Nocne oczekiwanie na USG. Gdzie był lekarz?

17.12.11, 08:18
Wczoraj czekałem na korytarzu z teściem od 14:40 do 19:00 na konsultację chirurgiczną podejrzenia zapalenia otrzewnej; koniec końców teść pozostał w szpitalu. Takie oczekiwanie to jak naturalna selekcja - jak pacjent przeżyje, to ktoś go obejrzy i może zakwalifikuje.
    • Gość: mimi Nocne oczekiwanie na USG. Gdzie był lekarz? IP: *.pool85-50-121.dynamic.orange.es 17.12.11, 08:22
      nie mozna podac srodka przeciwbolowego bez USG???
      • Gość: Lola Re: Nocne oczekiwanie na USG. Gdzie był lekarz? IP: *.ip.jarsat.pl 18.12.11, 08:00
        Ja sama czekalam pol roku temu ponad godzinę!!
    • Gość: MM Nocne oczekiwanie na USG. Gdzie był lekarz? IP: *.play-internet.pl 17.12.11, 09:51
      Wystarczyło, że obok w gabinecie TK był uraz wielonarządowy, albo udar czy inne zagrożenie życia. Nie od razu lekarz musiał spać, w co uwierzę na końcu. Pani redaktorzyna mogłaby lepiej zbadać sytuację. Oprócz pacjentów z SORu, który w nocy często działa jak POZ i pacjenci potrafią przychodzić bardziej tłumnie niż dzień nawet z pryszczem na d... , są również pacjenci szpitalni, a obsada radiologiczna pojedyncza lub podwojna. Oczywiscie, ze 2 godziny to przegięcie dla cierpiącego pacjenta, ale proszę nie pisać bzdur, że nie można podać środka przeciwbólowego bez USG albo od razu wyrokować, że lekarzowi po prostu się nie chciało. Artykuł wyjątkowo tendencyjny.
      • p_3p Re: Nocne oczekiwanie na USG. Gdzie był lekarz? 17.12.11, 10:29
        Masz rację. Na pewno masz.

        A może lekarz siedział gdzieś przy kompie i pisał na jakimś forum pierdoły, takie jak twoje. Co ty chcesz tutaj próbować tłumaczyć?
        • Gość: jasiu Re: Nocne oczekiwanie na USG. Gdzie był lekarz? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.07.12, 21:56
          Ale burak z ciebie
    • Gość: 123 Nocne oczekiwanie na USG. Gdzie był lekarz? IP: *.mlyniec.gda.pl 17.12.11, 11:21
      pewnie spał ;-) oby z żoną z lub mężem
    • Gość: ona Re: Nocne oczekiwanie na USG. Gdzie był lekarz? IP: *.ds8.univ.gda.pl 17.12.11, 13:06
      Niestety kilka miesięcy temu przekonałąm się (po raz kolejny) o jakości polskiej służby zdrowia. W środku nocy zaczęłam zwijać się z bólu, mdleć i wymiotować, brzuch bolał przeokropnie. Mąż zadzwonił na pogotowie, a ja modliłam się o szybki zastrzyk przeciwbólowy, bo ibuprom nie pomógł. Co usłyszał mąż od dyspozytorki? Proszę przyjechać samemu, karetki nie wyślemy. Pewnie byśmy to zrobili gdyby nie to, że ja najzwyczajniej w świecie wiłam się na łóżku i nie byłam w stanie wstać a co dopiero jechać do szpitala. Po 2 godzinach i końskiej dawce różnych środków przeciwbólowych przeszło mi, od lekarza dostałam później receptę na ketonal, w razie kolejnej powtórki takiego bólu.
      Niestety w tym kraju gdy człowiek choruje to albo wyleczy się sam, albo zapłaci za prywatną opiekę zdrowotną, albo powinien szukać grabarza.
    • Gość: Piotr zaraz tam gdzie byl, IP: *.5-3.cable.virginmedia.com 17.12.11, 13:33
      moze miał kilka fuch jednocześnie, to normalna praktyka w Polsce, moze spał, moze spał, ale nie sam, może siedział na czacie, moze był pijany, mozliwości jest wiele..
Inne wątki na temat:
Pełna wersja