się w kubku) wrzucić cukier i
        dokładnie wymieszać, kolejno: wyciągnąć woreczek, wrzucić plaster cytryny (nigdy
        cytryny nie wyciskać)
        2) jedząc zupę z makaronem najpierw wyjadam zupę, na końcu makaron
        3) jedząc drugie danie zaczynam od mięsa, potem zjadam sałatkę, a na końcu ziemniaki
        4) robię całą michę popcornu i wyjadam tylko te ziarenka, które nie w pełni się
        rozwinęły, najlepiej też jak są przypalone
        5) uwielbiam wyjadać wewnętrzną, białą warstwę skórki od cytryny i pomarańczy

        :)
    • ambivalent Re: Wasze schizy codzienne - kulinarnie ;) 21.08.09, 13:32
      Temat rzeka dla mnie :)

      1. Raz na jakis czas mam schize na odglosy sztucow na talerzu.
      Zaczyna sie na widelcach i nozach itp ale konczy na tym, ze nie moge
      jesc kanapek na talerzu. Drewniane deseczki do krojenia rulez!
      2. Przecier pomidorowy do wszystkiego. Najlepiej wymieszany z
      majonezem. Kiedys uwielbialam ryz z przecierem i z niczym wiecej
      3. Wszystko jem warstwowo. Ostatnio wynalezione warzywka na
      patelnie, najpierw ziemniaczki, potem brokuly, potem marchewka,
      nastepnie fasolka, potem reszta (reszta za mala zeby wybierac) :)
      Oczywiscie snikersy, delicje itp to juz legenda
      4. Wyrzucam mnostwo jedzenia, bo z Lubym robimy zakupy tygodniowo,
      ale ja zawsze mam ochote na cos innego niz to co kupilismy. Wiec
      zakupy dodatkowe robie, a to co kupione ostatnio "terminuje sie" i
      trzeba wyrzucic. Mowie Lubemu, ze to bez sensu, ale on mnie nie
      slucha
      5. Makaron nie smakuje dobrze, jak nie ma na nic sera. Jak nie mam
      parmezanu akurat (co nie zdarza sie czesto i jak juz to tylko przez
      przypadek) to rwe plasterki sera i mieszam (obrzydlistwo)
      6. Nie dziele sie kubkiem w pracy
      7. Nienawidze zapachu masla, smaku masla i konsystencji.
      Nienawiedze MASLA, ale maslo rozpuszczone uwielbiam :)
      8. A ogolnie to jak jestem glodna moge zjesc wszystko (poza maslem i
      krupnikiem)
    • wylinka7 Re: Wasze schizy codzienne - kulinarnie ;) 21.08.09, 13:32
      Ale fajny temat. Ja mam ich kilka albo i więcej:
      - jem w kolejności od rzeczy mniej smacznych do najbardziej ulubionych (co się
      tyczy również kolejności zjadania delicji, ptasiego mleczka, markiz - najlepszy
      środek),
      - uwielbiam próbować jedzenia od innych i chętnie się dzielę,
      - przy jedzeniu rzeczy wybitnie pysznych mruczę i wydaję nieartykułowane dźwięki
      (staram się powstrzymywać w towarzystwie innych ;)),
      - piekąc ciastka, muszę z każdej blachy spróbować choć jedno,
      - nie cierpię jak ktoś chrupie jabłko koło mnie, ale sama uwielbiam jeść twarde,
      chrupiące...

      więcej w tej chwili nie pamiętam ;)
    • Gość: xxxl Re: no ja nie wiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.09, 13:52
      Jak zwykle ania w formie. A twoja obsesja na punkcie zdrowej
      żywności to nie nerwica? Wytykanie komuś, że smakują mu krewetki z
      maca, fuj, jakie to obrzydliwe!
      Wyluzuj i trochę dystansu do siebie i bliźnich.

      Zawsze oblizuję wieczko z jogurtu. Wyskrobuję do ostatniej kropli
      masę lub ciasto, gdy przelewam na formę. I zawsze w restauracji
      podkradam mężowi kęs jego dania - muszę spróbować.
      Z czekolady z orzechami wydłubuję orzechy, czekoladę zostawiam.
      Z placka drożdżowego podkradam kruszonkę, ale tak, by nie zostawiać
      śladów (wyskubuję największe kawałki i te, stykające się z blachą).
      Więcej grzechów nie pamiętam:)
    • maja.1973 Re: Wasze schizy codzienne - kulinarnie ;) 21.08.09, 14:13
      kawa w domu tylko w szklance i musi byc dolana do pelna... a i sama nie
      pijekawki nigdy.... towarzystwa potrzebuje...
    • cashmere85 Re: Wasze schizy codzienne - kulinarnie ;) 21.08.09, 14:21
      - Czuję obrzydzenie do ogonków od jabłek. Natychmiast wyrywam i ze
      wstrętem wyrzucam, ale migiem, żeby jak najbardziej skrócić czas
      kontaktu moich palców z ogonkiem. Jeśli nie uda mi się wyrwać ogonka
      majstruję nożyczkami albo biorę inne jabłko.
      - Pomidory TYLKO obrane ze skórki, bez, jak ja to nazywam "kości"
      czyli takich twardych, żółtawych części.
      - Kawa rozpuszczalna-najpierw nabieram łyżeczką odpowiednią jej
      ilość, wsypuję do kubka ale zawsze musi mi na łyżeczce zostać kilka
      ziarenek, ktore wsypuję z powrotem do opakowania. Potem zalewam kawę
      mlekiem, podgrzewam kilka sekund w mikrofali i dopiero na końcu
      zalewam wodą.
      - Rafaello, ptasie mleczko, michałki- warstwami, jak większość.
      - Jak piekę ciasto to zawsze wylizuję tylko jedną nakładkę do
      miksera, drugą od razu myję.
      - Nigdy, przenigdy nie popiję obiadu, wodą, herbatą, sokiem,
      kompotem, czymkolwiek. Co ciekawe herbatka czy kawka do śniadania -
      jak najbardziej. Mam odruchy wymiotne na widok wymemłanych pestek od
      owoców z kompotu, które lądują na otłuszczonym, pustym już talerzu.
      • Gość: pompolinka Re: Wasze schizy codzienne - kulinarnie ;) IP: 89.167.16.* 21.08.09, 15:01
        - marchewka gotowana ma całkiem inny smak pokrojona w kostkę, cała, starta na tarce... zjem tylko tą ostatnią. nie zjem marchewki w kształcie "paluszków chińskich dzieci" - takie malutkie :(
        - herbata- mogę wypić we wszystkim, kawa- tylko w kubku
        - w domu ZAWSZE muszę mieć pod ręką coś do picia, w innym miejscu mogę przeżyć pół dnia bez napoju
        - mam spoecjalną miseczkę do czipsów, jedna porcja to dwie miseczki [kupuję megapaki zazwyczaj], dopiero przy ostatniej porcji pozwalam sobie na jedzenei z paczki
        - MUSZĘ jeść to, co się zbiera na spacerze w lesie- nie ominę żadnych jeżyn, malin, poziomek, dobrze że grzybom daruję...
        • kotryna Re: Wasze schizy codzienne - kulinarnie ;) 21.08.09, 15:04
          Jeśli mam kanapkę z bardzo świeżym chlebkiem, najpierw wyżeram
          środek, a skórkę zostawiam na deser. Jeśli chleb nie jest już tak
          świeży, postępuję odwrotnie - najpierw skórka, potem środek. Nigdy
          nie jadam skórki i środka razem ;-)
        • Gość: pompolinka Re: Wasze schizy codzienne - kulinarnie ;) IP: 89.167.16.* 21.08.09, 15:23
          zapomiałam!! MUSZĘ pomajtać szmatką herbacianą w kubku kilkadziesiąt razy i ją wyrzucić- leżąca sie nie zaparzy
    • wisnia78 Re: Wasze schizy codzienne - kulinarnie ;) 21.08.09, 16:04
      Dołożę swoje:)
      - orzeszki ziemne - najpierw zawsze całe a na koniec połówki;
      - mieszanka studencka - ale tylko jednej firmy (ta bez orzeszków
      ziemnych w środku) - zawsze z orzeszkiem (laskowym albo nerkowcem)
      zjadam jedną rodzynkę; niestety zawsze wypada deficyt orzechów i
      zostają same rodzynki - ich samych już nie jem;
      - delicje to tak jak wszyscy:)
      - kiedyś z sałatki jarzynowej wyjadałam najpierw groszek - bardzo
      dawno już nie jadłam, więc nie wiem jak jest teraz;
      - najlepsze z mojego punktu widzenia w danym daniu kęsy zostawiam na
      koniec i niestety bardzo często nie udaje mi się ich zjeść - mój
      niemąż sądzi, że już nie mogę i potrafi mi zjeść;
      - jako dziecko jedząc lody rozpuszczałam je i praktycznie piłam -
      teraz nie mogę patrzeć jak robi to mój synek;)))
      Póki co więcej nie pamiętam...
      • Gość: omc_polonistka Re: Wasze schizy codzienne - kulinarnie ;) IP: *.zamosc.mm.pl 21.08.09, 16:35
        Oooo... temat dla mnie :)
        - jedzenie delicji zawsze jest kreatywne: od obgryzania ronda i potem galaretki
        przez zjedzenie najpierw galaretki i potem SAMEJ czekolady z ronda (łuszczy sie)
        do prób zjedzenia normalnie. Delicje mozna nienawidzic lub kochac - nigdy nie
        pozostaniesz obojętny :)
        - nienawidze wędlin i mięs z "galaretowymi" częściami. wszystkie fragmenty mięsa
        ktore nie mają konsystencji mięsa są przeze mnie starannie wycinane (z karkówki
        nie zostaje do zjedzenia NIC). Niestety, to jest problem w gościach. Nie mogę
        sie od tego powstrzymac, bo to jest tez fizyczna schiza - jak czegos nie wytne i
        "zjem" to niestety mam orduchy zwrotne jeszcze w jamie ustnej. Masakra.
        - chipsy i paluszki po prostu TRZEBA zjeść do konca nie patrząc na wielkosc
        paczki i mozliwosci mojego zolądka
        - nie lubie piwa :/ Żywca w szczególności.
        • Gość: omc_polonistka Re: Wasze schizy codzienne - kulinarnie ;) IP: *.zamosc.mm.pl 21.08.09, 16:41
          Zapomnialam - herbata TYLKO z cytryna i cukrem. BARDZO słaba Iinstrukcja wygląda
          tak: torebka w kubku jest zalewana po czym NATYCZMIAST wyjmowana (z jednej
          torebki moge zrobic 3 herbaty! ale nie lubie pic herbaty z raz uzytej torebki
          wiec z reguly robie herbate komus normalnemu - moc herbaty z torebki po mnie
          jest w zasadzie mocą nienadszarpniętą). Cytryna - jesli jest w mej ręce to
          oczywiści wyciskana.

          - z wielkim bólem nauczylam się "dawac łyka", ale "dawac gryza" to za żadne
          skarby nie dam! Mogę zostawic, ale jesc po kims - wykluczone. Przynajmniej
          lekarze sie cieszą, bo sepsy nie dostane, ale w szkole to mialam przerobane
          (dopóki sie nie umówilam,że wypije ile moge a potem WAM zostawie :) )
    • pani.serwusowa Re: no ja nie wiem 21.08.09, 16:29
      Schizofrenicy? Bez komentarza.
      • Gość: ania_m Re: no ja nie wiem IP: *.pools.arcor-ip.net 21.08.09, 21:42
        schizofrenicy w nawiazaniu do TWOJEGO tytulu watku.
        to ty pisalas o SCHIZACH kuchennych, nie ja.
        reszta to normalne slowotworstwo "schiza" ---> "schizofrenik"
        • pani.serwusowa Re: no ja nie wiem 21.08.09, 21:46
          A Ty urodzilas sie wczoraj i nigdy nie slyszalas o slangowym wyrazeniu "schiza".
          • Gość: ania_m Re: no ja nie wiem IP: *.pools.arcor-ip.net 22.08.09, 19:32
            przeczytaj moze co ono znaczy, zanim go uzyjesz, oki?
            www.miejski.pl/slowo-Schiza
            • freyete Re: no ja nie wiem 22.08.09, 21:14
              www.sjp.pl/co/schiza :)
            • bene_gesserit Re: no ja nie wiem 22.08.09, 22:38
              Ta strona nie jest zadna wyrocznia :) Dzis np szukalam znaczenia
              pewnego slowa i znalazlam dwie definicje - jedna przeczaca drugiej.
              Jesli chodzi o slang, to lepiej zdac sie na wyczucie, a wyczucie
              imho pani serwusowa ma swietne.
              • Gość: ania_m Re: no ja nie wiem IP: *.pools.arcor-ip.net 22.08.09, 23:34
                polemizowalabym. swietne wyczucie ma wylacznie dziatwa i mlodzi ludzie, ktorzy
                to slowo wprowadzili do swojego slangu.
                nie ma czasami nic bardziej zenujacego i smiesznego, niz dorosli malpujacy
                mlodsze pokolenie przez uzywanie jego slownictwa. zreszta w chwili kiedy takie
                slowo przechodzi do jezyka doroslych uwazajacych sie za wyjatkowo mlodych duchem
                i ogolnie "trendi" (uwaga, nastepne slowko-pulapka) dziatwa skresla je ze
                swojego socjolektu.
                • emigrantka34 aniu Ty chyba masz schiza :) 22.08.09, 23:41
                  Nie przesadzaj. Slowo "schiza" gosci w moim jezyku od jakichs
                  osiemnastu lat, od kiedy poszlam do liceum - a byl to poczatek lat
                  dziewiecdziesiatych. Juz wtedy namietnie uzywalismy tego slowa na
                  okreslenie najczesciej zachowania odbiegajacego od nastolatkowej normy,
                  a nie majacych nic wspolnego z choroba psychiczna.
                  Serwusowa dobrze zatytulowala watek i ja wiem o co jej "biega" (ze sie
                  tak wyraze), a Ty jestes za bardzo seriozna i spieta - jak zwykle
                  zreszta.
                • bene_gesserit Re: no ja nie wiem 23.08.09, 00:27
                  Gość portalu: ania_m napisał(a):

                  > polemizowalabym. swietne wyczucie ma wylacznie dziatwa i mlodzi
                  ludzie, ktorzy
                  > to slowo wprowadzili do swojego slangu.
                  > nie ma czasami nic bardziej zenujacego i smiesznego, niz dorosli
                  malpujacy
                  > mlodsze pokolenie przez uzywanie jego slownictwa. zreszta w
                  chwili kiedy takie
                  > slowo przechodzi do jezyka doroslych uwazajacych sie za wyjatkowo
                  mlodych duche
                  > m
                  Tu i
                  tu.

                  A w ogole - to tu:
                  www.studiagdanskie.gwsh.gda.pl/pdfy/studia5s157-169.pdf

                  W zasobie leksykalnym jezyka mlodziezy wystepuja tez slowa
                  nacechowane ekspresywnie o znaczeniu ambiwalentnym, na przyklad
                  schiza
                  , ktora moze byc negatywna albo pozytywna.
                • pani.serwusowa Re: no ja nie wiem 23.08.09, 01:39
                  Wiec przyjmij do wiadomosci, ze mam 28 lat i kiedy uczylam sie w liceum slowo
                  schiza w jego slangowym znaczeniu (ktore ktos tu przytoczyl) bylo w codziennym
                  uzytku. Slangu dzisiejszych nastolatkow rzeczywiscie prawie nie znam i nie
                  uzywam. Nadal w nieformalnych konwersacjach z siostra, czy znajomymi z okresu
                  szkoly uzywam okreslen jak "flota", "after", czy "gamblerka". Na bogow! Jaka
                  jestem zenujaca.

                  Zasmiewam sie za to ze sceny z "Highway", kiedy to staruszkowie przy komputerach
                  nawijaja gadke i sami nie kumaja czaczy. ;)
    • handzia55 Re: Wasze schizy codzienne - kulinarnie ;) 21.08.09, 16:42
      Każdą kanapkę kroję na 4 lub 6 części Takie kawałeczki na jeden raz
      do ust. Inaczej mi nie smakuje...
    • yanca1 Re: Wasze schizy codzienne - kulinarnie ;) 21.08.09, 17:44
      Rzodkiewka, delicje i markizy - jak wyżej napisano więc to chyba norma a nie
      schiz :)
      Ja mam hopla z herbatą - rano mieszanka greya z inną czarną - zawsze po
      szczypcie nigdy łyżeczką. Kiedyś zaspana zamiast czarnej dałam sobie szczyptę
      kawy rozpuszczalnej (sypiąc zastanowiłam się czego ta herbata taka szorstka)i
      dopiero zapach "naparu" mnie obudził. A i kubka nie myję tygodniami - ten osad
      dodaje smaku ;)
      Kisiel i budyń - tylko gorące.
      Te dinksy do otwierania puszek się zawsze urywają, a mleko się samo odkręca i
      jak podnoszę za korek wypada z lodówki - co mnie niezmiennie zaskakuje.
      I jeszcze cynamon- dodaję do wszystkiego co nie wszystkim smakuje - mi zawsze.
    • Gość: Agata [...] IP: *.ssp.dialog.net.pl 21.08.09, 18:05
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • bene_gesserit Re: Brakuje tylko toczenia dłońmi kulek z ziemnia 21.08.09, 23:06
        Brakuje tylko kogos, kto laskawie wytlumaczy malym paniom
        porzadnickim i normalnym, ze nikt nikogo nie zmusza do czytania.
        • Gość: Agata [...] IP: *.ssp.dialog.net.pl 22.08.09, 12:48
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • p.aulinka Re: Brakuje tylko toczenia dłońmi kulek z ziemnia 22.08.09, 13:22
            Agata napisał(a):co tu łamie prawo, i któremu punktowi regulaminu się
            sprzeniewierzyłam?


            nie wiem jak inni, ale wiedz ze ja sama, osobiscie kliknełam "kosz" przy twoim
            poscie.
            najbardziej ze wszsytkiego nie cierpie takiego sztywniactwa jakie reprezentujesz
            i takiego bezinteresownego przypie...nia się do innych. Nie bawi cie ten
            watek - twoja sprawa, daj się bawić innym smutasie.
    • cafe.noir Re: Wasze schizy codzienne - kulinarnie ;) 21.08.09, 18:29
      Ptasie mleczko i delicje jem od zawsze dokładnie tak samo jak Ty! :-)
    • bobralus Re: Wasze schizy codzienne - kulinarnie ;) 21.08.09, 20:12
      prawie nic nie widze po operacji oka, ale z ptasim mam tak samo a linguine po
      prostu rzadzi, jakos tak fajniej opod zab podchodzi:))
    • karolcix3005 Re: Wasze schizy codzienne - kulinarnie ;) 21.08.09, 20:41
      Nigdy,ale to nigdy nie dopijam herbaty i kawki do końca, zawsze na dnie musi coś
      zostać :D Jeśli kawa to tylko z mlekiem dodanym do kawy przed zalaniem. Jeśli
      mleko zostanie dolane do kawy już zaparzonej nie czuję tego wspaniałego smaku :D:D
    • Gość: takajatysia ale jestes dziwna IP: *.icpnet.pl 21.08.09, 20:47
      piszą wszyscy o tych nieszkodliwych pierdółkach, bo są zabawne..
      i tyle. Może Ty masz nerwicę natręctw objawiającą się jedzeniem wszystkiego w
      jedynie słuszny sposób i nazywaniem innych sposobów ochydnymi. Biedne jest Twoje
      otoczenie jeśli masz takie parcie na "prawidłowe" jedzenie..
    • Gość: t-reks Re: Wasze schizy codzienne - kulinarnie ;) IP: *.centertel.pl 21.08.09, 21:32
      1. Ja muszę codziennie jeść mięso... jeśli nie zjem, zaczynam się
      dziwnie przyglądać koleżankom i kolegom z pracy ;-)
      2. w pracy mam swój kubek i jak zniknie, to też przyglądam się
      koleżankom i kolegom z pracy ;-)))
      3. pomidora zawsze parzę i obieram ze skórki i kiedy to robię, moje
      koleżanki z pracy dziwnie mi się przyglądają. Nie zjem pomidora ze
      skórką, czy to na chlebie, w sałatce, czy w innym daniu, choćby nie
      wiem co.
      • Gość: karolka Re: Wasze schizy codzienne - kulinarnie ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.09, 23:25
        1. każdą zupę traktuję dużą ilością pieprzu, jeszcze przed sprobowaniem
        2. kawa w jednym kubku, herbata w drugim
        3. ziemniaki jem tylko w postaci puree, inne są dla mnie za suche
        4. delicje, ptasie mleczko - jak wszyscy :)
        5. nie jem kanapek z nutellą, ale owszem, chętnie wyjadam ją łyżką ze sloika
        6. wszystko ma swoje miejsce w lodówce, ale w łazience i w szafkach w pokoju tez :)
        7.nigdy nie jem kanapki z samym serem żółtym, musi być pomidor, ogórek lub chociaż ketchup
        8.jak mam ochotę tylko na małego łyczka jakiegoś napoju, to zawsze z kartonu piję, zdarzało mi się zapomnieć i u przyjaciół tak zrobić ;/ naszczęście są wyrozumiali :)
    • Gość: joanna Re: no ja nie wiem IP: *.yamana.com 21.08.09, 22:40
      Aniu - psujesz nastroj. Po co sie w ogole wcinasz?
    • aga857 Re: Wasze schizy codzienne - kulinarnie ;) 21.08.09, 23:39
      - Pomidor zawsze jedzony bez skórki. Nawet poza domem usuwam łupinę.
      - Orzeszki ziemne- najpierw całe, dopiero potem połówki.
      - Nigdy nie zjem jabłka w całości. Musi być obrane i pokrojone w ćwiartki bez
      gniazd nasiennych.
      - Herbata i kawa w kubkach nalane prawie do pełna, max 0,5 cm od góry może być
      pusto. Inaczej wydaje mi się, że mam wybrakowaną kawę lub herbatę.
      - W pracy tylko jeden kubek, z innych napoje mi tak nie smakują.
      - Jeżeli w kuchni używam jajek, to natychmiast myję ręce wodą i mydłem.
      - Nigdy nie jem niczego, gdzie jest surowe jajko, nawet sparzone ( np. tatar,
      tiramisu, carbonara).
      :)
    • Gość: Slawek Re: Wasze schizy codzienne - kulinarnie ;) IP: *.jeleniagora.vectranet.pl 22.08.09, 01:05
      Delicje i ptasie mleczko tak samo :)
      Mam jedak dodatkową ( nawet kilka ) schizę:
      Jabłka zawsze najpierw obgniatam palcami tak aby najpierw odgryźć skórkę , a
      dopiero potem zjadam resztę. Z rzodkiewki najpierw skórka potem resztą.
      Obiad zawsze i inne posiłki jak tego wymagają jem tym samym widelcem. Już chyba
      ze 20 lat. Już kilka zmian zastaw stołowych przetrwał. Nie wiem co się stanie
      jak go zabraknie .......
      No i zupa na koniec...........najpierw wyjadam wodę starannie ją " odsysając "
      łyżką a dopiero potem całą resztę , warzywa czy mięso ale pod warunkiem , że
      płynu już w ogóle nie ma. Inaczej zjeść zupy nie potrafię ..........
      • Gość: Sneer Re: Wasze schizy codzienne - kulinarnie ;) IP: *.awf.wroc.pl 28.08.09, 10:18
        Mój widelec zaginął i kupiłem sobie podobny (takiego jak mój nigdzie nie było).
        To już nie to samo, ale dalej jem tylko swoim widelcem :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja