Dodaj do ulubionych

Ginekolog nie zauważył ciąży i w trakcie operac...

IP: *.accessnet.pl / 83.238.42.* 27.01.06, 21:26
ciekawe ile prof. Emerich zapłacił za umorzenie tej sprawy?
Obserwuj wątek
    • Gość: xyz powinien siedzieć... IP: *.chello.pl 27.01.06, 23:19
      ...za to co zrobił tej kobiecie,a także za inne jego sprawki o których wie pół trójmiasta a facet nadal chodzi wolno.Może i jest z niego sławny ginekolog,ale jako człowiek,facet jest zerem.Chuck Norris powinien przyłozyc mu z półobrotu
    • wiktor1235 Re: Ginekolog nie zauważył ciąży i w trakcie oper 28.01.06, 18:27
      Co powinien myśleć każdy lekarz, kiedy wchodzi do jego gabinetu kobieta w wieku
      rozrodczym? Odpowiedź znana każdemu studentowi medycyny to: "że jest w ciąży" i
      najpierw należy to wykluczyć. Ale okazuje się, że o tym może nie pamiętać
      profesor ginekolog mimo całej swojej ogromnej wiedzy i doświadczenia.
    • zlakobieta Re: Ginekolog nie zauważył ciąży i w trakcie oper 28.01.06, 21:08
      Byłam pacjentką profesora. Znam równiez kilka kobiet, które się u niego leczyły
      i jedno, co mozna o nim powiedzieć, że jest dobrym fachowcem i najmniej
      skorumpowanym ginem w Trójmieście. Leczyłam się u niego (co prawda kilkanaście
      lat temu)prywatnie. Za wizyty płaciłam ustaloną stawkę. Kiedy okazało się, że
      mam mieć wypalaną nadżerkę zrobił to całkowicie za darmo, bo korzystal z
      aparatury w AM i uznał, że nie byłoby to etyczne. Znam kobiety, które płaciły
      mu za operację ale robiły to z własnej woli i bez jego sugestii po wykonanym
      zabiegu. Może po tych latach cos się pozmienialo ale tego juz nie wiem na
      pewno. Osobiście mam o profesorze jak najlepsze zdanie.
    • Gość: lekarz Jest to blad lekarski IP: *.tbcn.telia.com 29.01.06, 15:57
      W takiej szwecji bylo by tak: prof sam mialby obowiazek podania do szefa
      zakladu, jaki popelnil blad. Szef zakladu musiaby podac sprawe do
      Socialstyrelse-rzadowego niezaleznego organu majacego na celu nadzor nad
      funkcjonowaniem, takze prawnym sluzby zdrowia. Socialstyrelse oceniloby czy
      praktyki oszczednosciowe sa wystarczajacym wytlumaczeniem. Przede wszystkim
      sprawdziloby funkcjonowanie w praktyce rutyn. Jesli rytyny sa bledne, doszlo do
      zaniedban, ktore narazily pacjneta na uszczerbek na zdrowiu (tu smierc dziecka)
      sprawa idzie do HSAN ( instytucji niezaleznej, jakby rzadowej komisji
      eksperckiej- jakby nasz Sad Lekarski- ale zwiaki zawodowe nie maja nic z tym
      wspolnego) ten ma mozliwosc ukarania profesora: nagana lub ostrzezeniem.
      Powyzej dwu ostrzezen- zabierac moga prawo wykonywania zawodu - najpierw na
      rok. Jesli jestem ukarany przez HSAN pacjent latwo dostanie odszkodowanie opde
      mnie w sadzie cywilnym (placic bedzie szpital, nie profesor).
      Trudno powiedziec wszyscy latwo sa sedziamy, tragedia dla profesora, tragedia
      dla pacjnetki.
      Ciekawe czy ktos wyciagnie jakies wnioski aby podobne sprawy nie mogly miec
      miejsca ponownie? (osobiscie watpie- linia obrony "oszczednosci" sugeruje ze
      bieda bedzie dalej, a my nie robimy bledow,a to nie jest ok- nie bedzie nigdy
      pozytywnie oswietlalo imienia profesora, nie powinno tak byc)
    • inez-sis Re: Studentka medycyny 01.02.06, 15:37
      Jestem studentką 6 roku i za kilka dni mam egzamin z ginekologii więc może nie
      będę pisać o bulwersujących sytuacjach jakie mają miejsce w szpitalu "pod
      kierunkiem" pana profesora. Za moimi przedmówcami powtórzę tylko jedno BłąD
      LEKARSKI A DO BłęDU NALEżY SIę PRZYZNAć. Wiadomo jednak że nasza alfa i omega
      pan profesor za żadne skarby tego nie zrobi. Chociażby z tego względu że słono
      musiał zapłacić by sprawę umorzona...a przecież mleko się już rozlało, nie ma
      nad czym płakać, niech teraz ktoś po cichutku wszystko ładnie posprząta. Uważam
      że żadne oszczędności nie usprawiedliwiają profesora. A swoją drogą patrząc na
      hegemonię i totalną władzę autokratywną panującą w tym szpitalu po prostu chce
      sie wymiotować...Jeżeli pocieszę tym niektóre pacjentki "ofiarujące" łapówki dla
      pana profesora to miejsce na specjalizację w tym szpitalu też jest
      baaaaaaaaaaaaardzo kosztowne.
      Pozdrawiam
      PS. Mam nadzieję, że zdam test bez problemu... Na szczęście nie zamierzam być
      ginekologiem i całe to toxyczne i hermetycznie zamknięte towarzystwo mogę
      pocałować:)
    • Gość: ania wielki człowiek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.08, 10:40
      Właśnie wróciłam ze szpitala,jetem po operacji usunięcia
      macicy,jedno co mogę powiedzieć o profesorze to że jest wspaniałym
      człowiekiem,dobrym fachowcem,i ma dobrze dobrany zespół lekarzy.Dla
      niego jesteśmy ludzmi,a nie tak jak dla innych .........!!!Oby
      takich lekarzy jak profesor było więcej.
      • Gość: Kinga Re: wielki człowiek IP: *.171.189.170.static.crowley.pl 29.07.09, 11:42
        Tak to jest ,ze jak ktoś pracuje i robi dobra robote to znajda sie
        tacy, którzy zechca to zepsuć. Pan Profesor jest fachowcem,
        rzeczowym i taktownym. Jemu sie CHCE... pracować i traktowac
        kazdego pacjenta wyjatkowo- jak człowieka właśnie. Bardzo Panu
        dziekuje za te wszystkie uratowane zycia i nadzieje, za to co Pan
        zrobił dla mojej mamay.DZIEKUJE. Niech błogosławieństwo idzie w ślad
        za Panem. Kinga
      • Gość: gość Re: Jak mozna,niezorientowac sie ze jest sie w ci IP: 94.42.134.* 23.01.10, 14:38
        Byłam operowana przez Pana Profesora ( naprawiał to co zepsuł inny lekarz ) i mogę zapewnić, że zrobił zabieg za darmo, niczego nie sugerował i nie domagał się zapłaty.Jest niekwestionowanym Mistrzem, ale mnie ujął sposobem podejścia do chorych kobiet: komunikatywny, pozbawiony pychy, dający otuchę i nadzieję, można do Pana Profesora zatelefonować - wesprze, poradzi i nigdy, ale to nigdy nie spotkałam się z sytuacją, by okazał zniecierpliwienie, że dzwonię nie w porę.Posiada ogromną wiedzę i doświadczenie,wychował wielu dobrych lekarzy,którzy często zapominają,że to kim teraz są zawdzięczają przede wszystkim Panu Profesorowi.Jestem pacjentką, choruję na nowotwór złośliwy, którego mimo "książkowych" objawów nie rozpoznał inny ginekolog, nie interesują mnie przepychanki personalne, nie wiem jaką władzę posiadał Profesor i jaki robił z niej użytek, wiem natomiast, że pacjent jest dla Niego wartością nadrzędną.
        Tragedia kobiety, o której mowa w artykule oczywiście jest mi bliska, ze względu na podobny dramat jaki przeżywamy,jednak ocenę zdarzeń pozostawm do osądzenia tym, którzy naprawdę się na tym znają.
    • Gość: gość portalu opinia IP: *.cdma.centertel.pl 31.01.10, 19:52
      Z przykrościa dowiaduje sie o tym nieszczesnym zdarzeniu.Znam prof.Emericha od
      lat ( jako pacjetka ) jest wspanialym czlowiekiem i takim lekarzem. Odwazny,
      niesamowicie nowoczesny w pogladach rozumiejacy potrzebe kobiety -bycia matka-
      pomagajacy niejednej kobiecie w zajsciu w ciaze . Straszne jest to co sie
      stalo jest to dramat tej kobiety ale przede wszystkim dramat Pana profesora.
      Wiek 45 lat nie jest wiekiem rozrodczym .Wiele kobiet wchodzi juz w tym czasie
      w klimakterium a jezeli jest ciaza to jest uwazana za ciaze zagrozona ,kobieta
      przechodzi wiele badan aby wykluczyc choroby plodu
      wiec nie moze byc mowy tu o wieku rozrodczym. Niemniej stlo sie zle ,ze nie
      przeprowadzono wlasciwych badan przed operacja. Przydazylo sie to profesorowi
      i tyle lat ciezkiej jego pracy poszlo w zapomnienie.Wszystkie nieudaczniki,
      zazdrosnicy jak hieny rzucaja sie z opiniami. Mam nadzieje ze te rodziny ,
      ktore zawdzieczaja Panu profesorowi swoje szczescie rodzinne ,zycie- beda o
      tym mowily.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka