Na oddziałach położniczych brakuje psychologów

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.10, 08:04
Wydaje mi sie bledem skupienie sie tylko na mamach, ktotych dzieci
zyja. Na oddzialach polozniczych i ginekologicznych codziennie
tragedii poronienia lub straty dziecka dotyka statystycznie kilka
rodzin. conajmniej nieetycznym postepowaniem by bylo odmawianie im
takiej pomocy, tylko dlatego,ze ich dziecko zmarlo....
Jest duza roznica w roli psychologa, gdy przygotowuje rodzicow na
fakt,ze ich dziecko bedzie chore. Przekazanie tej informacji mozna
rozlozyc w czasie, tak by rodzice mieli czas sie oswoic z tym faktem.
Gdy kobiera traci dziecko, jest to sytuacja traumatyczna, bo dzieje
sie to niespodziewanie,kobieta czeto obwiania sie o smierc dziecka,
potrzebne jest szybka pomoc psychologa.
Moze warto polaczyc te dwie grupy pacjentek oddzialow polozniczych w
celu udzielenie wszechstronnej pomocy przez psychologow?
    • Gość: Jadzia Re: Na oddziałach położniczych brakuje psychologó IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.10, 08:37
      za to , że ankieta ma służyc wyłącznie celom naukowym mają płacić
      15zł?
      + dojazd i czas
      to odwrotnie ma być , wy zapłccie za udział , cwaniaki
    • Gość: tarczyca Re: Na oddziałach położniczych brakuje psychologó IP: *.chello.pl 01.02.10, 12:19
      Kobieto po porodzie: sprawdź swoją tarczycę.

      chorobytarczycy.eu
    • Gość: hiro Re: Na oddziałach położniczych brakuje psychologó IP: 109.243.234.* 01.02.10, 13:21
      Dokładnie o tym samym pomyślałam, gdy czytałam artykuł.
      Też doświadczyłam straty dziecka i zostałam pozostawiona sobie. nikt
      nie mógł do mnie wejść, jedynie mozliwe były spotkania w pokoju
      odwiedzin. czy ktoś pomyslał o tym, ze kobiety, które doświadczyły
      straty nie mają siły wstać z łóżka, a co dopiero spotykać się z
      innymi na ogólnej salce odwiedzin? to jest nieludzkie. brak
      psychologa i jeszce na dodatek pozbawienie opieki, rozmowy z
      najbliższymi...
    • Gość: maaartaka Na oddziałach położniczych brakuje psychologów IP: *.chelmnet.pl 01.02.10, 13:36
      Sama się o tym przekonałam. Szpital na Zaspie, styczeń rok
      2007...urodziłam przedwcześnie chore dziecko z wadą genetyczną (nie
      wiedziałam wześniej, że będzie chore). Jak poprosiłam o rozmowę z
      psychologiem to okazało się, iż takiego w szpitalu nie było. Owszem,
      oficjalnie szpital zatrudniał psychologa, ale wówczas (a była to
      młoda kobieta) była ona na zwolnieniu lekarskim przed narodzinami
      swojego pierwszego dziecka! Nawet gdyby miała akurat dyżur w
      szpiatlu tego dnia to nic by mi nie pomogła...bowiem ta sama osoba
      prowadziła wcześniej wykłady w szkole rodzenia i było można wyczuć,
      iż przedkłada słuchaczom samą teorię. W rezultacie, rozmawiała ze
      mną ordynator.
      Gdzie więc się podziewają specjaliści???

      M.SZ.
Pełna wersja