Dodaj do ulubionych

Pacjenci oblegają prywatne kliniki

IP: *.chello.pl 18.07.07, 20:00
Mnie nie stać na operację w prywatnym szpitalu. Zarabiam 1800 netto. Takich
jak ja jest 90 procent w naszym państwie.
Obserwuj wątek
      • Gość: UIC Re: Pacjenci oblegają prywatne kliniki IP: *.chello.pl 18.07.07, 22:25
        Ja dostaje na reke 1500 zl,bo kiedys zwiazalem sie z PKP,a na dzien dzisiejszy w
        wieku 50 lat trudno znalezc cos stabilnego i lepiej platnego.Tak wiec ze
        strachem mysle co bedzie...jak bedzie.Dlaczego KONOWALY stawiaja sie ponad
        wszystkimi.Dlaczego tylko oni chca zarabiac tyle ile w cywilizowanych krajach
        UE,bo co,bo odpowiedzialna praca,dlugie trudne studia...Zarabiaja
        grosze..hmmm,to fakt...ale jezdza dobrymi samochodami i mieszkaja..calkiem
        calkiem.Wiem wiem...pracuja na kilku etatach...4 czy 5....czyli 32-40 godzin na
        dobe.To nie jest zlosliwosc...tak panowie redaktorzy przedstawiaja
        zapracowanych lekarzy.A moze ta zbuntowana ELITA pokaze przed kamerami swoje
        PIT-y....???Ktory sie odwazy???ONI doskonale zdaja sobie sprawe,ze niewielu
        pacientom powiedzie prawde,jak nadstawiaja kieszen....IM sie naleza wyzsze
        zarobki,nam szarym obywatelom tego porypanego panstwa nie????Kaczory ,dajcie
        zarobic ludziom...to i zaspokoimy wybujale zadania tej elity spoleczenstwa.
            • lukask73 10 000 23.07.07, 09:45
              Gdybyś zarabiała 10 000 zł, mogłabyś się ubezpieczyć od drogiej choroby w
              wybranej przez Ciebie odpowiedzialnej firmie ubezpieczeniowej.

              Teraz niestety takiego wyboru nie ma.
              • zwirekiwigura Re: 10 000 23.07.07, 12:26
                Dlaczego nie ma? Prtzeciez nic nie stoi na przeszkodzie abys ubezpieczyl sie
                zagranica. Ja place co roku 1300 dolarow za ubezpieczenie, ktore umozliwia mi
                leczenie u dowolnego lekarza i w kazdym szpitalu czy klinice swiata. Czy to
                drogo? Wydaje mi sie, ze za komfort mozliwiosci siegniecia po pomoc najnowszych
                terapii i najlepszych specjalistow nie jest to wygorowana cena.
                • aga-83 Re: 10 000 24.07.07, 19:33
                  Zdaje się, że starając się o ubezpieczenie w PL czy gdzies tam należy
                  przedlozyc zaśw od lekarza. Lekarz bada jakie jest ryzyko wystąpienia
                  choroby..NIKT nie ubezpieczy osoby ktora nie dosc ze jest juz chora, to cierpi
                  na chorobę ktorej leczenie jest najdrozsze ze wszystkich chorob..
              • aga-83 Re: 10 000 24.07.07, 19:36
                Odpowiedzialna firma ubezpieczeniowa nie ubezpiecza osoby która juz jest chora
                i u ktorej ryzyko zachorowalnosci wynosi 150%.Nie trzeba być ekonomista aby to
                wiedzieć.
            • martica Re: Pacjenci oblegają prywatne kliniki 23.07.07, 12:02
              "Gość portalu: a napisał(a):

              > 10 000 jak bym zarabiala...hipotetycznie..
              >
              > 400 czy 900 zl nie o to tu chodzi.
              >
              > Chodzi o to ze wolę placic skladke i byc leczona "za darmo" lekami wartymi
              > wiele tysiecy zl miesięcznie niz nie placic skladki i zdechnąc."

              A ja wole nie placic - sama sie ubezpiecze za te pieniadze ktore panstwo mi kradnie!!! Przynajmniej bede wiedzec na co ida, bo wszystko co panstwowe to o kant tylka mozna potluc...
      • Gość: maport Re: Operują ci sami lekarze co strajkują... IP: *.chello.pl 18.07.07, 23:30
        Dokładnie. 3/4 pracowników swissu to jednocześnie pracownicy akademii.
        Jak oni sa rozliczani z czasu pracy?? Poza tym -udowny uklad- 7,5 tys pensji i
        w dalszym ciagu zero odpowiedzialnosci za partactwo i błędy.Jaka inna grupa
        zawodowa jest az w takim stopniu zwolniona z odpowiedzialności za to co
        robi.Duza pensja proszę bardzo,ale jak jesteś nieukiem i partaczem to płacisz z
        własnej polisy.
      • dellek Re: Operują ci sami lekarze co strajkują... 23.07.07, 10:50
        Kuriozum ?
        Kazać hydraulikowi pracować za 4 zł za godzinę - nikt na to nie wpadnie, lekarz
        powinien, bo jak zarabia więcej to "kuriozum". Jeśli ten lekarz zarobi za twoją
        operację tyle co w klinice prywatnej, to nie będzie strajkował ani emigrował.
        Społeczeństwo (rękami NFZ, rządu) płaci mu kilkakrotnie mniej niż warta jest
        jego praca i oburza się. Jeszcze raz powtarzam, zapłaćcie 5 razy mniej niż warta
        jest jego praca hydraulikowi, glazurnikowi, fryzjerowi, sprzedawcy zobaczycie
        jakie będą efekty...
    • Gość: Tuptek z Eire To wszystko jest chore. Przyjeżdżając do Polski IP: *.b-ras1.bbh.dublin.eircom.net 18.07.07, 23:29
      mam Kartę Ubezpieczenia Europejskiego do 2011 roku, a nie na 2 miesiące jak w
      Polsce; mamy prywatne ubezpieczenie VHI za które płacimy jako rodzina 150 euro
      miesięcznie (3 osoby), w tym wliczone są wszystkie zabiegi szpitalne 100 % w
      Irlandii i zagranicą. Za wizytę u lekarza ogólnego płacimy 50 euro, a
      ubezpieczalnia oddaje nam z tego 20 euro. Za leki też płacimy 100 % z tym że
      rodzina - jeśli więcej osób choruje - nie wydaje na leki więcej niż około 75
      euro (resztę zwraca Ministerstwo Zdrowia). Rozumiem, że trzeba pokrywać część
      leczenia - jeśli ktoś jest ubogi, to koszty pokrywane są przez Social Welfare.
      Czyli można. Bierzmy przykład z tych, którzy już dawno sobie z tym poradzili.
        • Gość: młody lekarz Re: Pacjenci oblegają prywatne kliniki IP: *.ipartners.pl 19.07.07, 12:28
          Lekarz zarabiajacy 1100 jest najprawdopodobniej młodym lekarzem na stażu, bądź
          zaczynajacym specjalizację. Taki to nie ma prawa prowadzić prywatnej praktyki
          do 2 lat od rozpoczęcia specjalizacji (czyli najwcześniej 3,5 roku po studiach)
          A nawet jeśli już te prawo otrzyma to kto pójdzie do niego jako do lekarza bez
          specjalizacji?? Specjalizację otrzymuje się oo około 6,5- 8 lat po zakończeniu
          studiów, do tego czasu co??
          Jedyną możliwoscią jest dorabianie na dyżurach w takich firmach jak np Falck,
          czyli harówka po godzinach, odbijająca się na pacjentach, zdobywaniu wiedzy i
          na najbliższych...
          • lukask73 Młody lekarz na stażu 23.07.07, 09:52
            Moja żona jest młodym architektem. Zarabia tysiąc kilka złotych na etacie.
            Nadal zdobywa wiedzę i doświadczenie, starając się godzić to z rodziną i innymi
            zainteresowaniami. Kiedyś zdobędzie uprawnienia zawodowe i będzie zarabiała
            tyle, na ile wycenią ją klienci.

            Pomyślcie sobie, jak by komicznie wyglądało, gdyby zastrajkowała i zażądała
            dziesięć tysięcy złotych, bo przecież od jej pracy też zależy bezpieczeństwo
            ludzi i musiała odbyć bardzo trudne i kosztowne studia?

            Dokładnie tak samo jest z lekarzami. Tylko że oni wolą pracować w państwowych
            szpitalach i klinikach, gdzie mają naturalny nadmiar pacjentów, z system
            wynagrodzeń nie jest ściśle zależny od poświęcenia i umiejętności.
            • Gość: prawnik Re: Młody lekarz na stażu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.07, 19:10
              Zgadzam się! Inny przykład to zawód sędziego :aplikant sądowy na 3-letniej
              aplikacji też zarabia niewiele ponad 1000zł netto, a także skończył najpierw
              studia... Potem 4 lata asesury (ciężka harówka) za 3000zł netto a potem zawód
              sędziego- w sądzie rejonowym pensja 4000zł netto. To nie jest mało ale z tym
              wiąże się zakaz wszelkiego dorabiania (z wyłaczeniem pracy dydaktyczno-
              naukowej) a nie wim który lekarz by się na to zgodził. Jeden etat za 4000zł z
              nienormowanym czasem pracy, tzn. z dyzurami aresztowymi w weekend za free, z
              pisaniem w domu po godzinach uzasadnień za free itd.
    • Gość: qweta0 Wszystko to wina lekarzy! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.07, 01:27
      To lekarze są winni beznadziejnej sytuacji naszej służby zdrowia, a że strajkują przeciw temu co się dzieje? Można to bardzo prosto wytłumaczyć: chcą więcej pieniędzy i wzbogacenia się na prywatyzacji służby zdrowia (trzeba się tutaj spytać przez kogo są oni inspirowani?)! Nie wystarcza im te 1100zł za pracę z dyżurami (np płaca stażysty, przypomnijmy: średnia krajowa w polsce na rok 2006: ok 2500zł, mają za sobą 6 lat studiów, odpowiedzialność i kompetencje "normalnego" lekarza, gdyby skończył budowlanke już od od co najmnmiej 5 lat zarabiałby prawdopodobnie powyzej średniej krajowej). Co tam przecież zawsze mogą sobie dorobić, KONOWAŁY przecież nie muszą mieć życia prywatnego, a tym bardziej się dokształcać (zresztą za co?). Pozatym ja nie widziałem jeszcze biednego lekarza, a zresztą ci co zostali to właśnie ci najsłabsi, bez amibicji, no i jest powszechnie wiadome, że zawsze mogą zastąpić ich zdecydowanie lepsi lekarze z ukrainy. Kiedy rząd natomiast nie chce rozmawiać ze strajkującymi, a strajk się przedłuża to jest to także wina lekarzy, wogóle z jakiej racji oni strajkują, górnicy owszem, kolejarze, pielęgniarki czemu nie? Oni nie tylko mogą przestać pracować mogą nawet zablokować drogi, ale lekarze? Powinnni odrobić drugie tyle pracą w polu, żeby wiedzieli co to jest prawdziwy wysiłek, zresztą składali przysięge hipokratesa, więc mogliby równie dobrze robić za darmo i to jeszcze z pocałowaniem ręki! A jakby taki jeden z drugim na przyszłośc próbował wyjechać to mu kazać spłacić studia, przecież MY WSZYSCY TEŻ MUSIMY TO ROBIĆ, gdy wyjeżdżamy za granicę.

      A na poważnie: lekarze mają prawo do strajku, to rząd wywołał taką atmosferę wokół tego protestu, swoją nieustępliwością i czarnym pr-em. Ich żądania wcale nie są kosmiczne, albo realna droga do podwyższenia ich płac do 5000-7500 zł, albo reforma służby zdrowia, z prywatyzacją większości elementów systemu opieki zdrowotnej: ze szpitalami i ubezpieczalnią włącznie, oczywiście aktualna składka zdrowotna pozostaje, teraz tylko wpłacalibyśmy ją do wybranej przez nas ubezpieczalni, w której moglibyśmy sobie ewentualnie wykupić rozszerzony, płatny pakiet usług. Co w tym dziwnego? Czy ten system jest niesprawiedliwy albo niesolidarny? Wracając jeszcze do płac, czy są to duże żądania? Zapewniam was, że w wolno rynkowym systemie opieki zdrowotnej płace lekarzy byłby dużo wyższe, dla przykładu na liście 25 najwyżej płatnych zawodów w USA w pierwszej 10 znalazły się różne specjalizacje medyczne ze średnią roczną płacą w granicach 180-120 tys dolarów.
      • Gość: bb Re: Wszystko to wina lekarzy! IP: *.hsi.kabelbw.de 23.07.07, 08:05
        Taaak...., a ile znalazloby sie takich ubezpieczalni, ktore przyjmowalyby w
        swoje szeregi np. emerytow, chorych na raka (bardzo drogie lekarstwa) i
        chronicznie chorych, ktorzy wplacaliby co prawda do ubezpieczalni te swoja
        skladke X, ale jeszcze tego samego miesiaca wystawialiby rachunek na X + np.
        2000 zl (za leki i zabiegi, nie za jednorazowa operacje!). Przypuszczam, ze
        tacy pacjenci odsylani byliby od ubezpieczalni do ubezpieczalni i zadna nie
        chcialby wziac ich na swoich czlonkow. Za to klanialby sie w pas mlodym,
        bogatym i zdrowym.
    • Gość: pacjentka nic nie rozumiesz, paranojo IP: 83.16.230.* 23.07.07, 09:55
      Mówię tylko o swoim przypadku: kiedy człowiek cierpi tak, że nie może sie
      ruszyć, że nie może spać, leżeć, siedzieć, klęczeć, że paskudny, dotkliwy,
      szarpiący ból nie ustępuje ani na chwilę, że żadne leki nie pomagają, to ODDA
      WSZYSTKO i ZNAJDZIE KAŻDE PIENIĄDZE na taką klinikę. Ja właśnie w Swissmedzie 2
      lata temu wydałam 5,5 tysiąca na operację kręgosłupa, po której w państwowym
      szpitalu leżałabym pół roku unieruchomiona. Tam wstałam po 1 dniu, po miesiącu
      poszłam do pracy. Ohydny ból ustąpił od razu, blizna 3 cm, zamiast, jak w
      państwowym szpitalu, na pół pleców. Zapożyczyłam się po całej rodzinie, bo
      zarabiałam wtedy 1000 zł netto, ale nie żałowałam z tego ani złotówki z tego.
      Żałuję tylko, że nie wiedziałam wcześniej o tym, bo oszczędziłabym sobie 3
      miesiące ogromnych cierpień.
      • Gość: 555 Re: mit o uciekających lekarzach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.07, 10:15
        Czy lekarzowi z Polski łatwo być lekarzem w Wielkiej Brytanii?

        O jedną stałą lekarską posadę w Wielkiej Brytanii stara się po 200-600 osób.
        Agencje rekrutacyjne roztaczają miraże wysokich zarobków. Zapominają dodać, że
        reklamowane 60 tys. funtów rocznie to górne pułapy zarobków brutto i polski
        specjalista raczej nie ma szans tyle zarobić

        Filip Mecner: Przyjechał Pan do Anglii cztery lata temu, jest Pan lekarzem, a
        pracuje...

        Damian: ...w firmie motoryzacyjnej. Przedtem pracowałem w restauracji, domu
        opieki, robiłem zakupy osobom niepełnosprawnym i wykonywałem mnóstwo innych
        rzeczy, o których w Polsce nawet mi się nie śniło... Konkurencja o stałe posady
        w medycynie Wielkiej Brytanii ogromna. Więc wielu lekarzy, zwłaszcza
        cudzoziemców, nie pracuje w zawodzie.

        To jedyna przeszkoda?

        - W znalezieniu pracy w Wielkiej Brytanii bardzo pomocne (niemal niezbędne) są
        miejscowe referencje. Ja ich nie mam... Oczywiście są tacy, którzy już pracują.
        Jednak ci szczęśliwcy poświęcili wygórowane aspiracje, godząc się na pracę
        daleko od miasta i rezygnując z wielu innych udogodnień.

        A język?

        - Bariera językowa to kolejny problem. I tu nie chodzi nawet o język potoczny,
        ale o fachowy, medyczny. Wiele słów i określeń w polskiej i angielskiej
        medycynie pochodzi od łaciny. Jednak aby bezpiecznie wykonywać zawód, trzeba
        sobie przyswoić sporą liczbę całkiem nowych słów i zwrotów, a także fachowych
        skrótów medycznych, o których w Polsce nie mamy pojęcia. Choć w Polsce zdałem
        kilka egzaminów, okazało się, że mój angielski nie ma nic wspólnego z
        prawdziwym angielskim. Musiałem uczyć się prawie od początku...
        • Gość: 555 Re: mit o uciekających lekarzach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.07, 10:16
          Co Pan planuje teraz?

          - Od wielu miesięcy staram się znaleźć stałą pracę w zawodzie. Liczbę wysłanych
          aplikacji mogę już liczyć w setkach. I ani jednej rozmowy kwalifikacyjnej. Moi
          znajomi są równie skuteczni. Ja chciałbym być internistą albo anestezjologiem.
          Ale wezmę to, co mi zaoferują.

          Łatwiej zrobić karierę lekarską w Polsce czy na Wyspach?.

          - Chyba w Polsce... W Wielkiej Brytanii w trakcie rocznego stażu lekarze
          przygotowują się do egzaminów, tj. MRCP (medycyna) i MRCS (chirurgia). Są one
          niezbędne, aby dostać się na specjalizację, tzn. otrzymać NTN (National
          Training Number) w wybranej specjalności. Specjalizacja trwa kilka lat -
          zazwyczaj ok. sześciu-siedmiu - taki medyk nosi tytuł Specialist Registrar. Po
          zakończeniu specjalizacji lekarz może starać się o posadę konsultanta.
          Teoretycznie posadę mógłby dostać każdy polski lekarz z II stopniem
          specjalizacji (nie ma tu przeszkód formalnych ze strony GMC). Bariera językowa
          sprawia, że jest to prawie niemożliwe...

          A co z pieniędzmi?

          - Płace w Wielkiej Brytanii należą do najwyższych, więc trwa nieustanny napływ
          kadr medycznych z całego świata. Zwłaszcza z byłych kolonii Zjednoczonego
          Królestwa, tj. Indii, Pakistanu, gdzie językiem oficjalnym oraz, co ważniejsze,
          wykładowym na uczelniach wyższych wciąż jest angielski. Konkurencja jest
          wielka. O jedną stałą posadę stara się po 200-600 osób. Poza tym agencje
          rekrutacyjne, często za pośrednictwem mediów, roztaczają miraże wysokich
          zarobków w Wielkiej Brytanii. Zapominają dodać, że te reklamowane 50-60 tys.
          funtów rocznie to górne pułapy zarobków brutto, często dotyczące angielskiego
          specjalisty na stanowisku konsultanta, na które polski specjalista raczej nie
          ma szans. Na rękę młody lekarz (SHO) otrzymuje ok. 1300-2000 funtów; staff
          grade i lekarz rodzinny (GP-General Practitioner) - ok. 2000-3000, konsultant
          3000-5000. Koszty życia w Wielkiej Brytanii pochłaniają jednak znaczną część
          zarobków.

          Jak się zostaje brytyjskim medykiem

          Studia trwają pięć lat, po nich jest rok stażu (Pre-registratione House
          Officer). Następnie świeżo upieczony medyk otrzymuje pełną rejestrację od GMC i
          zaczyna starać się o tytuł i pracę jako SHO (Senior House Officer). Są to
          zazwyczaj 6-12-miesięczne kontrakty szpitalne w wybranych przez lekarza
          specjalnościach. W Wielkiej Brytanii większą wagę niż w Polsce przykłada się do
          praktycznego przygotowania do zawodu w czasie studiów. Gdy angielski lekarz
          zaczyna pracę, otrzymuje natychmiast dużo większy niż w Polsce zakres
          odpowiedzialności za pacjenta. Samodzielnie podejmuje większość decyzji i
          ponosi za nie odpowiedzialność. Konsultant jest jedynie nadzorcą naukowym,
          wykorzystywanym raczej w szczególnie skomplikowanych przypadkach. Tymczasem
          polscy lekarze są przyzwyczajeni do stałego nadzoru, a nawet wyręczania ich
          przez ordynatorów/profesorów w podejmowaniu samodzielnych decyzji.
    • Gość: dan77 Zrobi sie normalnie ? IP: *.l.strato-dslnet.de 23.07.07, 10:49
      jeszcze tylko fundusz powinien refinansować w części poniesione wydatki i zrobi
      sie normalnie ! w normalnych krajach ochrona zdrowia ( służba zdrowia to jakiś
      socjalistyczny wymysł, który niestety pokutuje) jest co najmniej w połowie
      sprywatyzowany i kasy czy fundusze zdrowia nie maja nic przeciwko podpisywaniu
      kontraktów z takimi placówkami , co znacz ze pacjent płaci tylko cześć lub nic (
      tzn. np niemcy obojętnie czy prywatny czy państwowy szpital 10 euro za dzień w
      szpitalu , max 200 euro za rok). Czy w Polsce sie tak nie da ? Zapweniam ze da
      sie i wszyscy będą zadowoleni, lekarze zarobią więcej i nie wyjada, szpitale bo
      będą musiały sie wykazać co za tym idzie unowocześniać i walczyć o pacjentow, a
      najbardziej pacjenci którzy będą mieli dobry i szybki dostęp do opieki medycznej
      w normalnie funkcjonującej ochronie zdrowia. Któż z nas nie chce być traktowany
      jak ważny klient ?
    • radek_sim Rozwalić NFZ i koniec składek!!!! 23.07.07, 11:08
      A ile w kolejce u babć i znachorów!!!
      Rozwalić NFZ i koniec składek!!!!
      Niech każdy się ubezpieczy na wypadek szpitala a na lekarza odkłada na prywatne
      konto.
      Ministerstwo zdrowia również może iść do piachu bo po diabła go utrzymywać z
      naszych składek-podatków-haraczy. Jak ktoś zachoruje niech płaci z kieszeni
      przez fiskalna do kieszeni lekarza. Obecnie biorą składkę za nic bo nie
      choruję. Złodzieje parszywe.
    • martica Pacjenci oblegają prywatne kliniki 23.07.07, 12:00
      Hehe, a pewnie pracuja w nich ci sami lekarze co w publicznej sluzbie zdrowia strajkuja...Zero moralnosci...
      @paranoja - jak ktos choruje, to kazde pieniadze zaplaci (policz sobie jak duzo i ile razy placisz w tym chorym systemie); jak musisz wykonac jakis zabieg w okreslonym czasie, to tez za niego zaplacisz...A wiadomo, ze w tym calym strajku DOKLADNIE O TO CHODZI! Lekarze za wizyte prywatnie biora pieniadze, a w publicznych szpitalach nie moga, wiec chetnie przyjma w prywatnych gabinetach. Tam strajk nie siega :)).
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka